Ostatnio dowiedziałam się o dosyć dziwnej sytuacji która miała miejsce około miesiąc temu(wczoraj powiedział mi o tym mój facet).
Mój przyszły szwagier i jego narzeczona są na etapie szukania mieszkania na sprzedaż.Nigdy bym nie przypuszczała że przyszła teściowa złoży taką propozycję mojemu.Otóż wpadła na genialny pomysł żeby nasze mieszkanie DAĆ jego starszemu bratu,a my dostaniemy w zamian 100tysięcy i zamieszkamy z jego rodzicami.No jak to usłyszałam to się wściekłam normalnie.Ta kobieta jest nieobliczalna(już kiedyś podczas kolacji z moimi rodzicami wypaliła że ona nam wróży że tego mieszkania nie utrzymamy i tak prędzej czy później wylądujemy u nich na wsi-moi rodzice jak i ja wkurzeni na maksa po tej sytuacji).
Oczywiście propozycja ta została natychmiast odrzucona,tak przynajmniej TŻ mi mówił.Jak mi o tym opowiadał to miałam takie wrażenie że próbuje mnie do tego w jakiś sposób przekonać,jak zobaczył moją reakcję(dosyć nerwową),zmieszał się i zakończył temat.
Nie daje mi to spokoju.Czy ta kobieta wymyśli coś jeszcze,żeby tylko kochanego synka przy sobie trzymać?
Tak na marginesie,przyszła teściowa bardzo przeżyła wyprowadzkę młodszego syna,a teraz wyprowadza się starszy(chyba znowu zaczyna knuć jakieś plany).
czy taka propozycja jest normalna?Według mnie nie.Co wy sądzicie na ten temat?
Podobne tematy
czy taka propozycja jest normalna?Według mnie nie.Co wy sądzicie na ten temat?
Nie jest normalne, ale kobieta boi się samotności, więc chce coś z tym zrobić.
Utrzymujecie jakiś kontakt? Odwiedzacie się? Dzwonicie?
Ja zawsze w takich sytuacjach jestem bardzo ostrożny. Każdy patrzy ze swojej strony, a punkt myślenia zależy od punktu siedzenia. Myśle, że trzeba trochę zrozumieć przyszłego męża, to w końcu jego matka. Nie ma sensu tworzyć jasno wyznaczonej lini frontu i to jeszcze przed ślubem. Kiedyś Ty też będziesz teściową i też trudno Ci będzie zaakceptować, tak od razu zmiany u Twoich dzieci.
Jejku jaka dziwna propozycja ...
ja bym się chyba nie zgodziła.... Ale widocznie jego rodzice martwią się że na starość nie będzie kogoś obok nich kto będzie się nimi opiekował. Albo pomyśleli praktycznie, że jak im się zemrze to będzie dom dla was - więc po co kupować nowe mieszkanie. Dziwna mentalność. Troche dziwnie że wyszykowaliście sobie swoje gniazdko a teraz macie je oddać.
5 2013-12-09 16:15:50 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-12-09 16:17:21)
Ale żeby przez prawie 3 lata nie pogodziła się z wyprowadzką synka?
U rodziców jego jak i moich(ta sama wieś) jesteśmy co niedzielę.Dzwonimy praktycznie codziennie.
Samotności nie ma się co bać bo ma męża(oboje mają 54 lata, więc starzy nie są),swoją matkę,swojego brata i jeszcze syna pod jednym dachem.My jesteśmy co tydzień,a nie raz nawet i na tygodniu.
Złą kobietą nie jest ale właśnie niekiedy ma takie odpały i dziwne pomysły ![]()
Do tego już doszło że pieniędzmi przekupuje ![]()
Przyszłego męża rozumiem jak najbardziej,ale patrzę z takiej perspektywy jak to wpłynie na nasz związek,jestem przekonana że dobrze by nie było.
Mojemu facetowi powiedziałam że równie dobrze możemy wprowadzić się do moich rodziców,czemu kategorycznie zaprzeczył.
Dom nasz na pewno by nie był,jak na razie jest babci TŻ,ale po jej śmierci do podziału na 3 dzieci(w tym teściową i jej brata,którzy tam mieszkają).
Dom ma tylko 3 pokoje,nie wyobrażam sobie takiego życia.
ta propozycja jest nie normalna,i dobrze że się nie zgodziłaś
dlaczego tam ten syn nie chce zamieszkać z matką? przecież im może dać 100 tysięcy
a to mieszkanie w którym mieszkacie teraz czyje jest?
Ale czyje jest mieszkanie? Bo nie bardzo rozumiem... Czyżby teściowa rozporządzała zupełnie nie swoją własnością?
Ale tu nikt nie mówi, że masz się zgodzić. Mnie dziwi jedynie Twoje święte oburzenie. Twój mąż nigdy nie przestanie być synem. Ślub z Tobą tego nie przekresli. Przyszły mąż sam musi wiedzieć co jest dla niego najlepsze. Żona świętym oburzeniem wpycha go w ręce mamy.
@xYxAngelxYx, ona chce dobrze, ale nie wie jak. Może zrezygnuj ze swojego defensywnego podejścia, porozmawiajcie z nią razem we trójkę tak, żeby sobie wszystko wyjaśnić i zrozumieć o co tak naprawdę chodzi.
Pewnie ma dla Was jakiś plan na całe życie, a nie tylko tą jedną zmianę. ![]()
10 2013-12-09 16:25:33 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-12-09 16:37:27)
Mieszkanie jest mojego narzeczonego.
Starszy ma już chyba dosyć,teściowa nowoczesna ale bywają kontrole,mówi co ma robić, gdzie i kiedy,potrafi dzwonić co godzinę,no i jak usłyszy sygnał karetki(mój TŻ i jego brat lubują w wyścigach ulicznych).
No i chyba wiek 29 lat do czegoś zobowiązuje,jego narzeczona(21) już od dawna mu w tym domu gotuje(teściowa nie umie),sprząta więc najwyższa pora robić to na swoim.
Żona świętym oburzeniem wpycha go w ręce mamy.
Zdaję sobie z tego sprawę,ale już tyle dziwnych pomysłów było,że jak usłyszę kolejną nowinkę to mnie z nóg ścina(za każdym razem coraz bardziej).
Pewnie ma dla Was jakiś plan na całe życie, a nie tylko tą jedną zmianę.
Właśnie tego się obawiam ![]()
marioosh666 napisał/a:Pewnie ma dla Was jakiś plan na całe życie, a nie tylko tą jedną zmianę.
Właśnie tego się obawiam
Właśnie dlatego dobrze szczerze i otwarcie porozmawiać. Ona się czegoś boi i dlatego tak wszystkich próbuje rozstawiać. Stawiam, że samotności, ale może o coś innego chodzi.
xYxAngelxYx napisał/a:marioosh666 napisał/a:Pewnie ma dla Was jakiś plan na całe życie, a nie tylko tą jedną zmianę.
Właśnie tego się obawiam
Właśnie dlatego dobrze szczerze i otwarcie porozmawiać. Ona się czegoś boi i dlatego tak wszystkich próbuje rozstawiać. Stawiam, że samotności, ale może o coś innego chodzi.
Ale czemu ona miałaby się czegoś bać? To tylko strachliwe teściowe truja dzieciom życie? A może ona po prostu jest manipulantką i lubi ustawiać wszystkich po kątach, przecież też tak może być.
Ale czemu ona miałaby się czegoś bać? To tylko strachliwe teściowe truja dzieciom życie? A może ona po prostu jest manipulantką i lubi ustawiać wszystkich po kątach, przecież też tak może być.
ZAWSZE pod spodem jest lęk. Lata doświadczeń i praktyki
Manipulacja, kontrola czy gniew to produkt końcowy ![]()
Zgadzam się z Teo. O czym tu dyskutować?
W życiu bym się na coś takiego nie zgodziła. Zastanawiam się nawet jak coś takiego może komuś do głowy przyjść, rodzimy dzieci, wiadomo, że kiedyś wyfruną z gniazda, nawet jest to wskazane.
skoro jest to mieszkanie Twojego narzeczonego to ma prawo z nim zrobic co chce i troche malo akurat Ty autorko masz tu do gadania. Z drugiej strony nie popieram mieszkania doroslych dzieci z rodzicami wiec ja bym sie nie zgodzila, ale roscilabym sobie prawo do wypowiadania sie tylko wtedy gdyby to bylo moje mieszkanie. Oczywiscie masz prawo powiedziec ze takie rozwiazanie Ci nie odpowiada ale wlasnosc jest jego i zrobi i tak jak chce.
16 2013-12-09 17:20:17 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-12-09 17:22:52)
skoro jest to mieszkanie Twojego narzeczonego to ma prawo z nim zrobic co chce i troche malo akurat Ty autorko masz tu do gadania. Z drugiej strony nie popieram mieszkania doroslych dzieci z rodzicami wiec ja bym sie nie zgodzila, ale roscilabym sobie prawo do wypowiadania sie tylko wtedy gdyby to bylo moje mieszkanie. Oczywiscie masz prawo powiedziec ze takie rozwiazanie Ci nie odpowiada ale wlasnosc jest jego i zrobi i tak jak chce.
Najlepiej niech posłucha matki i odda mieszkanie warte 180 tys w zamian za 100tys i cudowne mieszkanie w pojedynkę z rodzicami
Skoro jestem jego narzeczoną,mamy zaplanowany ślub,żyjemy ze sobą to chyba mam prawo mieć wpływ na jego decyzję,czyż nie?7
Ale czemu ona miałaby się czegoś bać? To tylko strachliwe teściowe truja dzieciom życie? A może ona po prostu jest manipulantką i lubi ustawiać wszystkich po kątach, przecież też tak może być.
Zdolność manipulacji ma wypracowaną w 100%,przeważnie bierze synów na litość(jaka to ona biedna jest i w ogóle).
Myślę że bardziej interesowałby ją wkład finansowy narzeczonego w dom,niż samo mieszkanie ponownie z synem(jak to ona zwykła mówić,przecież jest taka biedna,bo na wcześniejszą emeryturę poszła i ma tylko 2tys zł miesięcznie)
Ależ oczywiście, on się rzecz jasna nie musi z tym zgadzać, ale Ty dzięki temu też masz wybór.
Tegan napisał/a:skoro jest to mieszkanie Twojego narzeczonego to ma prawo z nim zrobic co chce i troche malo akurat Ty autorko masz tu do gadania. Z drugiej strony nie popieram mieszkania doroslych dzieci z rodzicami wiec ja bym sie nie zgodzila, ale roscilabym sobie prawo do wypowiadania sie tylko wtedy gdyby to bylo moje mieszkanie. Oczywiscie masz prawo powiedziec ze takie rozwiazanie Ci nie odpowiada ale wlasnosc jest jego i zrobi i tak jak chce.
Najlepiej niech posłucha matki i odda mieszkanie warte 180 tys w zamian za 100tys i cudowne mieszkanie w pojedynkę z rodzicami
![]()
Skoro jestem jego narzeczoną,mamy zaplanowany ślub,żyjemy ze sobą to chyba mam prawo mieć wpływ na jego decyzję,czyż nie?
Oczywiście, że masz. I mnie osobiście denerwuje takie podjeście - jak nie Twoje i nie Twoi rodzice, to sie nie wypowiadaj.
Nie jest jego dziewczyną, ale już narzeczoną, a co za tym idzie, ma prawo głosu. Owszem, mieszkanie jest jego, ale żyje z nią i z nią przyszłość planuje, więc jej zdanie powinno się liczyć na równi z jego.
19 2013-12-09 17:28:34 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2013-12-09 17:29:18)
Nie zgodziłaś się i koniec tematu.
Teściowa chce dobrze dla swoich dzieci więc trzymają się jej dzikie pomysły.
Ale to tylko pomysły.
Znam takich"rodziców", którzy chcą "cudownego" zycia dla swoich pociech ![]()
Może to irytować ale póki co, nie ma co roztrząsać.
20 2013-12-09 17:30:16 Ostatnio edytowany przez luc (2013-12-09 17:33:11)
.Otóż wpadła na genialny pomysł żeby nasze mieszkanie DAĆ jego starszemu bratu,
Chyba jednak nie Wasze tylko wyłącznie jego.
czy taka propozycja jest normalna?Według mnie nie.Co wy sądzicie na ten temat?
Propozycja jest jak najbardziej normalna
Co w niej jest nienormalnego?
Pierwsze - to mieszkanie Twojego chłopaka (kupił sam? dostał od rodziców?), więc matka jemu składa propozycję.
Druga rzecz- wspólne zamieszkanie - wiele osób tak robi -Wy nie musicie się zgadzać.
Z jednej strony jest propozycja, z drugiej strony jest reakcja na nią. Wszystko normalne.
Bardziej nienormalne jest to, że jeszcze nie jestes synową, a już o swojej przyszłej teściowej mało...hm... sympatycznie piszesz.
To nie wróży Waszym relacjom na przyszłość najlepiej.
Bardziej nienormalne jest to, że jeszcze nie jestes synową, a już o swojej przyszłej teściowej mało...hm... sympatycznie piszesz.
To nie wróży Waszym relacjom na przyszłość najlepiej.
A od kiedy trzeba być po ślubie, żeby się zorientować i móc się wypowiadać o swojej teściowej? Bo żoną nie jest, to ma trzymać język za zębami? Będzie mogła sobie poużywać dopiero po ślubie?
22 2013-12-09 17:56:58 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-12-09 18:00:11)
Nienormalne może być to że narzeczony z własnej kieszeni kupił mieszkanie za 180 tysięcy,a teściowa chce żeby oddał je bratu,a ONA(nie brat)da mu 100 tysięcy i możliwość mieszkania w domu rodzinnym. Która normalna matka chce żeby syn stracił 80 tysięcy(bo od niej dostanie tylko 100),a mieszkanie odstąpił bratu?Nie założyłam tego tematu aby ktoś oceniał relacje z przyszłą teściową,tylko spojrzał na samą sytuację oddania mieszkania w zamian za śmieszne pieniądze i mieszkanie w ruderze.
Teściową znam bardzo dobrze,wiem jaką jest osóbką i co potrafi
Jestem w związku z jej synem,nie z nią więc sympatią jej nie muszę darzyć.Skoro sam narzeczony mówi o mieszkaniu że jest NASZE,więc jest
Chociaż na papierku jest inaczej,co po ślubie się zmieni.
3 lata mieszkania na swoim żeby potem zamieszkać z jego rodzicami,dziękuję postoję ![]()
luc napisał/a:Bardziej nienormalne jest to, że jeszcze nie jestes synową, a już o swojej przyszłej teściowej mało...hm... sympatycznie piszesz.
To nie wróży Waszym relacjom na przyszłość najlepiej.A od kiedy trzeba być po ślubie, żeby się zorientować i móc się wypowiadać o swojej teściowej? Bo żoną nie jest, to ma trzymać język za zębami? Będzie mogła sobie poużywać dopiero po ślubie?
Jakbym przed ślubem trzymała język za zębami to potem by mną pomiatała i robiła co chce.
Ja wiem jaka ona jest,ona wie jaka ja jestem(nie dam sobie w kaszę dmuchać,nie przytakuję-wyrażam swoje zdanie i najmniej mnie obchodzi co ona sobie pomyśli) i tyle w temacie samej teściowej ![]()
luc napisał/a:Bardziej nienormalne jest to, że jeszcze nie jestes synową, a już o swojej przyszłej teściowej mało...hm... sympatycznie piszesz.
To nie wróży Waszym relacjom na przyszłość najlepiej.A od kiedy trzeba być po ślubie, żeby się zorientować i móc się wypowiadać o swojej teściowej? Bo żoną nie jest, to ma trzymać język za zębami? Będzie mogła sobie poużywać dopiero po ślubie?
Nie chodzi o to by się wypowiadać lub nie. Chodziło mi o formę i treść.
Wydawało mi się, że dość jasno to napisałam ![]()
Nie chodzi o to by się wypowiadać lub nie. Chodziło mi o formę i treść.
Wydawało mi się, że dość jasno to napisałam
Trochę przeczysz samej sobie.
Teo napisał/a:luc napisał/a:Bardziej nienormalne jest to, że jeszcze nie jestes synową, a już o swojej przyszłej teściowej mało...hm... sympatycznie piszesz.
To nie wróży Waszym relacjom na przyszłość najlepiej.A od kiedy trzeba być po ślubie, żeby się zorientować i móc się wypowiadać o swojej teściowej? Bo żoną nie jest, to ma trzymać język za zębami? Będzie mogła sobie poużywać dopiero po ślubie?
Nie chodzi o to by się wypowiadać lub nie. Chodziło mi o formę i treść.
Wydawało mi się, że dość jasno to napisałam
Przecież jej nie wyzwała ani nie obrzuciła epitetami. Określiła tylko jej charakter i ewentualne zapędy ![]()
luc napisał/a:Nie chodzi o to by się wypowiadać lub nie. Chodziło mi o formę i treść.
Wydawało mi się, że dość jasno to napisałamTrochę przeczysz samej sobie.
W czym konkretnie? Bo nie widzę.
Teo - fakt, nie wyzwała swojej przyszłej teściowej. Jednak jej teksty o tej kobiecie nie były sympatyczne. Do tego nie potrzeba wyzwisk.
Zielony_Domek napisał/a:luc napisał/a:Nie chodzi o to by się wypowiadać lub nie. Chodziło mi o formę i treść.
Wydawało mi się, że dość jasno to napisałamTrochę przeczysz samej sobie.
W czym konkretnie? Bo nie widzę.
Teo - fakt, nie wyzwała swojej przyszłej teściowej. Jednak jej teksty o tej kobiecie nie były sympatyczne. Do tego nie potrzeba wyzwisk.
Noale skoro teściowa sympatyczna nie jest, to jak się ma o niej wypowiadać?
Noale skoro teściowa sympatyczna nie jest,
A nie jest? ![]()
Wiemy tylko tyle co napisała Autorka. W sposób niesympatyczny.
to jak ma sie o niej wypowiadać?
Powściągliwie ![]()
luc jesteś czyjąś teściową?
luc jesteś czyjąś teściową?
Nie jestem.
Ale mam teściową. Wyrażam się o niej powściągliwie ![]()
Teo napisał/a:Noale skoro teściowa sympatyczna nie jest,
A nie jest?
Wiemy tylko tyle co napisała Autorka. W sposób niesympatyczny.
W tej konkretnej kwestii nie jest
Teo napisał/a:to jak ma sie o niej wypowiadać?
Powściągliwie
Ale czemu, właściwie? Poza tym nie zauważyłam specjalnych wywodów na jej temat.
Skoro piszesz, ze propozycja została odrzucona, to nie rozumiem dlaczego się pieklisz i nakręcasz. Przecież będzie tak jak Ty chcesz, a nie teściowa. Uszy do góry i pamiętaj, że złość piękności szkodzi ![]()
Skoro piszesz, ze propozycja została odrzucona, to nie rozumiem dlaczego się pieklisz i nakręcasz. Przecież będzie tak jak Ty chcesz, a nie teściowa. Uszy do góry i pamiętaj, że złość piękności szkodzi
Z autopsji wiem że ten temat powróci.A może wymyśli coś nowego ![]()
Nie wyrażałabym się w niesympatyczny sposób gdyby to zdarzyło się 1 bądź 2 raz,a podobne sytuacje zdarzają się dosyć często ![]()
To co dla Ciebie jest nielogiczne i niedorzeczne kiedyś stanie się w realnym świecie. Przekonasz sie na własnej skórze, że odejście dzieci z domu, kiedy nie ma nikogo na horyzoncie, to ciężka sytuacja wpływająca na psychikę. Ona się boi po prostu, a nie knuje jakieś podstępy.
To co dla Ciebie jest nielogiczne i niedorzeczne kiedyś stanie się w realnym świecie. Przekonasz sie na własnej skórze, że odejście dzieci z domu, kiedy nie ma nikogo na horyzoncie, to ciężka sytuacja wpływająca na psychikę. Ona się boi po prostu, a nie knuje jakieś podstępy.
Dla ścisłości - NIE planuję dzieci (chyba umieszczę to w sygnaturce
)
Pisząc o teściowej chyba wszyscy zapominacie że ja też mam mamę-nie jest taka zaborcza,nie wymyśla dziwnych jazd,nie przekupuje pieniędzmi,nie nakazuje etc. bo potrafię z nią rozmawiać ![]()
Powiem tyle,związek z maminsynkiem jest niekiedy męczący ![]()
Nie ma nikogo na horyzoncie?Chyba nie czytałeś wszystkich postów w tym temacie ![]()
shivaki napisał/a:To co dla Ciebie jest nielogiczne i niedorzeczne kiedyś stanie się w realnym świecie. Przekonasz sie na własnej skórze, że odejście dzieci z domu, kiedy nie ma nikogo na horyzoncie, to ciężka sytuacja wpływająca na psychikę. Ona się boi po prostu, a nie knuje jakieś podstępy.
Dla ścisłości - NIE planuję dzieci (chyba umieszczę to w sygnaturce
)
Pisząc o teściowej chyba wszyscy zapominacie że ja też mam mamę-nie jest taka zaborcza,nie wymyśla dziwnych jazd,nie przekupuje pieniędzmi,nie nakazuje etc. bo potrafię z nią rozmawiaćPowiem tyle,związek z maminsynkiem jest niekiedy męczący
Nie ma nikogo na horyzoncie?Chyba nie czytałeś wszystkich postów w tym temacie
Kurczę, czemu nie planujesz? Kariera zawodowa i wolne życie przede wszystkim? :E
Nie mówił Ci nikt nigdy, by próbować wychować faceta w sposób, którego on nie będzie w stanie dostrzec? Znam takiego maminsynka i jego kobieta zrobiła z niego prawdziwego faceta z własnym zdaniem i poglądami, bo chłop zapomniał tego, kiedy wszedł w życie dorosłe i rozstał się z domem. Do tego trzeba nerwów i cierpliwości, ale da się. Uwierz mi, nawet jeśli mnie nie lubisz. :E
O teściowej i o stereotypach jakie o nich krążą można napisać niejedną powieść i logicznym jest, że każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej nie zauważając niekiedy partnera ów dziecka.
Nie znam sytuacji na tyle, by dać Ci jednoznaczną odpowiedź. Za młody i za głupi jeszcze jestem, by podsuwać jakieś konkretne recepty na udany związek i relacje z teściami. :E
37 2013-12-10 03:13:44 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-12-10 23:35:57)
xYxAngelxYx napisał/a:shivaki napisał/a:To co dla Ciebie jest nielogiczne i niedorzeczne kiedyś stanie się w realnym świecie. Przekonasz sie na własnej skórze, że odejście dzieci z domu, kiedy nie ma nikogo na horyzoncie, to ciężka sytuacja wpływająca na psychikę. Ona się boi po prostu, a nie knuje jakieś podstępy.
Dla ścisłości - NIE planuję dzieci (chyba umieszczę to w sygnaturce
)
Pisząc o teściowej chyba wszyscy zapominacie że ja też mam mamę-nie jest taka zaborcza,nie wymyśla dziwnych jazd,nie przekupuje pieniędzmi,nie nakazuje etc. bo potrafię z nią rozmawiaćPowiem tyle,związek z maminsynkiem jest niekiedy męczący
Nie ma nikogo na horyzoncie?Chyba nie czytałeś wszystkich postów w tym temacie
Kurczę, czemu nie planujesz? Kariera zawodowa i wolne życie przede wszystkim? :E
Nie mówił Ci nikt nigdy, by próbować wychować faceta w sposób, którego on nie będzie w stanie dostrzec? Znam takiego maminsynka i jego kobieta zrobiła z niego prawdziwego faceta z własnym zdaniem i poglądami, bo chłop zapomniał tego, kiedy wszedł w życie dorosłe i rozstał się z domem. Do tego trzeba nerwów i cierpliwości, ale da się. Uwierz mi, nawet jeśli mnie nie lubisz. :EO teściowej i o stereotypach jakie o nich krążą można napisać niejedną powieść i logicznym jest, że każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej nie zauważając niekiedy partnera ów dziecka.
Nie znam sytuacji na tyle, by dać Ci jednoznaczną odpowiedź. Za młody i za głupi jeszcze jestem, by podsuwać jakieś konkretne recepty na udany związek i relacje z teściami. :E
Nie chodzi o karierę(która jak na razie jest zerowa
)Trochę boję się chyba odpowiedzialności i na tyle lubię swoje dotychczasowe życie że nie wiem czy bym się pogodziła ze zmianami,do tego dochodzi wizja ciała po ciąży i porodu,brrr.Nawet temat o tym mam na forum ![]()
Właśnie cały czas próbuję aby miał własne zdanie,nie kierował się tym co mama powie...Nieraz ciężko ale jest poprawa ![]()
Lubić,nie lubić-tak na prawdę to znam Cię z paru wypowiedzi ,co daje marny obraz człowieka,niekiedy wręcz mylny...
Ja chyba jeszcze młodsza ale jak na razie jest dobrze,z wiekiem nabiorę jeszcze doświadczenia ![]()
Recepty jako takiej chyba nie ma,trzeba sposoby dobierać pod konkretne osoby ![]()
Ja dobrze wiem że teściowa dobrze chce dla dziecka,tylko zastanawiam się dla którego bardziej-dla starszego czy młodszego,patrząc na tę sytuację CHYBA(bo nie siedzę jej w głowie) dla tego pierwszego.
38 2013-12-10 03:34:02 Ostatnio edytowany przez shivaki (2013-12-10 03:34:26)
shivaki napisał/a:xYxAngelxYx napisał/a:Dla ścisłości - NIE planuję dzieci (chyba umieszczę to w sygnaturce
)
Pisząc o teściowej chyba wszyscy zapominacie że ja też mam mamę-nie jest taka zaborcza,nie wymyśla dziwnych jazd,nie przekupuje pieniędzmi,nie nakazuje etc. bo potrafię z nią rozmawiaćPowiem tyle,związek z maminsynkiem jest niekiedy męczący
Nie ma nikogo na horyzoncie?Chyba nie czytałeś wszystkich postów w tym temacie
Kurczę, czemu nie planujesz? Kariera zawodowa i wolne życie przede wszystkim? :E
Nie mówił Ci nikt nigdy, by próbować wychować faceta w sposób, którego on nie będzie w stanie dostrzec? Znam takiego maminsynka i jego kobieta zrobiła z niego prawdziwego faceta z własnym zdaniem i poglądami, bo chłop zapomniał tego, kiedy wszedł w życie dorosłe i rozstał się z domem. Do tego trzeba nerwów i cierpliwości, ale da się. Uwierz mi, nawet jeśli mnie nie lubisz. :EO teściowej i o stereotypach jakie o nich krążą można napisać niejedną powieść i logicznym jest, że każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej nie zauważając niekiedy partnera ów dziecka.
Nie znam sytuacji na tyle, by dać Ci jednoznaczną odpowiedź. Za młody i za głupi jeszcze jestem, by podsuwać jakieś konkretne recepty na udany związek i relacje z teściami. :E
Nie chodzi o karierę(która jak na razie jest zerowa
)Trochę boję się chyba odpowiedzialności i na tyle lubię swoje dotychczasowe życie że nie wiem czy bym się pogodziła ze zmianami,do tego dochodzi wizja ciała po ciąży i porodu,brrr.Nawet temat o tym mam na forum
Właśnie cały czas próbuję aby miał własne zdanie,nie kierował się tym co mama powie...Nieraz ciężko ale jest poprawa
Lubić,nie lubić-tak na prawdę to znam Cię z paru wypowiedzi ,co tak na prawdę daje marny obraz człowieka,niekiedy wręcz mylny...
Ja chyba jeszcze młodsza ale jak na razie jest dobrze,z wiekiem nabiorę jeszcze doświadczenia
Recepty jako takiej chyba nie ma,trzeba sposoby dobierać pod konkretne osoby
Ja dobrze wiem że teściowa dobrze chce dla dziecka,tylko zastanawiam się dla którego bardziej-dla starszego czy młodszego,patrząc na tę sytuację CHYBA(bo nie siedzę jej w głowie) dla tego pierwszego.
Przepraszam, ale nie wiem w jakim wieku jesteś i dżentelmeni nie pytają o tę kwestię kobiet. Ty wiesz ile ja mam, ale nadmienię, że 24, a od tego trzeba jakaś wartość odjąć, bo ktoś w zamierzchłych czasach starał się udowodnić, że facet jest mniej rozwinięty od kobiety co jest wierutną bzdurą. :E
Cóż, mnie by bardzo dziecko ucieszyło, bo wiem jakie zmiany wtedy zachodzą i jestem tego świadom, ale jak sama zainsynuowałaś, przyjdzie na to czas i pora. Także tego, póki możesz, to żyj jak żyjesz. Z wygodnictwa człowiek zapomina czasami o roli jaka mu jest pisana. Nie każda kobieta ma rozstępy po ciąży itd, więc takie myśli stanowczo bym odrzucił. Przekonasz sie sama za jakiś czas (odbiegając daleko w przyszłość). :E
Uff, nie znasz mnie i całe szczęście, na co dzień jestem normalną, pracującą istotą jak większość z was czy to kobiet czy mężczyzn. :E
Oczywiście, że nabierzesz, bo człowiek uczy się całe życie, ale krąży przekonanie, że i tak umiera głupi, więc mamy pole do popisu. Trzeba tak żyć, by nas pamiętali. To już musisz sama wydedukować, dla którego chce lepiej, ale nie sądzę, by aż tak źle było i traktowała ich nierówno. Wiadomo, matka patrzy na dziecko, które jest "bardziej rozwinięte" z większą przychylnością, ale nie miałem nigdy z czymś takim do czynienia mimo, że mam starszą siostrę. Traktowała nas indywidualnie, ale równo.
To co dla Ciebie jest nielogiczne i niedorzeczne kiedyś stanie się w realnym świecie. Przekonasz sie na własnej skórze, że odejście dzieci z domu, kiedy nie ma nikogo na horyzoncie, to ciężka sytuacja wpływająca na psychikę. Ona się boi po prostu, a nie knuje jakieś podstępy.
Przecież jej narzeczony już odszedł z domu.
Doskonale wiadomo, że w domu wielopokoleniowym żyje się różnie.
Aby za bardzo nie rozwijać, nie trzeba z kimś mieszkać by się tym kimś zaopiekować czy po prostu pamiętać.
Miej teściów/rodziców najlepszych na świecie - wtedy ich odwiedzaj nawet codziennie. Ale nie mieszkaj.
Cieszę się, że moja mama z oczywistym faktem się pogodziła i nie manipuluje ani nie wymyśla absurdalnych rozwiązań.
Przerażają mnie rodzice dla których jedyną ambicją życia jest mieszanie w życiu ich dorosłych dzieci.
Ostatnio dowiedziałam się o dosyć dziwnej sytuacji która miała miejsce około miesiąc temu(wczoraj powiedział mi o tym mój facet)...jak zobaczył moją reakcję(dosyć nerwową),zmieszał się i zakończył temat.
Nie daje mi to spokoju.Czy ta kobieta wymyśli coś jeszcze,żeby tylko kochanego synka przy sobie trzymać?
Tak na marginesie,przyszła teściowa bardzo przeżyła wyprowadzkę młodszego syna,a teraz wyprowadza się starszy(chyba znowu zaczyna knuć jakieś plany).
czy taka propozycja jest normalna?Według mnie nie.Co wy sądzicie na ten temat?
Propozycja jak propozycja.
Z twojego punktu "siedzenia" durna. Masz prawo tak uważać i powiedzieć STOP - Na TAKI układ się nie piszę i pisać nie będę. I TYLE... Nie ma co dramatyzować. ANI stawiać UKOCHANEJ osoby między "młotem a kowadłem" (w sensie pomiędzy dwoma FURIAMI)... Niech to mamuśka dzierży zaszczyt bycia RAROGIEM
A teść "mumia egipska" i nie ma NIC do gadania...?
WARTO pilnować "własnego ogródka" starannie ![]()
xYxAngelxYx Ty chyba jeszcze jesteś w takim wieku, że na dzieci to masz conajmniej z 10 lat do przemyślenia, nie?
Więc na Twoim miejscu w ogóle bym się nad tym nie zastanawiała tylko właśnie cieszyła się życiem i nie stresowała, bo po co ![]()
xYxAngelxYx -- masz znacznie, znacznie większy problem niż Ci się wydaje. Mieszkasz z chłopakiem w mieszkaniu teściowej... ona może w każdej chwili go zabrać, sprzedać, komuś dać. Stracisz swój ciepły kącik. Dlatego mieszkanie musi być zapisane na chłopaka, a najlepiej na Ciebie i na niego, bo razem będziecie w to mieszkanie ładować pieniądze.
xYxAngelxYx -- masz znacznie, znacznie większy problem niż Ci się wydaje. Mieszkasz z chłopakiem w mieszkaniu teściowej... ona może w każdej chwili go zabrać, sprzedać, komuś dać. Stracisz swój ciepły kącik. Dlatego mieszkanie musi być zapisane na chłopaka, a najlepiej na Ciebie i na niego, bo razem będziecie w to mieszkanie ładować pieniądze.
A Ty masz straszny problem z czytaniem ze zrozumieniem. To jest mieszkanie jej nażeczonego. Sam je kupił. Nie jest ono jego matki.
44 2013-12-10 23:35:30 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-12-10 23:44:49)
Całe szczęście że nie jest jego matki,wtedy bylibyśmy skazani na jej wariacje ![]()
Przepraszam, ale nie wiem w jakim wieku jesteś i dżentelmeni nie pytają o tę kwestię kobiet. Ty wiesz ile ja mam, ale nadmienię, że 24, a od tego trzeba jakaś wartość odjąć, bo ktoś w zamierzchłych czasach starał się udowodnić, że facet jest mniej rozwinięty od kobiety co jest wierutną bzdurą. :E
Cóż, mnie by bardzo dziecko ucieszyło, bo wiem jakie zmiany wtedy zachodzą i jestem tego świadom, ale jak sama zainsynuowałaś, przyjdzie na to czas i pora. Także tego, póki możesz, to żyj jak żyjesz. Z wygodnictwa człowiek zapomina czasami o roli jaka mu jest pisana. Nie każda kobieta ma rozstępy po ciąży itd, więc takie myśli stanowczo bym odrzucił. Przekonasz sie sama za jakiś czas (odbiegając daleko w przyszłość). :E
Uff, nie znasz mnie i całe szczęście, na co dzień jestem normalną, pracującą istotą jak większość z was czy to kobiet czy mężczyzn. :E
Oczywiście, że nabierzesz, bo człowiek uczy się całe życie, ale krąży przekonanie, że i tak umiera głupi, więc mamy pole do popisu. Trzeba tak żyć, by nas pamiętali. To już musisz sama wydedukować, dla którego chce lepiej, ale nie sądzę, by aż tak źle było i traktowała ich nierówno. Wiadomo, matka patrzy na dziecko, które jest "bardziej rozwinięte" z większą przychylnością, ale nie miałem nigdy z czymś takim do czynienia mimo, że mam starszą siostrę. Traktowała nas indywidualnie, ale równo.
Skoro nie pytasz
21 dopiero.
Z tym "zacofaniem" mężczyzn w stosunku do kobiet też się poniekąd nie zgadzam,także nie jesteś sam ![]()
Cieszyłoby również mojego faceta,ale to nie on ponosiłby największe konsekwencje.
Wychodzę z założenia że lepiej założyć najgorsze,a później się miło zdziwić - do tej pory działa ![]()
Na co dzień normalny?A od święta jaki? ![]()
"Bardziej rozwinięty" jest ten mój.Starszy jeszcze gorszy maminsynek(jego narzeczona również nad nim pracuje)być może dlatego.
Jak na razie kolejnych odpałów nie zanotowałam. Gdyby nie te szalone pomysły byłaby na prawdę świetna ![]()
Całe szczęście że nie jest jego matki,wtedy bylibyśmy skazani na jej wariacje
shivaki napisał/a:Przepraszam, ale nie wiem w jakim wieku jesteś i dżentelmeni nie pytają o tę kwestię kobiet. Ty wiesz ile ja mam, ale nadmienię, że 24, a od tego trzeba jakaś wartość odjąć, bo ktoś w zamierzchłych czasach starał się udowodnić, że facet jest mniej rozwinięty od kobiety co jest wierutną bzdurą. :E
Cóż, mnie by bardzo dziecko ucieszyło, bo wiem jakie zmiany wtedy zachodzą i jestem tego świadom, ale jak sama zainsynuowałaś, przyjdzie na to czas i pora. Także tego, póki możesz, to żyj jak żyjesz. Z wygodnictwa człowiek zapomina czasami o roli jaka mu jest pisana. Nie każda kobieta ma rozstępy po ciąży itd, więc takie myśli stanowczo bym odrzucił. Przekonasz sie sama za jakiś czas (odbiegając daleko w przyszłość). :E
Uff, nie znasz mnie i całe szczęście, na co dzień jestem normalną, pracującą istotą jak większość z was czy to kobiet czy mężczyzn. :E
Oczywiście, że nabierzesz, bo człowiek uczy się całe życie, ale krąży przekonanie, że i tak umiera głupi, więc mamy pole do popisu. Trzeba tak żyć, by nas pamiętali. To już musisz sama wydedukować, dla którego chce lepiej, ale nie sądzę, by aż tak źle było i traktowała ich nierówno. Wiadomo, matka patrzy na dziecko, które jest "bardziej rozwinięte" z większą przychylnością, ale nie miałem nigdy z czymś takim do czynienia mimo, że mam starszą siostrę. Traktowała nas indywidualnie, ale równo.Skoro nie pytasz
21 dopiero.
Z tym "zacofaniem" mężczyzn w stosunku do kobiet też się poniekąd nie zgadzam,także nie jesteś sam
Cieszyłoby również mojego faceta,ale to nie on ponosiłby największe konsekwencje.
Wychodzę z założenia że lepiej założyć najgorsze,a później się miło zdziwić - do tej pory działa
Na co dzień normalny?A od święta jaki?
"Bardziej rozwinięty" jest ten mój.Starszy jeszcze gorszy maminsynek(jego narzeczona również nad nim pracuje)być może dlatego.Jak na razie kolejnych odpałów nie zanotowałam. Gdyby nie te szalone pomysły byłaby na prawdę świetna
Oj, to młoda siksa jeszcze jesteś, że tak powiem. :E Masz rację, dzieci zostaw na później, bo jeszcze sama nim jesteś w sumie i teraz należałoby się zająć wykształceniem itd co mam nadzieję, że czynisz.
Patrzysz tylko ze swojego punktu widzenia na cały ten obraz macierzyństwa i rolę jaka będzie Ci dana. Tak się nie robi.
W sumie masz rację, choć ja jestem zawsze pozytywnie do wszystkiego nastawiony i prę do przodu jak tylko mogę, inwestuje w siebie i daje mi to niesamowicie dużo frajdy i czuję, że się spełniam. Oj, takie szczegóły sobie darujmy. :E
Hmm, uwikłałaś się w naprawdę zażyłe relacje między matką, a synami i ciężko będzie, ale pracuj nad nim, bo to naprawdę popłaca. Gość z pewnością jest fajny, ale taki mały niewidzialny bacik, nad którym trzymasz pieczę dobrze mu zrobi. :E
Cóż, moja przyszła teściowa jest jak na razie okay. :E Może dlatego, że jestem empatyczny i wiem jak i od której strony do niej w danej sytuacji podejść. Zresztą ona póki co uważa mnie za swojego "synusia", więc nie narzekam. :E Zresztą ona była rzucona na głęboką wodę, bo zabrałem jej dziecko z domu. :E
Obecnie widzimy się co 4-5 miesięcy i nie ma powodów do żali, głupich zagrywek. Po prostu stereotypy tej kobiety się nie imają.
Musisz się nastawić psychicznie i zrozumieć ją, a wtedy droga nie będzie aż tak kręta na jaką wygląda.
Pozwolę sobie w tym temacie bo mnie zaintrygował...
Interesuje mnie kwestia czy mieszkanie jest na kredyt czy już spłacone?
Czy pomysł jest aby na pewno teściowej?
Pomyślałam sobie że to niedorzeczne bo: jeden syn ma mieszkanie i w nim mieszka a na prośbę mamy ma się zamienić z bratem który nie ma mieszkania? A jaki jest cel tej zamiany bo nie widzę sensu? A raczej widzę bezsens jakby nie patrzeć...
Co do teściowych przyszłych teraźniejszych i przeszłych, niech się z daleka trzymają ze swymi pomysłami bo swoimi " dobrymi intencjami" wiele krzywd wyrządzić mogą. Niech autorka dobrze granicę wytyczy bo albo będzie mieć męża , albo synka mamusi.
Co do narzeczonego to nie rozumiem dlaczego się w ogóle propozycją zainteresował?
Mieszkanie było kupione za gotówkę.
Pomysł na pewno teściowej(nie pierwszy,nie ostatni
),nie miałby powodu żeby mnie okłamać.Jest osobą prawdomówną,nigdy z niczym mnie nie skłamał,sam nawet ciągle powtarza że prawda nawet ta najgorsza jest lepsza niż dobre kłamstwo(które zazwyczaj i tak ma krótkie nogi).
Ja też nie widzę w tej sytuacji sensu,stąd pomysł na wątek*zawsze ktoś spojrzy na sytuację z boku) ![]()
Zainteresował się pewnie dlatego,że mama ma na niego duży wpływ,ale coraz częściej się przekonuje(na szczęście) że słuchając jej rad a nie moich na czymś zawsze traci.Teściowa nawet obcym ludziom by skrawek nieba dała,niekiedy zapominając o najbliższych,jest również na tyle łatwowiernym człowiekiem że nie raz została oszukana(wierzy w prawo karmy).
Shivaki do mojej teściowej też praktycznie nic nie mam,jest spoko(trochę mi w życiu jednak pomogła),ale mogłaby zaoszczędzić tych swoich zwariowanych pomysłów,które niekiedy wołają o "pomstę do nieba" ![]()
W każdym bądź razie narzeczony powiedział że ten temat z matką zakończył i wracać do niego nie zamierza(cóż czas pokaże,ale mam nadzieję że ma racje).
Dam Ci tylko jedną radę pod żadnym pozorem nie zgadzaj się na zamieszkanie z teściową
(jestem matką i teściową )
Dam Ci tylko jedną radę pod żadnym pozorem nie zgadzaj się na zamieszkanie z teściową
(jestem matką i teściową )
Otóż to. Wiele przypadków to tylko mieszanie w życiu swoich dorosłych dzieci.