Sytuacja wygląda tak, jesteśmy ze sobą prawie 5 lat. Oboje jesteśmy uparci jak osły, aczkolwiek ja staram się pracować na swoim charakterem wybuchami, nerwami. Mam ojca alkoholika, stąd moja nerwowość i brak stabilności i poczucia bezpieczeństwa, muszę mieć zawsze wszystko dopięte na ostatni guzik i być pewną na czym stoję bo po prostu ogarnia mnie strach że znowu stracę swoją małą część spokoju. Kiedyś przysięgłam sobie, że nie doprowadzę swojego życia do ciągłej przepychanki i walki o spokój, ale jak zaraz przedstawie sytuacje, zatraciłam gdzieś swoje zdanie - po prostu brakiem sił. Zawsze byłam "wojownikiem" nie dawałam ojcu wejść na głowie swoim pijaństwem, kłóciłam się i stawiałam na swoim. Nie przypuszczałam że znajdę kogoś kto będzie lubił wypić. Sytuacja ma się tak, że w chwili obecnej jestem totalnie rozchwiana, mój związek w skrócie wygląda tak: od poniedziałku do piątku jest bardzo dobrze, mówią obiektywnie. Jestem szczęśliwa, dbamy o siebie, kochamy, dogadujemy. Przychodzi weekend, co prawda nie każdy, ale zdarza się że każdy i zaczyna się mój strach. Mój chłopak lubi się w weekend "pobawić", biorąc łyk piwa, czy innego alkoholu do ust staje się innym człowiekiem, a ja nie potrafię tego zaakceptować stąd moje nerwy do niego a on odpłaca mi się agresją. Kiedyś, nie miały miejsca wyzwiska czy szarpanie, taki stan zaczął panować od około pół roku. Wstępuje w niego, jakiś zupełnie inny człowiek, zwalający winne za swoje zachowanie na mnie, on uważa że gdy wypije, powinnam nie okazywać nerwów tylko dostarczyć "zwłoki" do domu, ja jako dziecko alkoholika biorę go na swoje plecy, będą cholernie zła na niego że jest pijany, mam na swoich barkach odpowiedzialność za niego, boję się że puszczając go nie dojdzie do domu, stanie się coś czego sobie nie wybaczę. Więc w męczarniach dostarczam go do domu, i tydzień nie odzywania się, po czym przychodzi skulony i mówi ze juz AŻ tak nie będzie pił, ja wszystko rozumiem też piję piwo, wszystko jest dla ludzi, ale nie rozumiem upijania się do stanu który uwłacza człowiekowi, jest mi za niego wstyd przed moimi znajomymi, muszę non stop myśleć i kontrolować czy w weekend będzie normalnie? czy może wybierze kolegów. Zawsze obiecuje, że go zostawię i wiem że robie ogromny bład nie dotrzymujac słowa bo on wie ze to tylko straszenie. Wczoraj przelała się szala mojej goryczy, już nie mogę niszczyć swojego życia.. nie potrafię sobie tego wszystkiego wytłumaczyć jak to jest? ze przez 5 dni w tygodniu czuje się jak w bajce, aa w weekend nie licze si dla niego kompletnie? Czy ja jestem aż tak naiwna. Dziś napisał mi sms, że się nie zmienii, że jeśli nie odpowiada mi to jaki jest no to trudno, że przeprasza za te obietnice ale nie bedzie oszukiwał siebie i mnie i się nie zmieni, ale wiem że pisał to pod wpływem alkoholu. Brak mi już sił, sposobów na tą całą sytuację. Czy ja jestem tak beznadziejna? że on wybiera kolegów i alkohol zamiast mnie? Jego rodzice, po wczorajszej sytuacji kazali mi po prostu go olać, dziwią mi się czemu to znoszę, będą tak w porządku dziewczyną, że pwoinnam mu wkońcu pokazać gdzie jest jego miejsce, i przestać go straszyć tylko powiedzieć koniec, daj mi spokój człowieku rób co chcesz. Wtedy on poczuje, że to nie są żarty i że już nie widze miejsca w swoim życiu dla niego, i jeżeli będzie mu na mnie zalezeć to zacznie dzialać i zmieniać. CO MAM ZROBIĆ?
Podobne tematy
Wiesz pomimo wszystko,że jesteście już troszkę ze sobą to zostawiłabym go.
Trudno,ale sama widzisz jaka przyszłość czeka Ciebie............nic dobrego.
Żyć w stresie i obawie,jak będzie jutro..........za tydzień.On się sam pcha na własne
życzenie to bagno....... a żyć z alkoholikiem , nie radzę wiem coś o tym.Zniszczy Ci
życie.
Pozdrawiam ![]()
Niestety również coś o tym wiem. Mój były partner lubił pić i pije nadal. Na początku związku z nim, nie wiedziałam do czego mnie to zaprowadzi, a zaprowadziło do bagna poniżeń, strachu i agresji. W alkoholowym amoku potrafił zrobić mi awanturę o to, że krojąc ogórka SPECJALNIE go nim ochlapałam. Picie, bicie, nieliczenie się z niczym. I za każdym razem obiecywał, że to się nie powtórzy. Tacy ludzie się nie zmieniają, uważaj, bo może się to źle skończyć, tak jak dla mnie się skończyło...:-(
Najgorsze jest to, że na co dzień jest wszystko dobrze i to mnie trzyma w takiej chorej nadziejii, ale z akcji na akcję przestaje się łudzić że cokolwiek się zmienii. Wczoraj po prostu mnie najzwyczajniej w świecie zlekceważył i olał. Nie liczy się w tym swoim amoku z nikim kompeltnie, jest agresywny aż go rodzina i ja nie poznajemy. Jak to możliwe, żeby alkohol tak zmieniał ludzi, nigdy tego nie rozumiałam. Wiem coś o życiu z alkoholikiem - mam ojca. Najgorsze, że my nie pokłóciliśmy się przez te 5 lat o nic innego jak alkohol, nie ma spięć o nic innego. Dlatego nie rozumiem, jak człowiek w pełni rozwiniety nie widzi tego jak rujnuje życie komuś i sobie..
Cześć. A macie dzieci ? Jaki związek w tym wszystkim ma twój tata ? Czy On mieszka z wami ?
Cześć. A macie dzieci ? Jaki związek w tym wszystkim ma twój tata ? Czy On mieszka z wami ?
Jak to jaki związek?
Ma ojca alkoholika i wie co może alkohol zrobić z człowiekiem. Przecież jest napisane....
Znajdz sobie terapie dla wspoluzaleznionych. Nie twierdze, ze twoj jest alkoholikiem ale jest na dobrej drodze a Ty swietnie sie wpasowujesz w jego komfort picia. Zacznij pomagac sobie i poszukaj terapeuty. A tam sie dowiesz co masz robic.
8 2013-11-19 13:34:50 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-19 13:35:15)
Też miałam ojca alkoholika(miałam,bo od 15 lat nic nie pije),moje dzieciństwo było piekłem-patrzenie jak bije matkę,jak ją szarpie,wyzywa(dzieci nie tknął),najgorsze w tym wszystkim było to że prowodyrem była babka(matka ojca,bo to z nią mieszkaliśmy)to ona zawsze mówiła do ojca"przy*erdol jej niech wie gdzie jest jej miejsce" itd. Na szczęście już długo nie żyje. Ojciec się zmienił jak przestał pić i być szczuty przez babkę,ale rysy na psychice zostały we mnie i rodzeństwie do teraz,niestety. Nigdy nie mogłabym być w związku z alkoholikiem. Autorko jest to długi związek,ale czy żeby od niego odejść na prawdę musi się coś strasznego stać,żebyś zrozumiała że takie życie nie ma sensu? A co będzie jak będziecie mieć dzieci? Wiesz że one będą czuły się tak jak kiedyś ty...
Zostaw go nie marnuj sobie życia,jasno Ci powiedział że się nie zmieni.Na Twoim miejscu na prawdę nie łudziłabym się że kiedyś będzie inaczej.Może jak odejdziesz zrozumie swój błąd,przestanie pić. Alkohol niszczy rodziny...
tak, mój ojciec ma do tego tyle że jest alkoholikiem - więc doskonale wiem co oznacza zycie z takim człowiekiem i tym bardziej zastanawiam się jak mogę pozwalać sobie na takie zachowania? Nie wiem, chce odejść a coś ciagle mnie trzyma, walczę z tym.
Nie mamy dzieci, nie mieszkamy razem. Ja mam 21 lat on 24 w tym roku co będzie mamy ze soba zamieszkać i jego zachowanie w przeciągu tego pół roku mnie przeraża, po prostu chce odejść i pozwolić czeby życie samo się pisało, jeżeli się ocknie to dobrze, jeżeli nie to trudno, wiem co przezywałam z ojcem i obiecałam sobie że nigdy nie pozwole na takie poniżanie kobiety przez mężczyznę dlatego mam nadzieje, że starczy mi sił i wróci dawna ja i albo będzie na moich zasadach albo wcale. Po prostu w domu jest jak jest i może ja nie znam innego życia? i dla mnie niektóre rzeczy są do zaakceptowania bo napatrzyłam się w domu jak się żyje i nie znam innego modelu życia, po prostu pewne zachowania nie rażą mnie tak po oczach jak was? Nie wiem.. wiem że nie mogę akcpetować tego co mi się nie podoba.
Wiem o czym mówisz.. tez do tej pory odbija się na mnie piętko alkoholizmu mojego ojca, kontrolowanie każdego, zaborczość i wisząca nad moją głową odpowiedzialność, troska o to czy oddycha czy nie - takie mam wspomnienia z jego picia które ciągnie się do teraz. Dużo w tym roku przeszłam z moim ojcem, ciągla policja w domu, próby samobójcze które okazywały się tylko straszeniem, ale ten ciągły lęk o niego? jak jednak to zrobi? Pamietam jak powiesił sznur w garażu postawił krzesło zawołał mnie i pokazał to i kazał wyjść.. takie rzeczy pamiętać będę do końca życia.
Pomoże ktoś jeszcze? lub pogada? bo po prostu zaczynam łapać załamkę..
Sprobuj porozmawiać z zawodowym terapeutą,myślę,ze powinnaś skorzystać z terapii dla DDA,bo z takim nieprzepracowanym bagażem emocji masz spore szanse na powielenie wzorców z domu,czego najlepszym przykladem jest Twój obecny związek.Ja z racji zawodu medycznego myślałam,że wiem wszystko o alkoholizmie,tylko nic nie wiedziałam o wspoluzalezneniu i popełniałam masę bledow i dokonywałam złych wyborów.Nie skończyłam terapii z przyczyn niezaleznych ode mnie ale to co udali mi się z niej wynieść stosuję w życiu i jest mi dużo lżej a życie wcale nie jest takie źle.pozdrawiam serdecznie
Przepraszam za literówki,piszę z telefonu
jakieś porady z takiej terapii ? będę wdzięczna
jakieś porady z takiej terapii ? będę wdzięczna
A czego oczekujesz,gotowej recepty na życie ?To nie takie proste!Ja miałam swoje dzieciństwo,moja rodzina ukształtowała we mnie takie a nie inne wzorce,jestem po rozwodzie z pijącym policjantem,potem kolejny raz weszłam w związek alkoholowy,dopiero na terapii nauczylam się nie poddawać manipulacji,a przede wszystkim ją dostrzegać,wiem że to czy mąż się napije zależy tylko od niego,ja nie mam a to wpływu żadnego.Nauczyłam się wychodzić z domu,pojechałam z dzieckiem na wakacje,bo to czy będę w domu,czy nie nie wpłynie na zapicie ewentualne męża.Chodzę na basen,od wtorku idę na Zumbe,zapisalam się na 2 dniowy kurs doszkalajacy i dbam o siebie i swój rozwoj.A mąż ?chodzi na terapię,stara się,odbudowujemy nasze relacje ale powoli. Na terapii dowiesz się Np.co to miesiąc miodowy u alkoholika,
W każdym mieście jest Centrum Psychiatryczne. Należy się tam zarejestrować, odczekać w kolejce, porozmawiać z psychiatrą, poprosić o możliwość skorzystania z terapii grupowej. Potem się czeka tydzień albo dwa w zależności od miejsca przydziału.
Idź do Poradni Leczenia Uzależnień tam Cię pokierują
17 2013-11-25 13:02:00 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-11-25 13:02:54)
Jakie znow terapie sa autorce potrzebne?
Nachla sie gosciu kolejnym razem to niech wraca o wlasnych silach, a jak go cos po drodze trafi, to sam dostanie najlepsza terapie, wstrzasowa.
Mialas ojca alkoholika, teraz sama i swiadomie pchasz sie w to samo bagno? O ludzie, ja natury niektorych kobiet do konca siwata i dluzej nie pojme. Ty powinas miec alergie na alkohol i alkoholikow, a nie na plecach ich nosic.
Potrzebna jest terapia dlaDDA Dorosłych Dzieci Alkoholików