netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

20 odpowiedzi3 788 wyświetleńzałożony przez pennylane, 29.07.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

hej,
wcześniej pisałam o moich problemach z moim chłopakiem... o tym, że jak sie napije na próbie zespołu czy coś to nie wraca do domu, nie odbiera tel albo odbiera i mówi, że idzie spać gdzieśtam i że o co mi chodzi... ostatnia taka akcja miała miejsce 2 tyg temu - potem oczywiście mnie przepraszał, odbyliśmy mega długą rozmowę, w której mówił, że ma doła przez prace, że go nudzi, że to dlatego pije a nie pije w domu bo ja się czepiam wtedy... ustaliliśmy, że będziemy jednak próbować rozwiązywać jego problemy wspólnie.

przedwczoraj jechaliśmy rano do pracy, wieczorem miał mieć próbę. mówię mu: "tylko mi nie powiedz wieczorem, że ci się samochód popsuł bo dziwnym trafem zawsze się psuje, kiedy masz próbę..." a on "no co ty, jasne, nie popsuje się chyba" "okej, bo ja chce iść do klubu na chwilkę to być mnie zgarnął wracając do domu" "ok". (z samochodem chodzi o to, że kiedy ma nim wracać po próbie to nie pije.. a jak się popsuje to pije na umór)
godz 17 z hakiem, dzwoni - mówi, że wykrakałam, że samochód się popsuł. ja zrezygnowana zapytałam tylko czy wraca dzisiaj do domu a on obruszony, że jasne bo niby gdzie indziej ma wracać? pod most?
spoko... zrobiłam zakupy, posprzątałam w domu, ogarnęłam się i poszłam spotkać z koleżanką w klubie.
o północy zaniepokoiłam się trochę, że on nie daje nic a nic znać więc zadzwoniłam. rozmowa wyglądała tak: ja: "hej" on: "no hej" "co tam?" "spoczko, a u ciebie?" "no spoczko.." "gdzie jestes?" "no, w klubie" "aha, to ja ide dzisiaj do s. spać"....
więc ja mówię, że kurde nie, umawialiśmy się na coś, rozmawialiśmy o tym nie dalej jak 2 tygodnie temu do cholery, że czemu to robi? że proszę, żeby wrócił. nie było opcji. więc powiedziałam tylko, że po prostu albo wraca do domu albo to koniec. powiedział "tak? no to spoko, to niech to będzie koniec". i tyle....
spakowałam się, wzięłam z domu wszystko prawie włącznie z naszymi dwoma kotami i wyniosłam się do mamy mimo, że mieszkanie w którym mieszkaliśmy jest moje... ale nie potrafiłam tam zostać....
rano nie dałam rady iść do pracy. na dodatek ze stresu zaczęłam mieć standardwowe problemy z żołądkiem - wymioty, bóle. masakra totalna....
ok 13 napisał do mojej najlepszej przyjaciółki czy ze mną gadała i czy wszystko jest okej. odpisała mu, że jak chce wiedzieć to niech sam do mnie zadzwoni. nie odpisał jej ani nie zadzwonił...
napisał mi sms "dziubku czy to naprawde koniec koniec? czy ty tego chcesz?". nic nie odpisalam...
po jakichs 2 godz napisal mi "ja czekam na twój ruch ty czekasz na mój ruch. dla mnie to bez sensu"... wiec mu napisałam "w kółko jest to samo. nasze ustalenia nie przynoszą żadnych skutków. czy masz pomysł co dalej?" on na to "ja czekam na twój ruch. widocznie za mało od ciebie czuje. i tak w ogóle to smutno...." więc ja na to "wczoraj w nocy ja czekałam na twój ruch i wybrałeś, że to ma być koniec więc o czymm ja mam teraz decydować?" a on "ja z kolei pamiętaj, że to ty powiedziałaś, że to koniec ale hgw. nie martw się o mnie bo nie ma o co"

.... jestem załamana.
jeszcze w weekend zabrał mnie na zlot całej jego rodziny, w niedzielę siedzieliśmy u moich rodziców i wielka miłość. jeszcze rano w poniedziałek - wielka miłość. a w poniedziałek już chlanie z kolegą i "koniec? no to spoko".
ciężko byłoby mi mu w ogóle przebaczyć gdyby nawet przyjechał pod mój dom z kwiatami i błagał a on nie dość, że tego nie robi to jeszcze pisze, że "za mało ode mnie czuje" ?????????
serce mi pęka bo wiem, że to w 90% przez alkohol. wiem, że on nie pójdzie się leczyć. wiem, że nic z tego nie będzie. ale tak bardzo chciałabym wyciągnąć tą część jego, kiedy jest trzeźwy. tego kochanego, dbającego o mnie chłopaka...
a wiem, że się nie da.

nie odzywam się do niego. bo po co? on i tak rzeczywistość widzi wykrzywioną - według niego to ja go rzuciłam i to jeszcze pewno bez powodu... ale tak strasznie tęsknie do tych dobrych chwil... u rodziców śpię w łóżku, w którym jeszcze w niedzielę spaliśmy razem. w łóżku do którego rano przynosił mi herbatę. w łóżku, w którym budził mnie pocałunkami.
czy naprawdę można być dr. jekylem i mr. hydem jak on?! aż mi się nie chce w to wierzyć...


na dodatek dzisiaj w nocy obudziłam się po najgorszym śnie w życiu chyba. wcześniej gadałam o moim chłopaku z moim ojczymem - alkoholikiem, który się leczył w AA ale niedawno znowu zaczął pić i on zaczął mi mówić o szansach na to, żeby ktoś w ogóle zaczął się leczyć kiedy jeszcze nie stracił pracy, rodziny, dzieci... i o tym, że nawet jeżeli jakimś cudem zacznie to jaki procent ludzi przestaje pić na zawsze...
i przyśniło mi się, że mój chłopak był narkomanem... że siedziałam z nim w jakimś brudnym, zaszczanym, ciemnym pokoju. on leżał na jakimś materacu i dawał sobie w żyłę... i że potem cały się obsikał, że leżał w jakichś wymiocinach... koszmar. nie mogę się pozbyć tej wizji...

nie chcę z nim zostać, bo wiem, że mnie zatruwa. wiem, że im prędzej wyleczę się z tej toksycznej miłości tym lepiej dla mnie...
ale nie chcę też opuścić go kiedy istnieje jakiś promil chociaż szansy na to, że mogę mu pomóc w decyzji o leczeniu... niewielka to szansa a jednak...

nie wiem co mam robić. nie wiem jak znieść to, że on tak się zmienia w cyborga bez uczuć po alkoholu. nie wiem jak wytrzymać, że potrafi się nie odzywać teraz. że mnie przetrzymuje - kto się pierwszy złamie... nie mogę normalnie żyć z myślą, że być może jego miłość do mnie nie wystarczy? bo jego miłość jest taka właśnie - toksyczna...
chcę zrobić wszystko, żeby to uratować. ale nie wiem sama po co. nie wiem po co tęsknię skoro wcale nie byłam szczęśliwa. nie wiem co mam zrobić, w którą stronę pójść, na co się w życiu zdecydować...

pomocy....

2

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Echh, widze,ze masz bardzo ciezko sytuacje.. Z jednej strony Kochasz go, chciałabys mu pomoc, przywrocic tamte piekne chwile,kiedy był normalny, opiekunczy czuły..
A z 2 strony wiesz,ze gdybys z nim została wyniszczyłabys sie..bo w głebi duszy wiesz,ze obojetnie co bys nie zrobila i tak go z tego nie wyciagniesz... tojest najgorsze uczucie jakie takze znam.. ;/

Nie wiem... moze jedynym wyjsciem było by powiadomienie jego rodziny.. a Ty zebys chwilowo postarala sie byc tylko jego przyjaciolka.. facet czesto nie potrafi wygadac sie wlasnej kobiecie..co go gryzie, co go tak naprawde boli.. smutne ale tak wlasnie jest. Moze istnieja jeszcze jakies szanse,ze on stanie na nogach..

Ale on tez mus tego chciec. Najlepiej gdybys znała jego słaby punkt.. uswiadomila mu jaki byl nim alkohol i problemy zatruły jego umysl i serducho.. On sie juz niczym nie potrafi cieszyc.. to niech zobaczy jak to bylo wczesniej..bez alkoholu Czasami takim ludzia trzeba totalnie na sile pokazac, ze moze istniec lepszy swiat..ale jak to facet...to cięzki orzech do zgryzienia..

JAK NA MNIE.. POLACZYLABYM SILY Z JEGO DOBRYMI ZNAJOMYMI Z JEGO RODZINA..ALE NIE AZ TAK BY POCZUL SIE OSACZONY, POZBIERAJ PIERW INFORMACJE, OBSERWUJ..

' to koniec...? no spoko ' - skoro tak - hmm.. brzmi ALBO DEPRESYJNIE,ZE MA ALL JUZ W TYLKU ALBO ON SAM NIE JEST CIEBIE WART..

3 maj sie Kochana. ;*

3

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Jeżeli chodzi o jego znajomych to ma właśnie kumpla S., który niedawno rozstał się z dziewczyną... cały czas balował, nie wracał na noce, ona siedziała z dzieckiem. Ona jest moją kumpelą i ja jej od rozstania pomagam no i niestety do rozstania się przyczyniłam niechcący (po imprezie jak mój poszedł w tany ona zadzwoniła do mnie i ja powiedziałam 'no, ja to do rana na l. czekalam az wroci, ty pewno na s. tez?"... ona na to, że jest poza wawą, a on podobno mial byc w pracy i z dzieckiem...). I nasze poważne problemy zaczęły się dokładnie, kiedy oni się rozstali. Bo S. ciągle baluje i namawia mojego chłopaka, zresztą może powinnam napisać mojego byłego chłopaka............
Wiem, że to nie tak, że można po prostu zwalić na kogoś winę, że zły wpływ ma bo mój chłopak też ma mózg ale jednak daje sobą widocznie manipulować......
Nie wiem wszyscy mówią mi to co ja wiem - że nie ma sensu. że nie uratuję go. że to on musi chcieć a nie tylko ja.
A ja chcę tylko siedzieć w jakimś kącie i płakać... Bo już nie mogę tak żyć z nim i nie mogę tak żyć bez niego...

4

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

wiesz.. przede wszystkim odpuść mu-niech sobie baluje, szaleje, a co-też bądź "spoko". Może gdy któregoś dnia dojdzie do normalnego stanu, gdy zobaczy że Ciebie nie ma obok, że to był ostatni raz gdy samochód się popsuł i Ty czekałaś-może zobaczy że Ciebie nie ma, nie czekasz, nie piszesz.. może Cię doceni.. aczkolwiek szczerze w to wątpię, a jeśli nawet to na chwilę.. wg mnie nie będziecie szczęśliwi jeśli w tej relacji nie zajdą jakieś rewolucje-jeśli on nie będzie chciał się zmienić..
zmarnujesz się i tyle. już teraz nie panujesz nad nerwami-te wymioty, biegunka.. wykończy Cię.
aha i jeszcze jedno-skoro mieszkanie jest Twoje to idź tam spakuj jego rzeczy, rozłóż swoje i żyj dalej a on niech sobie mieszka nawet i pod mostem! nie może tak być że my kobiety zawsze ustępujemy i jest git! nie, nie jest!

5 Ostatnio edytowany przez pennylane (2009-07-29 10:30:56)

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Jeżeli chodzi o mieszkanie to dostaje histerii jak mam tam zostać chociażby 5 minut. Narazie jeszcze nie wiem co z nim będzie, ale wiem, że muszę pobyć z jakimiś ludźmi - z rodzicami, z przyjaciółką.

To nie ma sensu - wiem.
Więc dlaczego nie mogę przestać płakać????

chcę po prostu zniknąć już i żeby przestało tak boleć. chcę, żeby nie było już ani mnie ani jego ani niczego.

6

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

pennylane, jestem z Ciebie naprawdę dumna. Wiem, że nie jest Ci lekko - ktoś kiedyś powiedział, że "rozstanie to wszystko, co musimy wiedzieć o piekle". Ale podjęłaś najlepszą decyzję ze wszystkich stawiając mu ultimatum, miałaś prawo mieć dość niesłowności i złamanego słowa, a o rozstaniu tak naprawdę zdecydował ON, nie Ty.

Wiem, że przechodzisz coś strasznego i wszystko Cię boli, ale jeżeli się złamiesz i pozwolisz mu na powrót to będzie bardzo dosłowny powrót do starego porządku.
Jesteś rozsądną, dzielną kobietą i wierzę, że niewiele jest rzeczy, z którymi nie dasz sobie rady.
Ja na Twoim miejscu w pierwszym sprzyjającym momencie wróciłabym do domu - choćby z przyjaciółką, która miałaby mieszkać z Tobą przez jakiś czas. Oczywiście poczekaj, aż będziesz miała trochę więcej siły, bo dodatkowe wrażenia mogą Cię dobić i nakłonić do powrotu do toksycznego faceta. Ale jak już wrócisz, zaciśnij zęby i pamiętaj - to naprawdę przestanie boleć. Obiecuję.

7

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Dziękuję yvette, bardzo czekałam na Twoją odpowiedź.

Wiem, że to dobra decyzja. Wiem, że nie mogę wrócić chyba, że on podejmie jakieś działania - terapia, AA, cokolwiek. Wiem, że zniszczył mnie nieświadomie i nawet gdybym do niego teraz wróciła to związek budowany na tak złych emocjach, wspomnieniach, na braku zaufania nie miałby sensu.
A jednak jak wytrzymać to, że on się nawet nie odezwał do tej pory? Jak przestać się zastanawiać co robić? Jak przestać myśleć o tym, że jak wrócę w końcu do domu to znikną wszystkie jego rzeczy, że on potrafi tak po prostu zniknąć bez słowa?
Alkohol to jedno a ten brak potrzeby kontaktu to drugie. W końcu nie wierzę, żeby od dwóch dni cały czas chodził na rauszu. Czy to znaczy, że jego 'kocham cie' z dnia na dzień straciło na znaczeniu?

8

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

To nie przestanie Cię tak łatwo boleć. I wiem, że nigdy nie wylejesz tyle łez, co wtedy, kiedy będziesz pakować jego rzeczy. Znam to z autopsji. Do jednego kartonu wrzucałam jego ubrania, maszynki itd, a do drugiego wszystkie prezenty i pamiątki. Wyłam jak bóbr, a mój przyjaciel siedział na kanapie i nie mógł się nawet odezwać, bo go zrugałam, że teraz musi po prostu dać mi to zrobić po mojemu. Wchodziłam do swojego mieszkania i czułam taką niemoc, że opadałam na podłogę w przedpokoju i zaczynało się kilkugodzinne wycie. Schudłam niewiarygodnie, chociaż nigdy nie miałam nawet nadwagi.
A musiałam stawić czoła czemuś jeszcze bardziej bolesnemu niż Ty - "Już Cię nie kocham".

I mówię Ci o tym wszystkim, żebyś wiedziała, że nawet z najgorszego bagna można wyjść. Trzeba czasami zrobić coś wbrew sobie, nie iść po najmniejszej linii oporu (a taką jest powrót) i stanąć twarzą w twarz z tym, czego się boimy - samotnością najczęściej. Ale potem przestaje boleć, a my widzimy, że wreszcie jesteśmy szczęśliwe.
Obserwuj też wątek domi, bo tam też rozmawiamy o rozstaniu w taki bardziej budujący sposób.

Dasz sobie radę.

9

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Wiem co czujesz pennylane, sama staram sie wytłumaczyć i zrozumieć działanie facetów. Mój facet miał kiedyś styczność z narkotykami i dzieki mnie udało mu sie z tego wyjść. Było pieknie i ładnie , mówił kocham, jestes moja miłością życia, zawsze nią bedziesz a nie mija tydzień a on mi pisze że jestem jego kula u nogi która mu przeszkadza a nie pomaga. Wiem że kolega z którym sie koleguje ma na niego taki wpływ, wrócił do alkoholu, zaczął pić a ja byłam przeszkoda w jego zabawach i wolności..... Stwierdził mi że to koniec ale nie osobiście tylko przez sms hmm Mija 2 tyg, nie dzwoni, nie pisze nic kompletnie nic ja również nie chce robić nic na siłe bo wiem że nie ma to sensu. Z drugiej strony mam nadzieje, że wróci że przyjedzie i powie kocham cie i przepraszam nie miało tak byc. Ale boje sie że nawet gdy to by nastapiło tak jak Ty zastanawiam sie czy dałabym rade odbudować ten związek na zaufaniu, bolesnych wspomnieniach i słowach jakie usłyszałam. Zdaje sobie sprawe że życie bez nego bedzie lepsze, kocham ale nie chce Cierpieć , z czasem bedzie lepiej smile

10

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Dziękuje wam za wszystkie słowa...
Mi pomału zaczyna brakować łez a przychodzi zrezygnowanie. On mnie tak zatruł i oplątał, że mam wrażenie, iż po jego odejściu nic już nie zostało. Dałam mu ograniczyć mój świat do niego, a kiedy znika okazuje się, że więcej nic nie ma...

Strasznie boli... A on nawet nie dzwoni, nawet nie napisze... Może ma rację mam się nim nie martwić bo jak sam napisał "nie ma o co"...

Teraz pora na standardowe metody. Co prawda nigdy nie płakałam jeszcze po rozstaniu. To może dziwnie zabrzmi ale z pierwszą moją, również nieco toksyczną, miłością poradziłam sobie bez problemu. Któregoś dnia odwróciłam się na pięcie i więcej mnie nie było...
Z drugim moim chłopakiem rozeszłam się bo zrozumiałam, że jest moim kumplem a nie materiałem na faceta....
Inna moja okresowa miłość rozpłynęła się po cichu... a teraz? koszmar jakiś. Wszystko się kojarzy....
Tak więc dziś idę na miasto, jutro przedłużam znowu włosy (mój BYŁY chłopak mi nie pozwalał bo uważał, że to bezsensowne wydawanie pieniędzy i, ze jestem głupia, że to robię), w weekend planuję imprezy.
Wierzę, że jakoś to będzie....

11

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

I trzymaj tak dalej smile Żyj własnym życiem, a może Twój były doceni, kogo stracił i nareszcie zmądrzeje i postanowi się poprawić. Nie daj mu satysfakcji swoim załamaniem i bezkresną rozpaczą po nim. smile

12

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Kochana mimo ze bardzo boli musisz byc silna!jezeli uwazasz ze bedzie Ci lepiej bez niego,to rob wszytsko by byc nadal w tym przekonaniu.pamietaj,to on wybral...myslal chyba ze moze wszystko powiedziec,zrobic a Ty i tak Go przyjmiesz z otwartymi ramionami...zycze Ci duzo sil..

13

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Tak myślał, bo nieraz go przyjmowałam. Ale po ostatniej akcji niewracania na noc powiedziałam, że to ostatnia. Chciał zaryzykować...

Jego mama do mnie zadzwoniła przed chwilą... Czy nie wiem gdzie jest bo się nie odzywa od dwóch dni, nie odbiera od nikogo z rodziny, nie było go w pracy. Powiedziałam jej, że mnie zostawił. Zaczęła płakać, powiedziała, że ja byłam jego ostatnią szansą. Co ja mogłam zrobić? Powiedziałam, że niestety nie mogę pomóc ale żeby się nie martwiła, bo w końcu się odezwie. I że ja go szukać nie mogę i nie chcę, że chyba sama to rozumie...

to jest tak toksyczne.... tak traktować matkę... swoją dziewczynę... wszystkich ludzi wokół..... koszmar....

14

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Mój podziw w Twoją stronę rośnie. Taka rozmowa z matką to nie jest łatwy orzech do zgryzienia i wiele dziewczyn na Twoim miejscu z poczucia winy już by leciało go szukać.
Widzisz, wcale nie jesteś taka słaba, jak sądziłaś, masz w sobie sporo siły, żeby się trzymać z dala od toksycznego faceta. Tak trzymać!

15

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Staram się cały czas...
Wczoraj najpierw mi napisał sms "Tęsknie za tobą... i za kotami też..." ale nie odpisałam. No bo co? I po co?
Po jakimś czasie zadzwonił... Mówił, że chce przeprosić ale nie wie jak bo to co zrobił było najgorsze, że mu jest okropnie. Że jak wrócił i zobaczył pusty dom to kompletnie się zdołował... Że mnie kocha, że tęskni i, że nie chce mnie tracić... Starałam się być twarda jak tylko potrafiłam. Powiedziałam mu, że ja również tęsknie ale to chyba nie wystarczy. Że o jedną jego akcję za dużo po prostu i ja chyba już nie potrafię wybaczać. On na to, że co dalej? Że on chce, że co teraz będzie... Ja mu powiedziałam, że jeżeli w ogóle mam o tym myśleć to niech pokaże mi jakieś czyny a nie słowa... Zapytałam, czy myśli, że jest w stanie przestać pić. Powiedział, że tak. Czy jest w stanie iść na terapię. Powiedział, że tak. Więc ja na to, że ma w takim razie zrobić jakiś ruch w tę stronę, że ja mam dość robienia wszystkiego za niego i wybaczania. Że zna adres strony AA, że ma numer do psychologa, który mu dałam. I niech coś zrobi w końcu. Chciał coś jeszcze mówić ale powiedziałam, że jestem zmęczona i chcę iść spać a on niech się poważnie zastanowi i przemyśli to wszystko. I że ja również muszę to przemyśleć.


Od tamtej pory się nie odzywa...

16

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Nie odzywa się, bo pewnie myśli nad tym wszystkim. Ale ważne, że stwierdził, ze jest w stanie iść na terapię i przestać pić. A Ty bądź twarda. Wiem, że pewnie jest Ci bardzo ciężko, ale musisz mu pokazać, ze nie jesteś na każde jego zawołanie. Niech on rzeczywiście zamiast mówić, po prostu zrobi coś ze sobą, z Waszym związkiem.

17

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Heh napisał do mnie na gg. Powiedziałam to samo - zrób pierwszy krok, pokaż mi, że chcesz to będę obok. Ale jeżeli tego nie zrobisz to odejdę. Nie ma innego wyjścia.

Walka o jego duszę trwa. Dziś jedzie grać koncert, wraca w sobotę...

18

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Musisz być cierpliwa i nie ustępować mu. Jeśli naprawdę Ciebie kocha i zrozumiał, ze może Ciebie stracić na zawsze to pewnie zacznie coś ze sobą robić. A Ty odpocznij trochę, może idź do fryzjera albo spotkaj się z koleżankami. Niech on też wie, ze życie poza nim istnieje i może go to jeszcze bardziej przekona a Ty się przy okazji rozerwiesz i miło spędzisz czas zamiast płakać i się denerwować.

19

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Nie płaczę już. Mam, co dziwne, dość dobry nastrój. Wiem, że słusznie postępuję i, że nie ma innej drogi.
Mam nadzieję, że to skłoni go do terapii. Ustaliłam sobie zasady, na jakich możemy dalej funkcjonować jeżeli w ogóle - terapia i żadnego omijania spotkań bez naprawdę ważnego powodu. pierwsze piwko, pierwsze nie wrócenie na noc albo w ogóle wrócenie później niż było ustalone bez wcześniejszego zawiadomienia mnie - to koniec.
Czuję jak rośnie we mnie siła, której wcześniej nie czułam.

20

Odp: alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Och...jak ja Cię rozumiem pennylane....przeżyłam dokładnie to samo...:(
Alkohol zniszczył mój związek...mój toxyczny związek, a do tego wszystkiego ON ustawiał sie na bójki za pieniadze:((
Właśnie definitywnie go zostawiłam...cholerne psychiczne uzależnienie cieżko mi...zwłaszcza ze on dzwoni i płacze w słuchawkę:(
hmmm ile można.
Raz, dwa nawet pięć mozna wybaczyć...phi, łudzić się ze delikwent się zmieni. Jasne.....obecnie NIENAWIDZĘ facetów.Powodzenia pennylane!!!

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » alkohol, nieporozumienie i rozstanie.. no i co teraz???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026