netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ciąża w samotności.

21 odpowiedzi2 791 wyświetleńzałożony przez Laguna93, 15.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ciąża w samotności.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Ciąża w samotności.

Witam wszystkie netkobietki:)

Jak zawarte w temacie jestem przyszłą mamą która nie może liczyć na ojca dziecka.
Jestem w 16 tygodniu ciąży, dotychczas moje zdrowie i samopoczucie nie było najlepsze. Wiadomo nudności, omdlenia itp. ale też poważniejsze objawy. Mam chłopaka, jest on ojcem dziecka dotychczas mieszkaliśmy razem już prawie rok. Gdy dowiedziałam się o ciąży byłam załamana a on był w niebo wzięty...obiecał ślub i też tak się miało stać, tylko, że na 3 miesiące przed nim odwołał wszystko bo stwierdził, że się boi... Poczułam się jakby ktoś dał mi w twarz, wszystko mi się zawaliło, a dalsze jego poczynania doprowadziły do tego, że w chwili obecnej nie wiem co do niego czuje, w zasadzie to nie wiem czy cokolwiek do niego czuje. Tydzień temu stwierdził, że musimy zamieszkać osobno bo ja nie pracuje a on musi odłożyć na przyjście naszej pociechy. Dotychczas mieszkaliśmy w moim rodzinnym domu, teraz on mieszka u swoich rodziców ja jestem pod opieką mojej mamy bo niestety ciąża była zagrożona i odziwo jak nie widzę się z ojcem dziecka to moje dolegliwości zaczęły ustępować i czuje się o niebo lepiej.
On obieca, że gdy urodzę to wrócimy do mojego rodzinnego domu a przez ten czas uszykuje on pokój dla dziecka. Ale ja jakoś mu nie wierzę, tyle mi naobiecał i nigdy słowa nie dotrzymał, że już straciłam do niego zaufanie... Teraz to ja się boję, że jak maleństwo się urodzi on się znowu przestraszy i znów ucieknie od problemu. Teraz widujemy się tylko w weekendy i jest mi z tym naprawdę ciężko, bo zamiast mojej cudownej mamy on powinien przy nas być i opiekować się nami, tymczasem nawet gdy pracuje krócej woli jeździć na treningi i spotykać się z swoimi toksycznymi kolegami. Sama nie wiem co myśleć. Nie wiem czy on naprawdę myśli o dziecku czy poprostu chciał pozbyć się problemu.
Drogie czytelniczki pomóżcie mi zrozumieć jego postępowanie. To jeszcze 5 miesięcy do porodu a ja nie wiem czy to co się po między nami dzieje i czas który jeszcze będziemy osobno nie popsuje do końca naszego związku. Może przesadzam, może to wszystko hormony ale jest mi z tym na prawdę bardzo ciężko i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

2 Ostatnio edytowany przez Teo (2013-11-15 17:40:56)

Odp: Ciąża w samotności.

"Tyle" Ci naobiecywał, to znaczy ile? Bo z tego co opisałaś to jedynie ze ślubu się wycofał. Odbieram jego zachowanie jako całkiem odpowiedzialne, bo on nie uciekł od problemu, ale chciał się zdystansować. Zapewne jest w takim wieku co Ty? Z tego co opisujesz, to myśli o dziecku, cieszy się, planuje, a to bardzo wiele.
On pracuje, dba o Ciebie, widujecie się, nie ucieka. Masz opiekę swojej kochanej mamy, masz gdzie mieszkać, nie musisz się o nic martwić. A to że byś chciała ślub i żeby on na rękach Cię nosił i w ogóle, to inna bajka.
Uspokój się, porozmawiaj z nim że byś chciała, żeby częściej do Ciebie przyjeżdżał i odpoczywaj, nie wymyślaj problemów.

Dlaczego uważasz, że jego koledzy są toksyczni?

3

Odp: Ciąża w samotności.
Laguna93 napisał/a:

Witam wszystkie netkobietki:)
Jak zawarte w temacie jestem przyszłą mamą która nie może liczyć na ojca dziecka.

Brzmi to tak jakbys juz wysunela oskarzenie, przeprowadzila rozprawe sadowa i wydala na niego wyrok....

Laguna93 napisał/a:

Jestem w 16 tygodniu ciąży, dotychczas moje zdrowie i samopoczucie nie było najlepsze. Wiadomo nudności, omdlenia itp. ale też poważniejsze objawy. Mam chłopaka, jest on ojcem dziecka dotychczas mieszkaliśmy razem już prawie rok. Gdy dowiedziałam się o ciąży byłam załamana a on był w niebo wzięty...obiecał ślub i też tak się miało stać, tylko, że na 3 miesiące przed nim odwołał wszystko bo stwierdził, że się boi... Poczułam się jakby ktoś dał mi w twarz, wszystko mi się zawaliło, a dalsze jego poczynania doprowadziły do tego, że w chwili obecnej nie wiem co do niego czuje, w zasadzie to nie wiem czy cokolwiek do niego czuje. Tydzień temu stwierdził, że musimy zamieszkać osobno bo ja nie pracuje a on musi odłożyć na przyjście naszej pociechy. Dotychczas mieszkaliśmy w moim rodzinnym domu, teraz on mieszka u swoich rodziców ja jestem pod opieką mojej mamy bo niestety ciąża była zagrożona i odziwo jak nie widzę się z ojcem dziecka to moje dolegliwości zaczęły ustępować i czuje się o niebo lepiej.

Patrze, patrze i jakos dramatu nie widze.
Nikt nigdy nie powiedzial ze z chwila ujrzenia dwoch kresek na tescie trzeba na gwalt wychodzic za maz.
Rodziny nie tworzy papier tylko cos innego.

Laguna93 napisał/a:

On obieca, że gdy urodzę to wrócimy do mojego rodzinnego domu a przez ten czas uszykuje on pokój dla dziecka. Ale ja jakoś mu nie wierzę, tyle mi naobiecał i nigdy słowa nie dotrzymał, że już straciłam do niego zaufanie... Teraz to ja się boję, że jak maleństwo się urodzi on się znowu przestraszy i znów ucieknie od problemu. Teraz widujemy się tylko w weekendy i jest mi z tym naprawdę ciężko, bo zamiast mojej cudownej mamy on powinien przy nas być i opiekować się nami, tymczasem nawet gdy pracuje krócej woli jeździć na treningi i spotykać się z swoimi toksycznymi kolegami. Sama nie wiem co myśleć. Nie wiem czy on naprawdę myśli o dziecku czy poprostu chciał pozbyć się problemu.
Drogie czytelniczki pomóżcie mi zrozumieć jego postępowanie. To jeszcze 5 miesięcy do porodu a ja nie wiem czy to co się po między nami dzieje i czas który jeszcze będziemy osobno nie popsuje do końca naszego związku. Może przesadzam, może to wszystko hormony ale jest mi z tym na prawdę bardzo ciężko i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Zdecydowanie hormony.
Masz wsparcie, masz mame, widujecie sie w weekendy. Ma on wiecznie przy tobie siedziec i patrzec ci w oczy trzymajac za raczke? Serio?
Gdyby chcial sie pozbyc problemu to juz by dawno to zrobil, nie sadzisz?

4

Odp: Ciąża w samotności.

Może macie rację. Muszę po prostu wziąć na wstrzymanie i zobaczyć co czas pokarze.
Moje obawy wzięły się stąd, że to wszystko miało inaczej wyglądać... Po dziewięciu latach znajomości wręcz przyjaźni, w tym prawie trzech latach związku miałam wiele obiecane i różnie między nami bywało. Od roku staraliśmy się o bobasa a raczej on się starał bo badania wykazały, że jego plemniki są zbyt słabe i jest ich zbyt mało w nasieniu. Byłam pewna, że nie zajdę w ciąże, a tu taka niespodzianka. Wiele wyrzeczeń mnie to kosztowało, zawsze tylko ja poświęcałam się dla tego związku i dla niego. Ślub planowaliśmy od dawna a dziecko tylko miało to przyśpieszyć. Więc nie dziwcie się, że mnie to delikatnie mówiąc zmieszało. Inna sprawa, że on chyba po prostu do ślubu nie dorósł a ja popełniłam błąd, że zgodziłam się na pewne rzeczy. (oczywiście nie żałuję, że będę mamą tylko, że stało się to zbyt wcześnie)

A jeżeli chodzi o tych kolegów...to może trochę przesadziłam bo w zasadzie to jeden od początku nam życie "umila"-przez niego kilka razy rozstawaliśmy się. Delikatnie mówiąc ten jego kolega to menel i szczeniak kilka lat młodszy. A ten oczywiście jak ślepa owieczka na rzeź robi wszystko na co głupiego wpadnie "przyjaciel"...

5

Odp: Ciąża w samotności.
Laguna93 napisał/a:

Tydzień temu stwierdził, że musimy zamieszkać osobno bo ja nie pracuje a on musi odłożyć na przyjście naszej pociechy...

i odziwo jak nie widzę się z ojcem dziecka to moje dolegliwości zaczęły ustępować i czuje się o niebo lepiej.


On obieca, że gdy urodzę to wrócimy do mojego rodzinnego domu a przez ten czas uszykuje on pokój dla dziecka. Może przesadzam, może to wszystko hormony ale jest mi z tym na prawdę bardzo ciężko i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Pomalu, powolutku, pozbywa się Ciebie ze swojego życia...
tak to widzę.
Przeżyłam to samo i widzę bardzo podobne sygnały ( właściwie to te same sad )

Kto "wrócimy" do waszego rodzinnego domu???
Czy bycie razem to TYLKO, gdy OBOJE pracują??
Ile będzie szykował pokój dla dziecka i GDZIE?? skoro nie mieszkacie razem, a po porodzie macie zamieszkać w Twoim rodzinnym domu?? telepatycznie remontuje??
Te pytania Laguna93 nie są do Ciebie, są po to, by Ci pokazać jak on beznadziejnie próbuje się wymigać z ojcostwa, do którego prawdopodobnie nie jest gotowy.
Ślub w takiej sytuacji sobie daruj.
To nie tylko hormony.
instynkt macierzyński podpowiada Ci te wszystkie nieprawidłowości, żebyś za wczasu na nie się przygotowała.
Dobrze, że masz super mamę, na którą możesz liczyć, tego się trzymaj.
Na ojca dziecka, z czasem zobaczysz, nie będziesz mogła liczyć.

To, że tylko Ty się poświęcałaś dla związku, owszem, Twój błąd, ale teraz przestań. Myśl tylko o sobie i o dziecku. A on.. on niech w końcu udowodni CZYNAMI (a nie tylko gadaniem), że potrafi i CHCE o was zadbać.

Jaguar napisał/a:

Gdyby chcial sie pozbyc problemu to juz by dawno to zrobil, nie sadzisz?

Zrobił to. WYPROWADZIŁ się.

6

Odp: Ciąża w samotności.

Jak to, staraliście się o dziecko?! oO A ile macie lat?? Bo jeśli znacie się od 9, a w Twoim profilu widnieje wiek 20 lat to cos jest chyba nie halo...

7

Odp: Ciąża w samotności.

No znać się moglibyśmy nawet od 20...co to niby zmienia!? Jesteśmy z sobą od prawie trzech lat i od roku mieszkaliśmy razem, więc to chyba normalne a raczej nieuniknione, że można ze sobą sypiać... I to on chciał mieć za wszelką cenę dziecko bo byliśmy oboje przekonani, że ich nie będziemy mieć. A chyba dla ukochanej osoby można zrobić wszystko...przynajmniej tak kiedyś sądziłam.

8

Odp: Ciąża w samotności.
Laguna93 napisał/a:

No znać się moglibyśmy nawet od 20...co to niby zmienia!? Jesteśmy z sobą od prawie trzech lat i od roku mieszkaliśmy razem, więc to chyba normalne a raczej nieuniknione, że można ze sobą sypiać... I to on chciał mieć za wszelką cenę dziecko bo byliśmy oboje przekonani, że ich nie będziemy mieć. A chyba dla ukochanej osoby można zrobić wszystko...przynajmniej tak kiedyś sądziłam.

No bo Ty, moja droga, mylisz obietnice zakochanego nastolatka z obietnicami dorosłego, świadomego mężczyzny. Znacie się od 9 lat, czyli byliście "szczyle" jak się kolegowaliście. Razem 3 lata, czyli od 17 roku zycia. No rzeczywiście, wielce dojrzały związek i potrzeba założenia rodziny...
Byliście przekonani, że dzieci nie możecie mieć? A na jakiej podstawie? Kiedy lekarz nie stwierdzi całkowitej bezpłodności to nigdy takiej pewności nie ma. Zwłaszcza jeśli w gre wchodzą ludzie w Waszym wieku, bo wtedy człowiek mlody, zdrowy i jurny.

Reasumując, postawiłaś na nastoletnią miłość, uznałaś, że 3 lata związku do czegoś zobowiązkuje, tatuś dziecka się przestraszył jak na jego wiek przystało, a Ty się zorientowałaś, że on chyba niedojrzały i to może za wcześnie... No rychło w czas...

9

Odp: Ciąża w samotności.

Facet nie dorósł. Jest mega niedojrzały i sytuacja go przerosła. Z drugiej strony jest szansa, że jeszcze dojrzeje do ojcostwa, w końcu jednak Cię nie zostawił. Moim zdaniem powinnaś z nim poważnie porozmawiać, jak dokladnie on widzi sytuację jak się dziecko narodzi, gdzie będziecie mieszkać, za co żyć etc. No i może mu uświadom, że on powinien się Tobą trochę bardziej zająć, że jak będziecie mieli maleństwo to tez bedzie sie musiał nim zajmować. Kurcze, nie wiem czemu niektórym takie rzeczy trzeba tłumaczyć, ale z drugiej strony jesli facet jest w Twoim wieku to sie nie dziwię - faceci przed 25 rokiem życia rzadko mają na tyle poukładane.

10

Odp: Ciąża w samotności.
Teo napisał/a:

Jak to, staraliście się o dziecko?! oO A ile macie lat?? Bo jeśli znacie się od 9, a w Twoim profilu widnieje wiek 20 lat to cos jest chyba nie halo...

Ostatnio oglądałam program w TV gdzie już 16 latki planują dzieci,bo jak urodzą to dają swojej matce na wychowanie,same idą na imprezę - tak właśnie myśli młodzież w tych czasach smile

To ile ma ten Twój chłopak lat że już zrobił badania na ilość plemników w spermie? wink

11

Odp: Ciąża w samotności.

On jest starszy ode mnie o trzy lata, niestety tylko w liczbach bo z rozumem to zatrzymał się na 18...
A do badań skłoniło go to, że brat jego ojca nie może mieć dzieci i w jego rodzinie dość często zdarzają się takie przypadki a przede wszystkim zaniepokoiło nas to, że mimo częstego współżycia nie zaszłam (aczkolwiek zabezpieczaliśmy się) . W końcu sam się zebrał i poszedł na badania i mimo, że jego nasienie nie było na tamten czas w pełni "sprawne" to była minimalna szansa, że po leczeniu i zmianie trybu życia może kiedyś tymi rodzicami będziemy, lecz im będzie starszy tym będzie mu trudniej. No i wtedy przestraszyłam się, że to może być nasza ostatnia szansa i przestaliśmy się zabezpieczać za prośbą mojego chłopaka.

xYxAngelxYx- Nie rozumiem twojej bzdurnej przytoczonej wypowiedzi. Po pierwsze zaszłam w ciąże mając lat 20 i raczej do młodzieży się nie zaliczam, a już na pewno nie mój partner a już na pewno nie oddałabym dziecka pod całkowitą opiekę którychś z dziadków, niezależnie jakby było po między mną a moim partnerem rodzice mogą nam tylko pomóc np. gdy ja będę kontynuować naukę zaoczną a mój partner będzie musiał być w pracy. Dziecko samo na świat się nie pchało więc pełny obowiązek jego wychowania spoczywa na rodzicach. Niezależnie jakie będą mieli po między sobą relacje dziecko jest najważniejsze bez względu na wszystko.

12

Odp: Ciąża w samotności.
Laguna93 napisał/a:

brat jego ojca nie może mieć dzieci i w jego rodzinie dość często zdarzają się takie przypadki a przede wszystkim zaniepokoiło nas to, że mimo częstego współżycia nie zaszłam (aczkolwiek zabezpieczaliśmy się) .

I to zdanie idealnie obrazuje Waszą wiedzę na temat zachodzenia w ciąże i w ogóle poziom Waszego myślenia. "Mimo częstego współżycia nie zaszłam w ciąże, aczkolwiek się zabezpieczaliśmy" (!!!) No po to jest antykoncepcja żeby NIE mieć dzieci!! Czyli co, uznaliści, że z nim może być coś nie tak, bo przecież mimo antykoncepcji to "wpadka" jest wysoce prawdopodobna, bo tak w Bravo napisali, a skoro Wy jeszcze nie wpadliście, to znaczy, że z nim jest coś nie tak i można zrezygnować z zabezpieczenia... Nóż się w kieszeni otwiera...


Laguna93 napisał/a:

xYxAngelxYx- Nie rozumiem twojej bzdurnej przytoczonej wypowiedzi. Po pierwsze zaszłam w ciąże mając lat 20 i raczej do młodzieży się nie zaliczam, a już na pewno nie mój partner

Nie, wcale, no wielka mi dorosłość - panna 20, a chłopak 23... Dojrzałość i świadomość godna pozazdroszczenia. Gówniarzami byliści jak w tę ciąże zachodziliści i gówniarzami jesteście.

13

Odp: Ciąża w samotności.
Laguna93 napisał/a:

No znać się moglibyśmy nawet od 20...co to niby zmienia!? Jesteśmy z sobą od prawie trzech lat i od roku mieszkaliśmy razem, więc to chyba normalne a raczej nieuniknione, że można ze sobą sypiać... I to on chciał mieć za wszelką cenę dziecko bo byliśmy oboje przekonani, że ich nie będziemy mieć. A chyba dla ukochanej osoby można zrobić wszystko...przynajmniej tak kiedyś sądziłam.

Zaszlas w ciaze dla siebie czy dla niego?
Odpowiedz sobie sama na to pytanie.
Ale widzisz wypadaloby teraz poniesc konsekwencje wlasnych decyzji. Szkalowanie faceta nic tu nie da, wybielanie siebie nie ma sensu.
ZAszlas w ciaze bez przemyslenia jej konsekwencji....facet zmienil zdanie....zdaza sie. Nie ty pierwsza i nie ostatnia jestes w takiej sytuacji.
Radze sie skupic na swojej sytuacji bo wylewanie zalow na faceta ci w niczym nie pomoze.


Laguna93 napisał/a:

A do badań skłoniło go to, że brat jego ojca nie może mieć dzieci i w jego rodzinie dość często zdarzają się takie przypadki a przede wszystkim zaniepokoiło nas to, że mimo częstego współżycia nie zaszłam (aczkolwiek zabezpieczaliśmy się) . W końcu sam się zebrał i poszedł na badania i mimo, że jego nasienie nie było na tamten czas w pełni "sprawne" to była minimalna szansa, że po leczeniu i zmianie trybu życia może kiedyś tymi rodzicami będziemy, lecz im będzie starszy tym będzie mu trudniej. No i wtedy przestraszyłam się, że to może być nasza ostatnia szansa i przestaliśmy się zabezpieczać za prośbą mojego chłopaka.

Moja kuzynka ma dwurozna macice ale ja z tego tytulu nie podejrzewam u siebie tego samego smile

14

Odp: Ciąża w samotności.

Chwila chwila. Zdecydowali się na dziecko mając tyle lat ile mają - to całkowicie oddzielny temat. Tematem jest obecne zachowanie się chłopaka. Pod hasłem "naobiecywał" domyślam się i wnioskuję z poprzednich wypowiedzi, że ukryta jest obietnica troski o nią i dziecko, wsparcia i wspólnego układania życia. To całkiem sporo.

Autorko, czy wytłumaczył Ci w czym miałoby pomóc mu wyprowadzenie się od Ciebie (Twoich rodziców)? Czy mieszkanie oddzielnie faktycznie poprawia sytuację finansową w jakiej się znajdujecie? Nie wiem, może daleko dojeżdża do pracy czy coś ale jeśli to tylko jego widzi mi się to nie wróżę wam świetlanej przyszłości. W jaki sposób i gdzie przygotowuje się na pojawienie się dziecka?

Dziewczyny, skoro raz się na ślub zdecydował to przepraszam... Na strzelnicę go zabrali i pod ostrzałem  postawili? Zapewne nie? Więc rozumiem, że nagłe odwołanie tak ważnej decyzji wprowadziło w życie autorki wiele wątpliwości. Co innego gdy umawiamy się"nie teraz - później pomyślimy o welonie i hymnie Mendelsona" a co innego gdy deklaracja padła, machina poszła w ruch a potem ktoś się wycofuje.

Z drugiej strony myślę że dobrze się stało. Spodziewasz się dziecka, musisz o siebie dbać. Skoro mieszkanie oddzielnie dobrze wpływa na Twój stan to super - jakiś pozytyw. Musisz jednak się zebrać w sobie i na spokojnie spróbować z nim porozmawiać. O was, o dziecku, o uczuciach jakie do siebie macie, o strachu i o odpowiedzialności. Musisz mu otwarcie powiedzieć czego się obawiasz, co czujesz, czego się spodziewałaś wcześniej a czego oczekujesz teraz. Bo zapewne po głębszym przemyśleniu dojdziesz do wniosku, że troszkę Ci się priorytety zmieniają.

Ja w takim zachowaniu jak wyprowadzka i odwołanie ślubu widzę powolne wycofywanie się z Twojego życia, ucieczkę, brak odpowiedzialności i niedojrzałości do zaistniałej sytuacji.  Jeśli faktycznie okaże się, że nie chce brać udziału w budowanie WSPÓLNEGO domu to nie pozostaje Ci nic innego jak zadbać o siebie i maleństwo. Będziesz to musiała przetrwać.

Oczywiście my tu nie pomożemy, każda z nas wyciąga własne wnioski z Twojego postu. Być może niesłuszne, być może dostrzegamy coś co Ty pomijasz. Jednak pamiętaj, że was nie znamy a decyzja należy do Ciebie. Czy pozwolisz na takie balansowanie osobno czy postawisz twarde warunki? Z tym musisz zmierzyć się sama.

15

Odp: Ciąża w samotności.

Caro... ale mowa jest o chłopaku 23 lata... o licealnym związków nastolatków, więc o jakiej odpowiedzialności i przemyśleniu my tu mówimy?!

W ogóle to z tego mi wynika, że on się przestraszył, że nigdy nie bedzie mieć dzieci, ale okazało się inaczej. Dziecko w drodze, misja zakończona. On już spłodził potomka, nigdy nie powie, że nie ma dzieci i psychicznie jest uspokojony. Nikt nie mówił, że on ma zamiar związywać się i zostawać na wieki z matką swojego dziecka, to zupelnie inna historia. Naobiecywał?? Tyle ile mi mój byly naobiecywał, to chyba nikt mi już nigdy tyle nie obieca co on big_smile Ale co z tego? Dziewczyna powinna mieć też swój rozum, nie?

16

Odp: Ciąża w samotności.
caro3109 napisał/a:

Chwila chwila. Zdecydowali się na dziecko mając tyle lat ile mają - to całkowicie oddzielny temat. Tematem jest obecne zachowanie się chłopaka. Pod hasłem "naobiecywał" domyślam się i wnioskuję z poprzednich wypowiedzi, że ukryta jest obietnica troski o nią i dziecko, wsparcia i wspólnego układania życia. To całkiem sporo.

W kazda obietnice wierzysz?
Slowa z reguly sa puste...

caro3109 napisał/a:

Dziewczyny, skoro raz się na ślub zdecydował to przepraszam... Na strzelnicę go zabrali i pod ostrzałem  postawili? Zapewne nie? Więc rozumiem, że nagłe odwołanie tak ważnej decyzji wprowadziło w życie autorki wiele wątpliwości. Co innego gdy umawiamy się"nie teraz - później pomyślimy o welonie i hymnie Mendelsona" a co innego gdy deklaracja padła, machina poszła w ruch a potem ktoś się wycofuje.

A gdyby to autorka zmienila zdanie to co wtedy?
Kazdy ma prawo do watpliwosci w tak waznej kwestii.
Lepiej ze sie teraz wycofal niz po 10 latach ze stwierdzeniem "nigdy cie nie kochalem".


{

caro3109 napisał/a:

Ja w takim zachowaniu jak wyprowadzka i odwołanie ślubu widzę powolne wycofywanie się z Twojego życia, ucieczkę, brak odpowiedzialności i niedojrzałości do zaistniałej sytuacji.  Jeśli faktycznie okaże się, że nie chce brać udziału w budowanie WSPÓLNEGO domu to nie pozostaje Ci nic innego jak zadbać o siebie i maleństwo. Będziesz to musiała przetrwać.

Ja tam widze niedojrzalosc w zachodzeniu w ciaze w tak mlodym wieku i decyzje ta poparta tylko i wylacznie prosba faceta smile
"Bo ja myslalam ze juz nie bedziemy nigdy rodzicami..."
Oboje sa niedojrzali, tak to jest w tym wieku smile

17

Odp: Ciąża w samotności.

Z wiekiem nie będę tutaj dyskutowała bo sama mam 24 lata i jestem w ciąży a mój mąż ma 25. Więc wiekiem nie będę usprawiedliwiała decyzji tych dwojga. I nie uważam że postępowali odpowiedzialnie. Staram się tylko zrozumieć co teraz czuje autorka i co nią kieruje.
Nie wierzę w każdą obietnicę, ale też nie widzę nic złego i nieodpowiedzialnego w tym że związali się mając lat 17 a 3 lata później pojawia się dziecko. Znam takie pary i są to obecnie szczęśliwe małżeństwa. To zależy od dojrzałości konkretnej jednostki i nie koniecznie od wieku.

Gdyby nie chciała mieć dziecka to i facet by jej nie przekonał, takie jest moje zdanie. A że on zwiał to mam mu teraz bić brawo za to że panienkę zbajerował? Dziewczyna popełniła życiowy błąd - to fakt, on nie lepszy - też fakt. Ale to nie znaczy, że nie powinni oboje stawić czoła temu co się stało. Ona się stara teraz to poukładać a on ucieka. Więc z ich dwojga dla mnie to on jest frajerem i nieodpowiedzialnym gówniarzem.

18

Odp: Ciąża w samotności.

I też uważam że lepiej się stało że odwołał ten ślub niż mieliby się męczyć ze sobą. Ale podjęcie decyzji o ślubie  (robienie nadziei kobiecie, która miała prawo wierzyć w szczerość intencji owego pana) tylko ze względu na dziecko było głupotą i okrucieństwem skoro najwyraźniej wcześniej nie miał takich planów.

19

Odp: Ciąża w samotności.

Ja to nawet z moich pół prywatnych obserwacji wyłuskałam taką prawiłowość. Facet mojej bliskiej koleżanki nie miał odwagi się z nią ożenić, ona chciała, zaręczyn, potem ślubu. W końcu zrobiła coś głupiego: powiedziała albo zaręczyny albo się rozstajemy. No i się zaręczyli. Wiadomo bylo to wymuszone i po presją, więc przy pierwszych kłopotach facet poszedł "w długą". Były portale randkowe, i panienki. Ale chyba u żadnej nic nie wskórał, bo  do koleżanki wrócił. Ona mu wybaczyła, rok ten związek broczył krwią jej cierpienia po zdradzie, no ale dobra. Wybaczyli sobie byli dalej razem, zaręczeni. No to skora tak, to ślub. I znowu zaczęły się cyrki, on proponował kolejne terminy, nie robił absolutnie nic by doprowadzić sprawę do FINAŁU. Gadał tylko zwodził ją a ona czekała aż on się zdecyduje. Trwało to latami. I wiecie co, najlepsze jest to, że tak naprawdę on nie chciał się  nią żenić,  ale przez cały ten czas namawiał ją na dziecko.
Ona odmawiała konsekwentnie: Mówi najpierw ślub, remont, potem dziecko. A on chciał zaczynać od dziecka.

Kompletnie tego nie rozumiałam jak mi nieraz opowiadała. A to ludzie nie tak młodzi, bo w moim wieku 30+. Czy męska psychika jest pokręcona, czy to ja świata nie ogarniam. Już nie wiem

20

Odp: Ciąża w samotności.

Nie oceniajmy związku na podstawie wieku, czasem młodsi ludzie są bardziej odpowiedzialni, niż dorośli dojrzali ludzie.
Problemem tu nie jest wiek, ale głupota obu partnerów i naiwność Autorki postu.

Głupie z Twojej strony było myślenie, że nie zajdziesz w ciążę bo chłopak ma "słabiutkie" plemniki. Jeśli nie byłaś gotowa na ciążę i zobowiązania jakie się z nią wiążą, nie powinnaś się na nią decydować. Teraz niestety, musisz ponieść tego konsekwencje, ale nie sama.

Ponieważ jesteś jeszcze bardzo młoda i masz prawo nie wiedzieć wielu rzeczy oraz popełniać błędy, powiem Ci tak : nie ty 1 i nie ty ostatnia jesteś w takiej sytuacji. Wbrew pozorom, rozwiązanie jest bardzo proste.

Po 1, spójrz na sytuację z innej perspektywy. Masz kochającą mamę, która Ci pomaga, masz gdzie mieszkać i masz co jeść.

Po 2, porozmawiaj szczerze z partnerem i ustal z nim jak teraz ma wszystko wyglądać. To że nie macie ślubu, to nawet lepiej, ewentualny rozwód byłby tylko następną przykra sytuacją. Jeśli chłopak chce z Tobą być ale nie jest gotowy na poważne zobowiązania, to daruj sobie z nim związek. To, że jest ojcem dziecka i musi na łożyć to jest jego prawo i obowiązek.

Po 3, jeśli już coś ustalicie i będzie to zamieszkanie razem, to nie zmuszajcie się nawzajem do niepotrzebnych obietnic. jeśli nie zamieszkacie razem, wnieś sprawę o alimenty o ile chłopak sam nie zobowiąże się łożyć na dziecko.

Związek, w którym mielibyście się kłócić i obrażać, rozstawać i godzić jest bez sensu. Lepiej się rozstać ale razem wychowywać dziecko. I nie ma co teraz płakać czy żałować, trzeba pracować nad przyszłością aby była lepsza.

21

Odp: Ciąża w samotności.

Cześć dziewczyny widze was tu wszystkie prawie optymistycznie nastawione...niestety ze mna jest inaczej...facet zostawił mnie w 26 tyg ciąży obecnie jestem w 35 bardzo to przeżyłam wizyty w szpitalu itd. gdy już w miarę poukładam sobie w głowie zaczełam przygotowywac sie na ur maluszka to przed wczoraj zaczęłam dostawać różne sms z 2 nr okazało sie że to jego dziewczyna po sms stwierdzam że guwniara dodam że ja mam 26 lat a on 30 i ma juz jednego syna...wiem głupia jestem ale coz uwierzyłam w pięknę słowa i zapewnienia jak bardzo mnie kocha i chce dziecka , ta panna napisala mi ze bardzo go kocha ze jak ur to zajmie sie moim dzieckiem co doprowadziło do skurczów i nerwów dodała także że mam jej napisac czy on jest u mnie bo zostawil tel i mowil ze bedzie z nia dopiero jak poukłada spr ze mna,a także że z nia nie sypia no same widzicie guwniara dzis sie odezwał oczywiscie z pretensjami że jej ublizyłam a co miałam ja zaprosić na kawę i oczywiście w sms tez go nie oszczedziłam ale to wszystko nic po prostu od nowa nie chce mi się zyć jutro moje urodziny rok temu w załobie po mamie w tym roku taki prezent a co za rok boję sie mysleć boje się także że nikt nas nie pokocha z taka przeszlością i moja psychiką na co liczyć od nowa myślę że jak kiedys chciala dziecka i zamieszkac razem to pewnie moja wina i wszystko zepsułam ...ah szkoda gadać nic nie cieszy
agam207 jest teraz online Zgłoś do moderatora       Edytuj lub usuń tę wiadomość

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ciąża w samotności.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026