Cześć, mam 18lat i od 4 miesięcy jestem z chłopakiem (19l) Jestem szczęśliwa- bardzo, uwielbiam spędzać razem czas i wszystko byłoby pięknie gdyby nie moja mama..Bardzo ją kocham i szanuje jej zdanie, ale teraz nie wiem co myśleć o całej sytuacji, dlatego zwracam się Kobietki to Was. Dodam ze wychowuje mnie sama od 8 lat.
Mama od początku znajmości definitywnie nie toleruje chłopaka. Na początku czepiała się o 'dzień dobry' na powitanie, porozmawiałam z nim i poprawił swoje zachowanie w tej kwestii, pózniej zaczął się spór o jedzenie, bo niby to dlaczego ja daje mu coś do jedzenia w jak to zawsze podkreśla w JEJ DOMU? Wydaje mi się, że to chyba normalne ze skoro jest głodny to przygotowuje mu coś do jedzenia..
Pozniej awantura o to ze to nie facet dla mnie bo nigdzie mnie zabiera, fakt faktem nie ma dochodów- pogadałam z nim i ustalilismy że będziemy wychodzić częściej, pozniej przyczepiła się do stroju, że niby za "sportowy"- zmienił to.
Na święta zrobił czekoladki i dał mi je jako prezent, może faktycznie kiepska niespodzianka, poczułam się zmieszana kiedy, ja dałam mu skórzany portfel a on z te czekoladki, bo jednak kobieta lubi być rozpieszczona..
Punktem kulminacyjnym było wielkie oburzenie, kiedy dowiedziała się że spędzamy sylwestra we dwoje..powiedziałam że złożyłam porpozycje przygotowania czegoś-ustaliliśmy, że przyniose jakiś słodki deser. Oczywiście mama na to, że chłopak powinienen sam przygotować sylwestra a nie ja mam mu jeszcze pomagać. Dla mnie to żaden problem, ale mama wie lepiej..
Czasami kiedy się pokłociliśmy wyżaliłam się mamie i myśle że to był mój błąd- choć psychicznie mi to pomogło, teraz odbiło się przeciwko mnie. Zalozyła nawet fikcyjne konto na fb zeby mnie sledzić? nie wiem w sumie po co...
Teraz stwierdziła że to jest "JEJ DOM I ONA W NIM RZĄDZI A DLA NIEGO NIE MA TU MIEJSCA...", a podczas sprzeczek między mną,a mamą, potrafi mi wypowiedzieć to że kiedyś próbowała z nim pogadać a on patrzył na telefon! albo że jak mi nie pasuje coś to mam się do niego wyprowadzić co jest oczywiście nie możliwe oraz ze nie mam co liczyć ze zmieni do niego stosunek. Chłopak zna sytuacje i jest w stanie spotykać się "potajemnie" jak to nazwał byleby się spotykać. Ale czy uważacie że sytuacja się zmieni? Czy warto poświęcać relacje z mama dla chłopaka?
Podobne tematy
nie poswięcaj zwiazku dla mamy.. widac ze chlopakowi zalezy, skoro mama wychowuje cie od 8 lat sama to moze robi takie problemy bo jest zazdrosna.. moja mama tez miala podobne loty..wmawiala mi ze moj facet mnie oszukuje, ze mnie zdradza,ze chodzi na dziwki..tez mowila ze to facet nie dla mnie..robila wszystko zebym mu nie ufala. ja jednak powiedzialam ze nie odpuszcze ze bede z nim mimo jej zlego zdania..tez odwracala kota ogonem..doprowadila do tego ze mam problem z zaufaniem do niego ale sie staram.. ostatnio postawilam wszystko na jedna karte( dwa dni temu) powiedzialam ze nie ma wyjscia i albo go zaakceptuje albo ja znikam i mnie wiecej nie zobaczy. powiedziala ze musi to zrobic bo to moje zycie..pogadaj ze swoja mama i powiedz zeby nie wymyslala glupich powodow..jestes z chlopakiem to mu pomagasz, to proste.. i nie zostawiaj go bo moze sie okazac ze jak go zostawisz to mama bedzie miala zwyciestwo a ty zostaniesz sama..i bd tak z kazdym kolejnym chlopakiem..pogadaj z mama i powiedz ze musi go zaakceptowac. i ze to twoje zycie..trzymaj sie i życze powodzenia..i napisz jak tam wyszlo
Na pewno Twoja mama jest zazdrosna,sama Cie wychowywala,na pewno nie ma partnera,czuje,ze dorastasz,zaczynasz miec wlasne zycie i wydaje jej sie,ze wali jej sie grunt pod nogami.Nie ustepuj,chlopakowi widac,ze zalezy na Tobie,a przez mame mozesz go stracic i nidgy wiecej nie spotkac takiego drugiegi,troche ja rozumiem i troche sie dziwie.Sama wychowalam dwoje dzieci i -taka jest prawda-dzieci nie chowa sie dla siebie,wiadomo,ze -jak to sie mowi-pojda z domu i dobrze,ja bym nie chciala,zeby moje dzieci spedzily samotnie zycie,a,moze przekonaj ja ,ze jest to najlepszy czas ,by zajela sie swoim zyciem,w sensie znalazla sobie kogos,albo zaczela spedzac czas z kolezankami,gdzies wyszla sie zabawic,nie znam Twojej mamy,nie wiem czy to ja przekona,ja osobiscie korzystam z zycia,nadrabiam "stracony" czas i wszyscy sa zadowoleni,dzieci i ja.Moze z tej strony postaraj sie ja przekonac?
Bisoxx
jesteś bardzo młodziutka, on też. Mama ma obiekcje, które Tobie wydają się spowodowane jej zazdrością (może tak jest), a może też ona ma jakąś rację i widzi w Twoim chłopaku pewne cechy niepożądane. Ty, zakochana i niedoświadczona możesz ich nie dostrzegać. Dobrze, że Twój chłopak konstruktywnie reaguje na uwagi i zmienia się stosownie do "życzeń" mamy - to dobrze o nim świadczy ![]()
Niestety jesteś w takiej sytuacji, że nie stać Cię na hardość - jak sama napisałaś nie ma szans żeby razem zamieszkać. Natomiast musisz być nad wyraz polityczna i możesz zaaranżować kilka scenek rodzajowych. Jeżeli mama nie pozwala Ci go "nakarmić", wyjdź z domu i idź z nim po zakupy, bo przecież matka w swoim domu nie chce go ugościć kromką chleba. Oczywiście nie rób matce wyrzutów - idź po bułkę i serek, a jak się zdziwi to powiedz jej, że przedstawiłaś sytuację chłopakowi i uzgodniliście, że najlepiej będzie jeżeli nie będzie jadł "maminego" skoro ona sobie tego nie życzy i że nie chcecie jej narażać na koszty lub też wyjadać jej z lodówki. Oczywiście trzeba to powiedzieć w pokorze, w najlepszej wierze i z jak największą układowością. Moje doświadczenie podpowiada, że jeżeli mama jest "normalna" to zrobi się jej głupio.... przecież normalna gościnność nakazuje, żeby gościa nakarmić
Co do pozostałych kwestii .... cóż, najlepiej moim zdaniem powiedzieć matce, że póki co on jest dla Ciebie ważny i chcesz kontynuować relację. Możesz to robić poza matką, jeżeli ją to drażni czyli "potajemnie", ale to jest tak naprawdę ze szkodą dla Twojej matki - będzie Ci już bardzo trudno jej zaufać jako swojej powiernicy w relacji z tym a może kolejnym mężczyzną. Winnaś to mówić ze spokojem i rzeczowo, przedstawić to jako "rozwiązanie", a nie jako "atak" na matkę. Jeżeli Twój związek się "sprawdzi" w najbliższym czasie pomimo przeciwności, których doświadczacie, to powiedz że jak staniecie na nogi finansowo, postaracie się zejść jej z oczu i zamieszkać razem,
Powiem Ci teraz o relacji między moją matką i bratem. Matka była zazdrosna o mojego brata (dużo ode mnie młodszego, kochanego cycusia mamusi), dlatego dorabiała non-stop jego dziewczynie (nazwijmy ją A) jakąś "dup...ę". Drażniło mnie to, bo w moim przypadku permanentne niezadowolenie matki z faktu że mam faceta spowodowało, że w którymś momencie przestałam z nią o tym rozmawiać i mimo że mam aktualnie 38 lat - nie robię tego nadal. W każdym razie gadała - a to że A jest z rozbitej rodziny, a to przesiaduje w domu, a to że ubiera się wyzywająco, a to widziała ją z papierosem i tak w kółko. W końcu jednego dnia powiedziałam matce tak -
Mówisz tak o długoletniej dziewczynie swojego syna, która może być w przyszłości jego żoną, matką twoich wnuków. Jeżeli A będzie kiedyś jego żoną, to ona będzie decydowała kiedy i w jakich okolicznościach będziesz miała dostęp do wnuków, gdzie będą spędzali święta itd. Nie ma opcji, żeby ona nie pamiętała jak ją traktowałaś, że byłaś dla niej niemiła... Sądzisz, że będzie chętnie do Ciebie przychodziła? Sądzisz że będzie spędzała święta z Tobą czy ze swoją matką? Sądzisz że będziesz mile widzianym gościem w domu A, czy raczej teściową którą trzeba znieść i niech jak najszybciej znika?
No cóż - ja jestem siostrą i mogłam sobie pozwolić bez żadnych emocji na opowiedzenie się po "stronie" brata i A. Nie mniej zazdrość matki jest tu i teraz, nie widzi przyszłych konsekwencji. Pokaż jej przyszłość. Pokaż jej że się dostosujesz do praw, które ona narzuca w "swoim domu w którym rządzi" - pokaż jej że w przyszłości będziesz miała swój dom, gdzie ty będziesz rządziła ze swoim mężem i na dobrą sprawę, jej nieuzasadniona nietolerancja wobec twojego mężczyzny, może mieć konsekwencje w przyszłości.
Takie rozmowy udają się, kiedy się je przeprowadza w pokorze i spokoju. No i oczywiście zależy to od rozumu Twojej matki, jeżeli jest inteligentną kobietą "złapie" to
Powodzenia
Mama sobie pewnie wymyśliła dla ciebie księcia z bajki dlatego normalny chłopak nie spełnia jej oczekiwań
Przypuszczam też że martwi się też o twoją przyszłość, boi się ze zaniedbasz szkołę, dlatego stara się cię do niego zniechęcić. Kiepski sposób. Spróbuj z nią normalnie porozmawiać, spytać co ma przeciw niemu i dlaczego ale uprzedź że nie kupujesz marnych argumentów typu sposób ubierania czy że wolicie spędzać czas w domu bo to nie grzech.
A samodzielnie zrobione czekoladki to super prezent, z pomysłem i wyjątkowy, nie jakieś pójście na łatwizne. I to właśnie jest rozpieszczanie, no chyba że oczekujesz drogich wypasionych prezentów, wtedy mama ma rację, że to nie chłopak dla ciebie
a co myślicie o stwierdzeniu: że to jest "JEJ DOM I ONA W NIM RZĄDZI A DLA NIEGO NIE MA TU MIEJSCA...".
Naprawde ona tylko tutaj powinna rządzić, skoro jest jedynym żywicielem, ma tylko i wyłącznie prawo głosu?
Od strony praktycznej - mama napisała prawdę, póki nie jesteś samodzielna finansowo, na jej utrzymaniu musisz brać od uwagę jej zdanie i jej wolę.
Natomiast to argument nie fair, ustawiający relację z matką "nie-partnersko", a można oczekiwać już pewnego poziomu dialogu między matką a 18 letnią córką. Nie ma co rozważać i rozdrapywać - ale wziąć pod uwagę ten argument poniżej pasa i tyle. Być może przejść do podziemia i nie informować matkę o tym co w twoim życiu uczuciowym ....
a co myślicie o stwierdzeniu: że to jest "JEJ DOM I ONA W NIM RZĄDZI A DLA NIEGO NIE MA TU MIEJSCA...".
Naprawde ona tylko tutaj powinna rządzić, skoro jest jedynym żywicielem, ma tylko i wyłącznie prawo głosu?
no cóż, to jej dom, ona za niego płaci, ona decyduje kogo sobie w tym domu życzy kogo nie. Będziesz miała swój dom, będziesz decydować. Takie są fakty. Szkoda że tak stawia sprawę, bo psuje sobie z tobą kontakty. Jest szansa żebyście spróbowały porozmawiać, wypracować jakieś kompromisy bez stawiania spraw na ostrzu noża?
Właśnie jestem po rozmowie- płacz, płacz i jeszcze raz płacz.
Mama powiedziała ze jesli ma mi być z nim dobrze to moge z nim byc ale zeby to nie odbijało się na mnie i ona postara się w 2014r już o nim nie mówić, oczywiście nie oszczędziła sobie docinek, że sylwester w domu!? ale z mojego chłopaka organizator (słowa przesiąknięte ironią, jak nic..)
Właśnie jestem po rozmowie- płacz, płacz i jeszcze raz płacz.
Mama powiedziała ze jesli ma mi być z nim dobrze to moge z nim byc ale zeby to nie odbijało się na mnie i ona postara się w 2014r już o nim nie mówić, oczywiście nie oszczędziła sobie docinek, że sylwester w domu!? ale z mojego chłopaka organizator (słowa przesiąknięte ironią, jak nic..)
to dobry pierwszy krok
ciesz się z tego bo wiele wynegocjowałaś a zmiany przychodzą powoli. Teraz się nie rzucaj, tylko jak mama będzie znów przesadzać spokojnym tonem przypominaj jej co ci obiecała. Gratuluję.