Jestem DDD? Ksiazki Pawlikowskiej.. terapia? Przebaczenie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem DDD? Ksiazki Pawlikowskiej.. terapia? Przebaczenie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Jestem DDD? Ksiazki Pawlikowskiej.. terapia? Przebaczenie?

Hej smile

Pisalam juz wczesniej jeden temat na temat mojego zwiazku.. jednak nie bylam tam do konca szczera. To okropne ze nawet anonimowo siebie i innych oklamuje sad
Glownie chodzi o to ze osoba o ktora moj chlopak byl zazdrosny, byl moj byly, czyli syn kobiety u ktorej mieszkalam. I glownym powodem bylo to, ze on nie potrafil zrozumiec, jak moge normalnie rozmawiac i utrzymywac kontakt z osoba ktora mnie tak skrzywdzila...

Gdy przyjechalam do Niemiec, mieszkalam u kolezanki mamy. Zakochalam sie prawie od razu w jej synie (wczesniej sie widzielismy jak ja mialam 2 lata, wiem to tylko ze zdjec) i bylam z nim. Na poczatku mialam mieszkac w mieszkaniu jego brata w osobnym pokoju, bo ten brat i tak pracowal od rana do kolo 22, wiec i tak by go prawie nie bylo. Jednak po 2 tygodniach stwierdzilismy ze skoro i tak ze soba sypiamy to po co mam mieszkac drzwi obok. Chlopak ponad 30 lat, wydawal mi sie spokojnym uroczym kolesiem, z zawodu informatyk. Oczwiscie opowiadal mi ze sie zakochal, ze od dawna mnie obserwowal bo mama mu o mnie opowiadala (w sumie cos tam do mnie pisal na fb wczesniej co tam u mnie ale nie kojarzylam do konca kto to) bla bla milosc, ale po miesiacu oblal mnie kublem zimnej wody. Pracowalam od 6 rano, on zaczal wychodzic z kolegami bo ja i tak o 21 szlam spac i mi przeszkadzalo jak siedzieli w pokoju obok i rozmawiali i puszczali muzyke. Pewnej pieknej nocy zostalam sama ale nie spalam, czytalam sobie costam na laptopie, godzina 1:00, do mieszkania wtaczaja sie dwie malolaty a za nimi moj luby wraz z zapachami roznych uzywek i kolega, jedna z malolat polozyla sie na kanapie naprzeciwko i zaczela sciagac spodnie. Ja nigdy nie radzilam sobie z takimi sytuacjami, zamiast zrobic awanture chwycilam laptopa i stamad ucieklam. Poszlam do mieszkania obok do brata. Wpadlam tam i zaczelam plakac ze jego brat to ***** i przyprowadzil sobie jakies laseczki. On mnie zaczal pocieszac ze jego brat zawsze byl frajerem i zawsze zdradzal dziewczyny ale nie chcial mi na wstepie mowic ze on taki jest (ogolnie oni obaj nie za bardzo sie lubia). Zaproponowal mi zebym jednak przeprowadzila sie do niego tak jak mialo byc na poczatku. Jednak on juz tam mial zrobione biuro, czyli w sumie stalo biurko, drukarka, jakies szafki, kanapa. Zalatwil mi dzien pozniej materac, dalam sobie go tam na podloge, zrobilam sobie na polkach miejsce na rzeczy i spoko.

Na nastepny dzien moj juz wtedy nie chlopak przyszedl do mnie i powiedzial "przepraszam, moja mama mowi ze moglas sie poczuc zle z tym co wczoraj sie stalo, ale ja z nimi sie nie przespalem, to koledze sie podobaly" (aha te laseczki mialy po 16 lat...) nie skomentowalam teog, powiedzialam ze jest najgorszym kolesiem jakiego spotkalam w zyciu i lepiej zeby wyszedl. Od tego czasu nie rozmawialismy powaznie. Probowalam wyzalic sie jego mamie, ze jego syn sie tak zachowal. Usprawiedliwiala go, mowila ze jej przykro ze nie wyszlo bo chciala by miec mnie za synowa, ale on jest dobrym chlopcem, tylko mial trudne dziecinstwo i ze mimo wszystko powinnnismy sie dalej przyjaznic. Ogolnie tak czy siak mieszkalismy w jednym domu, chociaz od tego momentu to byl dla mnie koszmar, mialam okropna prace, jak to na poczatku wyjazdow za granice, nie znalam nikogo, czulam sie okropnie ale nie chcialam wracac do Polski. Brat byl dla mnie bardzo mily, czasem jak mial jeszcze sile po pracy i nie szedl od razu spac pytal sie czy nie chce z nim posiedziec poogladac telewizji, robilismy sobie czasem drinki, rozmawialismy o zyciu, studiach, o naszych rodzicach, o naszych przeszlych zwiazkach. Czasem robilismy cos razem, np zabral mnie z nim i znajomymi na basen, ja wstawalam wczesniej wiec czasem z rana przygotowywalam mu sniadanie. Potem zaczal mi mowic ze jestem swietna dziewczyna, ale nic wiecej. Czasem zaprawszal tez kolezanki, ja wtedy raczej z nimi nie siedzialam. Ogolnie dalej nie bylam normalna, okropnie sie czulam z tym co zrobil mi byly.

Po 3 tygodniach od wydarzenia on postanowil sie wyprowadzic a ja mialam zamieszkac w jego mieszkanku. Poprosil mnie czy pomoge mu sie pakowac i urzadzac w nowym mieszkaniu. Pomoglam mu. Ale nigdy nie gadalismy wiecej o niczym powaznym, nie umialam z nim swobonie pogadac. Odkad sie wyprowadzil pomagalismy sobie nbawzajem, tj on mnie prosil zawsze zebym odbierala jego poczte albo spytala sie cos jego mamy, on mi pomagal np jak mialam problemy z bankiem albo musialam cos wydrukowac. Dalej sie widywalismy na "imprezach rodzinnych", czasem przyjezdzal na obiad do mamy, ja zazwyczaj jadlam z nimi. Wiec jakis tam kontakt byl. Probowalam to wszystko traktowac normalnie, ale jednak byl to dla mnie duzy stres psychiczny. Tym bardziej jak on przyjezdzal z nowa kolezanka, a jego mama mnie wolala zebym posiedziala ze wszystkimi bo pijemy kawe, a ja siedzialam i trzesly mi sie rece. Czesto mi sie tez zdarzalo ze on przyjezdzal a ja nie umialam do niego wykrztusic slowa i tez cala sie trzeslam, czekalam az sobie w koncu pojdzie ale staralam sie byc mila.

Ten czas, mimo ze chcialam zeby bylo ok, to byla katorga dla mnie. Tkwilam na wsi gdzie nic nie bylo. Osoby ktore poznawalam byly zaklamane, ciagle cos ukrwaly. Chcialam po prostu poznac milych zyczliwych ludzi z ktorymi moglabym porozmawiac i pospedzac czas, zawsze bylam ufna. Ciagle dostawalam kopa. Zaczal mi sie ciagle snic seks... to byla jakas katorga. Zaczelam wiecej czasu wieczorami spedzac z bratem.. ufalam mu, nigdy ze mna nie flirtowal, rozmawialismy o wszystkim, byl dla mnie bardzo mily, tak jak pisalam. Pewnego wieczora wypilismy za duzo, wyladowalismy u niego w lozku, on mi powiedzial ze mnie kocha, ja mu nie odpowiedzialam nic. Po wszystkim on ok. 5 rano wstal i wyszedl. Od tego momentu zaczal mnie ignorowac. Jak w koncu kiedys z nim pogadalam powiedzial ze chce kobiete a nie dziewczynke.

Zycie stalo sie jeszcze wieksza katorga, sama nie wiem co robilam, duzo plakalam, duzo spacerowalam z psem, jak tylko moglam lezalam w lozku i nie robilaym najlepiej nic. Chcialam wracac, mama mi odradzala. Bracia chyba niezle o mnie napopowiadali.. pewnego razu przyszedl taki chlopak mniej wiecej w moim wieku, natknelam sie na niego na schodach. Przedtawil mi sie, mowi ze przyszedl po jakies rzeczy dla ojca, ale on wie kim ja jestem, bo ta kolezanka mamy o mnie opowiadala. Ze chcial mnie zawsze poznac i czy napije sie z nim piwa. Usiedlismy, zaczelismy gadac, bylo sympatycznie, opowiadal mi o swojej pracy, o swojej dziewczynie, z ktora ciagle sie rozchodzi i schodzi, gralismy troche tez na xboxie. Po drugim piwie poszedl zapalic na balkon, a po powrocie byl jakis dziwny, siadl kolo mnie, wrzucil sie na mnie i powedzial " chce cie wy*****". Bylam w szoku, powinnam krzyczec, pobic go, cokowliek, ja po prostu odskoczylam, ucieklam z kanapy i wydukalam, ze mysle, ze powinien wyjsc. Chlopak byl w szoku, ubral sie i wyszedl. Po wszystkim napisal mi ze mnie przeprasza ze sie glupio zachowal, potem wiecej sie do mnie nie odezwal.

Po 5 miesiacach od rozstania z tym pierwszym synem, wszyscy mowili mi ze cos musze ze soba zrobic, musze zaczac poznawac ludzi, wyhcodzic z domu, bo jest ze mna zle. Kolezanka mamy zalatwila mi kontakt z jakimis dziewczynami ktore powiedzialy ze wezma mnie na dyskoteke. Juz bylam duzo lepsza jezykowo, ale troche balam sie wyjscia z niemkami. Jednak bylo swietnie, super sie bawilam, myslalam ze teraz wszystko bedzie lepiej. Poznalam duzo kolegow od nich, potanczylam sobie z niektorymi. Jeden probowal mnie pocalowac ale odtracilam go. Nastepnego dnia znowu bylysmy na miescie. Spotkalam kolege tego Brata. Bylam juz mocno zawiana, zaczelismy gadac, bylo bardzo sympatycznie. Poszlismy tanczyc, potem dalej dluuugo gadalismy. Potem on zaproponowal ze odprowadzi mnie do domu. Trzymalismy sie za rece, calowalismy sie po drodze. Skonczylismy w lozku. W sumie nie do konca, bo po chwili ja troche otrzezwialam, przerwalam i ucieklam do lazienki. Gdy wrocilam on juz byl ubrany, pozegnal sie i wyszedl. Wiecej z nim nie gadalam.

Czulam sie OKROPNIE mialam o sobie najgorsze zdanie na swiecie, zycie bylo dla mnie katorga. Balam sie ludzi. Po miesiacu od tego wydarzenia poznalam mojego obecnego chlopaka. Ale dalej mieszkalam tam. Dalej widywalam obu braci, z ktorych na koncu z moim bylym mialam zdrowsze stosunki, ale widywalam sie tez z drugim i jego kolega tez czasem przychodzil.

Moj chlopak czul ze cos jest nie tak, tym bardziej ze on sam z charakteru jest wielkim zazdrosnikiem jak juz pisalam... od poczatku wiedzial tylko ktory to moj byly i wkurzal sie ze mam w ogole z nim kontakt.. ze czasem do mnie dzwoni zeby sie cos spytac.. ze jak ja moge byc dla niego mila i sympatyczna skoro on mi zrobil cos takiego..

Potem dowiedzial sie o tym koledze, po prostu kiedys ten koles byl tam gdzie mieszkalam i jakos musialam dzwinie wygladac i zatkalo mnie gdy on tam wszedl... chlopak zauwazyl to i spytal potem co to mialo byc i kim jest ten koles... poplakalam sie i przyznalam ze sie z nim przespalam.... wyzwal mnie od dz*** i stwierdzil czy ja sypiam ze wszystkimi chlopakami ktorych tylko poznam... najbardziej bolalo mnie ze slysze od niego to co sama o sobie sadze sad a czego strasznie nie chcialam...

on sie bardzo zakolegowal z tym drugim bratem (nie moim bylym), czasem razem cos sie napili, moj chlopak byl nim zachwycony, bo tamten mial fajne auto,duzo zarabial i duzo wiedzial o swiecie. Ja tego nie urywalam bo to byloby podejrzane. Kiedys, tak ot sie mnie zapytal czy z nim tez cos robilam. Odpowiedzialam ze nie. Co wiecej, mozecie mi wierzyc lub nie, calkolwicie wyrzucilam z pamieci ze sklamalam.

Nasz zwiazek ciagnal sie dalej, mimo tego wszstkiego co pisalam w poprzednim poscie, zamieszkalismy razem, chodzimy razem na nowy kurs, rozkrecamy razem biznes (sprzedaz bezposrednia) wg mnie swietnie nam wychodzi partnerstwo, gotujemy i sprzatamy na zmaine, uczymy sie razem, wymieniamy sie obsluga klientow.. pewnego razu poszlismy razem do restauracji po drodze costam gadalismy o jezykach obcych, on sie mnie pytal czy tez sie francuskiego uczylam, ja ze dlaczego? A bo kiedys jak siedzielismy razem to Brat powiedzialam do Ciebie ze powinnas popracowac nad francuskim, uczyliscie sie razem? Ja rzucilam bez zastanowienia ze chyba nie o ten francuski mu chodzilo.. i bum. On na mnie patrzy........ Co ty powiedzialas ?....... Sypialas z nim? Ja chaos w mozgu... do tej pory mialam w podswiadomosci, ze on o tym wie, ze ja mu powiedzailam i to zaakceptowal..... ale po 5, 10 sekundach doszlo do mnie ze chyba jednak.... chyba jednak kiedys sie mnie pytal... a ja zaprzeczylam... czemu tak sie stalo? Przeciez ja nie klamie, ja jestem zawsze szczera....

Powiedzial to koniec, nie mam do Ciebie zaufania, nie chce dowiedziec sie za tydzien dwa ze byl ktos jeszcze, gdy patrze na Ciebie to widze jak robisz to z nimi.... Gdybym wiedzial ze o to mu chodzi kiedy to powedzial to bym go pobil... czuje sie jak idiota ze on Ci rzucil taka uwage przy mnie a ja nie zaareagowalem...

ja dwa dni przeplakalam, nie poszlam do szkoly. Czulam sie nikim. Nie chcialam sie nawet tlumaczyc, bo rozumialam go. Jak on moze mi ufac? Tez na jego miejscu bym mi nie ufala. Ja wiem ze odkad go poznalam nic z nikim nie robilam, ze go nie zdradzilam. Ale on ma podstawy do myslenia ze moglam go wtedy jeszcze zdradzic. Skoro go raz oklamalam to jak mam mu udowodnic ze go nie zdradzilam?

Uczylam sie wloskiego z ksiazki Pawlikowskiej, kiedys w Internecie czytalam o niej, przeczytalam o jej ksiazkach. Zaczelam czytac "W dzungli podswiadomosci". To co sie dzialo ze mna jak czytalam ta ksiazke jest nie do opisania... Przeciez moja rodzina byla zawsze dobra. wszystko bylo ok. Tylko skad te wspomnienia.....?

kiedy matka mnie uderzyla gdy mialam 13 lat i zobaczyla ze mam w portfelu 40 zl (sama go ode mnie wyrwala i sprawdzila)... nie wierzyla ze przez 2 miesiace nic nie kupilam (dostawalam 20 zl na miesiac)... zaczela mnie wypytywac czy sie puszczam za pieniadze....

kiedy mialam pare lat i plakalam to moja mama mowila ze nie chce tego widziec i mam sie zamkanc w pkoju w szafie i wrocic jak mi przejdzie....

pelno takich rzeczy... ale ja nie wiem... czy to naprawde moje wspomnienia? Nie jestem do konca pewna.....

Nie doczytalam tych ksiazek do konca. Utknelam w polowie drugiej.



On byl zdecydowany ze to koniec, ze mi nigdy nie wybaczy, ale nie wyrzucil mnie z mieszkania... ja nie chcialam wracac tam gdzie mieszkalam wczesniej bo boje sie tego miejsca jak ognia... zle sie czuje gdy tam przyjezdzam. Dalej zaltwialismy razem wazne sprawy, kazdy zajmowal sie tym co musial, spalismy osobno... dzis rano on przyszedl do mnie i powiedzial ze nie umie beze mnie spac, ze bardzo mnie kocha, ale nie umie zapomniec.. nie wie co zrobic.

Ja tez nie wiem. Chce isc na terapie. Chce sie od tego uwolnic. Chce miec odwage ukladac swoje zycie tak zebym byla z siebie dumna i nie musiala sie niczego wstydzic. Chce dobrze o sobie myslec.
Ale jestem tu, nie w Polsce. Dlatego myslalam o terapii przez Internet. Znalazlam info o terapii przez skype.

Cytaty ze strony "niejednokrotnie tradycyjna terapia poprzez rozmowę po prostu nie działa w sposób do końca zadowalający. Do pewnego stopnia są rezultaty, pogłębiają się wglądy i zrozumienie własnej sytuacji, dochodzi do zmiany niektórych zachowań i jest to zdecydowanie pomocne, ale często progres się zatrzymuje, a problem ciągle istnieje. Emocje jak były, tak są.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ sama rozmowa nie ma dostępu do głębi ciała, gdzie właśnie rezyduje problem. Ciało kontrolowane jest przez głębszą część mózgu, natomiast ośrodki mowy, logicznego rozumienia, wnioskowania, języka itd. leżą w bardziej powierzchniowych częściach. Aby dotrzeć do problemu na poziomie ciała należy do niego przemówić "innym językiem", bo nie rozumie ono zwykłej mowy."

"Z doświadczenia wiadomo, że ingerencja w emocje za pomocą farmakologii jest skuteczna tylko po części, wielokrotnie pozostawiając efekty uboczne, od małych po bardzo poważne.

Techniki bezpośredniej pracy na emocjach schodzą na poziom komórkowy uwalniając skumulowane w nich negatywne emocje, co przynosi niesamowite rezultaty. Gdzie tradycyjna terapia nie miała dostępu, nagle ten dostęp się pojawia! Ciało wreszcie rozumie czego się od niego chce, a emocje w łagodny sposób odchodzą. Dotyczy to zarówno emocji nowych, jak i tych starych sprzed lat, czy z dzieciństwa."






Co o tym myslicie? Albo macie jakies inne pomysly? Moze jakos mailowo? Jesli ktos ma dobry kontakt do psychologa czy psychoterapeutry (ja nawet w ogole nie wiem jaka jest roznica miedzy nimi) z ktorym bym mogla pogadac e-mailowo albo przez skype, to prosze o info PW.




I co radzicie mi w zwiazku z chlopakiem? Nie chce zeby cierpial przeze mnie... ale ja czuje sie na tyle winna ze nie mam sily sie tlumaczyc i zapewniac ze nic wiecej nie ma, ze go nie zdradzalam, powiedzialam to juz mu, wiem ze ma prawo mi nie ufac. Chcialabym wymazac pierwsze pol roku tu w Niemczech, zeby nigdy sie nie wydarzyly sad  Co ja mam mu powiedzeic, co obiecac, jak sie zachowywac?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Michałkr82 (2013-12-01 17:48:18)

Odp: Jestem DDD? Ksiazki Pawlikowskiej.. terapia? Przebaczenie?

Witaj,

Jeśli masz ochotę, zajrzyj na poniższe strony:

http://psychocentrum.pl/

http://kochamzabardzo.pl/

Nie jestem psychoterapeutą, ani psychologiem, a jedynie studentem psychologii, natomiast jeśli będziesz miała ochotę, chętnie z Tobą popiszę. Moja sytuacja być może jest w jakimś stopniu podobna - kiedyś czepiałem się i chciałem być w związku z każdą dziewczyną, która tylko przychylniej na mnie spojrzała. Parę lat temu udało mi się nawiązać kilka głębokich przyjaźni, które pielęgnuję od tamtego czasu i mam wrażenie, że to mi zdecydowanie pomogło.

Pozdrawiam ciepło,
Michał

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem DDD? Ksiazki Pawlikowskiej.. terapia? Przebaczenie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018