netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Bardzo proszę Was o radę

11 odpowiedzi2 994 wyświetleniazałożony przez Teal'c, 17.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bardzo proszę Was o radę

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Bardzo proszę Was o radę

Witam smile
Od jakiegoś czasu przeglądam netkobiety i postanowiłem podzielić się z Wami pewną historią. Potrzebuję się troszkę wygadać ale przede wszystkim, jak w temacie, chciałbym żeby ktoś obiektywnym okiem ocenił to wszystko i dał mi jakieś rady co zrobić, bo nie ukrywam, że jestem w kropce.

Mniej więcej rok temu, z ciekawości założyłem profil na jednym z portali randkowych. W sumie powymieniałem tam troszkę wiadomości z kilkoma kobietami ale te rozmowy szybko się urywały. Miałem już usunąć konto ale wtedy przypadkowo trafiłem na profil kobiety z sąsiedniego miasta. Od razu zainteresowała mnie ze względu na podobne zainteresowania i klimaty. No i zaczęliśmy do siebie pisać, szybko przeszliśmy poza portal. Właściwie już po pierwszej naszej takiej rozmowie jej osoba strasznie mnie zafascynowała. Wiem, że to tylko net, a net to nie realne spotkanie i rozmowa ale mimo wszystko jeśli rozmowa się naprawdę klei i jest jakaś chemia, to nie ma większego znaczenia gdzie i jak przebiega. Pisaliśmy ze sobą codziennie, w ciągu dnia wymienialiśmy sms-y, maile, a wieczorami długo gadaliśmy na komunikatorze. W realu, podczas pierwszego spotkania okazała się tak samo fajna.

Właściwie nie było powodu, żeby ta znajomość nie mogła przerodzić się w coś więcej ale fakt, że tak się nie stało, że znajomość toczyła się głównie w internecie, widywaliśmy się bardzo rzadko i ogólnie wyszło fatalnie, to moja wina. Wpływ na to miały głównie dwie rzeczy, w sumie ze sobą powiązane.
Po pierwsze widzę teraz dobrze, że mimo swojego wieku (25+) jestem niedojrzały, nie tylko jeśli chodzi o kontakty z kobietami ale tak ogólnie. To jest pierwsza i najwazniejsza rzecz, którą postanowiłem zmienić. Wystarczająco długo w domu napatrzyłem się na Piotrusia Pana, który teoretycznie miał być głową rodziny i wiem, że nie chcę taki być.
Natomiast druga sprawa jest taka, że w tamtym okresie, choć naprawdę mi na niej zależało, nie byłem w stanie się zaangażować. To nie dział psychologia i nie będę się nad tym rozwodził ale to był czas, w którym zamknąłem się w sobie, czy raczej w czterech ścianach, jakiś czas wcześniej straciłem pracę i niezbyt energicznie starałem się poszukać nowej. Tak naprawdę nie miałem energii ani ochoty by skupić się na innej osobie, zamiast rozczulać się nad sobą. Napisałem, że te dwie sprawy są ze sobą powiązane bo gdybym miał więcej jaj, to zamiast liczyć, że moje własne problemy jakoś same się rozwiążą, to ruszyłbym cztery litery i sam coś z tym zrobił.

W każdym razie zraniłem ją. Naprawdę nie trudno było zauważyć, że mocno się zaangażowała w naszą znajomość i dawała jasne sygnały, ale w zamian dostała kretyńskie zachowanie z mojej strony. Mimo wszystko naprawdę dosyć długo jej zależało i wiem, że dostałem sporo szans na zmianę tego zachowania, no ale w końcu też miała dosyć. Powiedziała, że nic z tego nie będzie, standardowe - ?nie pasujemy do siebie?, jednak stwierdziła też, że nie chce całkiem zrywać znajomości. Uznałem, że wykorzystam to by powalczyć o ?drugą szansę? ale zrobiłem to w tak dziecinny sposób i za każdym razem pogarszając tylko sprawę, że nie dziwię się, że w końcu miała mnie naprawdę dosyć. Przez jakiś czas próbowałem jeszcze się z nią skontaktować ale już się więcej nie odezwała, tylko raz odpisała żebym już więcej do niej nie pisał.

Uznałem, że to rzeczywiście nie ma sensu i muszę dać jej spokój. Usunąłem numer i postanowiłem po prostu zapomnieć. W sumie dobrze, że stało się jak się stało. Dostałem kopa w tyłek i to mi pomogło. Zacząłem się zastanawiać dlaczego to wszystko tak się skończyło i przede wszystkim pierwszy raz w życiu zacząłem zastanawiać się nad sobą. Wcześniej usłyszałem od niej sporo złych słów na swój temat i najpierw się nimi nie przejąłem ale potem dotarło do mnie, że miała sporo racji. Uznałem, że muszę coś zmienić i zacząć wreszcie nad sobą pracować. Nie mówię, że od tego czasu jestem innym, lepszym człowiekiem ale powoli nad sobą pracuję, za co jestem jej wdzięczny, bo tak w sumie gdybym jej nie poznał i gdyby nie te wszystkie wydarzenia, to pewnie nic by się u mnie nie zmieniło. Szkoda tylko, że przy okazji przy tym ucierpiała.
W każdym razie wracając do tematu ? minęło kilka miesięcy i zacząłem za nią tęsknić. Długo się zastanawiałem czy spróbować się do niej odezwać aż w końcu miesiąc temu postanowiłem to zrobić. Minęło ponad pół roku, najgorsze emocje już dawno opadły i uznałem, że warto spróbować. Nie chciałem znów pisać maili tylko pogadać twarzą w twarz. Miałem akurat dzień wolnego, więc pojechałem do jej pracy, niestety nie udało mi się jej spotkać. Więc następnego dnia napisałem z propozycją spotkania. I tego samego dnia odpisała. Zgodziła się, co prawda napisała też, żebym sobie nie robił jakichś nadziei bo się z kimś spotyka ale to akurat nie miało żadnego znaczenia dla mnie. Nawet jej mail kończył się uśmiechem, więc naprawdę się ucieszyłem i wydawało mi się, że jest szansa by jakoś uratować tą znajomość. Akurat miała w najbliższym czasie wyjechać służbowo na krótko za granicę więc umówiliśmy się, że za jakiś czas się odezwę i umówimy dokładnie spotkanie. No więc odezwałem się po tym czasie i nastała cisza. Dopiero po ponad tygodniu dostałem odpowiedź : że przemyślała to podczas wyjazdu i jednak nie chce się spotkać. Perspektywa spotkania ze mną zupełnie jej nie cieszy i nie chce się do tego zmuszać. I żebym przestał w końcu do niej pisać...
Nie wiem co się stało w międzyczasie i nie mam pojęcia dlaczego wyglądało to tak jakby w przeciągu krótkiego czasu napisały do mnie dwie zupełnie inne osoby ale poczułem się jakbym dostał wirtualnego plaskacza w pysk.

Jestem w kropce. Wiem, że może się komuś wydawać dziwne, że ciężko mi się pogodzić z tą sytuacją. Prawda, że nasza znajomość to nie był związek ale przez te codzienne rozmowy bardzo się do siebie zbliżyliśmy i na tyle na ile udało mi się ją poznać, to mogę z całą pewnością powiedzieć, że to świetna dziewczyna, która na dodatek miała na mnie bardzo pozytywny wpływ. Naprawdę mi jej brakuje, źle się czuję z tym, że ją zraniłem ale gdyby chodziło o same wyrzuty sumienia to nawet by mi przez myśl nie przeszło żeby tylko dlatego próbować naprawić relacje.
Gdybym miał na to szansę, to jestem gotowy walczyć by odzyskać jej zaufanie ale patrząc na jej słowa z tego drugiego maila, obawiam się że takiej szansy już nie ma.

Bardzo Was proszę o jakąś radę smile

2

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Tak coś mi się wydaję że tu, na forum ,napisałeś o wiele więcej niż ona wie.. Mam rację?
Pamięta cię pewnie tylko z głupawych tekstów, jakiejś bezradności o której pisałeś,  po zastanowieniu pewnie dochodzi do wniosku że szkoda na tak "chwiejną" osobę tracić czas i angażować się w coś co może być nie korzystne dla was obu..
Możesz o tym wszystkim co nam napisałeś jej napisać? (o ile już tego nie zrobiłeś oczywiście)
Przede wszystkim ważne by wiedziała że wziąłeś się w garść ,jesteś poważniejszy, wart znajomości (przynajmniej na początku), że z czasem jej udowodnisz że można na tobie polegać .Musisz jej udowodnić na swój sposób (naturalny i niewymuszony ,nie nachalny) że już jesteś facetem a nie chłoptasiem ..
Biorąc oczywiście pod uwagę ,że na jej horyzoncie nie ma już kogoś innego hmm

3

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Tak masz rację. Zanim tak naprawdę doszedłem do pewnych wniosków, to nie miałem już okazji jej tego powiedzieć. Być może gdyby to spotkanie doszło do skutku...
Jak najbardziej mógłbym jej o tym napisać, nawet sam już o tym myślałem ale obawiam się, że obojętnie czy to będzie mail czy np list dołączony do kwiatów, to ona tego po prostu nie przeczyta.
Co do kogoś innego - jak napisałem, podobno się z kimś spotyka, przynajmniej tak sama mi napisała ale to nie ma dla mnie obecnie żadnego znaczenia, bo przecież nie oczekuję od niej związku. Obecnie druga szansa czy jakkolwiek to nazwać to dla mnie po prostu odbudowanie zaufania i znajomości.

4

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Paweł-1979 dzięki za odpowiedź i mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz ale byłbym wdzięczny gdyby ktoś jeszcze się w tym temacie wypowiedział wink

5 Ostatnio edytowany przez Sylia (2013-11-20 22:17:49)

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Mam pytanie które mnie korci jak trafiłeś na ten portal czy może ona opisała tu swój problem?
ja trafiłam poprzez przyjaciółkę która tu pisywała i nadal pisuje ale znacznie rzadziej.
Co do ciebie to może nie znam żadnego piotrusia pana ale z czego słyszałam to wyjście z tego problemu jest znacznie trudniejsze niż DDA więc pracy masz dużo a szanse na poprawę niestety bardzo małe sad
Noc chyba że będziesz działał wbrew swojej naturze ale to może prowadzić do problemów natury psychicznej i szansy wpadnięcia w uzależnienie obym tylko się myliła.
Lepiej zasięgnij opinii dobrego psychologa to może ci pomóc.
A co do dziewczyny to ona może radzić się koleżanek a one jak wiadomo chcą jej dobra więc będą oceniały tak jak to widzą a sam wiesz jak to jest widziane z boku choćbyś sam wiedział na 100% iż się zmieniłeś twoja wiarygodność w oczach koleżanek jest bliska zeru sad
Wiem to z doświadczenia przez to straciłam wartościowego chłopaka był może mniej samodzielny trochę nawet zniewieściały(jeśli chodzi o decyzję i charakter) ale miał dobre serce i podobno w swoim poprzednim związku obronił dziewczynę przed facetami większymi silniejszymi więc nie był tchórzem, nie sztuką zabronić dziewczynę przez byczka ale sztuką była obrona z góry skazana na przegraną ona uciekła a on był w krwi.
Ona odeszła z poczucia swojej winy a nie jak koleżanki próbowały mi wmówić że z jego winy.
Nic nie wiedziały a waliły czarnymi scenariuszami.
Zanim poznałam wszystko i to że on chciał się zmienić poznał nową i mają teraz dziecko a ja za kare poznałam psychopatę.

6

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Hej Sylia smile

Jak trafiłem na ten portal? Całkiem przypadkiem, szukając w internecie odpowiedzi na to co tutaj opisałem. Zacząłem mniej lub bardziej regularnie przeglądać netkobiety i w końcu postanowiłem sam napisać. I nic mi nie wiadomo o tym, żeby ona tutaj pisywała;)

Wiele z cech Piotrusia Pana niestety dostrzegam u siebie, włącznie z praktycznie podręcznikową sytuacją domową i wychowaniem. Z drugiej strony chcę z tym walczyć i dobrze, że doszedłem do tego teraz, bo nie jest jeszcze za późno na zmianę siebie. No i tak jak wcześniej pisałem, to właśnie poniekąd dzięki tej dziewczynie, jej słowom i ogólnie temu wszystkiemu co się wydarzyło.

Co do koleżanek, nie znam ich i nie wiem czy miały jakikolwiek wpływ na naszą relację ale głupotą byłoby na to zwalać winę. Ta leży po mojej stronie i mojego zachowania.
Sylia, a z Twojej kobiecej perspektywy, widzisz jeszcze jakieś szanse?

7

Odp: Bardzo proszę Was o radę

eh.. miał cukierka ale go nie chciał .. inny ktoś się nie zastanawiał i go zabrał, więc teraz autor nagle poczuł że chce o niego powalczyć.. żeby inny go nie miał..
Drogi autorze przejaskrawiasz to co ona mówi i robi, masz na jej punkcie wręcz obsesję a wszystko przez to bo poczułeś że ją tracisz.
Tymczasem dziewczyna powiedziała Ci wyraźnie że nie jest Tobą zainteresowana i że jest z kimś innym. Posłuchaj jej. Daj sobie spokój. Poszukaj kogoś kto odwzajemni to co czujesz.

8

Odp: Bardzo proszę Was o radę
alfaalfa napisał/a:

eh.. miał cukierka ale go nie chciał .. inny ktoś się nie zastanawiał i go zabrał, więc teraz autor nagle poczuł że chce o niego powalczyć.. żeby inny go nie miał..

Hmm przyznam, że nie rozumiem. Twoje sugestie pasowałyby w sytuacji gdybym miał z nią cały czas kontakt, dowiedział się że spotyka się z kimś i nagle włączyłby mi się tryb psa ogrodnika. Tak, miałem "cukierka", nie do końca jest tak, że go nie chciałem ale fakt - zmarnowałem swoją szansę, tylko że mój problem nie polega ani trochę na tym, że pojawił się ktoś inny.

alfaalfa napisał/a:

Drogi autorze przejaskrawiasz to co ona mówi i robi, masz na jej punkcie wręcz obsesję a wszystko przez to bo poczułeś że ją tracisz.
Tymczasem dziewczyna powiedziała Ci wyraźnie że nie jest Tobą zainteresowana i że jest z kimś innym. Posłuchaj jej. Daj sobie spokój. Poszukaj kogoś kto odwzajemni to co czujesz.

Droga alfaalfa smile ja ją straciłem wiele miesięcy temu. Znów piszesz tak jakbyśmy cały czas mieli kontakt.
Kiedy niedawno napisałem do niej nie było mowy o żadnych uczuciach czy czymś w tym stylu, zaproponowałem spotkanie i rozmowę. Chciałem z nią pogadać i wyjaśnić pewne sprawy. I jej pierwsza odpowiedź wskazywała na to, że też tego chce. A potem dostałem tą drugą odpowiedź... Być może jest właśnie tak jak napisał tutaj Paweł.

9

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Taki mały edit do tego co wczoraj napisałem, bo może rzeczywiście, choć się starałem to niejasno przedstawiłem tu swoje motywy...

alfaalfa trafnie opisałaś moje działania ale one miały miejsce wiele miesięcy temu (no może poza tym kimś innym bo wtedy go nie było). Mimo, że ona dała mi "kosza", to sama zaproponowała by nie zrywać znajomości. Ale ja wtedy nie brałem zupełnie pod uwagę opcji, że możemy się kolegować, przyjaźnić - uważałem, że muszę ją przekonać, że mi zależy i doprowadzić do tego, że będziemy ze sobą, co skończyło się jak się skończyło. Ale to z biegiem czasu i różnymi przemyśleniami przeszło i zupełnie inaczej patrzę na jej osobę. Oczywiście - gdybyśmy znów mieli ze sobą kontakt, udałoby mi się odbudować zaufanie, ona byłaby wolna i czułbym, że mam jakiekolwiek szanse, to pewnie spróbowałbym powalczyć ale to jest scenariusz science fiction i zupełnie nie ma wpływu na to co chcę zrobić.

Ja patrzę na nią jak na osobę, z którą miałem wiele wspólnych zainteresowań, mogłem porozmawiać o wielu rzeczach, pójść do kina, muzeum, na pizzę. Chcę zacząć jeszcze raz ale jako zwykłą znajomość bez jakiegoś ciśnienia, że musi być to coś więcej. Dlaczego? Bo to świetna osoba i co dla mnie nietypowe w krótkim czasie bardzo ją polubiłem i chyba naprawdę się do niej przywiązałem, a to mi się rzadko zdarza.

Problem w tym, że ona o tym nie wie. Może myśli, że będę znów na nią jakoś naciskał (stąd pewnie wspomniała o tym, że się z kimś spotyka i żebym nie robił sobie nadziei), może myśli też, że wcześniej poświęcałem jej czas bo mi się nudziło, że mi zupełnie nie zależało, a to nieprawda. I chciałbym jej to powiedzieć, żeby podjęła decyzję mając świadomość, że trochę się u mnie zmieniło. I jeśli mimo tego nie zmieni zdania, to dam jej spokój, bo uważam, że to osoba o którą warto powalczyć ale każda walka ma swoje granice i przecież jej do niczego nie zmuszę.

Moje wątpliwości polegają na tym, że mam jedną szansę by spróbować ale nie jestem pewien jak ją najlepiej wykorzystać. Tyle wink

10

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Wiesz, gdybym ja otrzymała wiadomość e-mailem od kogoś.. kogo znałam - z ciekawości wiadomość bym przeczytała, więc może warto spróbować:-)) a jeśli i nawet nie przeczyta to i tak - nic nie tracisz ani zyskasz..  trzymam kciuki i pozdrawiam.

11

Odp: Bardzo proszę Was o radę

Cześć.

Trochę czasu minęło od kiedy tu pisałem ale jakoś tak nie wypada prosić o radę i później całkiem zamilknąć wink

No więc napisałem do niej, przeprosiłem, postanowiłem jak najbardziej szczerze wszystko wyjaśnić ale niestety nie dostałem odpowiedzi i upłynęło chyba wystarczająco dużo czasu żeby być pewnym, że jej już nie dostanę. Widać takie rzeczy działają tylko w filmach wink

Jak tak sobie teraz o tym myślę ? pewnie w tym wszystkim było trochę idealizowania i tym podobnych rzeczy ale naprawdę kogoś takiego nigdy wcześniej nie poznałem. Nigdy w życiu nie chciałbym stracić takiej fajnej osoby, niezależnie od tego jaka relacja by nas miała łączyć i oczywiście jak na złość przez swoją głupotę właśnie do tego doprowadziłem. Próbowałem to naprawić bo taki już jestem, że jak uznam, że warto o coś albo kogoś walczyć, to będę uparcie próbował, a w tym przypadku było warto, nawet jeśli się nie udało.

Nie potrafię zrozumieć tylko jednej rzeczy. Po co zgodziła się na spotkanie, żeby chwilę później zmienić zdanie i zrobić to w sposób, który zabolał. Jeśli nie chcę się kogoś znać, to naprawdę nie trzeba zastanawiać się przez dwa tygodnie by do tego dojść. Niby to i tak już nie ma znaczenia ale mogła sobie takie gierki darować.

No nic dzięki za wcześniejsze wszystkie odpowiedzi i gorąco Was pozdrawiam smile

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bardzo proszę Was o radę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026