Jak to było z Waszymi randkami?
Może opowiecie ze swojego doświadczenia, jak wyglądały wasze pierwsze, jak i kolejne randki.
Kto wychodził z inicjatywą, jak przebiegały, czy mieliście jakieś konkretne oczekiwania, co do nich? Czy spełniły się one?
A może, już samo spotkanie było wielkim przeżyciem i nie oczekiwaliście żadnych atrakcji i urozmaiceń, wystarczył jedynie spacer.
Fajnie byłoby, aby wypowiedzieli się wszyscy, zarówno ci młodsi, jak i starsi.
Moglibyśmy zobaczyć, jak randki ewoluowały na przestrzeni lat ![]()
Podobne tematy
A dziś się jeszcze w ogole chodzi na randki? Dla mnie to pojecie jest strasznie staroswieckie. Nie wiem czy kiedykolwiek bylam na "randce" ![]()
Iceni, to nie jest staroświeckie, po prostu teraz na wszystko się inaczej mówi
Kiedyś, mówiło się wprost... RANDKA.
Dwoje osób spotykało się, aby lepiej się poznać, aby miło spędzić razem czas, wiadomo było, że "coś" między nimi jest. Teraz sporo osób, broni się przed takim, jak to nazwałaś "staroświeckim" nazewnictwem, woli "niezobowiązujące spotkanie", "koleżeńskie"
To brzmi bardziej niezależnie, twardo, pokazuje że "to przecież nic nie znaczy".
Tak czy inaczej, chciałabym poznać wypowiedzi tych osób, którym RANDKI nie są obce. Czy to te "staroświeckie", czy bardziej "nowoczesne" ![]()
Ogólnie Margolinka ma rację - dziś mało kto chadza na randki, dziś ludzie idą na kawę lub piwo, ewentualnie do kina. Większość boi się przyznać, że to randka....albo z braku pewności siebie albo dlatego, iż randki są nie modne;P
Tak jak się teraz zastanawiam to na takiej typowej romantycznej randce, takiej jak z komedii romantycznych to byłam chyba tylko raz....a przynajmniej tylko ten raz pamiętam.
Mój ówczesny adorator przyszedł po mnie wieczorem do pracy, zabrał mnie na świetny spacer, zakończony piknikiem pod rozgwieżdżonym niebem....Było wino (nawet kieliszki kryształowe z domu przyniósł;D), truskawki, dodatkowy koc dla mnie i świeca....ah:D
Ogólnie Margolinka ma rację - dziś mało kto chadza na randki, dziś ludzie idą na kawę lub piwo, ewentualnie do kina. Większość boi się przyznać, że to randka....albo z braku pewności siebie albo dlatego, iż randki są nie modne;P
Tak jak się teraz zastanawiam to na takiej typowej romantycznej randce, takiej jak z komedii romantycznych to byłam chyba tylko raz....a przynajmniej tylko ten raz pamiętam.
Mój ówczesny adorator przyszedł po mnie wieczorem do pracy, zabrał mnie na świetny spacer, zakończony piknikiem pod rozgwieżdżonym niebem....Było wino (nawet kieliszki kryształowe z domu przyniósł;D), truskawki, dodatkowy koc dla mnie i świeca....ah:D
Faktycznie trafiłaś na faceta z polotem
. Skubaniutki miał rozmach
.
Ja jestem z tego " młodszego pokolenia " ludzi przed 30 i muszę przyznać,że jako takiej pierwszej randki nigdy nie przeżyłem. Były spacery zapoznawcze, spotkania na kawie itd. Zawsze pierwsze spotkanie odbywało się na zasadzie wybadania gruntu,a jak coś było na rzeczy to na drugim, trzecim spotkaniu była owa randka i twórczość zazwyczaj z mojej strony
. Eh jak wrócę wspomnieniami do tych chwil to łezka się w oku kreci, motyle w brzuchu, mocniejsze i szybsze bicie serca. Piękna sprawa
Mam 48 lat i byłam na wielu randkach. Wszystko zależy od mężczyzny i jego stosunku do kobiety. Niestety niektórzy panowie już na pierwszym spotkaniu lepią się i od razu sygnalizują gotowość do seksu. Na szczęście nie tylko są tacy, którzy jak twierdzą nie mają czasu na herbatkę he he.
Ostatnio w Holandii miło spędziłam czas na chodzeniu po Amsterdamie z pewnym Chorwatem. Tak, że nie wszyscy są bez polotu i pomysłów.