Prawdę mówiąc nie wiem czemu tu piszę... Chyba żeby się wygadać, bo nie mam komu. Od dłuższego czasu jestem z dziewczyną, mimo że starszą od siebie to nigdy nie uważałem sie za jakoś niedojrzałego.Może trochę, mam 21 lat. Układało się świetnie, wiele przeszliśmy od chwili kiedy postanowiła zamieszkać ze mną. Na początku było bardzo ciężko gdyż sam zmieniłem mieszkanie a nie miałem dobrej pracy więc starałem się pracować ile mogę czasami po 11-12 godzin co dzień. Potem zmieniło się na lepsze jeżeli chodzi o byt. Zmieniłem prace, na w gruncie rzeczy prace marzeń z wielkimi perspektywami i zarobkami. Więc już też tak nie pracowałem. Zmieniliśmy mieszkanie na inne, droższe, bliższe pracy gdyż ją też tam wciągnełem. Ja jestem typen spokojnego człowieka, nie przeszkadza mi to że jestem sam, ona odwrotnie. Niedawno zobaczyłem że po powrocie z domu rodzinnego dziwnie sie zachowuje. W końcu po naciskaniu powiedziała że mnie zdradziła. Spotkała sie ze swoją "platoniczną miłością" kolesiem którego widziała dawno temu raz. Oszukała mnie mówiąc że jedzie do domu, poniekąd ponieważ jechała głównie na spotkanie się z nim. Byłem wściekły ale w postanowiłem wybaczyć i zapomnieć. Tego też dnia zabrałem ją na romantyczną kolacje do drogiego lokalu. Myślałem że wszystko będzie dobre że zapomnimy, lecz następnego dnia powiedziałą że się wyprowadza. Tak mniej więcej chodzi mówłbym dużo więcej powiedzieć. Jestem załamany zaczełem palićchoć byłem największym przeciwnikiem tego.:(
Podobne tematy
tomas przykro mi; niefajnie jest zostać oszukanym, potraktowanym jak śmieć; bo niestety ... zdrada jest to brak szacunku do drugiej osoby.
Ty się najwyraźniej bardziej zaangażowałeś niż ona, co tu dużo mówić.
Ale tak na przyszłość.... nie zrażaj się jednak, jeśli chodzi o miłość.
Nieźle się panna u Ciebie miała , nie dość że namieszała to jeszcze w nagrodę zamiast pożegnania dostała romantyczną kolację. Zamiast zapracować na Twoje wybaczenie to dostała je totalnie za darmo plus bonus w restauracji. Nie dziwi fakt że sobie poszła. Kobiety wolą być z mężczyznami czyli z kimś kto ma zasady i się ich trzyma.
Tylko tego nie rozumiem, zawsze chciałem jak najlepiej.Można powiedzieć że musiałem szybko wydorośleć ponieważ Ona była taką rozkojarzoną osobą. Zawsze pytała się mnie czy nie znudzi mi się i nie zacznę szukać innej,ponieważ jak to ona mówiła nie zasługuje na mnie. W gruncie rzeczy jej nie rozumiałem i nie rozumiem gdyż wiek nie jest adekwatny do tego jak podchodzimy do życia. Poza tym różnica wieku to TYLKO 2 lata... więc żadna. Było mi źle gdy opowiadała że zawsze ją wszędzie wozili byli faceci, lecz nie przeszkadza jej teraz to że nie posiadam auta. Lecz mnie to bolało, szczególnie jak opowiedziała na moją prośbę o tym ostatnim spotkaniu. Że wyjechał po nią samochodem, poszli do kina, potem ... sfinxa no i za dużo wypiła. Kurdę nie rozumiem czemu wszystko ludzie starają się wytłumaczyć alkoholem. To tak jak by powiedzieć że słuchaj zdradziłem cię bo za dużo zjadłem, lub wypaliłem i tyle. Zawsze jesteśmy świadomi tego co robimy niezależnie od tego ile wypiliśmy... No chyba że na umór do urwania taśmy... Wracając postanowiłem sobie kupić samochód dla chociaż podniesienia swojego ego już mniej wiecej wybrałem w przedziale 20-30tys. Nie wiem może to moja forma podtrzymania jej przy mnie. Tak mi się wydaje, bo w gruncie rzeczy nie potrzebuje go. Mam tego po prostu dość.....
Z jednej strony chciałbym pożegnać się, lecz z drugiej ten z serca raczej nie. Po prostu nie wiem co mam zrobić...
Nadużywam słowa po prostu ostatnio, nie miejcie mi tego za złe.
Rozumiem , to nie jest łatwe i sam miałem do niedawna podobnie, kiedyś zrozumiesz że nie warto rezygnować ze swoich zasad bo szacunek do siebie samego to ważna sprawa. Poza tym zbyt łatwo wybaczając zdradę pokazujesz że można Cie zdradzić jeszcze raz bo przecież Ty i tak wybaczysz. Z tego co widzę na tą chwilę to raczej cięzko będzie poskładać ten związek na nowo, w takich chwilach warto pomyśleć o sobie, zająć się dawno zarzuconymi pasjami, marzeniami, trochę zmienić tory życia żeby sie nie zadręczać. Na pewno masz coś co od dawna chciałeś zrobić ale np. brakowało czasu itp. Warto odświeżyć stare znajomości , po prostu żyć a sprawy związku odlożyć trochę na bok. Nikogo nie zmusisz żeby z Tobą był ,prawda ? Widać nie zasługuje na to żeby z Tobą być .
Ale Ty chcesz mieć partnerkę na dobre i złe czy niunię?
Jeśli coś robisz w życiu to dla siebie, jeśli kupiłeś samochód to dla siebie a nie "pod Nią" . A co gdyby kręcili ją faceci z firm pogrzebowych to dla jej frajdy kupiłbyś karawan ? Coś mi sie wydaje że Ją ten związek uwierał od dłuższego czasu, często słowa typu " nie zasługuję na Ciebie " są formą określenia " chciałabym to skończyć ale nie wiem jak " Alkohol dla niej jest kiepskim tłumaczeniem, podejrzewam że wcześniej lub później i tak by do tego doszło. Tu problemem nie jest brak samochodu, obawiam się że po pewnym czasie straciłeś atrakcyjność w Jej oczach i zaczęła się rozglądać za lepszym modelem. Stąd moje rady żeby zająć się własnym życiem , pasjami ,marzeniami a za jakiś czas jak emocje ostygną zacząć rozglądać sie za kimś kto na Ciebie zasługuje. Sciskam kciuki i pozdrawiam