Witam
Mam 20 lat, mój chłopak jest 4 lata starszy i od jakiegoś czasu pojawiły się miedzy nami dosyć częste sprzeczki.
Nie czuję potrzeby ciągłego miziania, całowania i dotykania. Mój chłopak natomiast ma ochotę na to cały czas. Mówię mu, ze mnie to drażni, ale on tego nie rozumie. Dodatkowo nasze współżycie jest na bardzo niskim poziomie. Uprawialiśmy seks juz wiele razy, on dochodzi po 2 minutach, kiedy ja sie jeszcze nawet nie rozkręcę. Próbuje sprawiać mi przyjemność, ale nie wiem, czy on robi to tak nieudolnie czy to ja jestem jakaś dziwna. Robi strasznie długie gry wstępne, podczas których mi się zwyczajnie nudzi.
Kiedy staram się mu delikatnie powiedzieć, że chciałabym wreszcie dzięki niemu dojść zwala winę zawsze na mnie, bo przecież on robi wszystko dobrze. Kiedy wchodzi we mnie ja go w ogóle nie czuję. Mój K. cały czas mówi, że ma bardzo dużego "przyjaciela" i to ja muszę coś źle robić. Przytakuję mu, bo wiem, ze to mogłoby byc dla niego przykre, ale prawda jest taka, ze jego "przyjaciel" należy raczej do niewielkich.
Nie przeszkadza mi to jakoś bardzo, bo seks nie jest dla mnie priorytetem, ale denerwuje mnie, że mój chłopak domaga się ciągle loda, bo on "jest facetem i potrzebuje zaspokojenia", gdy ja podczas 2letniego związku doszłam dosłownie z 2 razy.
Mój chłopak jest kochany, ale nie wiem czy na dłuższą metę taki związek wytrzyma. CO o tym myślicie? Pytam osoby z forum, bo ze znajomymi jakoś głupio mi o tym mówić. Z chłopakiem rozmawiam ciagle, ale nie przynosi to zadnych efektów.
Denerwuje mnie też, kiedy mój chłopak mówi, ze pomacałby sobie chętnie jakieś wielkie piersi. Moje nie są najmniejsze, ale takie gadanie jest strasznie wkurzające! Nie wiem czy każdy facet tak głupio gada?
Dodatkowo ciagle obraża się, bo nie chce wyjść do klubu z jego znajomymi. Wczoraj już zgodziłam sie pójść dla swietego spokoju i bawiłam się całkiem nieźle, kiedy nagle mój facet powiedział, ze wychodzimy a w domu strzelał fochy, ze mało sie odzywam. Powiem tylko, ze dla jego znajomych byłam miła, kiedy on do moich nawet się nie odezwie ani nie uśmiechnie.
Mój chłopak zachowuje się czasami jak baba. Odnoszę wrażenie, ze to ja jestem facetem w tym związku, a nie on.
NIe wiem czy taki związek ma sens. Co o tym myślicie? Teraz jeszcze to wytrzymuję, ale nie wiem co będzie za rok czy za kilka lat.
Będę wdzięczna za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli ![]()