Witam jestem tu nowy,i nazywam się Tomasz.
Chce odejść od żony i dziecka ale nie dla innej kobiety, mam zamiar zacząć życie samotnika.
Jesteśmy po ślubie już 5 lat. A przed ślubem chodziliśmy ze sobą 10 lat.
Prawie rok temu urodził nam się synek.
A więc........
Kiedyś potrafiliśmy się kłócić ale dość szybko znaleźliśmy rozwiązanie i był spokój. Teraz od jakiś trzech lat nie potrafimy że sobą rozmawiać, kłucimy się często i przy tym padają dość nie przyjemne i ostre słowa.
Czuje że to koniec naszego małżeństwa, dzisiaj było już tak ostro że mam serdecznie dość. Nie wiem jak sobie teraz z tym poradzić, czuję że z mojej strony no i że strony żony też że to koniec naszego małżeństwa a z drugiej strony wiem że ja kocham i chciał bym z nimi dalej być.
Od trzech lat właśnie tak postępuje i nic się nie zmienia tyko spory i kłótnie. Aż dzisiaj sobie powiedziałem dość. Przeprowadziłem się do małego pokoju ale mam takie nerwy że mam ochotę się wyprowadzić całkiem z domu.
Jak sobie z tym dac radę? Kocham żonę i synka a coś we mnie siedzi że chce od nich odejść. No i boję się tego że jak odejdę to mogę zrozumieć że to był błąd a na powrót będzie już za późno.
Podobne tematy
A ja myślę,że powinienieś ratować swoje małżeństwo.Ludzie w nerwach mówią i robią różne rzeczy.Odchodząć od żony i synka stracisz wszystko ,za jakiś czas możesz sobie pluc w brodę,że nie chciałeś walczyć,że się poddałeś.Wtedy będzie za pożno.Z czego wynikają te kłótnie?Jeżeli kochasz żonę a ona ciebie to warto próbować,macie przecież dziecko,ono nie jest niczemu winne.Usiądzcie i porozmawiajcie,ale na spokojnie.Niech każde z was napisze na kartce czego oczekujecie od siebie a potem wymieńcie się kartkami.Tylko spokój może pomóc.Kłótnie w tym nie pomogą.A może wyjdzcie gdzieś razem i tam w spokoju pogadajcie o tym co wam leży na sercach ,co jest nie tak.Nie poddawaj się!!!masz o co walczyć,o żonę i dziecko:)
Też uważam, że powinieneś zawalczyć. Skoro odseparowałeś się w osobnym pokoju, to uspokój nerwy i zacznij obmyślać strategię postępowania. Znacie się tak długo, że po głębszym zastanowieniu powinieneś rozpracować, co jest problemem. O co te kłótnie, kto je rozpoczyna, w jakich sytuacjach najczęściej do nich dochodzi? Krok po kroku obmyśl plan postępowania i unikania scysji a potem wcielaj go w życie.
U mnie w małżeństwie też przerabialiśmy kłótnie i skakanie sobie do oczu. Nawet co nieco przez okno leciało. Ale to wszystko zanim urodziły się dzieci. Obydwoje pracowaliśmy nad wybuchami złości i małymi kroczkami doszliśmy do obecnej sielanki. Ale czasami myślałam jak ty i miałam dość.
Małe dziecko i zmiany hormonalne w organizmie kobiety to źródło częstych zmian nastroju, nad którymi nieraz trudno zapanować. Zrozum więc żonę i daj wam szansę.