Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

Temat: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Jutro Mikołaj. W ramach szeroko pojętych poczynań wychowawczych, postanowiliśmy  min sprezentować dziecku rózgę. I co mój małżonek usłyszał w sklepie? Oburzona pani powiedziała: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Przyznam, że mnie to rozbawiło i zarazem skłoniło do zastanowienia z jakich to powodów niby mam dziecku rózgi nie dawać? Bo co się może stać? Zastanowi się, że czasem jest niegrzeczny i ma to wymierne skutki?
W tym roku szczęśliwy okres wymuszonej grzeczności ( bo Mikołaj patrzy smile ) skończył się tak, że syn oświadczył, że nawet jak będzie niegrzeczny to prezenty dostanie, tylko gorsze..:)
Myślę, że wpisuje się to w ogólny trend idealizowania dzieciństwa, upychania dzieci pod klosz, zdejmowania z nich odpowiedzialności.

A wy dajecie rózgę?

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Moja malenka jest jeszcze zbyt mala, zeby rozumiec sens prezentu. Mam nadzieje, ze bede rownie konsekwentna, bo moim zdaniem, jesli dziecko uwaza, ze za zle zachowanie i tak dostanie prezent, to wlasnie bym je zaskoczyla smile Mnie osobiscie drazni trend na calkowcie bezstresowe wychowanie dziecka i trzymanie w zlotej klatce smile Zaraz mnie zlinczuja wszystkie "idealne" mamusie bez skazy, ale tak samo denerwuje mnie moda na sterylnosc do bolu. Jak widze matke, ktora 3- letniemu dziecku wali na rece antybakteryjny zel, to mi rozwala system big_smile Dobra juz nic nie pisze, bo odbieglam od tematu smile Pozdrowionka smile

3

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
harmagedon napisał/a:

I co mój małżonek usłyszał w sklepie?
A wy dajecie rózgę?

Dajecie smile
Jak dzieci były młodsze, to stanowiła ona asumpt do rozmyślania nad ich "grzecznością". Młody chyba raz nie dostał rózgi (był wyjątkowo grzeczny i przede wszystkim grzeczniejszy od siostry) i był bardzo ucieszony. Oczywiście to było w czasach gdy dzieci jeszcze wierzyły w świętego Mikołaja.
Obecnie nadal dajemy i wszyscy traktują to żartobliwie.

Podobnie jak Tinka jestem przeciwna "bezstresowemu" wychowaniu dzieci.
Zwłaszcza po przeczytaniu książki B. Spocka.

A co usłyszała pani w sklepie od małżonka? smile

4

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

W tamtym roku moja córka dostała właśnie rózgę.
Przechodziła bunt (po tym jak urodziłam syna) i w żaden sposób nie mogłam nad nią zapanować, ale szczerze powiem, że rózga wstrząsnęła nią smile
Na gwiazdkę już dostała prezent smile

3 lata temu, bardziej dla żartu nasze dziecko dostało pod poduszkę rózgę (wieczorem przyszedł dopiero mikołaj). Nie zapomnę jej reakcji, bo o ile w zeszłym roku była smutna, o tyle wtedy dosłownie oburzona. Rzuciła rózgą w kąt krzycząc "nie lubię Mikołaja" big_smile Potem z dziadkiem połamali i spalili w piecu big_smile

Nie rozumiem tego oburzenia ekspedientki. Co jej do tego, co dostanie czyjeś dziecko? Niech się zajmuje lepiej wychowaniem swoich, a nie poucza innych co mają kupować i może jeszcze jak wychowywać dziecko.
Tak jak przedmówczynie, jestem przeciwniczką takiego całkowitego bezstresowego wychowania. Dzieci wtedy weszły by mi na głowę.
Wiadomo, dziecko grzeczne, to jest nagroda, niegrzeczne - kara. A taką karą m. in. może być rózga, zamiast prezentu od Mikołaja.

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-12-06 10:43:23)

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Chyba rózgi już wyszły z mody. Poza tym jak możesz chcieć dać swojemu dziecko rózgę? Pomyśl, że dzieciństwo ma się tylko jedno, a dziecko z pewnoscia wam to zapamięta. Dzisiaj idę z moim synkiem na spotkanie do spam z Mikołajem. Chcę żeby miało piękne wpsomnienia z dzieciństwa.

6

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
luc napisał/a:

A co usłyszała pani w sklepie od małżonka? smile

Zapytał się uprzejmie: Od kiedy?

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.

7

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

No niestety, ja byłam bardzo, naprawdę bardzo grzecznym dzieckiem jak teraz patrzę z perspektywy czasu, ale moi dziadkowie, którzy mnie wychowywali, mieli bardzo wysokie wymagania. Kiedy dostałam rózgę, nie mogłam w nocy spać. Popłakałam się ze wstydu, a dziadkowie tylko się śmiali z udanego "żartu". Pewnie to jak dziecko przyjmie taką rózgę zależy od konkretnego dziecka, podejścia jego rodziców, ale dla mnie to była trauma i całkiem zepsuła mi święta.

W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
Jakie są Twoje plany na dzisiaj?

8

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Była rózga ,oj była (tradycyjnie ). Młoda bardzo ucieszona z tej racji ,że badyli z podwórka do domu ma zakaz wnoszenia ,wiec potraktowała ją jako element zabawy. Witeczka nie dotrwała wieczora smile
Niestety pech chciał ,ale ją ta rózga w ogóle nie stresuje zaś cieszy jakby to był powód do dumy taka uradowana z niej big_smile 
Rózga to taka symboliczna mała nagana za psoty całoroczne tongue

9

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Dla mnie dawanie dziecku rózgi to wynik stosowania metody wychowawczej pod tytułem zastraszanie. Jak nie będziesz grzeczny, to Mikołaj przyniesie Ci rózgę.

Dziecko ma być grzeczne, ale ma znać system zachowań i umieć odróżniać pożądane od niepożądanych. A nie być grzeczne poprzez straszenie.

Po za tym rózga to forma kary. A kary są skuteczne, gdy są konsekwentne i przede wszystkim następują po złym zachowaniu. A rózgą dziecko karane jest raz do roku. Czyli za które konkretnie zachowanie? No bo chyba nie za całokształt, bo to bzdura...

Owszem pewno jakieś refleksje to spowoduje, ale to gra nie warta świeczki.
U dziecko, tak jak pisze Busiu może to powodować smutek, żal, gniew. A przecież w Świętach nie o to chodzi.

15.08 - Olek

10

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
dorota.f napisał/a:

Po za tym rózga to forma kary.

Nigdy tego w taki sposób nie postrzegałam.
Przeciwnie, ponieważ moje dzieci zawsze dostawały rózgę na mikołaja (z jednym wyjątkiem, o którym pisałam wcześniej), to nie była ona jako kara traktowana (bo to tylko dodatek do prezentów, które przecież były), natomiast  brak rózgi był swoistą nagrodą smile

dorota.f napisał/a:

Owszem pewno jakieś refleksje to spowoduje, ale to gra nie warta świeczki.
U dziecko, tak jak pisze Busiu może to powodować smutek, żal, gniew.

Na pewno może się zdarzyć taka sytuacja jak u Busi (Busia? smile). Widać rózga nie była generalnie potrzebna, a dorosłym wydawało się to zabawne, choć takim nie było.

dorota.f napisał/a:

a przecież w świętach nie o to chodzi.

Rózg nie daje się na święta tylko na św. Mikołaja.
Przynajmniej u mnie smile

11

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Mam podobne odczucia do doroty.f. Swiety Mikolaj, mikolajki to przeciez czas, kiedy chcemy dzieciom sprawic jakas tam radoche, - bo rozumiem, po to wlasnie to wszystko sie odbywa wink. Trudno mi sobie wyobrazic sytuacje, ze dziecko cieszy sie z takiego prezentu.. Nawet jesli zasluzylo na kare, to chyba sa odpowiedniejsze momenty na jej uskutecznianie.

No chyba, ze tradycyjnie uznamy, ze z tradycją sie nie dyskutuje.

12

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Również się zgadzam z Dorotą, dziecko jest tylko dzieckiem i nie oszukujmy się nie ma takiego dziecka które byłoby całym rokiem grzeczne, za przewinienia przeważnie rodzice karzą zaraz bezpośrednio po nich i co potem drugi raz dziecko ma być karane rózgą za to samo? w tym tepie nie  starczyłoby badyli.
Pewnie,że reakcja u różnych dzieci jest różna ale osobiście nie zrobiłabym na moim dziecku takiego eksperymentu, "jak zareaguje na rózgę". Karzmy dziecko jak zawini a nie raz w roku "bo było niegrzeczne"

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

13

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Mój również na kilka dni przed mikołajkami oznajmił, że nie musi się starać, bo i tak zawsze dostaje prezent, nie pomogły prośby ani groźby, więc, żeby utrzeć młodzieńcowi nosa Mikołaj przyniósł rózgę. Nie było to zastraszenie, tylko niejako ultimatum, ostrzeżenie, informacja, że nic mu z nieba nie spadnie i trzeba się trochę postarać. Ale u nas problem ma głębsze korzenie, bo syn, odkąd poszedł do szkoły poczuł się bardzo dorosły i nieustannie próbuje nas ustawiać. Jego zdaniem nie musi robić nic, bo i tak wszystko dostanie, bo inne dzieci dostają. Buntuje się, nie sprząta, nie wypełnia swoim obowiązków, nie chce odrabiać lekcji, każdą karę traktuje jak wyżywanie się na nim i nie lubi nas, nie kocha, nie chce z nami mieszkać, typowy bunt... W każdym razie rózga podziałała, przynajmniej na kilka dni. (Pominę fakt, że najpierw spojrzał na nią i ucieszył się, że dostał takie fajne drzewko tongue)

14

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

No właśnie podziałała na kilka dni... a co dalej...?

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

15

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Ja nigdy w życiu bym dziecku rózgi nie dała.
Jest to jednak jakaś kara dla dziecka, a uważam że są inne dni do tego aby dziecko ukarać.
Prawie cały rok jest na to, aby dziecko dostało odpowiednią karę za swoje złe zachowanie, a dni które z góry mają na celu sprawianie radości, powinny takimi zostać, a nie sprawiać przykrość.

A dziecko jak to dziecko, czasem jest grzeczne a czasem nie. Też zależy od wieku.

A dając dziecku tą rózgę, dajecie ją za bycie niegrzecznym, nie słuchanie itp.?
Czy rózga jest karą za cały rok? Za miesiąc? Tydzień?
Jeśli dziecko większość roku było w miarę grzeczne, a np. ostatni tydzień przed mikołajkami było niegrzeczne, nieznośne itp. to dostanie rózgę?

Jak dla mnie to jest po prostu bezsensowne, karanie dziecka w dniu, który powinien sprawiać przyjemność.
A niech sobie nawet cały rok będzie niegrzeczne, niech się nie słucha, ale w takim dniu jak mikołajki, bym dała chociaż jakąś małą czekoladkę, a kary bym zostawiła na inne dni.

16

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
Kasseni napisał/a:

Ja nigdy w życiu bym dziecku rózgi nie dała.
Jest to jednak jakaś kara dla dziecka, a uważam że są inne dni do tego aby dziecko ukarać.
Prawie cały rok jest na to, aby dziecko dostało odpowiednią karę za swoje złe zachowanie, a dni które z góry mają na celu sprawianie radości, powinny takimi zostać, a nie sprawiać przykrość.

A dziecko jak to dziecko, czasem jest grzeczne a czasem nie. Też zależy od wieku.

A dając dziecku tą rózgę, dajecie ją za bycie niegrzecznym, nie słuchanie itp.?
Czy rózga jest karą za cały rok? Za miesiąc? Tydzień?
Jeśli dziecko większość roku było w miarę grzeczne, a np. ostatni tydzień przed mikołajkami było niegrzeczne, nieznośne itp. to dostanie rózgę?

Jak dla mnie to jest po prostu bezsensowne, karanie dziecka w dniu, który powinien sprawiać przyjemność.
A niech sobie nawet cały rok będzie niegrzeczne, niech się nie słucha, ale w takim dniu jak mikołajki, bym dała chociaż jakąś małą czekoladkę, a kary bym zostawiła na inne dni.

Dokładnie zgadzam się w 100% smile

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

17

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
Kasseni napisał/a:

Czy rózga jest karą za cały rok? Za miesiąc? Tydzień?

Rózga w ogóle nie jest karą smile
Przynajmniej u mnie nigdy tak traktowana nie była, ani przeze mnie, ani przez moje dzieci.
Raczej jako żartobliwy dodatek do prezentu (jednocześnie lekko zmuszający do refleksji).

18

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
luc napisał/a:
dorota.f napisał/a:

Po za tym rózga to forma kary.

Nigdy tego w taki sposób nie postrzegałam.
Przeciwnie, ponieważ moje dzieci zawsze dostawały rózgę na mikołaja (z jednym wyjątkiem, o którym pisałam wcześniej), to nie była ona jako kara traktowana (bo to tylko dodatek do prezentów, które przecież były), natomiast  brak rózgi był swoistą nagrodą smile

Czyli albo rózga albo nic?
Bo w takim przypadku to rózga staje się prezentem, czyli nagrodą. No bo nie wyobrażam sobie, że dziecko się cieszy z tego, że nic nie dostało. Trochę pokraczne w tym przypadku te nagradzanie tongue


luc napisał/a:
dorota.f napisał/a:

a przecież w świętach nie o to chodzi.

Rózg nie daje się na święta tylko na św. Mikołaja.
Przynajmniej u mnie smile

Mikołajki czy Gwiazdka, to dla dzieci chyba to samo. Takie swoiste ich święto. Czas radości, łakoci i prezentów. Dla mnie wydźwięk obydwu w kontekście dziecięcej frajdy jest taki sam.

15.08 - Olek

19

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
dorota.f napisał/a:

Czyli albo rózga albo  nic ?
Bo w takim przypadku to rózga staje się prezentem, czyli nagrodą. No bo nie wyobrażam sobie, że dziecko się cieszy z tego, że nic nie dostało. Trochę pokraczne w tym przypadku te nagradzanie tongue

Trochę mnie rozczarowałaś (już nie napiszę czym) smile
Dwukrotnie pisałam, że rózga nigdy nie była sama prezentem.
Muszę to chyba bardziej łopatologicznie napisać: jest prezent plus rózga.

Dodatkowo pisałam, że rózga była traktowana przez wszystkich nieco żartobliwie. Także przez dzieci.
Tak wiem, że to wymaga dobrej znajomości siebie nawzajem w rodzinie, ale u mnie tak jest.

Nie widzę w tym nic pokracznego, ale może się nie znam.

20

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
luc napisał/a:

Trochę mnie rozczarowałaś (już nie napiszę czym) smile

Skoro zapukałaś, to wejdź. Nie zaznam spokoju, ciekawość mnie zeżre. Nie rób mi tego tongue

luc napisał/a:

Muszę to chyba bardziej łopatologicznie napisać: jest prezent plus rózga.

Wystarczy przypomnieć. Łopatologia nie jest mi potrzebna. Mądra ze mnie babka, tylko czasami roztrzepana. Ewidentnie nie doczytałam.

luc napisał/a:

Dodatkowo pisałam, że rózga była traktowana przez wszystkich nieco żartobliwie. Także przez dzieci.
Tak wiem, że to wymaga dobrej znajomości siebie nawzajem w rodzinie, ale u mnie tak jest.
Nie widzę w tym nic pokracznego, ale może się nie znam.

A z ciekawości, w jakim wieku są dzieci. Ile lat miały, kiedy zaczęły się te żartobliwe prezenty?
Tak, dla mnie to dość pokraczny zwyczaj. Dlatego go tak nazywam, bo nigdy się z takim podejściem nie spotkałam.

15.08 - Olek

21

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
dorota.f napisał/a:

A z ciekawości, w jakim wieku są dzieci. Ile lat miały, kiedy zaczęły się te żartobliwe prezenty?
Tak, dla mnie to dość pokraczny zwyczaj. Dlatego go tak nazywam, bo nigdy się z takim podejściem nie spotkałam.

Oboje są na studiach.
Nie pamiętam kiedy zaczęło się dawanie rózg. Pewno w podstawówce.
Widzę, że powątpiewasz w to, że wszyscy traktowali rózgi żartobliwie tongue
Niepotrzebnie.

Niech już będzie, że zwyczaj pokraczny. U nas się sprawdzał smile
W moim rodzinnym domu też do tej kwestii tak podchodzono.
Może jest to kwestia więzi rodzinnych i wzajemnych relacji. Zawsze były silne i - jakby to ująć - prawidłowe.

Prawdę mówiąc, to mnie dopiero teraz oczy się otwierają, że ktoś może dawać rózgę jako karę na serio.

22 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-12-09 17:54:48)

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
harmagedon napisał/a:

Jutro Mikołaj. W ramach szeroko pojętych poczynań wychowawczych, postanowiliśmy  min sprezentować dziecku rózgę. I co mój małżonek usłyszał w sklepie? Oburzona pani powiedziała: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Przyznam, że mnie to rozbawiło i zarazem skłoniło do zastanowienia z jakich to powodów niby mam dziecku rózgi nie dawać? Bo co się może stać? Zastanowi się, że czasem jest niegrzeczny i ma to wymierne skutki?
W tym roku szczęśliwy okres wymuszonej grzeczności ( bo Mikołaj patrzy smile ) skończył się tak, że syn oświadczył, że nawet jak będzie niegrzeczny to prezenty dostanie, tylko gorsze..:)
Myślę, że wpisuje się to w ogólny trend idealizowania dzieciństwa, upychania dzieci pod klosz, zdejmowania z nich odpowiedzialności.

A wy dajecie rózgę?

jasne, dziecko ma podejście komsumpcyjne...
a rodzice chcąc dac mu rózge - idą JĄ KUPIĆ do sklepu.....

to najsmieszniejszy tekst jaki przeczytałam ostatnio

poza tym bezradnośc rodziców jest tak wielka, że postanowili postraszyc dzieciaka "wyższą instancją" kimś, w kogo wierzy...bo rodziców nie słucha.. mikołaja zlekcewazył, bo ocenił, że i tak dostaje prezenty.. może czasami gorsze.. to trzeba w takim razie postraszyć....

to taki fajny dzien.. cudowny zwyczaj, tego jednego dnia mozna się wyzyć i dosrać dzieciakowi za wszystkie krzywdy, które nam wyrzadziło.. a niech ma - w końcu odium żalu, buntu, złości, spadnie na mikołaja.. a nie na nas

a jak dziecko jest starsze.. to jeszcze lepiej

tak sobie myslę, że konsekwentnie dzieci mogłyby dawać laurkę na dzień matki.. lub nie dawać.. w zalezności od tego, jak oceniłyby "matkowanie przez ostatni rok"

co sądzicie forumowicze??

proponuję tez dac wybór na dzien babci i dzień dziadka...

jestem absolutną przeciwniczką bezstresowego wychowania, co zresztą mozna dostrzec w moich postach

ale:

albo moje dziecko jest małe i wierzy w świętego mikołaja - a ja nie chcę go krzywdzić strasząc 'złym mikołajem" który będzie dziecko bił  (przeciez rózga słuzy DO BICIA a nie malowania na piasku!!!!) - więc rózgi nie daje

albo jest na tyle duże, że wie, że rozge ma ode mnie - wtedy jesli mam układy takie jak luc - moge rózgi dac całej rodzinie - -dla żartu - ale wtedy nie robię jazd w rodzaju teraz dostaniesz.. a za rok nnie dostałaś, bo byłaś grzeczniejsza...
albo sobie daruję, bo stosuję zasadę ponoszenia konsekwencji swoich czynów, a nie kar wymierzanych..

PS.. ale jak juz do sklepu idziecie rózge kupić, to kupcie od razu taką z rzemykami.. w sklepie erotycznym -przyda wam się do wieczornych zabaw jak dziecko pójdzie spać... wymierzanie kar.. karanie.. jest taakie miłe...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

23

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
luc napisał/a:
dorota.f napisał/a:

A z ciekawości, w jakim wieku są dzieci. Ile lat miały, kiedy zaczęły się te żartobliwe prezenty?
Tak, dla mnie to dość pokraczny zwyczaj. Dlatego go tak nazywam, bo nigdy się z takim podejściem nie spotkałam.

Oboje są na studiach.
Nie pamiętam kiedy zaczęło się dawanie rózg. Pewno w podstawówce.
Widzę, że powątpiewasz w to, że wszyscy traktowali rózgi żartobliwie tongue
Niepotrzebnie.

Niech już będzie, że zwyczaj pokraczny. U nas się sprawdzał smile
W moim rodzinnym domu też do tej kwestii tak podchodzono.
Może jest to kwestia więzi rodzinnych i wzajemnych relacji. Zawsze były silne i - jakby to ująć - prawidłowe.

Prawdę mówiąc, to mnie dopiero teraz oczy się otwierają, że ktoś może dawać rózgę jako karę na serio.

moja mama zawsze na mikołaja dawała nam.. kapcie.. wiecie- to dobry moment. raz w roku te kapciuchy trzeba dzieciakom w końcu wymienić;))

jednego roku mówimy - mamo.. tylko nie kapcie tylko nie kapcie....
dostałysmy jakies fajne torby.. a w środku.. KAPCIE!!!!

taka to była cudowna mama

dlatego ja rozumiem co pisze luc..
bo np.. gdybym ja dawała rózgę to dałabym każdemu w rodzinie... a potem do wazonu i lampki na to??
albo co roku dawła inną rózge, ozdobioną,, smieszną,, z napisami jakimiś,,,
albo ..oooo.. rózge z przysłowiami....
np. czego się jas nie nauczy...
kiecien plecien....
nie czyn drugiemu co tobie niemiłe
usmiechjaj się czesto  a..
no nie wiem.. ale takie smieszne

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

24

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
End_aluzja napisał/a:

dlatego ja rozumiem co pisze luc..

Jesteś pewna? Bo ja mam wątpliwości (w kontekście tego co dalej piszesz).
Ale może ja nie rozumiem smile

25

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
luc napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

dlatego ja rozumiem co pisze luc..

Jesteś pewna? Bo ja mam wątpliwości (w kontekście tego co dalej piszesz).
Ale może ja nie rozumiem smile

rozumiem w kontekście dobrych i bezpiecznych relacji w rodzinie. w której rózga może byc tylko potraktowana jako rodzaj żartu. jako zwyczaj.. a nie naukę

tak mi się wydaje

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

26

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

a ja tam bylam za rózgą jestem i będe .Jak ma sie diabla wiekszosci roku to tam nie ma co żalowac witki ...ot taki suplement do prezenciku. No co?  żartobliwa podsumka calkorocznych wybryków szkódnika. A że dziecko bylo uradowane z witeczki , no to cóż na to poradzic mogę? beszczelność tongue na nast rok bedą DYBY big_smile smile

PS :ja tez dostalam rózge ....i nie tylko tongue

27

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
End_aluzja napisał/a:

rozumiem w kontekście dobrych i bezpiecznych relacji w rodzinie. w której rózga może byc tylko potraktowana jako rodzaj żartu. jako zwyczaj.. a nie naukę

tak mi się wydaje

To jednak ja nie zrozumiałam. Ale już rozumiem smile

28

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
luc napisał/a:

Prawdę mówiąc, to mnie dopiero teraz oczy się otwierają, że ktoś może dawać rózgę jako karę na serio.

Niekrórym ewenementom należy sie calkiem serio serio i nic poza tym , ale to juz za skandaliczne hardcory powtarzające sie z uporem maniaka . Mnie takich ancymonow wcale nie żal

29

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
luc napisał/a:

Nie pamiętam kiedy zaczęło się dawanie rózg. Pewno w podstawówce.
Widzę, że powątpiewasz w to, że wszyscy traktowali rózgi żartobliwie tongue
Niepotrzebnie.
(...)
Prawdę mówiąc, to mnie dopiero teraz oczy się otwierają, że ktoś może dawać rózgę jako karę na serio.

Ja właśnie dlatego tak dopytuję, bo u mnie jest odwrotna reakcja, nigdy nie sądziłam, że rózgę można traktować inaczej niż karę.
Dlatego tek topornie chłonęłam Twoją historię.

Ale już teraz rozumiem. Jesteś w pełni rozgrzeszona. Nie mam już więcej pytań wink
Gratuluję relacji i ciekawych zwyczajów.

Ciekawe tylko, co te Twoje dzieciaki robią z tymi badylami? Pewno im skutecznie pokoje nimi zagracasz tongue

mortisha napisał/a:

Niekrórym ewenementom należy sie calkiem serio serio i nic poza tym , ale to juz za skandaliczne hardcory powtarzające sie z uporem maniaka . Mnie takich ancymonow wcale nie żal

Ale chyba nie sądzisz, że rózga daje jakieś wymierne skutki?

Po za tym jak dziecko się skandalicznie zachowuje, to chyba taką rózgę trzeba by sprezentować jego rodzicom/opiekunom za błędy wychowawcze.

15.08 - Olek

30 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-12-09 20:22:26)

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
dorota.f napisał/a:

Ale chyba nie sądzisz, że rózga daje jakieś wymierne skutki? .

Czasami daje, czasami nie .Zależy od dziecka w jaki sposob do tego podejdzie i w jaki sposób ona zostanie omówiona

Po za tym jak dziecko się skandalicznie zachowuje, to chyba taką rózgę trzeba by sprezentować jego rodzicom/opiekunom za błędy wychowawcze.

Aby bylo sprawiedliwie wypadałoby dac i im tą rózgę. Chociaż utwierdzam sie ,że nie zawsze rodzic/opiekun jest winny za wybryki dziecka ,owszem często choc nie w kazdym wypadku. Najwyrazniej niektore dzieciaki juz rodzą sie z tendencjami do czynienia i niesienia zla,predyspozycjami do wyrządzania krzywdy. Naprostowanie ich bywa chwilowe na krótką mete ,nawet tresura bywa zawodna ,no ale mniejsza o to.  Rózga dla rodzica/opiekuna  tez jak najbardziej moze byc dana  smile

31

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
dorota.f napisał/a:

Ale już teraz rozumiem. Jesteś w pełni rozgrzeszona.

Odetchnęłam z ulgą smile

dorota.f napisał/a:

Ciekawe tylko, co te Twoje dzieciaki robią z tymi badylami? Pewno im skutecznie pokoje nimi zagracasz tongue

Kolekcjonują, choć ostatnio jakby z mniejszym zapałem, może dorośli lol
Serio. Wszędzie się walają, bo moje dzieci zbytniego porządku u siebie nie trzymają.

32

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
mortisha napisał/a:

Najwyrazniej niektore dzieciaki juz rodzą sie z tendencjami do czynienia i niesienia zla,predyspozycjami do wyrządzania krzywdy.

Mogą mieć przy narodzeniu konkretny temperament i osobowość. Czynienie i niesienie zła, jak to nazywasz to jednak moim zdaniem zawsze kwestia złego wpływu, złego wychowania albo jego braku.

mortisha napisał/a:

Naprostowanie ich bywa chwilowe na krótką mete ,nawet tresura bywa zawodna ,no ale mniejsza o to.  Rózga dla rodzica/opiekuna  tez jak najbardziej moze byc dana  smile

Słowo "tresura" w odniesieniu do wychowywania dzieci brzmi jakoś bezdusznie...

luc napisał/a:

Kolekcjonują, choć ostatnio jakby z mniejszym zapałem, może dorośli lol

Uważaj tylko, żebyś kiedyś nie dostała prezentu w postaci bukietu z tych wszystkich badyli, zgodnie z zasadą: jak nie wiesz, co z tym zrobić, daj to mamie tongue

15.08 - Olek

33

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
dorota.f napisał/a:

Uważaj tylko, żebyś kiedyś nie dostała prezentu w postaci bukietu z tych wszystkich badyli, zgodnie z zasadą: jak nie wiesz, co z tym zrobić, daj to mamie tongue

Jak znam moje dzieci i ich pomysły, to nie jest to wykluczone smile
Ale teraz to i tak pomyślę, że to Ty im pomysł podsunęłaś smile

34

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Chociaż utwierdzam sie ,że nie zawsze rodzic/opiekun jest winny za wybryki dziecka ,owszem często choc nie w kazdym wypadku. Najwyrazniej niektore dzieciaki juz rodzą sie z tendencjami do czynienia i niesienia zla,predyspozycjami do wyrządzania krzywdy. Naprostowanie ich bywa chwilowe na krótką mete ,nawet tresura bywa zawodna ,no ale mniejsza o to.  Rózga dla rodzica/opiekuna  tez jak najbardziej moze byc dana  smile

A kto jest Twoim zdaniem winny jak nie rodzic???? Dzieci nie rodzą się złe, to rodzice kształtują młodego człowieka i  od początku pozwalają na wybryki(zaczyna się dość niewinnie w wieku ok 1,5 roku kiedy to dziecko jest całe na "NIE" ,NIE ubierze się, NIE  pójdzie tam gdzie my chcemy,NIE weźmie leków bo nie chce,)
Predyspozycje do wyrządzania krzywdy?! a to dobre! to jak widzisz takie wybryki to Twoim zakichanym obowiązkiem jako rodzica jest utemperowanie ich. Dziecko jest tylko dzieckiem i ma różne dziwne pomysły a to rodzic jest od tego żeby zareagować w odpowiednim momencie.... To nie jest tak że malutki Kubuś jest aniołkiem a duży Kuba nagle zmienia się w diabła... Gdzieś rodzice popełnili błąd nie reagując... a jeśli sami sobie z dzieckiem nie radzą, są odpowiednie instytucje które pomagają...Jest ktos taki jak psycholog czy nawet psychiatra dziecięcy i jeżeli dziecko wyrządza komuś krzywdę, czy jak Ty to określiłaś czyni i niesie zło, tzn że coś jest nie tak i powinien się na ten temat ekspert wypowiedzieć... A jak mamusia zamiast iść do psychiatry woli udawać że nic się nie dzieje bo to wstyd, to nic dziwnego że potem ta sama mamusia na starość płacze że dorosły kuba katuje ja żone i swoje dzieci....

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

35

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
mortisha napisał/a:

Najwyrazniej niektore dzieciaki juz rodzą sie z tendencjami do czynienia i niesienia zla,predyspozycjami do wyrządzania krzywdy.

Nie rodzą się takie, mogą się urodzić nadpobudliwe, o dużym temperamencie, ale cała reszta to już kwestia nabyta z otoczenia, środowiska, tudzież błędów wychowawczych. Oczywiście, gdy dziecko jest nadpobudliwe, ma skłonności do gwałtownego zachowania, rodzicom jest po prostu trudno je właściwie ukształtować i uniknąć błędów, i takie dzieci zazwyczaj sprawiają więcej problemów.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

36

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
Magda8891 napisał/a:

A kto jest Twoim zdaniem winny jak nie rodzic???? Dzieci nie rodzą się złe, to rodzice kształtują młodego człowieka i  od początku pozwalają na wybryki(zaczyna się dość niewinnie w wieku ok 1,5 roku kiedy to dziecko jest całe na "NIE" ,NIE ubierze się, NIE  pójdzie tam gdzie my chcemy,NIE weźmie leków bo nie chce,) ...

Predyspozycje do wyrządzania krzywdy?! a to dobre! to jak widzisz takie wybryki to Twoim zakichanym obowiązkiem jako rodzica jest utemperowanie ich. Dziecko jest tylko dzieckiem i ma różne dziwne pomysły a to rodzic jest od tego żeby zareagować w odpowiednim momencie.... .

Po pierwsze nie pisałam, że nigdy rodzic nie jest winny , zaznaczyłam czytelnie ,ze owszem często jest , ale bywa i tak ,że  nie ponosi winy w każdym przypadku dziecka nabrojenia, czy wyskoku  niefortunnego. Czasami fiubździu do głowy potrafi strzelić małolatowi, mimo wcześniejszych starań dorosłych , aby temu zapobiec.
Przykład :dziecko 10 lat, od małego mu się tłumaczy ,ze przechodzi się na pasach, na światłach dozwolonych, a mimo tego wracając ze szkoły  cos go podkusi w 1 s. i przebiegnie w niedozwolonym miejscu na drugą stronę ulicy tuz przed maska samochodu.
Tyle się tłumaczy aby bron Boze w zimę nie właziło na lód, oczywiscie w pelni się z tobą zgadza, wychodzi grzecznie na podwórko  ,a przychodzi przemoczone mokre po kolana ..... to jest właśnie to o czy pisze.
Są dwie strony medalu. To o czym piszesz to jak najbardziej zgadza się, że takie bagatelizowanie wybryków malucha  często eskaluje i potęguje narastający problem u starszego. To jest fatalne podejście ,tutaj wina opiekuna jest ewidentna. Ale tez jest ta druga strona medalu o jakiej przed chwila napisałam. Doprawdy są takie sytuacje , kiedy dorosły naprawdę sumienie przykłada się do okiełznania i wpajania dobrych zachowań, tłumaczenia czego tego i tego nie wolno a mimo tego pokusa zrobienia czegoś zakazanego bywa tak kusząca nie do powtrzymania przed tym zakazanym

....

To nie jest tak że malutki Kubuś jest aniołkiem a duży Kuba nagle zmienia się w diabła... .......

Czyżby? mam inne zdanie. Oczywiście  ,że niejednokrotnie tak bywa, dziecko autentycznie bez problemowe, nie przysparzające  jakiś rozterek, taki przysłowiowy aniołek przez kilka pierwszych lat, potrafi szybko zmienić się w diabełka pod wpływem otoczeni, wieku, dorastania, dojrzewania,potrafi  jak nigdy wcześniej zacząć zachowywać się tak ,co było dotąd do niego niepodobne. Dzieci w wieku szkolnym bardzo często zmieniają się nie do poznania. Zdarza się tak, ze jak dotąd bez problemowy dzieciak ,zero skarg, zero zmartwień, do pozazdroszczenia,  może mu palma odbić i swoje "ja" demonstrować, pomimo starannych prób przyśrubowania jego zuchwałości i przewinień
....

A jak mamusia zamiast iść do psychiatry woli udawać że nic się nie dzieje bo to wstyd, to nic dziwnego że potem ta sama mamusia na starość płacze że dorosły kuba katuje ja żone i swoje dzieci....

Istnieje takie cos jeszcze jak tatuś, nie tylko mamusia , niestety w pełnych rodzinach  czasami ( a nie za każdym razem) obserwuje jak ojcowie są często odsuwani od dyscyplinowania dziecka, bo mamusia wielkie larum wnosi gdy dziecko zostanie zasłużenie skarcone .Ot zgroza. Nie zawsze jest potrzebny specjalista . Wolą działać uchronnie przed ojca przysłowiowo "twarda ręka" kiedy sytuacja tego wymaga  ,a mimo tego i tak lepiej rozegrać nie zawsze dają rady ,bez pomocy kogoś konkretniejszego
Jak udaje ,że nic się nie dzieje, to jej wina, zaś jednak jak usilnie próbuje nad dzieckiem pracować, nie jest ślepa i głucha na dziecka przewinienia, konsultuje się z specjalista, a mimo tego efekty dwojakie ,więc wtedy nie obarczałabym winą te hipotetycznej "mamy" za całe zuooo.

37

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Wypowiem się, ponieważ będąc dzieckiem dostałam od rodziców rózge. Miałam nie więcej niż 4 latka i co, zapamiętałam to uczucie na zawsze a jestem dorosłą kobietą. I poprzez wspomnienie tamtej chwili nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego własnemu dziecku.

Pamiętam, że każdemu dziecku w rodzinie podawano prezenty, panowała radość a ja wyczekiwałam z błyszczącymi oczami na swój prezent.. w końcu rodzice powiedzieli, że Mikołaj nic dla mnie nie ma. Zdębiałam. I po chwili wyciągneli rózge i o no prosze Mikołaj widział, ze byłas niegrzeczna.. rozczarowanie nie do opisania. Czułam się tak okropnie, zapomniana, odepchnięta, zaczełam bardzo płakać było mi okrutnie smutno. Rodzice zobaczyli jak bardzo się tym przejełam i od razu pokazali  prezent dla mnie piękny wózek dla lalek i powiedzieli, ze jednak Mikołaj przyniósł prezent, ale chciał mi dać nauczke. Bla bla bla ja to zapamiętałam na całe życie i tego uczucia nie życze zadnemu dziecku. A niegrzeczna jak byłam tak byłam dalej.
Z mojego przykładu uważam, ze nie jest to dobry pomysl, ale jesli jakas mama chce zapewnić traume dla swojej pociechy to prosze bardzo smile

38

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
mortisha napisał/a:

. Chociaż utwierdzam sie ,że nie zawsze rodzic/opiekun jest winny za wybryki dziecka ,owszem często choc nie w kazdym wypadku. Najwyrazniej niektore dzieciaki juz rodzą sie z tendencjami do czynienia i niesienia zla,predyspozycjami do wyrządzania krzywdy.

Dziecko rodzi sie z tendencjami do czynienia zla? sad sad sad Dziecko rodzi sie niewinne i czyste, prawdziwa tabula rasa. Ale jednoczesnie, czasem na wlasna szkode, jest chlonne!! i chlonie jak gabka nieprawidlowe wzorce z otoczenia, a wiec najpierw od rodzicow. Szerzeniem takim pogladow mozesz jedynie skrzywdzic dzieci, ktorym taka łatke przypinasz...i usprawiedliwiasz bezradnosc rodzicow, ktorym jest po prostu wygodnie zrzucic wine za niepowodzenia wychowawcze na "sile wyzsza". I zeby nie bylo, ze mnie samej tak wszystko cudnie idzie wychowawczo.. Zgadzam sie, czasem sie nie udaje (nam, rodzicom). Zgadzam sie, ze są dzieci trudne (np maja roznego typu zaburzenia charakterologiczne). Ale to nie znaczy, ze sa jakimis demonami zla, i to im zwlaszcza pomocne jest zrozumienie i madre postawienie granic. Protestuje przeciwko zrzucaniu odpowiedzialnosci na dziecko.

39

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Wow, dziewczęta. Nie sądziłam, że wiecheć srebrnych badyli może wywołać takie emocje! Żeby rózgę, dodatek do prezentów, wynosić do rangi narzędzia tortur?

Stoi sobie teraz udekorowana własnoręcznie robionymi łańcuchami i piernikami( tak- na klejenie łańcuchów i pieczenie pierników spuściłam dziecko z łańcucha i pozwoliłam wyjść z piwnicy) i po prostu ładnie wygląda. Pierwsza ozdoba świąteczna.

Racje ma luc że to zależy od układów i stosunków w rodzinie. Plus nakładaja sie na to nasze własne wspomnienia, ja mimo ze dostawałam rózgę, jakoś tego szczególnie nie przezywałam. To raczej taki żart, forma zabawnego upomnienia. A z niektórych opisów szczególnie End_aluzji jakąś patologia mi powiało( dosrac dzieciakowi?... ) hmm

I dawanie rózgi ma niewątpliwe walory edukacyjne- syn dopiero się uświadomił, że kiedyś tym dzieci bili...

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.

40

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
Benita72 napisał/a:
mortisha napisał/a:

. Chociaż utwierdzam sie ,że nie zawsze rodzic/opiekun jest winny za wybryki dziecka ,owszem często choc nie w kazdym wypadku. Najwyrazniej niektore dzieciaki juz rodzą sie z tendencjami do czynienia i niesienia zla,predyspozycjami do wyrządzania krzywdy.

Dziecko rodzi sie z tendencjami do czynienia zla? sad sad sad Dziecko rodzi sie niewinne i czyste, prawdziwa tabula rasa. Ale jednoczesnie, czasem na wlasna szkode, jest chlonne!! i chlonie jak gabka nieprawidlowe wzorce z otoczenia, a wiec najpierw od rodzicow. Szerzeniem takim pogladow mozesz jedynie skrzywdzic dzieci, ktorym taka łatke przypinasz...i usprawiedliwiasz bezradnosc rodzicow, ktorym jest po prostu wygodnie zrzucic wine za niepowodzenia wychowawcze na "sile wyzsza". I zeby nie bylo, ze mnie samej tak wszystko cudnie idzie wychowawczo.. Zgadzam sie, czasem sie nie udaje (nam, rodzicom). Zgadzam sie, ze są dzieci trudne (np maja roznego typu zaburzenia charakterologiczne). Ale to nie znaczy, ze sa jakimis demonami zla, i to im zwlaszcza pomocne jest zrozumienie i madre postawienie granic. Protestuje przeciwko zrzucaniu odpowiedzialnosci na dziecko.

Nie do końca jest tabula rasa. Są jeszcze geny i wrodzone wady np budowy mózgu które mogą skutkować psychopatycznymi skłonnościami. Niezłym przyczynkiem do dyskusji genetyka i neurologia kontra wychowanie jest przypadek prof Jamesa Fallona- urodzony morderca( przebadał się- ma budowę mózgu psychopaty oraz uszkodzone geny, po rodzinie smile ) ale jest zwykłym człowiekiem przestrzegającym zasad moralnych. Dzięki wychowaniu...

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.

41

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
harmagedon napisał/a:

Wow, dziewczęta. Nie sądziłam, że wiecheć srebrnych badyli może wywołać takie emocje! Żeby rózgę, dodatek do prezentów, wynosić do rangi narzędzia tortur?

...

Niepotzrebnie trywializujesz. Jesli prowokujesz taka dyskusje, to daj prawo do wypowiedzi nie do konca zgodnych z Twoim zdaniem. Rozga tutaj to jakis symbol przeciez. Jesli Twoj syn nie wie, ze tym sie bilo, to tzreba powiedziec "dalam synkowi wiechec badyli i sie cieszyl". Skoro mowimy o rozdze, to mowmy o rozdze i tym, co ona znaczy dla wiekszosci ludzi.

I przeciez ja napislam, ze sa dzieci o cechach psychopatycznych. Ale jak myslisz, jaki procent wszystkich dzieci stanowia?  Wydaje mi sie,  ze ten argument jest naduzywany i niebawem okaze sie, ze w co drugim domu mamy takie dziecko. Poza tym, jak sama napisalas, dzieki wychowaniu przestrzega zasad moralnych, czyli wychowanie ma czynnik korygujacy i chyba o to chodzi.

42

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
harmagedon napisał/a:

Wow, dziewczęta. Nie sądziłam, że wiecheć srebrnych badyli może wywołać takie emocje! Żeby rózgę, dodatek do prezentów, wynosić do rangi narzędzia tortur?
..

widzisz..sama teraz trywializujesz to, co napisałas wczesniej
przypominam Tobie, że ten wiechec srebrnych badyli miał dla ciebie szczegółne znaczenie:

zacytuje raz jeszcze:

harmagedon napisał/a:

w ramach szeroko pojętych poczynań wychowawczych, postanowiliśmy  min sprezentować dziecku rózgę. I


skłoniło do zastanowienia z jakich to powodów niby mam dziecku rózgi nie dawać? Bo co się może stać? Zastanowi się, że czasem jest niegrzeczny i ma to wymierne skutki?

W tym roku szczęśliwy okres wymuszonej grzeczności ( bo Mikołaj patrzy smile ) skończył się tak, że syn oświadczył, że nawet jak będzie niegrzeczny to prezenty dostanie, tylko gorsze..smile ..

czyli rózga nie miała być nauczką?? przeciez chciałas dziecko ukarac, skłonić do refleksji.... poczynania wychowawcze, jak sama napisałaś...

a tu nagle oceniono negatywnie twoją postawę i ty się rakiem wycofujesz...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

43

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Może to jednak nie ja trywializuję tylko wy nadinterpretujecie?

jak napisałam: wśród innych prezentów dostał rózgę. I tak, w ramach "szeroko pojętych poczynań wychowawczych" - czyli oprócz radości z prezentów było tez zdziwienie i refleksja. Nie umrze od tego.

Nie wiem jak serio można było pomyslec, że raz do roku bierzemy się wychowanie dziecka i jak rasowi psychopaci w dniach radości pastwimy się lejąc go rózgą.. Zadziwiające.


tak Benita- okazuje się, ze wychowanie ma duża rolę, sam Fallon jest zdziwiony ze nie zamordował nikogo( choć może za kilka lat się okaże, że mordował tylko się świetnie krył smile.

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.

44

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
busiu napisał/a:

No niestety, ja byłam bardzo, naprawdę bardzo grzecznym dzieckiem jak teraz patrzę z perspektywy czasu, ale moi dziadkowie, którzy mnie wychowywali, mieli bardzo wysokie wymagania. Kiedy dostałam rózgę, nie mogłam w nocy spać. Popłakałam się ze wstydu, a dziadkowie tylko się śmiali z udanego "żartu". Pewnie to jak dziecko przyjmie taką rózgę zależy od konkretnego dziecka, podejścia jego rodziców, ale dla mnie to była trauma i całkiem zepsuła mi święta.

To nie jest dobry pomysł - dziecko, które dostaje rózgę czuje się upokorzone. To za dużo. Nigdy rózgi nie dostałam, ale bardzo się tego bałam, gdy o tym żartowano. Święta to nie jest dobry czas na takie żarty.
    W dzieciństwie dostawałam lanie, ale zdarzało się to rzadko i odbywało się zaraz po przewinieniu. Dziś krytykuje się kary cielesne, ale upokarzanie dziecka jest dużo gorsze.

45 Ostatnio edytowany przez robertiz (2016-12-02 13:07:53)

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Przepraszam za odkopanie tematu, ale zbliżają się Mikołajki i święta, więc myślę, że podjęty temat jest adekwatny do miesiąca w jakim się obecnie znajdujemy.

Wszyscy stwarzacie tutaj sobie urojone problemy. I tak dajecie dziecku prezent, a rózga jest przecież dodatkiem. U mnie było zupełnie inaczej. Jeżeli przez cały rok nie udało mi się być grzecznym (każda pyskówka była odnotowywana) pod choinką lądowała smutna witka, zamiast jakiegokolwiek prezentu. Niczego więcej nie otrzymywałem. Ten proceder ciągnął się aż do momentu gdy wyprowadziłem się z domu (tak, tak dorosły Robert też musiał zadowalać się kawałkiem gałęzi na święta). Dwa razy w życiu otrzymałem podarunek, bo cały rok faktycznie obył się bez żadnej wpadki. I co? I wyrosłem na porządnego człowieka, nic mi się nie stało, nie jestem żadnym psychopatą.

W dzisiejszych czasach chyba by to nie przeszło. Dzieci są teraz tak rowydrzone, że nawet w ciągu roku, uważają, że należą im się jakieś upominki. Chociaż ja wcale nie byłem wychowywany tak dawno (nie mam jeszcze nawet 30 lat, całe życie mieszkałem w mieście, nie była to żadna wioska, w której było silne przywiązanie do tradycji). Dodam, że moi rodzice wcale nie byli biednymi osobami, więc nie wynikało to z braku pieniędzy, bo tak jak mówię, gdy byłem grzeczny (te 2 upragnione razy smile ) dostawałem prezenty. No ale teraz chucha i dmucha się na córeczkę/synusia, które musi dostać coś pod choinkę. Dla mnie, to właśnie jest nienormalne. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że zostanę skrytykowany, ale chciałem się tym podzielić, bo a nuż ktoś się nad tym zastanowi.

46

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
robertiz napisał/a:

Przepraszam za odkopanie tematu, ale zbliżają się Mikołajki i święta, więc myślę, że podjęty temat jest adekwatny do miesiąca w jakim się obecnie znajdujemy.

Wszyscy stwarzacie tutaj sobie urojone problemy. I tak dajecie dziecku prezent, a rózga jest przecież dodatkiem. U mnie było zupełnie inaczej. Jeżeli przez cały rok nie udało mi się być grzecznym (każda pyskówka była odnotowywana) pod choinką lądowała smutna witka, zamiast jakiegokolwiek prezentu. Niczego więcej nie otrzymywałem. Ten proceder ciągnął się aż do momentu gdy wyprowadziłem się z domu (tak, tak dorosły Robert też musiał zadowalać się kawałkiem gałęzi na święta). Dwa razy w życiu otrzymałem podarunek, bo cały rok faktycznie obył się bez żadnej wpadki. I co? I wyrosłem na porządnego człowieka, nic mi się nie stało, nie jestem żadnym psychopatą.

W dzisiejszych czasach chyba by to nie przeszło. Dzieci są teraz tak rowydrzone, że nawet w ciągu roku, uważają, że należą im się jakieś upominki. Chociaż ja wcale nie byłem wychowywany tak dawno (nie mam jeszcze nawet 30 lat, całe życie mieszkałem w mieście, nie była to żadna wioska, w której było silne przywiązanie do tradycji). Dodam, że moi rodzice wcale nie byli biednymi osobami, więc nie wynikało to z braku pieniędzy, bo tak jak mówię, gdy byłem grzeczny (te 2 upragnione razy smile ) dostawałem prezenty. No ale teraz chucha i dmucha się na córeczkę/synusia, które musi dostać coś pod choinkę. Dla mnie, to właśnie jest nienormalne. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że zostanę skrytykowany, ale chciałem się tym podzielić, bo a nuż ktoś się nad tym zastanowi.

Na psychopatę może nie, ale czy byłeś zadowolony z takiego stanu rzeczy, gdzie miałeś być absolutnie, totalnie posłuszny, a każde najmniejsze przewinienie było odnotowane i nie było możliwości przeprosić, odpracować, naprawić? No to czego to uczy? Totalitaryzm.

Nie mówię, że trzeba się rzucać w wir świątecznych zakupów i setek niepotrzebnych nikomu prezentów. Uważam, że dzieci nie potrzebują zabawek, na pewno nie w takiej ilości, co teraz. I nie potrzebują tabletów. W ogóle prezenty świąteczne to więcej zachodu niż to warte.
Ale serio, co dobrego, obiektywnie dobrego przyniosły takie działania twojej matki? Przecież wiadomo, że nikt nie jest w stanie przez rok się z kimś nie pokłócić, nie wpaść w złość, nie mieć przeciwnej opinii. Cz Twoja matka wobec siebie też stosowała tę zasadę, żeby było sprawiedliwie - jeśli była niegrzeczna, obraziła kogoś, nakrzyczała bez powodu, to dostawała gałąź w prezencie? Bo jak nie, to hipokryzja.

Jeszcze jedno. Co znaczy "być grzecznym"?

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

47

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?
Monoceros napisał/a:

Na psychopatę może nie, ale czy byłeś zadowolony z takiego stanu rzeczy, gdzie miałeś być absolutnie, totalnie posłuszny, a każde najmniejsze przewinienie było odnotowane i nie było możliwości przeprosić, odpracować, naprawić? No to czego to uczy? Totalitaryzm.

Nie mówię, że trzeba się rzucać w wir świątecznych zakupów i setek niepotrzebnych nikomu prezentów. Uważam, że dzieci nie potrzebują zabawek, na pewno nie w takiej ilości, co teraz. I nie potrzebują tabletów. W ogóle prezenty świąteczne to więcej zachodu niż to warte.
Ale serio, co dobrego, obiektywnie dobrego przyniosły takie działania twojej matki? Przecież wiadomo, że nikt nie jest w stanie przez rok się z kimś nie pokłócić, nie wpaść w złość, nie mieć przeciwnej opinii. Cz Twoja matka wobec siebie też stosowała tę zasadę, żeby było sprawiedliwie - jeśli była niegrzeczna, obraziła kogoś, nakrzyczała bez powodu, to dostawała gałąź w prezencie? Bo jak nie, to hipokryzja.

Jeszcze jedno. Co znaczy "być grzecznym"?

Być grzecznym - nie pyskować, nie spóźniać się, na koniec semestru nie być zagrożonym z żadnego przedmiotu. Jak już pisałem dwa razy udało mi się przez cały rok nie zrobić niczego z powyższej listy, więc prezent otrzymałem. Moja matka nie stosowała tej zasady wobec siebie, to chyba oczywiste. Dzieci to dzieci, dorośli to dorośli, szczerze mówiąc takie coś nie przyszło mi nawet na myśl. Do tej pory jestem wdzięczny rodzicom, bo uważam, że ten system jest naprawdę skuteczny.

48

Odp: Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Nie mam niczego przeciwko rózgom, ale w moim domu raczej ich nie będzie. Chyba że jako dodatek. big_smile

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Proszę pana, to pan nie wie że rózg już się dzieciom nie daje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018