Od zawsze byłam grubsza od swoich rówieśników o jakieś 10/15 kg. Byłam do tego przyzwyczajona i nigdy mi to nie przeszkadzało. Gdy poznałam swojego obecnego chłopaka 5 lat temu, również byłam grubsza ale zaakceptował mnie taką jaką jestem. Zawsze czułam się dobrze, byłam pewna siebie, potrafiłam ubrać się tak aby nikt nie śmiał się z mojej tuszy. Mój chłopak zawsze powtarzał że jestem piękna i wyglądam dobrze. Przez to jeszcze gorzej się roztyłam.
Pół roku temu stając na wadze się załamałam. Młoda dziewczyna, 21 lat, 170 cm i 93 kg! Postanowiłam coś z tym zrobić. No i wzięłam się za siebie.
Dziś ważę 73 kg. Ale ostatnio przyłapałam mojego chłopaka na podrywaniu innych na różnych portalach. Pisał do bardzo szczupłych dziewczyn. Wybaczyłam mu to po długich rozmowach ale moja samoocena bardzo spadła. Czuję się strasznie brzydka i gruba. Pytałam chłopka czy kręcą go takie chude i czy mam schudnąć jeszcze do 55 kg żeby mnie akceptował. Mówiłam też że nie miałabym wtedy biustu, on powiedział że wyglądałabym wtedy normalnie. Niby w żartach to powiedział ale poczułam się jeszcze bardziej słaba. Ogólnie mówi że teraz wyglądam seksownie, że mu się podobam ale ja nie mogę w to uwierzyć.
Myślę że mam jakąś obsesję na punkcie wagi. W planach miałam schudnąć do 70 kg i choć jestem już tak blisko to czuję się gruba, czuje się źle. Czy to jest jakaś obsesja, czy moja samoocena spadła przez to że chłopak pisał z innymi?