Witam was!
Jestem tutaj nowa i bardzo potrzebuję waszej porady.
Ale na początek kilka informacji o mnie: jestem młodą kobietą, za równe 9 miesięcy biorę ślub. Jestem z moim facetem bardzo szczęśliwa, planujemy tą naszą przyszłość od dość dawna, jednak dopiero w tym roku tak w pełni postanowiliśmy że nasz związek należy "przypieczętować" przysięgą małżeńską. Niestety moja mama na wieść o ślubie (a postanowiliśmy z moim facetem bardzo oficjalnie powiedzieć o tym rodzicom i mojemu rodzeństwu) wręcz się wściekła. Co prawda nie zrobiła mi awantury przy gościach ale już wiedziałam że jest źle! Wróciliśmy do domu i się zaczęło: że jestem nieodpowiedzialna, że mam dopiero 23 lata, że nie wiem co to życie, że nie tak ona sobie to moje życie wymyśliła. Było to istne piekło. Przez prawie tydzień się do mnie nie odzywała.
Ja dziennie płakałam, mama udawała obrażoną i tak jakby mnie w ogóle nie było, jednocześnie wszystkiego się czepiając - wtedy nawet tacie się dostało z jej strony choćby o to że jej kawy nie zrobił (a ona spała jeszcze rano).
Od tego wydarzenia minęły w sumie 3 miesiące. I zauważyłam ostatnimi czasy że bardzo często wracam do tego dnia/do tych dni myślami. Nie wiem dlaczego, ale np. siedzę wieczorem z książką w ręku, czytam coś na uczelnię i nagle, nie wiadomo skąd powracają do mnie myśli o tym jak wtedy było. Od razu momentalnie tracę chęć na robienie czegokolwiek.
Jak mam sobie z tym poradzić? Czy jest aż tak bardzo potrzebna wizyta u psychologa?
Dodam że jestem studentką 4 roku, pracuję dodatkowo, mam kochającego mnie narzeczonego który jest kilka lat starszy ode mnie i ma dobrze płatną pracę. Do tego po ślubie mamy gdzie mieszkać bo on ma potężny dom i mieszka sam z mamą (ojciec jego zmarł w styczniu tego roku). Więc pozytywny start w nowe życie przecież mamy..
Podobne tematy
Zawiadamiając o ślubie, ważnym wydarzeniu w Twym życiu, spodziewałaś się pewnie radości, uśmiechu, serdeczności i życzliwości. Tymczasem od bardzo bliskiej osoby, matki, dostałaś ponurą minę, zapowiedź awantury a później i nią samą, obrażanie, krytykowanie. Trudna sytuacja i trudne uczucia. Nie tak miało być.
Dlaczego wracasz myślami do tego? A dlaczego masz nie wracać? Przecież to i ważna sytuacja, i ważna osoba.
Nie masz ochoty na cokolwiek, gdy przypomnisz sobie reakcję mamy. Co zrobiłaś ze swymi uczuciami, które pojawiły się wówczas? Napisałaś, że sporo płakałaś. Hmm... A co zrobiłaś ze swoją złością? Do jej zahamowania, do schowania w odległych zakamarkach, potrzeba znacznej siły, stąd jej brak do czegokolwiek innego. Ujawnij złość, pozbądź się choć jej części, energia wróci.
że nie tak ona sobie to moje życie wymyśliła.
To jest powód złości Twojej mamy. Chamski i bardzo egoistyczny. Nagle została rażona piorunem, że jej córka ma własne życie i podejmuje własne decyzje i wcale się to nie pokrywa z jej planami. Stąd fochy, złość i wściekłość.
To bardzo przykre i wiem jak potrafi taki stan rzeczy przygnębić. Jak sobie z tym poradzić? Może powinnaś zaakceptować fakt, że jesteś dorosla i nie wszystkie Twoje decyzje muszą się mamie podobać. Ona musi się pogodzić z faktem, że nie jesteś jej własnością i nie może kierować Tobą jak w grze komputerowej.
A co na to Twoj tata?
Dokładnie tak, myślałam że moja mama zareaguje na to choć odrobinę entuzjastyczniej aniżeli zareagowała.
Może też wina leży po mojej stronie..
otóż zaręczyliśmy się z moim facetem na wakacjach, w sierpniu. Poinformowałam ją o tym telefonicznie zaraz następnego dnia. Bardzo byłam zadowolona, bardzo się cieszyłam że jesteśmy w końcu zaręczeni. Mama przyjęła to z tekstem "ale nie myśl o ślubie! masz przed sobą 2 lata studiów". To ja już wiedziałam co się szykuje. Ale i tak nie chcieliśmy zmieniać daty ślubu. Już kilka miesięcy przed zaręczynami ustaliliśmy że wstępnie to będzie wrzesień następnego roku. Po przyjeździe mój facet stwierdził że w końcu jakoś miło trzeba im powiedzieć o tym że chcemy wziąć ślub. I ich zaprosił pierwszy raz do siebie - jego mama upiekła 2 rodzaje ciast, zrobiła super kolację w trakcie której mój (już wtedy narzeczony) ponownie poprosił o moją rękę rodziców - oni nic nie odpowiedzieli, ale moja siostra (bo była głupia sytuacja) powiedziała "to ja się zgadzam, macie moje błogosławieństwo". Na co powiedzieliśmy oficjalnie o naszych planach. I resztę historii już opisałam. Ale tuż po tym, jak ich zaprosił do siebie, mama pytała ciągle jaki jest powód tej wizyty w domu mojego faceta, na co ja uporczywie mówiłam że nie wiem. A mówiłam tak dlatego, że po prostu bałam się tej awantury. Wiedziałam doskonale że jeśli powiem jej o ślubie sama to ona będzie w stanie nie pojechać i już całkowicie się na nas obrazi (czemu? bo krzyżujemy jej plany związane ze mną).
Dlaczego wracam do tego co było?
Ja tak naprawdę sama nie wiem. Czasem tak po prostu mam że siedzę wieczorem, oglądam film i przypomina mi się cała ta sytuacja. Chyba tak do końca nie potrafię się pogodzić z tym że tak idealnie zaplanowany dzień w którym miałam powiedzieć o swoim ślubie - zniszczyła reakcja mamy.
Jak tata zareagował?
Ogólnie moi rodzice są osobami bardzo hmm.. staromodnymi. Jak mamy gadać o ślubie to tylko w domu przyszłej panny młodej! więc tylko o to miał pretensje że miałam przyjść i powiedzieć o co chodzi a nie robić z siebie "sierotę" która boi się rodzicom powiedzieć o ślubie. Ale prócz tego jest jak najbardziej za tym bym wzięła ślub - a raczej mam wrażenie że dlatego bym w końcu wyniosła się (jako ostatnie ich dziecko) z domu..
Mówicie że mam się pozbyć złości - ale jak?
Ja nie potrafię otwarcie rozmawiać z mamą. Każda otwarta rozmowa kończy się awanturą. Gdy mówię choćby głupią rzecz - że mój facet teraz w styczniu musi ileś tam kasy zapłacić za ubezpieczenie auta i do tego za przegląd więc będzie miał krucho z kasą - to ona zaraz wyjeżdża że widocznie nie przemyśleliśmy daty ślubu skoro teraz on nie ma pieniędzy na ubezpieczenie (choć chodzi zupełnie o coś innego). Gdy mówię że chciałabym teraz długie włosy do ślubu (rok temu ścięłam do uszu i aktualnie mam za ramiona) - to słyszę "mogliście poczekać jeszcze z 1,5 roku ze ślubem to by ci urosły"..
Ehh.. ja juz sama nie wiem co mam robić..