netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.

7 odpowiedzi2 157 wyświetleńzałożony przez Komas, 07.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.

Witam.

Powiem szczerze, zarejestrowałem się tutaj, bo nie wiem komu mogę to wszystko powiedzieć. Nie mogę iść do przyjaciół, bo jest mi strasznie wstyd. Do rodziny też nie, z tego samego powodu co poprzednio. Może opiszę jak to wygląda.

Mam 25 lat, a od kilku jakichś 2 lat pracuję w pewnym miejscu. To tam poznałem ją. Dla mnie ideał. Wysoka, szczupła, a do tego inteligentna, z poczuciem humoru. Rozumiemy się bez słów, wystarczy tylko spojrzenie. Jest jednak jeden wielki problem (a ostatnio i drugi) - ma narzeczonego.

Jak to się wszystko zaczęło? Raz na imprezie pracowniczej, przełamałem się i powiedziałem co do niej czuję. Ona na początku stwierdziła, że to pewnie przez alkohol itd. ale w jej oczach widziałem wtedy iskrę. Na drugi dzień spotkaliśmy się żeby pogadać o tym co się stało. Starał się mnie jakoś przekonać, że to nie ma sensu, że ona jest starsza, że ma narzeczonego itd. Nie dawałem za wygraną i stało się... Zaczęliśmy romans. Pierwszy pocałunek to było jak uderzenie obuchem w głowę. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Może przez to, że czekałem na to prawie pół roku, że o tym śniłem. Można powiedzieć, że ją zdobywałem ale zawsze, gdzieś tam z tyłu widziałem jego. Poznałem go jeszcze wcześniej, na jakiejś imprezie u nich w domu. Moje uczucia były mieszane, ale jak się okazało, to nie było to tylko moje zdanie. Ale nie o tym. Jej narzeczony co jakiś czas wyjeżdża na kilka tygodni służbowo i te okresy były najlepsze. Oczywiście męczyło mnie to ukrywanie się, te potajemne spotkania ale ciężko było mi zerwać z nią kontakt. Dwa razy próbowaliśmy ale zawsze "wracaliśmy do siebie". Odwołali ślub który mieli zaplanowany, czemu? Podobno nie mogli się dogadać o salę - ja słyszałem coś innego...

Od jakiegoś jednak czasu nic się między nami nie działo i nawet przyzwyczaiłem się do tego. Myślałem, że mi przechodzi, że już mnie tak nie pociąga ale myliłem się. Od tych dwóch lat czułem i czuje ciągle to samo. Od pewnego momentu zauważyłem również, że zaczyna rozglądać się za dziećmi, że często mówi o nich. Spodziewałem się, że w pewnym momencie to się stanie, ale gdzieś tam w głębi oszukiwałem się. Kulminacją jej potrzeby bycia mamą była sytuacja, kiedy była w szpitalu i leżała zaraz koło patologii ciąży i noworodków. Widziałem to ale łudziłem się. Niedawno stało się to czego się najbardziej obawiałem - zaszła w ciążę. Widzę, że jest szczęśliwa i mnie to też cieszy, bo wiem, że tego chciała. Podczas spotkania mówiła, że bała mi się powiedzieć. Czemu? Nie wiem. Od tamtego spotkania (3 dni) widzieliśmy się raz. Powiedziałem jej co teraz czuje, powiedziałem, że zawsze może na mnie liczyć i zawsze gdzieś tam będę, bo nie tylko ją pokochałem ale była/jest moim przyjacielem. Od niej usłyszałem, że zawsze będę jej bliski i będzie o mnie pamiętać. Z tym, że tak naprawdę czuje się jakbym dostał kopa. Mimo, iż zdawałem sobie sprawę, że nic z tego nie będzie, że to tylko układ, to boli mnie  to strasznie. Jako facet nie powinienem tego pisać, ale zabolało mnie to aż tak bardzo, że później w domu popłakałem się. Dziecko to jest już duża sprawa i ja nie mam zamiaru tkwić w czymś (nawet gdyby ona chciała), co nie ma sensu. Wiem, że powinienem zapomnieć, zerwać kontakt ale nie potrafię. Jest mi za bliska. Widziałem też po niej, że nie jest jej łatwo, długo milczała (co nie jest normalne).

Drogie Panie powiedzcie mi co ja mam zrobić? Jak to przetrwać, bo od tamtego dnia nie ma chwili żebym o tym nie myślał. Do tego widujemy się w pracy prawie codziennie (na szczęście ma zamiar iść na L4). Gdy na nią patrzę to aż mnie serce boli i chce mi się płakać. Wiem, że pierwsze dni są najcięższe ale nie mogę sobie z tym poradzić. Z nią było ciężko, bez niej jeszcze ciężej, nawet w  takiej formie spotkań jak kiedyś... Czuje, że straciłem TĄ kobietę...

2

Odp: Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.

W ramach uściślenia chciałbym dodać, iż to dziecko nie będzie moje.

3

Odp: Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.

Ja nie będę oceniała cię pod względem moralnym ponieważ chyba nie tego tu oczekujesz u ciebie są dwie możliwości albo ona do ciebie czuje miłość albo chce układu koleżeńskiego z seksem.
Jeśli pasuje ci ten drugi układ to OK ponieważ najprawdopodobniej z tego co piszesz wynika iż ona dalej nie zajdzie więc nie ma co myśleć o opiece nad dzieckiem ponieważ ona nie zostawi swojego narzeczonego.
Co do płaczu ja uważam że niepotrzebnie się wstydzisz bo to tylko rola jaką nam wszystkim narzucają. Każdy z nas ma prawo do wyrażania swoich uczuć bo wszyscy jesteśmy ludźmi  a uczucia świadczą o naszym człowieczeństwie.

4

Odp: Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.
Komas napisał/a:

W ramach uściślenia chciałbym dodać, iż to dziecko nie będzie moje.

Skąd wiesz?

5

Odp: Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.

Jenka

Po jakimś czasie, gdy zacząłem się z nią spotykać i zacząłem myśleć "co by było gdyby", to powiedziałem sobie, że gdy przyjdzie ten moment (dziecko), bądź ślub, to nie chce tej relacji utrzymywać na takiej stopie. Boję się jednak, że na stopie przyjacielskiej/koleżeńskiej nie dam rady tego utrzymać, że zawsze gdzieś patrząc na nią będą wracały wspomnienia. Z drugiej strony nie chce jej tracić w ogóle, bo czuje że dałem "cząstkę" samego siebie w to wszystko.

marioosh666

Jestem na 100% pewny, bo od około miesiąca, z różnych względów nie było między nami takiego kontaktu fizycznego.

6

Odp: Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.
Komas napisał/a:

Witam.

Powiem szczerze, zarejestrowałem się tutaj, bo nie wiem komu mogę to wszystko powiedzieć. Nie mogę iść do przyjaciół, bo jest mi strasznie wstyd. Do rodziny też nie, z tego samego powodu co poprzednio. Może opiszę jak to wygląda.

Mam 25 lat, a od kilku jakichś 2 lat pracuję w pewnym miejscu. To tam poznałem ją. Dla mnie ideał. Wysoka, szczupła, a do tego inteligentna, z poczuciem humoru. Rozumiemy się bez słów, wystarczy tylko spojrzenie. Jest jednak jeden wielki problem (a ostatnio i drugi) - ma narzeczonego.

Jak to się wszystko zaczęło? Raz na imprezie pracowniczej, przełamałem się i powiedziałem co do niej czuję. Ona na początku stwierdziła, że to pewnie przez alkohol itd. ale w jej oczach widziałem wtedy iskrę. Na drugi dzień spotkaliśmy się żeby pogadać o tym co się stało. Starał się mnie jakoś przekonać, że to nie ma sensu, że ona jest starsza, że ma narzeczonego itd. Nie dawałem za wygraną i stało się... Zaczęliśmy romans. Pierwszy pocałunek to było jak uderzenie obuchem w głowę. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Może przez to, że czekałem na to prawie pół roku, że o tym śniłem. Można powiedzieć, że ją zdobywałem ale zawsze, gdzieś tam z tyłu widziałem jego. Poznałem go jeszcze wcześniej, na jakiejś imprezie u nich w domu. Moje uczucia były mieszane, ale jak się okazało, to nie było to tylko moje zdanie. Ale nie o tym. Jej narzeczony co jakiś czas wyjeżdża na kilka tygodni służbowo i te okresy były najlepsze. Oczywiście męczyło mnie to ukrywanie się, te potajemne spotkania ale ciężko było mi zerwać z nią kontakt. Dwa razy próbowaliśmy ale zawsze "wracaliśmy do siebie". Odwołali ślub który mieli zaplanowany, czemu? Podobno nie mogli się dogadać o salę - ja słyszałem coś innego...

Od jakiegoś jednak czasu nic się między nami nie działo i nawet przyzwyczaiłem się do tego. Myślałem, że mi przechodzi, że już mnie tak nie pociąga ale myliłem się. Od tych dwóch lat czułem i czuje ciągle to samo. Od pewnego momentu zauważyłem również, że zaczyna rozglądać się za dziećmi, że często mówi o nich. Spodziewałem się, że w pewnym momencie to się stanie, ale gdzieś tam w głębi oszukiwałem się. Kulminacją jej potrzeby bycia mamą była sytuacja, kiedy była w szpitalu i leżała zaraz koło patologii ciąży i noworodków. Widziałem to ale łudziłem się. Niedawno stało się to czego się najbardziej obawiałem - zaszła w ciążę. Widzę, że jest szczęśliwa i mnie to też cieszy, bo wiem, że tego chciała. Podczas spotkania mówiła, że bała mi się powiedzieć. Czemu? Nie wiem. Od tamtego spotkania (3 dni) widzieliśmy się raz. Powiedziałem jej co teraz czuje, powiedziałem, że zawsze może na mnie liczyć i zawsze gdzieś tam będę, bo nie tylko ją pokochałem ale była/jest moim przyjacielem. Od niej usłyszałem, że zawsze będę jej bliski i będzie o mnie pamiętać. Z tym, że tak naprawdę czuje się jakbym dostał kopa. Mimo, iż zdawałem sobie sprawę, że nic z tego nie będzie, że to tylko układ, to boli mnie  to strasznie. Jako facet nie powinienem tego pisać, ale zabolało mnie to aż tak bardzo, że później w domu popłakałem się. Dziecko to jest już duża sprawa i ja nie mam zamiaru tkwić w czymś (nawet gdyby ona chciała), co nie ma sensu. Wiem, że powinienem zapomnieć, zerwać kontakt ale nie potrafię. Jest mi za bliska. Widziałem też po niej, że nie jest jej łatwo, długo milczała (co nie jest normalne).

Drogie Panie powiedzcie mi co ja mam zrobić? Jak to przetrwać, bo od tamtego dnia nie ma chwili żebym o tym nie myślał. Do tego widujemy się w pracy prawie codziennie (na szczęście ma zamiar iść na L4). Gdy na nią patrzę to aż mnie serce boli i chce mi się płakać. Wiem, że pierwsze dni są najcięższe ale nie mogę sobie z tym poradzić. Z nią było ciężko, bez niej jeszcze ciężej, nawet w  takiej formie spotkań jak kiedyś... Czuje, że straciłem TĄ kobietę...

No i widzisz - w sumie sam sobie już odpowiedziałeś,na ten Twój bądź co bądź dosyć skomplikowany problem. Ma narzeczonego,będzie miała z nim dziecko,więc jasna sprawa, że niestety będziesz musiał o niej zapomnieć i to nie ze względu na różnicę wieku,ale.... podeprę się tutaj powiedzeniem:"... nie buduje się swojego szczęścia,na nieszczęściu innych..." Był romans,zakochałeś się - to zrozumiałe, ale nie wolno Ci burzyć tego,co ona stworzyła ze swoim narzeczonym.Będzie Ci ciężko - to zrozumiałe,bo żadne rozstanie nie jest łatwe.Przeżyłeś coś pięknego w Twoim życiu i to niech Ci umili wspomnienia,ale musisz  swoje uczucia ulokować gdzieś indziej.Tyle pięknych dziewcząt jest ,że wybór masz i nie ważny jest wygląd zewnętrzny,ale wnętrze każdego,bo nie ważne co ma się na głowie, ale w niej. Wierzę, że uda Ci się zapomnieć i że będziesz jeszcze baaaardzo szczęśliwy z inną,czego serdecznie Co życzę. Trzymaj się, głowa do góry,życie i tak daje nam się we znaki,po co więc dokładać sobie nowych zmartwień? Wszystko będzie dobrze - tego jestem pewna za siebie i Ciebie. smile, smile Uśmiechnij się.

7

Odp: Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.
natolinka napisał/a:

No i widzisz - w sumie sam sobie już odpowiedziałeś,na ten Twój bądź co bądź dosyć skomplikowany problem. Ma narzeczonego,będzie miała z nim dziecko,więc jasna sprawa, że niestety będziesz musiał o niej zapomnieć i to nie ze względu na różnicę wieku,ale.... podeprę się tutaj powiedzeniem:"... nie buduje się swojego szczęścia,na nieszczęściu innych..." Był romans,zakochałeś się - to zrozumiałe, ale nie wolno Ci burzyć tego,co ona stworzyła ze swoim narzeczonym.Będzie Ci ciężko - to zrozumiałe,bo żadne rozstanie nie jest łatwe.Przeżyłeś coś pięknego w Twoim życiu i to niech Ci umili wspomnienia,ale musisz  swoje uczucia ulokować gdzieś indziej.Tyle pięknych dziewcząt jest ,że wybór masz i nie ważny jest wygląd zewnętrzny,ale wnętrze każdego,bo nie ważne co ma się na głowie, ale w niej. Wierzę, że uda Ci się zapomnieć i że będziesz jeszcze baaaardzo szczęśliwy z inną,czego serdecznie Co życzę. Trzymaj się, głowa do góry,życie i tak daje nam się we znaki,po co więc dokładać sobie nowych zmartwień? Wszystko będzie dobrze - tego jestem pewna za siebie i Ciebie. smile, smile Uśmiechnij się.

Najgorsze jest, że ja to wszystko wiem. Muszę się jakoś zmobilizować i zacząć myśleć o sobie, bo nikt za mnie nie przeżyje mojego życia. Na ten moment jedyne co mam przed oczami, to właśnie te wszystkie piękne chwile i jest mi ciężko i pewnie jeszcze trochę będzie.

Boje się, że teraz będę porównywał wszystkie kobiety do niej. A tyle razy sobie mówiłem, że nie mogę się zaangażować. Wszystko mi się z nią kojarzy, dosłownie wszystko. Jeśli jednak będzie szczęśliwa z tym co ma, to ja też będę szczęśliwy, bo wiem że tego chciała i widzę, że z tego się cieszy. Źle ulokowałem swoje uczucia. Mam jednak nadzieję, że ona będzie mnie wspominać tak samo dobrze jak ja ją.

natolinka - dziękuje Ci bardzo za słowa otuchy. Szczególnie ostatnie zdanie.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Problem faceta po dwóch wspaniałych latach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026