netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Co sądzicie na temat "gender"?

38 odpowiedzi7 437 wyświetleńzałożony przez Primus, 25.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Co sądzicie na temat "gender"?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Co sądzicie na temat "gender"?

Chciałbym poznać wasze opinie na temat gender (czyli płci społeczno-kulturowej). Jak sądzicie, czy mężczyżni i kobiety rodzą się neutralni płciowo, a dopiero potem kultura wymusza na nich pewne zachowania "męskie", lub "kobiece", czy też rodzimy się od razu z zapisanym w naszym umyśle "kodem płci"?

Chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat

PS: Swoje zdanie napisze potem

2

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Wal śmiało teraz, Swoje zdanie na zadany temat!
I tak nie będę czytał !
(przejrzałem co pisałeś wcześniej na forum)

3

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Jest już na forum wątek dot. gender.
Skorzystaj z wyszukiwarki.

4

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

czy mężczyżni i kobiety rodzą się neutralni płciowo

Słucham..? To chyba jakaś skrajnie niszowa teoria, bo ja pierwsze słyszę, żeby ktoś twierdził, że rodzi się "neutralny płciowo". smile Gender raczej nie zaprzecza, że istnieje coś takiego jak płeć ciała czy płeć mózgu. smile Po prostu poza tym przyjmuje istnienie płci społeczno-kulturowej.

5

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Cynicznahipo napisał/a:

Jest już na forum wątek dot. gender.
Skorzystaj z wyszukiwarki.

Ale on nie che się niczego dowiedzieć. Chce tylko walnąć tu swoje zdanie i szuka pretekstu.

6

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
iryd napisał/a:

Wal śmiało teraz, Swoje zdanie na zadany temat!
I tak nie będę czytał !
(przejrzałem co pisałeś wcześniej na forum)

No, no - ale powitanie po tylu miesiącach nieobecności! big_smile i big_smile

7

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Vian napisał/a:

czy mężczyżni i kobiety rodzą się neutralni płciowo

Słucham..? To chyba jakaś skrajnie niszowa teoria, bo ja pierwsze słyszę, żeby ktoś twierdził, że rodzi się "neutralny płciowo". smile Gender raczej nie zaprzecza, że istnieje coś takiego jak płeć ciała czy płeć mózgu. smile Po prostu poza tym przyjmuje istnienie płci społeczno-kulturowej.

To prawda - kultura wzmacnia nasze tradycyjne podziały społeczne - ale w żadnym razie ich nie kształtuje

8

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Primus napisał/a:

To prawda - kultura wzmacnia nasze tradycyjne podziały społeczne - ale w żadnym razie ich nie kształtuje

A twierdzisz tak na podstawie swoich wieloletnich badań, o których można poczytać... gdzie? smile

9

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Primus napisał/a:

mężczyżni i kobiety rodzą się neutralni płciowo, a dopiero potem kultura wymusza na nich pewne zachowania "męskie", lub "kobiece"

Dokładnie tak uważam, czułam się zawsze zmuszona do bycia i zachowywania się jak kobieta, choć wewnętrznie czuję się bardzo obupłciowa i tak tez się ubieram i zachowuję. mój mąż jest tolerancyjny w tym względzie, zna mnie, ale ja po prostu jakos mocno nie identyfikuje sie z płcią ani konkretną orientacją seksualna. Płeć nie jest pierwszym co określam widząc przechodzącego człowieka.

10

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Vian napisał/a:
Primus napisał/a:

To prawda - kultura wzmacnia nasze tradycyjne podziały społeczne - ale w żadnym razie ich nie kształtuje

A twierdzisz tak na podstawie swoich wieloletnich badań, o których można poczytać... gdzie? smile

Poza pewnymi nielicznymi, wyjątkami (bez których świat byłby szary i smutny), nawet niemowlaki już identyfikują się ze swoją płcią, choć o kulturze nie mają bladego pojęcia! nie mówiąc już o dzieciach kilkumiesięcznych, gdzie chłopcy sięgają odruchowo po zabawki dla chłopców, a dziewczynki po zabawki dla dziewczynek.

Co oczywiście nie znaczy że nie ma dziewczynek bawiących się np. samochodzikami (choć przyznam się bez bicia, że żadna ze znanych mi kobiet nigdy czymś takim się nie bawiła i to nie dlatego że "nie mogła" - tylko dlatego że je to kompletnie nie interesowało), ani też chłopców bawiących się np. lalkami (ja sam jestem tu doskonałym przykładem, gdy w dzieciństwie wraz z siostrą i kuzynostwem bawiliśmy się lalkami barbie).

11

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Nie rodzimy się neutralni płciowo,płeć kształtuje się w wieku okołoporodowym w wyniku podziałów chromosonalnych.Wszelkiego rodzaju mutacje chromosonów X i Y odpowiedzialne są za ukształtowanie płci ok.5 m-ca-odsyłam do starej książki płeć mózgu.

Równiż inny fakt-środowisko,wychowanie, kultura generuje,utrwala bądź patologizuje przypisane zachowania dla danej płci.

12

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
słonecznik30 napisał/a:

Nie rodzimy się neutralni płciowo,płeć kształtuje się w wieku okołoporodowym w wyniku podziałów chromosonalnych.Wszelkiego rodzaju mutacje chromosonów X i Y odpowiedzialne są za ukształtowanie płci ok.5 m-ca-odsyłam do starej książki płeć mózgu.

Równiż inny fakt-środowisko,wychowanie, kultura generuje,utrwala bądź patologizuje przypisane zachowania dla danej płci.

OTÓŻ TO!

13

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Brawo prymus już odkryłeś, że istniej płeć żeńska i męska, jesteś na dobrej drodze do wiedzy.
Nie zatrzymuj się.

14

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
iryd napisał/a:

Brawo prymus już odkryłeś, że istniej płeć żeńska i męska, jesteś na dobrej drodze do wiedzy.
Nie zatrzymuj się.

Wybacz ale...zupełnie nie rozumiem w czym masz problem?

15

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Primus napisał/a:
iryd napisał/a:

Brawo prymus już odkryłeś, że istniej płeć żeńska i męska, jesteś na dobrej drodze do wiedzy.
Nie zatrzymuj się.

Wybacz ale...zupełnie nie rozumiem w czym masz problem?

Problem jest w tym, że wokół gender jest tyle zamieszania i głupot wypowiadanych z obu stron chyba tylko, by zwiększyć pole nienawiści w Polsce dla jakiś własnych interesów politycznych, że uważam, że rozpoczynanie dyskusji na ten temat przez jakiegoś delikatnie ujmując ?nie racjonalnie myślącego? jest może nie tyle niebezpieczne, co szkodliwe. Na tych w TV nie mam wpływu ale domorosłego polityka mogę chociaż obśmiać, by nie szerzył swoich głupot dalej. 
To wybrany przykład można poczytać Twoje teksty a właściwie tyrady wyjaśniające sens świata i wszystkich jego problemów to przykład możesz tak sobie myśleć
Primus: Zacząłbym od tego że...śmierć nie istnieje! Śmierci nie ma, choć nam samym wydaje się zupełnie inaczej
Powodzenia w tworzeniu nowej teorii świata i zbawienia Polski.

16

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Iryd, na forum kreujesz się na osobę otwartą na poglądy innych ludzi, skłonną do refleksji i pragnącą poznawać odmienny punkt widzenia. Niestety, oprócz Twoich własnych słów, nie widzę żadnego potwierdzenia tego wizerunku. To nie jest pierwszy wątek, w którym, w dość prymitywny sposób,  najeżdżasz na autora. Przypominam, że na naszym forum dyskutujemy argumentami. Osobiste wycieczki, prześmiewcze posty bez treści, ataki na innych użytkowników nie są u nas mile widziane. Głęboko wierzę, że, jako inteligentny człowiek, za jakiego pragniesz uchodzić, znajdziesz inny sposób na przedstawienie swojego stanowiska niż ten, który prezentujesz powyżej.

17

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
iryd napisał/a:

Primus: Zacząłbym od tego że...śmierć nie istnieje! Śmierci nie ma, choć nam samym wydaje się zupełnie inaczej
Powodzenia w tworzeniu nowej teorii świata i zbawienia Polski.

Może rzeczywiście napisałem trochę postów niezwiązanych z tematyką forum, być może pewnych rzeczy pisać nie powinienem, ale...co jest niejasnego, dziwnego lub niezrozumiałego w stwierdzeniu: "Śmierć nie istnieje - śmierci nie ma?". Przecież ja nie piszę tu o śmierci naszego ciała Irydzie, ja piszę o trwaniu, o tym że (czy nam się to podoba, czy nie), istniejemy bez początku i końca, innymi słowy - trwamy!

Skoro Irydzie zacząłeś ten temat, to pozwolisz że ja go dokończę (lub skończę Obrazek dodany przez użytkowniczkę)

Przede wszystkim:

ŚMIERĆ NIE JEST CIEMNOŚCIĄ - JEST ŚWIATŁEM!

Zacząć należy od wyjaśnienia, że wszystkie nasze dotychczasowe wyobrażenia o śmierci, jako stanie w którym bezpowrotnie tracimy naszą energię witalną i popadamy w stan duchowej kontemplacji lub zupełnej nicości, są całkowicie błędne. Śmierć nie jest bowiem utratą naszych sił witalnych, śmiercią naszej pamięci i wspomnień - śmierć jest właśnie czymś zupełnie przeciwnym, jest napełnieniem nas ogromnymi pokładami życiowej energii, tak wielkiej, że bylibyśmy w stanie (mówiąc przykładowo), przenosić góry. Nie oznacza ona również wymazania wspomnień i całkowitej śmierci umysłu. W chwili śmierci naszego fizycznego ciała, napełnia nas taka wiedza (jest ona jednak stopniowana, napływa wolno, falami), że praktycznie już w chwili, w której nasza dusza opuszcza bezwładne ciało, jesteśmy bardziej niż pewni, naszej nieśmiertelności, oraz tego że zawsze będziemy mieli możliwość spotkać naszych żyjących bliskich. Problem polega na tym, że my nie potrafimy już wówczas o tym powiedzieć fizycznie, nie posługujemy się bowiem mową artykułowaną i to często przyprawia nas o stan pewnego rodzaju przygnębienia. Przygnębienie to spowodowane jest przede wszystkim myślą o naszych żyjących bliskich, których musimy pozostawić. Chcielibyśmy im wykrzyknąć: "Słuchajcie ja żyję, czuję się wspaniale. Nie płaczcie za mną, gdyż wkrótce ponownie się spotkamy", tego jednak nie potrafimy.

Jak jednak po kolei wygląda stan opuszczenia ciała przez duszę? Ktoś kiedyś powiedział (choć już nie pamiętam kto): "Życie zaczyna się dopiero po śmierci", i to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Jak więc wygląda proces opuszczania ciała przez duszę? Zawsze wygląda to tak samo, jakby coś, potężna siła nagle wypchnęła nas z naszego ciała. W chwili naszej śmierci, gdy jesteśmy bardzo chorzy, gdy umieramy w potwornym bólu, spowodowanym chorobą, lub wypadkiem (postrzałem, uderzeniem, pchnięciem ostrym narzędziem, etc.), nasza dusza...nie znosi bólu. W chwili więc, gdy ból staje się nie do wytrzymania, dusza opuszcza (wyskakuje, niczym odpalona torpeda), z ciała. Co ciekawe, dzieje się to...nim jeszcze naprawdę umrzemy. Dusza opuszcza ciało (które strasznie cierpi), nim jeszcze to ciało zdąży "naprawdę umrzeć". Jak to wygląda? Po opuszczeniu ciała przez duszę, ciało nadal żyje, oddycha, mruga, nadal jest ciepłe, choć już powoli stygnie.

Przytoczę pewien przykład starszego mężczyzny, który poddany sesji hipnotycznej, cofnął się do czasu swej poprzedniej śmierci. Doszło do niej, w chwili, gdy ów mężczyzna jechał - jako młoda kobieta, ze swym mężem i przyjaciółmi, dyliżansem przez dzikie prerie Ameryki. Dyliżans został napadnięty przez miejscowych Indian (XIX wiek). Wypuścili oni serię strzał, jedna z nich, przebiła szyję tej młodej kobiety. To co pamiętał ów mężczyzna, to przeszywający ból, nie mógł oddychać, dusił się. Wszędzie była krew, na rękach, na sukni, wszędzie - jej mąż chwycił ją za głowę i próbował podtrzymać, ona/on jednak umierała. Wówczas nastąpiła...eksplozja, choć nic nie wybuchło. To po prostu jej dusza wystrzeliła z ciała, po to, by dłużej nie cierpieć tego przeraźliwego bólu. Nasza dusza ponoć, nie jest większa od główki szpilki, lecz z chwilą opuszczenia ciała - dusza rośnie. Jej ciało jeszcze żyło, jeszcze funkcjonowały podstawowe procesy życiowe, takie jak oddychanie (próbowała oddychać), czy mruganie, a jednak jej już nie było w ciele, nie czuła bólu, czuła - czuła się wspaniale. Chciała powiedzieć o tym swemu mężowi, ale on jej nie słyszał, płakał nad jej wiotkim, martwym ciałem. Ten widok sprawiał jej ogromną przykrość, a widok jej martwego ciała, powodował nastrój żalu, mówił: "Mój Boże, moje biedne ciało, co oni zrobili z moim ciałem?".

Stan, w jakim się znalazła, zaraz po opuszczeniu ciała, podobny był do stanu nieważkości, z tą wszakże różnicą, że nie miała tu żadnych przeszkód w poruszaniu się. Wszystkie materialne przedmioty, które w normalnych warunkach uniemożliwiłyby jej poruszanie się w owym stanie, teraz nie stanowiły przeszkody - dematerializowały się przed nią. Cokolwiek chciała dotknąć, złapać - dematerializowało się. Sprawiało jej to przykrość, gdyż ponownie chciała dotknąć twarzy swego męża, objąć go, powiedzieć mu jak bardzo go kocha i że wkrótce znów się spotkają. Co ciekawe, zawsze po śmierci spotkamy naszych zmarłych wcześniej bliskich - ZAWSZE (jeśli tylko tego zapragniemy) i nie ma tu żadnego znaczenia, że osoba którą widzimy po naszej śmierci...wiedzie już kolejny żywot w innym ciele na Ziemi. Teraz jednak, tuż po wyjściu duszy z ciała, wszystko jest nastawione na to byśmy się uspokoili, odprężyli, byśmy już nie myśleli o tym co przed chwilą nas spotkało. Dlatego też, zaraz po wyjściu z ciała - słyszymy cichutkie, melodyjne dzwonienie, niczym dzwoneczki, które rytmicznie uderzają o siebie, powodując miły dla ucha dźwięk. Jednocześnie "coś", jakaś siła (ta sama, która "wyrzuciła" nas z ciała), lekko nas muska. Przypomina to delikatne poszturchiwanie łokciem, tak jakby chciała powiedzieć: "Spokojnie, nie bój się - pójdź za mną, wszyscy już czekają".

Rzadko kiedy decydujemy się od razu pójść za tą siłą, zresztą nie ma przymusu, możesz zdecydować, czy już chcesz odejść, czy pragniesz jeszcze poczekać - np. do dnia swego pogrzebu. Większość dusz odchodzi dopiero po swoim pogrzebie. Ale jeśli nadal nie chcesz odejść do świata, który na ciebie czeka, nie musisz, jak powiedziałem - nie ma przymusu. Niektóre dusze decydują się pozostać na Ziemi, sądząc że czegoś jeszcze nie dokończyły. Pragną też pomagać swym najbliższym, których tak nagle opuścili. Jakiś czas pozostają więc na Ziemi, jako tzw. "duchy", ale z duchami wykreowanymi w filmach Hollywoodu nie mają one wiele wspólnego. Wcześniej czy później muszą wrócić, odbywa się to jednak poprzez wysłanie do takiej "zabłąkanej" na Ziemi duszy jego osobistego Przewodnika, który przekona go że jego dalszy pobyt w tym świecie nie ma sensu - że wszystko czym się tak zamartwia, ułoży się, rodzina poradzi sobie i choć pozostanie on w ich pamięci - zaczną nowe, dobre życie. "Pójdź zaprowadzę cię do Domu" - padnie stwierdzenie. Nasz Duchowy Przewodnik, czyli nasz Opiekun uspokaja nas i pomaga wrócić. Z reguły jednak dusze odchodzą "same" (teoretycznie same, w rzeczywistości przez cały czas, zarówno w ciągu naszego życia, jak i zaraz po śmierci - nigdy nie jesteśmy sami).

Czas dla duszy nie istnieje, to co dla innych jest dniami, czy tygodniami - dla nas po śmierci jest zaledwie chwilką, dlatego też czas od chwili śmierci do naszego pogrzebu - mija błyskawicznie, choć przecież normalnie musiały upłynąć dni, a niekiedy tygodnie. Dusze lubią bowiem brać udział w swoim pogrzebie (nie wszystkie - te "starsze", bardziej rozwinięte wracają natychmiast"), dzień pogrzebu jest jednak z reguły ostatnim, jaki spędzają na Ziemi, w otoczeniu swych żyjących bliskich. Gdy jesteśmy gotowi - możemy odejść. Wówczas widzimy nad sobą (lub w jakiejś odległości - nie ma to znaczenia), potężne światło (to światło pojawia się też zaraz po naszej śmierci, ale to my decydujemy czy jesteśmy już gotowi przez nie przejść). Wchodzimy (a raczej wpływamy), w to światło - zaczyna robić się ciemniej. Tam, gdzie dotąd było jasno, teraz jest trochę ciemniej, tak jakby bardziej szaro - ale wówczas już jesteśmy w tunelu. Na jego końcu znajduje się potężny krąg światła, coraz bardziej rozświetlający tunel (choć wydaje się nam, że jesteśmy sami w tej naszej drodze - cały czas nasze przejście śledzą "Anioły" w tym nasz Duchowy Opiekun). Gdy wypływamy z tego tunelu, nasz umysł zapełnia wiedza, wiedza o której nie mieliśmy pojęcia wcześniej, żyjąc na Ziemi. Prócz wiedzy, słyszymy myśli - setki, tysiące, miliardy myśli (a każdą i tak słyszymy indywidualnie), myśli pełne Braterstwa, Empatii, Troski, Miłości, a także...zrozumienia nas samych, tego kim jesteśmy, kim byliśmy oraz jak tu trafiliśmy.

Następny widok, jaki nam się ukazuje, po wyjściu z tunelu - to są chmury (ale nie przypominają one naszych ziemskich chmur). Płyniemy przez nie dalej. Widzimy półprzezroczyste, warstwowe poziomy światła - wszystkie są odmianami białego (są jasnobiałe i ciemno białe). Muzyka, którą słyszeliśmy od momentu naszej śmierci, staje się lepiej słyszalna, jest relaksująca, przyjemna, uspokaja. Kolory wciąż jeszcze są takie same (różne odcienie bieli - jaśniejsze i ciemniejsze), dopiero gdy, przepłyniemy już przez te pieniste chmury, przed naszymi oczyma pojawia się...widok nieopisanego piękna, wspaniałości wszelkich kolorów i barw.

W naszych pojęciach, przekazanych nam przez religię, tradycję i utwierdzonych w rodzinie i społeczeństwie, pojawia się rozróżnienie - podział na "Niebo" i "Piekło". Do tego drugiego, mają udawać się (lub są wciągani przez złe istoty, zwane diabłami), ludzie, którzy wiedli niegodziwe i pełne zła i okrucieństwa życie. Czy jest możliwe, by tacy ludzie również dostąpili tego o czym piszę? Jeśli widzimy mordercę, który popełnia przerażające zbrodnie, zabija z zimną krwią, z uśmiechem na ustach - często nie mamy wątpliwości, co może go spotkać po śmierci. Ale czy miejsce wiecznych cierpień - takie jak Piekło, rzeczywiście istnieje? Owszem, miejsce przypominające piekło - istnieje, my tam jednak nie trafiamy, nie możemy tam trafić. Zresztą, jak już pisałem - po śmierci ciała, cierpienie się kończy. Ale jak to jest możliwe, że wszystkie dusze, które za życia wiodły różne żywoty - jednakowo mogą powrócić do miejsca które opisuję (staram się nie pisać "Niebo" - gdyż to miejsce nie przypomina znanego nam z przekazów biblijnych - Nieba).

Do Piekła po śmierci trafić nie możemy, cierpienie po śmierci nie istnieje - gdzie więc tu sprawiedliwość, dlaczego ci, którzy dopuszczali się czynów okrutnych i złych, mogą na równi wejść do "Królestwa Bożego". Tak właśnie jest, ale...nie myślcie sobie że tacy ludzie (czy też takie dusze), które mają wiele zła na sumieniu, są traktowane tak, jak inne. Tak nie jest, choć wszystko co opisałem do tej pory odbywa się tak samo dla wszystkich. Sytuacja jednak wygląda inaczej, już po przejściu do tego cudownego miejsca, które zaraz opiszę. Jak już pisałem, po śmierci dusza nie cierpi, ale...pozbawiona jest też przyjemności (które opiszę), dostępnych dla innych. Na "Tamtym Świecie", nikt ją nie wita, ani rodzice, ani znajomi - nikt - płynie bezpośrednio do miejsca swego przeznaczenia, gdzie już ją oczekują. Co jest tym miejscem? A to różnie, w zależności od naszych ulubionych na Ziemi miejsc, tam gdzie zawsze czuliśmy się szczęśliwi, gdzie było nam dobrze  - dla jednych może to być...plaża pod palmami nad brzegiem morza, dla innych górska leśniczówka, lub ulubiony bar. To, gdzie zawsze czuliśmy się dobrze (nawet dusze, które dopuściły się za życia wielkiego zła, nie są pozbawiane przyjemnych wrażeń, z pamięci swego poprzedniego życia).

Ale na tym przyjemność się kończy. A co nas tam czeka? Cóż...bardzo trudna rozmowa. Ktoś powie to wszystko, nic więcej - za takie zbrodnie popełnione na Ziemi? To aż nadto, dusza, która w swym życiu dopuściła się zła, przez długi czas swego pobytu pozbawiona jest kontaktu z innymi duszami, swymi przyjaciółmi, rodziną, znajomymi, czas spędza tylko i wyłącznie w otoczeniu swego Opiekuna. Na początku więc, czeka ją "niemiła rozmowa" (niemiła w cudzysłowie, gdyż nie jest ona ani obraźliwa, ani upokarzająca, ani gwałtowna). My sami wiemy, udając się na to spotkanie, że przysłowiowo "daliśmy plamę" na całej linii, nie boimy się (dusze nie odczuwają strachu), ale ogarnia nas uczucie...żalu, że zmarnowaliśmy sobie życie, jednocześnie tracąc czas. Gdy przybywamy do naszego ulubionego miejsca (po prostu tam płyniemy - ściągani przez Opiekuna), możemy zastać naszego Przewodnika w różnych sytuacjach, jak już wspomniałem - jeśli to jest plaża po palmami, może być on w...hawajskiej koszuli z łopatką w ręku budując zamek z piasku (lub w bikini kąpiącą się w morzu), możemy go spotkać w naszym ulubionym barze (za życia), siedzącego nad szklaneczką whisky i czytającego gazetę, w oczekiwaniu na nas (w zależności od tego, gdzie najlepiej czuliśmy się za życia). To nie są żarty - to wszystko ma nam pomóc, uspokoić i pozwolić nam się otworzyć.

Jak już powiedziałem, tam nie ma krytyki naszych postaw, nie ma upokarzania i obraźliwych sformułowań - choć mimo to rozmowa jest bardzo ciężka. Przede wszystkim dlatego, że my sami wiemy że popełniliśmy duży błąd (a głównie że straciliśmy mnóstwo niepotrzebnego czasu, zamiast się rozwijać - staliśmy w miejscu). Takie spotkanie może więc zacząć się od pytania naszego Opiekuna: "Słuchaj, kiepsko to wyszło. Opowiedz mi o swoim życiu". Nasz Przewodnik i tak wie o nas wszystko, zna nas lepiej niż my sami siebie znamy, nic się przed nim nie ukryje, nawet największa drobnostka. Mimo to, to On (lub Ona - co ciekawe po śmierci płciowość również odgrywa dość ważną rolę - choć już nie tak istotną jak na Ziemi), prosi nas byśmy to my, opowiedzieli mu o swoim życiu. Gdy to zrobimy, może paść pytanie: "Co chciałbyś zmienić w swym życiu, gdzie dostrzegasz błędy". Rozmowa taka trwa praktycznie przez cały czas pobytu tej "złej" (za życia), duszy na "Tamtym Świecie". Przez ten czas nie robi ona nic innego, tylko stara się zrozumień swoje błędy i wyciągnąć z nich konsekwencje. Wreszcie sama dochodzi do przekonania że musi doświadczyć tego samego, czym wcześniej obdarzała innych. Dopiero wówczas wybiera sobie nowe ciało i "przybywa" (ponownie się rodząc), na Ziemię.

To nie jest przymus, my sami widzimy, jakie pokłady negatywnej energii wytworzyliśmy za życia, musimy ją teraz...zebrać. Dlatego też ci, którzy np. za życia maltretowali kobiety, bili je, gwałcili, mordowali dla kaprysu, lub dla tzw.: "zemsty rodowej", którzy kobiety potwornie okaleczali, dla zasad wyznawanej przez siebie religii. Co ciekawe, Opiekunowie wykazują pewien rodzaj zrozumienia, w sytuacji gdy podeprzemy się właśnie wychowaniem, w takiej czy innej kulturze, ale mogą zapytać: "Wiec to ona cię zdeprawowała?", jednak, jeślibyśmy chcieli cokolwiek zmyślić, okłamać - nie mamy szans, Opiekunowie i tak znają nas lepiej. Gdy jednak będziemy wykręcać się tylko wpojonymi nam przekazami religijno-społecznymi, Opiekun może spytać: "Dlaczego nie wejrzałeś w głąb siebie. Posiadasz przecież poczucie umiaru, wstrzemięźliwości i odpowiedzialności - ty jednak je zignorowałeś". Często może paść pytanie ze strony owej duszy: "A co ty zrobiłeś/aś, dlaczego mi nie pomogłeś/aś, gdy tego potrzebowałem, dlaczego cię nie było, gdy zło wzięło nade mną górę?", odpowiedź z reguły bywa zbliżona do: "Jeśli ciągle będę cię prowadzić - do czego zamierzasz sam dojść?", następne pytania (przykładowe), Opiekuna mogą brzmieć: "Co według ciebie, jest w tobie najważniejsze?", "Czego pragniesz w życiu?", "Pragniesz podziwu, współczucia innych - dlatego ich krzywdziłeś? To nie było godne ciebie"

Gdy jesteś już pewien że nadeszła właściwa pora - wybierasz sobie swoje nowe życie, takie, jakie wcześniej prześladowałeś. Przykładowo, jeśli gwałciłeś i mordowałeś kobiety - kolejny twój żywot, spędzisz w miejscu na Ziemi, gdzie kobiety są okaleczane i upokarzane. Musisz "Zebrać plon, który sam zasiałeś" - jak mówił Jezus Chrystus. Jednak to ty o tym decydujesz, nikt ci niczego nie nakazuje, nie wybiera za ciebie nowego życia - ty, dysponując swoją Wolną Wolą, decydujesz jak chcesz się zmienić. Tak wygląda "piekło", dla tych dusz, które za życia dopuściły się okrutnych i złych czynów - to jest ich "Katharsis" (Oczyszczenie). Podobnie wygląda sytuacja z duszami, które "uciekły z Ziemi", uciekły ze swojego życia, wybierając samobójstwo. I jedni i drudzy są pozbawieni na "Tamtym Świecie", towarzystwa swych przyjaciół i rodziny. Spędzają ten czas jedynie w towarzystwie swego Opiekuna, po to by wspólnie dojść do przekonania co zmienić w kolejnym życiu, by zrównoważyć negatywną energię, powstałą na skutek zła przez nas popełnianego, lub samobójstwa. Dlatego też większość światowych religii, a szczególnie Chrześcijaństwo, głosi, że za odebranie sobie życia - czeka nas piekło. "Piekło" wygląda właśnie tak, jak wyżej opisałem.

18

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Jeszcze gwoli dopowiedzenia:

Tak naprawdę są dwa momenty, gdy odczuwany niepewność - pierwszy moment to czas naszych narodzin, gdy poznajemy świat w którym żyjemy. Nie pamiętamy ani poprzednich żywotów, ani też czasu, jaki spędziliśmy w "Zaświatach", gdyż przed każdymi narodzinami zawieramy taki układ z naszymi Przewodnikami. Startujemy więc jako nowa, czysta karta do ponownego zapisania. Pamięć o tym że ta karta tak naprawdę stanowi jedynie część innych podobnych jej kart, razem tworzących niezwykle grubą księgę - byłby dla nas niekorzystny, gdyż zajmowalibyśmy się problemami które już minęły, zamiast na nowo poszukiwać drogi do Boga. Narodziny i późniejsze życie na Ziemi, działają na nas przygnębiająco i...deprymująco. Dlaczego tak się dzieje? Niepamięć nie jest bowiem całkowita, są pewne przebłyski w postaci snów, wizji lub obrazów przesuwających się w naszych myślach (Przewodnicy godzą się na to, gdy uznają że jest to korzystne dla naszego dalszego rozwoju). Weźmy na przykład małe, kilkuletnie dzieci, które bawiąc się w piaskownicy mówią do wymyślonego przez siebie towarzysza zabawy. Dla nas (myślących racjonalnie, twardo stąpających po ziemi), takie zachowanie jest co najmniej niepokojące. Tłumaczymy dzieciom że tak naprawdę nie ma żadnego "towarzysza zabawy", że są same, że powinny myśleć tak jak my - uczyć się życia.

Wszystko fajnie, ale...to my się mylimy. Małe dzieci, do pewnego wieku jeszcze pamiętają o czasie jaki spędziły w "Raju", a ich "towarzysze zabaw", to nic innego jak...Przewodnicy - oni ich jeszcze widzą, traktują jak kolegę, przyjaciela, my zaś ich rodzice, widząc że nasze dziecko mówi do siebie lub dzieli się np. łopatką do piasku ze swym "kolegą", uznajemy za przejaw pewnego dziecięcego zaburzenia. Trzeba też pamiętać, że wiele dusz, inkarnując na Ziemi, często przeżywa szok. Jest on związany z tym, czego tu doświadczają. One myślały że tu będzie w pewien sposób podobnie, tak jak było w "Raju". Myślały że nikt nie będzie ich oceniał, że zaakceptuje ich w całej pełni, że będzie im życzliwy, że im dopomoże we wszelkich trudach i okaże swą przyjaźń, że wreszcie nas doceni. To co spotykają na Ziemi jest zupełnym przeciwieństwem tego, co jeszcze tkwi w ich podświadomości - pamięć Miłości "Tamtego Świata". Taka niedawno narodzona i wchodząca w ziemski świat dusza, licząc na akceptację i Miłość ze strony innych ludzi, doznaje szoku - spotyka się z niechęcią, odrzuceniem, wzgardą, nieżyczliwością, przemocą i bólem. To jest naprawdę deprymujące uczucie, dla niedawno narodzonej duszy, która musi się przyzwyczaić do nowego świata i nauczyć się rozumieć i rozróżniać ludzkie zachowania. Drugim zaś momentem, w którym odczuwamy pewien niepokój i niepewność, jest...moment naszej śmierci. Narodziny i śmierć - dwa zwrotne momenty naszego istnienia.

Nasze życie jest pełne najróżniejszych przeciwności losu, oczywiście my chcielibyśmy żeby los sprzyjał nam przez całe życie, a tak się raczej nie zdarza. Częściej jest tak, że tych szczęśliwych chwil w życiu jest o wiele mniej, niż tych nieszczęśliwych. Gdy przydarzy nam się coś złego, gdy cierpimy fizycznie lub psychicznie, gdy bolejemy nad losem naszych bliskich - często zadajemy Bogu ciekawe pytanie: "Dlaczego Boże mnie to przytrafiło, dlaczego tyle nieszczęścia na mnie spadło, dlaczego mnie tak karzesz" itp. Często gdy tych negatywnych doświadczeń jest zbyt dużo, nie wytrzymujemy i "uciekamy", czyli odbieramy sobie życie. To jest błąd, ale nie o tym pragnę napisać.

Są dusze, które decydują się z góry na wybór ciężkiego (pełnego chorób, przemocy i biedy), życia. Pewien mężczyzna poddany hipnozie, opowiedział że w poprzednim wcieleniu zmarł z głodu w wieku 7 lat. "To mi wystarczyło" - powiedział, "szukałem krótkiego, lecz treściwego życia, w którym będę mógł nauczyć się pokory - to właśnie było idealne". Zresztą łatwe i przyjemne żywoty, są swoistym "fizycznym odpoczynkiem", dla duszy pomiędzy "trudniejszymi" wcieleniami (pełnymi bólu i psychicznej traumy - może to być np. życie wojownika lub żołnierza, które łączy w sobie przyjemności cielesne z możliwie odniesionymi ranami fizycznymi). "Cięższe" i "trudniejsze" życie powoduje bowiem nasz szybszy rozwój - przyspieszamy na naszej drodze wiodącej ku zjednoczeniu z Bogiem, zaś życie pełne dostatku i wygód - niewiele wnosi w nasz rozwój (bywa więc raczej wytchnieniem "pomiędzy", niźli nagrodą za dobrze przeżyte poprzednie wcielenie). Dusze same więc częściej wybierają te "cięższe" żywoty, pełne codziennej walki o godność i przeżycie (np. ciała kalekie, bardzo chore, zdeformowane lub zmagające się z problemami psychicznymi, uzależnieniami własnymi lub członków rodziny).

Problem polega jednak na tym, że z chwilą narodzin taka dusza (której w postaci eterycznej fatwo przychodzi wybór "ciężkiego" życia, gdyż ona wówczas nie doświadcza bólu fizycznego, a otoczona jest wszechogarniającą Miłością i całkowitą akceptacją jej zamierzeń i celów), żyjąc już w ciele fizycznym, często nie rozumie swojego położenia. Nie rozumie dlaczego Bóg (lub los), tak ją ukarał, dlaczego dał jej tak marne, biedne, kalekie, chore lub pełne biedy i przemocy - życie. Ludzie wówczas o swoje wybory najczęściej oskarżają więc kogo...oczywiście Boga, gdyż nie pamiętają że jedynym winowajcą, do którego mogą mieć jakiekolwiek pretensje, są - oni sami.

POZDRAWIAM!

19

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Dla mnie płeć społeczno-kulturowa to jest raczej to, że kobiety spełniają czasami w społeczeństwie męskie role, a mężczyźni żeńskie. Myślę, że ma to niewiele z płcią chromosomalną, czy tym, że czujemy się kobietą lub mężczyzną. Kiedyś nie do pomyślenia było żeby kobieta była np. kierownikiem budowy albo żeby położnictwem zajmował się mężczyzna, teraz ta granica się zaciera. Teraz kobiety noszą męskie ubrania, co kiedyś też nie było normą. Chodzi raczej o przyjmowanie pewnych ról i schematów charakterystycznych dla danej płci niezależnie od tego jaką płeć akurat reprezentujemy.

20 Ostatnio edytowany przez Primus (2013-12-29 04:31:20)

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Tak już na marginesie - czasem zastanawiam się jaką ja sam dysponuję duszą? Cechuje mnie dość duże pragnienie przewodnictwa, kierowania ludźmi, nie tyle narzucania, co raczej przeforsowywania swojej woli. Pamiętam że od dziecka pragnąłem wielkich zdobyczy, sukcesów i zwycięstw. Myślę też że obecne życie, które wiodę (jako drobny "byznesmen" Obrazek dodany przez użytkowniczkę), nie do końca mi odpowiada. Sądzę że w poprzednich żywotach pełniłem funkcję władców, kapłanów, może buntowników, a spokojne życie trochę nie służy mojej duszy. Może obecne życie ma być rodzajem odpoczynku, a może rodzajem nauki, o której jeszcze nie mam pojęcia?

PS. Nie rozumiem dlaczego czuję szczególne przywiązanie (choć obecnie już dosyć słabsze - myślę że jak nie w tym to na pewno w kolejnym wcieleniu ustąpi całkowicie), do postaci Oktawiana Augusta? Jest to jedyna taka postać, do której czuję silne emocjonalne przywiązanie, silną wieź którą można by określić - jednością!

Tego nie pojmuję?

Wybrane epizody z życia Oktawiana Augusta (63r.p.n.e. - 14r. n.e. - 76 lat życia):

http://www.youtube.com/watch?v=LnqOpo8uuQs

Autentyczna scena w 44r. p.n.e. (gdy Oktawian miał 19 lat), zgodnie z postanowieniem testamentu jego przybranego wówczas ojca - Gajusza Juliusza Cezara, miał wypłacić ludowi Rzymskiemu określoną sumę pieniędzy. Niestety suma ta przewyższała dochody, jakie Oktawian osiągał z majątków Cezara (już wówczas należących do niego jako synowi i następcy). Wówczas więc młody chłopak zastawił wszystkie posiadłości Cezara, a gdy to nie przyniosło odpowiedniej kwoty, również i majątek swej matki Atti, a nawet...jej kochanka Filipa. To bardzo nie spodobało się rodzinie - Oktawian musiał opuścić swój rodzinny dom i przez kilka miesięcy żył bardzo skromnie, wynajmując małe mieszkanko na Suburze (jedna z najniebezpieczniejszych dzielnic starożytnego Rzymu - pełna włóczęgów, żebraków, rzezimieszków i zabijaków). M.in to, przyciągnęło do niego wielu zwykłych Rzymian, a pamięć małego mieszkanka na Suburze, wracała do niego gdy już pełnił funkcję Princepsa (czyli w naszym rozumieniu cesarza).

http://www.youtube.com/watch?v=TvbiC634Pb0

http://www.youtube.com/watch?v=8oe1sgHztbM

http://www.youtube.com/watch?v=9SFsAqqN7fU

http://www.youtube.com/watch?v=ccwmnOdwCLI

http://www.youtube.com/watch?v=599AzvrUqo0

http://www.youtube.com/watch?v=duCYRgqxJvk

http://www.youtube.com/watch?v=HKrPHaijRnY

http://www.youtube.com/watch?v=0Y92kC5Y6gk

http://www.youtube.com/watch?v=3xAmHKA0DFk

http://www.youtube.com/watch?v=fepp82T8lD4

http://www.youtube.com/watch?v=hnMB7XEWmG4

http://www.youtube.com/watch?v=Q798W6wQQlY

21

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Sądzę że w poprzednich żywotach pełniłem funkcję władców, kapłanów, może buntowników, a spokojne życie trochę nie służy mojej duszy.

Albo niewolników, chłopów małorolnych, prostytutek i stąd teraz ciśnienie do władzy.

Z ciekawości - czemu mieszamy gender i reinkarnację? To ma zero stycznych.

22

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Właściwie to nie bardzo rozumiem zasadność kopiowania  przez autora  postów (zakładam,że własnych) z innych forów takich jak katolik czy forum dla ŚJ.
Czego tu szukasz umieszczając te posty? Potwierdzenia czegoś? Czegoś czego na innych forach nie otrzymałeś?
To tak jakby ktoś interesował się fizyką molekularną i na wszystkich możliwych forach umieszczał swoje przemyślenia w tej kwestii.
Zauważyłam, że nie ma Cię jeszcze na żadnym z forów dla matek.Może tam też warto się poudzielać?:)

23 Ostatnio edytowany przez Primus (2013-12-29 16:15:25)

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
gojka102 napisał/a:

Właściwie to nie bardzo rozumiem zasadność kopiowania  przez autora  postów (zakładam,że własnych) z innych forów takich jak katolik czy forum dla ŚJ.

Zauważyłam, że nie ma Cię jeszcze na żadnym z forów dla matek.Może tam też warto się poudzielać?:)

Do każdego z tych postów zawsze jednak dodaję coś więcej - coś nowego, bardziej oryginalnego - cóż najzwyczajniej rozwijam się! Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Zresztą to nie ja zacząłem temat o "śmierci która nie istnieje".

Forum dla matek karmiących - wchodzę w to Obrazek dodany przez użytkowniczkę Obrazek dodany przez użytkowniczkę Obrazek dodany przez użytkowniczkę

POZDRAWIAM!

24

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Vian napisał/a:

Sądzę że w poprzednich żywotach pełniłem funkcję władców, kapłanów, może buntowników, a spokojne życie trochę nie służy mojej duszy.

Albo niewolników, chłopów małorolnych, prostytutek i stąd teraz ciśnienie do władzy.

Z ciekawości - czemu mieszamy gender i reinkarnację? To ma zero stycznych.

Vian - pięknie napisane, szkoda że nie mogę dać Ci "lubika"

Więc przyjmij ode mnie chociaż to: Obrazek dodany przez użytkowniczkę

25

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

"Genderaki utrzymują, że zachowania określane jako ?płciowe? są determinowane kulturowo, a nie biologicznie. No i pięknie - ale taki np. Konrad Lorenz, któremu nie tylko Leszek Miller, ale nawet Agnieszka Graff nie byłaby godna zawiązać rzemyka u sandałów - więc taki np. Konrad Lorenz uważał, iż zachowania uważane za kulturowe są w gruncie rzeczy determinowane biologicznie i to niekiedy w wysokim stopniu, np. ceremonialne zwroty typu ?Wasza Wysokość? czy ?uniżony sługa? są przejawami postawy imponującej i postawy pokory, występujących również w świecie zwierzęcym. No i co z tym zrobimy? " (podaję za: S. Michalkiewicz).

To chyba zamyka temat.

26 Ostatnio edytowany przez iryd (2013-12-30 02:00:31)

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Adam12 napisał/a:

"Genderaki utrzymują, że zachowania określane jako ?płciowe? są determinowane kulturowo, a nie biologicznie. No i pięknie - ale taki np. Konrad Lorenz, któremu nie tylko Leszek Miller, ale nawet Agnieszka Graff nie byłaby godna zawiązać rzemyka u sandałów - więc taki np. Konrad Lorenz uważał, iż zachowania uważane za kulturowe są w gruncie rzeczy determinowane biologicznie i to niekiedy w wysokim stopniu, np. ceremonialne zwroty typu ?Wasza Wysokość? czy ?uniżony sługa? są przejawami postawy imponującej i postawy pokory, występujących również w świecie zwierzęcym. No i co z tym zrobimy? " (podaję za: S. Michalkiewicz).
To chyba zamyka temat.

Może coś bliżej, bo nic nie rozumiem. Dlaczego te słowa Lorenza maja zamykać temat. To, że one dla Ciebie brzmią jak słowa wyroczni, to może innych niespecjalnie przekonywać.
Ja akurat uważam dokładnie odwrotnie taki post dopiero jest podstawą do dyskusji: czy zgadzasz się z opinią Lorenza. Chodzenie w spodniach jest determinowane biologicznie? To chyba kobiety powinny chodzić w spodniach a faceci w tunikach/sukienkach, zwłaszcza z dużymi małymi. Nie musieli by się martwić do której nogawki? To tylko trywialny przykład. Uważam, że jesteś przykładem genderysty: uważasz, że do faceta należy ostatnie zdanie i cała mądrość. A taka postawa nie jest raczej podyktowana biologicznie tylko kulturowo.
(a kto komu powinien wiązać sandały, według Ciebie, to nie ma żadnego znaczenia)

PS Na wcześniej poruszany tu temat reinkarnacji się nie wypowiadam, bo to jest wiara a nie wiedza. Dyskutowanie z czyjąś wiarą w coś, dla mnie nie ma sensu. Martwi mnie, że gender w Polsce staje się właśnie wiarą. Dzisiejsze stanowisko kościoła odczytywane na mszy. Wczorajsze wypowiedzi medialne środowisk lewicowych i feministycznych. Cóż poloneza czas zacząć ale czym się skończy? Nie wykluczam, że ze sztandarami za lub przeciw gender, poleje się w Polsce krew.

27

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Iryd kpisz czy o drogę pytasz??

28

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Adam12 napisał/a:

Iryd kpisz czy o drogę pytasz??

Wybacz, dopiero teraz się zorientowałem, że Ty jesteś forumowy kaznodzieja. Z zasady z takimi nie dyskutuję, bo są obarczeni błędem wiary.

29

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Wybacz kaznodzieją nie jestem. Tylko nie widzę potrzeby rozważania pozbawionych podstaw hipotez.

Ale żebyś zrozumiał skąd pytanie. Nauka opiera się na założeniu, że prawda leży tam gdzie leży, a nie gdzie się komukolwiek wydaje, że leży. W związku z powyższym Twoja czy kogokolwiek innego opinia na temat twierdzeń Lorenza nie ma znaczenia dla poznania prawdy. Ty chcesz dyskutować o opiniach a nie o faktach i ubierać to w szatki nauki.

Co do chodzenia w spodniach - proponuję poszukać odpowiedzi w podręcznikach fizjologii i pomyśleć do czego stworzony jest organizm mężczyzny.

Poza tym Przyjacielu czytaj uważnie co się pisze, bo wątpliwości co do wiązania sandałów to chyba nie pod tym adresem.

A co do tego do kogo należy ostatnie zdanie - patrz początek wypowiedzi.

Wiec kpisz czy o drogę pytasz??

30

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Kaznodziejo* patrz wyżej: z  zasady z takimi jak Ty nie dyskutuję, bo Twoje wypowiedzi są obarczone błędem wiary. Nie są dla mnie istotne nawet Twoje kazania dotyczące nauki, a że nie każde kazanie jest błędne, to co z tego? Jak powiesz, że dwa plus dwa jest cztery to się z Tobą zgodzę i co z tego? Dla mnie podmiot dyskusji jest obarczony błędem wiary. To jak by chcieć naprawiać (tu dyskutować) maszynę jeśli ona ma błąd konstrukcyjny.
(niżej przykład zdania obarczonego błędem wiary)

Adam12 napisał/a:

Co do chodzenia w spodniach - proponuję poszukać odpowiedzi w podręcznikach fizjologii i pomyśleć do czego stworzony jest organizm mężczyzny.

Z rady nie skorzystam, bo nie sadzę żebym w podręczniku fizjologi znalazł do czego cokolwiek zostało "stworzone".

* "forumowy kaznodzieja? tu interlokutor obarczony błędem wiary.

31

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Widzisz - brak Ci elementarnej wiedzy, wiec się zasłaniasz wyzwiskiem. Głupota jednak nie boli.

32

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Adam12 napisał/a:

Widzisz - brak Ci elementarnej wiedzy, wiec się zasłaniasz wyzwiskiem. Głupota jednak nie boli.

Nie wiedziałem, że słowo "kaznodziei" jest dla Ciebie wyzwiskiem. Po Twoich postach powyżej widać, że poza religią nie potrafisz napisać dwóch sensownych zdań na inny temat. Jeśli Twoja głupota Cię nie boli, to dobrze, bo nikomu nie życzę cierpienia. Widzę, że na temat gender nie masz nic do powiedzenia.

33

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Jest wyzwiskiem, albo inaczej słowobijem.

34

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Adam12 napisał/a:

Jest wyzwiskiem, albo inaczej słowobijem.

To dziwak jakiś jesteś jak to dla Ciebie wyzwisko, a słowobij cóż to za słowo?
Coś mi się wydaje, że jak brak cytatów to trudno Ci zdanie sensowne sklecić.
Bardzo sensownie i na temat odpowiadasz...

35

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?
Adam12 napisał/a:

Co do chodzenia w spodniach - proponuję poszukać odpowiedzi w podręcznikach fizjologii i pomyśleć do czego stworzony jest organizm mężczyzny.

Oj, szkoda że nie wiedzieli tego Grecy, Rzymianie, Egipcjanie, Sumerowie, Akkadyjczycy, a Szkoci i Japończycy to nadal nie bardzo wiedzą. ^^

Na rozluźnienie:

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

36

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

"adam12: uważane za kulturowe są w gruncie rzeczy determinowane biologicznie"

Widać ci wymienieni przez Vian (Szkoci, Sumerowie itd. ) mają inną "biologię". A może to w ogóle inny gatunek ludzi z inną fizjologią. Może dla adama12 to nie byli mężczyźni i nie ludzi? Może to byli pierwsi genderyści. Jakaś wypaczona podrasa ludzi. Świat lepszych i świat gorszych. Cywilizacja życia lubi śmierci. Społeczeństwo dla rodziny czy dla wypaczeń. Invitro czy prawdziwe macierzyństwo. Z czymś mi się to kojarzy z historii. Oby tylko zostało w historii.

37

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Iryd rozmowę ze mną o kulturze zacznij od przeczytania Malinowskiego.

38

Odp: Co sądzicie na temat "gender"?

Jak dla mnie to oczywiste, że wiele zachowań "męskich" i "kobiecych" wynika w dużym stopniu z kultury i wychowania. Ja widzę np. sporą różnicę w zachowaniach typowo "męskich" i "kobiecych" w Skandynawii i w Polsce. I śmiem twierdzić, że wynika to z kultury, bo chyba Skandynaw też człowiek...? Na dodatek ja jako dziecko uwielbiałam bawić się kolejką i żołnierzykami. Strzelałam z procy, skakałam po drzewach, biłam się z chłopakami po lekcjach. Nie mówię, lalkami też się bawiłam, ale w niczym mi to nie przeszkadzało bawić się po "chłopięcemu". Więc nikt mi nie powie, że dziewczynki się "chłopięcymi" zabawkami nie lubią bawić i z ich natury wynika, że lubią tylko misie, lalki i kolor różowy. Dzieci bawią się zwykle tym, co im się podetknie pod nos, a który rodzic chłopcu da lalkę, a dziewczynce samochód? Moim zdaniem najważniejsze w tym wszystkim jest, by dać dzieciom wolnośc wyboru zabaw i własnych zainteresowań, a nie wtłaczania bzdur typu "dziewczynki się tak nie zachowują", "nie bądź baba" itp.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Co sądzicie na temat "gender"?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026