netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

12 odpowiedzi3 263 wyświetleniazałożony przez Adrianna06, 19.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez Adrianna06 (2013-12-19 14:59:55)

Temat: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Witam!
Kiedyś w dawnych czasach jak zawaliłam studia zostałam stewardessą, jednak wróciłam zaocznie na geografię. Wtedy poznałam jego, mojego obecnego męża. Był starszy, już pracowała sam się utrzymywał, chociaż mieszkał z rodzicami. Po 3 latach znajomości mi się oświadczył.  Kochałam go ale jeszcze bardziej imponowało mi to, że zarabia, że będziemy mieszkać z jego rodzicami i ja nie będę musiała się wysilać na razie żeby dorabiać. Ani nic w domu nie będę robić. Bo wszystko robiła teściowa ona dalej traktowała  go jak małego synka prała, gotowała, przy okazji wyręczyła mnie. Także on pracował, często go nie było, a ja miałam totalne fory. Wracałam kiedy chciałam, bawiłam się w klubach.  Jednak po 2 latach małżeństwa zaszłam w ciąże nie planowaliśmy tego. I on się denerwował, ze za wcześnie, że teraz powinnam się skupić na karierze, że przecież  studiuje. Ale w gruncie rzeczy ja się cieszyłam, i on też. Kazał mi od razu zrezygnować z latania, bo to dziecku szkodzi, a on przecież zarabia i nas utrzyma. Tak więc przez rok tylko zostały mi studia i morze wolnego czasu.  Miałam fajne życie. Jak urodziłam córkę, to praktycznie on cały czas był w pracy. Ale teściowa bardzo chętnie zajmowała się dzieckiem. I tak w ogóle ja ciągle chodziłam na wykłady, studia, wyjazdy, praktyki, kluby. Ale odnosiłam wrażenie, że teściowa jest zadowolona z takiego obiegu sytuacji, że ma małe dziecko. Po roku już zdecydowaliśmy się na drugie.  A on awansował i miał wyjazd za granicę.  Z gwarancją mieszkania i dużej pensji. Po skończeniu studiów dołączyłam do niego, 2 córka urodziła się za granicą. Wszystko fajne ale ja zupełnie nie umiałam się tam odnaleźć. W roli żony, matki i gospodyni domowej. Jego nie było ciągle, kłóciliśmy się. Ja nie chciałam się zajmować domem. I wtedy powiedziałam, że rozwód i ja wracam. On żeby mnie zatrzymać wynajął opiekunkę dla dziewczynek, a mnie załatwił pracę w pewnym urzędzie. Byliśmy za granicą 5 lat. Dorobiliśmy się dużo. Jak wróciliśmy do kraju on awansował coraz wyżej, ja też nie miałam problemów z pracą. Ale w miarę jak się wzbogacaliśmy zaczęło nam odbijać, teraz to widzę.. Trochę wyszło tak, że nasze córki robiły to co uważały. Bo nikt ich nie dopilnowywał. Ja przyznam szczerze dorobiłam się trochę kosztem męża. Trochę mi głupio bo pozowałam na spokojną kobietę a była taką. A w każdym razie. Jak byliśmy już naprawdę  ustawieni, a dziewczynki na studiach za granicą. Coś między nami poszło nie tak. Ja zaczęłam go podejrzewać o romans. Co okazało się nieprawdą. Po prostu ktoś chciał nas skłócić. I wtedy po takim zawirowaniu. On zaproponował mi niewiarygodne wyjście. Otóż: dziecko. Powiedział, że cieszy się z córek ale chciałby mieć jeszcze syna. Nie byłam już młoda, dziecko byłoby wyzwaniem. Tym bardziej, że on nie chciał in vitro. Tylko sposób naturalny. Ale dobrze poszliśmy do klinki najlepszej zrobiliśmy badania. I lekarze zaczęli nas przygotowywać. 2 razy się nie udało. Ciąże były nie do utrzymania. Potem była separacja.  I właśnie gdy zaczęłam myśleć o rozwodzie, nie mieszkaliśmy razem, nie było zaplanowane. Właśnie wtedy po jednym razie. Się udało. Powiedziałam  mu a on wtedy wątpił w swoje ojcostwo. Oczywiście w głębi był pewnie ale chciał mnie sprawdzić. Ostatecznie zamieszkaliśmy razem a ja byłam pod kontrolną, wszytko dla dobra dziecka. Na nieszczęście, że chciałam urodzić w zagranicznej klinice. Bo w tym wieku bardzo trudno o zdrowe dziecko. A tam oferowali najwyższe standardy.  I tam straciłam właśnie straciłam dziecko. On niewiarygodnie był zły. Przyjechał, powiedział jak wszedł: znowu  straciłaś dziecko! Mojego syna! Uważał, że to prze zemnie. Chciałam go zostawić, ale on miał zaraz znowu awansować i byłam zmuszona go wspierać. Ja jeszcze potem przemyślałam i  bardzo chciałam ratować nasze małżeństwo, ale on jet takim typem, że z nim się nie da.  Wyniosłam się za granicę i tam prowadzę interesy już nie potrzebuję jego wsparcia, więc zaproponowałam rozwód, ale tak to się ma do życia. Że separacja i owszem ale rozwodu mi nigdy nie da. I teraz kiedy ja mam dość, on za wszelką cenę walczy żebym wróciła, a jest zdolny do wielu posunięć, Nie chcę żeby za mnie kto inny obrywał. Czy żeby coś się miało stać. Mimo wszystko nie chcę też jego skrzywdzić, czy żeby prze zemnie płakał. Ale nie mam zupełnie pomysłu na : wilk syty i owca cała. Myślę że interesy zdobywanie pieniędzy to mała rzecz w porównaniu ze sztuką ułożenia sobie życia prywatnego. Ciężko mi bardzo po alni pieniądze ani władza ani żadne wpływy nie rozwiążą problemu. Ja w ogóle nie wiem czy ten problem można rozwiązać. Zaczęłam się leczyć, chodzić na terapię bo czasem nie daję rady bez wsparcia.  Ale ciągle zastanawiam się jak do tego wszystkiego doszło?

Przepraszam, za mój chyba słaby i dość chaotyczny j.polski.

2

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Cóż piękna historia życia. Przeczytałem w całości, choć rzadko mi się zdarza takie długie posty czytać.

Wygląda tak, że macie super-szczęśliwe życie, ale nagle myślisz o rozwodzie, tracisz dziecko, on ma Ci to za złe, Ty chcesz odejść, on Cię nie puszcza.

Pytanie -- co byś chciała? Być sama, niezależna?
Drugie pytanie -- co on by chciał?

3

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

A trzecie pytanie..a raczej stwierdzenie, ze cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz smile

4

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

hmm ale czego oczekujesz tu na forum? chciałaś po prostu się wygadać? bo nie widzę jakiegoś konkretnego pytania...poza tym jak do tego doszło..ale na to to już sama sobie musisz odpowiedzieć

5 Ostatnio edytowany przez Adrianna06 (2013-12-19 15:24:14)

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Cieszę się przede wszystkim, że nic od niego już nie potrzebuję, że wszystko czym kiedyś by mi zaimponował teraz mogę sobie sama załatwić. Zaryzykowałabym nawet, że mam nad nim przewagę. Ale nie oszukujmy się to wpływowy człowiek i rozwód jest rzeczą nie do zrobienia. On się tak uwziął. Już tyle razy chciałam go odejść. Poz tym co on mi mówi: i co co ty im powiesz? Żeby Ci dali rozwód, nic Ci złego nie robię. Poza tym rozwód musi odbyć się w kraju a on tam ma znajomości najlepszych prawników. Z drugiej strony, ja go jeszcze trochę kocham. I zdarza się, że się spotkamy niby skłóceni a lądujemy w łóżku. I nie wiem dlaczego tak się dzieje w którym momencie ja tracę kontrolę. czy to że czasem jak się długo nie widzimy i potem tak namiętnie sie kochamy może świadczyć o tym, że jednak ta miłość jest? Ja nie wiem przecież my się świetnie dogadywaliśmy i czasem nadal się świetnie dogadujemy, czasem. ale nasze relacje są tak skomplikowane, jest tyle problemów i niedomówień

Teraz on mnie tak usilnie namawia do powrotu. Wszystkie chwyty dozwolone. Ale ja obawiam się, ze wrócę i będę rozczarowana. A z drugiej strony jak nie wrócę mogę żałować. On jest pewny siebie i nawet sobie pod uwagę nie bierze rozwodu. Mogę się gniewać wyprowadzać, mogą być separacje. Ale rozwodu nie da bo ja wcześniej czy później wrócę. I tak rzeczywiście jest. Dla mnie jako dla kobity to smutne.

6

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Myślę, że chodzi o zwyczajną NUDĘ, O BRAK POMYSŁU NA ŻYCIE.
Co ty piszesz?
- wydaje mi się, że mam przewagę na nim, ale on ma lepszą pozycję pod każdym względem
- chcę się z nim rozwieźć, ale nie wiem, dlaczego ląduje z nim w łóżku
...itd

Masz dość swobodną sytuację - nie jesteś zależna finansowo, nie musisz troszczyć się o malutkie dzieci, facet daje ci mieszkać osobno, nie musisz znosić jego irytujących zwyczajów na codzień, nie musisz bać się o pracę, o poziom życia, itp... czym sobie wypełniasz życie? masze jakieś hobby, troszczysz się o kwiatki na parapecie, o swoich prawdziwych przyjaciół? masz w swoim życiu coś co nadaje jemu sens?

7

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

No to masz męża w Polsce, sama firmę za granicą. Pieniędzy nie brakuje. Uprawiacie seks. Wcale nie jesteście sobie obojętni.

Jaki Ty masz problem? Co Cię boli? Przecież każde małżeństwo ma milion problemów... Nie będzie u Ciebie super bajki. Po co Ci ten rozwód? Chcesz formalnie móc znaleźć sobie kochanka?

Z drugiej strony jak mieszkasz daleko od męża... sama spędzasz wieczory? Nuda Cię zabija?

Lepiej się oboje zastanówcie czego chcecie.

I moja dobra rada -- nie poświęcaj swojego szczęścia, aby zrobić to co chce mąż. Czyli pewnie nie zamykaj swojego życia za granicą.

Jak dasz radę to wykasuj wszystkie negatywne emocje względem męża, kochajcie się i żyjcie każdy w innym kraju. A oprócz tego pewnie każde z Was będzie miało jeszcze kogoś. Chory układ, ale czasem tak się dzieje...

8

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Ale po co Ci ten rozwód właściwie?

9

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Adrianna06 - a co Ty byś chciała?

10

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Bardzo bym chciała żeby to wszytko się ułożyło tak żeby nikt na tym nie ucierpiał. On właściwie to, nie wiem z nim się nim da rozmawiać o uczuciach. Dla niego najważniejsza jest praca a życie prywatne cóż może być jak jest. I już nie wiem czy to się da jeszcze zmienić i jak?

11

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Lubie swoje życie i nie zamierzam z niczego rezygnować dla małżeństwa. I on o tym dobrze wie. Ale mimo to jakby była też chęć z jego strony moglibyśmy o wiele bardziej angażować się w związek. Bo jak byliśmy w separacji to nie było rozmowy, kłótni nic. Po prostu po przyjęciu byłam mocno wstawiona poszliśmy do jego pokoju i wiadomo że przespaliśmy my się razem. Potem rano obudziliśmy się w jedyny łóżku a on jednym zdaniem cóż, w zaistniałej sytuacji separację uważam za nieważną. Ale potem znowu każdy żyje na własny sposób. Dla niego jest tak, że seks może być raz w miesiącu, byle ostry, i taki żeby sobie ,,ulżył''. Jak dla  mnie to bywa bardzo męczące, taki jeden raz. Poza tym ja bym chciała żeby on mnie wieczorem przytulił w łóżku, żebyśmy okazywali względem siebie uczucia. A on jakoś nie. Nie ma żadnych kochanek i nic z tego typu. Bo dla niego seks jak mówię to jest raz a dobrze na jakiś czas. On jest wierny i lojalny ale tego samego bezwzględnie wymaga ode mnie. Wszelka konkurencja jest ,,wysyłana w kosmos''. Ja jakbym była jego całkowicie pewna zaangażowałabym się i starała jako żona. A tak. Mimo, że mam wokół pełno towarzystwa, czuję się samotna i to przez niego!

12

Odp: ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Święta mamy wspólne. Nie wiem czy w tej sytuacji to dobre czy złe. Bo ja go podałam o rozwód on się zaparł za wszelką cenę. A przecież był czas na to żeby  małżeństwo naprawiać. Ja bym mu nawet dała szansę ale jak czasem sobie pomyślę jakim jest człowiekiem, z jakim charakterem i niektóre nasze  zdarzania. Nie wiem czy mogłabym mu w 100% zaufać i czy umiałabym być dobra oddaną żoną. A nie chce go oszukiwać, małżeństwo musi być szczere. Zresztą co mi się nie podoba to to jak traktuje nasze córki. Nie chwali się nimi. Nie rozmawia z nimi, nie interesuje się ich życiem. Po prostu finansowo owszem ale tak jako relacje rodzinne są skomplikowane. Domyślam się, ze chciał syna. Ale ja mu powiedziałam, że jak chce niech młodsza znajdzie. Ale on chciał mieć wszystkie dzieci z jednej matki. No i on się kumpluje z biskupem. Nie wiem to interesy, przyjaźń czy coś jeszcze innego. Ale oni wszyscy łącznie żądają żebym wróciła. Jak sobie przypomnę jak się staraliśmy o dziecko. Te dwa lata temu. Nie ukrywajmy po 50 jest trudno urodzić. Praktycznie niemożliwe. Ale współczesna medycyna daje szansę. Ale nie daje 100% gwarancji. Poza tym miałam wtedy wrażenie, ze on sypia ze mną wyłącznie na dziecko, że tylko na tym mu zależy żebym zaszła w ciąże. Zupełnie nie jak małżeństwo. Dla kobiety to trochę upokarzająca sytuacja tym bardziej jak się nie udawało. I ja się udało, jak podważał własne ojcostwo. Potem jak mnie oskarżał o poronienie. Jak mnie usilnie zmuszał żebyśmy dalej byli małżeństwem chociaż przed publicznością. I on mi teraz mówi, ze bardzo mnie kocha?! I zapewnia o wiecznej  miłości. Ja w pewnym sensie jego też kocham. Tylko obawiam się czy zdołam zapomnieć i w pełni wybaczyć? Czy będę umiała przyzwyczajać się do roli żony w pełnym tego słowa znaczeniu?  W końcu nadal jesteśmy małżeństwem. Czy sądzicie, że po takich przejściach możliwe jest przywrócenie normalnego małżeństwa?

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ŻONA NA STRACONEJ POZYCJI

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026