Drogie Netkobietki...
dzisiaj obudzilam sie i pomyślałam, że może tutaj mi poradzicie co mam zrobić..
od prawie 2 lat byłam z facetem... licealna miłość.. ta pierwsza.. ta prawdziwa.. na początku było idealnie - jak to na każdym początku ;] Jednak z czasem zaczęły się jakieś drobne sprzeczki.. potem szybko się godziliśmy.. on ma nadopiekuńczą mamę co doprowadzało mnie w pewnych momentach do szału :[ ( np: wyszliśmy na spacer. zima. i mój M dzwoni powiadomić mamę-bo była w pracy- że wyszedł że zrobił zakupy do domu.. a ona do niego czy wziął czapke i szalik bo się przeziębi.. ) pomijając już to że kupowała mu ciuchy i dni w których się nie spotkaliśmy lub spotkaliśmy się kilka godz później bo ona kazała mu posprzątać w domu, wyjść do sklepu, zawieźć ją do koleżanki, zawieźć do fryzjera.. wkurzało mnie to bardzo.. z czasem zaczęłam mu mówić, że niech coś z tym zrobi.. że jest dorosły a ona traktuje go jak dzieciaka.. on oczywiście nie widział problemu.. ;] w końcu odpuściłam , zaczęłam to na swój sposób " tolerować ".. było dobrze.. aż zaczęła się wtrącać jego była dziewczyna.. powiedziała mu że ten nasz związek nie ma sensu że ja jestem jakąś szmatą żeby mnie zostawił.. to było jakiś tydzień przed walentynkami... przez ten cały tydzień nie odzywał się do mnie.. a z tą 'przyjaciółką' widizałam go na każdej przerwie w szkole.. udawał że mnie nie widzi.. śmiali się itd.. czułam się okropnie.. chodziłam i plakałam.. jakieś 3 dni przed walentynkami dzwoniłam żeby się ze mną spotkał.. mówił że nie ma czasu itd.. w końcu spotkaliśmy się dzien przed walentynkami .. powiedział ze musimy od siebie odpoczać że on jest zmęczony itd.. ja płakałam, próbowałam jakoś słowami załagodzić to wszystko.. w końcu jutro miały być walentynki
ale nic z tego... rano 14 lutego obudziłam się z płaczem.. to był jakiś koszmar.. poprosiłam o spotkanie.. zgodził się.. spędziliśmy u niego ten dzien zakochanych.. potem kilka dni ciszy.. po tych dniach znów się zaczęliśmy często spotykać.. w końcu po jakimś półtora miesiącu znowu byliśmy razem.. przeprosil. przyznał że źle zrobił.. dowiedzialam się o tych wszystkich namawianiach tej 'przyjaciółki' ale wybaczyłam mu to.. w końcu nie zdradził mnie... każdy ma prawo do szansy do błędu.. było dobrze.. matura itd więc starałam się.. bardzo.. bardzo chciałam żeby Nam wyszło.. jednak skończył się rok szkolny.. on pojechał do pracy.. najpierw chciał zerwac bo mial wyjechac na miesiac.. pomyslal ze dla mnie tak bedzie lepiej.. ze bedzie mi latwiej.. ja jednak wytlumaczylam ze tak nie bedzie i nadal bylismy ze soba.. wrócił, spotkaliśmy się i znowu drobne sprzeczki
juz nawet nie pamiętam o co .. ostatni miesiac miał dużo pracy.. ciągle był gdzieś. nie miał dla mnie czasu... znów powiedział że może jednak będzie lepiej jak sie rozstaniemy.. bo jemu jest głupio że tak jesteśmy razem i on ciągle nie ma czasu.. i wtedy przypomniałam mu jak mówił że będzie ze mną "na dobre i na złe" że może własnie teraz jest to złe i musimy dać sobie rade.. oczywiscie ciezko go bylo przekonac.. jest strasznie uparty ..
ja wyjechalam na kilka dni na wies.. tam miałam czas na przemyslenie.. na rozwazenie za i przeciw.. doszłam do wniosku że go kocham, że jestem w stanie zaakceptować zachowania jej matki.. to że ma tyle pracy... tam nabrałam siły na wszystkko.. poczulam że moge ... bo bedac tutaj w miescie wsrod tylu ludzi ciezko jest sie zastanowic.. porozgrzebywac zycie zeby dojsc do tych wlasciwych wnioskow.. no i do sedna.. wczoraj spotkaliśmy się... wczoraj powiedzial mi że mnie nie kocha.. że nie chce mnie oklamywac.. ze nie umie ze mna byc.. i powiedzial jeszcze ze wie ze mam w domu ciezka sytuacje.. (bo mam chorego ojca ktorym z mama się opiekujemy ) i ze wie ze jest mi trudno itd i ze nie chce zrywac kontaktu.. i chce mnie wspierac jako przyjaciel.. ze wie ze ja tego potrzebuje.. ze mnie nie zostawi.. i jesli bede potrzebowac pomocy to zawsze mi jej udzieli .. próbowałam powstrzymać łzy jednak mi się nie udało.. spadlo to na mnie jak grom z jasnego nieba.. nastawilam się że teraz ruszymy pełną parą.. że teraz Nam się uda że damy radę.. a on wyskakuję mi z taką bombą.. czułam że mi się serce kroi.. chciałam krzyczeć z bólu i nie mogłam... jednak przytulił mnie.. uspokoiłam się... teraz.. teraz tak pusto jakoś bez niego.. jest mi źle.. a i jeszcze wieczorem napisalam mu ze może jest przemeczony moze nie mial tak naprawde czasu zeby to dobrze przemyslec choc nie widzielismy sie kilka tygodni.. wciąż się łudzę że może jednak...
ale juz sama nie wiem... bije sie z myslami... moze Wy mi pomożecie.. Proszę napiszcie co o tym myślicie.. i czy warto się starać ..? co mam zrobić ? jak mam to zrobić żeby znów czuł ze mnie kocha? tak bardzo bym chciała żeby znów mnie kochał.. zeby bylo jak kiedys gdy razem bylismy szczesliwi.. gdy nie widzielismy poza soba swiata.. wtedy kiedy byl dla Nas dobry czas...
Proszę o pomoc ...
Podobne tematy
Moja droga, Moim zdaniem facet nie zasługuje na uczucie jakim go obdarzyłaś... Od samego początku takie zrywanie, wracanie jest bardzo dziecinne... Dajcie sobie zas, jeśli on twierdzi, że Cię nie kocha to nie można nic n siłe... może jeśli dasz mu trochę czasu, trochę swobody to zrozumie , że coś do Ciebie czuje?? A nawet jeśli nadal będzie twierdził,że Cie nie kocha to tobie będzie łatwiej to przyjąć?? Nie narzucaj sie mu, serce nie sługa .
Dziękuje ![]()
Hm.. tylko że kiedyś się bardzo starał... pisał mi wiersze.. mówił, że bardzo mnie kocha.. i naprawdę czułam się Kochana...
Może to jego uczucie po prostu ucichło w tym natłoku pracy i nauki ?
O tym żeby dać mu trochę luzu, nie narzucać się.. też o tym myślałam.. tylko że to strasznie ciężkie
tak się do niego nie odzywać i w ogóle ![]()
Ale w sumie .. jak mówię że jestem w stanie wybaczyć mu wszystko i z nim być.. że na to mam siłe.. wiec na danie mu luzu też znajdę
)
uff...
dziękuję ![]()
Nikogo nie można zmusić do miłości. Widocznie dla niego ta szkolna znajomość nie okazała się tak ważna jak dla Ciebie. Przynajmniej nadal chce być Twoim przyjacielem. Doceń to, ale do niczego nie przymuszaj. ![]()
Niebieska, niteczka ma rację. Daj mu odpocząć od siebie i niech przemyśli, czego chce od życia. Ty tez pomyśl nad tym, czy warto z nim być i czego oczekujesz. Trochę mnie niepokoi fakt, że on tak łatwo dał się zmanipulować byłej dziewczynie i uwierzyl w jakieś głupie plotki. Jeśli słyszy się takie rzeczy na temat danej osoby to najlepiej właśnie z tą osobą od razu wyjaśnić. Widocznie on nie do końca Tobie ufa albo po prostu ma taki charakter. Sam nie wiem. Ale dajcie sobie czas i sama zobaczysz, jak to się wszystko rozwinie. Bądź dzielna i nie daj sobą manipulować. Będzie dobrze, zobaczysz ![]()
Kochana,zgadzam sie z niteczka i reszta Dziewczynek...pokaz mu ze masz sile,nie rob tak zeby widzial jak placzesz...dasz rade:)
Niebieska, musisz po prostu być silna. Ty chcesz z nim być, walczyć o sens tego co było między Wami wcześniej, a on już widzi, że to nie to. Popatrz na to z dystansu, spróbuj. Rozstania, jego wahania i przemyślenia, niepewność.... chciałabyś tak? Celia ma rację, doceń to, że chce być Twoim przyjacielem. I doceń jego szczerość, że zdobył się na to. Mnie "przed chwilą" facet zostawił mówiąc o "przerwie" a nie miał zamiaru już się kontaktować. Nie miał odwagi powiedzieć. Dasz sobie radę, zobaczysz. To brzmi banalnie- czas leczy rany. Tylko pozwól mu płynąć, nie wracaj do przeszłości.
On chyba na prawdę Cię nie kocha. Albo nie dojrzał jeszcze do poważnego związku. Pokazuje to rozstawaniem się i wracaniem do siebie co chwilę. Chciał się rozstać, bo wyjeżdżał na miesiąc? Jeny, mój chłopak wyjechał na rok i jakoś nawet pół słówkiem nie wspomniał o rozstaniu na ten czas. Do tego ja wyjechałam pół roku przed nim na studia z Torunia do Gdańska, a on jeszcze zanim było wiadomo, że się dostałam mówił, że przeprowadzi się do mnie do Gdańska i śmiał się, że mu uciekam i musi mnie gonić.
Widzisz w takim zachowaniu, jakie prezentuje Twój były miłość? Albo dojrzałość i odpowiedzialność? Zrywać z byle jakiego powodu? Dobrze, że nie zrywał w piątek, bo chciał iść w weekend na imprezę, a w poniedziałek nie przepraszał i nie chciał wracać.
Zastanów się nad tym związkiem. Chcesz takiego? Czy lepszy byłby taki, jak mój, jaki opisałam?
Podzielam zdanie dziewczyn. Daj mu spokój. Jeśli naprawdę Cię kocha i jest to tylko nie dojrzałość do związku to prędzej czy później to zrozumiej. Jeśli to drugie, to lepiej, że rozstaliście się teraz niż za kilka lat.
Zresztą faceci lubią zdobywać, więc jak go olejesz może prędzej go oświeci ![]()
Kochanie ! Przeżyłam coś wręcz identycznego ! Jak to czytałam to aż się popłakałam bo wiem co przeżyłaś.
Mój P. powiedział jednego dnia ze już mnie nie kocha. Odszedł. Walczyłam o Niego do ostatniej kropli krwi. Nie byłam zaborcza, nie byłam smutna... Po prostu byłam wszędzie gdzie On "przypadkowo" i nie zwracałam na Niego uwagi. Uśmiechałam się, dobrze bawiłam w towarzystwie koleżanek itd. Udawałam bardzo szczęśliwą... Któregoś dnia po prostu mój uśmiech znów go uwiódł jak na początku...
Dziś znów jesteśmy razem- szczęśliwsi !
Jak będziesz chciała pogadać pisz ! Pomogę Ci na tyle ile potrafie.
gg- 8061938
Jeeej.... wszystkim bardzo dziękuję za odpowiedzi ![]()
teraz jeszcze bardziej wierzę w to, że uda mi się jemu nie narzucać..
dzisiaj umówiłam się z koleżanką.. wróciłam właśnie.. i lżej mi jakoś... a do tego dzisiaj 28.. minąłby rok i 10 miesięcy
ciężko.. ale pierwszy dzień mam za sobą.. jutro czeka mnie kilka domowych spraw więc mam nadzieję że uda mi się o nim nie myśleć.. nie napisać do niego.. ^^
a co do tej Naszej "Przyjaźni" to fakt że jednak mu zależy.. tzn sam powiedział że zależy mu na tym żebym normalnie żyła.. że mogę na niego liczyć.. i nawet sam zapytał się adwokatki o sprawę mojego taty.. co się da zrobić żebyśmy z Mamą miały lżej.. kompletnie mnie zaskoczył tym.. wynika z tego że jednak się martwi.. ale z drugiej strony ja się wkurzałam że on z byłą się przyjaźni...
dziwna sytuacja
ale nie wypomniał mi tego...
a i jeszcze nie napisałam, że... na dziewięciomiesięcznice kupił Nam srebrne obrączki.. symbol Naszej Miłości..
teraz powiedział że mogę ją zatrzymać.. oczywiście mam ją ale dziś już jej nie założyłam..
a Wy jak myślicie? powinnam mu oddać?
hej,uwazam ze powinnas...wtedy dasz mu do zrozumienia ze jestes silna i nic Cie nie zlamie...oczywiscie nie wykorzystuj tej obraczki do spotkania,nie nagabuj itd nie bedzie sie chcial spotkac,to trudno pow ze wyrzucisz ja! niech se nie mysli dran jeden! ;)pozdrawiam :*
Wczoraj wieczorem napisał do mnie ;] napisał jak mu minął dzień i że po pracy u rodziny na wsi zabierze mnie tam .. że bardzo chce żebyśmy tam pojechali.. napisał też że wrócił do miasta.. no i zapytał jak u mnie.. - nie odpisałam od razu.. idę zrobić śniadanko i zastanowić się co mu odpisać.. na spokojnie.. wczoraj aż się śmiałam do siebie jak napisał...
:D
oprócz obrączki od niego mam jeszcze zegarek.. (który mi się popsuł ) i on chce ze mną pojechać do serwisu.. co dziwne nie każe mi samej jechać.. w końcu dałam mu go niech sam jedzie jak miałam wyjeżdżać.. no i oddał mi go w poniedziałek mówiąc że w tym tygodniu pojedziemy razem.. ;] ehh..
Dzisiaj jestem już spokojniejsza... już mnie tak nie nosi jak wcześniej... ^^
Od razu Ci powiem, że fakt iż chce Cię gdzieś zabrać, może jeszcze NIC nie oznaczać. Mój też tak chciał robić. A to na wesele jego kuzyna (nawet powiedział ze przedstawi mnie jako swoja dziewczyne) a to wakacje ze znajomymi. Na nic się nie zgodziłam. Ty też tak zrób. Bo jeśli pojedziesz itd, to On będzie wiedział, że nie musi z Tobą być żeby z Tobą przebywać ![]()
Ps. On też będzie tym sposobem sprawdzał jak się czujesz, czy masz doła itd.
zgadzam sie z dziewczynami.On nie zasluguje na Twoja milosc.
Hmm... jakąś godz temu napisał sms-a.. napisał że jedzie do pracy że w przyszłym tygodniu pojedziemy z tym zegarkiem.. tak myślę że chyba dam mu go i niech pojedzie sam.. jak cos to powiem ze zle sie czuje i nie mam sily jechac.. z jednej strony tesknie juz i chcialabym sie do niego przytulić a z drugiej strony boję się że mogę się zwyczajnie przy nim rozkleić... więc chyba wolałabym narazie nie ryzykować.. bo jestem teraz nastawiona że dam radę.. jednak jego widok mógłby zachwiać moją równowagę ( co już nie raz się zdarzyło.. ulegałam
)
Jejku.. a 23 sierpnia mam urodziny... wcześniej były plany że na nich będzie bo mój chłopak.. a teraz? sama nie wiem.. się zobaczy jak sprawy się potoczą.. ( ta impreza rodzinna.. bez znajomych )
ktoś mi powiedział.. że w pewnym sensie trzyma przyslowiowe 2 sroki za ogon.. bo chce się trzymac mnie i wolności. ( tak jak też napisała Kennedy ) ... dziwne..
ale narazie tłumaczyłam sobie że się troszkę pogubił.. teraz zaczynam dopuszczać do siebie myśl że z tego już może nic nie być.. bo po co się żreć w jakimś związku.. lepiej ugodowo.. zostać przyjaciółmi... ;]
ciezka ta twoja sytuacja... wspolczuje ale postaraj sie podejsc do tego troche na luzie... jezeli umiesz czekac i wierzysz ze moze cos z tego bedzie ze potrzebuje czasu to mu go daj... faceci czasem sie gubia i potrzebuja przemyslec wszystko
niebieska, trochę nie rozumiem tego, co robisz. Wygląda mi to na karmienie się nadziejami. Twój były robi, co chce i jak chce, dyktuje Ci warunki, które Cię ranią, w nosie ma Twoje uczucia, gdy on Cię odrzuca, a Ty mu na to pozwalasz.
Tęsknisz i dlatego jesteś niekonsekwentna? Jeżeli ktoś Cię rani, nie pozwól sobie na to, a nie okazujesz wdzięczność za to, że on teraz bawi się Twoimi uczuciami.
I nie wiem, na ile szczere jest Twoje "lepiej zostać przyjaciółmi", bo tęsknota i chęć przytulenia się w tą przyjaźń już nie wpisują. I takie pół-bycie w związku, byle kogoś mieć, choćby miał się i nazywać kumplem to nigdy nie będzie nic więcej niż pół-szczęście...
Mysle ze powinnas sobie dac spokoj, choc wiem ze latwo sie takie rady daje. On nie wie czego chce a do tego jego dojrzalosc emocjonalna pozostawia wiele do zyczenia.
Bedziesz sie katowac kazdym jego milym gestem i oczekiwac jego decyzji. To chyba nie jest dla Ciebie najlepszy uklad.
Yvette - też masz trochę racji... ciężko się nawet przed samym sobą przyznać do takich wniosków... ;/
zresztą wszystkie macie po trochu rację..
slepa jestem.. tak Go Kocham.. rzeczywiście on robi ze mną co chce.. często jestem zbyt słaba żeby mu odmówić .. :[
czasem jest taka cena milosci... milosci bez odwzajemnienia
Niestety w takich sytuacjach najlepszym wyjściem jest całkowicie się odciąć. Niebieska, nie wierzę, że sama nie jesteś w stanie zabrać zegarka do naprawy.. Nie wmawiaj sobie, że on Tobie jest potrzebny - bo nie jest. Oczywiście związki są ważne w życiu ale bardzo często zaczyna nam się wydawać, że bez nich znikniemy, że samotność oznacza koniec wszystkiego - a to nie prawda.
Udowadniaj sobie każdego dnia, każdą nawet prostą czynnością, że możesz funkcjonować sama. Że potrafisz zająć się sobą i swoim życiem. To da ci niezbędną siłę do przetrwania najgorszych nawet chwil.
A on? No cóż. Jeżeli jednak kocha to cię znajdzie - nawet jak wyłączysz telefon albo zmienisz numer. Póki co widać, że on wybiera najprostsze rozwiązania. Chcesz się na to godzić?
Niestety w takich sytuacjach najlepszym wyjściem jest całkowicie się odciąć. Niebieska, nie wierzę, że sama nie jesteś w stanie zabrać zegarka do naprawy.. Nie wmawiaj sobie, że on Tobie jest potrzebny - bo nie jest. Oczywiście związki są ważne w życiu ale bardzo często zaczyna nam się wydawać, że bez nich znikniemy, że samotność oznacza koniec wszystkiego - a to nie prawda.
Udowadniaj sobie każdego dnia, każdą nawet prostą czynnością, że możesz funkcjonować sama. Że potrafisz zająć się sobą i swoim życiem. To da ci niezbędną siłę do przetrwania najgorszych nawet chwil.A on? No cóż. Jeżeli jednak kocha to cię znajdzie - nawet jak wyłączysz telefon albo zmienisz numer. Póki co widać, że on wybiera najprostsze rozwiązania. Chcesz się na to godzić?
ja tez proboalam sie odciac... nie jest to łatwe:( znam to z doswiadczenia
Hmm.. przestałam się odzywać.. to trzeci dzień jak do niego nie napisałam.. i przyznam że jest mi lepiej.. on napisał ale ja nic nie odpisałam... zaczynam się przyzwyczajać do myśli że nic z tego nie wyjdzie.. bo co z tego jak będę się nakręcać że on jednak mnie kocha.. jak i tak on mi powie że nadal mnie nie kocha.. wtedy to się załamę.. a mam już dość niepewności, nerw, płaczu... muszę teraz pomyśleć o sobie.. a co on zrobi to coraz mniej mnie obchodzi.. skrzywdził mnie.. i chyba nie potrafię już mu ufać.. zawsze będę się bała że tak znów zrobi.. lepiej być z innym, zacząć na nowo. z czystą karta i nadzieją że będe szczęśliwa
)
Dziekuje Kobietki
) :*:*
Dobrze zrobiłaś kochana. Jeśli zechce to spróbuje Cię odzyskać. Może coś mu zaświta w tej męskiej głowie... Eh faceci- czasem są tacy... dziwaczni. Nigdy do końca nie wiadomo o co im chodzi
A to podobno my jesteśmy skomplikowane. Coś mi się nie wydaje ![]()
Nie bądź na jego każde skinienie, nie odzywaj się. Masz w sobie ta siłę, tylko musisz ja odnaleźć.
Jakoś się wszystko ułoży. Z nim lub z innym.
Cieszę się bardzo, że udaje Ci się przez krótki czas nie odzywać, mam nadzieję, że będziesz na tyle silna i wytrwasz w swoim postanowieniu. Bardzo spodobała mi sie Twoja postawa jeśli chodzi o zegarek
Przecież może jechać sam , po co masz sie narażać na niepotrzebne stresy
Wiem, że pewnie chciałabyś się do niego przytulić albo pobyć z nim troszkę.. Masz bardzo silną wolę co mnie bardzo cieszy
Mam nadzieję, że Dasz sobie radę. Powodzenia życzę i wytrwałości ![]()
ja sie nie odzywam do swojego 2 dzien... ale on tez nie:( nawet nie walczy:(
a ciebie kochana podziwiam
"skromnie" powiem : jestem z siebie dumna :] ![]()
ale to też dzięki Wam znalazłam tą siłę.. znowu wyszło że mama miała rację.. gdybym posłuchała jej kilka miesięcy wcześniej nie byłoby takiego problemu.. ale z drugiej strony może musiałam dostać po tyłku żeby dojść do pewnych wniosków.. i mieć siłę . nie bać się samotności.. zresztą nie jestem samotna tylko sama.. wiem że będzie mi brakować jego czułości.. ale co mi po kilku dobrych chwilach ? jak przez cały czas myślał tylko o sobie.. teraz zaczynam na nowo
odnowiłam stare kontakty z dziewczynami ( bo przez niego je pozrywałam ) . jutro wypad na miasto ..
bez myślenia o nim
) jeszcze miesiąc wakacji .. muszę go dobrze wykorzystać a nie tak jak przez ostatni - mazać się .. głupia byłam ![]()
Właśnie - głupia byłaś... a może po prostu zakochana... na szczęscie trochę zmądrzałaś ... ciekawe tylko czy wytrwasz w tym, ale wydaję mi się, że najgorsze już za Tobą i teraz będzie tylko lepiej, ty bardziej , że masz koleżanki które zajmują ci czas ![]()
30 2009-08-01 16:03:29 Ostatnio edytowany przez niebieska (2009-08-01 16:06:17)
Zakochana... ale nie żałuję tych pierwszych z nim miesięcy
cieszę się że były.. teraz mam już jakieś doświadczenie.. teraz już nie będę angażować się od razu..
i też myślę, że najgorsze mam za sobą... pierwszy dzień to jakaś masakra... ciągłe spoglądanie na telefon czy już napisał .. :[
Czuję że jestem silna, że dam radę .. ostatnie kilka miesięcy "związku" z nim to ciągłe nerwy i płacz... a ja tak nie chce.. ;]
i ciesze się że dziewczyny nie odwróciły się ode mnie.. od września zajmę się nauką więc nie będę miała czasu na myślenie o nim..
jeszcze tylko oddam mu obrączkę.. tylko zastanawiam się czy wysłać pocztą.. czy poprosić za jakieś 2 tyg żeby do mnie przyjechał.. ale napewno nie teraz..
nie oddawaj narazie... i trzymaj sie caly czas
on wraca za jakis tydzien... do tego czasu mam zamiar sie do niego nie odzywac chocby nie wiadomo co zrobil ... takie moje postanowienie na poczatke
)
obraczka jest z inna bizuteria i codziennie sie na nia natykam... zaczela mi przeszkadzac.. ale moze ja schowam gdzies gdzie tak czesto nie zagladam
)
No i narazie nic sie do przodu nie posunelo
w tygodniu napisalam mu sms-a z zyczeniami, bo mial imieniny.. no i oddzwonil podziekowac.. bylam w szoku bo przeciez sam z siebie nigdy nie dzwonil, zapytalam dlaczego, odpowiedział że tylko te sms-y ze zdzwonil bo chcial zadzwonic.. moze zatesknil ? nie wiem
byl normalny.. zadnego milego glosu.. nic...
na drugi dzien brat poprosił mnie żebym zadzwonila sie o cos zapytac.. potrzebował czegoś.. zadzwoniłam.. on poinformował ze wroci wczesniej.. zebysmy sie w niedziele spotkali ( tzn jutro ) . wczoraj napisal ze musi znowu wyjechac i zobaczymy sie jak wroci.. w rozmowie przez telefon zasugerowałam mu delikatnie ze moze z kogos poznalam i temu komus na mnie zalezy.. i nagle cisza.. chyba byl zaskoczony.. powiedzial "szkoda" i jak mam to rozumiec? z jednej str ze zaluje ale z drugiej jakby mu zalezalo to by sie postaral nie?! :[wrr:[
No i poznalam kogos przez internet... fajnie nam sie pisze.. rozumiemy sie.. zakochal sie w dziewczynie.. spotykali sie jakis czas.. narobila mu nadziei i odeszla.. nie proponujac zadnej przyjazni.. nic.. ale on jest z daleka.. nawet napisal mi ze szkoda ze daleko od siebie mieszkamy... ze miloby bylo spotkac sie .. pojsc na spacer.. hmm.. zapytal sie jakie mam hobby, jakies zainteresowania.. - ja odpowiedzialam ze raczej nie mam.. ze caly swoj wolny czas poswiecalam chlopakowi.. zeby jak najwiecej czasu z nim przebywac.. - napisal ze chcialby miec taką kobietę...
ostatnio znow dopadl mnie straszny dół
ale musze dac rade :]