netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Pomóżcie proszę

24 odpowiedzi3 260 wyświetleńzałożony przez truscawa, 17.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Pomóżcie proszę

Witam wszystkich na forum i od razu proszę o wsparcie.
Jestem z moim partnerem 3 lata. Ja mam 27 on 36 lat. Na poczatku nasz związek był niemal idealny. Po zdradzie mojego poprzedniego chłopaka poznałam Jego. Był przystojny, dowcipny i miał tą iskrę w oku. Na każdym kroku zapewniał mnie o swojej miłości, chodził za mną przez miesiąc czasu aż do momentu, kiedy postanowiłam dać mu szansę. Od samego początku podkreślał , że jestem kobietą Jego życia. Od razu niemalże chciał się pobrać, mówił, że jesteśmy sobie przeznaczeni. On już wtedy mieszkał w Niemczech- mieliśmy kontakt jedynie poprzez skypa i wtedy ciepłym głosem mówił do mnie tak, jak nikt wcześniej tego nie robił. Po raz pierwszy czułam się kochana- ktoś traktował mnie jak małą kruchą istotę- a ja angażowałam się w związek z dnia na dzień coraz bardziej. Nasze spotkania były pełne namiętności, czułości i długich rozmów prowadzonych niemalże do rana. Ze łzami w oczach żegnałam go za każdym razem kiedy przychodził czas odjazdu. Ciągle było nam siebie mało. Oboje chcieliśmy być już tylko dla siebie. On nalegał, żebym do niego pojechała- zostawiła wszystko i zaczęła z Nim- od nowa. Tak też zrobiłam- rzuciłam pracę, studia i postawiłam wszystko na jedną kartę. Od zawsze byłam niepoprawną romantyczką wierzącą w księcia, który uratuje mnie przed złem całego świata. On był moim księciem- BYŁ....
Po przeprowadzce zaczęło się piekło- ale nie tak od razu. Najpierw jakieś zaczepki. Drobiazgi, za które niemalże od razu przepraszał. Zauważyłam, że pije. Jeden, drugi, trzeci dzień- potem mówi, że dla relaksu po tygodniu ciężkiej pracy- ok. Już po miesiącu wyzwał mnie od szmat i ku..* . Byłam w szoku. Rozpłakałam się- on przeprosił- ja wybaczyłam- tłumaczyłam to nerwami. Potem było już tylko gorzej. Coraz to gorsze określenia mojej osoby, picie kiedy mu się podoba, wychodzenie z domu i wracanie następnego dnia. Doszło do rękoczynów- pierwszy raz mnie uderzył, potem drugi, trzeci. Za każdym razem obiecywał poprawę, mówił, że do Polski nie mam po co wracać, bo niby do czego. Pomimo tego, że dbałam o mieszkanie, pracowałam na tyle ile było to możliwe, gotowałam obiadki, pod linijkę ustawiałam talerze, żeby miał jak najlepiej- on był coraz gorszy- zawsze znalazł powód do kłótni- bo to stoi nie tam gdzie ma stać, bo nie tak zrobione, że wogóle nie zrobione- było i jest tego sporo. Uciekłam pierwszy raz do domu- do Polski. Wydzwaniał, mówił jak go zraniłam, żebym dała szansę- wróciłam. Było tylko gorzej. Bił już kiedy mu coś bardziej nie pasowało- kiedy pyskowałam i dyskutowałam jak on to określa. Potem mówi, ze to moja wina- gdyby nie moje zachowanie nie doszłoby do tego- to ja go sprowokowałam. Rozbił mi szklankę na głowie, pięścią udezrył w środek głowy tak mocno, że straciłam przytomność, popchnąl a po upadku kopał- zazwyczaj pod wpływem alkocholu. Następnego dnia udaje , że nic takiego się nie stało- moje siniaki to moja wina bo ze mnie taka niezdara- albo sama sobie je robię, żeby go w coś wrobić. Szukałam pomocy na forach- poradzono mi go nagrywać. Tak też zrobiłam- podejrzewał mnie o zdradę więc wziął telefon- zobaczył nagranie z dyktafonu - rozwalił mi telefon rzucając mi go w twarz- Miałam rozerwane dziąsło - krew lała się przez dobre pół godziny. Następnym razem wyrwał mi włosy z głowy- przeciągnął mnie po podłodze i w rękach zopstały tylko włosy. Zdobyłam się na odwagę- po raz kolejny 2 miesiące temu wróciłam do domu - do Polski. To było coś strasznego. Płakałam każdego dnia, winiłam się za wszystko. Naopowiadał takich rzeczy swojej rodzinie, że do teraz nie wierzę , że potrafił to zrobić. Raz na tydzień próbował kontaktu- wszystko wracało. Po miesiącu przepraszał, zapewniał, że nigdy już tego nie zrobi- że tym razem udowodni mi jak mnie kocha. Nie miałam już siły walczyć i wróciłam. Teraz mam to na własne życzenie. To co miałam plus wszystko to najgorsze czego się nie spodziewałam. Codzienne wyzwiska od korów, debili,s zmat, ku..*, i wszystkie najgorsze jakie moga być. Nie mam z kim porozmawiać. Nie mam przyjaciół, z rodziną nie mam kontaktu- od dziecka byłam według nich czarną owca w rodzinie. Starałam się ze wszystkich sił rywalizować z rodzeństwem o uwagę rodziców, ale wina i tak zawsze była po mojej stronie. Jestem z tym sama. Pomyślicie dlaczego nie znajdę sobie kogoś lepszego? Ludzie mówią, że jestem super dziewczyną, wielu facetów chciało ze mną być- ja nie potrafię ufać. Powodem jest to, że nie mogę mieć dzieci- najgorsze co mnie w życiu spotkało. Ciężko zachorowałam w wieku 12 lat i potrzebna była operacja- nowotwór- trzeba usunąć jajniki. Coś strasznego. Obecny partner wyzywa mnie że jestem powycinaną ku..a że nikogo i tak bym sobie nie znalazła bo kto by chciał być z takim niedorobem. Mówi ,  że jestem nic nie wrata. Rzuca we mnie przedmiotami, mówi że jestem chora psychicznie. Mam tego dosyć- ja nie mam już siły. Coraz częściej myślę o samobójstwie. Proszę poradźcie mi coś. Cokolwiek
Ps. Przepraszam za błędy- starałam się napisać to przed jego powrotem

2

Odp: Pomóżcie proszę

Czesc,przykro czytac takie rzeczy,musisz odejsc od niego to jest bardzo trudne,ale musisz to zrobic dla samej siebie twoim najwiekszym problemem jest niska samoocena dlatego pewnie z nim jestes i pomimo pelnej swiadonosci toksycznego związku dalej w nim tkwisz.Odejdz od niego wróć do Polski i idz do jakieś poradni zmień nr telefonu żeby nie mógł cie namierzyć,jest ci to potrzebne żeby nauczyć sie być silną.Przemyśl sobie to jesteś pewnie ładna i inteligentną kobietą i co chcesz dać mu tę satysfakcje i skończyć ze sobą? To dopiero mogłabybyć dla ciebie największa porażka Życzę powodzenia

I tak będę szczęśliwa chociażbym miała sobie to szczęście kurwa narysować......

3

Odp: Pomóżcie proszę

Niestety właśnie to jest tak trudne. Odejść. Nie mam do czego nawet wracać . Brak pracy, znów te nieprzespane noce. Gdybym tego nie przeżyła mogłabym się łudzić, że jakoś to będzie. Numer ostatnio zmieniłam. Dzwonił do moich rodziców na domowy- obarczał ich winą za to wszystko. Czy ktoś zna dobrego psychoterapeutę z Opola?

4

Odp: Pomóżcie proszę
truscawa napisał/a:

Niestety właśnie to jest tak trudne. Odejść. Nie mam do czego nawet wracać . Brak pracy, znów te nieprzespane noce. Gdybym tego nie przeżyła mogłabym się łudzić, że jakoś to będzie.

Nie masz do czego wracać? A jakie życie masz z nim?
Wróć do rodziców, stań na nogi, znajdziesz pracę i wszystko zacznie się powoli układać. Bez wyzwisk, bicia, płaczu, strachu... Matko i córko, przecież Ty to wszystko wiesz. Co Cię powstrzymuje?

5

Odp: Pomóżcie proszę

Przede wszystkim strach- co będzie. Czy jeszcze pokocham. Tysiące myśli dziennie- co robi, dlaczego mnie to spotkało. Ten ból który znam. Samotność. Pomimo tego, że samotna jestem w swoim związku- to jednak mam dla kogo ugotować obiad, ładnie się ubrać, pomalować- dbać o siebie. Dla siebie ciężko mi cokolwiek zrobić. Przychodzą myśli, a reszta wtedy już nic nie znaczy.

6

Odp: Pomóżcie proszę

Poczytaj sobie książkę: "Kobiety, które kochają za bardzo'' oraz Toksyczna Miłość i jak się z niej wyzwolić''. Jesteś klasycznym przykładem. Bardzo mi przykro, że Cię to spotkało.

7

Odp: Pomóżcie proszę

No tak, bo teraz nie żyjesz w strachu, czy ta zupa, co to ją masz dla kogo ugotować, nie zostanie Ci wylana na głowę, czy talerz z kotlecikiem rzucony w Twoim kierunku nie wybije Ci ząbków, czy dostaniesz najpierw w głowę a potem dopiero w splot słoneczny...
Kochasz kogoś, kto Cie nie szanuje. Powinnaś pokochać siebie, bo na to zasługujesz, na spokój i stabilizację. Nic z tego nie masz poza ILUZJĄ. Nic.
A po powrocie do Polski, po ucieczce od niego, mogłabyś odzyskać siebie.

8

Odp: Pomóżcie proszę

Napiszcie mi szczerze, czy to ze mną coś jest nie tak? Być może on ma racje a ja żyje w jakimś matrixie. Do kogo mogę się zgłosić żeby sobie pomóc? Do jakiego specjalisty?Jak zacząć? chciałabym żyć normalnie

9

Odp: Pomóżcie proszę

Przede wszystkim musisz wyrwać się z toksycznej relacji, gdzie panuje przemoc psychiczna i fizyczna. To już jest patologia. Na pewno jesteś pokiereszowana psychicznie, masz zszargane nerwy i nie wiesz co jest dobrem, a co złem. Twój związek jest złem. W Polsce spróbuj znaleźć specjalistę od toksycznych związków. Zacznij od czytania tych książek. Dużo Ci uświadomią, w czym tkwisz i jak sobie pomóc.

10

Odp: Pomóżcie proszę

Chciałabym się dowiedzieć czy jest tu na forum ktoś kto miał podobne doświadczenia i czy da się wrócić do normalności. Czy może być tak jak w innych związkach? Czy da się odbudować to, co zostało zburzone? Ja zabieram się do lektury i po raz kolejny postaram poszukac w sobie siły , która pomoże mi coś zmienić

11

Odp: Pomóżcie proszę

Książki to fajna sprawa, ale uważam, że po takich przeżyciach powinnaś iść do psychologa. Opowiesz mu o wszystkim, on Cb wysłucha i da Ci jakąś wskazówkę. Poczujesz się lepiej i pewniej. Uwierz w siebie i pokaż innym jaka to z Cb fajna babka jest ! wink

12

Odp: Pomóżcie proszę

truscawa- tak są kobiety, które przez to przechodziły. Nie jesteś słaba tylko padłaś ofiarą. Poczytaj o moich dwóch głowach (blog) i zobaczysz, że w tę pułapkę wpadają prawniczki, dyrektorki, lekarki i nie ma znaczenia kim jesteś, są ludzie tak toksyczni, że nie sposób o nich mówić jako o ludziach.

Ja osobiście, nie miałam aż tak toksycznego związku, ale wiem coś na temat uzależnienia od chorej miłości. Problem leży w partnerach, ale i w nas samych. Jeśli nikt Ci nie poleci partnera złość się do państwowych ośrodków pomocy osobom współuzależnionym.

Widzisz, zdrowie psychiczne to komfort który warto pielęgnować. Wiem coś o tym.

13

Odp: Pomóżcie proszę

Niestety wpadłaś w sidła toksycznego związku. Całe szczęście, że jesteś świadoma problemów - widać światełko w tunelu, więc nadzieja jest dla Ciebie aby pomóc samej sobie. My najwyżej możemy Ci tylko doradzić i trzymać za Ciebie kciuki.

Bezapelacyjnie pierwszym krokiem będzie pozostawienie damskiego boksera na pastwę losu i nie próbuj z tego powodu budzić w Sobie uczucia żalu. Z nim może być jeszcze problem w związku z tym, że on Tobie tak po prostu może nie odpuścić - wydzwanianie, nachodzenie, psucie Twojej opinii itd. Nie wiem czy zastanawiałaś się nad zgłoszeniem sprawy na policję? Moim zdaniem trzeba byłoby to zrobić aby dał Tobie spokój - może znajdą się przy tym wątku osoby związane z prawem i doradzą jak w tej kwestii działać, jak nie tu to na pewno w dziale poświęconym kwestiom prawnym. Mam nadzieję, że tego zniszczonego telefonu z dowodami nie wywaliłaś, gdyż wszystkie te dane można odzyskać. Nie radziłbym Ci na wyczekiwanie kolejnych "okazji" na zbieranie dowodów tylko planować jak najszybszy powrót, mimo to na wszelki wypadek jakiś włączony dyktafon (kamera?) przydałby się.

Na spokojnie zaplanuj swój powrót do Polski. Zastanów się dobrze i ułóż sobie listę działań które musisz wykonać aby przywrócić sobie normalne życie, przynajmniej na początek te które miałaś przed wyjazdem z Polski. Spróbuj wrócić na studia - wcześniej można było zrobić to po dwuletniej przerwie. Nie wiem czy będzie to możliwe już teraz, ponieważ nie wiem na jakim etapie przerwałaś ale może w przyszłym roku. Jak nie - to zawsze będziesz mogła zrobić coś innego. Już teraz skontaktuj się z osobami ze swojej starej pracy, może dadzą Ci ponowną szansę albo ewentualnie polecą komuś innemu. Mimo, że nie układa się Tobie z rodzicami tak jak sobie byś chciała na początek będziesz musiała u nich chwilkę pomieszkać do momentu ustabilizowania się, na pewno jest to dużo lepsza opcja niż mieszkanie z katem - może jednak uda Ci się naprawić relacje, a poza tym na pewno nie odmówią Ci talerza zupy. Postaraj się odświeżyć kontakty ze znajomymi z byłej pracy, studiów, z podwórka - szukaj, może ktoś Ci coś dobrego podpowie i doradzi. Najlepiej jakbyś wyprowadziła się od swojego kata po cichu, nie daj mu powodów domyślić się, że planujesz to.

No i na pewno musisz udać się jak najszybciej na wizytę do psychiatry. Wszystko wygląda na to, że przez ten toksyczny związek nabawiłaś się depresji i nie zdziwiłbym się, że też nerwicy. Najlepiej abyś to zrobiła jak najszybciej - zobaczysz po tygodniu max dwóch od przyjmowania leków zaczniesz już czuć się lepiej - rozsądnie i trzeźwo myśleć nad swoją sytuacją. Zanim takiej wizyty jeszcze nie miałaś możesz kupić sobie na początek zioła z dziurawca - naturalny antydepresant.

P.s. To, że nie możesz urodzić dzieci, wcale nie skazuje Ciebie na to, że nie spotkasz wartościowego faceta. Do tego pomyśl sobie ile sierot w Polsce chciałoby mieć mamę.

Teraz może być tylko lepiej - więc pierś pełna powietrza i głowa do góry smile

14

Odp: Pomóżcie proszę

Ten człowiek(o ile tego zwyrodnialca można nazwać takim mianem) wbił Ci w psychikę tyle nieprawdziwych rzeczy,że sama w nie uwierzyłaś.

Wyrwij się z tego szamba,pora zawalczy o siebie-nową siebie.
Wizyta u psychologa wskazana-bez tego się nie obędzie.

Na chwilę obecną nie myśl o kolejnych związkach,odetchnij.To że raz trafił Ci się taki sk*rwiel nie oznacza że za każdym razem takiego spotkasz! Ludzie są różni dlatego zanim wszystko postawi się na 1 kartę,trzeba dobrze się poznać,bo można się niemiło zdziwić.

To że nie możesz mieć dzieci,wcale nie oznacza że jesteś wybrakowana,dzięki tej operacji żyjesz! Nie daj sobie nic wmówić!
Tak jak napisał kolega wyżej,jest mnóstwo sierot,nawet niemowląt które można zaadoptować.

Taka mała rada,zanim zwiążesz się z facetem na stałe,dobrze by było postawić sprawę jasno-albo adopcja,albo brak potomków.
Wbrew pozorom jest wielu facetów którzy dzieci mieć nie chcą.

Głowa do góry,miej siłę aby zakończyć ten związek,on Cię niszczy psychicznie jak i fizycznie...

Nigdy nie będzie gorzej niż teraz,może być tylko lepiej.Wystarczy że w to uwierzysz,zrobisz pierwszy krok ku wolności od tego toksycznego związku.
Powodzenia kochana smile

15 Ostatnio edytowany przez Jenka (2013-12-18 15:23:56)

Odp: Pomóżcie proszę

Napisałam ci e-maila poza tym polecam ci fundację centrum praw kobiet http://www.cpk.org.pl/
Pamiętaj to wszystko wina tylko i wyłącznie jego. nie twoja, nic takich czynów nie usprawiedliwia.

16

Odp: Pomóżcie proszę

Dziękuję za te wiadomosci. Dużo dały mi do myślenia. Trcohę boję się iść do psychiatry- nie chciałabym być faszerowana lekami. Co do psychoterapii, to z chęcią bym z niej skorzystała- choć nie znam nikogo dobrego, kto mógłby mi pomóc w tym temacie. Sprawy na policję nie chciałabym kierować. To nie w moim stylu- chciałabym dojść do takiego momentu, w którym on po prostu stanie się dla mnie obojętny.
Do pracy niestety wrócić nie mogę. Długo ubiegałam sie o tamtą posadę. Ciężko pracowałam na to, by udowodnić wszystkim że na nią zasługuję. Szef przeprowadził ze mną rozmowę i zaznaczył, że jeśli odejdę na moje miejsce przyjdzie ktoś inny- żebym się zastanowiła.

Dzieci mieć nie mogę- to dla mnie najgorsza porażka  moim życiu. Nauczyłam się żyć z tą świadomościa, pomimo tego, ze dzieci pragnę mieć. Jestem osobą bardzo rodzinną, wychowałam się w rodzinie wielodzietnej i marzę o tym, żeby kiedyś uszczęśliwić moje własne dziecko.  Ja nie mam problemu z tym, że pełną rodzinę stworzę poprzez adopcję- dla mnie to nie istotne- najbardziej boli to, że to problem dla osoby którą kocham. Boli mnie to, w jaki sposób udowadnia mi moją nieużyteczność. " Do czego Ty możesz być facetowi potrzebna? Sprzataczkę zatrudnię, dziwkę opłacę a matką nie będziesz". Sama sobie życzę , żeby ten koszmar znalazł swój pomyślny koniec w następnym roku.

17

Odp: Pomóżcie proszę

Pomyśl skoro tak Ci mówił to po co akurat jemu byłaś potrzebna?
Z tym że matką nie będziesz to się mylił,po adopcji to właśnie Ty jesteś matką tego maluszka.Według mnie matka to nie ta która urodziła,lecz ta która wychowała smile
Jedyne słowa jakie cisną mi się na język po zobrazowaniu delikwenta są niezbyt kulturalne aby umieszczać je na forum...

Kochana walcz o własne szczęście i nie poddawaj się nigdy!
Powodzenia!

18 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2013-12-18 16:42:09)

Odp: Pomóżcie proszę

truscawa

Psychiatra nie gryzie, to też człowiek :] Poza tym sama wizyta nic Ci nie odbierze - to Ty decydujesz czy chcesz brać leki czy nie? Lecz o tej decyzji musisz powiedzieć lekarzowi. U mnie na pierwszej (dobrej) wizycie, zanim doszło do spotkania bezpośrednio z psychiatrą, była najpierw rozmowa z psychologiem. Diagnoza od psychologa - depresja w połączeniu z nerwicą, od psychiatry miałem do wyboru albo od razu antydepresanty (seroxat) lub mocny środek nasenny (oczywiście na noc tongue). Wybrałem to pierwsze i dzisiaj wiem, że to był najlepszy wybór smile. Szkoda, że masz utartą opinię ze społeczeństwa o wizycie u psychiatry, która większości kojarzy się z kaftanem z długim rękawem :d Chciałbym, żebyś zrozumiała że depresja to taka sama choroba jak grypa, w przypadku której nie leczysz, można spotkać się z powikłaniami. Takie choroby jak depresja to też powikłania fizjologiczne, spowodowane brakiem serotoniny, w wyniku naszych stanów stresowych. Dalej doradzam Ci wizytę, lecz wybór należy do Ciebie co dalej - w końcu sama jesteś Panem swojego życia.

Apropos starej pracy, na Twoim miejscu jednak skontaktowałbym się z byłym pracodawcą, tym bardziej że ma pozytywną opinię o Tobie. Może dostaniesz drugą szansę, nie koniecznie na tym stanowisku (niższym), jak nie to przynajmniej poproś o referencje i ewentualną radę. W każdym bądź razie za wykonanie telefonu lub napisania maila do poprzedniej pracy nikt z nas na Ciebie nie nakrzyczy tongue

Przeczytaj jeszcze raz uważnie bardzo ważną opinię xYxAngelxYx "To że nie możesz mieć dzieci,wcale nie oznacza że jesteś wybrakowana,dzięki tej operacji żyjesz! Nie daj sobie nic wmówić!" (Ech jeszcze nie umiem tego podkreślić hmm) Więc zostało tylko znaleźć dojrzałego faceta.

19 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-12-18 16:49:09)

Odp: Pomóżcie proszę

Wiele mądrych słów i rad padło pod Twoim postem, który mnie osobiście mocno przeraził.
Zrób coś z tym bo on Cię po prostu zabije. Do tego to niestety zmierza.
Jesteś ofiarą i zrobił Ci pranie mózgu, to on jest zaburzony, to on jest wybrakowany i doskonale to wie, dlatego lepiej mu jest jak komuś to wmówi, a Ty lecisz jak ćma do światła.
Obudź się!
I uwierz. Wszystko jest kwestią chęci.
Czyli, chcesz się uwolnić, to się uwolnisz, nie chcesz - nie zrobisz tego.

20

Odp: Pomóżcie proszę

Skontaktuj się z terapeutą od przeciwdziałania przemocy w rodzinie, współuzaleznienia, w osrodkach leczenia uzaleznień i współuzaleznień są bardzo dobrzy specjaliści. Poczytaj stronę niebieskiej linii o przemocy o roli ofiary, o tym, co się z nią dzieje o PTSD.
Grupy terapeutyczne, terapia indywidualna dla ofiar przemocy.
Pamietaj, że to, co przeżywasz nie jest Twoją winą i zdarza się często niestety. Masz szansę spotkać ludzi z podobnymi problemami.
Poszukaj wszelkich dostępnych miejsc w swoim mieście dla ofiar przemocy. Terapie są bezpłatne.

21 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2013-12-18 21:17:15)

Odp: Pomóżcie proszę
truscawa napisał/a:

Przede wszystkim strach- co będzie. Czy jeszcze pokocham. Tysiące myśli dziennie- co robi, dlaczego mnie to spotkało. Ten ból który znam. Samotność. Pomimo tego, że samotna jestem w swoim związku- to jednak mam dla kogo ugotować obiad, ładnie się ubrać, pomalować- dbać o siebie. Dla siebie ciężko mi cokolwiek zrobić. Przychodzą myśli, a reszta wtedy już nic nie znaczy.

Ale sie na Ciebie zdenerwowalam. dziewczynoo jak moglas doprowadzic sie do takiego stanu. Jestes z nim zeby miec dla kogo obiad zrobic? Noz na litosc boska przeciez on Cie za te obiady gnebi, nie jestes w stanie wg niego nic zrobic dobrze, wyzywa Cie i bije a ty i tak jestes zeby miec dla kogos obiad zrobic. I dla kogo sie umalowac. No ja nie watpie ze dla niego musisz sie malowac. Albo raczej perzez niego, zeby sincow nie bylo widac.
Sprawy na policje nie chcesz kierowac bo to nie w twoim stylu? A jest w twoim stylu byc bita i poniewierana?  I jeszcze na dodatek dawac na to przyzwolenie? Od tego jest policja by chronic slabszych a kryminalistow wsadzac do wiezienia. Z takim postepowaniem jedyny moment do jakiego dojdziesz to albo on Cie zabije, albo Ty jego zabijesz, chyba ze najpierw na siebie sie targniesz.
Co Ty chcesz odbudowywac? zwiazek z psychopata? Chcesz miec rodzine? Dzieci? Z nim? jaki osrodek adopcyjny na to by sie zgodzil? Zreszta po co po to by dzieci ogladaly jak tatus oklada mamusie?
I przestan myslec w kategoriach porazki o tym, ze dzieci nie mozesz miec. przecierz  to nie jest porazka. W niczym nie zawiodlas, zachorowalas. To nieszczescie, pech, ale nie porazka.
natomiast porazka jest to co robisz z swoim zyciem.
W niemczech na pewno sa osrodki dla ofiar przemocy, sa policjanci, sa wiezienia i sady. A Ty pozwalasz by on byl bezkarny i znecal sie nad Toba. W imie czego. tak bardzo siebie nienawidzisz?
Paszport w rece i czym predzej do rodzicow, a tam z miejsca na psychoterapie

22

Odp: Pomóżcie proszę

Truscawa ,osoby ktore sie tutaj wypowiedzialy mają rację ,nie czekaj na lepszy byt z tym dewiantem bo on nie nastanie.Tak naprawde to on ma problem ze soba ,ale żeby poczuć sie lepiej znalazł sobie ofiare na która przelewa swoje frustracje i nie spełnione oczekiwania.Dzieki temu że ciebie gnębi on czuje sie lepiej. Nie powinnaś szukać wymówek tylko działaj. Jeśli potrzeba idz to psychiatry,psychologa czy do innnego lekarza ,musisz działać w przeciwnym razie wtopisz się jeszcze bardziej w ten związek zrobi ci jeszcze wieksza papkę z mózgu a ty bedziesz jak kukiełka na jego sznurkach którymi bedzie poruszał. Opracuj swój plan działania i ratuj siebie nie zniechęcaj sie jakimiś problemami ktore nachodzą cie musisz być silna i ratuj się dziewczyno.
On ma w dup*  twoje obiadki kolacje i czy ty wyglądasz ładnie czy brzydko ma w tobie zabawkę ktora sie zabawia
Pozdrawiam,mam nadzieję ze uda nam się namówić cię na działania

23

Odp: Pomóżcie proszę

truscawa przeczytaj pierwszy post autorki tego wątku http://www.netkobiety.pl/t61383.html Naprawdę szkoda, że coś takiego ma miejsce na tym świecie (mało powiedziane). Wracając do tematu - wiesz dlaczego Ci przedstawiam go? Ponieważ mi się od razu skojarzyłaś się z mamą autorki przytoczonego wątku. Zaś Twój obecny toksyczny związek właśnie prowadzi do takiej patologicznej rodziny. Czy dalej chcesz być w roli głównej?

24

Odp: Pomóżcie proszę

Autorko poniżej masz namiary do niemieckiej pomocy psychologicznej.Psycholog dyżuruje w poniedziałki i piątki od 10 do 14 i w środy od 16 do 20. Numer telefonu: 01805 890 790.Psychologiem jest Polka od 20 l.mieszkająca w Niemczech,więc nie obawiaj się ewentualnych barier językowych.Myślę,że tam uzyskasz niezbędną pomoc.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026