netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy jest jeszcze jakaś szansa?

10 odpowiedzi2 033 wyświetleniazałożony przez kropka__, 29.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest jeszcze jakaś szansa?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

Chciałabym Was poprosić o pomoc. Potrzebuję porady, albo chociaż słów, które dałyby mi trochę nadziei.
Miesiąc temu przeprowadziłam się do nowego miasta. Byłam totalnie zagubiona, sama w obcym mieście, daleko od domu, do tego za chwilkę miałam zacząć studia. Ludzie z mojego roku zorganizowali spotkanie integracyjne. Poszłam, chociaż niespecjalnie miałam ochotę na imprezowanie. Tam też poznałam wspaniałego chłopaka. Cały wieczór przegadaliśmy tak, jakbyśmy znali się kilka ładnych lat. Wieczorem odprowadził mnie do domu, powiedział, że nie pozwoli, żebym wracała sama po ciemku. Pod moimi drzwiami poprosił mnie o numer telefonu i napisał już godzinę później. Od tego czasu trzymaliśmy się razem. Moje współlokatorki, znajomi z uczelni, wszyscy mówili, że mu się podobam. Sama też zaczynałam to czuć. Zaopiekował się mną, jadąc na uczelnię przyjeżdżał po mnie i odwoził mnie wieczorem. Jeździliśmy na nocne wyprawy po mieście i nie mogliśmy się ze sobą rozstać, bo tematów do rozmów było coraz więcej i więcej. Do porządku dziennego przeszły przytulenia i buziaki w policzek na pożegnanie, albo od tak, po prostu.
Kilka miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem. Może śmiesznie to zabrzmi, ale to był mój pierwszy związek. Z nikim wcześniej nie byłam, może dlatego, że każda znajomość później przeradzała się w przyjaźń i kiedy chłopak sygnalizował, że chciałby ze mną być, to mi wtedy szkoda było tej przyjaźni. Mój pierwszy związek trwał ponad rok. Rozstaliśmy się w atmosferze ogromnej kłótni, bardzo to odchorowałam, pewnie też dlatego, że byliśmy już zaręczeni. Kłótnie z osobą, którą tak kochałam mnie zniszczyły. Ciągle tęskniłam, płakałam, zaczęłam brać winę na siebie.
Mój nowy kolega przetłumaczył mi, że nie mogę się obwiniać, że nic złego nie zrobiłam. Poprosił, żebym nie odbierała telefonów od byłego, któremu nagle zaczęło znowu zależeć. Posłuchałam, ale do pewnego momentu. W końcu odebrałam. Potem mój były przyjechał tu bez żadnej zapowiedzi. Naturalnie cały dzień się kłóciliśmy. Kiedy wrócił napisał do mojego nowego kolegi..
i od tego czasu wszystko się popsuło. Mój były chłopak zniknął, niszcząc coś, na czym faktycznie zaczęło mi zależeć. Nowy kolega ostatnio stwierdził, że od początku traktował mnie jak koleżankę. Rozmawiamy nadal, ale wszystko jest inaczej. Do tego ostatnio pytał mnie, co sądzi o nim nasza wspólna koleżanka z grupy i często wspomina o niej w naszych rozmowach.
Czasu nie cofnę. Jestem świadoma swojej winy. Chciałabym tylko to jakoś naprawić, zrobić coś, żeby wszystko było jak na początku.. Bo i mi zaczęło zależeć. Ostatnio z zajęć wracam tylko z płaczem. Wiem, że nie traktował mnie jak koleżankę, powie to każdy, nie tylko ja. Co mam zrobić? Jak zawalczyć i jak naprawić swój błąd? Z góry bardzo dziękuję Wam za pomoc.

2

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

Hej. Moze po prostu powiedz mu o swoich uczuciach. Zaaranżuj spotkanie, powiedz ze CI zalezy. Bedziesz widziala jak sie zachowuje, czy mu zalezy. Jesli nie to szkosa sobie zaprzatac nim glowy.... faceci tacy sa ze gdy czuja zagrozenie w nowej znajomosci to widza tylko jedno rozwiazanie.... tylko sie ulotnic... powodzonka i cierpliwosci

3

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

Hmm, wydaje mi się, że nie jestem na tyle odważna, żeby wprost powiedzieć mu "słuchaj, prawda jest taka, że poczułam coś do Ciebie i nie traktuję Cię do końca jak kolegę". Boję się, że wtedy stracę go ostatecznie. a chciałabym być blisko, nawet jako ta koleżanka..
Nie wiem, co robić. ta sytuacja, która jest teraz męczy mnie za bardzo.

4

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

ciekawe co twój były napisał twojemu "niedoszłemu"..
może napisał mu np., że uprawiałaś z nim sex na pożegnanie.. albo np, że mówiłaś mu o "niedoszłym", że to dla ciebie nic poważnego i noc do niego nie czujesz. może warto to wyjaśnić i cała atmosferta się oczyści . skoro się kumplujesz nadal z tym "niedoszłym" to może znajdziesz sposó by wyprosić by ci zdradził te informacje. powiedz mu, ze jeśli ktoś by go fałszywie oskarżył chciałby mieć pewnie możliwosć się broinić.niech więc taką możliwość da tobie. możesz jaknajbardziej wspomnieć, ze czujesz, że coś jest tak, coś innego wisi w powietrzu od tamtej pory i chcesz to wyjaśnić bo czujesz sie z tym żle. i wtedy przejdż do sprawy tego co mu twój były napisał.
chyba, ze wiesz co pisał i pisał prawdę i "niedoszłemu" się to nie podoba. ma prawo.

5

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

Super. Znasz kogoś jakiś czas, przegadaliście kilka-dziesiąt?-set? godzin, ewidentnie ci zależy, a potem nagle zaczepia cię ktoś, z kim nigdy wcześniej nie rozmawiałeś, mówi ci jakąś bzdurę, ty mu wierzysz i odsuwasz od siebie potencjalną dziewczynę bez jakiejkolwiek konfrontacji. Niektóre przedszkolaki są bardziej dojrzałe. Może powinnaś rozważyć możliwość obrażenia się na niego na śmierć i życie?

Ile macie lat?

6

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?
kropka__ napisał/a:

Hmm, wydaje mi się, że nie jestem na tyle odważna, żeby wprost powiedzieć mu "słuchaj, prawda jest taka, że poczułam coś do Ciebie i nie traktuję Cię do końca jak kolegę". Boję się, że wtedy stracę go ostatecznie. a chciałabym być blisko, nawet jako ta koleżanka..
Nie wiem, co robić. ta sytuacja, która jest teraz męczy mnie za bardzo.

Ale nie masz nic do stracenia. Nie zadowolisz się ochłapami tej znajomości, a jak on pozna inną dziewczynę, to znikniesz z jego życia, odsunie Cię bez mrugnięcia okiem. Czas się przemóc i pogadać.

7

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

mamy po 19 lat.
boję się z nim o tym pogadać, powiedzieć, że mi zależy, czy coś, bo wtedy też mnie odsunie. powiedział mi, jak o tym wszystkim gadaliśmy, że od początku traktował mnie jak koleżankę.. tylko miesiąc temu mówił zupełnie co innego i zachowywał się też w inny sposób. przeczy sam sobie.
mój były chłopak pisał mu, żeby się mną zaopiekował. że ja się w nim zakochałam i teraz sobie nie radzę. życzył nam powodzenia. później napisał jeszcze, że przyjedzie na nasze wydziałowe otrzęsiny, ale mój kolega ostrzegł go jedynie, że porozmawiają sobie wtedy trochę inaczej..
sytuacja jest męcząca o tyle, że jesteśmy z moim, hm, "niedoszłym" w jednej grupie, ba, nawet siedzimy razem, spędzamy ze sobą przerwy. niby tak jak wcześniej, a jednak inaczej. wtedy nie było między nami dystansu, a teraz jest, ciągle się pogłębia.

8

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

kropka... burzliwy i szybki ten jeden miesiąc był w twoim zyciu..

moim zdaniem powinnas zachowywac się naturalnie i spokojnie czekać, albo wasza znajomośc się jeszcze rozwinie.. albo i nie
wszystko przed tobą.

9

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

to mało prawdopodobne ale przychiodzi mi jeszcze go głowy opcja, ze "niedoszłemu"zrobiło się żal byłego po tym smsie. a może po prostu nie chce skończyć tak jak on

w każdym razie skoro piszesz, ze macie po 19 lat, to wybacz ale muszę zwalić też na niedojrzałość i niestabilność emocjonalną. przechodzi przez to każdy. i zawsze są "ofiary".

nie zawsze jest tak, że dorośli sobie wszystko wyjaśniają ale dojrzali ludzie - tak.
nie musisz wyznawać mu miłości ale powiedz, ze czujesz, że coś jest nie tak, itd.
albo zaostaw to czasowi jak boisz się, że taka rozmowa może coś bardziej zepsuć.

10

Odp: Czy jest jeszcze jakaś szansa?

przyznam, że to był chyba najbardziej burzliwy miesiąc w moim życiu. tyle się wydarzyło..
a przed wyjazdem kładłam sobie w głowę, żeby nie zaprzątać sobie myśli uczuciami.
właśnie myślę, że nie będę umiała z nim o tym porozmawiać. uzna to za drążenie tematu, może chce już o tym zapomnieć. nie mogę przeżyć, że w gruncie rzeczy też z mojej winy zepsuło się coś, na czym tak bardzo zaczęło mi zależeć. to aż do mnie niepodobne, zawsze starałam się być powściągliwa, jakoś nie zastanawiałam się specjalnie nad moimi uczuciami. a teraz? miesiąc, a ja nie potrafię przeżyć normalnie dnia. płaczę, kiedy widzę miejsca naszych spotkań, albo na samo ich wspomnienie.
macie chyba rację, postaram się być naturalna, poczekam na rozwój sytuacji.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy jest jeszcze jakaś szansa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026