witam wszystkich . mam problem z ktorym sama nie umiem sobie poradzic , jestem mezatka juz 16 lat , moj maz jest alkoholikiem odkad pamietam , czesto robi awantury o byle co wyzywa mnie od najgorszych nieraz dochodzi do bicia nawet , nie pozwala spotykac sie z kolezankami i do rodziny tez mało jezdze. a do tego jest strasznie zazdrosny na kazdym kroku mnie pilnuje co jest nie do zniesienia.pracowałam razem z nim i od niego zalezało czy jestem potrzebna w pracy czy nie wiec gdy bylismy pokłuceni to mnie nie zabierał zebym tylko pieniedzy nie miała a jak miałam okazje isc gdzie indziej pracowac to mi nie pozwolił . chowa specjalnie kluczyki od samochodu zebym tylko nigdzie nie pojechała raz nawet szyby w aucie powybijał .zdaje mi sie ze juz dawno przestałam go kochac , czasami mysle ze go nienawidze , dodam ze mamy 4 corki , niewiem jak mam dalej tak zyc , myslałam o rozwodzie ale on mi w zyciu nieda , powiedział ze jak go zostawie to mnie wykonczy psychicznie i finansowo.obiecuje ze sie poprawi w co bardzo watpie ale jezeli nawet , to niewyobrazam sobie dalej zycia skoro czuje do niego wstret i nienawisc , niewiem czy zemna jest cos nie tak
Podobne tematy
Wykończyć to On może co najwyżej dom po rozwodzie dla Ciebie i Waszych córek.
Nie daj się mu zaszczuć. Nie ma argumentów (racjonalnych) i jego jedyną obroną jest atak. W tym przypadku atakuje Ciebie.
Czy chcesz, aby kiedyś Twoje córki wzięły z Ciebie przykład i tkwiły w nieszczęśliwych małżeństwach z mężami pijusami, tłukącymi je bo zupa była za słona?
Nie jesteś sama. Masz córki i rodzinę...Tak naprawdę Twoje życie jest tylko i wyłącznie w Twoich rękach.
Zrób coś nim będzie za późno...Za późno na nowe, lepsze życie.
Dowal gnojkowi. ![]()
Powodzenia.
witam wszystkich . mam problem z ktorym sama nie umiem sobie poradzic , jestem mezatka juz 16 lat , moj maz jest alkoholikiem odkad pamietam , czesto robi awantury o byle co wyzywa mnie od najgorszych nieraz dochodzi do bicia nawet , nie pozwala spotykac sie z kolezankami i do rodziny tez mało jezdze. a do tego jest strasznie zazdrosny na kazdym kroku mnie pilnuje co jest nie do zniesienia.pracowałam razem z nim i od niego zalezało czy jestem potrzebna w pracy czy nie wiec gdy bylismy pokłuceni to mnie nie zabierał zebym tylko pieniedzy nie miała a jak miałam okazje isc gdzie indziej pracowac to mi nie pozwolił . chowa specjalnie kluczyki od samochodu zebym tylko nigdzie nie pojechała raz nawet szyby w aucie powybijał .zdaje mi sie ze juz dawno przestałam go kochac , czasami mysle ze go nienawidze , dodam ze mamy 4 corki , niewiem jak mam dalej tak zyc , myslałam o rozwodzie ale on mi w zyciu nieda , powiedział ze jak go zostawie to mnie wykonczy psychicznie i finansowo.obiecuje ze sie poprawi w co bardzo watpie ale jezeli nawet , to niewyobrazam sobie dalej zycia skoro czuje do niego wstret i nienawisc , niewiem czy zemna jest cos nie tak
Witaj Edytko ![]()
Współczuje ogromnie a wiem co to znaczy przeżyłam z takim osobnikiem
o naście lat za dużo.Ale w końcu uwolniłam się i wiem że żyję.
Dlatego też postaraj się pomalutku przemyśleć,gdzie byś mogła ukryć się
czy po prostu zamieszkać.....aby mieć spokój razem z dziećmi. Ewentualnie
wywalić go z domu.To już zależy jak prawnie masz to poukładane. Nie
słuchaj jego gróżb z tym zawsze możesz udać się na policję.....choć
co do nich to z reakcją bywa różnie.... coś o tym wiem...
Składaj papiery do Sądu opisz wszystko co i jak...w punktach.
a w międzyczasie załatwiaj sobie schronienie i pomyśl kto mógłby
ci pomóc...w razie wyjścia z domu...zabrać rzeczy,dzieci........
Pozdrawiam cieplutko
Trzymaj Się ![]()
zdaje mi się że juz dawno przestałam go kochać, czasami myslę że go nienawidzę
Edyto, dopóki nie będziesz w 100% pewna, jakie uczucia łączą Cię, lub dzielą z mężem, trudno Ci będzie podjąć jakąkolwiek decyzję, bo zawsze będzie jakieś ale...,
które będzie stało na przeszkodzie.
Jedno jest pewne: on się cudownie nie zmieni, miał na to 16 lat.
Życzę podjęcia dobrej decyzji, która da szczęście Tobie i Twoim córkom.
witam wszystkich . mam problem z ktorym sama nie umiem sobie poradzic , jestem mezatka juz 16 lat , moj maz jest alkoholikiem odkad pamietam , czesto robi awantury o byle co wyzywa mnie od najgorszych nieraz dochodzi do bicia nawet , nie pozwala spotykac sie z kolezankami i do rodziny tez mało jezdze. a do tego jest strasznie zazdrosny na kazdym kroku mnie pilnuje co jest nie do zniesienia.pracowałam razem z nim i od niego zalezało czy jestem potrzebna w pracy czy nie wiec gdy bylismy pokłuceni to mnie nie zabierał zebym tylko pieniedzy nie miała a jak miałam okazje isc gdzie indziej pracowac to mi nie pozwolił . chowa specjalnie kluczyki od samochodu zebym tylko nigdzie nie pojechała raz nawet szyby w aucie powybijał .zdaje mi sie ze juz dawno przestałam go kochac , czasami mysle ze go nienawidze , dodam ze mamy 4 corki , niewiem jak mam dalej tak zyc , myslałam o rozwodzie ale on mi w zyciu nieda , powiedział ze jak go zostawie to mnie wykonczy psychicznie i finansowo.obiecuje ze sie poprawi w co bardzo watpie ale jezeli nawet , to niewyobrazam sobie dalej zycia skoro czuje do niego wstret i nienawisc , niewiem czy zemna jest cos nie tak
wiara potrafi czynić cuda;)
sama prawie przez 20 lat żyłam w podobnym związku.
byłam zastraszana poniewierana. żyłam w ciągłym strachu. bałam się odejść. byłam sama ze swoimi kłopotami. nie miałam nikogo kto mógłby mnie wesprzeć. może dlatego że wstydziłam się tego przed znajomymi? psychicznie byłam już wykończona. sporo czasu upłynęło zanim odważyłam się od niego odejść. miałam kompleksy jak sobie sama poradzę. walczyłam długo z tym uczuciem aż wreszcie zrobiłam to- odeszłam. wiem jak bardzo ciężko jest podjąć decyzję o odejściu ale gdy nie ma już żadnych szans na poprawę związku jest wyjście awaryjne. rozejść się dla swojego dobra jak również i dzieci. ja teraz dopiero wiem że żyję.