nie dogaduję się z partnerem nawet w najmniej istotnych sprawach, będziemy mieli dziecko a tym czasem ja nie wiem czy cokolwiek przetrwa. może ze mną jest coś nie tak ale po prostu nie umiem powiedziec o co mi chodzi bo czasami faktycznie wie o co- a glupio pyta. Ja zamykam się w sobie, płaczę po kątach a on to olewa. chciałabym mu wszystko wygarnąć ale nie potrafie wiem ze wybuchne płaczem a on mnie udobrucha i temat będzie skończony. nie umiem poradzić sobie z tą bezsilnością. co robić?
Podobne tematy
może to hormony ciążowe, wcześniej też tak było???
3 2013-11-17 12:30:33 Ostatnio edytowany przez luiza121 (2013-11-17 12:48:14)
może to hormony ciążowe, wcześniej też tak było???
było ale chodzi mi o to że ja wiem że mam rację,znaczy wiadomo w pewnych kwestiach dot. np ciągłych spotkan z kolegami tak jakby to z nimi miał zyć. ale dlaczego ja nie umiem się wyżyć rozedrzeć i postawić sprawę jasno zeby po prostu zaczął się dostosowywać bo będziemy rodziną..
Niechce zasmucac ale musze powiedziec ze jezeli pierwsze m-ce wystepuje duzo roznych nieporozumien oraz pojawia sie problem w obupolnej komunikacji to prawdopodobnie oznaka ze nie nadajecie na wlasciwych falach,zbiegiem czasu przybedzie wiecej obowiazkow,klopotow..a za tym wiecej nieporozumien...zycze wam wszystkiego co najlepsze!Ale z doswiadczenia wiem ze moze byc ciezko..
po prostu nie umiem powiedziec o co mi chodzi bo czasami faktycznie wie o co- a glupio pyta
Podaj przykład, ciężko mi sobie wyobrazić sytuację o której piszesz. Wiesz, mężczyźni są bardzo prości w obsłudze, ale też kompletnie nie znają się na metaforach. Moim zdaniem jeśli facet nie wie o co ci chodzi to zamiast się dąsać i beczeć po kątach to mu powiedz prosto z mostu o co ci chodzi. On się w życiu sam niczego nie domyśli i nie masz prawa tego od niego oczekiwać. Mózgi kobiet i mężczyzn różnią się m.in. jeśli chodzi o rodzaj percepcji świata zewnętrznego. Innymi słowy - do faceta trzeba prosto, bez ogródek i na temat. Jak się pyta, to odpowiadasz, a nie udajesz obrażoną księżniczkę.
dlaczego ja nie umiem się wyżyć rozedrzeć i postawić sprawę jasno zeby po prostu zaczął się dostosowywać
A dlaczego on ma się dostosować do ciebie? Chcesz być na siłę pępkiem jego świata? Przypominasz mi jedną z tych rozkapryszonych bab, które chcą zawsze stawiać na swoim i uwielbiają rządzić życiem swoich facetów. A oni mają prawo spotykać się z kolegami, prawo do posiadania hobby i do wychodzenia z domu.
Wydzieranie się to przemoc, nie rozumiem jak można uważać, że ona załatwi sprawę? Myślisz, że wydrzesz japę raz czy drugi a twój facet zmieni się w potulnego misia dostępnego na każde zawołanie, bezwolnego baranka, który będzie cię pytał o zgodę na wyjścia z kolegami? Jeśli tak, to bardzo się mylisz. Po prostu przestanie cię szanować, przestanie liczyć się z tobą, ale to będzie naturalna reakcja. Lepiej postaw na szczerą, otwartą komunikację. Relacja bez rozmowy nie jest żadnym związkiem.