Witajcie! Zwracam sie na forum, poniewaz licze sie z doswiadczeniami innych. Mam 19 lat. Gdy mialam 16 lat zaczelam chodzic z moim chlopakiem o 2 lata starszym, wtedy tez mielismy swoj pierwszy raz. Na poczatku nie widzielismy poza soba swiata, ale pozniej zaczely sie klotnie i zazdrosc z jego strony, wiec zerwalam. Od przyjaciol slyszalam jak bardzo przezywal nasze rozstanie. Po niecalym roku, wrocilismy do siebie. W tym czasie jak nie bylismy razem, kazdy z nas mial innego partnera ale zaden z nas nie spal z nikim. Po przerwie nasz zwiazek kwitl, bylismy nierozlaczni. Wszystko robilismy razem. Kochalismy sie nad zycie. Klocilismy sie ale zawsze sie pozniej godzilismy. jest bardzo dobrym chlopakiem. Troskliwy, kochajacy, wierny, bez nalogow, szczery, uczciwy. Za 3 miesiace beda 2 lata jak chodzimy w 2 zwiazku. Problem sie zaczal wtedy, gdy zaczelam spedzac czas z przyjaciolmi. Gdy bylam za granica, calowalam sie z innym, czego pozniej zalowalam, ale przerazilo mnie to ze bylam zdolna do tego by go zdardzic. Zaczelam chodzic bez niego na imprezy, rozmawialam i poznalam wiele innych ludzi. Zawsze konczylo sie to ostra awantura, ze go nie szanuje i bylam gdzies bez niego, ze rozmawialam z innymi. Dopiero teraz zauwazylam jak zazdrosc go potrafi zmienic w agresywnego i nieobliczalnego. Jest zly i placze jednoczesnie. Jest zazdrosny o wszystko, nie moge sie spotkac z kolezankami. Denerwuje sie jak nie mam ochoty sie spotkac, choc prawie codziennie sie widzimy. Caly czas mnie kontroluje i nie ufa mi, z jednej strony ma prawo bo wiele razy go oklamalam, ale tylko dlatego zeby uniknac jego zlosci. Zaczelam sobie zadawac pytanie czy naprawde go kocham, po tym jak widzialam jaki naprawde moze byc nie moge czasami na niego patrzec. Caly czas mi mowi ze nie mam go ranic kolejny raz i zostawiac go. Ze zrobi dla mnie wszystko. A ja nawet odsuwam sie jak chce mnie przytulic. Ostatnio zrobilismy sobie przerwe, ktora trwala tydzien bo on na sile chcial wrocic i twierdzil ze sie juz zmienil ale dalej jest to samo. Nie ukrywam podobaja mi sie inni faceci, ale wiem jacy sa. jestem prawie ze pewna ze jakbym z nim zerwala to bede tego kiedys zalowac, bo takiego kochajacego chlopaka juz nie znajde. Jestem swiadoma tego ze pisze jak jakas gowniara, ale ja po prostu nie wiem co mam robic, serce mowi inaczej a rozum przestrzega. Nikt ze znajomych nie potrafi mi pomoc. On caly czas do mnie pisze i pyta jak sie czuje, ze teskni a ja?? Mam wrazenie ze wogole nie tesknie, ale wiem ze to moze sie zmienic. Prosze pomozcie mi, bede bardzo wdzieczna za kazdy sensowny komentarz
Podobne tematy
Jest zazdrosny o wszystko, nie moge sie spotkac z kolezankami. Denerwuje sie jak nie mam ochoty sie spotkac, choc prawie codziennie sie widzimy. Caly czas mnie kontroluje i nie ufa mi, z jednej strony ma prawo bo wiele razy go oklamalam, ale tylko dlatego zeby uniknac jego zlosci.
jestem prawie ze pewna ze jakbym z nim zerwala to bede tego kiedys zalowac, bo takiego kochajacego chlopaka juz nie znajde.
Nie piszesz jak "gówniara". Stawiasz bardzo ważne pytania.
Postaram się napisać, jak to widzę. Przede wszystkim traktujesz zazdrość jako potwierdzenie miłości, kochanie, a jest dokładnie odwrotnie: zazdrość jest świadectwem skupienia się na własnych korzyściach, jest świadectwem traktowania Osoby jak przedmiotu, o który się troskliwie dba, ale tylko wtedy, gdy spełnia oczekiwania.
Są dwa znamiona rozwijającego się uczucia: akceptacja i zaufanie. W tej, opisanej przez Ciebie relacji, brakuje obu.
Pocałunek "z innym" był zapewne testem, czy coś poczujesz, rodzajem próby dla uczucia. Nie bez znaczenia jest to, że "pierwszy raz" przeżyłaś z Nim. Szanujesz siebie, dlatego nie traktujesz lekce także swojego Chłopaka. To ważne.
Twoje przekonanie o tym, że zerwanie spowoduje niepowodzenie w przyszłości. Otóż może się tak zdarzyć, ale tylko wtedy, gdy to Twoje przekonanie spełni rolę "przepowiedni samosprawdzającej się", to znaczy, kiedy potraktujesz bycie z kimś innym jako tabu. Wtedy Twoje zachowanie i przekonanie spowoduje niepowodzenie, ale nie fakt zerwania, jeśli to zerwanie wynikać będzie z przemyślanej i dojrzałej decyzji, opartej na rozwadze i odpowiedzialności za siebie i tę drugą Osobę.
Decyzja wypracowana, biorąca pod uwagę przeszłość, ale także teraźniejszość i przyszłość, nie zaciąga negatywnych konsekwencji. Aby tak było odpowiedz sobie na pytania:
Jakie są Twoje uczucia ?
Czy na podstawie dotychczasowych doświadczeń możesz spojrzeć w przyszłość z nadzieją?
Czego chcesz i do czego dążysz?
Ponieważ niczego nie deklarowałaś, nie ślubowałaś i nie masz zobowiązań wobec Twojego Chłopaka, więc masz prawo podjąć decyzję, w której uwzględnisz swoje dobro obecne i przyszłe, także w obronie tego wszystkiego, co było miedzy Wami dobrego i wartościowego.
W Twoim opisie są pewne znaki ostrzegawcze. Znaki są nośnikami znaczeń, które realizują się w przyszłości. Zaborczość i zazdrość niszczą relacje z zadziwiającą skutecznością.
Powodzenia.
Dziekuje bardzo Animus. Twoja wypowiedz bardzo mi pomogla. Postaram sie to rozpatrzyc, nie mam latwej decyzji przed soba. Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze. Jak narazie chcialabym skonczyc ten zwiazek, ale poczekam jeszcze bo nie chce pochopnie postepowac. Najbardziej mnie boli jak widze jak on placze i prosi zebysmy byli razem i sie kochali tak jak kiedys. Jest bardzo dobrym czlowiekiem i uwazam, iz zasluguje na szczera milosc.
4 2013-10-18 16:09:37 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-10-18 16:10:47)
Dziekuje bardzo Animus. Twoja wypowiedz bardzo mi pomogla. Postaram sie to rozpatrzyc, nie mam latwej decyzji przed soba. Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze. Jak narazie chcialabym skonczyc ten zwiazek, ale poczekam jeszcze bo nie chce pochopnie postepowac. Najbardziej mnie boli jak widze jak on placze i prosi zebysmy byli razem i sie kochali tak jak kiedys. Jest bardzo dobrym czlowiekiem i uwazam, iz zasluguje na szczera milosc.
Jak pisał Cyprian Kamil Norwid "Bo ja wierzę w pot czoła i krew, ale nie łzy".
Norwid uchodzi za trudnego, więc dodam, że wierzył w pracę i poświęcenie.
Witajcie Kochani!!
Nawiazujac do mojego wczesniejszego wpisu.. Zerwalam z nim. Najgorsze jest to ze znajomi mi ciagle powtarzaja ze mam do niego wrocic, bo jest wrakiem czlowieka beze mnie i kocha mnie nad zycie. Ostatnio rozmawialam z nim przez telefon, z placzem mnie blagal zebysmy byli znowu razem i pytal czy od tak potrafie zapomniec o tym co bylo miedzy nami i czy nie pamietam pieknych spedzonych razem chwil. Powiedzial ze jak zobaczy mnie z innym chlopakiem to popelni samobojstwo. Co ja mam zrobic!!! Wiem ze napewno nigdy nie spotkam tak kochajacego mnie chlopaka, ale to jest meczace. Slowa kocham Cie nie maja juz dla mnie znaczenia, bo caly czas je powtarza i staly sie dla mnie bezuzyteczne, bez znaczenia. Nie chce do niego wracac, bo nie czuje do niego tego co kiedys. Jedyne co mnie boli to jest to ze boje sie ze zrobi sobie krzywde lub bedzie robil sceny przy innych ludziach np na imprezie jak sie spotkamy. Nie chce go miec na sumieniu ale tez nie zamierzam z nim z litosci.. Prosze pomozcie co mam zrobic
Nie wracaj do niego, bo on tego chce. Ty masz tego chcieć. Jeśli nie chcesz, nic nie rób.
Zajmij się swoim życiem.
Ale noje sie ze sobie zrobi krzywde, wiem ze jest do tego zdolny. Jest bardzo wrazliwy przez co milosc jest u niego jest na pierwszym miejscu
Nic sobie nie zrobi. To taki szantaż, żebyś do niego wróciła.
A nawet jeśli zrobi - trudno.
Jeśli się martwisz, zagadaj z jego mamą, powiedz jej, że boisz się, żeby sobie nie zrobił krzywdy.
NIC więcej nie możesz i nie powinnaś robić. Masz swoje życie.