Facet79, już miałam się kłaść, bardzo późna pora, ale odpiszę Ci. Nie, nie porównuję mojego faceta np do faceta koleżanki, że tutaj fryzura lepsza czy cokolwiek. Wiem, że to też byłoby nie fair. Jak mi się coś w jego zachowaniu itp nie podoba, to mówię wprost, zrozum, że dla większości ludzi porównywanie z kimś innym nie jest niczym miłym, dla wielu facetów też, nie tylko dla nas kobiet. Ja nie mówię, że się o byłym partnerze zapomniało, nie da się wymazać wspomnień, jakby tego nie było, ale naprawdę nie analizuje kto ma lepszy tyłek czy kto robi coś lepiej. Tutaj liczy się dla mnie tylko mój partner, a były to przeszłość. Nie analizuje nigdy "Ooo, mógłby zrobić to jak były" czy coś takiego, bo dla mnie jest to za mną i nie czuję potrzeby takiego porównywania.
Dla mnie to co robi partner mój jest super, a jak robi coś nie tak, to spokojnie o tym rozmawiamy i nie potrzebuję do tego żadnych porównań. Jakbyś zainteresował się właśnie psychologią, to porównywanie do innych osób w ogóle jest błędem i zazwyczaj nie wnosi nic konstruktywnego. Dlatego zazwyczaj psycholodzy mówią, by nie porównywać dziecka do siostry czy do jego kolegi czy koleżanki. Wielu rodziców myśli, że to ich zmotywuje, ale często jest odwrotnie. W związku jest podobnie, dla wielu osób jest to niemotywujące. Warto mieć to na względzie. Po prostu człowiek jest tak skonstruowany, że porównania mogą na niego działać demotywująco i często tak jest. Nie znam badań psychologicznych o tym, bo aż tak się tym nie interesuje, ale posłuchaj co mówią psycholodzy, to zobaczysz, że tak właśnie twierdzą zazwyczaj. A mają właśnie tę wiedzę wyniesioną z psychologii człowieka, coś w tym musi być, prawda? Może Tobie nie przeszkadza porównywanie, ale można rozmawiać, nie trzeba porównywać. O to mi właśnie i innym raczej też chodzi.
Myślę, że dostałeś wiele argumentów, a to, że dla Ciebie to nie są argumenty to czy to moja wina? Zrozum, to też jest tak, to, że oprócz tego, że porównywanie zazwyczaj działa demotywująco, to oprócz tego nie wszystko da się wyjaśnić logiką. Jak Ci moje czy czyjeś argumenty nie pasują, to jak Ci pasuje, to odpowiedź sobie, że kobiety to wrażliwsze istoty i dlatego nie lubią takich porównań
Widocznie dla Ciebie taki argument może dopiero byłby ok
Tylko widzisz wielu facetów też nie byłoby zadowolonych z tego porównania, jak się inni faceci wypowiedzą w tym wątku, to też wątpię, by napisali, że będą zadowoleni. Także co, Ty masz rację, inni to nie mają i nie mają argumentów? Krzywdzące trochę. No i słuchaj, Ty przyrównujesz związek do przetargu, pisałeś tutaj w którymś poście. Ja właśnie związku nie uważam za rodzaj przetargu. Dla mnie to partnerstwo. Dla Ciebie widzę coś w stylu, że jestem z nowym partnerem np, ale będę przypominać, że tamten był w czymś lepszy, żeby mój starał się i był lepszy od tamtego w tym i tamtym, bo jak nie, to zerwę "kontrakt" i pójdę do byłego.
Nie zależałoby mi na takim związku, gdzie mój facet traktuje mnie jak kontrakt, a jak nie będę taka jak on oczekuje, to np pójdzie do byłej. No mój facet nie ma akurat żadnej byłej, ale to taki przykład. A u Ciebie tak to brzmi jakby testowanie samochodu, który będzie lepszy. Może się mylę, wyprowadź mnie z błędu. Dla mnie związek to partnerstwo, jak były związek jest dla mnie przeszłością, to wiem, że nie wróciłabym do niego za Chiny Ludowe. No i nie mam potrzeby porównywania. W nowym związku jest zawsze inaczej, to nawet ciężko porównać. No, ale ja traktuję partnera jako najważniejszą osobę, a nie jako zamiennik, który ma się gimnastykować, by aby nie zrobić czegoś nie tak. Jak mi odpiszesz na to, to jakby co odpowiem Ci już w Nowym Roku, bo dzisiaj w Sylwester już raczej cały dzień będę zajęta. Mam nadzieję, że spróbujesz spojrzeć na to z innej perspektywy, bo naprawdę- rozumiem Twój punkt widzenia, masz do niego prawo, ale zrozum też, że inni też mają i nie atakuj 
Dobranoc 