netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Moje życie to porażka :(

25 odpowiedzi4 527 wyświetleńzałożony przez Pyrus123, 08.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moje życie to porażka :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez Pyrus123 (2013-11-08 11:30:29)

Temat: Moje życie to porażka :(

Witajcie

Jako kilkuletnie dziecko zawsze byłam grzeczna i lubiłam się wspinać. Wszystko mnie interesowało. Mój brat starszy o pieć lat uwielbiał się kłócić z ojcem. Jak poszłam do szkoły zaczeły się problemy. Ludzie robili wszystko żeby mnie rodzielić z siostrą bliźniaczką za którą czułam się odpowiedzialna. Karano mnie za to że nie pozwoliłam zrobić jej lub sobie krzywdy. Lata mijały ja dalej byłam upartą optymistką która chciała wszystkich bronić. Znalazłam przyjaciół którzy czesto mi dokuczali ale zawsze to ignorowałam. Miała wtedy jedenaście lat, mój brat miał szesnaście i dalej sprawiał kłopoty. Nierozumiał że ojciec się martwi i wracał o której chciał. A ja budział się codziennie w środku nocy przez ich krzyki. W domu zawsze brakowało kasy mimo że oboje rodzice pracowali. Mama była po mojej stronie zazwyczaj ale ona nie powinna się denerwować wiec o nie których rzeczach jej nie mówiłam. Zawsze pomagałam rodzicom jak tylko mogłam. Koszmar zacząl jak poszłam do w gimnazjum. Drugiego dnia szkoły moja siostra pokłóciła się z klasą a ja stanełam w jej obronie. Następnego dnia cała klasa się mnie czepiała. Mineło kilka tygodnie a przyjaciele odeszli. Mój brat znecał się nade mną psychicznie dopóki nie wybiegłam z płaczem z domu. W szkole również mi dokuczali, wyzywali, rzucali różnymi rzeczami we mnie albo popychali. Ja się nie zmieniłam dalej broniłam słabszych, pomagałam rodzicom i wogóle nie wychodziłam z domu chyba że do szkoły albo do sklepu. Byłam najbardziej poinformowaną osobą w domu i zawsze robiłam wszystko żeby uniknąć kłótni nawet jeżeli mi się obrywało. W pewnym momencie miałam dość ale nie poddałam się. W szkole nie pozwoliłam się z prowokować dopiero jak zostawał sama siedałam na betonie albo na dachu i płakałam albo analizowałam każdą sytuacje. Nie miałam kogoś z kim bym mogła pogadać. Siostra często pakowała się w kłopoty bo była słąbsza psychicznie a ja ją powstrzymywałam i broniłam.  Wyżywała się wtedy na mnie ale trudno. Mam pokój z rodzeństwem więc nigdy nie jestem sama i niemam się gdzie ukryć. Mam gdzieś wygląd i zawsze liczył się dla mnie charakter danej osoby a nie wygląd. Za to że nie chciałam jak idiotka podążać za kimś obrywałam. Byłam silna i sobie poradziłam. Poszłam do technikum i na początku pierwszej klasy wewnątrz mnie szalały emocje ale nie było tego za bardzo widać. Nowy wychowawca który nie potrafił wygrać z moim bratem stwierdził że to moja wina że nie dogaduje się z klasą i się ilozuje. Ja poprostu nie chiałam pić alkocholu na okrągło. Życie mojej klasy zaczynało się jak każdej osoby w moim wieku wieczorem przy wódce. Mijały miesiące a sytuacja raz była lepsza raz gorsza jednak nigdy nie było dobrze. Słyszłam po raz kolejny głupie komentarze ale nie było tak źle. Nienawidziłam narzekać dlatego nie robiłam tego. Jedna osoba później była w porządku względem mnie ale była to koleżanka żeby porzyczyć notatki a nie pogadać. Teraz jestem w trzeciej klasie technikum i mam osiemnaście lat ale czuje że jestem dużo słabsza niż kiedyś. Coraz częściej wracają wspomienia ale nie żałuje swoich decyzji. Od początku września czuje że mam wielkiego doła i jestem już zmeczona tym życiem. Zawsze byłam samotnikiem trochę z wyboru a trochę z charakteru. Często płacze jak wracam ze szkoły i nie potrafie sobie z tym poradzić. Nikt mnie nie rozumie i pomału zaczynam wierzyć że to ja jestem zła a nie oni. Przyjaciel mojej siostry uświadomił mi że rodzice mnie nie doceniają. Chodze do sklepy, przypominam o wszystkim, wiem gdzie co leży, mój brat i siostra nie wiedząc nic. Rodzeństwo zazwyczaj mnie irytuje chociaż mam lepsze relacje z bratem niż kiedyś. Oboje są strasznie nie odpowiedzialni i mam wrażenie że nigdy nie dorosną. Ojciec jest trochę nad opiekuńczy ale był tak wychowany przez babcie i myśli że tak jest ciągle. Proszę powiedzcie co robie źle, dlaczego teraz potrzebuje pomocy skoro zawsze rodziłam sobie sama z problemami. Chce również wiedzieć jak odzyskać siłe i pewność siebie które straciłam po drodze.

Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedzi

2

Odp: Moje życie to porażka :(

życie bywa trudne.
jest trudno-placzesz?
niedlugo dojrzewanie sie skończy-psychika sie ustabilizuje...
nie masz wsparcia i milosci, przyjaciół.
wszystko jednak przed tobą:)

3

Odp: Moje życie to porażka :(

Wiem że życie jest trudne ale mam dość słuchania od każdej osoby którą znam że jestem nikim. Nikt nigdy nie powiedział mi niczego miłego. W domu jest ciężko nie ma na nic pieniędzy, w szkole słysze głupie komentarze, jestem zmeczona i nie mam siły by zrobić cokolwiek a wychowawca mi na okrągło grozi. Nigdy z nikim nie porozmawiałam o niczym ani o problemach. Zawsze byłam sama i musiałam wiedzieć co zrobić. Chciałabym poprostu świeżego spojrzenia na życie albo jakieś rozmowy. Już niewiem co mam robić.

4

Odp: Moje życie to porażka :(
Pyrus123 napisał/a:

Wiem że życie jest trudne ale mam dość słuchania od każdej osoby którą znam że jestem nikim. Nikt nigdy nie powiedział mi niczego miłego. W domu jest ciężko nie ma na nic pieniędzy, w szkole słysze głupie komentarze, jestem zmeczona i nie mam siły by zrobić cokolwiek a wychowawca mi na okrągło grozi. Nigdy z nikim nie porozmawiałam o niczym ani o problemach. Zawsze byłam sama i musiałam wiedzieć co zrobić. Chciałabym poprostu świeżego spojrzenia na życie albo jakieś rozmowy. Już niewiem co mam robić.

Nie słuchaj tego co mówią inni,każdy powinien znać swoją wartość,widocznie właśnie w taki sposób (dogryzając tobie) ludzie ze szkoły się dowartościowują. Może rozmowa z psychologiem szkolnym coś by Ci dała? Potrzebujesz od kogoś wsparcia,szkoda że tymi osobami właśnie nie są Twoi rodzice sad Każdy człowiek ma chwile słabości,ale nie warto się poddawać.Może znajdź jakieś zajęcie poza szkolny:tennis,jazda na rowerze - może wtedy poznasz fajnych ludzi z którymi się zaprzyjaźnisz.

5

Odp: Moje życie to porażka :(

Moi rodzice nie są źli poprostu mają własne problemy a ja nie chce ich jeszcze obciążać. Zawsze miałą gdzieś opinie ludzi i potwarzałam że szanuje ich zdanie ale się z nim nie zgadzam, jednak ostatnio coraz bardziej irytują mnie ich słowa. Rozmowa z kim kolwiek ze szkoły jest bez sensu ponieważ następnego dnia wszyscy będą znali całą rozmowe. Tak już jest że nie można im zaufać.

6

Odp: Moje życie to porażka :(
Pyrus123 napisał/a:

Moi rodzice nie są źli poprostu mają własne problemy a ja nie chce ich jeszcze obciążać. Zawsze miałą gdzieś opinie ludzi i potwarzałam że szanuje ich zdanie ale się z nim nie zgadzam, jednak ostatnio coraz bardziej irytują mnie ich słowa. Rozmowa z kim kolwiek ze szkoły jest bez sensu ponieważ następnego dnia wszyscy będą znali całą rozmowe. Tak już jest że nie można im zaufać.

Teraz jest do bani- Ok, tak czujesz a jak długo jeszcze będziesz chodziła do szkoły i jakie masz plany na "później"?  Co chcesz osiągnąć w życiu, jakie masz marzenia?

Widzisz, nie zawsze "dostajemy" od życia to czego byśmy chcieli, czasem dostajemy po tyłku. Pytanie co ty z tym wszystkim (z doświadczeniami) zrobisz? Tak na szybko analizując:

Musisz skończyć szkołę, postaraj się przetrwać, wyznacz sobie jakieś drobne cele i je realizuj, np. ucz się intensywnie języków, rób coś, ucz się czegoś, co później ułatwi ci życie i będziesz mogła to wykorzystać.

Nie zmienisz ludzi, nie ważne co oni o tobie myślą ale co ty myślisz o sobie, ważne żebyś siebie lubiła i żyła w zgodzie z własnym sumieniem smile

Żeby się zintegrować możesz "wpasować" się w panujące "obyczaje" pić i zachowywać się tak durnie jak oni ale nie sądzę, żeby to zaprocentowało pozytywnie w przyszłości. Nie próbuj się "dopasować" do ludzi, którzy mają niskie poczucie własnej wartości i dowartościowują się gnojąc innych, którzy nie są ambitni i nie mają zbyt wiele w głowie.

Szkoła  średnia na szczęście nie trwa wiecznie, studia to kolejny etap i nowe środowisko, poznasz nowych ludzi, jest szansa że fajniejszych z ambicjami i planami na przyszłość smile

"Poukładanie" boli wtedy gdy dookoła panuje powszechny idiotyzm ale to fajna cecha, która ułatwia życie dorosłe, to co najlepsze przed tobą smile Zabrzmi jak moralizowanie starej ciotki ale teraz możesz wszystko, bo dopiero zaczynasz dorosłe życie, nie zepsuj tego smile
3maj się ciepło i pisz na priv jeśli chcesz, postaram się pomóc a jeśli nie to przynajmniej wysłuchać smile

7

Odp: Moje życie to porażka :(

Dzięki, nigdy nie chciałam być taka jak oni i nigdy nie bede chciała. Wiem że gdybym mogła cofnąć czas to i tak podjeła bym te same decyzje. Nigdy nie pozwole krzywdzić innych. Co do przyszłości kiedyś chciałam skończyć studnia, mieć prace i pomagać potrzebującym ale później te plany znikneły. Cały czas wierze że będzie lepiej i nie zepsuje tego napewno. Ojciec kiedyś mi powiedział że przez moje myślenie będzie mi łatwiej póżniej, Mama uważała że już taka jestem i zawsze bedę chronić innych nie myśląc o sobie. Ja poprostu ostatnio się zagubiłam i muszę wszystko na nowo poukładać.

8

Odp: Moje życie to porażka :(

Więc w takim razie nie pozostaje Ci nic innego jak kierować się swoim własnym cytatem w sygnaturze smile Powodzenia wink

9

Odp: Moje życie to porażka :(

Tak, chyba ostatnio zapomniałam o tym cytacie. Zapomniałam że trzeba walczyć i zwątpiłam we wszystko. To się więcej nie powtórzy. Jeszcze dużo bólu mogę znieść, nawet bardzo dużo.

10

Odp: Moje życie to porażka :(

jak mialam 18 lat to tez myslalam ze moje zycie to porazka, a ja caly czas przegrywam.
zainwestuj w naukę, zawód, bo zamiast biadolenia mozna zacząc się uczyc-np fryzjerstwa ktore jest poplatne.
kasa moze nie uszczesliwia, ale ulatwia zycie.

11

Odp: Moje życie to porażka :(
nokiaaa napisał/a:

kasa moze nie uszczesliwia, ale ulatwia zycie.

To ja chyba jestem jakiś dziwnym przypadkiem wink Nie kasa lecz jej wydawanie daje mi ogrooomne szczęście (może dlatego że jestem zakupoholiczką,mam masę ciuchów i kosmetyków,jestem po prostu uzależniona)

12

Odp: Moje życie to porażka :(

Jesteś bardzo szlachetną osobą która nie potrafi
pogodzić się ze złem, ale wygląda na to, że za dużo walczysz:
1. Czy ludzie których bronisz okazują Ci wdzięczność?
2. Czy zawsze swoją walką poprawiasz ich sytuację?
Bo może nie zawsze trzeba się pchać w cudze sprawy.
3. Czy nie lepiej czasem wykorzystać "pokojowe metody"?
Czasem wystarczy sobie coś wyjaśnić i dojść do porozumienia.

A może jednak porozmawiasz z rodzicami skoro "nie są źli"?
Oni są odpowiedzialni za Ciebie i za Twoje rodzeństwo.
Piszesz, że nie mówiłaś mamie o niektórych sprawach, żeby się
nie denerwowała, a później piszesz, że rodzice Cię nie rozumieją
ani nie doceniają. Ich dzieci to też są "ich sprawy".
Wygląda na to, że wyręczałaś ich w wielu czynnościach,
brałaś odpowiedzialność za wiele spraw, a nie zdawali sobie
sprawy ile Cię to kosztuje psychicznie, bo nic im o tym nie mówiłaś.

13 Ostatnio edytowany przez Pyrus123 (2013-11-14 21:32:17)

Odp: Moje życie to porażka :(

Moja siostra nigdy nie okazała mi wdzieczności za chronienie jej ponieważ ona tego nierozumie. Ona nie zdaje sobie poprostu sprawy z konswkwencji swoich czynów. Niewiem czy poprawiam tą sytuacje ale są dwa wyjścia albo stanąć w ich obronie albo poprostu się patrzyć jak oni są niszczeni. Niestety ja nie potrafie stać i patrzyć jak widze coś takiego muszę zareagować. Zawsze uważałam że lepiej jest rozmawiać niż się bić ale nie zawsze się tak da. Nienawidze przemocy i bije się tylko żeby chronić bliskich. Masz racje wyreczyłam ich w wielu sprawach ale dla ojca to normalne. On myśli że młodzi ludzi siedzą w domach i się uczą a piją i chodzą na imprezy tylko dzieci patologiczne. Według tego co wierzy to 99% społeczeństwa w wieku od 15 do 25 to patologia. Przyzwyczaiłam się do bycia odpowiedzialną za wszystko i nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mnie to kosztuje. Nie wspominałam wcześniej ale moja mama i siostra są chore. Jak miałam sześć lat mama miała operacje i prawdopodobnie nie długo znów będzie chyba że uda się załatwić to proszkami. Co nie nie zmienia faktu że nie mogę z nimi porozmawiać. Ojciec najpierw robi potem myśli i rozmowa spowodowała by więcej złego już dobrego. Mój brat nie rozumie że słowa mogą ranić tak samo jak ojciec. Dla nich powyzywanie to normalne zachowanie i nigdy nie usłyszałam czego miłego z ich ust. Mają poprostu trudne charaktery. Po za tym mój brat zawsze powtarza że powinnam się przestać przejmować. Dla niego bez różnicy czy rodzina żyje czy nie. Taki jest już mój brat ma na wszystko wywalone. Oni mają poważne problemy naprzykład jak zapłacić rachunki, problem moje stanu emocjalnego nie jest ważny. Niebedę im dokładać wiecej zmartwień. Dla mnie i tak najwazniejsze by moja rodzina była bezpieczna a jak straczy mi czasu to kiedyś zaczne się przejmować sobą.

14

Odp: Moje życie to porażka :(

To, że mama jest chora nie znaczy że nie możesz z nią rozmawiać. Nawet jeśli nie pomoże Ci w tym co robisz,
to może będzie Cię wspierać psychicznie. Lepiej wypłakać się mamie, w końcu najbliższej osobie,
niż gdzieś na betonie. A czy nie da się przemówić siostrze do rozumu?
Niepokojące jest to, że z nikim się nie zaprzyjaźniłaś,jak myślisz, z czego to może wynikać?
O siebie też zadbaj. Przygotuj się do matury najlepiej jak potrafisz, i jeśli możesz pomyśl o studiach.
W kontekście Twoich postów ciekawe jest Twoje motto. Skąd się wzięło u Ciebie przekonanie, że życie jest piękne?

15 Ostatnio edytowany przez Pyrus123 (2013-11-15 17:48:10)

Odp: Moje życie to porażka :(

Ten cytaty słyszałam w jakies piosence w radiu i tak mi w głowie zostało. Co do mojej mamy nie chce jej denerwować poniważ ma silne bóle po tym jak się zdenerwuje. Moja siostra jest tak samo nieodpowiedzialna jak mój brat i ona zrozumie pewne rzeczy za kilka lat. Co do przyjaciół a raczej psedoprzyjaciele. Jak byłam dzieckiem spedzałam z nimi dużo czasu i oni czasem mi dokuczali ale co tam dawał rade. Jednak na początku gimnazjum zaczeli obrażać moją siostre a ja powiedziałam by tego nie robili w moim towarzystwie. Od tamtej pory są moimi wrogami, za każdym razem jak ich widze to mnie obrażają. Nie wiem z czego wynika że nie mam przyjaciół. Może dla tego że jestem trochę samotnikiem a może dlatego że nienawidze alkocholu, papierosów, narkotyków czy przemocy. Jak kogoś bije to nie przejde spokojniem, nie potrafie. Mam swoje zdanie i nie podążam jak idiotka za osobą która uważa się za króla świata.

16

Odp: Moje życie to porażka :(

Ale ciekawe jest to, że zapamiętałaś właśnie ten, to znaczy że w to wierzysz.
A dlaczego dokuczali Tobie i Twojej siostrze? Czy coś ich raziło w Waszym zachowaniu?
Na czym polega niedojrzałość siostry? Czy nie macie więzi ze sobą?
Wydaje mi się, że na świecie jest całkiem sporo dobrych ludzi.
Chyba nie powiesz, że w Twoim otoczeniu są sami alkoholicy? Może są tacy którzy piją z umiarem i nie są źli.
"Mam swoje zdanie i nie podążam jak idiotka za osobą która uważa się za króla świata."-co to znaczy,
czy chodzi o jedną konkretną osobę? Dobrze, że masz swoje zdanie, ale też ważne jest w jaki sposób rozmawiasz,
czy się nie kłócisz i czy jesteś otwarta na argumenty. Pytam, bo za mało wiem żeby coś doradzić.

17 Ostatnio edytowany przez Pyrus123 (2013-11-15 20:09:06)

Odp: Moje życie to porażka :(

Mi ludzie dokuczali i zawsze bedą się mnie czepiać. Niewiem czemu i mam ich gdzieś. Głównie to nauczyciele czy ludzie próbowali mnie rozdzielić siostrą. Jak zacytuje moją była wychowawczynie " Ona nie jest tego warta " , wiele razy mówiono mi by przestała jej bronić. A że jestem uparta to bronie wszystki, już tak mam że usprawiedliwiam wszystko. Nie oceniam ludzi i nie obchodzi mnie co o mnie myślą. Głównie to raziło ich zachowanie mojej siostry a że ja stawałam w jej obronie to mnie również nienawidzili. Teraz nie wiem dlaczego mnie ludzie nie lubią mimo że moja obecna klasa nie zna mojej siostry to za mną nie przepadają. Moja siostra jak i brat są bardzo nie odpowiedzialni i nie rozumieją kilku spraw. Są tak samo nie odpowiedzialni jak duża cześć społeczeństwa młodego. Wiem że świecie jest dużo dobrych ludzi tylko ja mam pecha i nie moge spotkać nikogo dobrego. Może sami alkocholicy to nie ale moja aktualna klasa jedyne wyjścia jakie ma to godzina dwudziesta i pójść się napić. Mój brat siedzi z kolegami albo piją piwo albo piją wódkę albo palą papierosy albo robią coś jeszcze gorzszego. Ja osobiście nienawidze alkocholu i różnych używek. Po prostu tego nie cierpie. Ja toleruje każdego człowieka i nikogo nie oceniam. Szanuje ich zdanie na mój temat ale się z nim nie zgadzam. Z tym zdaniem chodziło mi o to że np. jedna osoba w klasie albo w szkole coś robi bije słabszych, wyzywa albo poprostu coś innego. I mi się nie podoba więc mówie by przestali się znecać nad słabszymi i niech zaczną bić się z kimś silniejszy. I tym samym robie sobie wrogów, juz tak mam że nie lubie robić czego tylko dlatego że wszyscy to robią. Ja poprostu nie chce być taka jak oni. Jeżeli się z czymś nie zgadzam to mówie ale nigdy niekogo nie obrażam. To już technikum i raczej nie chodzi o konkretną osobe. Mam dość silną osobowość tylko ostatnio trochę jestem słabsza ale sobie poradze. Przynajmniej tak myśle że sobie poradze. Normalnie rozmawiam jak chłopak mojej klasy obrażał moją siostre, to mu powiedziałam że nie życze sobie by ją wyzywał w mojej obecności i to spodowało że mnie znienawidziło kilka klas a reszta szkoła została naturalna czyli ze mną nie gadała ale i nie obrażała. Kilku nauczycieli się uparło, taka szkoła. Jak mówiłam na gimnazjum to psychiczne wiezienie. Czym bardziej kogoś skrzywdzisz tym bardziej jesteś lubiany taka zasada. Ja jestem otwarta na argumenty i chetnie posłucham co ma do powiedzenia druga strona jednak oni nie słuchają moich argumentów nienawidzą mnie za sam fakt że mam inne zdanie. Pytaj śmiało trudno być mnie znał po kilku zdań, nawet trudno tu wszystko opisać. Jakoś dobrze mi się z tobą rozmawia, może dlatego że się pytasz a nie oceniasz. Tak czy inaczej opowiedziałam pierwszy raz komuś swoją historie. Jest jeszcze jedna rzecz jakom we mnie ludzie nie lubią to że mówie prawdę. Nie okłamuje nikogo i jeżeli ktoś mnie zapyta to odpowiadam szczerze ale tak by nikogo nie urazić. Jedynie kiedy nie mówie prawdy to gdy moje rodzeństwo pokłóci się z ojcem i jest awantura a mama jest w pracy. Powiem jej wszystko by ją uspokoić ale zawsze następnego dnia jak wróci do domu opowiadam jej całą prawde ze szczegółami. Cóż taka już jestem i nigdy nie twierdziłam że jestem ideałem. Tak jak wszyscy mam swoje wady. Generalnie to uważam że w każdym grupie społecznej są dobrzy i źli ludzie, są nauczyciele z powołania z którymi można się dogadać chociaż są wymagający ale są też tacy którzy nie mieli innej pracy i poszli tu ze wzgledu na to że niemieli innych obci. Tak samo jest z każdą inną grupą czy zawodem są dobrzy lekarze ale są też wredni którzy robią wszystko na odwal. Nie ma ludzi idealnych ale nie którzy lubią podnosić swoją wartość obrażając innym. Jestem strażnie odpowiedzialną osobą ale i mądra chociaż moje oceny tego nie pokazują. Ostatnio stałam się leniwa

18

Odp: Moje życie to porażka :(

Widzę nowe cytaty, słuchałaś dziś radia?...
A dlaczego ludzi raziło zachowanie siostry? Czy jakoś bardzo rozrabiała?
Dobrze by było jednak się zastanowić dlaczego teraz ludzie Cię nie lubią, może byś się czegoś dowiedziała
o sobie i o ludziach. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić tej sytuacji:
"Normalnie rozmawiam jak chłopak mojej klasy obrażał moją siostre, to mu powiedziałam że nie życze sobie
by ją wyzywał w mojej obecności i to spodowało że mnie znienawidziło kilka klas a reszta szkoła została naturalna
czyli ze mną nie gadała ale i nie obrażała. Kilku nauczycieli się uparło, taka szkoła."
Czyli kilka klas Cię znienawidziło za to, że zwróciłaś uwagę chłopakowi?
Wygląda na to, że żyjesz w bardzo toksycznym środowisku.
Bardzo rozsądne jest Twoje postępowanie wobec mamy. Jeśli możesz jej opowiadać o awanturach w domu,
to może o swoich problemach też? Masz rację, pytam żeby lepiej zrozumieć. Być może Ty kiedy to opisujesz
to patrzysz już z dystansu. Postaraj się jednak pisać staranniej, to łatwiej będzie Cię zrozumieć i doradzić.

19 Ostatnio edytowany przez Pyrus123 (2013-11-16 08:44:27)

Odp: Moje życie to porażka :(

Piszę z dystansu ponieważ jestem teraz w trzeciej klasie technikum a te wydarzenia miały miejsce w gimanzjum. Ta szkoła to była bardzo toksyczne miejsce. Nie słuchałam radia, jeden z cytatów jest Jana Pawła 2 a reszta tak jakoś mi została w głowie. Nawet nie pamietam skąd znam te cytaty. Ten ostatni cytat znam od dziecka i zawsze tak rozumowałam. Nigdy nie narzekałam na to co miałam cieszyłam się z tego co mam mimo że było ciężko. Nie jestem typem dziewczyny która usiądzi i marudzi, nigdy nie przejmowałam się że się ubrudze czy połamnie paznokcie. Wrecz przeciwnie jako dziecko zawsze pokonywałam chłopaków w chodzeniu na drzewach. Zawsze pomagałam dziadkowi jak rąbał drewno, tacie przy samochodzie, mamie w ogródku, zawsze chodziłam do sklepu. Byłam i jestem taka zosia samosia. Nigdy nie byłam podobna z charakteru jak moja siostra czy brat.Co do mojej siostry zachowania to powiedzmy że jest również szczera ale ona nie uważa na słowa. I otwarcie kłóciła się pierwszego dnia a oni nie lubią jak ktoś ma inne zdanie. Wychowawca w obecnej szkole twierdzi że się izoluje ale on widzi to co chce. Może mnie nie lubią bo nie chce z nimi pić a może dlatego że tak już musiało być. Uwierz mi jesteś jedyną osobą która ze mną normalnie rozmawia. Wiem że może z boku to wygląda dziwnie i mało pradopodbnie ale tak już jest. Zwróciła uwage złemu chłopowi a raczej całej klasie ponieważ mieli takie zdanie. Wciągu kilku dni kilka klas innych mnie znienawidziło, jedna to tylko i dlatego że nienawidzili mojej siostry. Moja mama wie co działo się w gimnazjum ale co to zmienia. Jedyne co powtarzała mi przez całe życie to że cytuje " Jednym uchem wpuść, drugim wypuść " albo że mam pierwsza nie uderzyć ale nie dać się pobić. Piszę nawet z bardzo duże dystansu ponieważ emocje już opadły jednak nigdy nie bylam dobra z polskiego wieć pisanie długich tekstów idzie mi kiepsko. Wiele złych rzeczy wymazałam z pamieci ale tych złych rzeczy było za dużo żeby wszystko opisać. Uwierz mi że naprawde chciałabym się dowiedzieć, co złego jest w tym że bronie siostry, co złego jest w tym że pomagam mamie, bronie słabszych. Próbowałam znaleźć odpowiedź ale mi się nie udało. Ostatnio mam trochę dość życia i jestem słabsza psychiczneie. Dlatego też napisałam tu, chciałam spojrzeć na wszystko oczami innej osoby. Może to ja jestem tak naprawdę zła a nie oni. Tak czy inaczej jakiś czas temu rozmawiałam przez przypadek kilka minut z inną osobą w necie to powiedział że jestem zbyt przyzwoita, zbyt dobra jak na te czasy. Więcej ze mną nie rozmwiałam i nie wiem co miał na myśli. Dziękuje Ci że jesteś szczery to dla mnie naprawdę dużo znaczy móc przez chwile porozmawiać z kimś normalnie. Bez wyzwisk, awantur czy oceniania.

20

Odp: Moje życie to porażka :(

Tez byłam prześladowana w szkole,chodziłam jeszcze do 8 klasówki i też byłam źle traktowana.
Mam rodzinę w Chile wie ten kto czytał mnie na śp Pardonie tam to dopiero jest mobbing tak na pocieszenie.

21

Odp: Moje życie to porażka :(

Przyzwyczaiłam się do takiego traktowania i uważam że i tak miała dużo szcześcia. Zawsze mogło być gorzej, najbardziej mnie bolało to że nie mogłam ochronić siostry. sad

22

Odp: Moje życie to porażka :(

Ale teraz chyba nie masz już takich problemów?

23 Ostatnio edytowany przez Pyrus123 (2013-11-16 18:18:18)

Odp: Moje życie to porażka :(

kłoce sie z kilkoma osobami w klasie, zdażyło się próbowali mnie pobić ale się nie dałam rozdzielił nas wychowawca ale on uważa że to moja wina. Chciał nawet swoje śledztwo prowadzić to mu powiedziałam że to bez sensu ponieważ jest jej słowa przeciwko moim i tak nic nie wskóra. Z połową klasy wogóle nie zamieniam słowa. Tą są dzieci zostało mi dwa lata szkoły więc nic mi nie bedzie. Skoro dałam rade przez dwanaście to dwa nie zrobią mi różnicy. Później jak pójde na studia czy do pracy to większość będzie już dorosła. Problemy są jakieś i zawsze będą ale jest lepiej niż było kiedyś. Z taką różnicą że kiedyś byłam optymistką, byłam uparta, odważna, silna, nie do złamania a ostatnio wszystko mi irytuje i męczy. Problemy z kasą są nadal i jeszcze kilka problemów się znajdzie. Nawet nie mam siły żeby iść do szkoły, mam tak fatalną frekwencje w tym roku że szkoda gadać. sad Naprawde nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje czyżby to naprawde było dla mnie za dużo. Tak czy innaczej jestem zbyt uparta żeby się poddać więc dam sobie rade tylko muszę znów znaleźć siłe w sobie. big_smile

24

Odp: Moje życie to porażka :(

A moim zdaniem to, że nigdy nie mogłaś znaleźć przyjaciół, ma jakieś uzasadnienie.
Ok, broniłaś siostry. Starałaś się, żeby naokoło Ciebie było wszystko ok. Pomagasz w domu, uczysz się itp. To się ceni i bardzo mnie to cieszy, że są jeszcze tacy ludzie. Szczególnie wśród nastolatków.
Jednak ciężko mi uwierzyć, że nie znalazł się zupełnie nikt, kto chciałby się z Tobą zakolegować. Wiem jak to jest, bo za czasów przedszkolnych byłam gnębiona przez pochodzenie, imię czy krótkie włosy. Buntowałam się, ale koleżanki się znalazły. W podstawówce też miałam dużo znajomych, mimo że nie wszyscy chcieli się ze mną zakolegować. Gimnazjum - przeniosłam się po pierwszej klasie do innej szkoły. Przez drugą i trzecią klasę nie potrafiłam znaleźć wspólnego języka z dziewczynami z klasy - bo przyszłam później, bo byłam inna, bo prezentowałam nieco niższy poziom sportowy, bo dosyć często mówiłam głupoty. Koleżanki miałam, z kilkoma kontakt mam do tej pory. W liceum też znalazłam mnóstwo znajomych. A przez nich poznałam innych ludzi.
Myślałam, że wszyscy są beznadziejni, albo że ja nie jestem w stanie znaleźć znajomych przez swoją inność czy cokolwiek. Ale dopiero po pewnym czasie zauważyłam, że są ludzie, z którymi mogę się zakolegować czy zaprzyjaźnić. Kwestia podejścia.
Znajomi w moim przypadku ciągle się zmieniają, ale są.
Rozumiem, że jest Ci ciężko, może faktycznie trafiłaś w szkołach na nieciekawe towarzystwo. Albo pokazałaś się z takiej strony, że ludzie po prostu nie chcą z Tobą obcować.

Może to, co napisałam nie było zbyt miłe, ale takie po prostu odnoszę wrażenie.
I głowa do góry, będzie dobrze. ;-)

25 Ostatnio edytowany przez Pyrus123 (2013-11-17 17:33:54)

Odp: Moje życie to porażka :(

Chciałam żebyś powiedziała co o tym sądzisz a nie coś miłego. Tak zrobiłaś i dobrze. Jednak ja nie zmienie sie żeby kolegować się z bandą idiotów i koniec kropka. Skoro w ich oczach bronienie siostry czy pomoc mamie jest czymś złym to trudno. Już taka jestem i się nie zmienie. Niepotrafie się zmienić, nie chce się zmieniać. Wiem że są ludzie z którymi można pogadać ale ja ich nie znam. Może gdzieś w innej cześci świata są ale napewno nie tu.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moje życie to porażka :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026