Spotkałam się kiedyś w sieci z artykułem (nie pytajcie o autora ani jego wiarygodność, bo to był portal "niższych lotów"), w którym przekonywano, że dziecko spokojnie może być wegetarianinem już od urodzenia (jeśli rodzice sobie tego życzą, oczywiście). Najpierw karmi się je mlekiem, a potem stopniowo wprowadza nowe produkty, z pominięciem mięsa. Ponoć urozmaicona dieta wegetariańska jest równie wartościowa, jak ta, w której nie unika się mięsa, dodatkowo jest bogata w owoce i warzywa, co jakoby miało pozwolić maluszkowi uniknąć zaparć. Autor artykułu pokusił się o kategoryczne stwierdzenie, że dla dziecka absolutnie najlepszą wśród odmian diety wegetariańskiej jest laktowegetariańska, czyli zawierająca mleko, nabiał i jajka.
Co Wy o tym sądzicie? Stek bzdur czy sama prawda? A może wśród Was jest rodzic, który sam jest wegetarianinem i w związku z tym żywi dziecko bezmięsnie?