netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wielki problem w związku..prosze was o rade!

26 odpowiedzi3 575 wyświetleńzałożony przez Alcia, 27.07.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Witam..jestem tutaj nowa smile Mam nadzieje,ze ktos z was bedzie wiedział jak temu zaradzic.. moze zaczne od początku..Wybaczcie,ze bedzie to długie ale musze wam zakreslic chociaz obraz tez neszego zycia przed zwiazkiem..z gory wam bardzo dziekuje!

Mój narzeczony ma 23 lata ja 21. Poznalismy sie w trudnych okresach naszego zycia, jego zostawiła dziewczyna i przezywał chorobe swojego ojca [ wiedział,ze jego dni sa policzone ] po stracie waznej dla niego dziewczyny,wpadł w depresje,zaczal cpac,nie szanowac innych dziewczyn i chyba nawet siebie,opuscil szkole i wpadł w nerwice jak ja z otoczeniem to samo../ja natomiast trafiłam do szkodliwego otoczenia, niestety otarłam sie o lesbijstwo, jednak zwiazałam sie z kobieta nie dlatego,ze podobala mi sie ona - tylko ze wzgledu na wsparcie jakie od niej czulam czego mi na tamte czasy bardzo brakowało.. [ teraz wiem,ze to była głupota ]. Naleze do osób,ktore nie miały kolorowo w rodzinie, byłam swiadkiem jak moj ojciec bil sie z matką, zazywal ogromne ilosci alkoholu, awantury,najazdy..i to wszystko przy mnie. Mama tez nie niczego nie zaoszczedzila w 13 roku zycia wplatała mnie w sprawy "dorosłych". A przez to,ze byłam b. podobna do ojca czesto słyszałam,ze to wszystko moja wina,ze jestem taka sama jak on, ze mnie nienawidzi,gardzi mną. Ojciec po czasie nie wytrzymał ekscesów z moja matka i sie wyprowadził. Miałam mieszkac z ojcem ale matka sie na to nie zgodzila. Zostalam z nią. Szczerze mówiac po odejsciu ojca wcale nie było lepiej, widzialam,ze jak matka na mnie patrzy to widzi ojca..wykorzystywala kazdy moj bład zeby mnie zbewsztac...az po czasie pomyslala zeby zaczac mnie buntowac przeciwko ojcu..byłam mała,głupia..i sie niestety dałam ale jak kazde dziecko mialam przeswity i tak naprawde tesknilam za ojcem, nie chcialam byc taka jak ona..
Cały czas była ze mnie nie zadowolona, poprostu..czasami odechciewalo mi sie wszystkiego, zaczełam pic, palic trawke,wpadac w depresje, zaczełam miec problemy z otoczeniem,nie potrafilam z nikim byc długo w zwiazku, robilam straszne bledy,raniłam.. przez to trafilam do ludzi złych ale oni mnie akceptowali...dopiero po czasie zrozumialam,ze traktuja mnie poprostu jak głupia fajna laleczke..bolało..ale z 2 strony było to dla mnie znieczuleniem..AZ WKONCU POJAWIL SIE ON...
Wyciagnal mnie z tego wszystkiego, odciagnal od lesbijki, probowal pogodzic z matka [ niestety nie wyszlo moja matka nikogo nie akceptowala u mnie z facetów.. ] dzieki niemu zawalona szkole zaczełam poprawiac, poszłam do pracy..Wygladało na to,ze bedzie tylko lepiej i lepiej. Bardzo go pokochałam.. nikt tyle dla mnie nie zrobil. Matka nie raz kazała mi sie wyprowadzic, nie raz sie na mnie rzucała z rekoma..mialam dosyc.. ucieklam do niego do domu..jego rodzina z poczatku była wsciekla, ale zaakceptowali mnie..Najgorsze za mna.. myslalam..ale matka dawala o sobie znac..wysylala głupie smsy do jego mamy, kłamała,ze maja zlodzieja w domu, ze mam kochanka kiedy ja non stop siedzialam w domu..dzwonila, za wszelka cene probowala odciac mi droge ucieczki i szczescia..
Moj chłopak powoli mial tego dosyc...b mnie kochal ale ja jemu sie nie dziwilam,byłam rozdarta, nie wiedzialam co robic ..szalałam..Jakis spory czas temu b. sie z nim poklocilam..pojechalam do matki [ co za głupota ] bo kiedys mi mowila..zobaczysz, on Cie kiedys zostawi,zdradzi, to krętacz..
Myslalam,ze miala racje.. ale mylilam sie..Jedyna osoba z rodziny,ktora myslalam,ze jest prawdziwa była siostra -zawsze byla przy mnie, opiekowala sie bardziej niz matka heh...w zyciu bym nie pomyslała ze była by zdolna mnie zostawic...a jednak. Czesto jezdzilam do niej jak sie z nim klocilam, zeby swie poradzic ale niestety...jak to czlowiek w załamce i bolu..czesto mowi co tylko TA osoba zlego zrobila zamiast powiedziec ' on zrobil to bo ja... ' albo " ja to zrobilam i tak mysle poniewaz ..... jak myslisz? "
A ja nie "wiesz on..to...i tamto.. " Nie dziwie sie,ze siostra wkoncu przestala go tez trawic ale swoja droga mogla by nas wtedy wziac we 2 i pogadac co sie dzieje, ale nigdy tak nie zrobila...wkoncu zaczelam od niej slyszec tylko slowa " zerwij z nim, meczysz sie, skonczysz w rynsztoku" Dziwne..ale to nie ona tylko halo.. On mnie do siebie zabral, zaopiekowal sie mna jak matka ojciec razem wzieci..siostra tylko gadała..ale to tez pewnie moja wina,ze zle przedstawialam sprawe..za bardzo emocjonalnie..Wkoncu doszlo do tego, ze krzyczelismy non stop na siebie, on kazal mi sie wyprowadzac, sama moja obecnosc go denerwowala kiedy wracalam od siostry, mialam tego dosyc..okazalo sie,ze i on czul,ze z moja siostra jest cos nie tak, wiedzial,ze nie moze mi odebrac rodziny, nie chcial ale meczyla go mysl, ze kolejna osoba bedzie chciala nas rodzielic...? Tego sama do konca do dzis nie wiem..I tak sie stalo..Wyprowadzilam sie, siostra przyjechala spakowala mnie..byłam w takim szoku,ze odebralo mi mowe..myslalam,ze jak wyjade to moze zateskni, nie bedziemy dla siebie agresywni, wtedy myslam,ze mnie nie docenia...mylilam sie. Byłam wtedy sklocona z matka, nie mialam gdzie wrocic wiec siostra zaproponowala,ze pomimo swoich niecheci do niej zagada z matka zebym mogla wrocic do domu. No,udalo sie. Obiecała,ze bedzie pomagac mi sie z tego pozbierac,ze bedzie mnie odwiedzac.... ale nic z tego nie zrobila co gorsze. Ustawily ultimatum..moge mieszkac, jesli nie bede miala zadnego kontaktu z moim nazreczonym ..co lepsze..zerwalam ta zasade..kochalam go..cały czas..i wiecie co..? Od tego czasu siostra odwrocila sie do mnie dupą,ze złamałam zasade...ale halo..SERCE NIE WYBIERA prawda..? Jak mozna odwrocic sie od siostry tylko dlatego,ze wybrała taka milosc nie inna. Strasznie sie rozpisalam...ogolnie...wrocilismy do siebie [ ja i on ] tyle,ze po czasie automatycznie jak cos bylo nie tak zwalałam wine na niego, wzbudzilam w nim ciagła wine..agresywnie potrafilam na niego reagowac.. podswiadomie zabraniałam mu rzeczy,ktora ja sama robilam..pojawila sie jeszcze wieksza zazdrosc...strach o jego inne byłe..miotałam sie..stałam sie egoistyczna po stracie siostry..czułam SIE WINNA..i bronilam sie zwalajac wszystko na niego.. MAM ZWIAZKU Z TYM DO WAS PYTANIE... JAK JA MOGE SIE TEGO POZBYC...WYRZUCIC Z SIEBIE ZE BY TO ON Z ATO NIE CIERPIAL..KOCHAM GO NAD ZYCIE...A..ZACHOWUJE SIE JAK ZACHOWUJE..MOWIE NIGDY WIECEJ ALE JAK PONIOSA MNIE EMOCJE ZNOW ROBIE TO SAMO... aktualnie mamy przerwe na tydzien..mamy oboje pomyslec nad soba...nad zwiazkiem..wstyd to przyznac ale on sie meczy z taka dziewczyna jaka jest teraz...a ja sama siebie takiej nie akceptuje..sam powiedzial,ze gdzie podziala sie tamta dziewczyna,ktora poznal..i to prawda...cholernie zle sie z tym czuje..tego czlowiek nie jest niczemu winny a ja traktuje go jak zło..! Jak ja mam sie tego wyzbyc, oczyscic, tak sie boje,ze go strace..a dobrze wiem,ze zycie nie mialo by juz praktycznie dla mnie znaczenia bez niego... sad:(:(:(

Wybaczcie,ze takie dlugie ale musialam opisac to i owo.

2

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Droga Alciu...
według mnie niesiesz przez całe swoje życie bagaż doświadczeń wyniesionych z patologicznego domu. Ciągłe kłótnie między rodzicami, agresywne zachowania, alkohol - to nie pozostaje bez śladu.

Pytasz jak poradzić sobie ze sobą, jak zmienić swoje zachowanie. Moja odpowiedź - wizyta u psychologa. Tam będziesz mogła porozmawiać z kimś zdystansowanym wobec twojej sytuacji (bo siostra na pewno taką osobą nie jest) kto pomoże ci zrozumieć dlaczego reagujesz tak a nie inaczej w sytuacjach stresowych, kłótniach.
Praca nad sobą w momencie, kiedy mamy tyle negatywnych doświadczeń z dzieciństwa i praktycznie żadnych wzorców jak powinniśmy się zachowywać wobec drugiego człowieka, jest bardzo trudna. Natomiast wizyta u psychologa to żaden wstyd.

Twój narzeczony na pewno doceni to, że się starasz a uwierz mi, że i ty sama po pierwszej wizycie poczujesz, że podjęłaś wreszcie konkretne kroki aby zmienić swoje nastawienie i zachowanie.

3

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Jeśli kochasz swojego narzeczonego, to traktuj go ze spokojem, zaufaniem, jak coś Cię boli, to rozmawiaj z nim o tym, ale nie od razu z atakiem i agresją, bo w ten sposób go stracisz. A jak dojdzie miedzy Wami do kłótni, to nie wyprowadzaj się od razu do matki, tylko wyjaśnij problem z facetem. Jeśli uważasz, że niesprawiedliwie ciągle zwalasz na niego winę, to powinnaś też nauczyć się przyznawania do błędu nie tylko na tym forum, ale i przed swoim facetem.

4

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Jeśli Cię kocha tak jak Ty go jak opisałaś to będziecie razem na dobre i na złe.

... Ale szczerze mówiąc mnie zaniemówiło po przeczytaniu twojego życiorysu...  Nie wiem co doradzić bo nigdy się nie znalazłam w takiej sytuacji, więc nie mam pojecia co pisać. Życzę Ci tylko abyś Ty ze swoim chłopakiem podjęli dla was ja najlepsze decyzje i potem tego nie żałowali. Bo odwzajemniona miłość jest najważniejsza dla wszystkich. Pozdrawiam.

5

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

zgadzam się z pennylane. Może rzeczywiście wizyta u psychologa by pomogła? Bo z tego co napisałaś wygląda, że podświadomie zachowujesz się jak Twoja matka - w sumie jako dziecko nie miałaś innego przykładu jak rozwiązywać konflikty tylko poprzez kłótnie. Jeżeli wstydzisz się iść tam sama, może pójdziesz ze swoim narzeczonym? Jeśli rzeczywiście zależy mu na Tobie i kocha Cie to napewno będzie chociaż starał się Ci pomóc.
Powodzenia i czasami warto ugryźć się w język, policzyć do 10 i pomyśleć czy napewno warto w chwilach złości jest wypowiedzieć słowa, które cisną Ci się na język jednak które mogą Go zranić.

6

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

fakt..to prawda.. zaczynam w sobie odnajdywac cechy matki..przeraza mnie to, nigdy nie chcialam byc taka jak Ona..mam nadzieje,ze sa wyuczone a nie dziedziczne...ale watpie w to..bo kiedys byłam zupełnie inna..wkoncu w kims ten facet sie zakochal a i ja sama ze soba lepiej sie czulam..

Co do wizyty u psychologa...przyznam szczerze,ze tysiac razy do tego podchodzilam ale jakos sie wycofywałam..nie wiem ze strachu? Albo przez to,ze jak byłam mała w szkole tez chodzilam do psychologów.. i nic mi to nie dało, takie...zamiast wybadac co mi jest to dziwnie do mnie podchodzili..naprawde nie jestem sceptycznie do nich nastawiona..ale na tych na ktorych wpadłam to była porazka..

Ech, strasznie zagubiona jestem jak na 21 latke.. czasami jak dziecko sie zachowuje..jednak niesc taki bagaz przez zycie potrafi czlowieka spowolnic az w rozwoju emocjonalnym i w radzeniu sobie samej..;/

Ech, wczoraj nawet w przerwie znowu na niego wine zwalilam..tym razem naprawde nienaumyslnie..mialam co innego na mysli ale moj facet uwaza,ze ja chcialam takpowiedziec...i nie mam robic z niego idioty..a ja wczoraj naprawde zle dobralam słowa..

Dziekuje wam za odp.. :* i czekam na dalsze...

Nie używaj wulgaryzmów / Delicious

7

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Wiec powiem Ci ze też nie miałam za ciekawego dziecinstwa i żadnego wzorca do nasladowania. Zawsze były kłótnie pretensie i bójki w domu. Odciełam sie od tego w  wieku pietnastu lat ale przeszłość daje mi w kość. Odbija sie to na moich nieudanych juz zwiażkach bo zamiast kochac zaufac i starać sie układać życie takie jak bym chciała, ja potrafiłam to zniszczyć kłótnia i pretensjami. Wiedziałam że chłopak z którym byłam bardzo mnie kocha i ja równiez i obiecywałam sobie że nie bede agresywna ze bede sie starac pracowac nad soba aby tego nie zniszczyc ale w momencie gdy miałam złe dni potrafiłam byc okrutna i ranić go chociaz tego nie chciałąm. Teraz gdy straciłam osobe która kocham przez swoje zachowanie bo ilez można wytrzymac psychicznie postanowiłam pójść do psychologa (żałuje że tak późno). Jak narazie byłam tylko na 2 sesjach ale mam nadzieje ze uda mi sie zamknąć przeszłość za soba i bede taka jak chce być. Wiec radze CI wybierz sie za nim nie bedzie za późno to żaden wstyd...... Powodzenia

8

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

ehhhh... masz całkowitą racje..jak dobrze czuc,ze ktos rozumie ta cała sytuacje..
Masz identycznie jak ja.. dlatego jak tylko załoze rodzine postaram sie zeby dziecko miało dobre wzorce.. bo to naprawde strasznie sie odbija potem w dorosłym zyciu..
Wiesz...tylko ostatnio robie sobie nawet za to kary... jesli cos zrobie znowu nie tak karze siebie np tym,ze sama sobie nie pozwole go dotknac, przytulic, pisze ze 100 razy regułke np ' nigdy wiecej nie bede na niego zrzucac winy ' ' nie bede nigdy wiecej cholerna egoistka ' zeby mi sie to wkoncu brzydko mowiac..."wryło" w głowe.. Bo to tak nie moze byc..

Widze,ze psycholog to chyba jedyne wyjscie.. i samodyscyplina..

9 Ostatnio edytowany przez blubel_25 (2009-07-27 18:22:02)

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Sama sobie nie pomożesz, ja zawaliłam mój 3 taki zwiazek i zakładając nastepny obiecywałam sobie że nie bede taka że bede sie strac, kochac, doceniac i szanować. Chociaz z drugiej strony to dostawałam, ja tego nie odwzajemniałam i nie doceniałam. Wiem że wiele w tym jest mojej winy ale cos sie kiedys przykrego zdarzyło w moim zyciu i to miło na to wpływ i chce sie zmienic i wiem że mi sie uda, niestety nie bede juz z tym facetem którego zraniłam i kochałam ale wiem że mi sie uda smile

Dzis byłam u psychologa , zaproponowała mi abym sie zastanowiła nad tym czy chce zamknąć okres swojej przeszłości z dziecińswa ale podkresliła że może byc to dla mnie bardzo cięzkie troszke sie obawiam ale jak ma mi to pomóc w budowaniu relacji miedzy moimi najblizszymi dlaczego nie przyjąc takiej pomocy.

10

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Puki co jeden dzien naprawde bardzo ładnie zniosłam...ani razu sie nie wkurzylam..nie zwalilam na niego winy..i dosyc jak dosyc nie byłam az taka egoistyczna.. tym razem to on wybuchl [ potem sie okazalo,ze reka go bolała a jak to facet nie chce nic mowic ; /] ale opanowałam sie i nie zrobilam mu dymu..Odrazu wytlumaczył o co chodzilo, przeprosil.. zobaczymy jak bedzie dzisiaj... mam tylko nadzieje,ze on nagle nie zacznie sie we mnie zmieniac jak bd spokojna a on nerwowy...brrrr..tylko nie to ^^

Nie używaj wulgaryzmów / Delicious

11

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Popieram propozycję wizyty u psychologa. Sama jestem z takiego domu jak Ty, jednak ja prawie nic nie pamiętam co się działo, byłam zbyt mała. Mama chodziła na terapie etc. Myślę że i WY razem powinniście pójść do psychologa. Nie Ty jedna. Jeśli on tez był w złym towarzystwie, zapewne miało to swój powód. Terapie nie są złym wyborem. Jest to najlepsze rozwiązanie problemów. Sama tez chodziłam do psychologa, oni naprawdę pomagają.
3mam kciuki żeby było lepiej. Pozdrawiam

12

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post Alci

Alcia napisał/a:

Ja juz nic kompletnie z tego nie rozumiem..Było ok.. Rano obudzil sie jednak w tragicznym humorze..
cos zle zrozumialam i powiedzial do mnie ' kurna jaka Ty tępa jestes ;/ ' a poprostu chaotycznie mowil:|
Wkurzyłam sie.. powiedzialam,ze nie bedzie tak do mnie mowil, [ niestety gdzies po 30 min ] po czym odpowiedzial : 'Co Ty znowu sobie ubzduralas, znowu jakis problem..było ok sie tulilismy a teraz znowu zle? ;/ ' No taaak,zle...a jak by czula sie jaka kolwiek osoba,ktora potrafi uslyszec cos takiego z 2 razy dziennie od swojego chlopaka jak nie wiecej..Poniekad zawsze tak reaguje jak sie na cos wscieknie - ale czemu to ja mam 3 mac nerwy na wodzy, a on nie?? neutral

Albo.. ze go irytuje,ze juz we mnie nie wierzy,ze juz ze mna nie chce byc a potem sie tlumaczy,ze to przez nerwy [ ze wszystkim ] ze On mnie Kocha, ze tak nie mysli.. i robi mine zbitego psiaka...:| Cos czuje,ze jest...w tym cos wiecej. Co mnie ostatnio jeszcze wkurza...ze caly czas cos robie w domu a on nic neutral ogolnie bym nic do tego nie miala ale skoro niedawno ukradziono mu dokumenty i czeka na wyrob nowych zeby isc do pracy moglby mi pomoc... no ale on kiedys mial w dziecinstwie nianke ktora all za niego robila...all dostawal..

Wczoraj wieczorem totalne pogodzenie, 0 krzykow, pretensji,tulilisimy  sie ogladalismy film..nie wiem czy to ma jakies znaczenie...ale po takich wybuchach przy ogladaniu filmu pomimo naszej przerwy zaczal wodzic dlonmi po moim ciele... neutral Jak to ja mam traktowac..? neutral troche mnie to szczerze zniesmaczylo..;/


PYTANIE : TEN CHLOPAK SIE MIOTA I NIE WIE CZY CHCE ZE MNA BYC ALE JEST PRZYWYCZAJONY ?
[ RAZ ZE MNA ZERWAL ALE DOSZEDL DO WNIOSKU,ZE TAK NIE UMIE ]
CZY MIOTAJA NIM JAKIES EMOCJE, NIEDOKONCZONE SPRAWY I NIE POTRAFI SOBIE Z NIMI RADZIC?

JAK SPRAWDZIC CZY MU NAPRAWDE ZALEZY BEZ KLOTNI..?

POMOCY ;( ZNOWU SIE ZACHOWUJE JAKBY ON BYL BOGIEM A JA SMIERTELNIKIEM neutral

Nie używaj wulgaryzmów / Delicious

13

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post yvette

yvette napisał/a:

Nie będziesz w tym związku szczęśliwa.
A życie masz tylko jedno - możesz być w tym życiu nieszanowana, traktowana przedmiotowo i uwiązana do niego swoim strachem przed rozstaniem. Ale możesz też być silną, docenianą, szanowaną kobietą. Wybór należy do Ciebie.
I pamiętaj, że cokolwiek decydujesz, powinnaś decydować dla siebie i za siebie.
Przemyśl to.

14

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post kumo

kumo napisał/a:

hmm ciezka sprawa... nie wiem co poradzic bo nie znam go.... moze rzeczywiście ma jakies sprawy z przeszłości, moze cos ukrywa a moze nie jest do konca pewny
faceci tak maja, duzo mysla , czasem za duzo... widac ze ma on problem z emocjami bo wybucha a potem tego załuje
moze porozmawiaj z nim szczerze, moze odpocznijcie od siebie... nie wiem, nie znam calej waszej historii wiec ciezko cokolwiek powiedziec a snuc mozna tysiace tez ktore tylko Ciebie wykończa


moze Ty zacznij radosniej podchodzic do zycia, pokaz mu swoja siłe

15

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post pennylane

pennylane napisał/a:

Alcia nie wiem co ci radzić. Rozstawać się i płakać czy zostać z nim i płakać. Tak czy owak jesteś nieszczęśliwa. Ale wierzę, bo muszę teraz najbardziej, że płacz po rozstaniu kiedyś minie. Że wtedy można poznać kogoś innego. A płacząc w związku zabijamy siebie coraz bardziej.

Nie wiem jak ty ale ja mam poczucie po tym roku związku, a dwóch i pół latach bliżej nieokreślonego czegoś, co było między mną a moim ... byłym chłopakiem (straszne - byłym chłopakiem.....) jakbym była zatruta jego toksycznością i sama stawała się coraz bardziej toksyczna dla siebie. Jakbym została sama swoim najgorszym wrogiem.... bo gdybym nie była nim to jego dawno by już nie było w moim życiu.

16

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post blanche

blanche napisał/a:

Nie możesz pomóc zaradzić jego problemom?
Wiesz co wyprowadza Twojego chłopka z równowagi?

Sam nie potrafi podołać stresowi, może wspólnie rozwiążecie jego kłopoty?

Cokolwiek powoduje złość w Twoim chłopaku nie powinien wyładowywać jej na Tobie. Dobrze, że zaczęłaś rozmowę na ten temat, ale źle że dopiero po pół godzinie od zdarzenia. Następnym razem reaguj od razu i jasno powiedz, że takie traktowanie jest dla Ciebie poniżające. Że niczym nie zasłużyłaś sobie na obelgi. Spytaj czy naprawdę uważa, że kłopoty mogą usprawiedliwiać jego zachowanie? Żądasz zasłużonych przeprosin. Jeżeli zdążył zapomnieć jak się do Ciebie odnosił to po prostu przypomnij, dokładnie cytuj.

17

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post Celii

Celia napisał/a:

Nie jest Twoim mężem, a już Cię byle jak traktuje. To co dopiero myśleć o przyszłości z kimś takim. hmm

18

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post Alcii

Alcia napisał/a:

juz nic nie mowcie......to koniec.... ;(

trwam w ciszy i bólu...:(((


Kto czytal...ten wie... wina była obustronna..puki co nie jestem w stanie nic napisac....

przybicie mnie opanowalo....:((

19

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post kumo

kumo napisał/a:

czytalas the secret? albo ogladalas?
dla mnie to jest lekarstwo! nie daj sie! i pisz jak bedziesz mogal, ulzy ci

20

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post Mcrka

Mcrka napisał/a:

Alcia dopiero teraz przeczytałam to co wcześniej pisałaś.
Skoro teraz się rozstaliście - to świetnie! - tak dokładnie!
Czas na posprzątanie w swoim życiu. Napraw relacje z matką i siostrą, zmień coś w swoim stylu życia, zajmij się czymś (nowe hobby, sport etc.) i On któregoś dnia to zobaczy...
Zobaczy, że wróciła ta dawna i kochana a zarazem uśmiechnięta Alcia smile

3maj się skarbie =*

21

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

przeniesiony post kumo

kumo napisał/a:

jestesmy z Toba:*

22

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Nie zakładaj nowego wątku za każdym razem, kiedy chcesz coś napisać, kontynuuj poprzedni

23

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Nie no ...dziewczyny dla mnie to jakas paranoja...
tulil sie po 1 dniu rozstania jak głupi...ciagle patrzyl w oczy..raz sie nawet poplakal..i wkurzyl bo go wyzwalam [ nie naumyslnie ] rzeczami sie "bilismy" i dostalam zbyt mocno po czym odpyskowalam mu ' Ałaaa, bo ja Ci tez w pysk przywale ' co lepsze ze smiechem..  A ja tak zawsze mam jak cos mnie zaboli,ze agresja mnie opanowuje - przewaznie. To sie wkurzyl, powiedzial,ze nikt ze mna nie wytrzyma,ze juz nie chce byc nawet moim przyjacielem..ze morale mu przeze mnie spadaja..

zeszłam do kuchni, przeprosilam i wyszłam na taras..i wlasnie wtedy mi sie tam rozpłakał..jak spytalam co jest odpowiedzial,ze on juz sie tak miota bo w zwiazku nie potrafilismy sie dogadac, teraz w przyjazni....ze zawsze zle i ze nie wie co ma robic...

A w dzien zerwania powiedzial
" nie, nie chce z Toba byc... '

' czemu teraz mi to mowisz?! '

' a miałem wybór, gdybym Cie nie oszukiwal z tym to bys wpadla mi w depresje, zobaczysz bedzie lepiej...my juz ciagle sie tylko zremy..;/'

' Kocham Cie.. ;( ' ' Ja Ciebie tez..to nie jest tak,ze Ciebie nie kocham...dobrze mi bylo w tej przerwie..było miedzy nami ok..mili dla siebie bylismy itd.. pamietaj,ze nadal mnie masz..nie opuszcze Cie nadal bede sie opiekowal mieszkac mozesz u mnie puki sie nie dorobisz... '


A tak jak pisalam nastepnego dnia sie tulil, mowil,ze teskni za mna,za czuloscia...w ogole nie zachowywal sie jakby zerwal..ale ja owszem, probowalam 3 mac dystans.
Az wkoncu zaczal calowac mnie w usta, a ja do niego ' przyjaciolki sie tak caluje?! neutral '

A on zgłupial..powiedzial,ze w tym wszystkim sie pogubil, ze nie potrafi beze mnie zyc, ze wkurzam go na maksa ale tez mnie kocha na maksa.. i beze mnie jest mu jeszcze gorzej..


co ja mam o tym myslec..? HELP!

24

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Ciężka sprawa. Moim zdaniem powinnaś sama z siebie trochę się od niego odseparować żeby w końcu zrozumiał czego chce na prawdę, bo po 1 dniu rozłąki na pewno tego nie zrozumiał. No i TY zastanów się czego chcesz, co będzie dla ciebie, dla Was lepsze.

25

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

najgorsze jest to,ze my razem mieszkamy... i az takie odseparowanie nie jest mozliwe... ;/

Ja sama sie troche w tym pogubilam..Wiem,ze go kocham. I, że trzeba cos z tym zrobić...nie mozemy ciagle byc tacy  'rozkopani'...

Przerwa nic nie daje, rozmow sie boje a on ma ich dosyc... [ naprawde bylo ich sporo ;/ czesto on mnie zle rozumial i sie denerwowal..]

Z nim zle i dobrze..

Bez niego jeszcze gorzej..

Jestesmy ze soba 1,5 roku..

26

Odp: Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Errata do tego, co piszesz: nie jesteście razem?
Dla mnie sprawa jest prosta. Nie dogadujecie się, spore uczucie, ale destrukcyjne.
Jest właściwie jeszcze jedna opcja, której nie wypróbowaliście - terapia. Większość par, które decydują się na terapię naprawiają relacje między sobą.
Bo taka szarpanina jesteśmy-nie jesteśmy razem jest absolutnie bez sensu i tak naprawdę Cię hamuje - nie ma w tym miejsca na rozwój, na szczęście, na cokolwiek.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wielki problem w związku..prosze was o rade!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026