Wątek na luzie, dla Pań pozostających w szczęśliwych związkach. Jak wiadomo, nie ma ludzi bez wad, rzadkością jest też (o ile w ogóle możliwe) idealne, 100%-owe dopasowanie pod każdym względem. Na pewno jest jakaś jedna cecha charakteru/usposobienia partnera, jakaś jedna rzecz, którą najchętniej byście w nim zmieniły, która Was niecierpliwi/drażni/śmieszy/denerwuje. Co to jest? ![]()
Podobne tematy
:):)
Że z wiekiem robi się ''psiapsiuch ''coraz ładniejszy
Czas sie go ima ,albo ma takie dobre geny ![]()
(miało byc żartobliwie )
'
3 2013-10-20 12:34:38 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2013-10-20 12:35:15)
Denerwuje mnie jego wiecznie spóźnianie.
A śmieszy mnie jego tekst tekst, który mówi zawsze wtedy kiedy chce mnie przekabacić "Ale kochanie słuchaj. Bo jest taka sprawa..." ![]()
Z akcentem jak prezenter TVNu... ![]()
ja nie lubie ze śpi wiecej ode mnie, jestem jednocześnie typem nocnego marka i poranngeo ptaszka, 5h snu to dla mnie wystarczajaco i w kurzaja mnie samotne poranki w weekendy jak on spi ![]()
Na pewno jest jakaś jedna cecha charakteru/usposobienia partnera, jakaś jedna rzecz, którą najchętniej byście w nim zmieniły, która Was niecierpliwi/drażni/śmieszy/denerwuje. Co to jest?
Tylko jedna cecha?
To ja muszę długo nad tym pomyśleć i wybrać z grubej księgi wad mojego niedoskonałego modelu...
Wkurza mnie fakt ze zanim gdziekolwiek pojdzie to wybierze sie do toalety z 15 razy, a potem po 10 minutach podrozy szuka postoju na kolejna wycieczke do kibelka. Nosz kurcze przeciez nic nie jadl, nic nie pil... Skad mu sie kolejna potrzeba bierze!? ![]()
Wkurza mnie fakt ze zanim gdziekolwiek pojdzie to wybierze sie do toalety z 15 razy, a potem po 10 minutach podrozy szuka postoju na kolejna wycieczke do kibelka. Nosz kurcze przeciez nic nie jadl, nic nie pil... Skad mu sie kolejna potrzeba bierze!?
Przeziębiony pęcherz, ewentualnie problemy z prostatą. Radzę wysłać Pana Męża do lekarza
A jak się boi to najpierw nakarm go furaginą jak nie przejdzie to do lekarza ![]()
BabaOsiadła napisał/a:Na pewno jest jakaś jedna cecha charakteru/usposobienia partnera, jakaś jedna rzecz, którą najchętniej byście w nim zmieniły, która Was niecierpliwi/drażni/śmieszy/denerwuje. Co to jest?
Tylko jedna cecha?
![]()
![]()
![]()
To ja muszę długo nad tym pomyśleć i wybrać z grubej księgi wad mojego niedoskonałego modelu...
No nie chciałam tak od razu z grubej rury
Ale pisz, pisz, może ja potem z moją listą nie wyjdę na największą marudę ![]()
Irytuje mnie, kiedy do mojego męża mówię, a on - udając, że słucha - ukradkiem zerka w swojego lapka. Na moje zniecierpliwienie i stanowcze zwrócenie uwagi, że mnie lekceważy, niezmiennie słyszę, że ma podzielną uwagę. Podzielność uwagi objawia się tym, że na pytanie czy ma na popołudnie jakieś plany, dowiaduję się, że Porsche właśnie wypuścił nowy prototyp
.
Mój mężczyzna idąc do sklepu po cztery rzeczy, które ma w pamięci, a nie na kartce, z niemal 100% pewnością, o którejś z nich zapomni
. Mało tego, często gęsto z tych na kartce też czegoś nie przyniesie, bo przecież ,,nie było napisane"
, po czym po wyjęciu okazuje się, że jednak było, a to tylko pan mąż nie doczytał
.
Mam wymieniać dalej? ![]()
Irytuje mnie, kiedy do mojego męża mówię, a on - udając, że słucha - ukradkiem zerka w swojego lapka. Na moje zniecierpliwienie i stanowcze zwrócenie uwagi, że mnie lekceważy, niezmiennie słyszę, że ma podzielną uwagę. Podzielność uwagi objawia się tym, że na pytanie czy ma na popołudnie jakieś plany, dowiaduję się, że Porsche właśnie wypuścił nowy prototyp
.
Mój mężczyzna idąc do sklepu po cztery rzeczy, które ma w pamięci, z niemal 100% pewnością, o którejś z nich zapomni
.
Mam wymieniać dalej?
Tak, "podzielność uwagi" też mnie śmieszy i irytuje zawsze ^^
Babo, nie masz szans ![]()
1. śpi więcej niż nasza 7-letnia córka
2. kiedy nie śpi to siedzi przed laptopem
3. chodzi spać z kurami, jedynym wyjątkiem, który skłania go do późniejszego zaśnięcia jest kolejny odcinek "Lekarzy" o 23.30.
4. w jego hierarchii ważności zajmuję jakieś n-te miejsce za jedzeniem, świnką morską itp. Pierwsze miejsce niepodzielnie należy do facebooka
5. więcej czasu każdego dnia spędza w toalecie niż ze mną (koło mnie się nie liczy)
6. włącza odkurzacz zawsze wtedy kiedy ja zajmuję się czymś wymagającym skupienia
7. kiedy ma "zryw sprzątający" oczekuje, że ja też w tym momencie taki zryw będę miała
8. kiedy ja chcę posprzątać to muszę go przesunąć razem z fotelem i laptopem, żeby posprzątać otoczenie
9. kupuje ogromne ilości książek i gazet, z których czyta może 1 na 20.
10. zbiera stare gazety
11. zbiera wszelkie rupiecie!
12. wyżera mi jogurty z lodówki
13. wyżera wszelkie zapasy słodyczy
14. jedzenie poza zasięgiem wzroku uznaje za nie istniejące i idzie kupić pierogi
15. udaje, ze nie umie zrobić nic jadalnego oprócz kawy
16. krzyczy na mnie, że śmiecę na balkonie (podobno popiołem z papierosów)
17. zbyt często podlewa kwiatki
18. używa około 20 par majtek/tydzień
19. suche pranie zawsze zdejmuje z suszarki i kładzie na łóżku (mamy takie jedno nadmierne). Jest przekonany, że do szafek ono samo się przemieszcza.
20. choćby to suche pranie leżało tam tydzień to nie wpadnie na to, żeby stamtąd wziąć czyste skarpetki - czyste skarpetki przecież występują wyłącznie w szufladzie
21. jeśli w szufladzie zabraknie czystych skarpetek to znaczy, że ma ich za mało, wszystkie są brudne i...trzeba kupić nowe, Nieważne, że na łóżku leżą już ze 3 prania, które sam zdjął z suszarki i tam położył. Z 50-cioma parami jego skarpetek
22. nie potrafi pojąć, że ubrania występują w różnych kolorach i wrzucenie w ciemne pranie białych skarpetek dziecka nie służy mojemu czarnemu sweterkowi (i odwrotnie). Wypranie czerwonej koszulki z jego koszulami nie skutkuje wnioskiem, że to się pierze oddzielnie - jest jedynie dowodem na to, że od tej pory ma dużo różowych koszul i należy kupić jakąś białą...
23. kiedy bawi się z dzieckiem to są takie wrzaski i piski, że ja zamieram w oczekiwaniu pukania do drzwi ze strony opieki społecznej i innych służb (szukających przemocy w rodzinie) lub pracowników ogrodu zoologicznego (szukających nielegalnie przetrzymywanych małp)
24. pierwszą rzeczą, jaką robi po wstaniu z łóżka jest włączenie mojego komputera - wniosek: przez niego muszę cały dzień siedzieć na netkobietach
25. pasty do zębów, mydła, szampony nadają się do użycia max do połowy opakowania - potem stoją/leżą bezpańskie i zajmują miejsce bo używane jest kolejne opakowanie
26. zużywa mi moje peelingi
27. przeszkadza mu najmniejsze ziarenko piasku pod stopami (znaczy, że w mieszkaniu jest syf) a nie przeszkadza mu umywalka, do której można się przykleić
28. brudne naczynia ustawia koło zlewu. Dość szybko zajmują pół kuchni
29. kiedy wyjeżdżam i zostawię brudny kubek to mam pewność, że po powrocie zastanę w nim hodowlę atrakcyjnej pleśni
30. przez prawie 4 lata pojął, że wędlinę, po zrobieniu kanapki, chowa się do lodówki. Przyswojenie tej informacji w stosunku do sera, dżemu, masła to zadanie na kolejne lata.
Nie chce mi się więcej pisać, ale pewnie jeszcze kolejna setka dałaby się ułożyć. Co robi teraz mój mężczyzna? Patrz punkt 1...
Wkurza mnie fakt ze zanim gdziekolwiek pojdzie to wybierze sie do toalety z 15 razy, a potem po 10 minutach podrozy szuka postoju na kolejna wycieczke do kibelka. Nosz kurcze przeciez nic nie jadl, nic nie pil... Skad mu sie kolejna potrzeba bierze!?
A ja myślę że to wycieczki do teściowej tak stresują twojego faceta.
Wkurza mnie fakt ze zanim gdziekolwiek pojdzie to wybierze sie do toalety z 15 razy, a potem po 10 minutach podrozy szuka postoju na kolejna wycieczke do kibelka. Nosz kurcze przeciez nic nie jadl, nic nie pil... Skad mu sie kolejna potrzeba bierze!?
Mam tak samo
Mój mąż czasami żałuje, że nie może mi pampersa założyć. I zawsze na moje: "muszę siku" jest: "<wzdycha> znoowuu???".
vinnga, gratuluję cierpliwości ![]()
Nie będę tak sktrupulatna jak koleżanka powyżej, acz oprócz podobieństw co do punktów: 13,15, 27-30 dorzucam jeszcze nadużywanie słowa "zaraz". O bałąganiarstwie, lenistwie, wymądrzaniu się, uzależnieniu od PS3, obgryzaniu paznokci i rzucaniu ich za kanapę nie wspomnę. Jest tego tak dużo, że kurcze...sama się sobie dziwię, co ja tu jeszcze robię. ![]()
P&P, może dlatego z nimi jesteśmy, że gdyby zrobić analogiczną listę dobrych cech naszych partnerów to wyszłyby dłuższe listy? ![]()
Post Olinki (oczywiście "podzielności uwagi" też stale doświadczam) przypomniał mi o kwestii zakupów.
Mój mężczyzna, wysłany na pobliski bazarek po kalafiora (lub inną JEDNĄ rzecz) znika na 3 godziny. Wraca...bez kalafiora. Bo on się zagadał i zapomniał...
Jaguar napisał/a:Wkurza mnie fakt ze zanim gdziekolwiek pojdzie to wybierze sie do toalety z 15 razy, a potem po 10 minutach podrozy szuka postoju na kolejna wycieczke do kibelka. Nosz kurcze przeciez nic nie jadl, nic nie pil... Skad mu sie kolejna potrzeba bierze!?
A ja myślę że to wycieczki do teściowej tak stresują twojego faceta.
Pudlo.
Moja mama mieszka w innym kraju i rzadko ja odwiedzamy. Ja mam pepowine juz dawno odcieta ![]()
Przeziębiony pęcherz, ewentualnie problemy z prostatą. Radzę wysłać Pana Męża do lekarza smile A jak się boi to najpierw nakarm go furaginą jak nie przejdzie to do lekarza
Pudlo.
Badania ponowione w zeszlym tygodniu wykazaly ze to zdrowy kon ktorego nic nie ruszy.
Prostate tez zbadalismy...zadnych zmian, problemow, przerostow, niedorostow...
Ot jemu nerwy wchodza w pecherz i tyle.
vinnga usmialam sie rzetelnie ze sposobu przedstawienia wad i niedociagniec Pana Meza Twojego.
Nie z samych wad ale ze sposobu w jaki je opisalas ![]()
Co mnie jeszcze wkurza...fakt ze w butelce, tubce, sloiku nalezy zostawic doslownie krople na samym dnie i nic nie mowiac wstawic produkt z powrotem do lodowki czekajac...bo ja wiem...na cudowne jego rozmnozenie tudzies wyparowanie razem z opakowaniem ![]()
Pytam sie "to juz nie mogles calego zuzyc?" No ale myslalem zeby tobie zostawic.
Urocze...
I kompletnie zbedne.
17 2013-10-20 16:41:10 Ostatnio edytowany przez luc (2013-10-20 16:42:04)
Jeśli Vinnga nie ma nic przeciwko to z jej listy przywłaszczę sobie nr 7. Dotyczy to wszystkiego co chce akurat robić i nadaje się do robienia we dwoje.
I jeszcze nr 22, ale powoli ten punkt odchodzi w zapomnienie. Bardzo powoli.
Zbyt często zwraca mi uwagę, że za dużo palę - sam jest palaczem, ale ponoć fajka mniej śmierdzi niż papierosy.
Dłużej czyta w łóżku niż ja.
Robiąc zakupy, prawie zawsze do mnie telefonuje o sprecyzowanie listy, np. jakie masło, bo na liście jest "tylko" masło.
Przez 20 lat małżeństwa, robiąc mi herbatę lub kawę, niezmiennie pytał ile słodzę (słodzę niezmiennie tyle samo). Teraz już rzadziej pyta.
Czasem denerwuje mnie, że jest inteligentniejszy ode mnie ![]()
18 2013-10-20 17:02:10 Ostatnio edytowany przez P&P (2013-10-20 17:10:32)
luc, to i tak jesteś szczęściarą, że Ci herbatę zrobi jak trzeba. Mój mi zrobił tak ze dwa razy w życiu (staż- 5 lat stuknie).
A do szewskiej pasji mnie doprowadza to, że ZAWSZE wszystko musi wiedzieć lepiej. Zarozumialec.
Jeszcze:
-rzuca skarpetki za fotel udając, że nie widzę,
-maszynka do golenia to dla niego wróg nr 1,
-nie zamyka szafy jak wyciąga ubranie,
-myli szafkę na buty w korytarzu z koszem na pranie (dziwne, wiem),
-gmera w jajkach ( co poskutkowało zakupem karnej puszki, która z dnia na dzień jest coraz pełniejsza),
-obgryza te wstrętne pazury, czego nienawidzę i się brzydzę,
-jak wypije piwo, to chrapie, dlatego po 20 wszystkie napoje alkoholowe są konfiskowane.
Jak już wcześniej wspomniałam, herbatę zaproponował mi dwa razy w życiu. Jak łaskawie posoli ziemniaki do obiadu, to muszę go po stopach całować z wdzięczności. Jedynym czasownikiem, określającym jego obowiązki domowe, to czasownik "być".
Vinngo, nieziemsko się uśmiałam
.
Ja z kolei bardzo żałuję, że mój mąż NIGDY nie miewa zrywów sprzątających. Co prawda, kiedy ja zaczynam, to zwykle zostaje wciągnięty, ale jemu naprawdę nie zdarza się, aby z własnej i nieprzymuszonej woli wziął się za jakieś większe sprzątanie.
Ale... analizując powyższą listę, stwierdzam, że z tym moim mężem nie jest tak źle
. Albo to ja wykonałam kawał dobrej roboty
.
Co mnie jeszcze wkurza...fakt ze w butelce, tubce, sloiku nalezy zostawic doslownie krople na samym dnie i nic nie mowiac wstawic produkt z powrotem do lodowki czekajac...bo ja wiem...na cudowne jego rozmnozenie tudzies wyparowanie razem z opakowaniem
Pytam sie "to juz nie mogles calego zuzyc?" No ale myslalem zeby tobie zostawic.
Urocze...
Prawie się popłakałam, bo jakbym widziała własnego mężczyznę w akcji
.
Luc, mój mąż kupując musztardę potrafi zadzwonić kilka razy - pyta: jaka (rodzaj), jakiej firmy, w jakim opakowaniu (słoiczek czy plastik), jakiej pojemności. To jest akurat przykład z życia wzięty, natomiast nie zdarza się, aby wychodząc po zakupy nie wykonał co najmniej jednego telefonu
.
vinnga i nie tylko...
Czytając Was chyba zaczynam rozumieć dlaczego nie mam faceta. Po prostu zwyczajnie nie potrafię znieść ani zaakceptować tego typu zachowań. Przerabiałam to w poprzednim związku i mam dosyć. Nie wiem co ten facet musiałaby w sobie mieć albo jakim musiłby być abym pomimo tych wad mogła z nim być i czuć się przy nim szczęśliwa.
A może zwyczajnie w moim związku zabrakło tego co najważniejsze, a mianowicie miłości. Poczucia, że on faktycznie kocha i mu zależy. Przejawu jakiejkolwiek odpowiedzialności i dojrzałości.
W czasach studenckich pracowałam przy różnych degustacjach i promocjach w hipermarketach. I muszę wam powiedzieć, że te telefony do żon to jest bardzo częsta praktyka
Zawsze się wtedy zastanawiałam czy ci panowie mają w domu takie straszne wiedźmy, które ich z domu wyrzucają za zakup serka innej firmy niż zalecana? ![]()
Enya, to przecież z przymrużeniem oka... Sama o sobie mogłabym dłuższą listę napisać na poczekaniu... Faceci są fajni przecież i bywają też użyteczni ![]()
Enya, ależ te wady, choć irytujące, naprawdę są w pewien sposób urocze
.
Vinngo, nie wiem jak to jest w innych domach, ale ja mówię na przykład ,,kup wędlinę na kanapki taką, na jaką masz ochotę", więc to mąż wie, na jaką ma ochotę, nie ja
, wtedy dzwoniącego telefonu kompletnie nie rozumiem
.
Owszem, jeśli sprecyzuję, że chcę taki a taki serek, a okaże się, że tego akurat nie ma, to zapytanie co w zamian jest dosyć logiczne, jeśli jednak powiem ogólnie ,,kup jakiś serek", to ,,jakiś" oznacza, że jest mi to w zasadzie obojętne, wtedy po trzecim telefonie w tej pozornie prostej sprawie, naprawdę mam ochotę solidnie na niego nakrzyczeć. Nie robię tego wyłącznie z rozsądku, aby następnym razem nie uniósł się dumą i nie zostawił mnie w tymi zakupami samej
.
Vinngo, nie wiem jak to jest w innych domach, ale ja mówię na przykład ,,kup wędlinę na kanapki taką, na jaką masz ochotę", więc to mąż wie, na jaką ma ochotę, nie ja
, wtedy dzwoniącego telefonu kompletnie nie rozumiem
.
Owszem, jeśli sprecyzuję, że chcę taki a taki serek, a okaże się, że tego akurat nie ma, to zapytanie co w zamian jest dosyć logiczne, jeśli jednak powiem ogólnie ,,kup jakiś serek", to ,,jakiś" oznacza, że jest mi to w zasadzie obojętne, wtedy po trzecim telefonie w tej pozornie prostej sprawie, naprawdę mam ochotę solidnie na niego nakrzyczeć. Nie robię tego wyłącznie z rozsądku, aby następnym razem nie uniósł się dumą i nie zostawił mnie w tymi zakupami samej.
Im ta wielka roznica calkowicie umyka
Mysla ze "jakis serek" oznacza "taki co tobie pasuje" ![]()
Chociaz musze przyznac ze moj nie dzwoni pytajac o rodzaje czy pojemnosci.
Moj dzwoni i mowi "kupilem......... cos jeszcze?" bo go kiedys trzy razy pogonilam bo nie zrobilam listy i mi sie w trakcie robienia przypominalo.... (winna
)
Wkurza mnie to ze zeby zamknac szuflade/drzwi/okno/toalete to nalezy tym jeb...ac az zadudni. Wrzeszcze "nie umiesz zamknac tak szuflady w kuchni zeby mi na gorze ksiazki z polki nie spadly!!!??" Juz od lat z tym walcze ale nie idzie. Mysle ze nauczy sie jak cos zlamie a ja mu bezlitosnie kaze za to zaplacic ![]()
Zawsze się wtedy zastanawiałam czy ci panowie mają w domu takie straszne wiedźmy, które ich z domu wyrzucają za zakup serka innej firmy niż zalecana?
Melduje się wiedźma ![]()
Wkurza mnie to ze zeby zamknac szuflade/drzwi/okno/toalete to nalezy tym jeb...ac az zadudni. Wrzeszcze "nie umiesz zamknac tak szuflady w kuchni zeby mi na gorze ksiazki z polki nie spadly!!!??" Juz od lat z tym walcze ale nie idzie. Mysle ze nauczy sie jak cos zlamie a ja mu bezlitosnie kaze za to zaplacic
Twój zamyka, a mój nawet nie zauważa, że kiedy co druga szuflada pokazuje swoją zawartość i co trzecia szafka otwiera swoje podwoje, niekoniecznie ukazując idealny porządek
, to w pokoju robi się piekielny chaos
. No nie wiem, ja w każdym razie w takim otoczeniu nie funkcjonuję.
Aaaa... moje ozdobne poduszki na kanapie oczywiście zawsze muszą być zmiętolone, bo przecież miękkie oparcie to za mało - książę na ziarnku grochu musi mieć jeszcze ze trzy podkładki pod delikatną główką
![]()
Enya, ależ te wady, choć irytujące, naprawdę są w pewien sposób urocze
.
Też tak to widzę ![]()
Przeczytałam i szczerze się uśmiałam:) Dzięki za poprawę humoru ![]()
Aaaa... moje ozdobne poduszki na kanapie oczywiście zawsze muszą być zmiętolone, bo przecież miękkie oparcie to za mało - książę na ziarnku grochu musi mieć jeszcze ze trzy podkładki pod delikatną główką
![]()
A uwazasz ze moje poduchy maja sie lepiej?
Zeby to jeszcze sobie podlozyl to rozumiem.
Aleee nieeee, no gdzie tam!
Psa zaprosi kolo siebie na kanape i psu pod tylek podlozy bo "przeciez jemu tak niewygodnie na skorzanej kanapie" Nosz kur..a kremowa atlasowa poduszke z rozyczka po srodku psu dal!!! Myslalam ze wyjde z siebie i stane obok
Pies przez tydzien bal sie kanapy a maz podskakiwal na zjadliwe syczenie w moim glosie.
U mojego męża nie lubię kilku rzeczy, ale są takie, które mnie strasznie irytują swoją bezsensownością i powtarzalnością (choć wiele razy słyszałam, że to był ostatni raz i on postara się zmienić
)
- zdejmowanie wieczorem ciuchów i zostawianie ich tam, gdzie on akurat stoi. Bywa z tym różnie, na szczęście najczęściej w łazience; ciuchy zamiast do kosza na brudną bieliznę zrzucane są na ziemię - gdy stoję blisko i marszczę czoło patrząc spode łba, czasem wrzuci je na pralkę, ale nie do kosza, choć ten znajduje się obok
- notoryczne udawanie, że suszarka z praniem nie istnieje; choć pranie suche na wiór, choć zagraca naszą malutką przestrzeń, sam z siebie nie podejdzie i nie zacznie zbierać
- maniakalne zostawianie brudnych talerzy zawsze w okolicach zlewu i zmywarki, nigdy do środka
- patologiczne zrośnięcie z komputerem i telefonem; w domu każdy dzień zaczyna się od poklepania w klawiaturę, kończy się tym samym. W łóżku zanim zacznie się inna czynność (spanie, przytulanie żony), na dobranoc trzeba pogapić się w telefon, gdzie można zalogować się na te same strony, z których się przed chwilą wylogowało siedząc przy kompie. Wszak w internecie wszystko zmienia się tak szybko...
- na prośbę: zrób dziś obiad (zanim faktycznie się za to zabierze i wyjdzie mu to zawsze nieźle) występuje panika w oczach, lekki wyraz zagubienia i pada rozpaczliwe: a co ma zrobić? po odpowiedzi: na co masz ochotę, panika nie ustępuje, zaczyna się miotanie po kuchni, nerwowe zerkanie do lodówki, po czym pada rezolutne: idę kupić kebaba/zamówię pizzę. Jeśli ja protestuję, karnie siada w końcu do komputera, wyszukuje przepis i zaczyna walkę z obiadem, a jak go zrobi, dumny jest jak paw i oczekuje, że pomnik na jego cześć już jest w budowie
- puste butelki, puszki po napojach po wypiciu zawartości ustawia w równym rządku na blacie kuchennym. Często zbiera je przez kilka dni (jeśli jestem wyjątkowo cierpliwa) i wyrzuca dopiero po moim wyraźnym żądaniu (kiedy już tę cierpliwość stracę). Dodam, że rzeczony blat od kosza na śmieci dzieli może pół metra w linii prostej
- to samo dzieje się z butelkami po wodzie mineralnej w sypialni (stawiamy tam wodę na noc) - zawsze, kiedy opróżni butelkę, zostawia ją na szafce nocnej lub podłodze; bywa, że zbiera się dziesięć takich butelek i walają się dosłownie wszędzie
- zawsze, ale to zawsze zachowuje się jak słoń w składzie porcelany i uważa przy tym, że "stara się być cicho" - np. kiedy zasypiam wieczorem, a on dopiero przypomina sobie o konieczności wzięcia długiego prysznica w łazience znajdującej się tuż za ścianą sypialni
- jak tylko zaśnie, od razu chrapie
- gdy zmywa naczynia, dotyczy to wyłącznie naczyń znajdujących się w zlewie i jego najbliższym sąsiedztwie. Jeśli nie daj Boże zdarzy się tak, że któreś z nas zostawiło kubek w sypialni, na stole lub na kuchennym parapecie, z pewnością zostanie on pominięty. Ba, zapewne pozostałby tam na zawsze gdyby nie moje przypomnienie
- wierzy, że ręczniki się nie brudzą, bo wyciera się nimi czyste ciało po kąpieli, zatem nie trzeba ich wymieniać ani prać
- nie zaśnie bez włączonego telewizora
- kategorycznie odmawia używania parasola, bo "parasole są pedalskie". Kiedy pada deszcz (nawet jeśli to ulewa), zakłada na głowę wełnianą czapkę (latem także) i to ponoć chroni go przed zmoknięciem
- nieplanowane wyjście do sklepu urasta do rangi wyprawy na biegun północny. Jeśli wieczorem okaże się, że zabrakło np. wody do picia albo pieczywa, wyprawa do Żabki pod blokiem (gdzie trzeba tylko zjechać windą i przejść kilkadziesiąt metrów) jest wielkim dramatem, bo nie chce mu się i w ogóle dlaczego to on musi iść, a ja nie mogę. Oczywiście jeśli akurat skończą mu się papierosy, może iść po nie choćby na drugi koniec miasta o każdej porze dnia i nocy
- bez przerwy o wszystkim zapomina, np. gdzie co położył, że z kimś się umówił, że mieliśmy coś zrobić danego dnia. Ustawicznie zadaje mi pytania typu "gdzie jest x...", po czym okazuje się że ma przedmiot x w zasięgu swojego wzroku ale z niewiadomych przyczyn go nie widzi
i pewnie mogłabym tak dłuuuugo wymieniać, bo nie należę do osób, które łatwo się do takich rzeczy przyzwyczajają
Życie z drugim człowiekiem to ciężki krzyż ![]()
Jak czytam Wasze opowieści, to myślę sobie, że mój facet to istny skarb pod względem zaangażowania w życie domowe i "pomyślunku" w codziennych sprawach! Otóż - nie tylko ściąga suche pranie, ale czasem nawet zdarzy mu się nastawić pralkę! Zmywa i to z własnej inicjatywy! (Uważa - bardzo słusznie
) - że jeśli ja gotuję, to nie fair byłoby gdybym jeszcze po tym zmywała
). Dba o naszego Zwierza, odkurza... ogółem jest pełen inicjatywy i chęci jeśli chodzi o prace domowe!
Ale przejdźmy do odpowiedzi na pytanie. Co mnie wkurza? Mnóstwo rzeczy
- przeglądanie godzinami durnych stronek w internecie, które nic a nic nie wnoszą do jego życia;
- to, że jest flegmatykiem i najprostsze czynności zajmują mu często niewiarygodnie dużo czasu (np. zanim wstanie musi jeszcze kwadransik poleżeć, potem podrapać się po plecach, przeciągnąć, odsłonić zasłony, włożyć jedną skarpetkę, znowu się podrapać, i tak wstawanie może zająć więcej niż pół godziny);
- co gorsza, lubi długo spać, i - tak jak jedna z poprzedniczek - też czasem spędzam przez to samotne poranki;
- bywa niesłowny i spóźnialski
- czasem po prostu... zapomina o moim istnieniu. Nie jestem przewrażliwiona na swoim punkcie, poza tym jestem już od dawna dużą i samodzielną dziewczynką, ale... no, same wiecie
a jak nie wiecie to uściślę ![]()
- jego ogólne nieogarnięcie... czasem się zachowuje jak dziecko we mgle... na początku to mogłoby być ewentualnie rozczulające (choć nie przypominam sobie by wzbudzało to we mnie takie uczucia), teraz jest wyłącznie irytujące.
Wymieniamy te wady żeby uświadomić sobie POMIMO czego ich kochamy, tak? ![]()
32 2013-10-20 22:55:01 Ostatnio edytowany przez kochamkonie (2013-10-20 22:57:29)
Oooooo , jaki fajny temat . Teraz sobie ponarzekam.
Doprowadza mnie do ciężkiego szału , bo jak rozmawia przez telefon , to tak ''drze japonię'' , że muszę zatykać to ucho które jest bliżej niego.
"Poddłubuje'' w swoim wielkim kinolu , a potem strzela tymi suszkami , a ja muszę uważać co by mi do herbaty nie trafił. Jak zarządzam wspólne sprzątanie to twierdzi , że mam bzika na punkcie sprzątania a w chałupie przecież czysto. Mówi cały czas do naszego konia : dooobry koooń , co mnie do wariacji doprowadza , bo nie jestem do końca pewna czy koń ludzki język rozumie i tylko na tej podstawie stanie się dobrym koniem.
Za namawianie go do golenia to chyba Nobla, Oscara albo jakąś inną nagrodę powinnam dostać , bo twierdzi że golić się często nie musi , bo ma zarost jak "mysz na ........'' , za to prysznic potrafi brać dwa razy dziennie (to akurat akceptuję). Kupuje jakieś przedziwne gadżety do swojego samochodu , a potem wmawia mi ,że już dawno to ma ( co bym nie myślała , że ostatnio na to kasę wydał ). Dzięki dziewczyny wygadałam , się co nie co, lecz muszę przerwać bo do rana bym nie przestała . Ale i tak ''Gada" nad życie kocham .
Anemonne, umarłam ze śmiechu. Opisałaś mnie, a ja nic nie wiem o tym, że jestem w związku z Tobą
Jedyna mała pomyłka - ja nie chrapię. No i czasem zdarza mi się zmyć coś poza obrębem zlewu, ale rzadko
Za to przykład z fajkami - boski.
No i nie wytrzymam ..
-Musztarda ,serek .Można się na tym nie znać?? Ja akurat gotuje i wiem iż jest to ważne JAKI.
Wiedziały byście jaką śrubę kupić do samochodu bez opisu???
-TAK parasole są pedalskie.
-Dogodzić wam z obiadem to JEST WYCZYN
-W jajkach trzeba czasem pogrzebać (nie macie to nie wiecie)
-spanie pomaga nam regenerować siły ,pracujemy często fizycznie a jak nie to inaczej dbamy o mięśnie i tężyznę fizyczną i sen jest nam potrzebny..
-Zbieractwo pomaga w późniejszym (oj nie ma podkładki trzeba jechać do OBI)
Sorki Baba musiałem
ulżyło mi ..
Musiał ktoś stanąć w ich obronie jeśli sami nie mogą
Więcej już do tego tematu nie zaglądnę ..
35 2013-10-20 23:12:30 Ostatnio edytowany przez Madleina24 (2013-10-20 23:16:01)
Wady naszych mężów/chłopaków mogą być naprawdę śmieszne
Ale bez nich nie byliby tacy jacy są - kochani.
- oglądanie durnot w Internecie to standard - mało tego - wszystkie najlepsze wysyła mi lub bezpośrednio każe mi rzucić wszystko co robię i obejrzeć,
- frustruje go kilka ziaren piasku na podłodze przez co pobrudzą mu się skarpetki (!) ale tona kurzu na jego komputerze jest jak najbardziej ok,
- na zakupach wybrzydza i zmienia zdanie gorzej niż kobieta w ciąży: najpierw chce bluzę polarową, ale nie ma takiego koloru czy fasonu więc przestawia się na kupno swetra, gdy ogladamy swetry to też nie takie, więc jednak lepsza byłaby bluza, ale przeszliśmy już 50 sklepów patrząc tylko na swetry więc już nie ma co się wracac - więc nić nie kupuje i potem się boczy.
- nie opanował sztuki składania ubrań - wszystko polega na zwinięciu w kulkę i rzuceniu na łóżko a w przypływie ochoty - włożeniu do szafki (z ubraniami zwiniętymi w kulki naturalnie)
Więcej "grzechów" na chwilę obecną niepamiętam ![]()
Swoją drogą... ciekawe jaką listę wad napisaliby nasi faceci ![]()
37 2013-10-21 05:26:57 Ostatnio edytowany przez Setusa (2013-10-21 05:27:37)
- Chrapie tak głośno, że słychać go w całym mieszkaniu, rozpycha się, i zabiera mi kołdrę.
- Nie tknie kanapki posmarowanej masłem, ale jajecznicę na maśle już tak. Nie wypije mleka, ale kakao jak najbardziej.
- Jeśli umawia się ze mną za 15 minut, to oznacza, że na miejsce przybędzie za jakieś 40.
- Jak zacznie grać w symulator samolotów wojennych, to nie ma z nim kontaktu. Raz przez to czekałam pół godziny pod drzwiami, bo nie słyszał ani domofonu, ani dzwonka telefonu.
- Uważa, że wiele spraw wyolbrzymiam, a gdyby czasem mnie choć przez chwilę posłuchał, to przykładowo pies nie pożarłby skarpetki.
- Zawsze zabiera do domu gazetki promocyjne, po czym terroryzuje mnie, abyśmy wspólnie te gazetki obejrzeli, oszacowując przy tym, co się nam może w domu przydać.
- Na zakupach reprezentuje model typowej kobiety. Pierw zrobi z 20 rundek po całym sklepie, potem ogląda, przebiera, maca, a po trzech godzinach okazuje się, że coś jest jednak nie tak, i wychodzi z pustymi rękami.
- U niego wszystko musi być duże. I elektroniczne.
- Mamy taki zwyczaj, że przynajmniej jeden sobotni wieczór w miesiącu, spędzamy we dwoje. Wówczas idziemy do kina, kolejno na kolację, i kończymy romantycznym spacerem. Nie mam pojęcia dlaczego, ale menu restauracji odczytuje mi jeszcze przed seansem. ![]()
- Gdy zdarzy mu się coś ugotować, jest żądny pasma niekończących się pochwał. ![]()
- Ciągle gada. Nawet przez sen. Albo śpiewa.
- Dyskusje na temat polityki, religii, i ufo, nie mają u niego końca.
- Ma obsesję na punkcie czerwonego koloru. Najchętniej zatopiłby w nim cały świat.
- Ciągle czegoś zapomina, i ciągle coś gubi.
- Jest bardzo nerwowy, i w chwilach silnego wzburzenia klnie jak szewc, i to w dodatku pijany.
hmmmmm co mnie denerwuje u mojego partnera ![]()
-wiecznie pracuje (tzn to dobrze !!!!! ale bez przesady) 6/7dni po 12-16 godz:(
-przynosi po 2/3 piwa które po pracy dla relaksu trzeba wypić wrrrr!
-choćbym gadałs mu o czymś non stop i tak zapomni
-"bede za15min" czesto oznacza jevo powrót po 2hbo musiał coś w pracy dokończyć
-brak punktualności skleroza i brak jego to coś co mnie W******A
-wspomnian "podzielność uwagi"
ale i tak go kocham ![]()
Anemonne, umarłam ze śmiechu. Opisałaś mnie, a ja nic nie wiem o tym, że jestem w związku z Tobą
Jedyna mała pomyłka - ja nie chrapię. No i czasem zdarza mi się zmyć coś poza obrębem zlewu, ale rzadko
Za to przykład z fajkami - boski.
Hihi, a tak mi przyszło do głowy - ciekawe, czy gdybyś miała faceta o takich "przywarach" jakie posiada mój (czyli bylibyście pod tym kątem do siebie podobni), to byście ze sobą wytrzymali?
Bo często jest tak, że nasze własne wady najbardziej wkurzają nas, kiedy dostrzeżemy je u kogoś innego
Ja z Twoim bym nie wytrzymała chyba tylko z jednego powodu - nie zniosłabym, gdyby ktoś wyjadał mi słodycze...
Mój na szczęście ze słodyczy to woli śledzika ![]()
Mnie w moim mężu niezmiennie denerwuje to, że ZAWSZE gdy gdzieś wychodzimy marudzi, że ja potrzebuję pół dnia żeby się przygotować (co nie jest prawdą). On sam zaczyna się szykować kiedy ja już jestem gotowa i mamy 10 min do wyjścia. I są to "gruntowne" przygotowania łącznie z prysznicem i obcinaniem paznokci... Przez niego zwykle się spóźniamy lub w najlepszym wypadku jesteśmy na ostatnią chwilę, czego bardzo nie lubię.
Poza tym standardowo:
- bałaganiarstwo - nic nie odkłada na miejsce; za każdym razem jak robi sobie coś do picia bierze nowy kubek a poprzedni cały czas, brudny, stoi na stole; ubrania, które z siebie zdejmuje lądują na fotelu lub na sofie i już tam zostają itp.
- rzekoma podzielność uwagi - też to znam, nie jesteście dziewczyny odosobnione
Najbardziej denerwuje mnie to, gdy pyta się mnie o coś, co mu przed chwilą mówiłam, ale on nie słuchał, bo np. grał na komputerze, albo gapił się w TV, np. mówię mu, że wychodzę do sklepu a on po krótkiej chwili kiedy widzi, że się ubieram pyta: "wychodzisz gdzieś?"
- brak planu działania - chodzi mi o takie sytuacje jak np. remont, przygotowanie czegoś w kuchni itp. Niedawno malowaliśmy jadalnię, była to dla mnie droga przez mękę. Ja jestem dość poukładana i lubię wiedzieć co i jak będę robić. Mam plan - on nie. On potrafił oglądać TV po czym po prostu wstać, wziąć drabinę i pędzel i zacząć malować ścianę w drugim pomieszczeniu. Bez przebrania się w robocze ciuchy, bez zabezpieczenia podłogi folią itd. (bo przecież z wałka farba aż tak nie kapie, poza tym kafle łatwo domyć jeśli już coś skapnie na podłogę...). Albo wejdzie na drabinę żeby np. coś przykręcić, po czym mnie woła i prosi o przyniesienie śrubokrętu.
Kurde po tym co tu przeczytalam to mam wrazenie ze moj maz to skarb.
Ktos pisal o czytaniu gazetek promocyjnych - u nas to moja dzialka haha.
Na co moge narzekac u swojego chlopa:
- gra na kompie, czesto i duzo ale w sumie mi to pasi bo mam czas dla siebie ( ja w tym czasie czytam duzo);
- pracuje na etacie plus po pracy pisze gre, wiec pracuje prawie non stop (ale to tez jego hobby wiec raczej na plus);
- troche balagani bo byl w domu rodzinnym nauczony ze mamusia robi za niego wszystko, ale bardzo szybko mu to wybilam z glowy i ostatnio robi postepy, nawet zmywarke nieraz nastawi ![]()
- nie umie gotowac i nie gotuje (ja lubie i gotuje, ale czasem rpzychodze zmeczona i po prostu chcialabym zostac obsluzona, a on najwyzej zamowi wtedy cos do jedzenia ale dobre i to ![]()
- troche malo mowi o uczuciach, ale to chyba wiekszosc facetow tak ma (to jest zaleta zwiazku z kobieta- jest bardziej uczuciowo);
- ociaga sie z wszelkimi remontami w domu, zalano nas w lazience pol roku temu i dopiero w ten weekend sciana zostala zagruntowana
, ale to tez widze standard ![]()
Z rzeczy, które mnie wkurzają a nie były tu jeszcze wymienione - to wkurza mnie jak mąż zasypia przy telewizorze a gdy próbuje wyjąć mu pilota z ręki żeby wyłączyć odbiornik, to upiera się, że on ogląda i ma tylko zatkany nos a nie że chrapie....
![]()
mam ochotę go udusić kiedy muszę go o coś prosić 100 razy, jak do ściany. Chciałabym też żeby sam z siebie mi pomagał. Jak widzi, że jest coś do zrobienia, naprawienia ipt. to niech sam to zrobi, a nie dopiero wtedy kiedy ja go o to proszę.
Mój mężczyzna:
- pierdzi, ciągle pierdzi, nie raz nawet wtedy, kiedy mu się nie chce, po prostu wymusza, aby pruknac
- nie potrafi składać ubran i chować ich do szafy,
- szafy oczywiście nigdy nie zamyka,
- wstaje o 2 w nocy bo jest głodny, idzie po jedzenie, je i pije, zaświeca światło, chodzi, mlaszcze
- nie ma podzielnej uwagi, gra w gry, próbuje cos do mnie mówić, i jest: yyyyy, noooo. i sam zapomina co miał mówic ![]()
vinnga , poszłaś po bandzie ![]()
Najbardziej irytującą rzeczą w zachowaniu mojego męża jest poranny problem ze wstawaniem. I mimo że czasem ten "poranek" przypada na 12 w południe, on i tak zwleka się z łóżka 40 minut, jęcząc przy tym i narzekając na wszystko co się da
Na co dzień jego wstawanie trwa koło 40 minut, a ja dostaję szewskiej pasji jak słyszę entą drzemkę
Nie mam pojęcia czemu nie umiem tego po prostu zignorować - w końcu to on nie zje śniadania albo będzie biegł na przystanek... ![]()
Swoją drogą... ciekawe jaką listę wad napisaliby nasi faceci
Oj, mogłoby to okazać się ciężkie do przełknięcia
.
O, przypomniało mi się coś jeszcze!
Mój mąż zwykle uważa, że ma spodnie, ma buty, ma koszulki czy inne ciuchy i na pewno nie potrzebuje ich więcej. Na moje pytanie czy naprawdę sądzi, że (to tylko przykład, bo całość można byłoby odnieść w zasadzie do każdej części garderoby z wyjątkiem bielizny) trzy pary spodni do chodzenia na co dzień (nie licząc tych ekstra ,,wyjściowych" czy od garnituru), to aż tak dużo, że nie przydałyby się przynajmniej jedne dodatkowe, niezmiennie odpowiada, że nie. Tu następuje tyrada - on nie potrzebuje, nie ma czasu pójść na zakupy, szkoda mu kasy, bo przecież mamy tyle innych wydatków, po czym przez dwie godziny, czyli w czasie wystarczającym na przymierzenie 30 par spodni, surfuje w Internecie w poszukiwaniu jakiegoś gadżetu czy części do samochodu, która kosztuje tyle, co pięć porządnych ciuchów.
Jak już coś kupi, to z gustem, nie mogę narzekać, ale zmuszenie go do ciuchowych zakupów wymaga niemal cudu. I ja bym może nawet nic nie mówiła, gdyby nie ta panika, która zaczyna się objawiać, kiedy mamy gdzieś razem wyjść, a nagle okazuje się, że jedne spodnie brudne, drugie uprane właśnie się suszą, a trzecie do całej reszty kompletnie nie pasują
. Wtedy za każdym razem słyszę ,,jutro idziemy po nowe spodnie dla mnie", ale gdy nadchodzi owe upragnione jutro, to spodnie znów okazują się niepotrzebne. No zwariować można
.
No i nie wytrzymam ..
![]()
-Musztarda ,serek .Można się na tym nie znać?? Ja akurat gotuje i wiem iż jest to ważne JAKI.
Wiedziały byście jaką śrubę kupić do samochodu bez opisu???
-TAK parasole są pedalskie.
-Dogodzić wam z obiadem to JEST WYCZYN![]()
-W jajkach trzeba czasem pogrzebać (nie macie to nie wiecie)![]()
-spanie pomaga nam regenerować siły ,pracujemy często fizycznie a jak nie to inaczej dbamy o mięśnie i tężyznę fizyczną i sen jest nam potrzebny..
-Zbieractwo pomaga w późniejszym (oj nie ma podkładki trzeba jechać do OBI)Sorki Baba musiałem
ulżyło mi ..
Musiał ktoś stanąć w ich obronie jeśli sami nie mogą
![]()
Więcej już do tego tematu nie zaglądnę ..
Czemu parasole są pedalskie? Ok, jak mam parasol, to mój chłopak go niesie, ale też nie przepada za parasolami i też uważa, że są pedalskie
Czego ja nie rozumiem ![]()
Enya, wiesz, każdy ma jakieś wady, facet gdy ma ukochaną kobietę na pewno widzi w swojej kobiecie nie tylko zalety, ale też wady, które go denerwują. Mój facet też widzi we mnie rzeczy, które go denerwują, a mnie w nim też, a kocham go. Nie ma pary raczej, która nie widziałaby w sobie żadnych wad i zawsze świetnie się dogadywała. A często jesteśmy z tymi facetami? Jestem z nim, bo mamy podobne poglądy na fundamentalne sprawy, co sprawia, że w tych poważniejszych sprawach zgadzamy się co jest ważne, jak planuje się wspólne życie, a przy tym te wady typu brudne skarpetki to niewiele, choć też może denerwować.
Życie z drugim człowiekiem to też kompromisy, więc decydując się na bycie z kimś, to tak, musimy zdawać sobie sprawę, że ta osoba też ma wady, które mogą nas denerwować. Nie ma nikogo idealnego, pewnie czasem wydaje nam się, że świetnie, gdyby ta osoba była idealna, niemal bez wad, jak w komediach romantycznych, gdzie pokazują tylko fajne chwile, a nie rozrzucanie skarpetek
No, ale pewnie na dłuższą metę, taki ktoś bez wad nie byłby taki fajny.
Ja wprawdzie nie mam jeszcze męża, ale mam chłopaka, nie mieszkamy jeszcze razem, ale jesteśmy razem 4 i pół roku, planujemy wspólne życie. Co mnie w nim denerwuje? On też jak chce, by coś kupił, a np jesteśmy na wyjeździe, czy coś w tym stylu i załóżmy, że on leci do sklepu, to też jak u luc "A jakie masło"?
Czasem mówi, że słucha, a zajmuje się czymś w Internecie (np jak jesteśmy u mnie czy u niego), ale to rzadko na szczęście
Co do porządku, to nie mam co narzekać, bo rodzice nauczyli go sprzątania, więc regularnie u siebie w domu sprząta, no i gdzie by nie był, to lubi porządek. Co więcej, ja jestem bałaganiarą, więc to on np się wkurza jak jesteśmy na wakacjach np i robię bałagan ![]()
Śmieszy mnie może bardziej, bo nie wkurza, jak np w gazecie pokazuje mu męską kurtkę np taką czerwoną i mówię "Fajna"? A on... "Nie, czerwony to pedalski kolor"
Przy czym rozumiem różowy, ale czerwony? Chyba dlatego ubiera się na czarno-granatowo-szaro. Ładnie się ubiera, elegancko, po prostu myślałam, że mógłby trochę koloru dodać ![]()
Mój jest w sumie nocnym markiem jak ja, ale pracuje fizycznie i wiadomo, często teraz wcześniej zasypia, np jesteśmy razem, ja bym chętnie jeszcze coś z nim obejrzała, ale on już zasypia. No, ale to mnie nie wkurza, bo rozumiem. Fajnie, jakbyśmy posiedzieli razem do tej samej pory, ale wiadomo, nie da się tak zawsze. On pracuje fizycznie, ja jeszcze nie pracuje na stałe, więc ja rozumiem, że on tak ma, to całkiem zrozumiałe.
Czasem przeinacza to co mówię, mówi, że mówiłam to, a ja co innego mówiłam, choć na odwrót ja też czasem przeinaczam co on mówi
No i jeszcze to, że np wstanie wcześniej, jak nocuje czy na wyjeździe i niby mówi, że ok da mi jeszcze pospać i będzie cicho, a tak naprawdę nie wytrzymuje i zaraz mnie budzi
To jest wkurzające dosyć
Nudzi mu się beze mnie hehe
Na początku też mnie wkurzało, że np jak jedziemy na wakacje, to nigdy nie chce mu się nic planować, także zazwyczaj ja planuję, czyli załatwiam kwaterę, pociąg, w tym sensie, choć też tego nie lubię
No, ale przyzwyczaiłam się, no i chyba trochę mi to zaczęło wychodzić, bo często dzięki temu wiem, sprawdzę co jest ciekawego w danej miejscowości, co zwiedzić, a on pewnie gdyby planował, to by tego nie sprawdził
Owszem, też coś tam załatwi na wyjazd, ale większość ja.
No i też trochę chrapie, czasem mu nos zatykałam, na chwilę pomagało
Natomiast, jakby mój facet wpisał, to nie wpisałby chrapania, bo ja nie chrapię, wiem, bo by mi powiedział on albo ktoś z domowników. Na pewno, by napisał, że jestem często zbyt leniwa, co jest prawdą, że bałaganiara i że ciężko mi utrzymać porządek (wiadomo, nie jakiś syf, że walają się wszędzie szklanki, ale że za rzadko odkurzam, że często moje rzeczy są w nieładzie czy że ubrania często mam w nieładzie np wrzucone w kulkę, bo fakt, często tak mam, taka bałaganiara ze mnie) itp.
No i jak jest ze mną w sklepie, to narzeka po 5 minutach bycia w sklepie, poważnie
Nie należę do kobiet, które chodzą np 2 godziny po sklepach, jasne, chwilę się zastanowię, ale to nie jest długo, poważnie 5-10 minut, bo wiadomo, że np w sklepach z kolczykami, nie wezmę od razu kolczyków, bo chce by były fajne, to obejrzę, ale niedługo z 5 minut i wybieram. Moja mama to chodzi długo po sklepach, 2 godziny to minimum takie, to ja wtedy zawsze się denerwowałam, bo nie lubię tak długo
Natomiast, mimo że ja tak krótko, to mój facet już po minucie (serio), mówi "Długo jeszcze"? i już się denerwuje
Przyznam, że podobnie jak facet Anemonne, często miałam walające się butelki wody mineralnej po kilka na podłodze czy więcej, wiem, że to moje bałaganiarstwo wychodzi i że nie powinno tak być, także staram się teraz na bieżąco wyrzucać, żeby nie robić już takiego bałaganu, nie chcę po prostu mieć już takiego nawyku, by np robić tak, jak zamieszkam w przyszłości z facetem, na pewno by go to denerwowało, dlatego staram się to zmienić, jak się chce, to można to zmienić, kwestia wyrobienia nawyku, dlatego się staram pracować nad moim bałaganiarstwem
Teraz akurat widać, że wzięłam się na to, bo teraz nie walają się butelki po moim pokoju, także staram się i będę się starać dalej ![]()
Dla mnie to chłopczyk mały ma takie rozterki, że parasol jest pedalski, jak facet jest męski i elegancki to nie ma takich problemów. Zauważyłam, że raczej młodzi faceci mają takie durne myślenie bo już np mój tata, albo dziadek albo mąż totalnie nie ogarniają tego.
Wad męża nie chce mi się nawet opisywać haha
Przy czym niestety nie uważam, żeby irytujące wady komukolwiek dodawały uroku. Nie lubie ich, i chciałabym czasem żeby był jak maszyna i zebym mogla nacisnac 'delete' na te jego wady
Przez wiekszosc czasu jednak zajmuje sie soba i o tym nie mysle.
Dla mnie to chłopczyk mały ma takie rozterki, że parasol jest pedalski, jak facet jest męski i elegancki to nie ma takich problemów. Zauważyłam, że raczej młodzi faceci mają takie durne myślenie bo już np mój tata, albo dziadek albo mąż totalnie nie ogarniają tego.
Wad męża nie chce mi się nawet opisywać haha
![]()
Przy czym nniestety ie uważam, żeby irytujące wady komukolwiek dodawały uroku. Nie lubie ich, i chciałabym czasem żeby był jak maszyna i zebym mogla nacisnac 'delete' na te jego wady![]()
Przez wiekszosc czasu jednak zajmuje sie soba i o tym nie mysle.
No mój młody, jakby nie patrzeć, 27 lat będzie miał. Na pewno nie nastolatek, ale nadal młody. Pewnie kiedyś to myślenie mu się zmieni ![]()
Oni powoli dorastają ![]()
51 2013-10-22 01:11:07 Ostatnio edytowany przez Setusa (2013-10-22 01:12:48)
Oni powoli dorastają
... albo w ogóle. ![]()
Mój partner za tydzień będzie obchodził 30-ste urodziny, a czasem gdy tak na niego patrzę, nie mogę oprzeć się wrażeniu, jakbym oglądała 3-latka zapuszkowanego w ciele dorosłego faceta.
To samo tyczy się też jego taty, i o kilka lat młodszego brata.
Dla przykładu: gdy w ubiegłym roku, na mikołajki, sprawiłam swojemu partnerowi terenówkę sterowaną na pilota, całe trio szalało z nową zabawką do późnej nocy.
Wszyscy uchachani równie mocno, jakby z nieba sypnęły się pieniądze. ![]()
Mój nie jest zbyt typowy.
Nie bałagani i nie rozrzuca nic.
Gotuje i umie gotować lepiej ode mnie.
Nie bawi się zabawkami, nie gra w gry, nie cierpi piłki nożnej - w sumie żadnym sportem się nie fascynuje, może troche lubi boks.
Rano i wieczorem bierze prysznic
Zawsze wie co kupic i pamięta lepiej ode mnie.
Ale poza tym ma pakiet roznych pokreconych wad
ze az mi sie myslec o nich nie chce
NinaLafairy napisał/a:Oni powoli dorastają
... albo w ogóle.
Mój partner za tydzień będzie obchodził 30-ste urodziny, a czasem gdy tak na niego patrzę, nie mogę oprzeć się wrażeniu, jakbym oglądała 3-latka zapuszkowanego w ciele dorosłego faceta.
To samo tyczy się też jego taty, i o kilka lat młodszego brata.
Dla przykładu: gdy w ubiegłym roku, na mikołajki, sprawiłam swojemu partnerowi terenówkę sterowaną na pilota, całe trio szalało z nową zabawką do późnej nocy.Wszyscy uchachani równie mocno, jakby z nieba sypnęły się pieniądze.
No tak, pewne rzeczy się nie zmieniają ![]()
A w takich ważnych sprawach mój facet jest naprawdę ok, tylko jak tu piszemy, każdy ma wady, także to, że czasem pobawi się samochodzikiem mogę przeżyć, bo jest dobrym partnerem, więc w obliczu zalet właśnie te wady są niczym strasznym.
Oni powoli dorastają
Podobno faceci rozwijają się do piątego roku życia. Potem tylko rosną....
![]()
NinaLafairy napisał/a:Oni powoli dorastają
Podobno faceci rozwijają się do piątego roku życia. Potem tylko rosną....
![]()
![]()
Baaardzo śmieszne
Może zaraz dojdziecie w waszych nad wyraz rozwiniętych umysłach wniosku, że to właśnie my jesteśmy brakującym ogniwem u Darwina? ![]()
No ręce opadywują , Nina czasem w szoku jestem jak cię czytam normalnie , ( dobrze że pozytywnym) ![]()
No tak, pewne rzeczy się nie zmieniają
A w takich ważnych sprawach mój facet jest naprawdę ok, tylko jak tu piszemy, każdy ma wady, także to, że czasem pobawi się samochodzikiem mogę przeżyć, bo jest dobrym partnerem, więc w obliczu zalet właśnie te wady są niczym strasznym.
Jasne, że nie ma ludzi bez wad, podobnie jak nie ma ludzi bez zalet, i gdzieś to wszystko się reasumuje. ![]()
Może zaraz dojdziecie w waszych nad wyraz rozwiniętych umysłach wniosku, że to właśnie my jesteśmy brakującym ogniwem u Darwina?
Nie, no co Ty?
Przecież Neandertalczyka uwzględnił?
Paweł, a czemu Ty to wszystko bierzesz tak poważnie?
Zauważ, że to, co zostało tutaj napisane, dotyczy mężczyzn, których kochamy. Związek nie musi, a wręcz nie powinien, być śmiertelnie poważny, bo staniemy się nadęci i nudni.
Ha, nie masz pojęcia jakie ja rzeczy na co dzień słyszę od męża, gdybym miała brać je wszystkie dosłownie, to musiałbym chyba chodzić wiecznie obrażona
.
Olinko, właściwie to już możemy się poobrażać, bo wychodzi na to, że jeśli zadajemy się z takimi okropnymi mężczyznami to musimy być głupie ![]()
To co, strzelamy focha?
Z drugiej strony głupia przy żółtej, jadowitej, kłapiącej jadaczką skorpionicy brzmi całkiem niewinnie
.
Z drugiej strony głupia przy żółtej, jadowitej, kłapiącej jadaczką skorpionicy brzmi całkiem niewinnie
.
A skad Ty wzięłaś tę żółtą, jadowitą, kłapiącą jadaczką skorpionicę? Czy tak Cię Twój małżonek określa, u którego Ty widzisz jedynie, że ma niepodzielną uwagę?
I dlaczego żółta? Reszta może się i zgadza...
![]()
Ci dam, się zgadza!
![]()
Żółta, bo niektóre skorpiony są żółte, a skorpion to mój znak zodiaku.
Tak, jak się droczymy (proszę nie mylić z kłótnią
), to takie właśnie milusie uprzejmości słyszę z ust mojego mężczyzny
.
Olinko ![]()
A skąd przeświadczenie że ja tak poważnie to odbieram, obgryzając paznokcie z nerwów ?
Nic bardziej mylnego ,tylko czasem męska dumka każe mi odpisywać niepoważnie, na jeszcze mniej poważne teksty iż jesteśmy niedorozwinięci
Ot z przekory choćby
Vinga to że waszym facetom się czka z obgadulstwa, to nie znaczy iż uważam że wasi faceci są okropni ![]()
Ja za bardzo nie lubie normalnych facetów, takich co oglądają mecze, grają w gry i mają kumpli i lubią pić piwo z nimi i bałąganić, i nie umieją nic ugotować, albo nic w domu nie robią.
Wadą mojego męża jest napewno to , że jak on coś robi nie można nic do niego mówić bo zachowa się niegrzecznie, ale jak ja coś robie to potrafi gadać bez przerwy, a nawet wołać mnie żebym przyszła i coś zobaczyła.
Wadą jest to , że nie można do niego mówić wprost o problemach, trzeba mówić zagadkami i nie tłumaczyć nic w prosty sposób, bo wtedy nie będzie zainteresowany.
Naszła mnie jeszcze jedna refleksja po wczoraj: nie lubię u mojego także tego, że ma momenty, kiedy bez przerwy gada i nie ma siły, żeby go skłonić do zamilknięcia (najczęściej włącza mu się, kiedy chcę iść spać). Większość kobiet narzeka że partnerzy z nimi nie rozmawiają, ja natomiast mam chwile, w których mam ochotę poczęstować mojego mordoklejką, bo zachowuje się jak Osioł ze Shreka ![]()