Witam, zarejestrowałam się na tym forum, ponieważ potrzebuję obiektywnego spojrzenia na moją sprawę.
Mam 21 lat i dłuższe związki za sobą, naprawdę wiele przeżyłam w życiu, pomimo młodego wieku i teraz jestem zarówno ostrożna, jak i nie mam parcia na zakochanie, po prostu chciałabym kogoś poznać, żeby się spotykać. Ot, tyle. Od ostatniego rozstania minęło 1,5 roku i w międzyczasie spotykałam się z kilkoma facetami, jednakże nic z tego nie wychodziło, nie umiałam się zaangażować.
We wrześniu zapisałam się na portal randkowy, z nudów. Przeglądałam profile facetów, czytałam ich opisy. Napisałam do jednego, ale nie dlatego, że wybitnie mi się spodobał, a dlatego, że był na wyjeździe, który mnie również interesuje. Rozmowy przenieśliśmy na maila i tak naprawdę z jego inicjatywy wyszło pierwsze spotkanie, on kilkakrotnie powtarzał, że chce mnie poznać itd.
I tak zaczęliśmy się spotkać, bardzo fajnie się dogadujemy, mamy podobne poczucie humoru. Mieliśmy kontakt praktycznie codziennie.
Wszystko zmieniło się chyba po 3 spotkaniu. Wtedy mnie uderzyło też to, że proponuje piwo w parku. W taką pogodę, a dodatkowo naraża mnie na koszty (gdyby zdarzył się ewentualny mandat). Nie mam nic przeciwko piwku w plenerze, ale latem nad Wisłą, a nie na ławce w parku jak żul. Dodam, że jest ode mnie starszy, więc moje zdziwienie było podwójne. I tak od tego trzeciego spotkania, nasze kolejne wyglądały podobnie - piwo w parku.
W każdym razie po tym trzecim spotkaniu przestał się odzywać. Pomimo tego, że mnie wcześniej całował. Zamilkł na tydzień, ja uważałam, że sprawa jest jasna i to koniec znajomości. Ale oczywiście pod wpływem alkoholu do niego zadzwoniłam i bardzo chętnie się ze mną umówił na kolejne spotkanie.
I później znów się spotkaliśmy, znów się tydzień nie odzywał, znów kontakt z mojej strony, on bardzo chętnie się spotka.
Wiem, że mi niczego nie obiecywał i nawzajem, ale chodzi o sam fakt. Nie rozumiem tego. Z jednej strony się nie odzywa, z drugiej po moim nawiązaniu kontaktu - bardzo chętnie chce się spotykać i propozycja spotkania wychodzi spontanicznie.
Niestety, moi exowie nauczyli mnie tego, że zabiegali o mnie i kontakt raz w tygodniu nie był satysfakcjonujący dla nikogo. Oczywiście jeśli widziałam, że któremuś z exów na mnie zależało, to było bez różnicy kto odezwie się danego dnia, po prostu to wychodziło naturalnie.
A w przypadku nowo poznanego już mnie to irytuje, że trzykrotnie ja nawiązałam pierwsza kontakt po tygodniowych milczeniach. Chyba do trzech razy sztuka, co?
Szkoda czasu, tak myślę.
Trochę mi przykro, bo mogła być z tego fajna znajomość nawet koleżeńska, ale skoro dochodziło na spotkaniach do pocałunków, chodzenia za rękę, to w tym przypadku dla mnie to jest chyba skreślone...
WAŻNE: on wie, jakie mam podejście do związków i wie że nie chciałam niczego na siłę i nie chciałam się spieszyć z jakimkolwiek deklaracjami.