Witam wszystkie kobiety,
Chyba chciałabym zaczerpnąć porady. Czuje, że powinnam coś zmienić w swoim życiu, ale NIE UDAJE MI SIĘ TO.
Chodzi o relacje z facetami. Jakieś kilka miesięcy temu zaczęłam pracę w dużej firmie. Myślę, że na jakiejś części mężczyzn zrobiłam mniej większe wrażenie, ale widzę, że nie poszło to w kierunku, w jakim bym chciała. Teraz zaczynam mieć poważne kompleksy.
Zawsze je miałam. Mam 162 wzrostu i ważę jakieś 56 kilo. I zawsze czułam się taka jakaś MAŁA. Niewidoczna.
Z drugiej strony widzę, że podobam się mężczyznom, choć może ja ŹLE WIDZE? I coś sobie wmawiam?
1. Jeden z moich kolegów poznał mnie i inną koleżankę w jednym czasie. Świrował najpierw do mnie, potem do niej, potem znowu do mnie a teraz znowu do niej. Powiedział mi, że jestem dziewczyną o dużym potencjale erotycznym, co to ma znaczyć? Że mu się podobam? Bo oprócz tego, że to powiedział i chciał wprosić się do mnie na noc nic więcej nie zrobił. Ostatnio chciał gdzieś wyjść ale odmówiłam. Teraz widzę go znowu z tamta drugą. Nie zależy mi na nim, ale wkurzył mnie takim "to tu to tam".
Moje pytanie jest: Czy powinnam czuć się gorsza od niej?
Jestem singielką i raczej otaczają mnie osoby w związkach. Mam 27 lat i zaczynam odczuwać, że muszę być jakaś FELERNA skoro nikogo nie mam. Przy moim dość mocnym niemalże feministycznym podejściu zaczynam się trochę łamać.
Traktuję siebie żle: myślę, że jestem za niska, za chuda, chociaż podobno nie wyglądam, ale wiem jak panowie lubią duże piersi...
Zaczynam się trochę gubić. Faceci potrafią się patrzeć, uśmiechają się, patrzą głęboko w oczy, trochę się krępują. ALE NIE ROBIĄ NIC POZA TYM. Czy ze mną jest coś nie tak?
Co mam zrobić z tym kolegą? OLEWAC GO?
Proszę napiszcie co myślicie.
Pozdrawiam,
Matylda!