Hej
Piszę z konta mojej koleżanki, bo ja nie moge się zarejestrować, a mam pewien problem i mam nadzieję, że mi pomożecie...:)
Otóż byłam ostatnio w klubie ze znajomymi i poznałam tam chłopaka-cudzoziemiec.
Zaczęłam z nim rozmawiać, a następnego dnia umówiliśmy się na spotkanie. Chociaż było cholernie zimno przez co jestem teraz chora wybrałam park. Można by pomyśleć, że niezbyt bezpieczne miejsce, ale coż...;/
Pomysł był mało trafiony, iż nie pomyślałam o mokrych ławkach...o dziwo facet był na tyle "szarmancki" lub jak to określe przebiegły, że postanowił, że to on usiądzie na ławce a ja jemu na kolanach...nie chciałam mimo iż nalegał, ale doszłam do wniosku że to tak dziwnie będzie wyglądało jak będę nad nim stała.
Kiedy tak siedziałam na jego kolanach ten zaczął mnie smyrać po plecach, a że było mi przez to cholernie zimo, bo odkrywał mi plecy, powiedział żebym usiadła na nim okrakiem to bardziej będzie mógł mnie przytulic...GŁUPIA zgodziłam się na to...
Kurczę facet ma w sobie to coś, że tylko raz się zawahałam przed całowaniem. Sprawy się tak potoczyły, że to przerodziło się w coś bardzo namiętnego, iż prawie na tej ławce chciał mnie rozebrać...W porę się opamiętałam, zaczęłam go przepraszać itp. później zaczął do mne pisać , że jestem niedobra (przez to,że sie podniecil a pozniej musial tak isc przez miasto...)
ale chce się dalej spotkac w sensie on ja mam dylemat, bo.... I tu pytanie do was. Myślicie, że zależy mu na seksie czy na dalszej znajomości i czy ja nie spieprzyłam sprawy moim zachowaniem???
Proszę o pomoc! ![]()
P.S.: zapomniałam dodać, że jest Portugalczykiem...:)