mój mezczyzna, dorosly facet, 45 lat, za kazdym razem kiedy wyjezdzam na dluzej czy na kilka dni, gdy sie rozstajemy- placze.
co o tym myslec?
Podobne tematy
Albo cię tak kocha i tęskni, albo ze szczęścia że ma trochę czasu dla siebie .. Jedno z dwóch na pewno ![]()
Możesz być na 99,99% pewna że jest człowiekiem i ma uczucia.
Albo cię tak kocha i tęskni, albo ze szczęścia że ma trochę czasu dla siebie .. Jedno z dwóch na pewno
Doskonały kawał płacze ze szczęścia, nareszcie coś wesołego na forum bo jak na razie to same smuty ludzie wypisują.
5 2013-10-20 16:05:15 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-20 16:09:52)
Acha, to on sie cieszy ze wyjezdzam?
, a chcialam sie utwierdzic w tym ze mnie kocha ![]()
Jak jest sam to ma cały dom tylko dla siebie i kolegów którzy przyjdą z dużą ilością alkoholu
Acha, to on sie cieszy ze wyjezdzam?
![]()
![]()
, a chcialam sie utwierdzic w tym ze mnie kocha
jak słusznie kingway zauważył napisałem to z nutką kabaretową ,tylko ty jesteś w stanie rozpoznać co jest powodem jego płaczu ,skąd my mamy to wiedzieć po tak skromnym w opis poście ?
Jaki wniosek? Mężczyźni też płaczą ![]()
Jeśli nie zalewa się rzewnymi łzami za każdym razem, kiedy wybierasz się w podróż i nie wykrzykuje: "błagam, nie odchodź!", to zapewniam Cię, jest zdrowy.
9 2013-10-20 16:24:20 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-20 16:25:05)
Blagam, nie odchodz-to nie ale zalewa sie przecież łzami i mówi-chce cię zatrzymac.
Blagam, nie odchodz-to nie ale zalewa sie przecież łzami i mówi-chce cię zatrzymac.
Jak na to reagujesz?
Pierwszy raz jak wyjezdzalam i plakał, to bylam bardzo zaskoczona.
Następny raz w kawiarni, to podeszła do nas kelnerka i zapytała czy wszystko w porządku?
Potem na lotnisku, już sie spodziewalam, ze bedzie plakal....
Ostatnio, tzn wczoraj, czekałam już co będzie, oczywiscie zaczal plakać, to w końcu sama sie poplakałam.
Jestem oglupiala, nie wiem czy on mnie tak kocha czy to jakis teatr?
Nie sądzę żeby udawał. Czasem myśl o rozstaniu sprawia ból .. łzy same się pojawiają..
Mnie jest tez smutno, niestety sa to rozstania, spowodowane praca, raz jego, raz moją ![]()
14 2013-10-20 17:09:26 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2013-10-20 17:10:53)
Acha, to on sie cieszy ze wyjezdzam?
![]()
![]()
, a chcialam sie utwierdzic w tym ze mnie kocha
Jeśli, w przenośni, rozpaczasz, że zmywa gary dlatego, że nienawidzi bałaganu a nie dlatego, że chce pokazać jak Ciebie kocha to musisz zmienić nastawienie. Już taki jest wylewny dosłownie.
Przecież facet to też człowiek.
Cała gama różnorodności.
Według Ciebie mężczyzna, który kocha to taki, który jest chamem, brutalem, ignorantem?
No haaaalo!
Panowie również są uczuciowi.
Może z Tobą jest coś nie tak skoro przy rozstaniu/pożegnaniu nie zalewasz się łzami?
Przecież kobiety słynął z tego, że wyją z byle powodu... ![]()
Oto co się dzieję w moim związku - moj mezczyznanagminnie mnie okłamuje. Okłamał mnie już na 1 spotkaniu.
Lista kłamstw:
1/ zaniżył swój wiek
2/ powiedział , ze nie ma dzieci, okazało się, że ma
3/ okłamał mnie że był 2 tyg na wakacjach, był 1 tydzień
4/ okłamał mnie, ze kupil domek letniskowy- nie kupił
5/ okłamal, że nie ma miejsc w samolocie - samolot był za drogi
6/ okłamał, ze nie pojdzie do knajpy - poszedł
7/ oklamal, ze jego syn am zone i dziecko - nie ma
8/oklamal, ze oddal wynajetne mieszkanie - nie oddal
Inny problem jest taki, że opowiada brednie.
No. ostatnio, siedzimy wieczorem na sofie w domu, a on na to, ze musimy is do hotelu. Pytam- jakiego choler...hotelu, skoro jestesmy w domu. nie odp na moje pytanie, tylko przez okolo 15 minut cos majaczyl, niby pomiedzy snem a jawa. Mamrotał tak przez ten czas, wystraszył mnie. czy oby nie ma jakiejs choroby psychicznej. To nie pierwsza taka sytuacja.
Czesto budzi się w nocy i woła o pracy - np. wyzej wyzej...albo, gdzie jest dworzec, albo jedz, jedz....Budzi sie w popłochu....... sad - pracuje na kolei.
Pytam dlaczego klamie, odp, ze nie klamie.
Pytam czy ma jakies problemy, czy jest chory, czy sie zdarzylo cos zlego - nie odpowiada nic.
Co robic,jest dla mnie wazny, ale sie boję, ze to jakas choroba sad, ze on jest chory.
Tlumaczyłam wszystko-stresem w pracy, ale mam watpliwosci.
Jak do mnie pisze do konczy zdanie wykrzyknikiem. np. kocham cie !!! jestes najwazniejsza !!!
Bywa ze placze, mamy tez problemy z sexem, o czym tu pisalam.
Prosze o pomoc, czy mamy udac sie na terapie, do specjalisty sad((((((((((((((
Ojj skywritergirl sporo tych kłamstw i to poważnych . Ja bym się poważnie nad takim związkiem zastanowiła . Jak chłopak Cię okłamie będzie to robił ciągle . Dziwny facet troszkę
jaki chłopak
dojrzały mężczyzna, który ma dorosłego syna, jak zrozumiałam
No to jeszcze lepiej . Żeby dorosły mężczyzna tak kłamał
szok
A te łzy podczas twojego wyjazdu to co mają znaczyć ? Widocznie albo się cieszy albo tylko udaje
Nie wiem. Rozmawialam z nim i wszyskiego sie wypiera, tzn klamst. ciagle mowi, ze nie klamie.
ja sądzę, że facet jest psychicznie zaburzony
to może być choroba afektywna,mania, schizofrenia, depresja.... róznie może być
płacz, kłamstwa, rózne wersje historii, silny stres w pracy...
sądzę, że się pakujesz w niezłe gówienko...
i biorąc pod nuwagę twoje pytania, mam wrażenie, że jesteś jeszcze młodą, niedoświadczoną osobą...
mam 3o lat, mam 2 zwiazki za soba.
moj pierwszy przyjaciel byl chory na chorobe afektywna dwubieg., ta historia skonczyla sie niedobrze, dla mnie, jego tez.
podejrzewam ze moj obecny przyjaciel jest chory rowniez
((((
Daj sobie z nim spokój . Dobra rada . Bo on jest jakiś nie normalny
Czy nie ma juz szansy dla nas ? ![]()
Czy nie ma juz szansy dla nas ?
To zależy. Ale bycie z kimś kto ma problemy psychiczne łatwe nie jest, szczególnie, kiedy tego nie widzi/nie przyznaje się. Jak Wy jesteście długo razem?
w grudniu będzie rok. Kilka razy rozpoczynałam rozmowe o kłamstwach. Odpowiedz jego - "ja nigdy nie kłamie"...:(
Rok to bardzo krótko. I jeśli facet nie umie nawet przyznać się do oczywistego kłamstwa to dobrze nie wróży. Facet ma zadatki na toksyka albo gorzej i jak masz wątpliwości to chyba nie powinnaś się w to pakować. Ludzie, którzy mają depresję albo jakąs inną chorobę psychiczną niekoniecznie są patologicznymi łgarzami, więc nawet jesli koleś ma kłopoty tego typu to go nie tłumaczy, chyba, że ma naprawdę cięzkie urojenia, ale to ys chyba zauważyła.
Ja bym nie była z nim . Jak cię okłamuje teraz to co będzie potem.
Urojenia, w sensie, ze opowiada bezsensowane rzeczy od czasu do czasu - np. gdzie jest hotel, gdzie jest sznycel, gdzie jest samolot - w sytuacji gdy wogole nie potrezbujemy tych rzeczy. Potem sa kolejne wspaniale normalne spokojne dni i ma znowu napad.
I klamstwa do tego.
Wczoraj powiedzial, ze by chcial zebym go wziela takim jaki jest.
Urojenia, w sensie, ze opowiada bezsensowane rzeczy od czasu do czasu - np. gdzie jest hotel, gdzie jest sznycel, gdzie jest samolot - w sytuacji gdy wogole nie potrezbujemy tych rzeczy. Potem sa kolejne wspaniale normalne spokojne dni i ma znowu napad.
I klamstwa do tego.
Wczoraj powiedzial, ze by chcial zebym go wziela takim jaki jest.
A to co innego... Może on ma naprawdę jakiś poważne urojenia i nawet nie wie, że kłamie... albo kłamie, bo próbuje zamaskować, że ma problem.
Urojenia, w sensie, ze opowiada bezsensowane rzeczy od czasu do czasu - np. gdzie jest hotel, gdzie jest sznycel, gdzie jest samolot - w sytuacji gdy wogole nie potrezbujemy tych rzeczy. Potem sa kolejne wspaniale normalne spokojne dni i ma znowu napad.
I klamstwa do tego.
Wczoraj powiedzial, ze by chcial zebym go wziela takim jaki jest.
A to co innego... Może on ma naprawdę jakiś poważne urojenia i nawet nie wie, że kłamie... albo kłamie, bo próbuje zamaskować, że ma problem.
32 2013-10-25 19:08:14 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-25 19:10:54)
Tak, podejrzewam, ze próbuje robić na mnie wrażenie opowiadając co to mi nie kupi, i co to nie zalatwi, itp. - to jedno.
Kłamie tez najprawdopodobniej bo ma problem i chce go zamaskować - drugie.
Nie wie ze klamie, bo ma takie urojenia? hmmm......nie wiem naprawde..........
Na dodatek, twierdzi, ze problemy psychiczne mam ja i nie pozwalam mu sobie pomoc. Tzn ze ja potrezbuje wg niego pomocy ale jej nie chce przyjac.
Tak, podejrzewam, ze próbuje robić na mnie wrażenie opowiadając co to mi nie kupi, i co to nie zalatwi, itp. - to jedno.
Kłamie tez najprawdopodobniej bo ma problem i chce go zamaskować - drugie.
Nie wie ze klamie, bo ma takie urojenia? hmmm......nie wiem naprawde..........
Na dodatek, twierdzi, ze problemy psychiczne mam ja i nie pozwalam mu sobie pomoc. Tzn ze ja potrezbuje wg niego pomocy ale jej nie chce przyjac.
Ale kontekst ... płacz to pikuś.
Jak chcesz mu pomóc to skontaktuj się sama z jakimś specjalistą, zacznij od najbliższej poradni.
Ten człowiek naprawdę potrzebuje pomocy.
34 2013-10-25 20:42:07 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-25 20:45:32)
Wczoraj mówiłam mu, ze chce mu pomóc, ze go kocham, pytalam czy cos się stało złego w jego zyciu - rozwod przypuszczam, oraz dlaczego klamie? On milczy, nie odpowiada, a wrecz denerwuje sie, ze ja urzadzam spektakl i ze on nigdy nie klamie. Jak jestesmy razem po kilka razy mu powtarzam, ze go kocham. Zapewniam, chce zeby w o wierzyl.
wspomniałam tez o psychologu. Nic nie odpowiedzial.
Chcesz żeby całe życie cię okłamywał ?
Znasz jego byłą? Wiesz w ogóle coś o jego przeszłym życiu? Facet łże Ci w żywe oczy i próbuje przekonać, że to Ty masz problem. Moim zdaniem wyjścia są dwa: albo ma poważnie namieszane pod czaszką (jakieś urojenia) albo to on próbuje Tobą manipulować i zrobić Ci wodę z mózgu. Może powinnaś pogadać z jakimiś ludźmi, którzy go znają dłużej niż Ty albo z jego byłą... Niezależnie od tego co z nim jest to nie brzmi dobrze.
Masz szansę porozmawiać z jego byłą żoną? Może ona rozjaśniłaby sprawę?
38 2013-10-25 22:05:57 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-25 22:09:15)
jego była żona mieszka setki km stąd. nie znam jej. jest na fb. mam zaczepiac obca kobiete ? nie ufam jej. czy ona powie prawde, co mi nagada. mam zla opinie o niej, on ja poslubil z trojka dzieci, z ktorych kazde bylo z innym. to zla kobieta wg mnie, skoro miala trojke dzieci kazde z innym.
dzis skontaktowalam sie z psychologiem, ktory odp mi ze na podstawie wywiadu zasugeruje mi dalsze kroki. moze cos to pomoze?
39 2013-10-25 22:32:34 Ostatnio edytowany przez Antonina84 (2013-10-25 22:33:57)
Niektórym zdrada na umysł pada, ze mną jest akurat pod tym względem dobrze nawet walczyłam o niego ale co niektórzy szaleją widza tą jedną w każdej, traktują wszystkie dziewczyny tak samo niszczą swoje przyszłe związki, to smutne ale moja najlepsza przyjaciółka została wrakiem człowieka po tym jak związała się z mężczyzną po przejściach.
Manipulator i na dodatek paranoik z zaburzeniami osobowości, dawniej pewny siebie introwertyk prawnik, teraz w sumie nie wiadomo co.
Ona kiedyś studentka farmacji z wyjątkowa fantazją i naturalnym urokiem teraz wrak człowieka leczy się w psychiatryku.
Nadal cierpi i wszystko wiecznie przeżywa, zaczęła się zachowywać jak dziecko np przytula się do misia w nocy moczy się majaczy itd..
jak tylko mam czas to jej pomagam, traktuję ją jak młodsza siostrę jest dla mnie odskocznią od własnych problemów, przy niej czuję że jednak jestem szczęściarą i inni mają gorzej.
Niestety w sumie wychodzi na to że on zrobił więcej zła od swojej ex, z czego wiem to zniszczył co najmniej dwa związki, jego ex dotąd nie miała nikogo.
Dlatego nigdy nie oceniajmy ludzi schematami każdy jest inny ja też czasem widzę swoją winę w zdradzie męża.
Jeśli ktoś może pomóc to niech pisze w moim wątku
Niektórym zdrada na umysł pada, ze mną jest akurat pod tym względem dobrze nawet walczyłam o niego ale co niektórzy szaleją widza tą jedną w każdej, traktują wszystkie dziewczyny tak samo niszczą swoje przyszłe związki, to smutne ale moja najlepsza przyjaciółka została wrakiem człowieka po tym jak związała się z mężczyzną po przejściach.
Manipulator i na dodatek paranoik z zaburzeniami osobowości, dawniej pewny siebie introwertyk prawnik, teraz w sumie nie wiadomo co.
Ona kiedyś studentka farmacji z wyjątkowa fantazją i naturalnym urokiem teraz wrak człowieka leczy się w psychiatryku.
Nadal cierpi i wszystko wiecznie przeżywa, zaczęła się zachowywać jak dziecko np przytula się do misia w nocy moczy się majaczy itd..
jak tylko mam czas to jej pomagam, traktuję ją jak młodsza siostrę jest dla mnie odskocznią od własnych problemów, przy niej czuję że jednak jestem szczęściarą i inni mają gorzej.
Niestety w sumie wychodzi na to że on zrobił więcej zła od swojej ex, z czego wiem to zniszczył co najmniej dwa związki, jego ex dotąd nie miała nikogo.
Dlatego nigdy nie oceniajmy ludzi schematami każdy jest inny ja też czasem widzę swoją winę w zdradzie męża.
Jeśli ktoś może pomóc to niech pisze w moim wątku
Przy takim opisie to można się zastanawiać czy ta jego pierwsza "zła" ex była naprawdę taka zła - może on od początku był psycholem i go zdradziła (albo i wcale nie) w reakcji na to. Psychole często lubia pozować na biedne ofiary, które zostały skrzywdzone, kiedy prawda jest zwykle dokładnie odwrotna. Co do lądowania w psychiatryku i bycia wrakiem to wiem, że tacy kolesie są w stanie Cie do tego doprowadzić i mówię z autopsji. Dlatego nie wiem czy bym się pchała w związek z facetem, który jest łgarzem, manipulantem o jeszcze wmawia Ci, ze to Ty masz problem.
jedna pani psycholog mie odpowiedziala ze to moze byc borderline albo ciezki charakter
jedna pani psycholog mie odpowiedziala ze to moze byc borderline albo ciezki charakter
Też. To może być cokolwiek. Od faceta, który ma zwidy i omamy, przez borderline aż do całkowitego psychopaty. Problem polega na tym, że jeśli on nie widzi problemu to nic z tym nie zrobisz. I możesz go ciągać po psychologach i psychiatrach do woli nawet jeśli się na to zgodzi. Pytanie brzmi czy chcesz ryzykować i angażować się w związek, gdzie wiadomo, że facet ma zadatki na niezłego toksyka i najwyraźniej tego nie widzi albo wręcz świadomie Tobą manipuluje czy wolisz uciec na czas.
To, ze jest toksyk to wiem.
Mam zamiar z nim porozmawiac jeszcze. Zapytac o klamstwa.
Moj Pan wyjezdza dzis na dni. obiecal mi ze zadzwoni albo ze sie spotkamy wczoraj , czekalam - nie zadzwonil oraz nie przyszedl, zapomnial usnal -jego tlumaczenie. nie pierszy raz taka historia.
Daj sobie spokój. Mało to normalnych facetów na świecie?
46 2013-10-27 10:31:46 Ostatnio edytowany przez Milionek (2013-10-27 10:36:15)
Dziwny człowiek , jak przeczytałam o tych kolegach
i alkoholu to myślałam że może właśnie przez to gra
i to jak widać bardzo dobrze.... bo alkoholicy tak mają.
To naprawdę dziwna sytuacja,pomimo że są faceci którzy
są uczuciowi i też płaczą,to tu nie wydaje mi się że on
taki jest... Specjalista wskazany i to pilnie ...
Pozdrawiam ![]()
Tu coś jest szyte "grubymi nićmi " Obym się myliła.
Właśnie nie powinnaś wspominać o kłamstwach w rozmowie.
Mówić tak zwyczajnie jak gdyby nigdy nic,nawet jak
zachowuje się dziwnie. Wtedy straci kontrolę i mam nadzieję
że wyjdzie ............... w końcu jaki jest... hmm
Alkohol odpada, malo pije, koledzy tez nie.
Czyli mam wiecej nie pyatc o klamstwa? Mam normalnie sie zachowywac? Wszystko samo wyjdzie?
Mnie cos tez nie gra .........
Alkohol odpada, malo pije, koledzy tez nie.
Czyli mam wiecej nie pyatc o klamstwa? Mam normalnie sie zachowywac? Wszystko samo wyjdzie?
Mnie cos tez nie gra .........
Ja tak bym to rozegrała,ponieważ jak sama zauważyłaś on ciągle
tak samo reaguje.Jest pewien schemat tego .... ale myślę że czas pokaże.
Oczywiście nie zgadzać się na to co ci się nie podoba,ale delikatnie to
załatwić. I dać mu swobodę....
Delikatnie czyli jak?
Kilka razy zaczynalam rozmowę o nagminnych klamstwach, wymieniłam kłamstwa i reakcja ta sama - on nigdy nie klamie.
Jak inaczej to zalatwić.? Pytac? Rozmawiać, nic nie robić?
Po prostu nie podnosząc głosu.Nie wiem w jaki sposób
z nim rozmawiasz....czy np na początku było spokojniej.
Czy tak samo ,czy też to się zmieniło w trakcie waszej
znajomości... po tym co robi przypuszczam że się denerwujesz?
A jak człowiek jest zdenerwowany to są emocje i wtedy
widać to ... daje się odczuć.
Nie, przeciwnie. Na początku było jeszcze gorzej. Ja chciałam na swoim postawić i on też. On nigdy mi nie ustąpi w żadnej sprawie. Lubi mieć rację. Nawet swoim kumplem probował dyrygować, który na to nie pozwala. Ja, tak, bo jestem zmęczona dyskutowaniem z nim, po kilku godzinach oddaję wygraną. On jest tak uparty, że nie mam szans. Na początku oboje mieliśmy podniesiony głos/ton. Dlatego mu powiedzialam - jakim tonem Ty do mnie mówisz. A on - Ty chyba sie nie slyszysz, jakim Ty mówisz.
Potem bylo spokojneij, nie podnosiłam tonu, ale ani spokojna rozmową, ani płaczem nigdy nie wygrywam.
Co jakiś czas mamy takie dyskusje, połaczone najpierw ze spokojem, potem płacz, potem jest spektakl pół nocy. Oboje jesteśmy wyczerpani i okolo trzeciej czwartej zasypiamy. Raz się tak przepychaliśmy wlozku, ze rano była krew na pościeli, z jego ręki. Najwidoczniej sie podrapaliśmy. Dzień po - ja jestem zla, on -jakby nic. Pyta - a co to bylo w nocy i przechodzi do porządku dziennego, jakby nic. Mowi, nawet ze mnie kocha itp.
Jak czuje ze faktycznie cos przeskrobal, natychmiast dzwoni, mowi czule slowa , przytula i jest slodki jak nikt, dotad. itp.
To jest tym chama, który chce miec zawsze racje i robic co chce.
Jestem w zwiazku z CHAMEM, nie wiem jak z nim wygrac.
Nie, przeciwnie. Na początku było jeszcze gorzej. Ja chciałam na swoim postawić i on też. On nigdy mi nie ustąpi w żadnej sprawie. Lubi mieć rację. Nawet swoim kumplem probował dyrygować, który na to nie pozwala. Ja, tak, bo jestem zmęczona dyskutowaniem z nim, po kilku godzinach oddaję wygraną. On jest tak uparty, że nie mam szans. Na początku oboje mieliśmy podniesiony głos/ton. Dlatego mu powiedzialam - jakim tonem Ty do mnie mówisz. A on - Ty chyba sie nie slyszysz, jakim Ty mówisz.
Potem bylo spokojneij, nie podnosiłam tonu, ale ani spokojna rozmową, ani płaczem nigdy nie wygrywam.
Co jakiś czas mamy takie dyskusje, połaczone najpierw ze spokojem, potem płacz, potem jest spektakl pół nocy. Oboje jesteśmy wyczerpani i okolo trzeciej czwartej zasypiamy. Raz się tak przepychaliśmy wlozku, ze rano była krew na pościeli, z jego ręki. Najwidoczniej sie podrapaliśmy. Dzień po - ja jestem zla, on -jakby nic. Pyta - a co to bylo w nocy i przechodzi do porządku dziennego, jakby nic. Mowi, nawet ze mnie kocha itp.
Jak czuje ze faktycznie cos przeskrobal, natychmiast dzwoni, mowi czule slowa , przytula i jest slodki jak nikt, dotad. itp.
To jest tym chama, który chce miec zawsze racje i robic co chce.
Jestem w zwiazku z CHAMEM, nie wiem jak z nim wygrac.
OK, masz do czynienia z psychofagiem i nie ma się co w to dalej motać:
- dyryguje albo próbuje dyrygować Tobą i innymi bliskimi mu ludźmi (przyjacielem) - czyli manipulant
- projekcja/gaslighting: jak Ty mu zwracasz uwagę na podniesiony ton to on odwraca kota ogonem i oskarża Cie o to samo
- patologiczne łganie: chyba nie wymaga tłumaczenia
To nie jest tylko cham, to jest facet z porypana pscyhika i z tym nie wygrasz nigdy. Masz 2 wyjścia: zostać, dac sobie robić wode z mózgu i wykańczać się psychicznie albo odejść. Im dłużej będziesz w tym siedzieć, tym będzie Ci trudniej odejść, mimo ze ten związek będzie wyglądał coraz gorzej. I nie zdziw się jak mu powiesz, że odchodzisz jeśli zacznie Ci grozić albo histeryzować.
Od takich ludzi trzeba uciekać a nie się zastanawiać, takie zwiazki nie maja przyszłości i tylko się nabawisz sama problemów psychicznych.
53 2013-10-27 15:10:11 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-27 15:19:40)
Tak, jak go rzucalam kilka razy, za kazdym razem placze i histeryzuje.
Myslalam, ze mam na niego wplyw, ze mnie kocha, ze sie to zmieni, ale trwa juz rok i nic sie nie zmienilo.
Powtarzalam mu czesto ze go kocham, nawet kilkadzisiat razy w nocy i nic.
Tak wielokrotnie odwracal kota ogonem, np. ja- masz problemy psychiczne, potrzebujesz psychologa, pomoge Tobie. on do mnie- to widac, ze Ty masz problemy psychiczne, czemu nie chcesz dopuscic bym Tobie pomogł.
54 2013-10-27 15:15:28 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-10-27 15:16:52)
Tak, jak go rzucalam kilka razy, za kazdym razem placze i histeryzuje.
Myslalam, ze mam na niego wplyw, ze mnie kocha, ze sie to zmieni, ale trwa juz rok i nic sie nie zmienilo.
Powtarzalam mu czesto ze go kocham, nawet kilkadzisiat razy w nocy i nic.
Jeśli on nie widzi, że ma jakiś problem to nic nie pomoże. Może spróuj sobie poczytać artykuły o borderline personality disorder (zaburzenie osobowości typu bordeline) i zobaczyć, czy ci to to Twojego faceta pasuje.
Jesli to jest borderline to nie jest beznadziejne, ale pod warunkiem, że on widzi/czuje, że ma problem. Jeśli nie da się o tym przekonać to mu nic nie pomoże.
55 2013-10-27 15:37:00 Ostatnio edytowany przez Milionek (2013-10-27 15:41:55)
Nie, przeciwnie. Na początku było jeszcze gorzej. Ja chciałam na swoim postawić i on też. On nigdy mi nie ustąpi w żadnej sprawie. Lubi mieć rację. Nawet swoim kumplem probował dyrygować, który na to nie pozwala. Ja, tak, bo jestem zmęczona dyskutowaniem z nim, po kilku godzinach oddaję wygraną. On jest tak uparty, że nie mam szans. Na początku oboje mieliśmy podniesiony głos/ton. Dlatego mu powiedzialam - jakim tonem Ty do mnie mówisz. A on - Ty chyba sie nie slyszysz, jakim Ty mówisz.
Potem bylo spokojneij, nie podnosiłam tonu, ale ani spokojna rozmową, ani płaczem nigdy nie wygrywam.
Co jakiś czas mamy takie dyskusje, połaczone najpierw ze spokojem, potem płacz, potem jest spektakl pół nocy. Oboje jesteśmy wyczerpani i okolo trzeciej czwartej zasypiamy. Raz się tak przepychaliśmy wlozku, ze rano była krew na pościeli, z jego ręki. Najwidoczniej sie podrapaliśmy. Dzień po - ja jestem zla, on -jakby nic. Pyta - a co to bylo w nocy i przechodzi do porządku dziennego, jakby nic. Mowi, nawet ze mnie kocha itp.
Jak czuje ze faktycznie cos przeskrobal, natychmiast dzwoni, mowi czule slowa , przytula i jest slodki jak nikt, dotad. itp.
To jest tym chama, który chce miec zawsze racje i robic co chce.
Jestem w zwiazku z CHAMEM, nie wiem jak z nim wygrac.
Jak? Po prostu rzucić Chama! Po co się z nim męczysz na siłę?
W imię czego? No tak....kochasz go jeszcze tak w ogóle?
W sumie analizując wychodzi że jeszcze go kochasz....ale oszukujesz
samą siebie.... Bo skoro tyle złego robi :
Nie szanuje!
Krzyczy na Ciebie!
Udaje dobrego misia jak coś przeskrobie!
.............
Twoją wygraną będzie jak go zostawisz z jego chamskim charakterem.
Niech się sam zadręcza i kłóci ze sobą...
I nie patrz na to że płacze....zostaw go i pojedz sobie
nie wiem gdzieś odpocząć choćby na weekend
lub do rodzinki daleko mieszkającej.Zmień zamki itd...
56 2013-10-27 16:03:57 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-27 16:06:02)
Zawsze wymiękalam jak grał kochanego misia.
Jestem glupia, kocham go. Spróbowalam wszystkiego, by było dobrze.
Kilka dni temu jak się kłóciliśmy w nocy, on wymiekł około trzeciej, wstał, poszedł do kuchni, zapalił papierosa i coś przeklinał pod nosem. Potem wrócił, ale ja juz niemal spałam. Kilka godzin walczyłam z nim, tlumaczyłam, potem trochę plakalam, smiałam się już przez łzy, zapewnialam że go kocham, prosilam, groziłam...
Wszystko nic....
Jego przyjaciel, jak nim dyrygowala kilka dni na wakacjach, powiedzial mu niby zartem, po ktoryms tam piwie - Nienawidzę Cię. Ale wiem, ze to nie byl do konca zart.
Kiedys rzucilam go na serio. Przestalam się odzywać, odpowiadać. Dopiero po miesiącu mojej ciszy lub zimnych odpowiedzi, zadzwonił do mnie i przepraszał. Ale to były normalne przeprosiny, bez placzu i histerii. Jedyne co normalne bylo.
Zawsze wymiękalam jak grał kochanego misia.
Ja tez kiedy byłam w toksycznym zwiazku. Aż się skumałam, że dobry miś oznacza właśnie zrobiłem/mam zamiar zrobić Ci świństwo za Twoimi plecami a potem Ci zełgać, więc jak będę miły to może się nie domyślisz/odczepisz ode mnie.
Jego przyjaciel, jak nim dyrygowala kilka dni na wakacjach, powiedzial mu niby zartem, po ktoryms tam piwie - Nienawidzę Cię. Ale wiem, ze to nie byl do konca zart.
Mój toksyk kiedys mi powiedział niby w żartach, że może mnie zniszczyć kiedy tylko zechce. I okazało się, że to nie był żart, bo naprawdę nieźle próbował.
Nie ma to sensu. Wykończysz się dziewczyno: zostaw go i nie pozwól mu wracać na dobrego misia, bo to się nie uda. Daj sobie szansę na coś lepszego.
58 2013-10-27 16:18:40 Ostatnio edytowany przez skywritergirl (2013-10-27 18:11:38)
Niestety. To wszystko prawda.
On mnie zwyczajnie nie kocha i nigdy nie kochal. Tyle czasu mu poświęciłam. I łez.
Jak o coś proszę, np, by ogranizyl palenie, zawsze udaje misa i mówi, kocham cię myszko. Tylko po to bym sie odczepiła....
Już się wykończyłam, kilka nieprzespanych nocy i przepychanek....
Czy psycholog coś by pomógł? Ja na pewno nie dam rady........
Niestety. To wszystko prawda.
On mnie zwyczajnie nie kocha i nigdy nie kochal. Tyle czasu mu poświęciłam. I łez.
Jak o coś proszę, np, by ogranizyl palenie, zawsze udaje misa i mówi, kocham cię myszko. Tylko po to bym sie odczepiła....
Naprawdę podejmij w końcu dobrą decyzję i zostaw go,a będziesz i spokojniejsza
i w końcu odetchniesz i zajmiesz się sobą..... A za kilka lat docenisz to że uwolniłaś się
od Miśka nie wartego uwagi.... który tyle zdrowia ci zjadł....
Pozdrawiam i życzę tylko Dobrej Decyzji. ![]()
To co się zdarzyło dziś przerosło mnie. On nie wie gdzie jest, wyjechał do rodzinnego miasta 5oo km stad. i mnie sie pyta czy do niego przyjade taxowka. mowie, a kto za to zaplaci? dopiero sie skapnal, ze nie ma go na miejscu.
doslownie wyl z bolu,rwal wlosy z glowy, dosl. i zmeczenia, ze wszyscy cos od niego chca, szef, inni ludzie...
widok tego byl straszny.
On ma jakieś zaburzenia. Zostaw go, in wcześniej tym lepiej. To nie Twój syn czy ojciec, żebyś miała jakiś obowiązek zajmować się nim.
To co się zdarzyło dziś przerosło mnie. On nie wie gdzie jest, wyjechał do rodzinnego miasta 5oo km stad. i mnie sie pyta czy do niego przyjade taxowka. mowie, a kto za to zaplaci? dopiero sie skapnal, ze nie ma go na miejscu.
doslownie wyl z bolu,rwal wlosy z glowy, dosl. i zmeczenia, ze wszyscy cos od niego chca, szef, inni ludzie...
widok tego byl straszny.
Dobrze pomyślałaś chodziło o zapłacenie za taxi. Ale typ kurna ....
To jak czy już myślisz o wywaleniu go ze swego życia?
nie chodzilo o taxi. wielokrotnie placil za mnie.
chodzi o to, ze zapomnial, ze jest 5oo km stad w rodzinnym miescie, a nie w naszym i proponowal bym przyjechala do niego wieczorem taxowka, co czesto robilam, ale jak byl tu, a nie 5oo km stad. Mowi - ze zapomnial ze jest u rodzinnhym miescie.
I to nie byl zart, cos mu sie miesza.
nie chodzilo o taxi. wielokrotnie placil za mnie.
chodzi o to, ze zapomnial, ze jest 5oo km stad w rodzinnym miescie, a nie w naszym i proponowal bym przyjechala do niego wieczorem taxowka, co czesto robilam, ale jak byl tu, a nie 5oo km stad. Mowi - ze zapomnial ze jest u rodzinnhym miescie.
I to nie byl zart, cos mu sie miesza.
On ma problem z sobą i chce żebyś za nim biegała i go ratowała z dziwnych sytuacji, w które sam się wplątuje. Jesli to zrobisz to następna będzie gorsza. On może mieć rzeczywiście borderline'a i wymagać pomocy, problem jest taki, że Ty mu tej pomocy nie udzielisz, jesli on nie widzi problemu.
Tak, stale mówi, że będzie mi pomagał, że mi pomoże w tym i tamtym, w calym zyciu.
Ale uważam, że on potrzebuje pomocy.
W takim oplakanym stanie jak przedwczoraj na skypie, go jeszcze nie widzialam.......
Tyle że nie da się z nim dogadać.
Czekam do czwartku, az wroci, wtedy postaram sie dowiedziec wiecej i z nim porozmawiac.