zdołowana pracą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez aga25* (2008-10-02 23:11:15)

Temat: zdołowana pracą

Nie wiem jak jest u was ale ja zaczynam się dołowac z powodu pracy. Całe moje życie chciałam do czegoś dojśc ciężko pracowałam aby skończyc zaoczne studia mając nadzieje że po nich znajde dobrą prace jadnak stało sie inaczej. Zaszłam w ciąże i z ogromnym trudem obroniłam dyplom. Lubiłam się uczyc i zdobywac nowe umiejętności jednak ciąża była zgrożona i studia musiałam odostawic na bok a potem no cóż mały był chorowity a ja nie dostałam zgody na urlop wychowawczy bo miałam jeszcze miesiac do końca umowy.
Obroniłam na szybko dyplom i miałam nadzieje że teraz pomimo małego dziecka znajde prace nie jak poprzedni w markecie ale w biurze i niestety myliłam się.
Musiałam znowu stanąc na kasie , mój mąż miał niskie dochody i nie był w stanie nas utrzymac pomimo że mieszkaliśmy z moimi rodzicami.
Miałam dośc pracy po 10 godzin za 800zł więc zrobiłam dwa kursy dokształcające i zaczełam szukac .
Znalazłam prace na produkcji na ulicy na której mieszkałam 3 zmiany do pon-do piątku.
cały czas szukałam innej pracy ale na rozmowach mówili że nie mam stażu lub doświadczenia.
I tak 3 lata pracowałam fizycznie aż awansowałam na operatora maszyn nie powiem bo pieniadze były całkiem niezłe jednak dalej marzyłam o czymś innym.
W końcu kupiliśmy dom w innym mieście i praca na produkcji nie wchodziła w gre raz z powodu dojazdów a dwa z powodu braku opieki nad małym. Jak mieszkałam z rodzicami to odbierali małego z przedszkola lub gdy mieliśmy nocną zmiane to brali go do siebie a teraz już musieliśmy polegac na sobie.
Rozpaczliwie szukałam pracy i znalazłam dali mi szanse ale nie cały etat w moim miasteczku w biurze.
Praca super ale okazało się że jednak etatu nie będzie wcale mało tego praca jest popłudniami i całą pensje preznaczam na nianie. Mąż pracuje od rana do wieczora i mamy mało czasu dla siębie a ja już sama nie wiem szukam innej pracy i nic nie chce znowu wylądowac na kasie w tej pracy musze zostac do końca roku żebym miała bezrobocie w razie czego ale na prawde mam dośc tyle lat nauki charowania by coś w życi osiągnąc i co
czasami myśle że albo jestem głupia albo niezaradna mam tyl znajomych co pracują w biurach nie mając zrobionej matury a ja to tylko praca fizyczna chciała bym pomuc mężowi bo spłacamy kredyt no i gdybym miała lepszą prace to odpadła by niania a tak czy zemną jest coś nie tak?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zdołowana pracą

nie aga to nie twoja wina tylko naszego chorego systemu.Ja też siedzę teraz w domu i tylko mąż pracuje a mamy dwoje dzieci i nie powiem ciężko jest bo musimy polegać tylko na sobie ponieważ moi rodzice nie żyją a męża mieszkają daleko.już 2 lata siedzę w domu przede mną jeszcze 2-chyba zwariuję a mimo to że mieszkam w Stolicy wiecznie jest problem żeby z wykształceniem zdobyć pracę.A nie mogą ci pomóc znajomi którzy pracują w biurach-piszesz że tak jest więc może oni mieliby jakiś kontakt i rękę na pulsie?też pracowałam kiedyś na produkcji jako operator maszyn dokładnie jako operatorka pił tarczowych-niesamowicie ciężkie i odpowiedzialne zajęcie,a do tego pieniądze nie adekwatne do wykonywanej pracy.
Życzę ci powodzenia w poszukiwaniach-mam nadzieję że w końcu coś znajdziesz.

3

Odp: zdołowana pracą

to fakt system jest chory ale i pracodawcy mają dziwne wymagania 25 lat po studiach no i co najmniej 2 lata na podobnym stanowisku. A co do znajomych to fakt pomogli by ale  jak ide na rozmowe i mówie że mam 4 letnie dziecko to od razu dziękują nie rozumiem bo owszem dzieci chorują ale panna bez dzieci też będzie chciała kiedyś miec rodzine i zajdzie w ciąże więc w czym problem.

4

Odp: zdołowana pracą

niestety tak jest w tym naszym kraju , że jak nie masz znajomości albo dużego szczęścia - to nici z satysfakcjonującej pracy.  sad Dużym atutem jest dobra znajomość języka obcego - powiedziałabym , że to bardziej jest nawet brane pod uwagę niż studia. Zwłaszcza , gdy studia nie są poparte doświadczeniem zawodowym w danej dziedzinie a język potrzebny w danej firmie.
Jest to przykre bo gdzieś trzeba to doświadczenie zdobyć! Ale gdzie, skoro nikt nie chce zaryzykować?
Aga - przerabiałam kiedyś to co Ty i miałam podobne dylematy. W chwili obecnej jestem zadowolona z tego co robię i wierzę , że też Ci się w końcu uda. Sytuację miałam podobną z dzieckiem. Trafiłam poprostu na kogoś kto zaryzykował. Ale dobra rada podszlifuj język - to naprawdę otwiera wiele możliwości. POWODZENIA! smile

5

Odp: zdołowana pracą

pewnie tak tyle że na razie to finał taki że pozostaje mi zrezygnowac z obecnej pracy i iśc na bezrobocie bo niestety przedszkole i niania wyszły dokładnie tyle co pensja nawet na paliwo nie zostało sad

6

Odp: zdołowana pracą

właśnie!jakoś tak dziwnie u nas w kraju się składa że jak powiesz magiczne słowo mam dziecko to widać jak na twarzy pracodawcy skupiają się brwi,zaciskają usta,a wzrok staje się rozbiegany po czym słyszysz:dziękujemy pani oddzwonimy,lub też od bardziej szczerego:niestety ma pani małe dziecko a to wiąże sie z kłopotami w dotarciu do pracy i ble ble ble więc do widzenia,przykro nam .
Ale widać niestety że wcale nie jest mu przykro!!!
Miało być lepiej ,tyle reklam porobili jaki to szef przyjazny matce z dzieckiem ale to tylko mydlenie oczu jak widać rzeczywistość jest zupełnie inna.
Trzymaj się Aga i nie daj się zaszuflatkować!!!jesteś matką al jesteś także kobietą która potrafi podzielić macierzyństwo z pracą i z całego serca ci życzę żeby ci się udało.przede mną jeszcze 2 lata siedzenia w domu ale jak tylko mały pójdzie do przedszkola idę do pracy i mam głęboką nadzieję że mi się uda.

7

Odp: zdołowana pracą

Czytam to co napisałyście- i też ubolewam,że nie jest Wam dane bez kłopotów finansowych wychowywać  Wasze dzieci. Tylko proszę pamiętajcie o jednym - piszę to -mając dorosłe dzieci- w przyszłości przyjdzie Wam zapłacić "frycowe" za pracę. Ja - gdy miałam małe dzieci pracowałam zawodowo- i nie mogąc się"wyrobić" - przynosiłam całe torby pracy do domu.W tym czasie - z dziećmi był mąż.Jednak ..... czasem jakby z przekory .... dzieci zwracały się z czymś do mnie.Przyznaję- dostawały odpowiedź....... nie przeszkadzaj..... widzisz,że pracuję.Po jakimś czasie - siedzieliśmy z mężem na kanapie- córka podeszła do męża z jakimś swoim problemem- pokazując,że ja nie istnieję.... jakbym była niewidzialna.Wtedy sobie uświadomiłam,że sama do tego doprowadziłam- do statusu maszynki do produkcji pieniędzy.Bardzo źle się z tym poczułam ...i zaczęłam "odbudowywać" stosunki z dziećmi- najpierw oczywiście przeprosiłam je za swoją duchową nieobecność. Teraz wiem,ze udało mi się to- bo mam z dziecmi dobry kontakt......... ale niewiele brakowało.Praca jest ważna- ale rodzina z pewnością ważniejsza i chociaż te cholerne pieniądze decydują  o tak wielu czynnikach ....proszę,uważajcie by ta pogoń nie sprawiła,że ominie Was coś pięknego.

8

Odp: zdołowana pracą

Wiesz Danusiu dziewczynom chodziło raczej o fajną pracę a niekoniecznie o harówkę i brak czasu na cokolwiek. Masz 100 % racji w tym co piszesz - rodzina najważniejsza! Ale ... pracować trzeba..... a mama zadowolona ze swojej pracy to mama uśmiechnięta i szczęśliwa. To dzieciom się udziela.

Osobiście uważam , że praca biurowa ( a o takiej marzy aga 25 ) to mądre rozwiązanie i mniej wyczerpujące niż supermarket czy obsługa jakiś maszyn. Byle z głową i dla rodzinki musi się znaleźć czas.

Aga nie ustawaj w poszukiwaniach - mam przeczucie, że jesteś tak uparta w dążeniu do celu , że dopniesz swego. A póki co spędzaj czas z malutkim .... i szukaj! smile

9

Odp: zdołowana pracą

nie tędy droga żeby dziecko dać do kojca a samemu na 8 godzin utonąć w papierkach,lub dziecko niani,babci,czy komu tam a samemu do roboty.Chodzi o to żeby było to zajęcie inne niż dom i dziecko w granicach rozsądku,jeżeli w domu to wtedy kiedy maluch śpi lub jest zajęty zabawą,jeżeli poza domem to na 4-5 godzin żeby maluch nie czuł się opuszczony przez mamę ,nawet  te 4-5 godzin daje dodatkowy pieniądz a do tego poprawia samopoczucie sam fakt wkładu w dorobek rodziny i kontakt z ludźmi.
Ja chciałam otworzyć własny kawałek biznesu ale po rozmowie z mężem stwierdziliśmy że musimy poczekać bo malutki jest za mały a na początku trzeba się poświęcić w biznesie żeby coś osiągnąć także muszę uzbroić się w cierpliwość.

10

Odp: zdołowana pracą

Gdybym mogła to tak na prawde została bym na  pół roku w domu siedząc na bezrobociu ale niestety mam jeszcze 2 miesiące do końca umowy no i ten kredyt a niestety i do nas przychodzi kryzys ze stanów więc musze szukac.
Zgadzam sie z Danusiom odnośnie zaniedbywania dziecka a konto pracy jednak osobiście mam tylko 2 znajome które mogły zostac w domu bo mieszkają z rodzicami więc odpadły im koszty wynajmu i większośc opłat. Sama wiem że utrzymac 3 osoby za 1000 zł to nielada wyczyn a jeszcze jak ktoś ma zajętą hipoteke i jakieś raty to niestety ale bez obu pensji się nie da.
Kuba na pewno ucierpiał na tym ze pracujemy oboje jednak gdy nie ma sie pomocy rodziny i jest si e zdanym tylko na siebie trzeba wybierac .Czasami nasze wybory maja na celu dobro dziecka w przyszłości,
dzięki temu że moi rodzice ciężok pracowali ja mogłam kupic dom i wziąsc kredyt w niewielkiej kwocie w stosunku do całości więc odpadł mi wynajem i borykanie sie z problemem mieszkania a to bardzo wiele w dzisiejszych czasach.
Wiadomo że kwestie materialne nie zastąpia miłości ale każda z nas chce zapewnic dziecku to co najlepsze pomuc w dalszym życiu ja równierz chce aby mój syn jak dorośnie miał zapewniony start.

11

Odp: zdołowana pracą

to jest to nasze pomylone państwo że nie ma z nikąd pomocy dla młodych ludzi.W stanach są przedszkola w pracy gdzie pracuje mama,nie ma tam takich schodów jak u nas żeby coś osiągnąć-Zastanawiam się kiedy u nas będzie coś takiego

12

Odp: zdołowana pracą

Macie rację - ja piszę z perspektywy osoby będącej już na końcu pracy zawodowej.Teraz jest duzo gorzej niz było kiedyś.Jednak  sugestia- by w pogoni za tym co niezbędne do życia -nie stracić takiego prawdziwego kontaktu z bliskimi- jest ciągle aktualna.Od wielu lat pracuję w firmach prywatnych i widzę jak eskaluje pęd do dóbr materialnych w wykonaniu ich właścicieli.I właśnie Ich dzieci- uważają sie za" pępek świata" bo mają szmal na wszystko o czym zamarzą.Nie ma natomiast czasu na naukę elementarnych zasad kindersztuby......... szacunku dla innych- szczególnie biedniejszych ludzi........ na zwykłe ....... dzień dobry.To jest przykre.Wiem- teraz młodzi ludzie spłacają kredyty zaciągnięte na mieszkania,jest trudno.... czasem bardzo-zwłaszcza jak żyje się z jednej pensji - ale potraktujcie proszę to co piszę - jako troskę - by nie zapomnieć w tym wszystkim o wartościach niewymiernych.

13

Odp: zdołowana pracą

Danusia piszesz bardzo mądre słowa i ja również tak uważam. Ten wszechobecny brak moralności , skrupułów u młodych ludzi to na pewno efekt zaniedbań w rodzinie. Niestety nie da się ukształtować człowieka , który kiedyś wyrośnie na kogoś wartościowego i wrażliwego na drugą osobę , gdy spędza się z dziećmi godzinę dziennie lub tylko niedzielę.
Ja pracuję 8 godzin ( 7-15 ) i niekiedy mam wrażenie , że mój czas musiałby być z gumy. Staram się na maksa wykorzystać mój czas dla bycia razem z dzieckiem ale niekiedy mam wrażenie, że ze zmęczenia padne. A gdybym pracowała całe dnie to chyba zeżarły by mnie wyrzuty sumienia. Dlatego współczuję tym kobietom , które nie mają wyjścia.

14

Odp: zdołowana pracą

Asiulek...... takie dylematy ... że za mało czasu się poświęca rodzinie i dzieciom- ma prawie każda pracująca kobieta.Mnie nie chodzi o taką normalną pracę....pracową.... ale o "zażarty wyścig szczurów".Przecież aby jak mówisz kształtować charakter- można dziecko włączać w swoje obowiązki- np. uczestnictwo w pracach domowych typu: sprzątanie,pichcenie,zmywanie.Wtedy jest fajna okazja do rozmów-a i przy okazji dziecina "liźnie" tego i owego-pożytecznego w życiu.

15

Odp: zdołowana pracą

Moja kierowniczka siedzi w pracy po 12 a nawet 15 godzin i soboty ma synka w wieku mojego jednak sama nam powiedziała że gdyby nie to to by ją zwolnili z powodu częstych chorub dziecka.

16

Odp: zdołowana pracą

Jasny gwint............ to jest gorzej- niż myśłałam

17

Odp: zdołowana pracą

ja pracuje po 6 godzin ale z tej pracy to nawet na przedszkole nie starcza dramat ona nie ma życia rodzinnego jednak ma na spłate hipoteki i tak to wygląda dramat gdybym mogła to tym pojechał do irlandi bo tam kobiety mające dzieci moją inne warunki najpierw dziecko potem praca taka jest polityka pracodawów przynajmniej tak mi opowiadała kuzynka która tam wyjechała z rocznym dzieckiem.

18

Odp: zdołowana pracą

wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.Irlandia-może ale jak tam pojedziesz to też się okaże że żeby ci się opłacało to musisz pracować.
Ja przy pierwszym dziecku pracowałam po 16-18 godzin,później przeniosłam się do pracy mundurowej i okazało się że muszę pracować po 24godziny i mam bardzo samodzielną córkę ale czasami trudno mi z nią rozmawiać-ma teraz 15 lat i często widzę że ten okres kiedy buduje się więzy między rodzicem a dzieckiem uciekł mi bezpowrotnie.Pewnie złapiemy wspólne tematy jak sama będzie już dorosłą kobietą.Teraz przy drugim dziecku jestem w domu i poświęcam mu swój czas-mogę sobie na to pozwolić dzięki mężowi,ale widzę czasami jak córka z zazdrością patrzy że dla niej nie miałam tyle czasu.

19

Odp: zdołowana pracą

Brysiu- każda matka przechodzi przez to samo- wiek dojrzewania swojej latorośli.I nie ma skarbie żadnej Twojej winy- w tym okresie życia jesteśmy wrogami swoich dzieci w Ich  mniemaniu oczywiście . Moje młodsze koleżanki pytały mnie często......... czy to długo jeszcze,bo nie wyrabiam,zgłupieję albo "trząsnę" dziecięciem.Nie ma na to reguły jak to długo potrwa- ale uwierz mi- skończy się - bo w pewnym momencie Twoja córka dostrzeże w Tobie nie "zrzędzącego" zgreda...... a normalną kobietkę-borykającą się z problemami życia.Pracowałaś- bo musiałaś- jak każda z nas ,która może to robić.Czasem......... uciekałaś......bo tak było wygodniej,korzystniej ......... w pewnych okolicznościach.Zawsze jak się ma więcej niż jedno dziecko..... a szczególnie przy takiej różnicy wieku dzieci jak u Ciebie - jest bunt....tej gorszej i znów.......w jej mniemaniu.Brysiu- moje dzieci są dorosłe-między nimi jest różnica 3 lat.Gdybyś Ich posłuchała........córka wspominając dzieciństwo uważą,że więcej czasu poświęcałam synowi- a syn twierdzi coś odwrotnego.Czy to rywalizacja????? w jakimś sensie na pewno tak. Coś mi mówi,że Twoja córka jest tak samo "temperamentna" jak Ty....... między Wami zawsze będzie iskrzyć......... wiem bo mam to samo ze swoją.My się bardzo kochamy... ale szczególnie na odległość- gdy jesteśmy razem więcej niż 3 dni- uwierz mi ......lecą gromy. Tak to już jest i nie mamy na to wpływu.

20

Odp: zdołowana pracą

zgadza się ze często na tym cierpią nasze dzieci ale niestety nie wszyscy mamy możliwośc aby nie pracowac

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018