Kręciłam się wokół tematu no i chyba nadszedł ten czas kiedy należy stawić czoła swojemu ciału.
Otóż przed porodem przy wzroście 165 cm ważyłam 57 kg max. Zawsze wydawało mi się, że i tak coś tam przydałoby się zrzucić do momentu, kiedy na świat przyszła moja córka i wszystko diametralnie się zmieniło.
Nieregularne jedzenie śmieci (bo przy małej i całym domu na głowie nie było czasu na normalne jedzenie), batonik zjedzony w biegu czy zamówiony fast food na kolację bo człowiek nie miał ochoty i siły na przyrządzenie jakiegokolwiek posiłku.
Tydzień może 2 po porodzie z wagi 74(w dzień porodu) spadło na 62. Myślę sobie: No super! Jeszcze troszeczkę i wrócę do swojej wagi, aż tu nagle miesiąc po miesiącu kilogramów zamiast ubywać, przybywało. Z magicznych 62 zrobiło się...70. Zamarłam.
Wiem. Moja wina. Naprawdę to wiem i jestem tego świadoma.
Przeszkadza mi to we wszystkim. Bolą mnie plecy, nie mogę spać, a o seksie już nie wspomnę.
Owszem, jest seks ale ze stu procentowej jakości stało się to jakieś beznadziejne minimum. Marzę o bieliźnie i gorących uniesieniach z mężem i wiem, że On też tego pragnie, ale po prostu się wstydzę. Źle się czuję z samą sobą i nie chcę, aby On czuł się źle patrząc na mnie i moje ciało, które zmieniło się o 180 stopni.
Nie chcę tu najeżdżania na mnie czy jakiegoś współczucia.
Chcę rad. Chcę propozycji diet i ćwiczeń, które mogę wykonać w domu póki pogoda nie pozwoli na wyjście z domu.
Od razu mówię, że nie szastam kasą więc drogie diety czy ćwiczenia na basenie czy siłowni niestety odpadają.
Do dyspozycji w domu mam skakankę, rowerek i mogę kupić hula hop bo słyszałam, że jest skuteczny. No i mam rolki i zwykły rower, ale to opcja na cieplejsze(bynajmniej te bez śniegu dni).
Będę niezmiernie wdzięczna za rady i pomoc z Waszej strony.
Jesteście jedyne/jedyni, którym napisałam co mi na wątrobie leży. Jestem zbyt czuła na tym punkcie, aby porozmawiać o tym z kimkolwiek z mojego otoczenia.
Proszę o jakiekolwiek pomysły na dietę i ćwiczenia. Dodam, że jestem zielona w tej kwestii. Nigdy nie stosowałam diet, ani nie ćwiczyłam jakoś sumiennie.
Jednak dodam, że jestem gotowa na wyrzeczenia i poświęcenie bo to wszystko zwyczajnie zabrnęło za daleko.