Witam,
zaczne od tego, iż ona ma 16 lat, a ja niedlugo skoncze 18scie. Od kilku dobrych tygodni przygladalem się jej. Usmiechalismy sie do siebie, widzialem te znaki w szkole, zawsze jak cos powiedzialem i to uslyszala to sie smiala. 1 kontakt to byl taki, ze przechodzac korytarczem zatrzymalem ja nie dajac przejsc, - Hej, moze zostaniesz? - Moge, .. nie chce sie spoznic na lekcje. To poscilem ale twarz jej cala czerwona sie zrobila i nie dala rady sie spojrzec na mnie. Potem te znaki ..
Postanowilem, ze sie odwaze i podejde powiem co czuje: Chcialabys sie spotkac, chetnie bym z toba pogadal, bo podobasz mi sie na prawde. Znowu sie cala zaczerwienila, smiala sie, miala sie rozplakac , dobrze ze kolezanka byla z nia to powiedziala : Da ci odpowiedz. No i dała
Spotkalem sie nastepnego dnia z rana, szla z jakims kolesiem, troche go z nam z gimnazjum.
Tu sie zaczyna.. Zapytalem czy ma 10 minut, czy musi cos odrobic, ma cos zadane. Powiedziala, ze nie i poszlismy, jestem dobrze wychowany wiem co to znaczy kultura. Jak weszlismy do szatni to rozbierala sie, powoli, jeszcze buty sciagala i nie chetnie patrzyla do mnie wzrokiem ( mowila ze jest jej zimno i mowila: dotknij plaszcza jaki cienki ) - Kumple mowia ze moglem ja teraz pocalowac, ze chciala tego ale ja na takim nerwie bylem, ze nie pomyslalem. Chcialem wziasc jej plaszcz, wzialem i uslyszalem tekst: Nie jestem sierota. Troche to bylo nie mile, po czym jak to powiedziala odwrocila sie i zrobila jakas minke
cos w tym stylu. ... Duzo tego bylo, mowila ze ma przyjaciela 4 miesiace, swiruje nie wie co z tego bedzie, ale chetnie mnie pozna. Mowila jeszcze o innym tez ze miesiac.. Zaskoczyla mnie. Lubi mowic o sobie w charakterze: Jestem taka, taka taka. Gdy chcialem zaoferowac pomoc to mowila: Mam tu i tu blisko. Co o tym sadzicie? Napisalem jej ze chetnie sie z nia spotkam i sie zgodzila ale dziewczyna jest taka wariatka ze mnie to kreci i ten jeszcze jej usmiech no masakra :3
Pozdrawiam.