netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

21 odpowiedzi3 211 wyświetleńzałożony przez Natalia 34, 11.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Witam kobietki i być może mężczyźni,

Chciałabym się komuś zwierzyć z moich uczuć i porozmawiać z jakąś życzliwą duszą, która być może przeżywa to co ja.

10 lat kochania, 7 lat wspólnych lat, zerwane zaręczyny, "odwidziało się", zresztą nie pierwszy raz. Nie ma żadnej innej, zostawił mnie mówiąć, że nie będziemy razem szczęśliwi.

Mam złamaną duszę, serce, czuję się zdradzona - przez najbliższą osobę, najlepszego przyjaciela i kochanka, przez życiowego partnera.

Minęło 2,5 miesiąca, zerwałam kontakt trzy tygodnie temu, po tym jak żałośnie jeździłam po spelunach i szukałam jego wynajętego mieszkania...

Ja, inteligentna, wykształcona, samodzielna, ładna babka po raz któryś z kolei zrobiłam z siebie desperatkę.

To rozstanie kompletnie wytrąciło mnie z równowagi, czuję, że wszystko wymyka mi się  spod kontroli, nie ppotrafię tego opisać słowami jak się czuję.

A mimo to, nie chcę przestać go kochać. Wiem jak to brzmi, ale jeśli będę starała się go zapomnieć to ta miłość kiedyś umrze. A ja po prostu nie chcę przestać go kochać...Akceptując to, że wybieram samotność kochając go po cichu i w tajemnicy - zaczynam odczuwać spokój.

Czy któraś z Was miała podobne odczucia? Czy wszystkie chcecie zapomnieć, otrząsnąć się i iść dalej? Czy są może tutaj kobiety, które wiedzą, że im się to nigdy nie uda?

2

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Nie jedna osoba na tym forum przeżywała podobną historię do Twojej. Tak to niestety jest,że nie zawsze wszystko układa się na naszej myśli i czasem nawet ten najlepszy przyjaciel potrafi nam wbić nóż prosto w serce. Wiem co czujesz, też przez to przechodziłem i wiem że zwariowac z tego powodu można. Co zrobić ? szukac oparcia w znajomych z którymi możesz szczerze pogadac o tym co w Twoim sercu siedzi, realizować się zawodowo, robić wszystko by zapomnieć. Wiem,że łatwiej napisac, trudniej zrobić ale tylko w ten sposób ogarniesz się po rozstaniu

3

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Cześć, dziekuję za odpowiedź. Wiem, że historia banalna do bólu, do tego brak dzieci, kochanek i innych świństw.

Mój problem polega na tym, że ja nie chcę i nie mogę się podnieść. Czuję, że się z tego nie otrząsnę... Staram się wytłumaczyć sobie, znaleźć wewnętrzny spokój i to zaakceptować i myślałam, że może jest tutaj kto ma podobnie.

Ktoś kto udaje i będzie udawał, że jest ok.

4

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

mam podobnie, każdy mówi że mam się otrząsnąć, dać sobie spokój i iść dalej.. ale ja też nie potrafię spojrzeć na nikogo tak jak na niego i to jest smutne.. najlepiej słuchać mimo wszystko samej siebie, rady innych są ok ale czasami trzeba słuchać tylko swojego serca ewentualnie sugerując się tym co mówią nam inni wink pamietaj, ze tego uczucia z ciebie nikt siłą nie wyrwie i na siłe z dnia na dzien też tego nie zrobisz.. czas, czas i jeszcze raz czas.. to chyba jest najlepsza odpowiedź na wszystko w takich momentach, bo dopiero z czasem widzimy i uświadamiamy sobie wiele rzeczy..

Pamiętaj jeżeli puścisz go wolno i wróci to znaczy ze był i jest twój, jeżeli nie to znaczy że to nie było to.. ludzie czasami schodzą się po kilku latach mając nawet swoje rodziny, które zostawiają dla swojej dawnej miłości.. ja czasami mówie tak sama do siebie "może jak nie teraz to za kilka lat" wink także trzymaj się, zacznij wychodzić, czymś sie zajmować po to aby  nie zaprzątać sobie głowy zbędnymi myślami wink

5

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Pierwsze 3 miesiące od jej zdrady i odejścia do innego nie byłem sobą, byłem wrakiem człowieka. Nie byłem w stanie funkcjonowac, pracować, byłem strzępem człowieka. na szczeście miałem oparcie w przyjaciółkach i dzięki nim wyszedłem na prostą, prawie... Niby wszystko jest ok i już żyję, funkcjonuje normalnie tyle tylko,ze jest jeden mały problem. Od czasu rozstania nie potrafię nawiązac bliższych relacji z jakąkolwiek kobietą. Podobnie jak ty chyba tak całkowicie nie ejstem w stanie udusic sobie tego uczucia jakim kiedyś darzyłem moją byłą partnerkę, przyjaciółkę

6

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Tylu z nas cierpi.. wcześniej nie miałam pojęcia, że rozstanie z bliską osobą może być tak destrukcyjne.

U mnie minęło już trochę czasu, to co piszę nie jest podyktowane pierwszym szokiem.
Wiem, że już nigdy nie będziemy razem. Nie jestem i nie będę w stanie mu tego wybaczyć. Nigdy też nie wybaczyłabym mu jakiejkolwiek bliskości z inną kobietą, nie wspominając o ewentualnej żonie czy dziecku, czemuś co należało się mi.

Nie wybaczę, nie zapomnę i nigdy nie przestanę kochać.
Nie potrafię sobie z tym poradzić.

Nie wiem dlaczego życie tak nas czasami rani. Nikomu nie zrobiłam nigdy nic złego.

Michał ( bo tak masz na imię?) - bardzo Ci współczuję zdrady. Czy świadomośc, że to zrobiła w jakiś sposób Ci pomogła ( w kontekście - nie jest tego warta itd.)?

7 Ostatnio edytowany przez Michmo (2013-11-11 22:15:21)

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Tak , mam na imię Michał , nie trudno było się domyślić smile.

Czy świadomośc zdrady w czymś mi pomogła ? Nie, niestety nie a wręcz mnie zabiła. Znaliśmy się od dzieciaka, kochałem ją jak kogoś z najbliższej rodziny. Jak była młoda spytała mnie czy będe kiedyś jej mężem, takie szczeniackie ale słodkie pytanie. Zawsze mówiła,że jestem dla nij najbliższy, " że jestem jej Michałem " i to ona zrobiła pierwszy krok i z przyjaciół przeszliśmy na wyższy poziom. Kochałem ją a ona tak po prostu poznała kogoś na fb i dla obego zupełnie faceta zrezygnowała bez najmniejszego wahania ze mnie. To dla mnie było jak potrącenie samochodem, niesamowity ból psychiczny. Świadomość,że ktoś tam bardzo mi bliski potrafił się tak bezwzglednie zachowac wzgledem mnie bdzie mi towarzyszyła do końca zycia niestety, żal do niej nigdy nie zniknie ale... życie dalej trwa, czasu nie cofnę a nawet jakbym mógł to jej bym nie zmienił. Stało sie jak się stało ale załamywać się już nie mam zamiaru

8

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Michał - ile minęło czasu od Waszego rozstania?

9

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Rok i dwa miesiące. Ona jest juz nawet po slubie z tym facetem. Ostatnio o tym myślałem, nie powiem że nie zabolało ale gdzieś te mysli już odeszły

10

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

to szybko wzięli ten ślub.. no ale nic nie dzieje się bez przyczyny.. mój od kilku dni były mężczyzna też kiedyś przeżył zdradę swojej chyba pierwszej poważnej miłości, którą do dziś przeżywa ale mi potrafił zaufać.. wiedziałam, ze czasami to go bardzo dręczy ale to delikatny temat więc nie chciałam go nigdy poruszać sama.. facet po zdradzie mimo tego, ze czasami nie pokazuje swoich uczuć to w środku to uczucie go rozrywa..

11

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Ślub faktycznie był szybki, musiało zaboleć - przykro mi. Minie jeszcze troszkę czasu, aż zaufasz, ale jak pisze Cass - jest to możliwe.

Mnie też kiedyś zdradzono - pierwsza wielka miłość z najlepszą przyjaciółką smile banał...dziś się tylko usmiecham. Widocznie ani nie była to miłość ani przyjaciółka...

" wsród tandety lśniąc ja diament..."

12

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Szybko wzięli ślub poniewaz oboje mieli w tym interes. Ona wyjechała do niego do Anglii. On ją utrzymuje od kiedy ona do niego przyleciała i z tego co wiem nie ma zamiaru pójść tam do pracy. Socjal na dziecko w Anglii jest dobry a łatwiej go dostac jak będą po ślubie. Był szybki ślub, będzie dziecko, bedzie kasa... A czy taka zdrada rozrywa od środka ? owszem rozrywa i to bardzo. Miałem okazję zbudowac związek z dwoma dziewczynami w przeciagu tego roku ale zwyczajnie nie potrafię oszukac kobiety z którą się spotykam że wsztystko jest ok. Powiedziałem że zostałem zdradzony przez kogoś z kim planowałem spędzić resztę życia, w tym roku planowałem zaręczyny. Tak jednej jak i drugiej dziewczynie o tym fakcie powiedziałem woedząc oczywiście,że się wycofają. Ciężko zaufać, cięzko się przełamać i dac komuś nowemu szansę. Nie czas na to po porostu. Poza tym zbyt wiele planów mam na przyszłość i związek by je zapewne pokrzyżował

13

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

i zobaczysz, że jak raz to zrobiła to zrobi kolejny i jemu też będzie tak robić.. widocznie kręciło ją łatwe życie, kasa.. dlatego ciesz się, że na Ciebie nie trafiło bo to może ty byś był tym, którego ona by wykorzystywała do cna wink znajdziesz jeszcze super dziewczynę, może nie od razu ale przed tobą teraz tak naprawdę drzwi się otwierają wink i nie myśl o przeszłości, myśl o tym co jest teraz i tym co moze być i czego tak naprawdę szukasz a będzie Ci łatwiej ; D

Ja w tym momencie podjęłam decyzje o tym, żeby odpuścić sobie byłego bo za bardzo mnie wizja jego braku męczy a tym bardziej tego, że zobacze go w przyszłości z inną.. odrzucenie niektórych uczuć pozwala nam na to żeby prowadzić łatwiej życie a co będzie to będzie.. niektóre decyzje bolą, ale tak jest lepiej...

14

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Ja jestem w podobnej sytuacji do Ciebie Natalio. Rozstałam się z partnerem miesiąc temu,złożyło się na to wiele różnych przykrych spraw. Staram się wytłumaczyć sobie i zrozumieć że dla mnie to lepsze rozwiązanie niż tkwienie w związku który jest zakłamany i nie rokuje na przyszłość.Tak jak Ty długo byłam w związku (7 lat),mam 39 lat a czuje się jakbym miała setkę....ach trudno mi nawet o tym pisać, nie tłumie w sobie złości i żalu bo tak jest mi lepiej żyć,staram się pogodzić z rzeczywistością.Mi pomogło zderzenie się z rzeczywistością tzn. dowiedziałam się m.in o zdradzie partnera i potwierdziałam te informacje,bolało strasznie ale przynajmnie przestałam udawać sama przed sobą i łudzić się, że to da się posklejać.A jaki był konkretnie powód Waszego rozstania?

15

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Cześć Frida...

Dlaczego się rozstaliśmy... bo mu się znudziłam.

Jasne, że nie byłam idealna, on przecież też nie. Miałam ciężki rok w pracy, wracałam późno, byłam zestresowana, w przypływie słabości przyznałam mu się, że chyba mam depresję, bo nic mi nie wychodzi... To był błąd. Powiedział żebym rzuciła ta pracę, że jakos damy sobie radę. Tydzień później mnie zostawił. Pracy na szczęście nie rzuciłam, ale wszystko się poukładało.

3,5 roku temu też mnie zostawił, ale wróciliśmy do siebie po trzech miesiącach. Wtedy spał w domu co drugi dzień, chodziliśmy na randki, żeby na nowo siebie odkryć, udało się. Tym razem się nie uda.

Nie wiem, czy jednym z powodów nie było to, że zaczęłam naciskać na ślub i dzieci ( byliśmy 3 lata po zaręczynach ).

Dziś mam taki dzień, że bardzo za nim tęsknię, przypominają mi nasze chwile. Bardzo się o niego martwię. Wiem, że przeszkadzało mu, że mu matkowałam. Tak mam jak pokocham. Mój brat i mama też na to narzekają.

W tym wszystkim czuję, że on nie mysli o mnie wogóle.

16

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

A ja kocham jednego z byłych partnerów, nigdy nie przestałam, ale teraz... to już inny rodzaj miłości... Mam kogoś, jestem zakochana po uszy, a jednak wiem, że tamta miłość nie umarła do końca-za dużo dobrych wspomnień, wspólnych lat, szczęść i nieszczęść. Myślę o nim z pewną czułością, cieszę się, że ma  rodzinę- żonę i dwoje cudownych dzieci. Pamiętam tylko, to co dobre. Nigdy- choćby nie wiem jak zakręcił los- bym do niego nie wróciła, powtarzam- kocham swojego partnera, uwielbiam go i z nim chcę spędzić życie. Ale tamto jest- nie na co dzień, ale czasem coś tamte chwile przypomina, i jest to przyjemne uczucie. Gdy dostajesz od kogoś miłość, gdy karmisz się nią przez lata to ona zostaje- jakaś cząstka jej tkwi w tobie. Ja mam szczęście- bo to dobre uczucie, nie krzywdzi nikogo- jego, mnie, mojego partnera...Gorzej, gdy - jak w  wielu przypadkach- nie daje normalnie żyć, wciska się w serce  i tam pozostaje, nie chcąc się usunąć, zrobić miejsca dla  innego...

17 Ostatnio edytowany przez Fridaa (2013-11-13 12:45:09)

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Hm....nie wydaje mi się, że nuda jest głównym powodem końca związku, u mnie był oficjalnie niby podobny powód a okazało się, że katalizatorem do rozstania była znajomość z inną kobietą - to go po prostu pchnęło do skończenia związku i zwykle tak jest, że zawsze jest jakiś główny powod rozstania, może u Ciebie również mimo , iż myślisz że nie, może jakbyś dowiedziała się tak jak ja jaka jest prawda, łatwiej byłoby Ci zrozumieć i zapomnieć o nim i o całym związku??
A odnośnie Twojego pytania czemu nie usłyszałaś , że już nie kocha - myśle, że to nie ma żadnego znaczenia i nie ma co się nad tym zastanawiać, to tylko słowa a liczą się chyba bardziej czyny
W jakim wieku jest Twój narzeczony?

18

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Cześć Frida

Ja mam 34 lata, on 35.

Tak szczerze mówiąc naprawdę nie sądzę, żeby odszedł do innej. Byłabym bardzo zdziwiona gdybym to odkryła.

Wiem, że słowa nic nie znaczą, ale z drugiej strony potrzebowałam usłyszeć, że mnie nie kocha. Żeby się uwolnić, żeby zabić mimo wszystko tą głupią, cholerną nadzieję, żeby móc zamknąć ten rozdział. Nie potrafił mi tego powiedzieć i zastanawiam się, czy to po prostu niechęć do ranienia mnie, chęć trzymania sobie furtki czy po prostu, nie wiem co.

Chcę się tylko uwolnić, chociaż wiem, że tak samo jak u Michała, nie będzie to szybko...

Frida, a jak Ty sobie radzisz tak krótko po rozstaniu? Jak dowiedziałaś sie o zdradzie?

19

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Jak sobie radzę?no nie radzę sobie ale staram się to zrozumieć, logicznie wytłumaczyć i iść dalej, bo dopóki tego nie rozbiorę na czynniki pierwsze, nie przetrawię itp. to nie będę w stanie odciąć się od przeszłości. O zdradzie dowiedziałam się ...nie wiem jak to określić,,,po prostu zaczęłam węszyć,wypytywać,badać pewne sytuacje no i wyszło...a na koniec jeszcze potwierdziłam swoje przypuszczenia u źródła czyli u tej kobiety,bo oczywiście mój nerzeczony który już nie był mój absolutnie się do tego do końca nie przyznaje,nie wiem czemu ale chyba co niektórzy tak mają. Też długo byliśmy razem....za długo,strata czasu niestety...wiesz ja już tak rozdrapałam swoje rany,analizowałam cały nasz związek na wszystkie możliwe sposoby,zdarzało się, że po nieprzespanej nocy z powodu rozmyślania nie byłam w stanie pójść do pracy....i po prostu fizycznie i psychicznie się  tym wszystkim zmęczyłam i na dziś dzień już brak mi sił.
Długo byliście razem,nie wydaje się Tobie,że po prostu to niestety nie to?Rozumiem,że to Twój pierwszy poważny związek?
ja jestem po przejściach ,mam córkę z  poprzedniego małżeństwa i on też (synka) i w sumie nie chcieliśmy ślubu ani dzieci,ale pragnęłam jakiejś stabilizacji i bezpieczeństwa,on też ale nic na siłe ,widocznie nie byliśmy sobie pisani...

20

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Widzę, że czujemy sie podobnie, myslisz że jakies tabletki by nam pomogły?

U mnie to nie był mój pierwszy związek, właściwie to nigdy nie byłam sama, aż do teraz. Wczesniej 2 lata, 2 lata, 7 lat - wszystkie kończyłam ja.

Z M. naprawdę uwierzyłam, że można kogoś pokochac na całe życie, naprawde widziałam naszą przyszłość. Dla mnie to było to, dla niego nie, to oczywiste.

Chciałabym móc napisać o nim jakieś złe rzeczy. Wiem, że wszyscy na forum naprawde szczerze opisują swoje związki i niejednokrotnie przyznaja naprawde podłe rzeczy, ja jednak nie mam nic takiego. Facet jest w porządku.

Mam ogromny żal, że mnie zostawił. Nie rozumiem jak mógł MNIE zostawić, przecież to ja...

Z jednej strony myślę o ewentualnym spotkaniu, ja piękna, uśmiechnięta, ciesząca się życiem, a z drugiej strony jestem wrakiem, czuję sie i wyglądam źle, przychodze z pracy do domu, nalewam sobie wina i palę papierosy...

Nie wiem Frida co z nami będzie, wiem tylko że się nie pozbieram

21 Ostatnio edytowany przez Limeryk85 (2013-11-14 10:29:00)

Odp: Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Cześć Natalko,

Doskonale Cię rozumiem i wiem, że na ten moment jest Ci przeogromnie ciężko...

"Wiem, że słowa nic nie znaczą, ale z drugiej strony potrzebowałam usłyszeć, że mnie nie kocha. Żeby się uwolnić, żeby zabić mimo wszystko tą głupią, cholerną nadzieję, żeby móc zamknąć ten rozdział. " ---> otóż to, z pewnością łatwiej by Ci było gdyby Twój M. (jak go sama określiłaś) podał powód rozstania, wyjaśnił Ci dlaczego definitywnie postanowił zakończyć wasz związek ...
Bo skoro stwierdził, że nie możecie być razem i POTRAFIŁ jasno Ci to wyartykułować, mimo, iż doskonale zdawał sobie sprawę z Twojego zaangażowania i ogromnego uczucia, to nie powinien mieć najmniejszych problemów z ujawnieniem, dlaczego tak postąpił, tym bardziej, że w takiej sytuacji wyjaśnienie Ci się należy...

"Nie potrafił mi tego powiedzieć i zastanawiam się, czy to po prostu niechęć do ranienia mnie, chęć trzymania sobie furtki czy po prostu, nie wiem co." ---> Niechęć do ranienia Ciebie ? Przecież on już to zrobił, z pewnością widział, że nie spłynęło to po Tobie jak po kaczce, nie klepnęłaś go przecież po ramieniu i nie powiedziałaś : " super,ja też tego chciałam i teraz możemy to uczcić

Moja sytuacja z rozstaniem z narzeczonym wyglądała tak, że jego oświadczenie o rozstaniu spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, też chciałam wiedzieć dlaczego!... gdyż nagła gonitwa myśli, tworzenie analiz i psychoanaliz różnych sytuacji nie dawały mi spokoju, i jest to chyba naturalna reakcja człowieka, który dostaje strzał w pysk w postaci informacji " nie będziemy już razem ".
No i dowiedziałam się, że takie wyznanie jest trudne, że on nie chce o tym mówić, że pozapalały mu się w głowie jakieś czerwone światełka, diody...i kij wie, jakie świetlne iluminacje i w wyniku owych reakcji wyszedł taki zonk i wniosek sam mu się nasunął na korę mózgową. Czyli jak sama widzisz niczego konkretnego dowiedzieć się nie potrafiłam, mimo, iż JASNO ZAZNACZAŁAM , że jest to dla mnie WAŻNE, gdyż i tak zranił mnie, potraktował przedmiotowo moje uczucia, a dzięki wyjaśnieniom łatwiej byłoby mi się pozbierać. Nie musiałabym w kółko analizować tematu i co najważniejsze szukać winy w sobie ... gdyż wzięłam cały ciężar odpowiedzialności za klapę i fiasko związku na swoje barki ...ale nie bez przyczyny :-) o nie! mój narzeczony musiał przecież w prostym komunikacie, bez zbędnego tłumaczenia co , jak i dlaczego, stwierdzić, że to po prostu moja wina , bo....? bo tak, bo zauważył pewne rzeczy, poddał przetworzeniu przez swe synapsy i z rachunku prawdopodobieństwa i rozkładu t studenta wyszło mu, że z tego nic nie będzie.
Oczywiście teraz z perspektywy czasu jego zachowanie wydaje mi się śmieszne, niedojrzałe, momentami wręcz żałosne...i to chyba prawda, że czas leczy rany i pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy.


Pozdrawiam serdecznie ;-)

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Historia jakich wiele... moje uczucia inne...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026