witam, od pewnego czasu spotykam sie z chlopakiem a mianowicie w lipcu zaprosil mnie na wesele i od tamtej pory mniej wiecej co tydzien w weekend sie spotykamy. na poczatku bylo fajnie cieszylam sie z tych spotkani myslalam ze moze cos z tego bedzie, ale od paru tygodni nei wiem co sie dzieje ze mna ale spotkania z nim nie ciesza mnie spotykam sie z nim od tak, widze ze chlopak sie angazuje i nawet mu zalezy. a jeszcze 2 tyg temu spotkalam sie ze znajomymi ze studiow i poczulam calkiem inne zycie taka nie zaleznosc ze fajnei jest byc samemu bo nie trzeba sie nikomu tlumaczyc i po tym spotkaniu jeszcze bardziej poczulam taka niechec do spotkan z nim. co mam zrobic? czy powiedziec mu zeby narazie sie nie angazowal przed tym niz poprosi mnie o chodzenie bo tak mzoe sie stac. z drugiej strony sie boje ze jak go odtrace to moge pozniej zalowac i zostac sama poniewaz mam juz 25 lat wiec mloda nie jestem. a ostatnio wlasnie przez to chodze taka zdolowana ze nawet nie wiem co mam robic ze swoim zyciem prosze o pomoc i wsparcie
Podobne tematy
Nooo, poddaje pod wątpliwość Twój wiek, bo "prosić o chodzenie" w tym wieku...? Noale dobra, wszystko jedno, nie o to tu chodzi
Skoro nic do niego nie czujesz i złapałaś bakcyla singlowego, to nie ma sensu chłopakowi robić nadziei. Porozmawiaj z nim i powiedz, że nic z tego nie będzie. A być z nim na siłę tylko dlatego, że się "starzejesz" też jest bez sensu ![]()