netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

46 odpowiedzi5 186 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 20.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1

Temat: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Z góry uprzedzam, że nie śledziłam tego tematu zbyt gorliwie, więc jeśli ktoś posiada bardziej prawdziwe/aktualne informacje, niech nie krępuje się mnie pouczyć smile

Otóż od września tego roku z postanowienia Sejmu każda dodatkowa godzina w przedszkolu kosztuje tylko 1 zł. Wraz z obniżką opłat wprowadzono jednak zakaz organizowania płatnych zajęć dodatkowych, czyli np. angielskiego i rytmiki. Pomysł ten umotywowano chęcią wyrównania szans dzieci, gdyż nie wszystkich rodziców stać na opłacanie lekcji niemieckiego, judo czy baletu.

Co sądzicie o tym zakazie?

2

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Jak dla mnie zalatuje trochę komuną "każdemu po równo" Zajęcia nie są obowiązkowe i dlaczego moje dziecko ma tracić na tym że Państwa X na nie nie stać? Nie każdego stac na Mercedesa ale to nie znaczy że w Polsce mają być wogóle nie dostępne z tego tytułu

3

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

W zasadzie z jednej strony jest to problem, z drugiej zaś nie jest. Problem jest jeśli chodzi o logistykę, bo zajęcia były w ramach czasu spędzanego w przedszkolu, a teraz trzeba wozić dziecko specjalnie, ale z drugiej strony to rodzic może wybrać teraz dowolne zajęcia dla swojej pociechy, a nie tylko te, które oferowało przedszkole.
Są wyszukiwarki zajęć pozaszkolnych np. pozaszkolne.pl, w której można znaleźć dowolne zajęcia dla swojego dziecka, w dowolnych godzinach i dniach, a także w dowolnym miejscu - blisko domu, pracy, przedszkola. Nikt nie jest do niczego zmuszany, ceny są bardzo różne, a dziecko rozwija swoje pasje, a nie te, które były tylko w przedszkolu (bo w ilu przedszkolach były szachy czy nauka włoskiego? akurat to przykład z mojego "podwórka"). Tak czy siak trzeba było płacić więc dla mnie to bez różnicy.

4

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Magda, ale Ty na tym nie tracisz...przecież jeśli Cię stać to możesz korzystać z dodatkowych zajęć poza przedszkolem albo zrobić tak jak ja i wysłać dziecko do prywatnego przedszkola...natomiast to fakt, że w sytuacji jaka zaistniała dzieciom z uboższych rodzin nie jest przykro, że na takie zajęcia nie mogą pójść...to też nie ich wina, że rodzice zarabiają mniej...takie dzieci faktycznie miały prawo czuć się gorzej skoro zostawały w trakcie takich zajęć w oddzielnej sali...więc ja akurat ten projekt popieram...nie ma dodatkowych zajęć nie ma wyróżniania dzieci...albo wprowadzić bezpłatnie dla wszystkich dzieci to też jest jakieś wyjście

5

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Tak tylko że nie wszystkie zajęcia oferowane przez przedszkole można znaleźć prywatnie... np balet dla dziewczynek czy kółko szachowe dla 4 latków... trochę szkoda jak dziecko się wkręcilo a na drugi rok ni może kontynuować bo kogoś tam nie stać...Nie zgadzam się z tym, to nie są lata 70 te, jednych stać innych nie. Z takim podejściem trzeba by też zlikwidować zielone szkoły i wycieczki szkolne bo przecież nie każdego stać i dzieciom które nie jadą jest przykro...Może jestem okrutna ale niestety takie jest życie, czasy "każdemu po równo" już się na szczęście skończyły.

6

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Magda8891 napisał/a:

Tak tylko że nie wszystkie zajęcia oferowane przez przedszkole można znaleźć prywatnie... np balet dla dziewczynek czy kółko szachowe dla 4 latków... trochę szkoda jak dziecko się wkręcilo a na drugi rok ni może kontynuować bo kogoś tam nie stać...Nie zgadzam się z tym, to nie są lata 70 te, jednych stać innych nie. Z takim podejściem trzeba by też zlikwidować zielone szkoły i wycieczki szkolne bo przecież nie każdego stać i dzieciom które nie jadą jest przykro...Może jestem okrutna ale niestety takie jest życie, czasy "każdemu po równo" już się na szczęście skończyły.

na szczescie nie skonczyly sie az tak drastycznie.
Czy ja dobrze rozumiem, ze na wycieczki szkolne i zielone szkoly jada tylko dzieci, ktorych rodzice oplacili te wyjazdy a pozostale zostaja w szkole???! Jesli to prawda, to jest to wielki wstyd dla kazdej ze szkol za stosowanie takiej selekcji wsrod najmlodszych i mlodych.

Szkola powinna miec obowiazek zatroszczenia sie o dodatkowe fundusze tak, aby dzieci najubozsze tez uczestniczyly w takich imprezach.

Platne kursy dla przedszkolakow w przedszkolu i w normalnych godzinach pobytu dzieci uwazam za pomysl nienormalny. Wszystko powinno byc wtedy dla wszystkich dzieci, po "zajeciach" wolna wola. Chocby i kurs pilotazu odrzutowcow dla 3-latkow.

7

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Mussuka napisał/a:

Czy ja dobrze rozumiem, ze na wycieczki szkolne i zielone szkoly jada tylko dzieci, ktorych rodzice oplacili te wyjazdy a pozostale zostaja w szkole???! Jesli to prawda, to jest to wielki wstyd dla kazdej ze szkol za stosowanie takiej selekcji wsrod najmlodszych i mlodych.

Szkola powinna miec obowiazek zatroszczenia sie o dodatkowe fundusze tak, aby dzieci najubozsze tez uczestniczyly w takich imprezach.

Niestety tak Mussu. Takie są polskie realia. Nie zapłacisz....dziecko nie jedzie.

8

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
moniaCo napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Czy ja dobrze rozumiem, ze na wycieczki szkolne i zielone szkoly jada tylko dzieci, ktorych rodzice oplacili te wyjazdy a pozostale zostaja w szkole???! Jesli to prawda, to jest to wielki wstyd dla kazdej ze szkol za stosowanie takiej selekcji wsrod najmlodszych i mlodych.

Szkola powinna miec obowiazek zatroszczenia sie o dodatkowe fundusze tak, aby dzieci najubozsze tez uczestniczyly w takich imprezach.

Niestety tak Mussu. Takie są polskie realia. Nie zapłacisz....dziecko nie jedzie.

Szlag! I to jest wlasnie ta solidarna i spoleczna postawa rodakow, kurtka na wacie. Moje ma to pojedzie - reszta mnie nie obchodzi.

Klasa malej jedzie wiosna na pare dni do takiego osrodka sportowego - tanio nie jest. I niektorych rodzicow tez nie jest stac aby zaplacic calosc sumy. Ale tutaj prawo czy inne przepisy szkolne ZABRANIAJA takiej sytuacji, kiedy ktores z dzieci nie moglyby uczestniczyc w wyjazdach klasowych. Rodzice zglaszaja sytuacje do nauczyciela, ten do dyrekcji i dyrekcja organizuje doplate na to dziecko, kasa jest czesciowo z naszych dorocznych oplat, czesciowo panstwowa. Jesli takich dzieciakow jest za duzo, szuka sie tanszej wycieczki. Albo wydluza termnin na zbiorke pieniedzy.Nie ma opcji - to czy te dzieci nie jada. Jada wszyscy albo nikt.

Ponadto, od roku juz organizujemy wspolnie jakies zbiorki, dzieciaki sprzedaja ciasta i inne slodycze po domach, wypiekamy cos , organizujemy, zeby na te wycieczke cos razem uzbierac i odciazyc kazdego rodzica.

Mnie juz kiedys zaskoczyla opisywana tu sytuacja z pania, ktora bezceremonialnie wyprosila kilkoro dzieci z kolejki na stolowce, bo rodzice opozniali sie z oplatami za obiady, ale sadzilam, ze to jednostkowy przypadek. Masakra i wstyd w bialy dzien.

9

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
moniaCo napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Czy ja dobrze rozumiem, ze na wycieczki szkolne i zielone szkoly jada tylko dzieci, ktorych rodzice oplacili te wyjazdy a pozostale zostaja w szkole???! Jesli to prawda, to jest to wielki wstyd dla kazdej ze szkol za stosowanie takiej selekcji wsrod najmlodszych i mlodych.

Szkola powinna miec obowiazek zatroszczenia sie o dodatkowe fundusze tak, aby dzieci najubozsze tez uczestniczyly w takich imprezach.

Niestety tak Mussu. Takie są polskie realia. Nie zapłacisz....dziecko nie jedzie.

Polskie realia są smutne, ale jak się chce, to wszystko można. Kiedy mój syn miał jechać na zieloną szkołę, okazało się, że mamy jednej z dziewczynek naprawdę nie stać na pokrycie jej kosztów. To była rzeczywiście biedna rodzina - ojciec zginął w wypadku, matka została sama z kilkorgiem dzieci. W tym przypadku to szkoła sfinansowała pobyt uczennicy. Nie wiem co prawda skąd dokładnie pochodziły środki (wydaje mi się, że stworzono w szkole jakiś specjalny fundusz), ale syn mówił, że dziewczynka jeździła z nimi na wszystkie wycieczki, chodziła też na płatne przedstawienia teatralne, uczestniczyła w zajęciach na basenie.

10

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

w szkole mojego syna jakieś dopłaty czy zbiórki pieniędzy  na jakąś wycieczkę niestety też nie przejdą
nawet na Mikołajki dziecko które nie wpłaciło ma się w tym dniu w szkole nie pokazywac

kiedyś kuzynka mi opowiadała że w klasie jej syna też jedno dziecko nie mogło jechać na Zieloną Szkołę,wychowawczyni rozdała karteczki rodzicom czy mogą się złożyć na wyjazd dla tego chłopca,większość się złożyła to było chyba po 10 zł ,resztę wychowawczyni dołożyła z pieniędzy klasowych i ze swoich

11 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2013-10-21 14:43:00)

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

I można? można tylko trzeba chcieć,ale nikomu się nie chce pomyśleć tylko najprościej zlikwidować. U mojej bratanicy w przedszkolu też były płatne wyjścia i też  kilkoro rodziców nie było stać, padła propozycja żeby się dla tych dzieci złożyć i wiecie co się stało? rodzice się zbulwersowali ze nie będą płacili za cytuję "czyjegoś bachora". Sama bym chętnie dokładała dla dzieciaków które nie mają a chcą, ale moim zdaniem likwidowanie całkowite zajęć wyjść itp nic dobrego nikomu nie przyniesie, dopóki nie nauczymy się dzielić z innymi będziemy my i nasze dzieci tracić... Poza tym jest jeszcze jeden problem jest dużo rodziców którym nie zależy, sama osobiście znam przypadki gdzie rodzic ma podejście że jak skapnie z nieba to dzieciak pojedzie, np na wakacje , wycieczkę a jak nie skapnie to też dobrze w sumie nie musi jechać i sczerze Wam powiem szlag mnie trafia na takich ludzi..bez wyobrazni i wtedy pojawia sie inne pytanie, rodzica stać na opłacenie dziecku wyjazdu, wyjścia itp ale ma inne priorytety, co wtedy? Czy z kolei inne dzieci mają byc stratne? A jak ktoś ma wiecej niż jedno dziecko? np 2,3. Nie dziwi mnie że nie stać takich ludzi na opłacenie dzieciom zielonej szkoly tylko że takich rodzeństw jest w każdej szkole od groma i ciut ciut wyobraźcie sobie jakiego rzedu pieniędzmi szkoła musiałaby obracać, żeby kazdemu zasponsorować, a nie myślicie, że dobrze by było wrócić do SKO? małe sumki ale regularnie i dziecko może jechcać...

12 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-10-21 14:38:08)

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
lena812 napisał/a:

w szkole mojego syna jakieś dopłaty czy zbiórki pieniędzy  na jakąś wycieczkę niestety też nie przejdą
nawet na Mikołajki dziecko które nie wpłaciło ma się w tym dniu w szkole nie pokazywac

kiedyś kuzynka mi opowiadała że w klasie jej syna też jedno dziecko nie mogło jechać na Zieloną Szkołę,wychowawczyni rozdała karteczki rodzicom czy mogą się złożyć na wyjazd dla tego chłopca,większość się złożyła to było chyba po 10 zł ,resztę wychowawczyni dołożyła z pieniędzy klasowych i ze swoich

to o Mikolajkach mnie az zatkalo, niesamowite. Jako rodzic zrobilabym niezla "aferke" w tej szkole, gdyby moje dziecko zostalo tak oddelegowane do domu.

A dugi przyklad swiadczy o tym, ze jednak nie wszystko zalezy od bezdusznych urzednikow czy dyrekcji, wiele od nas samych. Jak nauczymy i wychowamy nasze dzieci, w takim spoleczenstwie przyjdzie nam kiedys zyc.

Magda - zajecia powinny byc, ale nie odplatne. Po godzinach moga byc w jakiejkolwiek cenie, w czasie godzin wszystkie dzieci bawia sie i ucza jednakowo. Nawet angielskiego. Samo przedszkole to juz spory wydatek, wstyd, ze jeszcze tak sobie dorabiaja.

13

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Magda8891 napisał/a:

Tak tylko że nie wszystkie zajęcia oferowane przez przedszkole można znaleźć prywatnie... np balet dla dziewczynek czy kółko szachowe dla 4 latków... trochę szkoda jak dziecko się wkręcilo a na drugi rok ni może kontynuować bo kogoś tam nie stać...Nie zgadzam się z tym, to nie są lata 70 te, jednych stać innych nie. Z takim podejściem trzeba by też zlikwidować zielone szkoły i wycieczki szkolne bo przecież nie każdego stać i dzieciom które nie jadą jest przykro...Może jestem okrutna ale niestety takie jest życie, czasy "każdemu po równo" już się na szczęście skończyły.

Posłałaś zapewne dziecko do przedszkola publicznego, a jako takie powinno ono oferować wszystkim dzieciom te same warunki. Masz co do tego zastrzeżenia, to naprawdę teraz znaleźć przedszkole prywatne, płatne nie jest trudno. Tam z podobnymi rodzicami i przedszkolem ustalicie sobie zakres zajęć w cenie czesnego, a jakie zajęcie będą płatne dodatkowo i kto będzie na nie chętny. Masz wolny wybór, bo to wolny kraj. A może Cię nie stać na prywatne przedszkole? Oj, no wiesz, a kogo to obchodzi? Tak jak Ciebie nie obchodzi, że kogoś może być nie stać na te dodatkowe zajęcia.

14

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Pamiętam wielkie pretensje, gdy biednej uczennicy zostało sfinansowane wyjście do teatru. Kasa poszła z tzw. klasowego. Wielkie oburzenie rodziców, że nie będą finansować nieswoich dzieci.
Przykre ale prawdziwe.

15

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Zgadzam się z Tobą niech będą nieodpłatne ale nie likwidujmy ich. Płacimy ogromne pieniądze za przedszkola i jasne ja jestem jak najbardziej za,żeby wszystkie dzieci chodziły na takie zajęcia, ale obawiam się że tak się nie stanie, bo nie nauczyliśmy sie jako państwo racjonalnie gospodarować pieniędzmi... Na dzieciach robione są oszczędności a reszta pieniążków się rozpływa... Nie wierzę że jest tak jak się zarzekają że posiłki dla dzieci ustala dietetyk itp, itd, kupują hurtowo nie zawsze pierwszej jakości tylko gdzie znika reszta pieniędzy...

16

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Magda8891 napisał/a:

Zgadzam się z Tobą niech będą nieodpłatne ale nie likwidujmy ich. Płacimy ogromne pieniądze za przedszkola i jasne ja jestem jak najbardziej za,żeby wszystkie dzieci chodziły na takie zajęcia, ale obawiam się że tak się nie stanie, bo nie nauczyliśmy sie jako państwo racjonalnie gospodarować pieniędzmi... Na dzieciach robione są oszczędności a reszta pieniążków się rozpływa... Nie wierzę że jest tak jak się zarzekają że posiłki dla dzieci ustala dietetyk itp, itd, kupują hurtowo nie zawsze pierwszej jakości tylko gdzie znika reszta pieniędzy...

Nieodpłatne dla rodziców znaczy płatne przez kogoś innego, chyba nie sądzisz, że prowadzący te zajęcia robią to za darmo? O ile się wsłuchałem w obecną zmianę, to jest zakaz dodatkowych, płatnych przez rodziców zajęć. Nic nie stoi na przeszkodzie aby organ założycielski przedszkola czyli gmina/powiat wprowadziła dodatkowe zajęcia i je opłacała. Tyle, że gminy oczywiście się do tego nie palą, bo pieniędzy im nie zbywa. Niektóre gminy jak słyszę jakieś zajęcia wprowadziły.
Skoro oskarżasz przedszkole, że defrauduje pieniądze, to najwłaściwszym byłoby zgłoszenie się do właściwej prokuratury, a nie sączenie jadem w internecie. To poważne oskarżenie.

17

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Snake napisał/a:
Magda8891 napisał/a:

Zgadzam się z Tobą niech będą nieodpłatne ale nie likwidujmy ich. Płacimy ogromne pieniądze za przedszkola i jasne ja jestem jak najbardziej za,żeby wszystkie dzieci chodziły na takie zajęcia, ale obawiam się że tak się nie stanie, bo nie nauczyliśmy sie jako państwo racjonalnie gospodarować pieniędzmi... Na dzieciach robione są oszczędności a reszta pieniążków się rozpływa... Nie wierzę że jest tak jak się zarzekają że posiłki dla dzieci ustala dietetyk itp, itd, kupują hurtowo nie zawsze pierwszej jakości tylko gdzie znika reszta pieniędzy...

Nieodpłatne dla rodziców znaczy płatne przez kogoś innego, chyba nie sądzisz, że prowadzący te zajęcia robią to za darmo? O ile się wsłuchałem w obecną zmianę, to jest zakaz dodatkowych, płatnych przez rodziców zajęć. Nic nie stoi na przeszkodzie aby organ założycielski przedszkola czyli gmina/powiat wprowadziła dodatkowe zajęcia i je opłacała. Tyle, że gminy oczywiście się do tego nie palą, bo pieniędzy im nie zbywa. Niektóre gminy jak słyszę jakieś zajęcia wprowadziły.
Skoro oskarżasz przedszkole, że defrauduje pieniądze, to najwłaściwszym byłoby zgłoszenie się do właściwej prokuratury, a nie sączenie jadem w internecie. To poważne oskarżenie.

Nie zgłoszę tego bo nie moje dziecko chodzi do przedszkola o którym piszę i szczerze mówiąc lata mi to co sie w nim dzieje, dziwię się tylko rodzicom tych dzieci, gdyby chodziło o moje dziecko, po pierwsze juz by tam nie uczęszczało a po drugie nie jestem upośledzona i wiem jak mam walczyć o prawa swoje i swojego dziecka. Nie jest dla mnie normalnym że brat płaci kupę pieniędzy za przedszkole państwowe a dziecko dostaje kotleta na pół z koleżanką...Może dla Ciebie takie rzeczy są normalne bo dla mnie nie... a w ogóle który normalny dietetyk zaleciłby 3 latkowi podać schaboszczaka smażonego na głębokim oleju... Też chodzilam do przedszkola i dzielenie przez przedszkolankę kotleta na pół nigdy nie miało miejsca, przeciwnie, gdy ktoś chciał dokładkę zawsze na niego czekała, o czym tu nie mam mowy...

18

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Aaa, czyli Ty tak z drugiej ręki coś tam wiesz, coś tam słyszałaś ale oskarżać publicznie o kradzież pieniędzy przedszkolnych, to już możesz sama.
Wiesz ile wynosi przeciętna opłata dla rodziców za dzienne wyżywienie dziecka (3 posiłki)? Tak między 4,5-6 zł. Do tego gmina się coś tam dorzuca i z tego masz wyczarować te 3 posiłki w tym obiad z tym kotletem. Kotlet może się pani kucharce usmażył duży, to go przecięto. Kotlet ma odpowiednio ważyć na dziecko, a to czy jest wycięty z jednego wielkiego czy składa się kilku malutkich nie ma znaczenia.
A tak z ciekawości, to ile brat płaci tych kupa pieniędzy?

19

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Magda tak czytam co piszesz i włosy mi się jeżą...najpierw wypisujesz, że nie interesuje Cię to, że inne dzieci nie stać na dodatkowe zajęcia...a jak Snake na Ciebie siadł ( w pełni go popieram ) to niby stwierdzasz, że Ty to się chciałaś składać na te biedniejsze dzieci...w czym problem zapisz swoje dziecko do prywatnego przedszkola tak jak ja zrobiłam i tam sama zdecydujesz jakie dodatkowe zajęcia będą wprowadzone...ustalisz sobie balet i szachy...i co tylko sobie wymarzysz... publiczne to publiczne...równe szanse dla wszystkich...albo złóż wniosek do gminy o opłacenie takich zajęć wszystkim...przecież samo się nie załatwi

20

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Snake napisał/a:

Nieodpłatne dla rodziców znaczy płatne przez kogoś innego, chyba nie sądzisz, że prowadzący te zajęcia robią to za darmo? O ile się wsłuchałem w obecną zmianę, to jest zakaz dodatkowych, płatnych przez rodziców zajęć. Nic nie stoi na przeszkodzie aby organ założycielski przedszkola czyli gmina/powiat wprowadziła dodatkowe zajęcia i je opłacała. Tyle, że gminy oczywiście się do tego nie palą, bo pieniędzy im nie zbywa. Niektóre gminy jak słyszę jakieś zajęcia wprowadziły.
Skoro oskarżasz przedszkole, że defrauduje pieniądze, to najwłaściwszym byłoby zgłoszenie się do właściwej prokuratury, a nie sączenie jadem w internecie. To poważne oskarżenie.

Ja mieszkam na totalnym zadupiu i w przedszkolu są prowadzone dodatkowe zajęcia dla dzieci, są one bezpłatne i teraz i w zeszłym roku tak było. Nie wiem jak to się dzieje ale przedszkole jest dość dobrze dofinansowane, rodzice pomagają w różny sposób i jakoś się wszystko "kręci". Więc jak się chce to można, choć wszędzie dookoła bieda aż piszczy smile

21

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Bo to zależy od gminy ile pieniędzy może dać na te zajęcia. Jak mój syn chodził do przedszkola specjalnego, oczywiście publicznego, to kwestia, że kogoś n coś nie było stać była fajnie załatwiona. Rodzice płacili raz na rok lub dwa razy co pół roku na komitet rodzicielski. Było zebranie rodziców, wybierano ludzi do rady rodziców, ustalano kwotę na komitet. Było jasno powiedziane, że jak kogoś nie stać na tą składkę, to żeby się zgłosił do rady rodziców i powiedział, że no nie może w takiej wysokości albo w ogóle zapłacić. I nie było z tym żadnych problemów. Pieniądze z komitetu szły między innymi na prezenty dla dzieci z okazji dnia dziecka czy zabawy choinkowej. Prezenty dostawały wszystkie dzieci niezależnie czy ich rodzice na komitet wpłacili czy nie. Wszystkie dzieci dostawały takie same prezenty tylko z podziałem na komplet dla dziewczynek i chłopców. Z komitetu były różne inne wydatki jak jakieś specjalne wycieczki. Oczywiście tych pieniędzy by nie wystarczyło gdyby nie operatywność rodziców z komitetu oraz w zależności od potrzeb różnych innych rodziców. Na przykład słodycze do świątecznych paczek udawało się dostać za darmo, bo jeden z rodziców pracował w firmie produkującej popularne słodycze więc to w firmie załatwił. Udawało się znaleźć też innych sponsorów dokładających się do prezentów czy wycieczek. Wszystko da się zrobić tylko trzeba chcieć, a nie podrzucać dziecko do przedszkola czy szkoły i oczekiwać, że coś samo spadnie z nieba...

22

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Snake napisał/a:

Aaa, czyli Ty tak z drugiej ręki coś tam wiesz, coś tam słyszałaś ale oskarżać publicznie o kradzież pieniędzy przedszkolnych, to już możesz sama.
Wiesz ile wynosi przeciętna opłata dla rodziców za dzienne wyżywienie dziecka (3 posiłki)? Tak między 4,5-6 zł. Do tego gmina się coś tam dorzuca i z tego masz wyczarować te 3 posiłki w tym obiad z tym kotletem. Kotlet może się pani kucharce usmażył duży, to go przecięto. Kotlet ma odpowiednio ważyć na dziecko, a to czy jest wycięty z jednego wielkiego czy składa się kilku malutkich nie ma znaczenia.
A tak z ciekawości, to ile brat płaci tych kupa pieniędzy?

Nie, nie, nie pani kucharce tylko panu w barze, tak dobrze czytasz w barze, bo przedszkole nie ma swojej kuchni tylko catering z baru "Krokiet" -co jest dziwne bo w sumie jest to przedszkole państwowe żeby nie było więc jeżeli ktos wierzy że kotlet z takiego baru jest sprawdzany i sugerowany przez dietetyka i co ważniejsze każdy  smażony na oddzielnym oleju to naprawdę ma silną wiarę w ludzi wink Poza tym widzę z Twoich wypowiedzi że nie ma dla Ciebie problemu w serwowaniu "zdrowego" smażonego kotleta 3 latkowi.. dla mnie jest to problem i dziwię się rodzicom.

23

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
neeli napisał/a:

Magda tak czytam co piszesz i włosy mi się jeżą...najpierw wypisujesz, że nie interesuje Cię to, że inne dzieci nie stać na dodatkowe zajęcia...a jak Snake na Ciebie siadł ( w pełni go popieram ) to niby stwierdzasz, że Ty to się chciałaś składać na te biedniejsze dzieci...w czym problem zapisz swoje dziecko do prywatnego przedszkola tak jak ja zrobiłam i tam sama zdecydujesz jakie dodatkowe zajęcia będą wprowadzone...ustalisz sobie balet i szachy...i co tylko sobie wymarzysz... publiczne to publiczne...równe szanse dla wszystkich...albo złóż wniosek do gminy o opłacenie takich zajęć wszystkim...przecież samo się nie
załatwi

A to niby czemu słusznie? to jest forum i każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie na dany temat takie jest moje i mam do niego pełne prawo, więc nie rozumiem tej nagonki...Jeśli rodzice składaliby się na tych co nie mają to ja się chętnie dołożę ale skoro nikt nie jest chętny to czemu moje dziecko ma na tym tracić i nie jezdzić na wycieczki, zielone szkoły itp...?Takie jest moje zdanie i go nie zmienię

24

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Czytając i tutaj na forum, i na łamach gazet, wypowiedzi osób sprzeciwiających się zakazowi organizowania płatnych zajęć dodatkowych w przedszkolach, zawrzałam. Zastanowiłam się jednak, szybko opanowałam gniew i? przyznałam im rację.

Niech żyje segregacja! Uczmy dzieci, że są lepsze i gorsze. Uczmy je, że ?lepszość? zależna jest od kasy. Im kto ma jej więcej, tym jest lepszym i należy mu się. Innym, mniej zamożnym lub niezamożnym (czytaj: biednym) należy się tyle, ile wynosi zawartość portfela (w przypadku biednych nie należy się nic, prócz jałmużny). Niech żyje segregacja! Nauka dziecka rozpoczęta w przedszkolu, wraz z jego wiekiem, niech będzie kontynuowaną w szkole podstawowej, gimnazjum i dalej. Niech dziecko zna swoje miejsce w szeregu. Miejsce uwarunkowane zasobem portfela rodziców. W gimnazjum taki młody człowiek doskonale będzie wiedział, że liceum nie jest dla niego, studia ? tym bardziej. Ma pamiętać o tym przy wyborze pracy, mieszkania, znajomych. Ma wiedzieć, że KASA jest najważniejsza. W tym samym czasie "lepsze" dzieci też mają poznać wartość pieniędzy i odczuć swoją wyższość. 

I tak, po latach, ?lepsi? będą budować domy za coraz wyższymi ogrodzeniami, by nie widzieć tych ?gorszych?, by nie mieć z nimi styczności, by czuć się bezpiecznie. Bo tak posegregowani, i jedni, i drudzy, źle będą się czuć w nie swoim towarzystwie. Lęki, i jednych, i drugich, będą narastać. Lękom zaś, jak zwykle, towarzyszyć będzie agresja. Agresja tych ?gorszych? będzie jawna, czytelna, wprost. Agresja tych ?lepszych? będzie agresją ?kulturalną?, ubraną w białe rękawiczki.

Niech żyje segregacja? Na pewno?
Na pewno nie można tak zorganizować zajęć w państwowych przedszkolach, by rytmika, nauka języka, wycieczka, i t.p. były dostępne dla wszystkich dzieci? Na pewno?

25

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Joga napisał/a:

Ja mieszkam na totalnym zadupiu i w przedszkolu są prowadzone dodatkowe zajęcia dla dzieci, są one bezpłatne i teraz i w zeszłym roku tak było. Nie wiem jak to się dzieje ale przedszkole jest dość dobrze dofinansowane, rodzice pomagają w różny sposób i jakoś się wszystko "kręci". Więc jak się chce to można, choć wszędzie dookoła bieda aż piszczy smile

Joga, może właśnie o to chodzi, że żyjesz w niewielkiej społeczności. W takiej społeczności ludzie mimo wszystko znają się lepiej, szybciej się integrują, a przede wszystkim tam wszystkie dzieci są po prostu Wasze i wspólnie o nie dbacie, bez tego poczucia ,,moje-twoje-cudze".

26

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Magda8891 napisał/a:

Poza tym widzę z Twoich wypowiedzi że nie ma dla Ciebie problemu w serwowaniu "zdrowego" smażonego kotleta 3 latkowi.. dla mnie jest to problem i dziwię się rodzicom

Masz rację, nie ma. Mój 3 latek wpiernicza schabowe i mielone, które sam własnoręcznie robiłem i smażyłem na jakimś oleju z lodówki aż mu się uszy trzęsą. Czy to był głęboki olej czy płytki, to nie wiem, bo się na tym nie wyznaję. Za to moje dzieci prawie nie jedzą czipsów itp. przekąsek. Od czasu do czasu dostaną jakiegoś batonika czy czekoladkę. Piją wodę mineralną głównie. Z tego prostego powodu, że po wizytach u różnych specjalistów od neurologii po endokrynologów z moim starszym dzieckiem wiem, że to nie tłusty schaboszczak jest dla nich zagrożeniem ale cała gama różnych polepszaczy, barwników, smakowników jakie stanowią treść 99 % różnokolorowego syfu przeznaczonego dla dzieci. Dostałem całą listę rzeczy, których absolutnie nie mogę dziecku dawać lub w bardzo ograniczonych ilościach jeśli chce żeby rozwijało się normalnie. Tłustych kotletów tam nie było.

27

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Olinka napisał/a:

Joga, może właśnie o to chodzi, że żyjesz w niewielkiej społeczności. W takiej społeczności ludzie mimo wszystko znają się lepiej, szybciej się integrują, a przede wszystkim tam wszystkie dzieci są po prostu Wasze i wspólnie o nie dbacie, bez tego poczucia ,,moje-twoje-cudze".

No właśnie odwrotnie!!! Tutaj panuje taki ciemnogród i małomiasteczkowe myślenie, że jestem tym przerażona. Tylko to przedszkole jak na razie zaskoczyło mnie na plus ale może to dlatego, że prowadzone jest przez fantastyczne Panie? Dobrze dofinansowane przez gminę to na pewno i dlatego rodzice czują się bardziej zobowiązani do angażowania w różne akcje, bo finansowo nie mogą wesprzeć, biedni są więc chociaż w "czynie społecznym" coś dobrego robią. Nie ogarniam dlaczego w tej beznadziei to jedno działa dobrze smile

Podsumowując wolałabym finansowo wspierać biedniejsze dzieci niż dzielić smile Zgadzam się ze Snakiem i Wielokropkiem, dzielenie dzieci już w przedszkolu na lepsze i gorsze to dla malucha "gorszego" traumatyczne doświadczenie na całe  życie.

28

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Snake napisał/a:
Magda8891 napisał/a:

Poza tym widzę z Twoich wypowiedzi że nie ma dla Ciebie problemu w serwowaniu "zdrowego" smażonego kotleta 3 latkowi.. dla mnie jest to problem i dziwię się rodzicom

Masz rację, nie ma. Mój 3 latek wpiernicza schabowe i mielone, które sam własnoręcznie robiłem i smażyłem na jakimś oleju z lodówki aż mu się uszy trzęsą. Czy to był głęboki olej czy płytki, to nie wiem, bo się na tym nie wyznaję. Za to moje dzieci prawie nie jedzą czipsów itp. przekąsek. Od czasu do czasu dostaną jakiegoś batonika czy czekoladkę. Piją wodę mineralną głównie. Z tego prostego powodu, że po wizytach u różnych specjalistów od neurologii po endokrynologów z moim starszym dzieckiem wiem, że to nie tłusty schaboszczak jest dla nich zagrożeniem ale cała gama różnych polepszaczy, barwników, smakowników jakie stanowią treść 99 % różnokolorowego syfu przeznaczonego dla dzieci. Dostałem całą listę rzeczy, których absolutnie nie mogę dziecku dawać lub w bardzo ograniczonych ilościach jeśli chce żeby rozwijało się normalnie. Tłustych kotletów tam nie było.

I widzisz i w tym momencie się różnimy bo ja nie daję dziecku ani kolorowych polepszaczy ani tłustych schabowych, wiec dawaj dalej te tłuste kotlety niech "wpiernicza" je na zdrowie ale nie dziw się że ktos ma inne poglądy niż Ty. Co do lekarzy... nie jestem pewna czy neurolog czy endokrynolog mają wystarczającą wiedzę co do zdrowego żywienia tak małych dzieci... W swojej dziedzinie pewnie i tak ale,tarczyca czy układ nerwowy to nie wszystko Odpowiednią tu osobą jest dietetyk dziecięcy. Niestety tłusty schabowy niewiadomego pochodzenia z baru nie mieści się w moich standardach i zdania nie zmienię.

29

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Magda8891 napisał/a:

Co do lekarzy... nie jestem pewna czy neurolog czy endokrynolog mają wystarczającą wiedzę co do zdrowego żywienia tak małych dzieci... W swojej dziedzinie pewnie i tak ale,tarczyca czy układ nerwowy to nie wszystko Odpowiednią tu osobą jest dietetyk dziecięcy. Niestety tłusty schabowy niewiadomego pochodzenia z baru nie mieści się w moich standardach i zdania nie zmienię.

Mają wiedzę, mają. Właśnie w zakresie co różne rzeczy zawarte w pokarmach robią z układem nerwowym i hormonalnym (bo to nie tylko tarczyca). Ja Ci nie każę dziecka karmić czymkolwiek. Oddajesz jednak dziecko do publicznej placówki i jeśli nie ma określonej diety wynikającej z wskazań medycznych, to będzie dostawać to co inne dzieci. Nie masz jednak obowiązku wykupywać dziecku obiadów. Możesz mu dawać swoje jedzenie. Zresztą skoro napisałaś o barze, to jasnym stało się czemu dzieci dostają kotleta na pół. Po prostu w kuchni robią kotlety dla wszystkich, a że dla dziecka waga kotleta jest mniejsza, to najprostszą metodą jest podzielić na pół "dorosłego" kotleta.
Nie mniej jeśli Ci przeszkadza miejsce i sposób żywienia w tym przedszkolu, to jaki problem poruszyć to na spotkaniach rodziców z kierownictwem placówki? Przedszkole zapewne organizuje jakiś przetarg na obsługę cateringową lub chociaż wybiera z pośród kilku ofert. Wystarczy sprawdzić co przedszkole wymagało, a co jest realizowane. Tak to się załatwia normalnie. Ja w przedszkolach, z którymi miałem kontakt miałem na początku roku spotkanie, gdzie takie sprawy były omawiane. Jak wygląda sprawa wyżywienia, wybór ubezpieczyciela dzieci itp.

30

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Witam!

Wracając od kotleta do zajęć dodatkowych, sądzę że ów zakaz miał też inne podłoże.... Nie tylko wyrównanie sytuacji każdego dziecka w przedszkolu i dostępu do zajęć... Ja bynajmniej mając dzieci w różnym wieku doskonale zdaję sobie sprawę, iż nagminne dotąd było takie negocjowanie umów przez dyrekcje czy RR z prowadzącymi, że spora część dokonywanych przeze mnie opłat (30% i więcej) wracała do przedszkola.... Przecież identyczna sytuacja ma się z ubezpieczeniami NNW dla dzieci w szkołach, przedszkolach. W mniej lub bardziej świadomy sposób dosponsorowujemy placówki... Akurat takim działaniom jestem przeciwna - z przyjemnością mogę składać się na jakiś fundusz dodatkowy po parę złoty, jeśli mam taką możliwość. ALE  ŚWIADOMIE! Niech to będzie wynik mojej decyzji. Tyle, że.... ja i tak przecież płacę na owe Komitety i Rady Rodziców smile I składki klasowe smile Więc zakaz formalnie ukraca też pobierania od rodziców w ukrytej formie dodatkowych kwot, które nie służą pokryciu kosztów zajęć bezpośrednio.

Inna kwestia, że organizacyjnie - mnie zajęcia w czasie godzin przebywania dziecka w przedszkolu - bardzo by odpowiadały. Ale to mnie by odpowiadały i właśnie organizacyjno - logistycznie i jestem tego świadoma, że to moje prywatne zdanie i widzimisię smile

Czy można zorganizować dzieciom dostęp do zajęć w inny sposób? Właśnie, jak zadałaś pytanie Wielokropku.
Rytmika akurat jest i zresztą powinna być wszędzie "w cenie" podstawowej opłaty.

Moim zdaniem  - można. Ale warto zapytać o jakie konkretnie zajęcia chodzi smile Język, taniec?
Jeśli o naukę języka obcego, to .... to jestem za dobrowolnym i zindywidualizowanym wyborem szkoły przez każdego rodzica. A jeśli dana szkoła chce - przecież może rodzicom z danej placówki udzielić promocyjnej zniżki? W końcu chyba zależy nam na tym, żeby dziecko z językiem się oswoiło i zaczęło go uczyć, a nie tylko chodziło na zajęcia... Poza tym - jaki to ma być język? Angielski z automatu, jak drzewiej rosyjski w podstawówkach???
Co do karate - to samo, potrzebne jest miejsce na takie ćwiczenia.... Na zajęcia taneczne także.... Nie mówiąc już o wszelkich zajęciach sportowych - jak piłka nożna, akrobatyka smile I znowu - czy wszystkie dzieci muszą uczestniczyć w jednym rodzaju zajęć?

No chyba, że chodzi nam tylko o uatrakcyjnienie dnia w przedszkolu i większe zróżnicowanie zajęć dla dzieci - zamiast  6-godzinnej bieganiny? Choć ja takiej przesady i braku zajęcia aktualnie nie doświadczam - a raczej moje dzieci. Zresztą chyba wychowawczyniami powinny być osoby z odpowiednimi kwalifikacjami, one też są odpowiedzialne za przygotowanie programu i jego realizację. Mam nadzieję, że szczególnie realizację przygotowanych przez siebie założeń smile

Więc jak zapewnić dzieciom atrakcyjniejszy pobyt? Tak, jak określiła to dyrektor "mojego" przedszkola. Starając się zatrudniać pracowników posiadających odpowiednie umiejętności smile Albo aktywizując ich do poszerzania już posiadanych. Akurat w "moim" przedszkolu jest od niedawna jedna opiekunka prowadząca zajęcia z podstaw tańca (poza rytmiką) - prowadzi je po kolei we wszystkich grupach. Na spotkaniu na początku roku dyrektor obiecała, że będą się starać współnie z pracownikami ustalać, która z pań mogłaby realizować jakiś dodatkowy pomysł na zajęcia we wszystkich grupach. Jeden pomysł się realizuje. Gołosłowna nie była. Warto, by wszędzie ktoś miał jakiś pomysł smile

A swoją drogą.... Jakoś nie uważam, że opłaty za przedszkola publiczne są makabrycznie wysokie... 1 zł za każdą dodatkową godzinę plus 6 zł za całodzienne wyżywienie? Nie jestem krezusem, żeby nie było smile Prywatne przedszkola czy opieka niani kosztuje nieporównywalnie więcej...

31

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

A mnie cały czas zastanawia sprzeczność taka: z jednej strony jest krzyk, że sześciolatki posyła się do szkoły, zabiera się dzieciństwo, bo dziecko w tym wieku powinno się jeszcze bawić, a z drugiej strony krzyk o brak zajęć dodatkowych w przedszkolach, bo dziecko musi się od najmłodszych lat uczyć, bo inaczej zginie w wyścigu szczurów....
Osobiście uważam, że większe korzyści daje swobodna zabawa w gronie rówieśników podczas pobytu w przedszkolu (kształtuje samoistnie relacje miedzyludzkie, pobudza wyobraźnię, kreatywne myślenie itp.) niż tylko zajęcia odbywające się ściśle pod kontrolą i według programu nauczyciela przedszkolnego które są nastawione tylko i wyłącznie na działalność odtwórczą dzieci.

32

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Też racja smile
Więc chyba w dużej mierze chodzić winno o zatrudnianie osób z odpowiednimi kwalifikacjami i motywacją, które uatrakcyjnią dzieciom pobyt w przedszkolu? Przecież taki maluch zasadniczo uwielbia wszystko, co nowe smile I nie trzeba do tego dorabiać zaraz "kształcenia z nastawieniem" czy po prostu rozwijania INDYWIDUALNYCH uzdolnień - bo chyba, jeśli widzę, że moje dziecko uwielbia wszelakie prace plastyczne, to jeśli bardzo mi zależy i mam możliwości - to wyszukam gdzieś np. zajęcia z ceramiki smile
Ale podstawowe rodzaje zabaw - z kredką, farbką, masą, bibułą itp - chyba powinno mieć możliwość wykorzystywać w ciągu dnia przedszkolnego smile

Przecież w przedszkolu nie ma specjalnych kółek teatralnych, a jakoś przedstawienia zawierające najróżniejsze formy występów scenicznych są organizowane smile

"Minimum" powinno być zapewnione, a co z możliwościami i chęciami dziecka zrobimy - to w dużej mierze chyba już nasza sprawa? Znam rodziny, gdzie swobodnie można było by dziecku zorganizować coś dodatkowego, ale prostsze jest zakupienie komputera - dziecko zajęte, z domu wychodzić nie trzeba. I argumentacja - jakby zajęcia były w przedszkolu, czy w szkole zaraz po lekcjach (i nawet płatne), to by problemu nie było - a tak, to jest już skomplikowane.
Napewno za to uwagę należało by zwracać zawsze na równy dostęp dzieci z różnymi możliwościami finansowymi rodziców do różnych form aktywności.

33

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Snake napisał/a:
Magda8891 napisał/a:

Co do lekarzy... nie jestem pewna czy neurolog czy endokrynolog mają wystarczającą wiedzę co do zdrowego żywienia tak małych dzieci... W swojej dziedzinie pewnie i tak ale,tarczyca czy układ nerwowy to nie wszystko Odpowiednią tu osobą jest dietetyk dziecięcy. Niestety tłusty schabowy niewiadomego pochodzenia z baru nie mieści się w moich standardach i zdania nie zmienię.

Mają wiedzę, mają. Właśnie w zakresie co różne rzeczy zawarte w pokarmach robią z układem nerwowym i hormonalnym (bo to nie tylko tarczyca). Ja Ci nie każę dziecka karmić czymkolwiek. Oddajesz jednak dziecko do publicznej placówki i jeśli nie ma określonej diety wynikającej z wskazań medycznych, to będzie dostawać to co inne dzieci. Nie masz jednak obowiązku wykupywać dziecku obiadów. Możesz mu dawać swoje jedzenie. Zresztą skoro napisałaś o barze, to jasnym stało się czemu dzieci dostają kotleta na pół. Po prostu w kuchni robią kotlety dla wszystkich, a że dla dziecka waga kotleta jest mniejsza, to najprostszą metodą jest podzielić na pół "dorosłego" kotleta.
Nie mniej jeśli Ci przeszkadza miejsce i sposób żywienia w tym przedszkolu, to jaki problem poruszyć to na spotkaniach rodziców z kierownictwem placówki? Przedszkole zapewne organizuje jakiś przetarg na obsługę cateringową lub chociaż wybiera z pośród kilku ofert. Wystarczy sprawdzić co przedszkole wymagało, a co jest realizowane. Tak to się załatwia normalnie. Ja w przedszkolach, z którymi miałem kontakt miałem na początku roku spotkanie, gdzie takie sprawy były omawiane. Jak wygląda sprawa wyżywienia, wybór ubezpieczyciela dzieci itp.

Co do lekarzy to Ty wiesz swoje i ja też i nie zamierzam się kłócić bo hormony i układ nerwowy to nie cały organizm, a co do swoich obiadów to ( nie wiem jak jest teraz) bo jeszcze rok temu jak bratanica szła nie było mozliwości żeby jedno dziecko jadło coś innego niż inne nawet picia swojego nie mogła mieć(chyba że rodzic przedstawił odpowiedni dokument od lekarza że dziecko musi być na specjalnej diecie. Tak jak pisałam wcześniej moje dziecko gdy już przyjdzie na to czas pójdzie do przedszkola prywatnego, właśnie po to żeby uniknąć takich sytuacji. A co do zajęć to wszystko można tylko wszyscy muszą tego chcieć a póki co chcą tylko jednostki. Zastanawiam się jeszcze nad tym co napisał zabka-k , odpowiednio wykształcona kadra...zgadzam się w 100% ale z zastrzeżeniem że ta kadra ma też chęci i pomysły do tego typu pracy...Bo w sumie jeżeli nawet polikwidują zajęcia to co za problem żeby pani przedszkolanka wymysliła że np za tydzień robimy w/w zajęcia ceramiczne...? nawet jeśli w grupie znajdzie się parę sztuk dzieci które są biedniejsze to znajdzie się też ktoś kto im tą glinę zakupi, nie jest to duży koszt, wystarczy ogłosic to wcześniej rodzicom i zapytac czy jest ktoś chętny do zakupu paru opakowań gliny a jeśli nie to czy robimy zrzutkę naprawdę po parę groszy i mają wszyscy... Ciekawe czy przedszkolanki przejmą w takiej sytuacji inicjatywę? Byłoby fajnie tylko potrzebni są odpowiedni ludzie

34

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Aleeeee...
Ale dla zabawy, to dzieci można zająć: plasteliną, modeliną, ciastoliną. Masą - ja tam naprawdę nie wiem, ale chyba są różne rodzaje takich mas. Musi być glina zaraz? To jedynie będą wartościowe zajęcia?

Bo skoro moje 4-latki już robiły z masy różne rzeczy, to znaczy że można. I malowały potem swoje wyschnięte prace...
I dlaczego glina, skoro to jest bardziej zaawansowana i wymagająca technika? Bo jeśli glina, to jaki sens bez urządzenia do wypalania????? A jeszcze - jednorazowo??? Oczywiście, można z jakąś szkółką się dogadać, że wyroby dzieci ktoś przywiezie i zostaną - za opłatą - wypalone. Potem się je odbierze...

Na tej zasadzie, to może zaproponujmy wyrabianie amatorskich witrażyków?
Dekorowanie filiżanek i talerzyków, które sami dzieciom zakupimy... I złożymy się na takie naczynka i odpowiednie farbki dla tych dzieci, których rodziców na to nie stać...

W czym tkwi problem, żeby rodzic, który jest w stanie pokryć takie koszty - samodzielnie zapewnił dziecku właśnie takie bardziej dedykowane określonym uzdolnieniom zajęcia, ale poza godzinami przebywania dziecka w przedszkolu?

Aj Magda....
Jakieś realia może?
Naprawdę masz mocno negatywne zdanie o publicznych placówkach i mocno pozytywne o prywatnych... Chodzi Ci tylko o to, że jeśli dużo płacisz, to masz wrażenie że za coś więcej? Przecież we wszystkich placówkach są zwykli ludzie, mniej więcej podobnie opłacani (jak nie gorzej w prywatnych....) i wszystko zależy od danego człowieka jak i osoby kierującej placówką - czego wymaga od pracowników...

35

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
zabka-k napisał/a:

Aleeeee...
Ale dla zabawy, to dzieci można zająć: plasteliną, modeliną, ciastoliną. Masą - ja tam naprawdę nie wiem, ale chyba są różne rodzaje takich mas. Musi być glina zaraz? To jedynie będą wartościowe zajęcia?

Bo skoro moje 4-latki już robiły z masy różne rzeczy, to znaczy że można. I malowały potem swoje wyschnięte prace...
I dlaczego glina, skoro to jest bardziej zaawansowana i wymagająca technika? Bo jeśli glina, to jaki sens bez urządzenia do wypalania????? A jeszcze - jednorazowo??? Oczywiście, można z jakąś szkółką się dogadać, że wyroby dzieci ktoś przywiezie i zostaną - za opłatą - wypalone. Potem się je odbierze...

Na tej zasadzie, to może zaproponujmy wyrabianie amatorskich witrażyków?
Dekorowanie filiżanek i talerzyków, które sami dzieciom zakupimy... I złożymy się na takie naczynka i odpowiednie farbki dla tych dzieci, których rodziców na to nie stać...

W czym tkwi problem, żeby rodzic, który jest w stanie pokryć takie koszty - samodzielnie zapewnił dziecku właśnie takie bardziej dedykowane określonym uzdolnieniom zajęcia, ale poza godzinami przebywania dziecka w przedszkolu?

Aj Magda....
Jakieś realia może?
Naprawdę masz mocno negatywne zdanie o publicznych placówkach i mocno pozytywne o prywatnych... Chodzi Ci tylko o to, że jeśli dużo płacisz, to masz wrażenie że za coś więcej? Przecież we wszystkich placówkach są zwykli ludzie, mniej więcej podobnie opłacani (jak nie gorzej w prywatnych....) i wszystko zależy od danego człowieka jak i osoby kierującej placówką - czego wymaga od pracowników...

A może dlatego że państwowe placówki przedszkolne nie koniecznie spełniają moje wymagania? Uwierz mi gdybym spotkała placówkę która spelnia moje standardy chętnie bym posłała do niej dziecko,w prywatnym przedszkolu płacę i wymagam mam zajęcia mam 2 panie opiekunki i jedną pomoc na grupę 15-ścioro a nie ponad 20ścioro dzieci,mam masę wyjść i wyjazdów dla dzieci,patrząc w rozpiskę nie ma miesiąca żeby dzieci nie były jak nie u dentysty to na poczcie to u weterynarza, na teatrzyku itp,itd... a w państwowym dąży się do minimum.Dlaczego pobyt dziecka w przedszkolu ma się tylko ograniczyć do jednego i tego samego dzien po dniu. Co do gliny mylisz się wcale nie trzeba jej wypalać, pracowałam w domu dziecka gdzie organizowaliśmy dzieciakom takie zajęcia i nikt nic nie wypalał. Więc skoro nie pasuje glina niech będzie masa solna jeju cokolwiek byle kreatywnego i rozwijającego innego niz wszystko to co dziecko robilo do tej pory... moje podejście jest takie że przedszkole ma nie tylko przechowywać dziecko ale również rozwijać, nie koniecznie drogim kosztem ale kreatywnością a niestety żadne znane mi przedszkole panstwowe nie spełnia tych oczekiwań i nie piszę tu o wszystkich placówkach,może moje podejscie wynika z tego ze nie mieszkam w dużej miejscowości i jak mam płacić 450zł za państwowe to dokładam 150zł(bo taka jest u nas różnica) i mam prywatne. Wiem że w większych miejscowościach są super państwowe przedszkola, słyszałam, widziałam i jest super marzy mi się taka placówka u nas ale niestety to tylko marzenia.punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

36

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Magda8891 napisał/a:

może moje podejscie wynika z tego ze nie mieszkam w dużej miejscowości i jak mam płacić 450zł za państwowe

yikes Jezu, gdzie takie ceny?

37

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Magda - 450 zł za państwowe? Jakim cudem? Czyżby dzienne wyżywienie kosztowało 15 zł? Niemożliwe. Bo skoro minimum 5 godzin masz zagwarantowanych bezpłatnie, a kolejne po 1 zł, to wychodzi, że wyżywienie kosztuje 15.... Nie, to nie jest chyba możliwe.

Druga kwestia, to z góry zakładanie, że tylko w prywatnym przedszkolu można liczyć na to, że osoby zatrudnione, jak i kierujący placówką zarówno chcieli w tym miejscu pracować, jak i mają ku temu odpowiednie predyspozycje. Myślę, że generalizujesz i upraszczasz, chyba, że odnosisz się do ściśle jednej jedynej placówki, którą na wskroś znasz i wiesz, że nic w niej nie ulegnie latami zmianie.

W grupie moich dzieci jest ich łącznie 18-oro.... Mają wychowawczynię i opiekunkę, ale są godziny, kiedy są z jedną osobą (do 8.00 i po 15.00 - i jest to zasadne, bo wtedy w grupie jest tylko kilkoro dzieci)... Pominę kwestię, ile dzieci faktycznie jest codziennie obecnych, bo podobno z czasem dzieci się uodparniają wink Wracają zadowolone. I temu akurat troszkę się dziwię, bo.... przez 3,5 roku moimi dziećmi zajmowała się niania, najcudowniejszy dobry duszek świata, który sam nie znosił się nudzić, więc moje dzieci poza uwielbianiem do łazęgowania, miłością do zwierząt wszelakich (trzeba aż zapędy poskramiać dość stanowczo), znają wszelakie techniki plastyczne, zwierzaki potrafią wymyślać nawet z rolek papieru toaletowego a na prezent bliskim daje się nie kupione podarunki, tylko samemu się robi ramki do zdjęć, plakaty, wyklejanki, wydzieranki, formy, mydełka, czekoladki i nie wiem co tam jeszcze... Jedyne co jest wg moich dzieci niezadowalające, to to, że w danej chwili nie moga robić tego co one chcą - uczą się współpracy w grupie więc, współdziałania i respektowania zarówno zdania koleżeństwa, jak opiekunów - a nie tylko rodziców i niani, czy swojego nawzajem. No i że przy czytaniu bajek nie można się wpakować na kolana czytającemu tongue
Są liczebniejsze grupy - też mają dodatkowych opiekunów.
Pani Dyrektor pytała i prosiła o pomoc rodziców z grup w organizacji pogadanek o wykonywanych zawodach i (jeśli to możliwe) organizacji wizyt w różnych miejscach pracy.
Teatrzyk jest.
Nawet filharmonia, która akurat już mojej starszej córce odbija się wrednie, jak tylko słyszy tongue Ile lat można - to jej pytanie.
Pobyt nie jest taki sam, ale godziny posiłków napewno, choć są urozmaicone...
Reasumując - moje dzieci umieją i znają więcej, niż niektórzy rówieśnicy. Ale cieszę się, że mają okazję nauczyć się współpracy, pracy zespołowej, bycia wśród ludzi - w większych grupach, niż dotąd miały możliwość. Mają szanse nawiązywać znajomości, przyjaźnie, zrozumieć jakie zachowania i cechy im się u innych podobają, a jakich nie akceptują; uczą się obrony swojego zdania.
No, ale jeśli publiczne przedszkole, to przechowalnia?
Ja nie mam takiego zdania - aktualnie. I słyszę od znajomych o kilku przynajmniej placówkach, gdzie pracują ludzie, którzy angażują się w swoje obowiązki. Kiedyś miałam inne wrażenia, kiedy starsza jeszcze chodziła a dzienny plan zajęć naszpikowany był zajęciami dodatkowymi (oczywiście opłacanymi przez mnie) gdzie w rezultacie opiekunki czuły się zwolnione z obowiązku organizowania zajęć dla dzieci poza nadzorowaniem zabawy. Zmieniła się dyrekcja, zmieniło się nastawienie. A! Zrezygnowałam z płacenia za zajęcia w przedszkolu i zapisałam dziecko na zajęcia popołudniowe - sama. Moje zapatrywania, moje decyzje, moje wybory (oczywiście w porozumieniu z dzieckiem, co chciałoby robić i co się podoba) - moje koszty i czas zaangażowany w zaprowadzanie i odbieranie dziecka.

Magda - przedszkole ma być jeszcze bardziej kreatywne, niż dom? Tylko w ilu domach dzieci choćby malują farbkami - z góry zakładasz, że we wszystkich? I napewno w tych domach, których rodziców stać na prywatne przedszkole i płacenie za wymagania?

Tak, rozumiem - płacę i wymagam. Magda - jesteś pewna, że będziesz wymagać zawsze z pozytywnym skutkiem? A jeśli każdy z rodziców dziecka uczęszczającego do grupy będzie miał inne wymagania i dlatego przede wszystkim, że płaci? Nie wiem, czy przy takim podejściu daje się spotkać placówkę spełniającą standardy. I czy Ty w efekcie na końcu będziesz zadowolona.

Naprawdę wszystkie przedszkola są tak złe u Ciebie? Aż mnie zjada ciekawość, gdzie tak jest.

38

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Magdo oczywiście, ze masz prawo pisać co chcesz...ale jak już piszesz coś to trzymaj się tego co piszesz i nie zmieniaj zdania...a po drugie nie wiedziałam, ze Płock jest małą miejscowością...przedszkoli tam jest chyba z 37 z tego co wyszukałam...skoro wszystkie publiczne przedszkola w Płocku nie spełniają Twoich oczekiwań to można zgłosić się do Rady Rodziców i zaangażować w poprawę warunków przedszkolnych...od tego jest Rada Rodziców, żeby rozwiązywać problemy jakie zgłaszają rodzice...sama jestem przewodniczącą Rady Rodziców i niejednokrotnie finansowałam prezenty czy artykuły biurowe dla dzieci...nie na tym polega życie, żeby robić coś bo ktoś robi...inicjatywa zawsze wychodzi od jednej osoby...jeśli Ty coś zrobisz dobrego, żeby polepszyć sytuacje w przedszkolu za Tobą zrobią to inni rodzice...wiem to z własnego doświadczenia...jak każdy będzie się oglądał na drugiego to nic na tym świecie dobrego nie zdziałamy...i faktycznie jak na tak duże miasto cena przedszkola prywatnego bardzo niska...chyba, ze się mylisz i chodzi o przedszkole niepubliczne...mieszkam w małym miasteczku i u nas przedszkole prywatne kosztuje sporo więcej...wcześniej mieszkałam w Poznaniu i wiem, że koszt takiego przedszkola w Poznaniu czyli dużym mieście wynosi okł. 1200 i więcej smile wiec ceny u was jakieś dziwne...może dziecko przebywa mniej godzin...albo nie dostaje pełnego wyżywienia...o takich historiach sporo słyszałam...różne manewry się stosuje, żeby przyciągnąć rodziców smile
Zabka-k masz racje, że wszystko zależy od ludzi, a nie od przedszkola...jeden w pełni się nadaje do pracy w przedszkolu inny nie...a jakie to ma znaczenie czy będzie to publiczne czy prywatne...otóż żadne...jeśli ktoś ma olewający stosunek do tego co robi to i tak taki będzie miał... i to czy nasze dzieci wyrosną, ze świadomością podziału ludzi na biednych i bogatych zależy od nas...więc nie uczmy ich tego w przedszkolach... Bardzo często bywam w przedszkolu i naprawdę żal serce ściska jak niektórym maluchom przykro jest, że nie mogą w jakiś zajęciach uczestniczyć...przecież te dzieci nie są winne, że mają takich, a nie innych rodziców...więc albo walczmy o dofinansowanie przez gminę czy miasto dla wszystkich dzieci...albo opłacajmy zajęcia poza...dla mnie to jedyne wyjście na którym nikt nie ucierpi

39

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Neeli - wiesz, tak myślę... To też i chyba nie o to chodzi, jakich rodziców dzieci mają... Bo nie zawsze o to, jacy oni są... W "mojej grupce", obok moich bliźniaczek, są też trojaczki smile I rodzice mają starszego synka, który chodzi do tej samej szkoły, co i moja starsza smile I napewno rodzice są "przefajni", bo się widujemy często smile Ale wiesz, ja myślę, że .... że naprawdę nie na wszystko ich było by stać... A napewno widzę w ich oczach i zachowaniach ogromną troskę i szacunek do swoich dzieci smile Więc chyba... te zajęcia dodatkowo płatne, ale tylko poza przedszkolem - to nie jest zły pomysł - w kontekście tego co piszesz, jako osoba udzielająca się w RR smile Dużo też zależy od gmin smile W mojej - nie mamy bezpłatnych 5 - a 6 godzin smile A to duże, 200 tysięczne miasto. Można? Można smile Nie stać było  gminy na zafundowanie dodatkowych bezpłatnych zajęć? Ale po 1 zł na dziecko było stać smile I to też się ogromnie liczy smile

W sumie - jak sama piszesz - wszystko zależy od ludzi smile wink

40

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Po głębszym przemyśleniu doszłam do wniosku, że to bardzo dziwne posunięcie. Nie wiem czemu miałoby służyć równanie "poziomu" do najbiedniejszych.

Zajęcia dodatkowe w przedszkolu to nie jest wielki wydatek. W przedszkolu mojej córki ceny wszystkich dostępnych wahały się od 20 do 30zł miesięcznie. Na takie kwoty większość rodziców stać. Kilkuletnie dziecko przecież nie musi chodzić na wszystkie zajęcia dostępne w ofercie. Wydaje mi się, że kwestię pojedynczych osób, których na te 30zł miesięcznie nie stać, można rozwiązać inaczej niż zakazując odgórnie wszystkim.

Zajęcia dodatkowe w przedszkolu to było fajne wypełnienie monotonnych, jak by nie było, zajęć "normalnych". Taka koncentracja na czymś, co dziecko faktycznie lubi robić. Oczywiście, można szukać dziecku zajęć dodatkowych poza przedszkolem, jest tylko jedno małe "ale": rodzice, których stać na opłacenie zajęć dodatkowych zwykle pracują. I ich dziecko spędza w przedszkolu 8 lub 9 godzin. Odebranie 4-latka po 8 godzinach w przedszkolu, żeby zawieźć go na zajęcia daje łącznie jakieś 10 godzin poza domem. I to dopiero jest głupie...

Moim zdaniem nie powinno się odbierać dzieciom (i rodzicom) takich udogodnień w imię jakoś dziwnie pojętej równości. Wydaje mi się, że wystarczyłoby nagłośnić temat i pozostawić do rozwiązania gminom i przedszkolom - wg ich pomysłu.

41

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
vinnga napisał/a:

Zajęcia dodatkowe w przedszkolu to nie jest wielki wydatek. W przedszkolu mojej córki ceny wszystkich dostępnych wahały się od 20 do 30zł miesięcznie. Na takie kwoty większość rodziców stać. Kilkuletnie dziecko przecież nie musi chodzić na wszystkie zajęcia dostępne w ofercie. Wydaje mi się, że kwestię pojedynczych osób, których na te 30zł miesięcznie nie stać, można rozwiązać inaczej niż zakazując odgórnie wszystkim.

Moim zdaniem nie powinno się odbierać dzieciom (i rodzicom) takich udogodnień w imię jakoś dziwnie pojętej równości. Wydaje mi się, że wystarczyłoby nagłośnić temat i pozostawić do rozwiązania gminom i przedszkolom - wg ich pomysłu.

Zgadzam sie.

Nie zgadzam sie natomiast z pomyslem placenia za wszystkie te biedniejsze dzieci.

42

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Hmm...tylko w takim razie jakie macie pomysły na rozwiązanie tego problemu? Dokładać się nie chcecie na biedniejsze dzieci ( rozumiem...nie każdego musi być na to stać )...żeby coś zmienić trzeba wyjść z jakąś propozycją...nie liczyłabym na przedszkole czy gminę, ze rozwiąże ten problem za nas...to w naszym interesie jest, żeby zajęcia wróciły...

43

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Neeli, a ja bym jednak liczyła i na przedszkole i na gminę. Bardziej na przedszkole. To władze przedszkola wiedzą ilu dzieciom potrzebna jest ewentualna pomoc finansowa i mogą pomyśleć czy udać się po jakieś dofinansowanie i do jakiej instytucji.

Czasem pracuję jako pilot wycieczek szkolnych. Wielokrotnie rozmawiałam z nauczycielami i nigdy nie słyszałam, żeby np. jakieś dziecko nie pojechało na wycieczkę, bo rodziców nie stać. Często natomiast słyszałam, że dzieci mają dofinansowania z RR, jakiś funduszy unijnych czy MOPS-u. I, uwaga, lepiej funkcjonuje to w mniejszych miejscowościach!

Są jeszcze inne możliwe rozwiązania. Nie wiem jak rozliczane są osoby prowadzące zajęcia dodatkowe, ale jestem przekonana, że żadna z nich nie odmówiłaby, gdyby do grupy dołączono kilkoro dzieci bezpłatnie. Jak wcześniej wspomniałam - ceny zajęć dodatkowych nie są duże i liczba dzieci, których faktycznie na nie nie stać też pewnie nie byłaby duża.

W kwestii dokładania: nie chciałabym usłyszeć, że "teraz zbieramy na tańce dla Weroniki" (zresztą rodzice samej Weroniki zapewne też nie chcieliby tego usłyszeć), ale nie miałabym nic przeciwko, żeby Weronice zasponsorowano zajęcia z funduszu klasowego czy RR, na które przecież też płacę.

44

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach
Magda8891 napisał/a:

Jak dla mnie zalatuje trochę komuną "każdemu po równo" Zajęcia nie są obowiązkowe i dlaczego moje dziecko ma tracić na tym że Państwa X na nie nie stać? Nie każdego stac na Mercedesa ale to nie znaczy że w Polsce mają być wogóle nie dostępne z tego tytułu

Magda a mi zaleciało egoizmem.... niestety Twoje patrzenie.
I nie chodzi mi o umniejszanie jak piszesz bo Ciebie stać
a mnie nie....

Ale ale do czego zmierzam,weszłam w temat dopiero dzisiaj,choć już
jakiś czas temu miałam ochotę ale czasu mniej.Nie wszyscy pamiętają
jak było w latach 60/70 itd...chodziło się do Szkoły na naukę obowiązkową
a na zajęcia pozalekcyjne , jak dziecko chciało za zgodą rodziców oczywiście.
I nie było mowy o żadnej płatności,można było być po kolei na kilku kierunkach.
I nie tylko Szkoły , w Przedszkolach również zajęcia poszerzające talenty
i wiedzę dzieci,mogły zostawać  na takowe.
Przypomniał mi się moment kiedy to moja córcia uczęszczała do Gimnazjum,wtedy
również zajęcia pozalekcyjne już były płatne.....ale co dla mnie jest i śmieszne
i dziwne..... trzeba było pisać Podanie oto,aby z UE pozwolili na takie zajęcia
darmowe dla ucznia. Co się stało..... przedtem zajęcia dodatkowe za darmo
były normalnością.Nauczyciele uczestniczyli w nich z oddaniem i uśmiechem.

Teraz obecnie  żadne z moich dzieci nie uczęszcza do Szkoły,ale znajomych tak.
Jeszcze w tej materii  dowiem się jak to w tym roku Szkolnym i Przedszkolnym
wygląda. Nie wiem czy Zasady Ogóle dotyczą wszystkich miast naszego Kraju,
czy są jeszcze podpunkty.....które każdy region na swój sposób tłumaczy i wdraża
w życie...............

Pozdrawiam

Nie czytałam wszystkich postów,od razu zaznaczam. smile

45

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Oj, a nie jest to bardzo subiektywne? Chodzi mi o sformułowanie o równaniu poziomów w kontekście tego, iż dziecko po 9 godzinach zajęć w przedszkolu będzie zbyt zmęczone na zajęcia dodatkowe.

Ja patrzę na to z troszeczkę innego punktu widzenia - bardziej organizacyjnego. I chyba najlepsza wydaje mi się koncepcja wymagania od pracowników placówek należytego wykonywania swoich obowiązków a od osób zarządzających placówkami - odpowiedniego nastawienia i egzekwowania. Bo to najsłuszniejsze chyba. Te osoby kształcą się z różnych przedmiotów po to, by realizować nie funkcję strażnika w sali, a wychowawcy. Pamiętam czasy swojej podstawówki, kiedy koleżanki wybierajace się do studium przedszkolnego wymieniały z jakich przedmiotów mają egzaminy smile Wiem też mniej więcej czego i jak uczyła się moja kuzynka. I czego w pracy od niej później wymagano smile

Bo nie jestem przeciwna zajęciom dodatkowym. Ale kiedy patrzę, jak to faktycznie wygląda, to widzę, ze często jest to jakimś / czyimś kosztem.

Przede wszystkim - czy to angielski czy taniec - potrzebne jest odpowiednie miejsce na takie zajęcia, jak i odpowiedni prowadzący.

Bo - bądźmy szczerzy - czy to mają być zajęcia "przymusowe"? Jeśli miały by być obowiązkowe, to musiałyby być dla wszystkich, wtedy finansowane przez gminę i odpada problem miejsca (zasadniczo każda grupa ma swoją salkę, a więc skoro wszyscy uczestniczą - to mają gdzie). Tylko jeszcze trzeba  wywalczyć środki na to z gmin. Gminy musiały by znaleźć środki - gdyby to wynikało z rozszerzenia tzw. bazy programowej (teraz to tylko chyba rytmika jest w zakresie). W tym roku  ograniczono koszt dopłaty godzinowej  - może i rzeczywiście w kolejnych latach sukcesywnie można by zwiększać zakres działań wychowawczych w przedszkolach...

Jeśli dobrowolne i ja mam płacić - chcę mieć wybór - zarówno rodzaju zajęć jak i prowadzącego. Osobiście nie mam nic przeciwko nauce angielskiego, ale są być może osoby, któe chciały by aby ich dziecko uczyło się od najmłodszych lat innego języka? Jeśli dobrowolne zajęcia i płatne dodatkowo, nie będzie nigdy "kompletu" chętnych. I domyślam się też, że nawet gdyby koszt był tak niski jak owe 20 zł m-cznie, znajdzie się odpowiedni procent rodziców, którzy się nie zdecydują, z tych czy innych powodów. Dofinansowania MOPS też nie dostaną, bo nie wszyscy są w stanie spełnić kryteria tej pomocy, zresztą MOPS nie dopłaci chyba do zajęć dodatkowych (wydaje mi się że akurat tylko do wyżywienia, ale nie znam tych przepisów)? I te dzieciaczki będą musiały zostać w salce, kiedy pozostałe maluchy rozchachane pobiegną np na taniec? Ale do jakiej innej salki? Gdzie miały by odbywać się te zajęcia dodatkowe, skoro przedszkola także i z powodów "lokalowych" ograniczają liczbę przyjęć dzieci? 

Zajęcia dodatkowe po 9 godzinach poza domem? Masz rację Vinngo, czasem może być ciężko, aby dziecko miało tyle sił, jeśli np. musi wstawać o 6.30 a takowe zajęcia są np. o 16.30. Ale to też zależy i od wieku dziecka i czy te dodatkowe zajęcia są dla dziecka interesujące (a nie są jakimś niezbyt lubianym obowiązkiem) - oczywiście to akurat spostrzeżenie wynika z mojego "domowego podwórka" smile. Moja starsza córka za dawnych czasów miała taniec jako zajęcia dodatkowe podczas pobytu w przedszkolu. Był to wg mnie jedynie opłacany zapełniacz czasu - bez przełożenia na cokolwiek - niestety, nawet córcia zadowolona nie była. Później zapisałam córcie na zajęcia dla maluchów do formacji tanecznej, bo bardzo lubiła tańczyć i bardzo chciała - koszt był niewiele większy niż w przedszkolu. Po roku zajęć, jej radość i umiejętności zgoła odmienne smile A nawet nie zgoła - bo bardzo smile

To mnie prowadzanie dziecka w wieku przedszkolnym na dodatkowe zajęcia znacząco ograniczało czas - nie mojemu dziecku... To ja musiałam nauczyć się dobrej organizacji czasu i radzenia sobie z obowiązkami, skoro córcia uczęszczała od 4 do 10-ego roku życia na taniec, trzy razy w tygodniu po 1,5h przez ostatnie 3 lata smile Ja musiałam pamiętać, że to się wiąże z uczestnictwem w zawodach, kofrontacjach i innych wyjazdach, czy nawet akcjach szycia stroju smile I nie chodziła na te zajęcia z obowiązku, tylko z chęci, więc nie było problemów z siłą... W końcu kiedy doszła do wniosku, że nie bardzo chce angażować się w wyczynowe tańczenie, zrezygnowała, znalazła sobie coś innego. Co nie oznacza, że rodzic już nie stara się wspomóc organizacji i logistyki tych aktywności smile I że czasem córcia tej decyzji nie żałuje odrobinkę, a nawet chciała wrócić do ostatniej formacji wink Ale ma co robić, więc mam nadzieję, że to miłe dla niej wspomnienia.

I dlatego, jeśli  będę chciała, aby młodsze dzieci miały dostęp do dodatkowych zajęć - będę je im dobierać zgodnie z możliwościami sama. Bo np. już wiem, że gdyby maluchy w tym roku poszły na taniec, to radość była by większa niż zmęczenie smile Jeśli będę uważała za stosowne zapłacić za naukę języka - to są zajęcia weekendowe itp - żeby dzieciaki nie były znudzone czy zmęczone i niezbyt skore nawet do nauki przez zabawę. Jeśli wpadnie mi np. do głowy spróbowac karate - to najpierw sprawdzę, czy w ogóle moim dzieciom to odpowiada. Bo napewno nie będzie ich cieszyć coś, co nie leży w ich zainteresowaniach.

A w przedszkolu chciałabym, aby wychowawcy wykorzystywali, to czego ich uczono - podczas organizowania różnych zajęć dzieciom, różnych form aktywności, planowania prac plastycznych w różnych technikach, uczenia i piosenek i wierszyków i organizowania własnych teatrzyków i wszystkiego, co naprawdę można w czasie tych kilku godzin z dziećmi zrobić. Żeby dzieci wychodziły choć na krótkie spacerki w ciągu dnia - ale jak najczęściej. Żeby informowano rodziców o pomysłach, bo zawsze ktoś z dorosłych z danej grupy może wspomóc jakąś inicjatywę, czy pomysł. I żeby szanowano ew. propozycje rodziców (z uwzględnieniem, że warto, żeby to nie było tylko rzucenie przez rodzica wytycznych do realizacji, ale wraz z pomysłem zaangażowanie w jego realizację). Żeby organizowano dzieciom wyjazdy np. do gospodarstw agroturystycznych, bo zazwyczaj dzieci to bardzo lubią. Czy coś innego. Na razie nie mam zastrzeżeń w obecnym przedszkolu.

Vinngo - w klasie mojej starszej córki też zawsze wszyscy wyjeżdżają na wycieczki... Ale są tych wycieczek słownie jedna - w całym roku i to jednodniowa... Nie wiem naprawdę, czy podobnie by było, gdyby wycieczka miała być kilkudniowa. Mają dwa wyjścia do filharmonii i ze dwa do kina. Ze dwie dyskoteki. Naprawdę wszyscy uczestniczą. Ale mało jest młodzieży, która ma jeszcze jakiekolwiek inne zajęcia popołudniowe - tak na 26-osobową klasę może z 8. Nie, nie pytałam rodziców, czy chodzi o finanse, czy o to że dziecko nie chce.

46

Odp: Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Vinngo smile
Jadąc dziś rano do pracy, usłyszałam (niestety, niedokładnie) w radio, że któraś z gmin po protestach będzie chyba wprowadzać zajęcia dodatkowe we przedszkolach - chyba chodziło o najpier 30 minut angielskiego raz w tygodniu. Naprawdę nie wiem, czy dobrze usłyszałam, bo tę stację włączyłam jakoś w trakcie już informacji, że chyba mają być to zajęcia finansowane właśnie przez gminę - obok rytmiki i gimnastyki korekcyjnej. W późniejszym czasie mają zająć się zajęciami typu tańce.

Wrocław i Kraków z tego co widzę w necie, już znalazły sporą sumkę na angielski. Rodzaj zajęć mają wspólnie wybierać rodzice i dyrekcja. A więc - skoro ta sprawa nabiera takiego tempa (czego nie podejrzewałam kompletnie) - tylko życzyć sobie aby każda gmina potrafiła wyasygnować odpowiednie kwoty na zajęcia (poza rytmiką), w których w ciągu dnia wszystkie dzieci będą mogły uczestniczyć na tych samych zasadach.


Swoją drogą, tak się zastanowiłam.... Szkołom nie zarzucamy nic złego, że dodatkowo płatne zajęcia są udostępniane uczniom na terenie placówki w godzinach popołudniowych jedynie... Przedszkolom - tak... Z jednej strony mamy w ogromnej mierze bardzo złe zdanie o wychowawcach i opiekunach w przedszkolach, z drugiej - społeczeństwo jest mocno podzielone w kwestii skracania okresu beztroskiej zabawy i rozpoczynania nauki w szkole w wieku 6 lat.

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Zakaz zajęć dodatkowych w przedszkolach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026