netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Roztargniona Psychicznie

47 odpowiedzi5 531 wyświetleńzałożony przez Otwarta Na Ludzi, 26.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Roztargniona Psychicznie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

1 Ostatnio edytowany przez Otwarta Na Ludzi (2013-11-26 13:25:53)

Temat: Roztargniona Psychicznie

Witam was dobre duszki:D
Fajnie ze istnieje takiego typu forum gdzie mozna wyrzucic z siebie wszystkie negatywne emocje,nie pokój itp.i tym samym otrzymac pomoc.
Własnie-i Ja takiej pomocy na obecną chwile potrzebuje,dlaczego akurat tutaj szukam pomocy?a nie np wsród rodziny,znajomych?Poniewaz nie są obiektywni do pewnych sytuacji-spraw.

Więc mogłabym napisac duzo ale nie bede sie za bardzo rozpisywac bo to nie oto chodzi.
8 lat temu poznałam faceta na ogłoszeniu matrymonialnym- wolnego,bezzobowiązan,pracującego,dbającego o siebie,stanowczego,twardo stąpającego po ziemi itd.Oczywiscie tez posiada wady-uparty,mało wylewny w uczuciach (jesli mu zalezy,kocha, i jest zakochany to nie pokazuje tego bo nie lubi mówic o uczuciach jak sam kiedys stwierdził dla niego są wazne czyny a nie słowa) ok przyjełam to do wiadomosci i nie oczekiwałam od niego lawiny romantyzmu.
Ja kobieta która od zawsze musiała walczyc o swoje,która mogła polegac tylko na sobie zbudowała związek w którym pojawiło sie dziecko,niestety ze względu braku odpowiedzialnosci ojca dziecka związek umarł,i pojawił sie ktos o kim na wstepie napisałam. Najpierw czysta znajomosc,rozmowy o tym i o tamtym,pózniej zauroczenie i długie rozmowe telefoniczne az nadszedł stan zakochania (On pierwszy oswiadczył mi ze sie zakochał) i tym samym spotkan.
Mijały tygodnie-miesiące-i było super,bez kłótni,bez sporów-czuc było od niego to ciepło i to ze mu naprawde zalezy-akceptacja mojego dziecka przyszła  mu bez trudu mozna rzecz ze stała sie dla niego równie wazna jak Ja-Mineły dwa lata więc postanowiłam wziąsc sprawy w swoje rece i porozmawiac z nim o nas-zaczełam moze trochę podchwytliwie naszą rozmowe pytając go czy dobrze mu z tym jak wraca po pracy do domu a tam nikt na niego nie czeka-nie ksztąta sie po kuchni-nie wita go od progu pytając"Kochanie jak było dzis w pracy-rozbierz sie zaraz Ci podam obiad itp"
Stwierdził ze fajnie by było ale on nie bedzie niczego zaczynał bez gruntu pod nogami-nie bardzo wiedziałam o co mu w tej kwesti chodzi moze oto ze sam mieszka w wynajetym mieszkaniu i nie ma swojego kąta.-Ja z dzieckiem równiez wynajmuje mieszkanie..Czas upływał ,związek sie rozwijał ,dziecko dorastało a my wciąz zylismy niby razem a jednak osobno-od tamtej rozmowy juz nie pytałam -nie nalegałam-czekałam az on cos zdecyduje-ale lata płyneły a my stalismy w tym samym miejscu w którym zaczynalismy-wieczorne rozmowy-spotkania.
I jak w kazdym związku po czasie pojawiły sie równiez kłótnie ale nie trwały one długo-jakies tam małe spory z którymi dawalismy sobie rade-
euforia zabójczej miłosci nieco opadła-wiadomo nie samą miłoscią człowiek zyje-kazde z nas ma swoje obowiązki-problemy dnia codziennego,i tak przetrwalismy razem a jednak osobno 8 lat.

Ale cała ta sytuacja zaczeła mnie powoli juz meczyc-stawałam sie rozstargniona psychicznie-chciałam czegos wiecej niz tylko spotkan -jakies deklaracji z jego strony-okreslenia sie co dalej-,więc pytałam wymagając od niego konkretnej odpowiedzi i za kazdym razem słyszałam "wszystko w swoim czasie"-Ale ostatnio cos poczułam ze cos sie dzieje tak jak by mnie odstawił na boczny tor-jakos juz nie czuje zeby mu zalezało mimo iz on twierdzi ze mu zalezy i ze kocha to Ja jednak tego nie czuje-więc postanowiłam nie czekac tylko z nim porozmawiac-

Rozmawiałam z nim wczoraj powiedziałam mu ze od pewnego czasu zasiał we mnie ziarenko nie pokoju-ze czuje ze cos sie dzieje i chciała bym wiedziec co"-ze jezeli juz mu nie zalezy"jezeli juz nie kocha"nawet jezeli pojawił sie ktos trzeci"albo jezeli chce odejsc to niech idzie a nie przeciaga tego bo to męczy"Stwierdził ze szukam dziury w całym-ze nie ma nikogo trzeciego-ze kocha i mu zalezy_Ale mnie to ani nie uspokojiło ani tez nie wystraczyło-Więc doszłam do wniosku ze albo teraz mu powiem co mnie boli albo dalej bede sie meczyc psychicznie czekając na cos co moze nigdy nie nastąpic-Wiec mu powiedziałam z stanowczoscią ze mówi ze kocha"zalezy mu a Ja tego nie czuje aby tak było-ze z chwilą gdy pojawia sie jakis problem miedzy nami to on sie odwraca plecami jak by to musiało tak byc-a przeciez związek nie polaga tylko na tym zeby przez 24h sie przytulac-całowac-i sobie słodzic bo z czasem moze człowieka od tego zemdlic i zwymiotowac tą całą miłosci-Dąrzyłam do tego aby mu wytłumaczyc ze nie chce go na siłe usidlic przy sobie-ze nie chce aby był zemną z przymusu"z przyzwyczajenia"i kochał mnie na siłe"Ale powinnismy czasami z soba porozmawiac wyjasnic sobie pewne rzeczy"sprawy"-bo zbyt wiele czasu i pracy włozyłam w ten związek aby od tak poprostu miec wszystko gdzies-i od tak odpuscic".Powiedziałam mu ze chce z jego strony aby mi sie okreslił co dalej-to nie musi byc dzis i juz teraz bo wiadomo ze to nie jest decyzja w 5 minut-chociaz miał na to az 8 długich lat"ze jezeli w dalszym ciagu nie poczuje ze mu zalezy to Ja odejde bo nie zamierzam zebrac o jego miłosc i zaangazowanie"-Nie odpowiedział mi nic na to-milczał .Nie wiem czy sie przestraszył ze faktycznie odejde bo pierwszy raz w sumie byłam wobec niego stanowcza -czy poprostu ma to gdzies co sie stanie dalej"

Chciała bym waszej rady-czekac az sobie to przemysli i poukłada?-czy zdystansowac sie wobec niego i tego związku?"
Waszym zdaniem po przeczytaniu mojego postu myslicie ze jemu  naprawde jeszcze zalezy i chce ciągnąc ten związek bo sie tak samo zaangazował w to wszystko jak Ja"
Co mi radzicie?

Ale sie rozpisałam ale szczerze powiedziawszy to az mi lzej na duszy ze mogłam to wyrzucic z siebie:)
Cmokaski dla was :* czekam na wasze Opinie i rady:)

2

Odp: Roztargniona Psychicznie

Nie zależy mu. Jeśli przez 8 lat się nie zdecydował i wciąż mieszkacie osobno, możesz być pewna, że mu nie zależy.

3

Odp: Roztargniona Psychicznie

No dobrze"więc dlaczego uparcie twierdzi ze mu zależy..bo nie rozumiem Ja nie zmuszała bym sie do niczego a juz bynajmniej do bycia z kims do kogo uczucie juz wygasło"

4

Odp: Roztargniona Psychicznie

Bo mu tak jest wygodnie. Ma kobietę "z doskoku", dostaje od czasu do czasu miłe wieczory bez żadnych zobowiązań, więc po co z tego rezygnować.

5

Odp: Roztargniona Psychicznie

Przyzwyczaił się i jemu tak dobrze. Z jednej strony ma kobietę i jest mu dobrze, ale z drugiej może iść do swojej samotni i odciąć się od wszystkiego. Jeśli po 8 latach nie wie, to już raczej wiedział nie będzie. Zdystansuj się, porozmawiajcie i albo wóz albo przewóz.

6

Odp: Roztargniona Psychicznie

ehhh.."bycie w związku to wcale nie jest taka kaszka z mleczkiem_tylko dlaczego to zawsze kobiety dawaja więcej od siebie-starają sie utrzymac wszystko w rydzach- niz mężczyzni"
Dla nich jak widac nie ma problemu "nie bedzie ta to bedzie następna"

7

Odp: Roztargniona Psychicznie

A dlaczego czekałaś aż 8 lat? Taki stan rzeczy jest krzywdzący dla kobiety. Można rozumieć jego, jego strach i lęki, ale nie można tak długo komuś dawać ochłapy uczucia i zaangażowania. Powinnaś definitywnie, po tak długim czasie, postawić sprawę jasno - tylko czy jeszcze warto.. Nie wymagałaś od niego (oprócz rozmowy po dwuletnimi okresie) określenia się i nabrania kierunku, to on teraz raczej nic nie zrobi. Ewentualnie wystraszy się, że może Cię stracić, ale czy Ty mu zapomnisz to wszystko i czy tak będzie.. To jest szansa 1/10. Zastanów się.

8

Odp: Roztargniona Psychicznie

Droga camelly"
Dlaczego czekałam az 8 lat??"
Moze dlatego ze sama nie byłam pewna tego zwiazku pod względem nie ze mu nie ufałam czy nie byłam pewna swoich uczuc co do niego"-moze bałam sie bardziej tego ze jak zamieszkamy razem to po jakims czasie nastepny związek umrze i znów trafię do punktu wyjscia"-pozatym Ja jestem osobą która nie lubi sie narzucac"wiem to był moze mój błąd ale nie chciałam tez za bardzo naciskac zeby nie pomyslał sobie ze jestem jakąs sflustrowaną desperatką która usilnie chce z kims zamieszkac aby nie byc samą-szczerze to nie mam racjonalnego dla siebie usprawiedliwienia." Tym bardziej ze jak sam zawsze powtarzał na wszystko przyjdzie pora-dodał jeszcze zycie ktore zbliza nas do coraz wiekszej bliskosci i  pewne rzeczy mogly by sie stac nudne a są jeszcze fajne i to bardzo="a Ja czekałam na ta odpowiednia pore ale doszłam do wniosku ze dosc czekania a czas do działania"-
Teraz po waszych radach to mam normalnie same negatywne mysli"ze moze faktycznie mu juz nie zalezy a ciągnie to bo mu poprostu tak odpowiada "niewiem:(

9

Odp: Roztargniona Psychicznie

Kochana, ale to już 8 lat. Sama przecież piszesz, że jesteś zmęczona tym stanem rzeczy, chciałabyś coś wspólnie zaplanować. Wiesz, na początku można tak myśleć, że ktoś nie chce się komuś narzucać, że nie wypada etc, ale to do niczego nie prowadzi. Uważam, że jako kobieta zasługujesz na więcej, a uwierz mi, że można żyć inaczej i mieć ten wspaniały komfort dzielenia się troskami i dbania o siebie na co dzień. On raczej nie jest typem, który podejmuje strategiczne decyzje, a od kobiety trudno też wymagać ''ubrania spodni'' (no chyba, że trzeba) i kierowania przez cały czas związkiem. Jemu raczej też odechciewa się wszystkiego, widząc Wasz obecny stan rzeczy (czy on nadal wynajmuje mieszkanie, jest zadowolony ze swej pracy, realizuje się tam?) ale nie zrobił nic w tym kierunku. Otwarta Na Ludzi - weź życie w swoje ręce. Naprawdę można mieć lepszą jakość.

10

Odp: Roztargniona Psychicznie

Lilka ma rację. Ten związek jest bez przyszłości, a ty zasługujesz na lepszą jakość.

11

Odp: Roztargniona Psychicznie

Wiecie w gruncie rzeczy to miałam jeszcze jakies nadzieje nim tutaj napisałam"-ze jednak cos z tego bedzie'ze moze sie opamieta po naszej wczorajszej rozmowie, ze zrozumie ze mi zalezy , ze zaangazowałam sie w ten związek-ale po waszych wypowiedziach to juz straciłam nadzieje.:(
To co mam zrobic w tej sytuacji?- powiedziec mu wprost ze to koniec? od tak poprostu po 8 latach" to boli:"(

12

Odp: Roztargniona Psychicznie

Wiesz, Otwarta Na Ludzi - Ty chyba nie zdajesz sobie jeszcze sprawy, że tkwisz w nieudanej, mało rozwijającej Cię relacji. Przecież Ty cierpisz. Posłuchaj głosu swoich pragnień, marzeń i potrzeb. Widzisz, że z nim nie możesz otrzymać tego czego potrzebujesz.

Na Twoim miejscu, wciąż trzymałabym się stanu rzeczy, który zakomunikowałaś w ostatniej rozmowie, lekko bym się wycofała, aby zobaczyć jak on na to zareaguje. Obawiam się jednak, że zareaguje tylko doraźnie - on nie jest w stanie dać Ci tego czego pragniesz. To taki typ człowieka.

Poczytaj sobie też książkę "Kobiety kochające za bardzo'' - mi jedna z dziewczyn poleciła dziś na forum. Jestem na 60 stronie i nie mogę uwierzyć. Na pewno też tam sama siebie odnajdziesz.

13

Odp: Roztargniona Psychicznie

Na chwile obecną nie posiadam takiej ksiązki ale z pewnoscią Ją sobie albo wypozycze jezeli bedzie taka mozliwosc w bibliotece "albo zakupie"

Powaznie to 1szy raz jestem w takiej sytuacji"z ojcem dziecka nie miałam takiego dylematu poprostu postanowiłam odejsc i tak tez zrobiłam,-
a tutaj to poprostu jak to mówią tonący brzytwy sie chwyta" problem chyba tkwi w tym ze za bardzo go kocham"ze za bardzo mi na nim zalezy" i chyba boje sie mysli ze inna moze zastapic moje miejsce" ze w momencie kiedy Ja bede cierpiec on bedzie sie z nią swietnie sie bawił "

głupia jestem wiem wiem"ale to jest silniejsze odemnie "pustka w głowie"strach w sercu" i psychika pełna obaw"

14

Odp: Roztargniona Psychicznie

Książkę (PDF) pobierzesz sobie tu:http://bit.ly/IfRtob.

Och bidulko, musisz dokładnie poznać co dokładnie kryje się pod Twoim lękiem, strachem przed byciem samą i bez niego. Też kiedyś się tak bałam jak Ty, nie pytałam, nie mówiłam o swoich pragnieniach. Ale ja postanowiłam zmienić to po 2 latach naszego związku. To i tak wydaje mi się bardzo długim okresem, kiedy nie mogłam w pełni decydować o swoim życiu, byłam zdana na jego łaskę (bo nie widziałam, że byłam od niego uzależniona). No ale Ty po 8 latach? smile. Boże.

15

Odp: Roztargniona Psychicznie

nom 8 lat"ehh teraz z perspektywy upłynietego juz czasu dopiero dostrzegam jaki to jest szmat czasu"
Rozumiem kochana ze nie jestes juz w tamtym związku czy sie myle/..?
To co w tej sytuacji mi radzisz"
Rozmowe przeprowadziłam wczoraj byłam stanowcza co tez mi sie 1szy raz mi sie zdarzyło"powiedziałam mu jak sprawa wygląda o czym pisałam juz na samym początku swojego postu.."
Nie mam bladego pojecia czy wziął to sobie do serca i teraz potrzebuje chwili aby to przemyslec i sie okreslic czy spłyneło to po nim jak po kaczce"

16

Odp: Roztargniona Psychicznie

O mojej historii możesz sobie poczytać w wątku pt. ''Mężczyzna ''po przejściach'', ja i nasza trudna relacja''. Ja nie wiem do końca jak nasza sytuacja się rozwiążę, myślę, że to kwestia kilku następnych miesięcy. Jedno jest pewne, taki stan, jaki do tej pory panował w naszej relacji, nie ma już racji bytu.

A co kochana Tobie radzę - uczyniłaś pierwszy krok w walce o swoje dobro i realizację swoich potrzeb. Nie chodzi o to, żeby się teraz na tym facecie mścić, obwiniać go o całość, ale dotrzeć do sedna i zastanowić się dlaczego aż tak długo akceptowałaś taki stan rzeczy (pomimo, że Cię to frustrowało). Teraz tylko musisz się na chwilę odsunąć, nie urywać nagle kontakt, tylko lekko się wycofać, tak o -50%.

Tylko w tym czasie przeanalizuj dlaczego tak było, postaw sobie granice, cele i je krok po kroku realizuj. Zostaw tego faceta lekko z boku, zdystansuj się i skup się usłyszeniu swoich emocji, bo wydaje mi się, że nigdy ich nie poznałaś, zawsze ważniejsze było myślenie o innych. On zrobi to, na co będzie go stać w tym momencie.

17

Odp: Roztargniona Psychicznie

Wsumie szczerze powiedziawszy to pisze i mówi codziennie ze kocha"rano w porannym sms-ie"wieczorem jak konczymy rozmowe"i w sms-ie na Dobranoc"

No ale tak jak mówie -mówic mozna wiele gorzej jest to pokazac..-wiesz on z charakteru jest bardzo trudnym człowiekiem ma bardzo cięzki charakter-jak juz sie na cos uprze to nie ma siły aby to zmienic" Powiem tak był w kilku związkach ale zemna jest najdłuzszym związku" najgorsze jest to ze jedni mówią "zostaw go na co Ci on"! drudzy znowu probują go usprawiedliwiac ze byc moze kiedys tez za bardzo kochał i potem zbyt mocno cierpiał i sie zamknął na uczucia-moze kocha ale tego boji sie pokazac zeby znów nie czuł sie jak dupek " Inni znowu twierdzili ze moze on czeka na Twój ruch na Twoją deklaracje" mówie Ci kochana maskara

mówisz o dystansie ok zdystansuje sie bo wiem ze musze" ale jak to zrobic?"nie odbierac jego wieczornych tel gdy dzwoni po pracy"jak to zrobic"? oby potem nie odpłacił mi sie tym samym bo on to potrafi byc złosliwy.

18

Odp: Roztargniona Psychicznie

Dzień dobry Otwarta Na Ludzi. Coś mi się zdaje, że nie bardzo jesteś świadoma, tego, że tkwisz w relacji, która nie daje Ci spełnienia. Piszesz o nim w formie usprawiedliwiania go: bo on ma taki charakter, bo jest trudny etc. Otwarta - no i co. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty. Czy on też Cię tak analizuje? Myśli: moja kobieta potrzebuje wsparcia, pełnej rodziny, zaangażowania - i co? Jeśli nawet tak myśli, to co Ci daje? Ochłapy? Myślę, że on wie, że Cię krzywdzi, ale nic z tym nie robi. Wygodnie mu, bo Ty go zawsze usprawiedliwisz.

Przecież Ty nie możesz płacić cenę za jego doświadczenia, braki w sposobie zaangażowania się. Obecne życie i bycie w nim, musi się składać z dawania i brania po równo.

Przeczytaj tę książkę, którą Ci poleciłam. Na pewno odnajdziesz tam swój przykład. Osłupiejesz.

A co masz zrobić - normalnie odbierać, ale być lekko chłodna, przywoływać to co powiedziałaś, zapytać się czy to przemyślał, pokazać, że jesteś pewna swojego zdania i masz zamiar to zrobić. Nie odpuszczaj teraz, tak jak odpuściłaś dwa lata temu. Już wtedy chciałaś zawalczyć o swoje, ale nie byłaś na tyle odważna i pogrążyłaś się w trwaniu i czekaniu na niedostępnego mężczyznę na kolejne 6 lat!

19 Ostatnio edytowany przez Gabi14 (2013-11-27 11:50:25)

Odp: Roztargniona Psychicznie

Wiesz, Otwarta Na Ludzi, ja widzę coś wspólnego w tych naszych relacjach z naszymi facetami.  Co prawda Twój mężczyzna często Ci mówi, że Cię kocha, mój jak na lekarstwo. Ale ten mój też nie wykazuje chęci, żeby pchnąć naszą relację do przodu, bo też wciąż nie mieszkamy razem. Choć ja rozumiem i akceptuję tę sytuację i mi aż tak nie zależy na tym. Dla mnie ważne jest żeby po prostu dobrze się dogadywać, wspierać itp.
Przyszło mi do głowy coś takiego, że o ile mój prawie wcale mi nie mówi, że kocha, ale czuję że się stara i jestem dla niego ważna, o tyle Twój bardzo często zapewnia Cię o miłości, nie wiem też czy te słowa aż tak często wypowiadane nie tracą na wartości. I to chyba też nie dobrze, bo dla niego to tak jakby powiedzieć dzień dobry czy do widzenia. A, że te słowa Cię poniekąd uspakajają to jest to dla niego dobry sposób na unikanie spięć między Wami.
W każdym bądż razie i Twój i mój nie chcą iść do przodu, bo im zwyczajnie dobrze w tym w czym są.
Ten mój jest również bardzo uparty i umyślił sobie że słowo kocham, to jego deklaracja na przyszłość a on nic nie chce zmieniać.
I chociaż raczej mnie kocha to nie powie tego sad Mysle, ze jedyna rada dla Ciebie jest zrobic dokładny bilans tego co masz z tego zwiazku a czego Ci w nim brakuje. Pomysl co zyskasz jesli juz zamieszkanie razem a co mozesz stracić jesli sie rozejdziecie. Bo, wydaje mi sie ze zaczynając te walke musisz byc gotowa na to ze stracisz wszystko co masz teraz. Byc moze on przyjrzy na oczy gdy dotrze do niego ze cie traci a byc moze ta jego niezależność jest ważniejsze niz takie usidlenie, w jego mniemaniu. Pisze tak z mojego doświadczenia bo wiem ze ten moj facet z kolei na kazdy rodzaj przymuszenia w czym kolwiek reaguje totalnie na odwrót.

20 Ostatnio edytowany przez Otwarta Na Ludzi (2013-11-27 13:25:30)

Odp: Roztargniona Psychicznie
lilka987 napisał/a:

Dzień dobry Otwarta Na Ludzi. Coś mi się zdaje, że nie bardzo jesteś świadoma, tego, że tkwisz w relacji, która nie daje Ci spełnienia. Piszesz o nim w formie usprawiedliwiania go: bo on ma taki charakter, bo jest trudny etc. Otwarta - no i co. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty. Czy on też Cię tak analizuje? Myśli: moja kobieta potrzebuje wsparcia, pełnej rodziny, zaangażowania - i co? Jeśli nawet tak myśli, to co Ci daje? Ochłapy? Myślę, że on wie, że Cię krzywdzi, ale nic z tym nie robi. Wygodnie mu, bo Ty go zawsze usprawiedliwisz.

Przecież Ty nie możesz płacić cenę za jego doświadczenia, braki w sposobie zaangażowania się. Obecne życie i bycie w nim, musi się składać z dawania i brania po równo.

Przeczytaj tę książkę, którą Ci poleciłam. Na pewno odnajdziesz tam swój przykład. Osłupiejesz.

A co masz zrobić - normalnie odbierać, ale być lekko chłodna, przywoływać to co powiedziałaś, zapytać się czy to przemyślał, pokazać, że jesteś pewna swojego zdania i masz zamiar to zrobić. Nie odpuszczaj teraz, tak jak odpuściłaś dwa lata temu. Już wtedy chciałaś zawalczyć o swoje, ale nie byłaś na tyle odważna i pogrążyłaś się w trwaniu i czekaniu na niedostępnego mężczyznę na kolejne 6 lat!

Dzien dobry kochana lilko"
A no prawda jest taka ze czuje sie nie spełniona-do tego stopnia ze zaczynam za kazdym razem usprawiedliwiac złą sytuacje"
Bo moze to"a moze tamto"a moze to jest przesilenie jesienne"a moze ma jakis problem w pracy"przez co nie mysli o uczuciach" itp-Nie wiem.
Czy mnie równiez tak analizuje?tego niewiem" -kiedys mi napomniał ze on nie zyje tym co było czyli przeszłoscią ale ile jest w tym prawdy?moze wstyd mu sie przyznac ze cierpiał"tym bardziej jezeli chce pokazac jaki to on jest twardziel mówi"zazdrosc?to choroba a Ja jestem zdrowy więc nie jestem zazdrosny"tęsknota?to dobijanie samego siebie więc nie tęskniłem nigdy"-nie mam na to czasu"(forma mojego pytania myslisz o mnie czasem?)jest tego więcej ale nie bede sie rozpisywac"

Równie dobrze mogłabym duzo o nim napisac abyscie wy go lepiej poznały pod pryzmatem jego charakteru i zachowania "ale czy warto?
Nie zawsze kochana jak on dzwoni wieczorem to jestesmy rozgadani"czasem jest o czym pogadac i rozmawiamy" a czasem jest tak ze on dzwoni padaja słowa halo"i co tam,.?i jest cisza która potrafi trwac do momentu az nie idzie spac'(czyli godzinke)
Czyli w tym przypadku moja chłodnosc w stosunku do niego była by nie zauwazalna" czasem jak odpowiadam mu na jakies pytanie odpryskliwym głosem to słysze "zmierzła jestes"
Jak to mówią "baba z wozu konią lzej" moze gdybym odeszła od niego to jemu by wtedy było lzej bezemnie"
Wiem ze cos musze z tym zrobic-Twoje wskazówki bardzo wiele dla mnie znaczą które bede stosowac.."

21

Odp: Roztargniona Psychicznie
Gabi14 napisał/a:

Wiesz, Otwarta Na Ludzi, ja widzę coś wspólnego w tych naszych relacjach z naszymi facetami.  Co prawda Twój mężczyzna często Ci mówi, że Cię kocha, mój jak na lekarstwo. Ale ten mój też nie wykazuje chęci, żeby pchnąć naszą relację do przodu, bo też wciąż nie mieszkamy razem. Choć ja rozumiem i akceptuję tę sytuację i mi aż tak nie zależy na tym. Dla mnie ważne jest żeby po prostu dobrze się dogadywać, wspierać itp.
Przyszło mi do głowy coś takiego, że o ile mój prawie wcale mi nie mówi, że kocha, ale czuję że się stara i jestem dla niego ważna, o tyle Twój bardzo często zapewnia Cię o miłości, nie wiem też czy te słowa aż tak często wypowiadane nie tracą na wartości. I to chyba też nie dobrze, bo dla niego to tak jakby powiedzieć dzień dobry czy do widzenia. A, że te słowa Cię poniekąd uspakajają to jest to dla niego dobry sposób na unikanie spięć między Wami.
W każdym bądż razie i Twój i mój nie chcą iść do przodu, bo im zwyczajnie dobrze w tym w czym są.
Ten mój jest również bardzo uparty i umyślił sobie że słowo kocham, to jego deklaracja na przyszłość a on nic nie chce zmieniać.
I chociaż raczej mnie kocha to nie powie tego sad Mysle, ze jedyna rada dla Ciebie jest zrobic dokładny bilans tego co masz z tego zwiazku a czego Ci w nim brakuje. Pomysl co zyskasz jesli juz zamieszkanie razem a co mozesz stracić jesli sie rozejdziecie. Bo, wydaje mi sie ze zaczynając te walke musisz byc gotowa na to ze stracisz wszystko co masz teraz. Byc moze on przyjrzy na oczy gdy dotrze do niego ze cie traci a byc moze ta jego niezależność jest ważniejsze niz takie usidlenie, w jego mniemaniu. Pisze tak z mojego doświadczenia bo wiem ze ten moj facet z kolei na kazdy rodzaj przymuszenia w czym kolwiek reaguje totalnie na odwrót.

Witaj kochana Gabi"
A no widzisz to jest nas wiecej które mają podobne problemy z swoimi facetami"
Szczerze to zaczynam sie w tym wszystkim zatracac"moze faktycznie to słowo kocham wypowiada i pisze juz automatycznie"na obecną chwile nie mam nic do stracenia niestety"a co bym zyskała gdybym z nim zamieszkała? hmm trudno mi powiedziec"chociaz gdybys mnie o to samo zapytała jakis czas temu to wiedziała bym co Ci odpowiedziec"-Szczescie-ustabilizowane zycie-chęc unoszenia wspólnych problemów na własnych barkach"-wiedziała bym ze pierwszym kierunkiem jakim podąrzy po pracy to będe Ja i nasze wspólne mieszkanie"itp" a dzis?nie mam pojecia "
W kazdym bądz razie musze cos z tym zrobic albo wóz albo przewóz"

22

Odp: Roztargniona Psychicznie

Oj kochana, jak ja nienawidzę takich facetów. Jest mu po prostu z Tobą wygodnie, przyzwyczaił się do bycia w takim związku, żyje chyba dalej 'miłością nastolatka', który jest u siebie, spotyka się wieczorami z dziewczyną - i widać, że nie spieszno mu do dorośnięcia. Po słowach , które mu powiedziałaś ( które były konieczne, ale szkoda, że tak późno) tym bardziej nie będzie chciał składać jakichkolwiek deklaracji albo jak już złoży to nie wierzę, żę będą szczere..bo będą po prostu wymuszone... jesteś pewnie fajną dziewczyną, masz dziecko, dużo  Ci życie nakopało do dupki, szkoda żebyś się zmarnowała..

23

Odp: Roztargniona Psychicznie
betheone napisał/a:

Oj kochana, jak ja nienawidzę takich facetów. Jest mu po prostu z Tobą wygodnie, przyzwyczaił się do bycia w takim związku, żyje chyba dalej 'miłością nastolatka', który jest u siebie, spotyka się wieczorami z dziewczyną - i widać, że nie spieszno mu do dorośnięcia. Po słowach , które mu powiedziałaś ( które były konieczne, ale szkoda, że tak późno) tym bardziej nie będzie chciał składać jakichkolwiek deklaracji albo jak już złoży to nie wierzę, żę będą szczere..bo będą po prostu wymuszone... jesteś pewnie fajną dziewczyną, masz dziecko, dużo  Ci życie nakopało do dupki, szkoda żebyś się zmarnowała..

Oj zgadzam sie"zycie mi nie dosc ze nakopało to jeszcze przeorało po podłodze"
On ma 36 lat az trudno uwierzyc ze moze sie zachowywac jak nastolatek-od zawsze sie zastanawiam nad jedną rzeczą"
Facet który jest zainteresowany poznac blizej kobiete nie wazne ile ma lat czy 30"40"50 itp"potrafi na poczatki wywrzec na kobiecie takie pozytywne wrazenie ze sama kobieta staje sie zaskoczona"Boze jak taki facet jak on mógł sie zainteresowac taką kobietą jak Ja?przeciez on jest tak przystojny ze przeciez moze miec kazdą"jest tak romantyczny ze Romeo to przy nim pikus"-najgłosniejszym miejscu słychac jak jego serce bije w moim kierunku" Jest wswpaniały "cudowny no normalnie chodzący ideał"
a po dłuzszym okresie bycia razem to gdzies znika-juz nie ma tego samego faceta jaki był na początku" teraz jest bo jest aniech tylko kobieta spróbuje mu zwrócic uwage ze sie zmienił"to zaraz pusci jej wiązanke ze jej sie odechce"-czepiasz sie" marudzisz" zmierzła jestes" jestem normalny"męczysz mnie"szukasz dziury w całym"itp..
Dlaczego na początku faceci nie pokazuja siebie tacy jakimi są naprawde?czego sie boją ze jak sie pokaza ze są jacy są to zostana odprawieni z kwitkiem "tylko sie maskują "doskonale grają i po co? a pózniej jest jak jest "zrozpaczone i zagubione kobiety szukaja rozwiązan na forum "

24

Odp: Roztargniona Psychicznie
Otwarta Na Ludzi napisał/a:
betheone napisał/a:

Oj kochana, jak ja nienawidzę takich facetów. Jest mu po prostu z Tobą wygodnie, przyzwyczaił się do bycia w takim związku, żyje chyba dalej 'miłością nastolatka', który jest u siebie, spotyka się wieczorami z dziewczyną - i widać, że nie spieszno mu do dorośnięcia. Po słowach , które mu powiedziałaś ( które były konieczne, ale szkoda, że tak późno) tym bardziej nie będzie chciał składać jakichkolwiek deklaracji albo jak już złoży to nie wierzę, żę będą szczere..bo będą po prostu wymuszone... jesteś pewnie fajną dziewczyną, masz dziecko, dużo  Ci życie nakopało do dupki, szkoda żebyś się zmarnowała..

Oj zgadzam sie"zycie mi nie dosc ze nakopało to jeszcze przeorało po podłodze"
On ma 36 lat az trudno uwierzyc ze moze sie zachowywac jak nastolatek-od zawsze sie zastanawiam nad jedną rzeczą"
Facet który jest zainteresowany poznac blizej kobiete nie wazne ile ma lat czy 30"40"50 itp"potrafi na poczatki wywrzec na kobiecie takie pozytywne wrazenie ze sama kobieta staje sie zaskoczona"Boze jak taki facet jak on mógł sie zainteresowac taką kobietą jak Ja?przeciez on jest tak przystojny ze przeciez moze miec kazdą"jest tak romantyczny ze Romeo to przy nim pikus"-najgłosniejszym miejscu słychac jak jego serce bije w moim kierunku" Jest wswpaniały "cudowny no normalnie chodzący ideał"
a po dłuzszym okresie bycia razem to gdzies znika-juz nie ma tego samego faceta jaki był na początku" teraz jest bo jest aniech tylko kobieta spróbuje mu zwrócic uwage ze sie zmienił"to zaraz pusci jej wiązanke ze jej sie odechce"-czepiasz sie" marudzisz" zmierzła jestes" jestem normalny"męczysz mnie"szukasz dziury w całym"itp..
Dlaczego na początku faceci nie pokazuja siebie tacy jakimi są naprawde?czego sie boją ze jak sie pokaza ze są jacy są to zostana odprawieni z kwitkiem "tylko sie maskują "doskonale grają i po co? a pózniej jest jak jest "zrozpaczone i zagubione kobiety szukaja rozwiązan na forum "

No niestety takie jet życie, ale nie każdy związek musi tak wyglądać, istnieją pary, które mimo tylu lat kochają się mocno, nawet mocniej niż wcześniej, tylko wiadomo miłość i motylki w brzuchu jakoś nie trwają wiecznie..po kilkunastu latach ze sobą zostaje przyjaźń, szacunek przyzwiązanie, miłość również, ale nie taka jak kiedyś, pasja wspólne zainteresowania... do tej pory jak widzę takie dziadziusie trzymające się za trzęsące się już ręce razem to mnie łzy zalewają smile nie można się poddawać, bo to, żę komuś się udało nie znaczy, że TOBIE SIĘ NIE UDA, musisz szukać dalej swojej drogi. Prawda jest taka i naprawdę głęboko w to wierzę, ze to co Ty komuś oddasz dobrego..wróci do Ciebie..w tym przypadku dałaś dużo czasu, poświęciłaś go , a z drugiej strony też zmarnowałaś..czas na nowe LEPSZE! mam nadzieję życie, a to co oddałaś temu mężczyźnie zwróci Ci się dwukrotnie dobrem smile myślę, że w Twoim wypadku tak będzie, nie czekaj na jutro zacznij działać dziś i zmień SWOJE życie, bo jest tylko jedno ;*

25

Odp: Roztargniona Psychicznie
betheone napisał/a:
Otwarta Na Ludzi napisał/a:
betheone napisał/a:

Oj kochana, jak ja nienawidzę takich facetów. Jest mu po prostu z Tobą wygodnie, przyzwyczaił się do bycia w takim związku, żyje chyba dalej 'miłością nastolatka', który jest u siebie, spotyka się wieczorami z dziewczyną - i widać, że nie spieszno mu do dorośnięcia. Po słowach , które mu powiedziałaś ( które były konieczne, ale szkoda, że tak późno) tym bardziej nie będzie chciał składać jakichkolwiek deklaracji albo jak już złoży to nie wierzę, żę będą szczere..bo będą po prostu wymuszone... jesteś pewnie fajną dziewczyną, masz dziecko, dużo  Ci życie nakopało do dupki, szkoda żebyś się zmarnowała..

Oj zgadzam sie"zycie mi nie dosc ze nakopało to jeszcze przeorało po podłodze"
On ma 36 lat az trudno uwierzyc ze moze sie zachowywac jak nastolatek-od zawsze sie zastanawiam nad jedną rzeczą"
Facet który jest zainteresowany poznac blizej kobiete nie wazne ile ma lat czy 30"40"50 itp"potrafi na poczatki wywrzec na kobiecie takie pozytywne wrazenie ze sama kobieta staje sie zaskoczona"Boze jak taki facet jak on mógł sie zainteresowac taką kobietą jak Ja?przeciez on jest tak przystojny ze przeciez moze miec kazdą"jest tak romantyczny ze Romeo to przy nim pikus"-najgłosniejszym miejscu słychac jak jego serce bije w moim kierunku" Jest wswpaniały "cudowny no normalnie chodzący ideał"
a po dłuzszym okresie bycia razem to gdzies znika-juz nie ma tego samego faceta jaki był na początku" teraz jest bo jest aniech tylko kobieta spróbuje mu zwrócic uwage ze sie zmienił"to zaraz pusci jej wiązanke ze jej sie odechce"-czepiasz sie" marudzisz" zmierzła jestes" jestem normalny"męczysz mnie"szukasz dziury w całym"itp..
Dlaczego na początku faceci nie pokazuja siebie tacy jakimi są naprawde?czego sie boją ze jak sie pokaza ze są jacy są to zostana odprawieni z kwitkiem "tylko sie maskują "doskonale grają i po co? a pózniej jest jak jest "zrozpaczone i zagubione kobiety szukaja rozwiązan na forum "

No niestety takie jet życie, ale nie każdy związek musi tak wyglądać, istnieją pary, które mimo tylu lat kochają się mocno, nawet mocniej niż wcześniej, tylko wiadomo miłość i motylki w brzuchu jakoś nie trwają wiecznie..po kilkunastu latach ze sobą zostaje przyjaźń, szacunek przyzwiązanie, miłość również, ale nie taka jak kiedyś, pasja wspólne zainteresowania... do tej pory jak widzę takie dziadziusie trzymające się za trzęsące się już ręce razem to mnie łzy zalewają smile nie można się poddawać, bo to, żę komuś się udało nie znaczy, że TOBIE SIĘ NIE UDA, musisz szukać dalej swojej drogi. Prawda jest taka i naprawdę głęboko w to wierzę, ze to co Ty komuś oddasz dobrego..wróci do Ciebie..w tym przypadku dałaś dużo czasu, poświęciłaś go , a z drugiej strony też zmarnowałaś..czas na nowe LEPSZE! mam nadzieję życie, a to co oddałaś temu mężczyźnie zwróci Ci się dwukrotnie dobrem smile myślę, że w Twoim wypadku tak będzie, nie czekaj na jutro zacznij działać dziś i zmień SWOJE życie, bo jest tylko jedno ;*

Kochana czyli co mam na chwile obecną i dzien dzisiejszy zrobic?
Co mi radzisz"czekac az przemysli to co mu powiedziałam i sie w koncu okresli"czy zostawic go?" bo juz sama nie wiem..

26

Odp: Roztargniona Psychicznie

Droga autorko,zaslugujesz na cos wiecej niz tkwienie w miejscu z kims kto nie darzy cie zbyt mocnym i wznioslym uczuciem jakim ty darzysz jego.
Wiele lat poswiecilas dla tego zwiazku w nadziei, ze cos sie zmieni,a jednak nic sie nie zmienilo. On przyzwyczail sie do tego,ze ma pod reka kobiete przyjaciela,ale on cie nie kocha,bo milosc tak nie wyglada. On bierze,wciaz tylko bierze i bierze,ale nie daje nic w zamian. A czasem dlugie rozmowy to nawet my tutaj na forum mozemy ci zaoferowac, to jednak nie wystarczy,ty potrzebujesz uczucia ze strony mezczyzny a nie przyjaciela,kolegi,badz osoby,ktorej po prostu jest wygodnie cie miec.
Ten czlowiek sie juz nie zmieni,ty go kochasz wiec go usprawiedliwiasz.
On widzi jednak tylko siebie.Na poczatku dziwnie mu bedzie bez ciebie wiec znow zapewni cie slowami iz cie kocha,pocaluje cie,raz przytuli,pojdziecie do lozka,wrocisz do domu a tydzien lub dwa pozniej wroci stara rzeczywistosc... Nie warto kochana,nie warto! Ty bedziesz sie zadreczac jak teraz a jemu bedzie wszystko jedno i tak w kolko....
Zostaw go,bedzie ci ciezko ale tylko z poczatku pozniej poczujesz ulge,spokoj i szczescie. Mysle tez ze z latwoscia znajdziesz kogos kto cie doceni bo czytajac twoje listy,polubilam cie praktycznie nie znajac cie,mysle,ze fajna kobieta z ciebie wiec zmien swoje zycie!Zaslugujesz na wiecej!

27 Ostatnio edytowany przez betheone (2013-11-28 00:33:00)

Odp: Roztargniona Psychicznie

Powiem Ci tylko jak ja bym zrobila bo to co Ty zrobisz to musisz sama wiedziec i podjac racjonalna decyzje. Latwo sie gada zostaw go...jesli dlugo sie z takim czlowiekiem bylo. Siadz i przemysl czy jestes szczesliwa procz tego ze nie ma jakis powaznych deklaracji z jego strony....jesli widzisz wiecej minusow niz plusow to skoncz to bo nie dosc ze nic nie wiaze z Toba glebszego to jeszcze nie jestes przy jego boku szczesliwa. Jesli okaze sie ze jest wiecej tych plusow i wiesz ze jest dobrym czlowiekiem i moglabys z nim spedzic szczesliwe lata do konca zycia to postaw sprawe jasno...ultimatum...albo szczerze z Toba rozmawia mowi o swoich potrzebach wyznaje uczucie i sie okresla...bo mial 8 lat na to okreslenie albo konczysz to bo jestes juz w takim wieku ze chcesz isc do przodu a nie stac w miejscu chcesz zalozyc szczesliwa rodzine a jesli nie jest gotow to to nie jest dla niego bo zadne w tym zwiazku szczesliwe nie bedzie. Postaw na szczerosc ze wcale go do rtego nie przymuszasz ze nie naciskaszale ze potrzebujesz spokoj rozwoju a nie cofania sie i ze jesli nie potrzebuje takiej deklaracji albo nie czuje potrzeby bycz kims b lizej to maci inne priorytety. Spytaj co oznacza jego zdaniem ze jest czas na deklaracje? Porozmawiaj z nim tak od serca. Powiem ci jedno wszystko z oczu wyczytasz...bedziesz widziala czy ta rozmowe traktuje powaznie i czuje ze mowisz serio ze jest w jakis sposob przejety....jesli zobaczysz ze ma to gleboko w dupie przewraca oczami i najwyrazniej meczy go ta rozmowa to daj spokoj zaboieraj sie od niego i chocby blagal na kolanach to nie ewracaj. Wszystko teraz moim zdaniem zalezy od jego podejscia....juz dosc sie naczekalas....powiedz mu tez ze jesli ma sie deklarowac na sile to ty sie na to nie piszesz...bedziesz widziala jego reakcje czy bedzoe to na sile czy szczere znasz juz go 8 lat nie wierze ze nie wyczytasz co mu lezy na sercu....dziwie sie w ogole dlaczego do tej pory zadne nie zadeklarowalo zeby zae soba zamieszkac...jak to jest? Soerki ze tak chaotycznie ale pisze na komorce:)
EDIT: aha i jeszcze pytalas czy zdystansowac...oczywiscie ze tak pokaz mu ze tez zszedl na boczny tor niech sie poczuje tak jak ty moze to go obudzi...pokaz ze masz inne zajecia...ze zyjesz swoim zyciem ze masz swoje obowiazki...ze sie tym nie przejmujesz...patrz na reakcje czy pisze czy dzwoni czy sie stara czy jest mu wygodnie z tym i jest cisza....jesli sie bedzie odzywac i starac to podejmij OSTATNI raz ta rozmowe w cztery oczy co ci napisalam i zobaczymy co ona da...a jesli nic nie da i chlopak sie nie zdecyduje to nic innego ci nie pozosttalo...

28

Odp: Roztargniona Psychicznie
betheone napisał/a:

Powiem Ci tylko jak ja bym zrobila bo to co Ty zrobisz to musisz sama wiedziec i podjac racjonalna decyzje. Latwo sie gada zostaw go...jesli dlugo sie z takim czlowiekiem bylo. Siadz i przemysl czy jestes szczesliwa procz tego ze nie ma jakis powaznych deklaracji z jego strony....jesli widzisz wiecej minusow niz plusow to skoncz to bo nie dosc ze nic nie wiaze z Toba glebszego to jeszcze nie jestes przy jego boku szczesliwa. Jesli okaze sie ze jest wiecej tych plusow i wiesz ze jest dobrym czlowiekiem i moglabys z nim spedzic szczesliwe lata do konca zycia to postaw sprawe jasno...ultimatum...albo szczerze z Toba rozmawia mowi o swoich potrzebach wyznaje uczucie i sie okresla...bo mial 8 lat na to okreslenie albo konczysz to bo jestes juz w takim wieku ze chcesz isc do przodu a nie stac w miejscu chcesz zalozyc szczesliwa rodzine a jesli nie jest gotow to to nie jest dla niego bo zadne w tym zwiazku szczesliwe nie bedzie. Postaw na szczerosc ze wcale go do rtego nie przymuszasz ze nie naciskaszale ze potrzebujesz spokoj rozwoju a nie cofania sie i ze jesli nie potrzebuje takiej deklaracji albo nie czuje potrzeby bycz kims b lizej to maci inne priorytety. Spytaj co oznacza jego zdaniem ze jest czas na deklaracje? Porozmawiaj z nim tak od serca. Powiem ci jedno wszystko z oczu wyczytasz...bedziesz widziala czy ta rozmowe traktuje powaznie i czuje ze mowisz serio ze jest w jakis sposob przejety....jesli zobaczysz ze ma to gleboko w dupie przewraca oczami i najwyrazniej meczy go ta rozmowa to daj spokoj zaboieraj sie od niego i chocby blagal na kolanach to nie ewracaj. Wszystko teraz moim zdaniem zalezy od jego podejscia....juz dosc sie naczekalas....powiedz mu tez ze jesli ma sie deklarowac na sile to ty sie na to nie piszesz...bedziesz widziala jego reakcje czy bedzoe to na sile czy szczere znasz juz go 8 lat nie wierze ze nie wyczytasz co mu lezy na sercu....dziwie sie w ogole dlaczego do tej pory zadne nie zadeklarowalo zeby zae soba zamieszkac...jak to jest? Soerki ze tak chaotycznie ale pisze na komorce:)
EDIT: aha i jeszcze pytalas czy zdystansowac...oczywiscie ze tak pokaz mu ze tez zszedl na boczny tor niech sie poczuje tak jak ty moze to go obudzi...pokaz ze masz inne zajecia...ze zyjesz swoim zyciem ze masz swoje obowiazki...ze sie tym nie przejmujesz...patrz na reakcje czy pisze czy dzwoni czy sie stara czy jest mu wygodnie z tym i jest cisza....jesli sie bedzie odzywac i starac to podejmij OSTATNI raz ta rozmowe w cztery oczy co ci napisalam i zobaczymy co ona da...a jesli nic nie da i chlopak sie nie zdecyduje to nic innego ci nie pozosttalo...

No własnie kochana nie łatwo jest powiedziec odchodze mam Cie w (_,_) od tak po tylu latach związku nawet nie zyjąc pod jednym dachem"tym bardziej ze nie zawsze było tak zle "mnóstwo tez razem przeszlismy"były te lepsze i te gorsze chwile"
Najlepszym wyjscie to jest własnie tak jak piszesz rozmowa:-i nie przez tel jak Ja ostatnio z nim przeprowadziłam "bo niewiem co miał wtedy w oczach"jak sie zachowywał czy sie skupił na tym co mówie czy wrecz odwrotnie patrzył sie w sufit i myslał sobie przestan juz biadolic kobieto"
Zawsze uwazałam ze rozmowa to podstawa udanego związku"-tym bardziej ze z tego co wiem to chce przyjechac do mnie jeszcze przed swiętami bo na swieta jedzie do rodzicow w sumie to co roku jezdzi na swieta do nich bo z nimi sie tylko raz w roku widuje"
Wiec poczekam na jego przyjazd co nie znaczy ze do tego czasu bede nadal mu nadskakiwac" Tak myslałam czy nie zamienic sie w zolze podobno faceci takie kobiety kochaja bardziej niz te miłe"-i chyba cos w tym jest smile

W kazdym bądz razie serdecznie Ci dziekuję za pomoc i wskazówki kochana i mam nadzieje ze jak bedzie potrzeba to mi doradzisz :*

29

Odp: Roztargniona Psychicznie
punkt. napisał/a:

Droga autorko,zaslugujesz na cos wiecej niz tkwienie w miejscu z kims kto nie darzy cie zbyt mocnym i wznioslym uczuciem jakim ty darzysz jego.
Wiele lat poswiecilas dla tego zwiazku w nadziei, ze cos sie zmieni,a jednak nic sie nie zmienilo. On przyzwyczail sie do tego,ze ma pod reka kobiete przyjaciela,ale on cie nie kocha,bo milosc tak nie wyglada. On bierze,wciaz tylko bierze i bierze,ale nie daje nic w zamian. A czasem dlugie rozmowy to nawet my tutaj na forum mozemy ci zaoferowac, to jednak nie wystarczy,ty potrzebujesz uczucia ze strony mezczyzny a nie przyjaciela,kolegi,badz osoby,ktorej po prostu jest wygodnie cie miec.
Ten czlowiek sie juz nie zmieni,ty go kochasz wiec go usprawiedliwiasz.
On widzi jednak tylko siebie.Na poczatku dziwnie mu bedzie bez ciebie wiec znow zapewni cie slowami iz cie kocha,pocaluje cie,raz przytuli,pojdziecie do lozka,wrocisz do domu a tydzien lub dwa pozniej wroci stara rzeczywistosc... Nie warto kochana,nie warto! Ty bedziesz sie zadreczac jak teraz a jemu bedzie wszystko jedno i tak w kolko....
Zostaw go,bedzie ci ciezko ale tylko z poczatku pozniej poczujesz ulge,spokoj i szczescie. Mysle tez ze z latwoscia znajdziesz kogos kto cie doceni bo czytajac twoje listy,polubilam cie praktycznie nie znajac cie,mysle,ze fajna kobieta z ciebie wiec zmien swoje zycie!Zaslugujesz na wiecej!

Droga punkt...wiem 8 lat to szmat czasu"chyba masz racje ze on sie przyzwyczajił do tego ze ma mnie zawsze pod ręką" ze bez wgledu na pore"na godz on dzwoni a Ja odbieram bez najmniejszych pretensji ze mnie obudził albo ze przerwał mi np.zmywanie naczyc"ze zawsze mu pomoge" pociesze"itd...Zdarzyłam juz zauwazyc ze on widzi tylko siebie i własne potrzeby"ze zyje tak jak jemu jest wygodnie a nie tak jak Ja bym chciała"
chociaz on zawsze twierdził ze zadna kobieta nie bedzie nim kierowała "jego zyciem i mowiła mu jak ma zyc"i co robic"
Dlaczego Ci faceci sa tacy skomplikowani"-
Napewno cos w tym kierunku zaczne robic "nie bede juz czekac az ta próznia sie zapełni"
Dziekuje kochanienka cmokaski:*

30

Odp: Roztargniona Psychicznie

Witam smile Nie chce martwić, to wszystko pięknie wygląda, ale nagle coś takiego . Możliwe, że poczuł się zbyt pewnie i teraz, wie że może wszystko może się spotykac z kim chce, bo na codzień nie przebywacie razem . Wie, że może zawsze do Ciebie przyjść. Poczuł pewność siebie lub za duzo uczucia i jednak znudziło mu się . Faceci myślą troche inaczej może przeraza go myśl, że był by z Tobą i dzieckiem na codzień lub naprawde bawi się na całego, a ty jesteś osobą która ma na 100 % i się nie boi że ją straci a do tego dobrze sie bawi. No nie wiem bo troche poczytałam tylko co piszesz smile . Na początku to była miłośc prawdziwa, ale teraz trudno to jakos nazwac .

31

Odp: Roztargniona Psychicznie

Cześć Otwarta Na Ludzi smile. Słuchaj, z tego co zauważyłam na tym forum, bardzo prosisz o rady. A to jest tylko forum, sama musisz myśleć, skontaktować się z sobą, podejmować decyzje, czuć co jest dobre dla siebie. Forum, i nie przychylni ludzie tu, mogą Ci tylko zamieszać w głowie. Forum powinno, moim zdaniem, służyć Ci do tego, aby podpatrywać historie innych, ale powinnaś samej wyciągać z tego wnioski.

Czytasz książkę? wink.

32

Odp: Roztargniona Psychicznie
lilka987 napisał/a:

Cześć Otwarta Na Ludzi smile. Słuchaj, z tego co zauważyłam na tym forum, bardzo prosisz o rady. A to jest tylko forum, sama musisz myśleć, skontaktować się z sobą, podejmować decyzje, czuć co jest dobre dla siebie. Forum, i nie przychylni ludzie tu, mogą Ci tylko zamieszać w głowie. Forum powinno, moim zdaniem, służyć Ci do tego, aby podpatrywać historie innych, ale powinnaś samej wyciągać z tego wnioski.

Czytasz książkę? wink.

Czesc Kochanienka:0
Tak czytam ksiązke "wczoraj u Ciebie na Watku na pisałam ze to jest nie mozliwe zeby az tak słowo w słowo zgadzałam sie z tym co tam piszą:-
Jestem w szoku i zarazem nie dowierzam to co czytam_
najpierw miałam wrazenie ze wszystkie kobiety które maja podobne problemy z facetami "mają tego samego czyli"nas jest duzo a on jeden.
Ale tez znalazłam rozwiązanie do tego dlaczego kocham za bardzo-nigdy jakos nie zastanawiałam sie nad tym"zawsze to dla mnie było normalne zachowanie"a jednak to ze kocham za bardzo to nie jest troska o innych a mój problem"
Mysle ze jak dojde do konca czytania ksiązki to zrobie zimowe porządki w swoim zyciu"chyba to mi było potrzebne"własnie taka ksiązka:*

33

Odp: Roztargniona Psychicznie
Iseeyou900 napisał/a:

Witam smile Nie chce martwić, to wszystko pięknie wygląda, ale nagle coś takiego . Możliwe, że poczuł się zbyt pewnie i teraz, wie że może wszystko może się spotykac z kim chce, bo na codzień nie przebywacie razem . Wie, że może zawsze do Ciebie przyjść. Poczuł pewność siebie lub za duzo uczucia i jednak znudziło mu się . Faceci myślą troche inaczej może przeraza go myśl, że był by z Tobą i dzieckiem na codzień lub naprawde bawi się na całego, a ty jesteś osobą która ma na 100 % i się nie boi że ją straci a do tego dobrze sie bawi. No nie wiem bo troche poczytałam tylko co piszesz smile . Na początku to była miłośc prawdziwa, ale teraz trudno to jakos nazwac .

No więc własnie droga iseeyou to była prawdziwa miłosc i stan jej trwał długo"co było powodem ze sie stłumiła?Niewiem-
Moze faktycznie tak jak mowisz poczuł sie pewny-zdobył i juz nie musi sie starac"dlaczego?-Bo za duzo mu pokazałam uczuc"tego jak mi zalezy i bezwzgledu na wszytko utrzymam ten związek w rydzach"

Bądz co bądz jakis powód musi byc "który Ja muszę rozwiązac i to jak najszybciej"
Pozdrawiam kochana:*

34

Odp: Roztargniona Psychicznie

Ah pewnie ze Ci pomoge;) bede tutaj zagladac. Polecam Ci przeczytac ksiazke ktora jest dostepna w pdf na necie dlaczego mezczyzni kochaja zolzy - jest to swietny poradnik pisany humorystycznie i wydaje mi sie ze kazda kobieta powinna go chociaz raz przeczytac:)

35

Odp: Roztargniona Psychicznie
betheone napisał/a:

Ah pewnie ze Ci pomoge;) bede tutaj zagladac. Polecam Ci przeczytac ksiazke ktora jest dostepna w pdf na necie dlaczego mezczyzni kochaja zolzy - jest to swietny poradnik pisany humorystycznie i wydaje mi sie ze kazda kobieta powinna go chociaz raz przeczytac:)

Oj tak własnie jakis czas temu czytałam Tą ksiązke "dlatego smiem twierdzic ze miła kobieta odpycha faceta a zołza wrecz go przyciąga"
Dziewczyny naprawde warto przeczytac ta ksiązke:)

36 Ostatnio edytowany przez Otwarta Na Ludzi (2013-11-29 22:53:25)

Odp: Roztargniona Psychicznie

"Witam Kochanienke:*

37

Odp: Roztargniona Psychicznie

Kochane forumowiczki" i jak?" dajecie sobie jakos rade z waszymi rozsterkami sercowymi.."?
Ja zrobiłam głeboka analize swojego zwiazku" za " i przeciw" i powiem wam ze od dwóch dni jakos lzej mi na psychice" przestałam byc rozstargniona " smutna " zdołowana " a co najwazniejsze moje mysli juz nie krążą wokół mojego partnera tak jak to było dotychczas "
Jakos inaczej sie czuje smile:)
Pozdrawiam was kobietki "bo w grupie siła..":):):):):)

38

Odp: Roztargniona Psychicznie

Cześć Otwarta Na Ludzi smile. Brzmisz naprawdę dobrze. Czujesz tę zmianę? To jest niesamowite prawda? Życzę Ci abyś na nowo połączyła się ze samą sobą, zadbała o siebie. Ja kontynuuję dalszy ciąg mojej terapii (z małym zwichnięciem wczoraj, ale wstałam dziś, otrzepałam swoją sukienkę i idę dalej). Czuję się jak w sanatorium na leczeniu. Byłam dziś na dobrym obiedzie, nagrodziłam się kawą i zakupem dobrej książki (notabene akcja książki dzieje się w sanatorium smile. Pytam siebie: co lubisz robić, co lubisz jeść, jakiej muzyki lubisz słuchać, jak preferujesz spędzać wolny czas. Czasami głaszczę się po ramieniu i pytam: co tam u ciebie mała. Jestem w stałym kontakcie ze swoim facetem. Opowiadam mu co się ze mną dzieje. Kibicuje mi. Nie spotykamy się.

39

Odp: Roztargniona Psychicznie

Witaj lilka"

Oj tak czuje zmiane" moze nie taką głęboką ale jednak czuje ze cos sie zaczyna zmieniac"
Jestem w trakcie konczenia ksiązki" czytam Ja kazdego dnia po troche ze wzgledu na obowiązki" ale i te troche duzo mi daje"

Boję sie ze teraz jest lepiej ale ze moze nadejsc moment zachwiania i wróce znowu do etapu start" ale wiem ze muszę isc naprzód mimo wszystko"
Cos sie dzieje "cos sie zmienia-i to jest fantastyczne uczucie-

Ja równiez jestem w stałym kontakcie z partnerem"co do rozmow nic sie nie zmieniło tzn"od tych 8 lat kazdego dnia wieczorem jest rozmowa tel"
ale widze po sobie ze juz nie jestem milcząca" smieje sie z byle czego" nawet gdy on milczy na mojej twarzy pojawia sie usmiech"wtedy pada pytanie z jego strony" z czego sie cieszysz?stało sie cos?"z moich ust juz nawet nie padają słowa typu-co sie dzieje?"czemu sie zmieniłes?"itp-
Juz nawet nie chodze rozgoryczona z głową pełnych mysli co on robi skoro jesli nie odezwał sie w ciągu dnia"moze z kims sie umówił"?a moze jest zajety inną"?a moze ma mnie w d..."? tego juz nie ma:)nie ma juz tych scenariuszy wymyslanych przezemnie"

Jak Ty lilka tak i Ja własnie porozmawiałam ostatnio z moim facetem ze jestem w trakcie czytania ksiązki którą mi poleciłas "dzieki której powoli rozumiem siebie i odkrywam gdzie znajduje sie problem" był troche zaskoczony"Bo wie ze Ja nie lubie czytac ksiązek a tutaj szok"

Sam mi nawet zaproponował abym przeczytała równiez książke pt"Potęga podswiadomosci " ze tam tez sie mnóstwo dowiem o sobie" to jest naprawde podbudowujące wiedziec ze najblizsza osoba nie potepia tego co sie robi"
Ale musze Ci tez powiedziec ze dwa dni temu zapytałam go czy myslał nad ostatnią moją rozmową skierowaną do niego a jak mi odpowiedział ze jeszcze nie bo dopadła go grypa i nie jest w stanie nawet z łózka wstac a co dopiero myslec -to wręcz donosnym głosem powiedziałam mu "skoro Ty to masz w d... to Ja od teraz tez to mam w d...e!" wtedy zapytał a co takiego masz w d.... to mu powiedziałam ogólnie wszystko!" i tak jak bym poczuła ze nagle spadł zemnie ten cały cięzar"taka lekka"

Jeszcze długa droga przed nami ale wierze w to ze nam sie uda" kiedys usiądziemy na tym forum i wspominając nasze  wątki w których problemem byli nasi faceci bedziemy sie  ztego smiac:):)

Mysle ze mimo naszej terapi kontakt sie nie urwie i bedziemy mogły sie wymieniac doswiadczeniami z kazdego dnia:)
Pozdrawiam Cie kochana i trzymam za siebie i Ciebie kciuki":)

40 Ostatnio edytowany przez lilka987 (2013-12-01 19:10:51)

Odp: Roztargniona Psychicznie

Otwarta Na Ludzi - muszę Cię zmartwić. Nie odrobiłaś lekcji smile. Naszym problemem nie są nasi mężczyźni, Tylko my same. Same przecież pozwalałyśmy na takie a nie inne zachowania, same podejmowałyśmy decyzje czy wchodzić w ten związek czy nie. Oni są tacy, i nic tego nie zmieni (chyba, że sami będą chcieli). Naszym problemem jest brak stawiania granic, słaba tożsamość i niska ocena, a całe zbawienie upatrujemy na zewnątrz (nasz mężczyzna, wybawca na białym koniu).

Czytaj książki, rozmawiaj tu z nami, chciałabym abyś stanęła na własne nogi, decydowała o sobie w każdym dniu, a mężczyzna był dodatkiem, jednym z wielu. Tak jest zdrowo.

Wiesz, nie popadnijmy też w taki stan, że wszystko zwalamy na nich. Dużo jest tu kobiet na forum, które straszne rzeczy mówią o swoich partnerach (w wielu przypadkach wcale im się nie dziwię), ale zapominają, że one same takie święte nie są. Ja też spartaczyłam (m.in. swoim nałogiem) swój związek, i teraz szkoda mi tego, żałuję niektórych momentów i na pewno za jakiś poproszę o wybaczenie kilku kwestii. Wcześniej, nie bardzo widziałam swoją winę.

Tak - to jest takie budujące, że oni nam kibicują i wspierają. Ja wiem, że mój mężczyzna też jest na ''zdrowieniu''. Też widzi swoje braki, rozmawia o nich szczerze ze mną, czyta, myśli, przebudowuje swoje życie. Ale czy się spotkamy? Czy się zejdziemy? Nie mam pojęcia, w głębi duszy bardzo go kocham (to się czuje) i żyję nadzieją, ale nie wiem czy będzie nam to dane. Możemy za jakiś czas stać się przecież zupełnie innymi ludźmi.

41

Odp: Roztargniona Psychicznie

Ano taka jest prawda" same im pozwalałysmy na duzo rzeczy-nasza wina"

Jestem swiadomo tego ze nie jestem bez winy"-z czasem jak siebie uzdrowie to napewno tez naprawie swoje błędy-narazie skupiam sie tylkoiwyłącznie na sobie"na reszte przyjdzie odpowiednia pora:)

42 Ostatnio edytowany przez HerShine (2013-12-02 09:06:28)

Odp: Roztargniona Psychicznie

Mężczyzna , który jest Tobą 8 lat i nie potrafi się określić jest trochę dziwny. Może wpisałaś 8 lat a jest 8 miesięcy. Wydaje mi się że macie jakiś układ , który pasuje Tobie i jemu. Ważna jest rozmowa i jeśli chcesz czegoś więcej to trzeba to zrobić. Wchodząc na takie forum czegoś szukamy.Ty też czegoś potrzebujesz ,zastanów się .Wydaje mi się że lubisz pomagać.Pomóż sobie i zadbaj o zdrowe relacje ,kawa na ławę.

43

Odp: Roztargniona Psychicznie

Cześć Otwarta Na Ludzi - jak się dziś miewasz? Jak Twój program zdrowotny i jak Twoje emocje? smile. Moje dziś potargane, ale staram się naprostować smile.

44

Odp: Roztargniona Psychicznie
HerShine napisał/a:

Mężczyzna , który jest Tobą 8 lat i nie potrafi się określić jest trochę dziwny. Może wpisałaś 8 lat a jest 8 miesięcy. Wydaje mi się że macie jakiś układ , który pasuje Tobie i jemu. Ważna jest rozmowa i jeśli chcesz czegoś więcej to trzeba to zrobić. Wchodząc na takie forum czegoś szukamy.Ty też czegoś potrzebujesz ,zastanów się .Wydaje mi się że lubisz pomagać.Pomóż sobie i zadbaj o zdrowe relacje ,kawa na ławę.

a moze mi sie pomyliło i to było tylko 8 dni" zaraz wiem przeciez to byo zaledwie 8 godzin a nawet 8 minut"
Ja wiem ile jestem w zwiazku jak i równiez wiem co pisze"

Owszem lubię pomagac innym" pomagajac innym pomagam tez w jakis sposób sobie samej"
Jezeli chodzi o jakikolwiek układ to nie jestem nastolatką aby wchodzic w jakies układy" np Ja Ci dam zajeb**ty sex" a Ty mi wzamian dasz miłosc"
Od samego początku weszłam w ten zwiazek z pełnym zaangazowaniem" a to ze mój partner nie jest pewny czego sam od zycia chce" to juz pozostawiam jemu samemu"
Ja bynajmniej jestem w trakcie zdrowienia i patrzenia na swoje zycie z entuzjazem" obojetne czy przejde przez to zycie sama czy z nim"

Pozdrawiam:)

45

Odp: Roztargniona Psychicznie
HerShine napisał/a:

Mężczyzna , który jest Tobą 8 lat i nie potrafi się określić jest trochę dziwny. Może wpisałaś 8 lat a jest 8 miesięcy. Wydaje mi się że macie jakiś układ , który pasuje Tobie i jemu. Ważna jest rozmowa i jeśli chcesz czegoś więcej to trzeba to zrobić. Wchodząc na takie forum czegoś szukamy.Ty też czegoś potrzebujesz ,zastanów się .Wydaje mi się że lubisz pomagać.Pomóż sobie i zadbaj o zdrowe relacje ,kawa na ławę.

a moze mi sie pomyliło i to było tylko 8 dni" zaraz wiem przeciez to byo zaledwie 8 godzin a nawet 8 minut"
Ja wiem ile jestem w zwiazku jak i równiez wiem co pisze"

Owszem lubię pomagac innym" pomagajac innym pomagam tez w jakis sposób sobie samej"
Jezeli chodzi o jakikolwiek układ to nie jestem nastolatką aby wchodzic w jakies układy" np Ja Ci dam zajeb**ty sex" a Ty mi wzamian dasz miłosc"
Od samego początku weszłam w ten zwiazek z pełnym zaangazowaniem" a to ze mój partner nie jest pewny czego sam od zycia chce" to juz pozostawiam jemu samemu"
Ja bynajmniej jestem w trakcie zdrowienia i patrzenia na swoje zycie z entuzjazem" obojetne czy przejde przez to zycie sama czy z nim"

Pozdrawiam:)

46

Odp: Roztargniona Psychicznie
lilka987 napisał/a:

Cześć Otwarta Na Ludzi - jak się dziś miewasz? Jak Twój program zdrowotny i jak Twoje emocje? smile. Moje dziś potargane, ale staram się naprostować smile.

Czesc Lilka:)
A co sie stało?" hmm"-opowiadaj czemu masz potargane dzis emocje?"
Miewam sie dzis dobrze" ale jednak wolałabym Ci napisac ze wspaniale" niestety na to musze jeszcze troche poczekac:)"
Program idzie jak narazie w dobrym kierunku " chociaz bywa i tak ze nawracają mysli które wpedzają mnie w rozstargienie" ale szybko sie budze z tego letargu i zajmuje sie czyms:)
Całuski:*

47

Odp: Roztargniona Psychicznie

Napisałam w swoim wątku. Ogólnie jestem już po akcji naprawczej - obiad i kawa ze znajomym w mieście. Dużo lepiej smile.

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Roztargniona Psychicznie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026