Cześć, kilka dni temu przyznałam się mężowi do zdrady, która trwala 1,5roku. On pracował zagranicą (jak sie dowiedział od razu wrocil i zrezygnowal z pracy tam).
Przyznalam się bo juz mialam tego dosc, czulam ogromny nacisk w środku. Teraz zastanawiam się czy dobrze zrobilam. Mąż zastanawia sie nad rozwodem, ale najpierw chce podpisać rozdzielnosc majatkowa i ja musze sie wykazac i pokazac mu, ze mi zależy. Teraz oczywiscie powiedzialam ze bardzo mi zalezy i ze nawet podpisze ten papier byle mi wybaczył. Ma jeszcze pomysl wariografu jednak mam nadzieje, że do tego nie dojdzie.
Powiedzcie czy dobrze zrobilam, że powiedzialam? Rodzina linczuje mnie ze jak ja moglam to powiedzieć. Ja juz po prostu nie wytrzymalam a bardzo mi zalezy, kazal mi sie wyprowadzic, ale bede teraz udowadniac mu swoja miłość, on byc moze bedzie probowal sie z kims spotkac. To bedzie ciezki czas i wrecz taki patologiczny....powiedzial ze musi to wszystko przemyslec czy mi wybaczyc, ale ze to moze potrwac nawet rok. Powiedzialam, ze zaczekam, ale boje sie ze to bedzie zmarnowany rok i on mi powie ze jednak nie ma szans i zostane z niczym.... A rok bedzie zmarnowany.
Pytanie do mezczyzn, czy wybaczylibyscie taki romans gdybyscie pracowali zagranica, wracali rzadko i to na 2-3 tyg.? Mielibyscie jakies malenkie zrozumienie, ze zona byla samotna, z remontem sama, nie miala z kim pogadac, przytulic sie itp. Wiaodmo ze na video to nie to samo..