vinnga napisał/a:Młody człowiek, tuż po studiach lub w ich trakcie, nie ma praktycznie zobowiązań. Albo utrzymują go rodzice, albo może sobie wynająć pokoik z koleżanką na niewielkie pieniądze. Taka osoba zwykle może sobie pozwolić na próby - wszelkiego rodzaju staże, prace za malutką pensję czy nawet bezpłatne praktyki. Wszystko to pozwala przekonać pracodawcę, że jest się dobrym pracownikiem.
taka sytuacja jaką opisujesz byłaby studenckim rajem. Być może w innych miastach czy na innych uczelniach tak jest. Niestety nigdy tego nie doświadczyłam, bo koszty utrzymania w mieście, gdzie studiuję są wysokie. Najwięcej wydaje się na opłacenie samego mieszkania.
Oczywiście, nie ma co liczyć na to, że pracodawca przyjmie nas z otwartymi rękoma, bo skończyliśmy studia i jesteśmy gotowi o pracy
JAKIEŚ doświadczenie może zdobyć każdy student, pracując chociażby na wakacjach, jeżeli w semestrze nie ma czasu czy możliwości. Myślę, że ważne jest też aktywność w organizacjach/kołach i branie udziału w dodatkowych kursach/szkoleniach/warsztatach.
Co do bezpłatnych praktyk - z licznych przykładów i doświadczenia mogę powiedzieć, że baaardzo często wygląda to tak, że firma przyjmuje osobę na bezpłatne praktyki (oczywiście z MOŻLIWOŚCIĄ zatrudnienia!). Tyle, że wykonywane obowiązki są nie pozwalają ci się wykazać, np. przygotowujesz raporty/zestawienia, albo jesteś do pomocy każdemu i zajmujesz się wszystkim po trochę. Kończy się czas praktyki i co? I nic, na twoje miejsce przychodzi następna studentka i klepie te samą robotę, a firma nie ponosi kosztów zatrudnienia.
Ogólnie nie jestem zwolenniczką bezpłatnych praktyk, bo przecież student z powietrza nie żyje i jakiekolwiek pieniądze byłyby dla niego motywacją (bo odciąży rodziców, bo będzie miał na imprezy, kino). Zapłata choćby symbolicznej kwoty stawia firmę w dobrym świetle.
Na pewno są wyjątki. Ale w dużych studenckich miastach pracodawcy bardzo się wycwanili.
Dziś mam rozmowę kwalifikacyjną, także trzymajcie kciuki za studentkę! 