netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

12 odpowiedzi3 807 wyświetleńzałożony przez wrap, 21.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez wrap (2013-11-22 00:53:23)

Temat: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Witajcie!
Jestem tu nowy, także wybaczcie za wszelkie uchybienia. Poznałem moją żonę podczas szkolenia w nowym miejscu pracy. Ona również się szkoliła. Szybko postanowiliśmy zamieszkać razem. Już po roku wzięliśmy ślub cywilny. Kupiliśmy mieszkanie. Rok temu postanowiliśmy wziąć ślub kościelny. Dzieci nie mamy. Około 2 miesięcy temu coś pękło w mojej żonie. Wcześniej w pracy często pisała z kolega z pracy, którego ja znałem, ale wiedziała, że nie tolerowałem (stare sprawy). Mimo to mówiła mi , że z nim pisze bo nie ma z kim pogadać. Nie ma znajomych itp. Owy przełom stanowił wieczór po pracy, podczas którego żona wcześniej ze mną pokłócona powiedziała, że chce do domu wracać sama, a nie ze mną samochodem. Okazało się, że wracała autobusem ze swoim znajomym. Od tego czasu między nami się zaczęło totalnie psuć. Ona wyniosła się do drugiego pokoju. Śpimy już tak 2 miesiące z krótkimi przerwami. Żona mi oświadczyła, że czuje się oszukana, że po 5 latach inaczej wyobrażała sobie nasze życie. Że jej nie pomagam, ze jej wiele spraw obiecywałem , że się zmienię. Mówi, że się wypaliła i nie wie co dalej. Początkowo konfrontowałem wszelkie zarzuty, bo uważałem je za bezpodstawne i często przesadzone. Żona często w dni wolne od pracy wybuchała i prowadziła krzykiem monolog, że jestem taki i siaki po czym po czasie sama do mnie przychodziła i oświadczała jak ja mogę z nią wytrzymać. Czułem, że chce mnie zmienić, jest bardzo pedantyczna i obrotna, ja z kolei jestem troszkę powolny i stonowany. Często brakuje mi innowacyjności, nowych pomysłów, co zona często mi zarzucała i nadal zarzuca. Z drugiej strony moje pomysły bardzo często był i są nadal ignorowane i zastępowane jej pomysłami a ja często ulegam i na to się zgadzam szukając dobrego kompromisu. Obecnie od 2 miesięcy nie śpimy razem, dowiedziałem się, że z tym kolegą pisze od pewnego czasu i naopowiadał mu na mój temat same złe rzeczy. Co więcej mówiła mu że chce się rozwieść, że nie chce się ze mną kochać, że wszystko zaniedbuje. Rozmawiałem z tym facetem i po przedstawieniu mu całej sytuacji jak faktycznie wygląda był mocno zdziwiony jej wersją. Postanowił , że nie będzie się do niej odzywał. Żona dowiedziała się w końcu o tym , ze nim rozmawiałem i również straciła do niego zaufanie, ale próbowała po chwili nawiązać z nim ponownie kontakt, z tego co wiem bezskutecznie. Podejrzewała mnie że nagadałem mu rożnych niestworzonych rzeczy na jej temat i dlatego nie chce z nią rozmawiać. Wcześniej jeszcze okłamała mnie że z nim już nie piszę i nie rozmawia jednak raz podsłuchałem jej rozmowę przez telefon podczas której mówiła rzeczy, które w tej sytuacji dały mi do myślenia. Obecnie z tego co wiem nie utrzymuje z nim kontaktu. Ze mna natomiast utrzymuje kontakty na tle mam wrażenie obowiązkowym. Zniknęło gdzieś uczucie. To znaczy mam wrażenie że nadal jest szczególnie w sytuacjach kryzysowych, niepokojących *martwienie się itp, ale na co dzień objawia się to głównie rozmowami na temat pracy, problemów itd. Ja przez ten długi czas również zacząłem pracować nad sobą. Zacząłem sprzątać więcej wiedząc ze lubi porządek idealny, gotować z nią na zmianę, prasować itd. Jednak ona mi mówi, że to nie wszystko. Że ona jest zmęczona, że może musi za mną zatęsknić Było już kilka poważnych rozmów o rozwodzie, ale wszystkie się ucinają w momencie analizowania spraw mieszkaniowych po tym fakcie. Mam wrażenie że jesteśmy ze sobą ze względu na lęk przed koniecznością sprzedaży mieszkania, spłaty kredytów i wynajęcia czegoś osobno. Próbuję jakoś stwarzać nastrój ale mamy wspólnie taką samą pracę, jest męcząca i często nie ma możliwości albo chęci aby budować zaufanie na nowo. Nie wiem za bardzo jak to się skończy. Chodzi mi ciągle myśl o rozwodzie. Był taki moment, że jak pokazałem żonie że chce się rozwieść to nagle zaczęła ze mną normalnie rozmawiać jak kiedyś. Uśmiechnięta, pełna perspektyw. Już chciała dzielić to i tamto, co ja bym zabrał, a co ona, byłem w szoku takim bezdusznym podejściem do sytuacji. Powiedziałem jej o tym to znowu jest okres nieporozumień. Teraz mam wrażenie że to ciągniemy trochę na siłę. Jak chce z nią rozmawiać to nie potrafi mi powiedzieć nic konkretnego (nie wie, jest zmęczona, sama nie wie co dalej). Ja oczkuję jakiejś deklaracji z jej strony. Jesteśmy dorośli i jeżeli chcemy coś tworzyć dalej to róbmy to wspólnie.

Chciałbym się Was poradzić jak Wy to widzicie stojąc obok. Ona mi ciągle wypomina, że ja nic nie rozumiem, że nie chcę zrozumieć, na co jej odpowiadam, że staram się, ale ona mi na to nie pozwala. A poza tym jeżeli ja widzę, że ktoś czegoś nie rozumie to staram się mu to wytłumaczyć, a nie informować go o tym.

Żyjemy razem a jednak obok siebie. Ma do mnie pretensje że co to za życie że śpimy osobno, ale po jej zachowaniu nie widzę, żeby chciała zbliżenia - w sensie emocjonalnym.

Jestem osobą, która ma problem z podejmowaniem decyzji. Lubię pewne sprawy brać na cierpliwość, ale nie wszystko się da. Zdecydowanie jest potrzebne w każdej sytuacji. Jestem tu miedzy innymi dlatego, że pogubiłem się już w tym wszystkim To trwa już dla mnie za długo (ta sytuacja). Nie wiem teraz jak postąpić, Czy decydować się na rozwód czy też dać jeszcze czasu.

2

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Ja nie rozumiem jak na siłę można zmieniać drugiego człowieka?Żona pokochała Cie takim jaki jesteś i nie powinna Ci nic narzucać,jesteś wolnym człowiekiem-nie jesteś jej własnością.
Na prawdę masz ochotę ciągnąć ten cyrk dalej?
Gadała za Twoimi plecami z obcym facetem o rozwodzie,a Ty na to nic?
Złóż papiery o rozwód i uwolnij się od tej kobiety.
Jeżeli masz wrażenie że mieszkanie,kredyt powstrzymuje was od rozwodu to masz rację(przynajmniej ja tak to widzę,czytając Twój tekst).
Nie ważne co będziesz robił(sprzątał,gotował,całował ją po stopach)to i tak będzie źle,bo księżniczka będzie niezadowolona.
Nie dało Ci do myślenia to co naopowiadała na Twój temat temu "koledze"?
Samo to że już śpicie osobno to jakieś nieporozumienie-nie widzisz że tego małżeństwa już nie ma?
Całe szczęście nie macie dzieci,wtedy byś się zapewne męczył do końca przy niej(dla dobra tych dzieci właśnie)

3 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-11-22 12:59:09)

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

A ja mysle, że zona ma prawo zmieniać męża. Po to się wchodzi do małżeństwa, by wzajemnie się docierać i uzupełniać. Ale w tym przypadku żona przesadza, bo Ty próbujesz się dostosowywać do sytuacji w małżeństwie, chcesz dużo od siebie dać. Żona niestety tego nie docenia i nie widzi w Tobie dobrego męża. Sprawa chyba jest przegrana, z resztą sam to zauważasz i myślisz o rozwodzie.

4

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?
adamajkis napisał/a:

A ja mysle, że zona ma prawo zmieniać męża.

Ja rozumiem drobne nawyki,ale robienie z męża kucharki,sprzątaczki,praczki to już przesada,a jej jeszcze mało.Czy kobieta która kocha,cieszy się na myśl o rozwodzie i z uśmiechem mówi kto jakie rzeczy zabiera dla siebie?

5

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Długo zastanawiałem się czy traktować zonę jako osobę, która ma zaburzenia depresyjne? (bo przyjmowała tabletki antydepresyjne chwilowo) czy tez jako człowieka, który widzi tylko swój czubek nosa i wszyscy maja się do niego dostosować. Zgadzam się z opinią o wiecznym niezadowoleniu. Są przebłyski zainteresowania, wspólnych rozmów, ale jak wspominałem, jeżeli te rozmowy nie będą dotyczyły wpierw wyjścia z tego problemu, to inne rozmowy i tematy pozostają na planie dalszym. Czytałem gdzieś post o tym, że kobieta często nie potrafi wprost powiedzieć, że chce się rozwieść i w sposób zniechęcania chce niejako doprowadzić mnie do decyzji (coś w tym jest a nawet dużo). Próbowałem z jej siostrą z jej rodzicami rozmawiać o tej sytuacji bo nie potrafiłem do niej dotrzeć (nie pozwalała mi na to wolała gadać kimś postronnym), ale jak się dowiedziała o moich konwersacjach to wręcz zabroniła swojej rodzinie kontaktowania się ze mną, na co oczywiście wszyscy zareagowali negatywnie. Mam ochotę coraz bardziej skończyć to wszystko bo nie czuję bezinteresownego odwzajemnienia. Wszystko opiera sie o obowiązki codzienne a nie o uczucie. Nawet głupie zwroty, słowa, zachowanie to wszystko tworzy jakiś nastrój klimat od któego powinno się w tej sytuacji zacząć. Ale jeżeli ona ciągle wymijająco mi stwierdza, że nie wie czego chce, że sama nie wie itd to jak na to patrzeć, dla kogo się starać?

6

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?
xYxAngelxYx napisał/a:
adamajkis napisał/a:

A ja mysle, że zona ma prawo zmieniać męża.

Ja rozumiem drobne nawyki,ale robienie z męża kucharki,sprzątaczki,praczki to już przesada,

Ktoś to musi robić, dlaczego mąż miałby przynajmniej nie pomagac? smile

7

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?
wrap napisał/a:

Ale jeżeli ona ciągle wymijająco mi stwierdza, że nie wie czego chce, że sama nie wie itd to jak na to patrzeć, dla kogo się starać?

To kto ma wiedzieć? Żona nie chce się angażować w wasze życie małżeńskie, zaniechaliście pożycia,  przecież to się już rozpadło.

8 Ostatnio edytowany przez wrap (2013-11-22 13:30:29)

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Zgadzam się że powinienem jej pomagać i faktycznie teraz robię o niebo więcej w moim przekonaniu, ale jeżeli słyszę od żony "gdzie Ty byleś przez ten cały czas?" to zauważam, że ona nie widzi we mnie w ogóle pozytywnych cech. Widzi tylko to co najgorsze i an tym buduje mój obraz. Poza tym jak normalnie pomagać kiedy druga strona ciągle mówi, że to źle robię i tamto źle robię. Odechciewa się. Zrób to sama bo robisz to najlepiej albo mi pokaż jak to zrobić. Jak zrobi sama to jest idealnie, także sama nie wie czego chce. Oczkuję wsparcia, ale nie pozwala go udzielać. Wszystkie nasze wcześniejsze kłótnie prowadzone w stylu krzyku żony dotyczyły, e jej nie pomagam, że ona wszystko wymyśla, a ja nic. Fakt nie jestem zbyt innowacyjny i spontaniczny, ale na Boga są pewne granice przebojowości i stateczności.

9

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Witaj, Wrap
ja trafiłem na to Forum Kobiece troszkę z innego powodu,
ale przeczytawszy Twoją historię to po prostu Ci współczuję, jest trochę podobieństwa w Twojej historii do mojej, mianowicie też starałem się pod każdym względem dogodzić
ale nie sprostałem, starałem się dla żony jak i teściowej, co opisywałem w swoim poście, nawet pomagałem bratu żonie, kiedy on pojechał sobie na naukę jazdy,
nic nie zostało docenione, nawet przed samą wyprowadzką nasłuchałem się takich farmazonów, że się odechciało
przyjdzie taki dzień chłopie że się wypalisz, zrodzi się złość, nienawiść, a o to chyba jej najbardziej chodzi, ze mną żona postąpiła identycznie, od czerwca nie robi dosłownie nic
a to co robi to gorzej niż nastolatka, oj nie obrażając nikogo z forum,
nie pociągniesz tego bo się wypalisz, nie dasz rady, ona tego nie chce, a za dwoje kochać nie będziesz bo się nie da, chyba że masz powiększone serce?
bądź silny to wybaczysz jej niedojrzałość, bo jak można komuś przysięgać, a potem okazuje się że nie pasujecie, tzn bardziej Ty nie pasujesz do jej bajki
ona pewnie miała własną wizję jak ma wyglądać małżeństwo, jak ma postępować chłop, ale skąd Ty masz to wiedzieć skoro nie raczyła nigdy na ten temat z Tobą rozmawiać
ja bym sobie darował bo nie pociągniesz tego, ona pokazuje Ci żebyś dał jej spokój, odszedł, ja to samo przechodziłem i przechodzę
teraz w grudniu przeprowadzam z nią ostatnią rozmowę, i albo w lewo albo w prawo, tak żyć nie zamierzam
ktoś napisał na tym forum, chyba Carphatia, że o prawdziwą miłość nie trzeba walczyć, a o fałszywą nie warto
Nie dawaj się  i walcz o lepsze jutro o lepsze swoje życie, a jak masz zły dzień wpadnij tutaj, wywal z siebie, nie generalizuj spraw, nie wkładaj do jednego worka
bo dostaniesz uwagę albo banana hehehe
ale ulży Ci chociaż na jedne dzień

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują bez mamuś...........

10

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Dzięki wszystkim za wszelkie spostrzeżenia i porady. Wszystkie biorę sobie szczerze do serca.

MariuszS2006 jak napisałeś spotykamy się tutaj w podobnych okolicznościach. I owszem tak się właśnie czuję tzn. odtrącony. Nie jestem i nie będę na etapie użalania się nad losem bo nie tędy droga. Ja po prostu chciałbym, o ile w ogóle jest to możliwe, zrozumieć tak po ludzku przyczyny tego wszystkiego. Jak kilka osób pisało wcześniej nie powinno się zmieniać drugiego człowieka. Ja rozumiem, że docieramy się wszyscy, ale słowo "zmienić" jest zbyt daleko idące. Co innego jeżeli mówimy o pewnych patologiach, czy uzależnieniach, ale tutaj mowy o tym nie ma. Ja przez pierwsze półtora miesiąca byłem po prostu w szoku, że człowiek, który przez te 6 lat wydawał mi się najbliższy, najbardziej zaufany, tak po prostu zmienia ton i podejście o 180 stopni. Traktuje mnie jak wroga, w takim świetle przedstawia mnie przed znajomymi i rodziną, nie rozmawia ze mną tylko odburkuje. To uczucie jest okropne. A najlepsze jest to, że jeszcze żona mi się dziwi, mówiąc, że skoro tak się zachowuje to powinienem zastanowić się dlaczego tak jest. Ludzie,, jeżeli ktoś decyduje się pierw w USC a potem przed Bogiem na oficjalne i intymne przysięgi wobec siebie, to jak można w ten sposób tak kogoś traktować? Problem u mnie jest o tyle zawiły, że moja żona ma specyficzne usposobienie, tzn. łatwo potrafi zrażać do siebie ludzi. Jest zbyt bezpośrednia, brakuje Jej dystansu i cierpliwości. Lubi wszystko na teraz. Spowodowało to od samego początku naszego związku nieprzychylne traktowanie Jej przez moją rodzinę. Uważają ją za osobę niedokształconą itd. Ja ripostowałem wszelkie zarzuty rodziny - w końcu to mój wybór i nikomu nic do tego.
Najgorsze jednak jest to, że aby można było ewentualnie cokolwiek zmienić w naszych relacjach, to również Ona powinna pracować nad sobą, a tymczasem Ona nie widzi problemu (tak stwierdzam po Jej zachowaniu), co więcej podejrzewam, że nie skusi się na analizowanie własnych porażek i błędów, stąd nie będzie chciała tym bardziej ich naprawiać i prostować. Jeżeli moja żona pisze do obcego faceta "ten ch.j mnie wkurzył i się źle czuję", a ja nawet nie spostrzegłem skruchy z Jej strony, ani nie usłyszałem głupiego słowa "przepraszam" to naprawdę nie rokuje to wcale. Podałem przykład, który mnie najbardziej zabolał tym bardziej, że został użyty w rozmowie smsowej z tym facetem. Świadczy to niezbicie o tym, iż Ona w ogóle mnie nie szanuje. Jestem dla Niej kompletnie nikim, a Ona jest ze mną na siłę. Tak się czuję i tak czuję, że to wygląda z boku, a zboku widać najlepiej.

11

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Moje przemyślenia? Jeśli nie zakochała się, to na pewno zadurzyła się w koledze, niestety.
Widzenie samych złych stron Waszego związku, _tylko_ Twoich wad, wytykanie błędów to bardzo częsty objaw takich sytuacji.
5 lat to sporo czasu, wspólna praca, mieszkanie... brak motylków.
Pojawiło się na horyzoncie "coś" nowego i w podbrzuszu zatrzepotało.
Do tego jej syndrom księżniczki, niezaspokojona próżność i voila...
Jeśli Ci na niej zależy to czekaj i obserwuj, starając się przy okazji zachować swoje zdrowie psychiczne.
Pamiętaj, że żeby coś uratować muszą starać się dwie strony :-)

12

Odp: Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Witaj, Wrap
widzę że silny chłop z Ciebie, bo czytasz takie miłe pochlebne słowa o sobie, i Ty je znosisz, no to pełen podziw, prawdopodobnie coś przesoliłeś? smile:):)
Ja też doszukuję się tutaj na tym Forum odpowiedzi, ale jej nie znajdziesz, niestety, to jest nie do zrozumienia, a jest ktoś kto zrozumiał kobiety?
raczej nie,  ja po swoich przejściach nieraz mam głupie myśli że to jakiś obcy gatunek, ojojojojoj zaraz dostanę banana
no bo z założenia One są piękne, to po co te wszystkie menicury, pedicury, 8 warstw tapety itp., my założymy marynarkę, żel na włosach i jesteśmy już przystojni, one siedzą u fryzjera po 2-3 godziny
i po 2 godzinach fryzury nie ma, wow, a przecież od podstaw są piękne, to po co to wszystko? to taka mała dygresja, zaraz którąś rozsierdzę
tak czy inaczej nie zrozumiesz swojej żony, a ona nie powie Ci prosto w oczy że Cię już nie kocha, znudziłeś się jej, to jest w nich trudne, one nie potrafią przyjść i powiedzieć facetowi prosto z mostu że nie kochają, ile to by ułatwiło, siedzisz dulczysz rozmyślasz co źle zrobiłeś, gdzie popełniłeś błąd a to wcale jest nie potrzebne, szukasz gdzieś odpowiedzi na Forach, może któraś Kobieta Ci odpowie
a przecież to powinna zrobić moja żona, Twoja żona i byłoby po sprawie
ale one nie potrafią tego zrobić, nie mają cywilnej odwagi, będą się tłumaczyć że nie chcą go urazić, tylko swoim postępowaniem, robią więcej krzywdy i zła niż gdyby stanęła i powiedział prawdę
a jeśli mowa o zmianie drugiego człowieka, może w takim razie to powinieneś iść na jakąś operację plastyczną dodatkowo smile no bo jak zmieniać to tak po całości a nie pobieżnie smile w innych postach pisałem o tym czymś, może żony nie zadowalasz smile taki żarcik, może trzeba na operację plastyczną z nim iść smile:) trochę pożartowałem, tak w tej kwestii też nie wiadomo jak? smile
tak, coś z Kobietami jest nie tak, bo one nie wiedzą same czego chcą, tak doczytałem się tutaj na innym wątku, chciałyby mieć i miłego i brutalnego jednocześnie, ale to chyba nie da się tak połączyć, bo ten chłop to by został w pewnym momencie idiotą
może Ty byłeś za miły, można ona potrzebuje takiego co przywiąże do łóżka, zrobi to aż nadto dobrze i będzie git, może powinieneś spróbować? :)to taki żarcik, no i oczywiście kwiatek po tym
tak czy inaczej coś by pewnie nie zrobił, to i tak będzie nie tak
więc nie wiem czy jest sens walki, ale próbuj i walcz bo przecież oddałeś jej swoje serce, poświęciłeś się

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują bez mamuś, a no i facetów bez mamuś

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kryzys małżeński czy toksyczny związek?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026