Trochę z ...innej beczki. I trochę w nawiązaniu do gorączki/nerwówki/psychozy "świątecznych" porządków.
Jak interpretujecie to ludowe przysłowie?
Podobne tematy
Ja to interpretuje tak ze pajaki nie lubia azbestu ani pustakow tylko zdrowa naturalna czerwona cegle a wiec szczesliwi ci ktorzy w takim zdrowym domu mieszkaja he,he,he
Zabobon i tyle w tym temacie.
4 2013-12-14 21:14:05 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-12-14 21:15:12)
Ja to interpretuje tak ze pajaki nie lubia azbestu ani pustakow tylko zdrowa naturalna czerwona cegle a wiec szczesliwi ci ktorzy w takim zdrowym domu mieszkaja he,he,he
mamy pustaki, a pająki te wielkie paskudne kątniki na 7cm, nie wiem czy są bardziej brzydkie niz mi się wydaje, czy sa wieksze niz mi się wydaje. moze przesadzam.w domu normalnie to mamy kątniki male.
te duże to z drzewa wychodzą ktore jest na opał.
pełno tego dziadostwa mimo remontu nadal pełno pajęczyn.
czasem migrują na Ipiętro ale mam już dwa raidy bo nauczylam sie żeby tego dziadostwa kapciami nie zabijac, bo gotowe zwiac za szafe i nie zasne do rana.
mamy pustaki, a pająki te wielkie paskudne kątniki na 7cm, nie wiem czy są bardziej brzydkie niz mi się wydaje, czy sa wieksze niz mi się wydaje.
Ja też dementuję, poprzedni dom, w którym mieszkałam był z pustaków i też mieliśmy te wielgachne, ohydne kątniki
Wyłaziły ze schowka pod schodami.
czasem migrują na Ipiętro ale mam już dwa raidy bo nauczylam sie żeby tego dziadostwa kapciami nie zabijac, bo gotowe zwiac za szafe i nie zasne do rana.
Ja też nienawidziłam zabijania tych dużych, ale nawet nie dlatego, że wiały (raczej jak już zabijałam to szybkim i konkretnym ruchem) - dlatego, że przy rozgniataniu wydawały tak okropny, "chrupiący" dźwięk, że miałam od tego mdłości... Poza tym nie lubię zabijać jakichkolwiek istot, nawet jeśli się ich boję tak bardzo jak pająków.
Teraz na szczęście mieszkam w bloku, na ostatnim piętrze i tu nie ma takich "atrakcji"
Jakoś wcale nie czułam się szczęśliwsza w domu z pająkami.
Ech... Nie o taką dosłowność mi tu chodziło...
Co do zabijania - po co? Nie lepiej metodą szklanka/kartka pojmać delikwenta i dać mu wolność? Ja to stosuję od wieków ![]()
Co do zagadnienia...
Miałem na myśli swobodniejszą interpretację. Ja to odbieram następująco: tam gdzie są te nieszczęsne pająki - nie ma obsesji sprzątania i sterylności. A to akurat kojarzy mi się z zajęciami (sprzątanie) "zamiast" zajęcia się sobą, życiem, naprawą wzajemnych relacji... Znałem i znam kilka takich domów, gdzie czysto, ze chyba ani jednej bakterii, ale jednocześnie jakoś tak ...zimno i nerwowo.
Może to nazbyt swobodna interpretacja, ale czy nie mogę mieć trocę w tym racji?
Do Twojej interpretacji można by też dodać fakt, że oprócz sterylności brakuje w takim domu tych, którzy pająka uśmiercają.
A nie uśmiercony żyje dalej. Wśród miłej, szczęśliwej atmosfery, w domu, gdzie wszyscy dobrze się czują pod jednym dachem ![]()
U nas w domu też się ich nie zabijało. Jak się pojawiał na ścianie, to wszyscy się wzdrygali, ale uśmiechali, bo się mówiło, że pająk przynosi szczęście i niespodziankę.
A my jako dzieci w to wierzyliśmy ![]()
Pająki chyba wiedzą, że ja z tych nie zabijających, bo kilka razy już mi się taki do mieszkania na 7 piętrze zaplatał ![]()
tylko te cienkie toleruję.
żadne to szczęście. brrrr.
te ciemne sa tak brzydkie, że coś straszego.
9 2013-12-15 13:24:52 Ostatnio edytowany przez agda17 (2013-12-15 14:06:56)
Ech... Nie o taką dosłowność mi tu chodziło...
Co do zabijania - po co? Nie lepiej metodą szklanka/kartka pojmać delikwenta i dać mu wolność? Ja to stosuję od wieków
Co do zagadnienia...
Miałem na myśli swobodniejszą interpretację. Ja to odbieram następująco: tam gdzie są te nieszczęsne pająki - nie ma obsesji sprzątania i sterylności. A to akurat kojarzy mi się z zajęciami (sprzątanie) "zamiast" zajęcia się sobą, życiem, naprawą wzajemnych relacji... Znałem i znam kilka takich domów, gdzie czysto, ze chyba ani jednej bakterii, ale jednocześnie jakoś tak ...zimno i nerwowo.
Może to nazbyt swobodna interpretacja, ale czy nie mogę mieć trocę w tym racji?
,,Każdemu, kto boi się pająków, trudno uwierzyć, że w wielu miejscach na świecie uważa się je za przynoszące szczęście. Na wielu starych pocztówkach, medalionach, pamiątkach rodzinnych można znaleźć pająki wraz z życzeniami powodzenia.,,
,, Pająk był popularną ?maskotką? starożytnych Rzymian, którzy nosili przy sobie szlachetne kamienie z wygrawerowanym wizerunkiem tego stawonoga. Nosili także niewielkie figurki pająków ze złota i srebra lub innych ?szczęśliwych? metali, aby przynosiły im powodzenie, zwłaszcza w sprawach handlowych.
Pająki, z dość oczywistych powodów, zawsze symbolizowały szczęście dla zawodowych tkaczy czy porządek, ale, z przyczyn nieco mniej jasnych, uważane były także za zwierzęta przynoszące powodzenia finansowe i pieniądze. Sieć pająka przyciąga ofiary, a kiedy już w niej utkwią, nie mogą uciec i z tego powodu pająk symbolizuje materialny sukces a jako talizman przyciąga pieniądze do osoby go noszącej. Innymi słowy, Europejczycy używali pajęczych talizmanów w podobny sposób jak Afroamerykanie magnetytów a Meksykanie końskich podków.
Jak wiele innych wierzeń związanych ze zwierzętami znaczenie pająka zmalało w ostatnich czasach, prawdopodobnie dlatego, że większość ludzi mieszka w miastach, gdzie nie ma kontaktu z naturą. Jednak nadal wiąże się z nimi wiele wierzeń finansowych, nawet wśród "mieszczuchów". W Wielkiej Brytanii pewien gatunek czarnego pająka nazywany jest "pająkiem pieniężnym". Jeżeli taki pająk przejdzie komuś po dłoni, osoba ta wkrótce odniesie sukces finansowy.,,
Lilith Black Moon
agda17, jeśli kopiujesz cudzy tekst z innej strony, nie możesz go tutaj zamieszczać jako własnego! Proszę, wyedytuj swój post, zamykając cytat w cudzysłowie bądź tagach quote, dopisując autora tekstu i/lub jego źródło (bez aktywnego linka, bo na to niestety nie zezwala nasz regulamin).
Ech...
Miałem na myśli swobodniejszą interpretację. Ja to odbieram następująco: tam gdzie są te nieszczęsne pająki - nie ma obsesji sprzątania i sterylności. A to akurat kojarzy mi się z zajęciami (sprzątanie) "zamiast" zajęcia się sobą, życiem, naprawą wzajemnych relacji... Znałem i znam kilka takich domów, gdzie czysto, ze chyba ani jednej bakterii, ale jednocześnie jakoś tak ...zimno i nerwowo.
Może to nazbyt swobodna interpretacja, ale czy nie mogę mieć trocę w tym racji?
Mysle ze masz duzo racji ![]()
Dokladnie tak rozumiem to przeslanie.
Jest tylko taki jeden maly "warunek" zeby bylo milo z tymi pajakami
i zeby relacje nie kulaly
facet musi byc rycerzem ochoczo i bez focha biegnacym mi na ratunek kiedy zderze sie z takim potworem ![]()