Witajcie, czytałam już mnóstwo wątków tutaj, ale żaden nie jest ani trochę podobny do mojego, każda z Was ma jakieś słabości, kompleksy, ale w porównaniu do mnie to i tak błachostki, więc w końcu zdecydowałam się napisać tutaj o moim trapiącym mnie od kilku miesięcy problemie.
Może zacznę od tego, że od jakiegoś czasu jestem wiecznie przygnębiona, nic mi się we mnie nie podoba począwszy od wyglądu aż po usposobienie i charakter. Studiuję, jestem na trzecim roku i często mam wrażenie, że dziewczyny z grupy nie przepadają za mną, czuję się mniej inteligentna i nie bez powodu tak jest, często "nie ogarniam" pewnych rzeczy lub po dłuższym czasie załapuję o co chodzi kolokwialnie mówiąc, po części wiem dlaczego tak jest, należę do osób refleksyjnych, które potrafią nie spać po nocach i przejmować się byle czym a następnego dnia mimo dużej ilości wypitych kaw i tak czuję, że mój organizm jest totalnie wyczerpany i już nie funkcjonuje tak świeżo jak u innych... Mam dużo spraw na głowie, zaczynam pisać pracę ale brak mi motywaacji i nie sądzę, że uda mi się obronić w czerwcu. To dlatego, że zdaję sobie sprawę z tego, że jestem mało inteligentna, że brak mi wiary w siebie, moja samoocena sięga dna
I mam tego świadomość, ale nie umiem temu zaradzić! Po drugie uważam, że wyglądam koszmarnie. Jestem niska i bardzo szczupła (prawie mnie nie ma 160cm/ ok. 50kg) na punkcie figury mam wielką obsesją, wydaje mi się ze jestem za chuda, mam problemy z cerą i nieładny uśmiech co jeszcze bardziej mnie załamuje kiedy probuje zwalczyc tego cholernego doła. No po prostu nie da sie tego zrobic! Wolę unikać ludzi z tego powodu, że wiem jak wyglądam, ale to nie wróży nic dobrego bo studiuję społeczny kierunek po ktorym chcę pracować z ludźmi a to nie ułatwia sprawy. Jedyną osobą z którą się tym podzieliłam jest moj chlopak ktory sądzi, że wyglądam światnie, że mam idealną figurę, że moje problemy są urojone i chyba ostatnią osobą która może mieć zaburzoną wiarę w siebie jestem ja! Chcę w to uwierzyć i czasem myślę, że ma rację, choć ostatnio zauważam tez, że ludzie jednak potrafią wyczuć jeśli ktoś jest zakompleksiony... W większym gronie malo sie odzywam, bo mam slabą gadkę i w ogole małą wiedzę, jeśli umiem z kimś pogadać to tylko w 4 oczy choć ostatnio nawet nie spotykam się z przyjaciółkami. Totalny dół... Depresja
Podobne tematy
2 2013-12-23 01:19:09 Ostatnio edytowany przez Fashionittta (2013-12-23 01:21:02)
A myślałaś może nad wizytą u psychologa?Porozmawiałabyś z profesjonalistą,trochę by Cię pokierował.
Z wyglądem nie dramatyzuj
Mam 165cm wzrostu i ważę obecnie 46kg,a to nie waga ostateczna bo jeszcze chcę coś zgubić ![]()
Twoim problemem przede wszystkim jest to że już z góry zakładasz jaka jesteś do bani,tak sobie wbiłaś to w psychikę że na prawdę w to wierzysz.
Serio trudno mi uwierzyć że to co piszesz jest prawdą.Może masz jakąś małą depresję?Czy zawsze sobie takimi rzeczami głowę nabijasz?
Piszesz że nie ma w Tobie pozytywów,a może nie chcesz ich dostrzec?
Nie wybieram się do psychologa, bo nie mam możliwości, czasu i pieniędzy a nie sądzę żeby mi pomogl.. Ten problem jest zbyt głęboko zakorzeniony we mnie i racja z Twojej strony, że nabijam sobie tym głowę, ja potrzebuję zdobyć troszkę pewności siebie ale gdy mam gorsze dni i sama odbieram siebie negatywnie to wtedy wydaję mi się że inni odbierają mnie tak samo, co dodatkowo mnie dobija i już wtedy mam doła nie do zbicia, noc nieprzespana gwarantowana i to jest takie błędne koło ...Serio nie wiem już co mam zmienić
4 2013-12-23 05:12:51 Ostatnio edytowany przez bjo (2013-12-23 05:21:29)
Są, zauważyłam dwa.
Jesteś mojego wzrostu i na dodatek możesz pochwalić się naturalną chudością (ja się muszę głodzić, wymiotować itp., by mieć te cholerne i niestabilne 52 kg).
Zabrałaś się za pisanie pracy licencjackiej. Ja powinnam ją bronić już 2 lata temu. Wciąż nie chce mi się zacząć pisać. Wciąż poddaje się depresji, prokrastynacji i tym innym. Częściej myślę o tym jak bardzo mam spieprzony żywot przez cielsko w ktorym jestem uwięziona, niż ogarniać konkrety w żywocie.
Także nie jest z Tobą tak źle mała.
Biorąc pod uwagę tylko te dwa wyrywkowe pozytywy, sądzę, że bardzo pejoratywnie się oceniasz. Nie wierzę w ani jedno napisane na Twoj temat slowo (negatywne).
Nie wybieram się do psychologa, bo nie mam możliwości, czasu i pieniędzy a nie sądzę żeby mi pomogl.. Ten problem jest zbyt głęboko zakorzeniony we mnie i racja z Twojej strony, że nabijam sobie tym głowę, ja potrzebuję zdobyć troszkę pewności siebie ale gdy mam gorsze dni i sama odbieram siebie negatywnie to wtedy wydaję mi się że inni odbierają mnie tak samo, co dodatkowo mnie dobija i już wtedy mam doła nie do zbicia, noc nieprzespana gwarantowana i to jest takie błędne koło ...Serio nie wiem już co mam zmienić
Nie jesteś tez tak bardzo na straconej pozycji. Jakiś psycholog z NFZ powinien Ci pomóc. Myślę, że jesteś trochę wycofana społecznie. Powinni Ci zaproponować terapie grupową (raz w miesiącu? ;D). Raz, że to najtańsza opcja dla NFZ, dwa: musisz przewałkować tematy z ludźmi. Prócz tego psychiatra i leki na poprawę nastroju.
Co masz zmienić? Zacznij dostrzegać swoje male plusy. Mała armia Twoich plusów może stworzyć całkiem stabilną samoocenę, co ważne: inną niż ta, którą tu opisałaś.
Odpowiedz mi na pytanie: Dlaczego waga ok 50 kg do tak niskiego wzrostu, to wg Ciebie ZA MAŁO? Przeciez Ty wazysz idealnie. Wolałabys być spasiona jak tucznik? Ja przy 52 kg jestem szalenie nieatrakcyjna. Nie znajdziesz bardziej obwisłej 23 latki w europie wschodniej niż ja. Ale to przez wieloletnie problemy z wagą. Potrafię schudnąć 20 kg, a po chwili przytyć 10 lub 15
. Tak to jest, jak eating disorder jest dyktatorem w życiu.
5 2013-12-23 11:10:11 Ostatnio edytowany przez kasiabasia22 (2013-12-23 11:10:52)
Ej wiesz co? Mam podobnie!
Też jestem aktualnie w takim powiedzmy dole ..
Piszesz, że chłopak mówi Ci, że wyglądasz świetnie itp. Ale mówi to gdy Ty wpadasz dopiero w dół? Mówi Ci to tak normalnie, gdy nawet dobrze się czujesz sama ze sobą?
U mnie tak jest. Jestem nie dowartościowana przez mojego chłopaka. Może u Ciebie jest podobnie? Może nie ma kto Cię dowartościować? Może nie ma kto powiedzieć Ci miłego słowa?
Tak, to prawda, że ludzie widzą kto jest zakompleksiony i smutny. Ludzie będą Cię widzieć taką jaką Ty sama siebie widzisz. Jesteś smutna - widzą smutną. Jesteś pewna siebie - będą widzieć pewną siebie.
Też mam obsesję na punkcie mojej figury ![]()
Też jestem niska i szczupła! Nawet niższa niż Ty ;p
Uważasz, że jesteś za chuda? To spróbuj przytyć. I ćwicz! Ćwiczenia mogą zmienić nie tylko Twoje ciało ale i duszę, od razu poczujesz się lepiej ![]()
Bjo, masz rację co do tych spotkań grupowych!
Dlaczego ważę za mało? W liceum często słyszałam ze strony kolegów a raczej jednego kolegi, który uparł się że jestem za chuda. Wcale się tym nie przejmowałam do czasu kiedy wokół mnie wiele rówieśniczek zaczęło twierdzić, że kobieta powinna mieć krągłości itd. stanęłam przed lustrem i wtedy uświadomiłam sobie że w ogóle nie mam kobiecego ciała, krągłych bioder, mam bardzo szczupłe nogi i ten problem został ze mną do dziś
zaczęło się od fast foodów (ale na szczęście szybko skończyło), obżerałam się i jadłam za 5ciu i w rezultacie urósł mi tylko brzuch ;/ teraz już jem bardzo zdrowo, ponieważ trochę cera mi się zepsuła od tego ochydnego żarcia, zaczęłam też ćwiczyć ale kompletnie nieregularnie więc od nowego roku zamierzam zapisać się na siłownię. Bjo, nie zaczęłam jeszcze pisać, mam tylko albo AŻ spis treści :> A co do mojego chlopaka, zdarzy się że powie coś miłego ale wlasciwie to i tak wiele nie zmienia. Może jego opinia już dla mnie nie znaczy tak wiele.. Ale rzeczywiście kiedy mam doła robi się bardziej wylewny
Dziękuję dziewczyny za napisanie tych kilka postów
Dobrze jest z kimś porozmawiać
A co do mojego chlopaka, zdarzy się że powie coś miłego ale wlasciwie to i tak wiele nie zmienia. Może jego opinia już dla mnie nie znaczy tak wiele.. Ale rzeczywiście kiedy mam doła robi się bardziej wylewny
A co do Twojego chłopaka to przede wszystkim ważne że jest i że widzi w Tobie piękną i sympatyczną dziewczynę. Dlaczego jego opinia już nie znaczy tak wiele? Zaufaj mu i przyjmij jego słowa z wdzięcznością. To, że masz "słabą gadkę" chyba wynika z tego, że masz swoje przemyślenia o których trudno rozmawiać w dużym gronie, a nie potrafisz, i może nie chcesz, paplać o byle czym. Fajne jest to, że chodzisz na siłownię, zobaczysz jak poprawi Ci się figura i nastrój.
hej. dzieczyny dobrze radza,wybierz sie do psychologa,to na pewno nie zaszkodzi, nie dołuj się i ciesz sie z tego co masz, na pewno jest w Tobie cos ladnego jak w kazdej z nas, nie ma brzydkich kobiet.
tez mialam kompleksy na punkcie swojej wagi i wzrostu(i nie tylko) wygładałam jak wampir bo nie spalam po nocach,nie jadłam, pilam tylko kawe i palilam papierosy,nie dosc ze blada,to jeszcze wychudzona, niektorzy pytali czy przypadkiem nie mam anemi,bulimi czy anoreksji..nie mialam ochoty wychodzic z domu ani nawet patrzec w lustro i tez nie widzialam pozytowow
..mowisz ze jesteś chuda..wyobraż sobie ze ja mam 161 wzrostu i waże 44kg.. jestem 6 kg chudsza od Ciebie. Ty masz wagę w normie.. chciałam dobić do takiej wagi ale niestety mi nie idzie. na prawde nie masz się czym martwić, weź się za siebie. idż do psychologa,pisz dalej prace,spedzaj milo czas z chlopakiem, ktory mowi Ci prawde(jak zakładam) na temat tego jak wyglądasz. zadbaj trochę o siebie, a co do inteligencji to mysle ze jak poczytasz troche wiecej ksiazek to bedzie lepiej.. inteligentna jestes na pewno skoro sie dostałas na studia.. Życzę powodzenia i tzrymam kciuki
Ja po prostu muszę się czymś zająć i nie myśleć za wiele - to pomaga, serio, teraz przed świętami nie mam czasu na rozmyślanie o swoim problemie ![]()
Lolaa świetny pomysł ![]()
Nie zadręczaj się myślami, które nie są potrzebne. Pamiętaj, że inni mają naprawdę poważne kłopoty, a jednak żyja i idą dalej przed siebie ![]()
Wagę masz ok nie jedna by chciała taka mieć jak masz dola to pisz maila to sobie pogadamy