Witam wszystkie netkobietki:)
Jak zawarte w temacie jestem przyszłą mamą która nie może liczyć na ojca dziecka.
Jestem w 16 tygodniu ciąży, dotychczas moje zdrowie i samopoczucie nie było najlepsze. Wiadomo nudności, omdlenia itp. ale też poważniejsze objawy. Mam chłopaka, jest on ojcem dziecka dotychczas mieszkaliśmy razem już prawie rok. Gdy dowiedziałam się o ciąży byłam załamana a on był w niebo wzięty...obiecał ślub i też tak się miało stać, tylko, że na 3 miesiące przed nim odwołał wszystko bo stwierdził, że się boi... Poczułam się jakby ktoś dał mi w twarz, wszystko mi się zawaliło, a dalsze jego poczynania doprowadziły do tego, że w chwili obecnej nie wiem co do niego czuje, w zasadzie to nie wiem czy cokolwiek do niego czuje. Tydzień temu stwierdził, że musimy zamieszkać osobno bo ja nie pracuje a on musi odłożyć na przyjście naszej pociechy. Dotychczas mieszkaliśmy w moim rodzinnym domu, teraz on mieszka u swoich rodziców ja jestem pod opieką mojej mamy bo niestety ciąża była zagrożona i odziwo jak nie widzę się z ojcem dziecka to moje dolegliwości zaczęły ustępować i czuje się o niebo lepiej.
On obieca, że gdy urodzę to wrócimy do mojego rodzinnego domu a przez ten czas uszykuje on pokój dla dziecka. Ale ja jakoś mu nie wierzę, tyle mi naobiecał i nigdy słowa nie dotrzymał, że już straciłam do niego zaufanie... Teraz to ja się boję, że jak maleństwo się urodzi on się znowu przestraszy i znów ucieknie od problemu. Teraz widujemy się tylko w weekendy i jest mi z tym naprawdę ciężko, bo zamiast mojej cudownej mamy on powinien przy nas być i opiekować się nami, tymczasem nawet gdy pracuje krócej woli jeździć na treningi i spotykać się z swoimi toksycznymi kolegami. Sama nie wiem co myśleć. Nie wiem czy on naprawdę myśli o dziecku czy poprostu chciał pozbyć się problemu.
Drogie czytelniczki pomóżcie mi zrozumieć jego postępowanie. To jeszcze 5 miesięcy do porodu a ja nie wiem czy to co się po między nami dzieje i czas który jeszcze będziemy osobno nie popsuje do końca naszego związku. Może przesadzam, może to wszystko hormony ale jest mi z tym na prawdę bardzo ciężko i nie wiem jak sobie z tym poradzić.