netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

57 odpowiedzi9 660 wyświetleńzałożony przez Luna33, 11.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1

Temat: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Witajcie!

Chcialabym poznac Wasza opinie na temat kontaktow dzieci z ojcem po rozpadzie toksycznego zwiazku?

Dodam ze moj eks partner byl uzalezniony od sterydow,5 razy w tyg silownia,agresja,brak wstydu,szastanie pieniedzmi,bicie innych za pieniadze,bicie psa za zlanie sie w domu- nie mial czasu zeby z nim wychodzic.Kiedys nawet piesek wyladowal na scianie robiac glowa dziure na oczach dziecka,rasizm,kompletny brak poczucia obowiazkow wobec dzieci,uzaleznienie od tel nawet podczas seksu ciagle ktos do niego dzwonil,handel amfetamina,ziolem,2 razy wiezienie,prace spoleczne za pobicie chlopaka pod pubem hmmm ....co by tu jeszcze dodac aaaa zapomnialabym ja jestem szmata i zimna suka ale " kocham Cie " mowil jak nikt inny. 4 letniemu Dziecku obrywalo sie za to ze jest za glosno gdy "tatus" spi po nocce a ona tego nie moze zrozumiec i spiewa na glos.aaaa jeszcze waz ktorego karmil kroliczkami, swinkami morskimi,nagrywal i szukal poklasku wsrod znajomych.
Kiedys bylam zdania ze nawet najgorszy ojciec powinien miec kontakt z dziecmi dopoki nie spotkalo mnie to co opisalam wyzej.Zerwalam wszelki kontakt by moc wychowac dzieci zdrowe psychicznie.

2

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Witaj Luna

Ja już od kilku lat jestem po rozstaniu się z ....
Ale jeśli chodzi o kontakt dzieci, na pewno będzie
się zmieniał  w miarę  jak dzieci będą dorastać (kontakt)
rozmowy telefoniczne , akurat u mnie tak jest. Zmienia się
i dużo się zmieniło. Ja nie kontaktuje się od chwili wyjazdu
z miejsca gdzie powiedział mi że koniec związku bo ....( zdrada)
pomimo jego usilnych telefonów,aby ze mną porozmawiać ,
przekazywałam dzieciom że nie mam o czym rozmawiać z nim....
Zdradził  więc niech zajmie się .........  Z dziećmi rozmawia,ale krótko.
Kiedy dziecko zachorowało to tak w ogóle przypomniał sobie że ma
gdzieś 3000 tys km . A i telefony są  do dzieci , bo teraz to już każdy
z nich posiada.... są dorosłe.


Pozdrawiam

3

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

luna, przeraża mnie to, co piszesz
przeraża mnie to, że ani przez moment, w twoich rozważaniach nie pojawiła się refleksja na temat potrzeb twojego dziecka, jego bezpieczeństwa, oczekiwań i praw
przeraża mnie to, że jestes (jak opisujesz) tak samo egoistyczna, nastawiona na branie i nieczuła jak twój eks

wiesz dlaczego/
bo dla dziecka rodzicie zawsze są najważniejsi
nie musza być najlepsi - bo przecież wy - tworząc toksyczny związek, pełen agresji, przemocy, nienawiści-nie by;liście najlepszymi rodzicami, jacy mogli się trafić waszemu maluchowi, prawda?/

ale zawsze, dla waszego dziecka będziecie NAJWAŻNIEJSI I NAJBLIZSI

niezależnie od tego, czy decyzje podejmiesz ty, czy facet - jak byłymilionka - nie stanie na wysokości zadania - twoje dziecko będzie opuszczone przez ojca, samotne, a w przyszłości będzie obwiniać się, że ojciec nie chciał z nim kontaktu, i to jego wina, bo jest nic nie wart
będzie tęsknił za ojcem - czy go zna czy nie zna - będzie tęsknił - bo będzie tęsknił za ojcem "jako takim"... za ojcostwem, opieką,

NIE MASZ prawa odbierać dziecku relacji z ojcem - nawet, jesli nie będa najlepsze, najpiekniejsze
NIE MASZ prawa, decydowac za twoje dziecko, nastawiać je, mącić mu w głowie i pozbawiać ojca

MUSISZ ponieśc konsekwencje swoich decyzji - to ty wybrałaś tego faceta na jego ojca - wybrałas go z całym bagażem, z przeszłością, sterydami i przyszłością- a zatem TY odpowiadasz za to

i jesli okaże się, że ojcicec twojego dziecka nie bedzie miał żadnego kontaktu z waszym dzieckiem
to BEDZIE TWOJA WINA

bo albo te kontakty utrudniasz
albo wybrałaś gównianego faceta

NIE ZABIERAJ dziecku ojca...
nie wiesz, nie rozumiesz, jaką stratą jest brak kontaktu z nim, obojętnośc

może odezwie się w twoim wątku ktoś, kto tak, w wyniku rozpadu związku rodziców - STRACIŁ OJCA
zobaczysz, co to znaczy

TO WY SIE ROZSTALIŚCIE
TO WAM SIĘ NIE UDAŁO
dojrzałość i odpowiedzialnośc powoduje, że powinniście rozumieć, ŻE RODZICAMI jesteście nadal i będziecie na zawsze

4

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

milionku - nie uważam, że jestes odpowiedzialna za relacje twojego byłego z dziećmi, napisałam tak lunie, żeby jej uświadomić, że to nie ona powinna decydować o kontaktach ojca z dziećmi

5

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

przy takim człowieku jak Twój były chyba bym maksymalnie ograniczyła kontakt... nie mam aż takiej patologii [wybacz...] a i tak zastanawiam się, czy nie ograniczyć. pewnie tego nie zrobię, no ale... mój eks okazał się 'tylko' maksymalnie niedojrzały emocjonalnie. U  Ciebie widzę dużo większe zagrożenie. Pamiętaj, że tata jest wzorcem dla dzieci.

6

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

AKEME - MATKA, która uważa, że jest bogiem, i ona decyduje o dziecku, jego kontaktach, relacjach i tym, co jest najlepsze dla niego na swiecie- TEZ JEST PATOLOGIĄ

zajmuję się na codzień dziećmi, które nie są wychowywane w rodznach biologicznych - NAWET SOBIE NIE WYOBRAŻACIE JAKĄ KRZYWDE WYRZĄDZILI IM RODZICE
dlatego, bio je zostawili, bo nie zabiegają o kontakt z nimi bo o nich nie dbają

a wy to samo rodzice waszym dzieciom - zły tatuś, niedojrzały emocjonalnie - lepiej będzie dla ciebie dziecko, żebys nie miał kontaktu z tym gościem

bo przez wszystko przemawia wasza nienawiśc do byłego partnera, złość, niezałatwione sprawy, chęć ukarania

ale karzecie własne dziecko

bo ci faceci - są jacy są - i jesli dotychczas wszystko spłyneło po nich jak po kaczce, to to tez spłynie

a nawet ułatwiacie im sprawę - przecież to WY nie chcecie, żeby byli ojcami, to Wy nie chcecie, żeby byli odpowiedzialni za włąsne dziecko

macie władze, jesteście bogami, możecie ograniczyć KONTAKT OJCA Z DZIECKIEM

nie udało się z nim zyć, nie udało się być szczęsliwym, nie udało się go zatrzymać

to teraz zostało mi rozdawanie KOPNIAKÓW

a jak nikogo innego nie ma w pobliżu - to mogę SKOPAĆ WŁASNE DZIECKO

a masz gnoju - to twoja wina, że masz takiego ojca i ty poniesiesz za to karę - półsieroto z patologii....


jeśli ojcowie waszych dzieci nie potrafią "być ojcami" i utrzymywać relacji z dzieckiem -to sprawdźcie chociaż, żeby to była ich odpowiedzialność
a nie - za kilka lat - syn ci powe - sp...dalaj matka -to twoja wina, że nie mam kontaktu z ojcem, bo ty je ograniczyłaś - ty jesteś złą.. a tatuś jest super...

7

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
AKEME napisał/a:

przy takim człowieku jak Twój były chyba bym maksymalnie ograniczyła kontakt... .

na niewiele rzeczy masz wpływ, co akme?? ale unieszczesliwić włąsne dziecko możesz

niech zyje włądza...

8

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Luna33 napisał/a:

...
Kiedys bylam zdania ze nawet najgorszy ojciec powinien miec kontakt z dziecmi dopoki nie spotkalo mnie to co opisalam wyzej.Zerwalam wszelki kontakt by moc wychowac dzieci zdrowe psychicznie.

Dobrze zrobiłaś.
W razie problemów powinnaś wystapić do sądu o ograniczenie kontaktów, tylko warto by miec dowody opisanych zdarzeń.

9

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Tesknota za ojcem to co innego, a demoralizacja, którą ojciec w szybkich "abcugach" serwuje swemu dziecku do drugie.
Nikt nie wybiera złych ojców swoim dzieciom,  to dopiero wychodzi w "praniu",każda matka świadoma czym mogą sie skończyć wychowawcze starania taty ,podejmuje decyzję dla dobra dziecka.
Ojciec moich dzieci uważał, że syn powinien pić z ojcem bo taki jest "obowiązek" syna, on tak robił  co weekend ze swoim ojcem,a na dodatek, zamiast czytać książki to powinien po drzewach polatać. Dziecko z dysfunkcyjnej rodziny, które  często nie umie  odnaleźć prawdy, dokonuje z reguły najprostszego wyboru. Wybiera "męskość" czyli siłe, przemoc, władzę to imponuje bardziej niż spokój, rozsądek czy odpowiedzialność i o ile to pierwsze jest łatwiejsze od drugiego.
Znam opinię End_aluzja, też tak uważam, serce mówi, że tak powinno być, ale rozum mówi, zaserwujesz "klona" następnej kobiecie i jej dzieciom a swoim wnukom. Oczywiście nie jest to dla dziecka najlepsze wyjście, a dla jego wychowania najlepsze i pomaga mu zrozumieć, ze za głupote jest kara. Gdyby w społeczeństwie było więcej "solidarności", żyło by się ciut lepiej.
Po tym co opisała Luna33 i po własnych doświadczeniach uwazam, że nie tylko matki powinny ponosić odpowiedzialność za rodzinę ale tatuśkowie też. Cóż to za odpowiedzialność, jak idzie taki w świat, robi co chce, nikt nie ma prawa zwrócić mu uwagi, bo jest przecież "dorosłym" mężczyzna, a matka zostaje z dziećmi i to przed czym chciała obronić dzieci, musi teraz gościć w swoim domu kilka razy w m-cu, albo jeszcze gorzej powierzać dziecko na jakiś czas. A kończy sie tym, że po takich spotkaniach matka nie potrafi okiełznać  dzieciaka i zostaje sama z  problemem. Czuje, jak w oczach  dziecka powoli staje sie nikim , traci autorytet i kontakt, za to zostaje jej chwalebna roloa "służącej".Czy jest to dla dziecka "dobre"?, owszem są ojcowie, którzy potrafią powstrzymać swoje emocje i nie okazywać ich przy dzieciach. Ale to są na prawdę wyjątki. Przecież kobiety nie pozbywają się dobrych mężów tylko oprawców. A to, czy ojciec powinien sie widywać z dzieckiem czy nie,  w jakich okolicznościach  i na jakich zasadach powinni orzekac specjaliści, a nie sędziowie.
Niestety opinia społeczna nie słucha głosów kobiet, a histeria rozpętana prze tatusiów, wokół swoich praw do dziecka, nie wrózy dobrze rozsądnemu i optymalnemu rozwiązaniu tego problemu.

10

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

matka staje się dla dziecka "służącą" -jesli w takiej roli się stawia
np. poświęcając się "dla dobra dziecka" i zyując x lat z mężem oprawca
będąc słuzącą dla swojego sdziecka, którego potrzeby sa na pierwszym osiedlui - na mopim osiedlu chodzi pełno zniszczonych, ubranych w stare ciuchy matek z wyrosniętymi, ubranymi w firmowe ciuszki napakowanymi synusiami, albo lalusiowatymi córeczkami...
jeśli naczusz dziecko, że jego potrzeby są najwazniejsze - będzie cię traktować jak służącą...
\
dziecko spotka się z wieloma środowiskami i problemami - jeśli nauczone będzie przez rodziców okreslonych wartości, będzie miało poczucie własnej wartości, asertywność.. to da sobie rade

jeżeli przez poglądy AKME, luny - przemawia tylko i wyłącznie obiektywnie i potwierdzone 'ekspercko" zdrowie pcychiczne i dobro dziecka - to ja się zgadzam

ale jesli tkwi w tym złośc na partnera byłego, cheć zemsty, dokopania mu, emocje io brak racjonalności - to wziełabym taką matkę pod zimny prysznic -= niech się opamieta

11

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
End_aluzja napisał/a:

....ale jesli tkwi w tym złośc na partnera byłego, cheć zemsty, dokopania mu, emocje io brak racjonalności - to wziełabym taką matkę pod zimny prysznic -= niech się opamieta

IMO brak racjonalności jest w Twojej ocenie słów pisanych przez autorkę. Pomijając już, ze wyłania sie z nich obraz typowego buraka ciężkiego kalibru (czyli karka), to poniższe fragmenty wskazują, że szacunek korzyści i strat, z punktu widzenia rozwoju dzieciaka, jest niekorzystny dla zezwolenia na kontakty.

===>

---> piesek wyladowal na scianie robiac glowa dziure na oczach dziecka
---> 4 letniemu Dziecku obrywalo sie za to ze jest za glosno gdy "tatus" spi po nocce
---> waz ktorego karmil kroliczkami, swinkami morskimi (w domniemaniu: przy dziecku)
---> rasizm
---> brak poczucia obowiazkow wobec dzieci

12

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Właśnie to określenie "złość na partnera", jest efektem tej nagonki na matki, która ostatnio rozpętali tatuśkowie. Oczywiście, nie znaczy to, że naiwnie o  wszystko zło oskarżam ojców. Ale niestety, w większości rozpad rodzin to ich wina. Dziś w naszym społeczeństwie, rozbitym na miliony okruchów, trudno budować jakieś normy, czy tworzyc jakis porządek. Nie ma tej solidarności, nikomu   nie  zależy, a opieka prawna państwa działa na niby. Nikt nikim sie nie przejmuje, kto silniejszy i głośniejszy tego prawo.
Jeśli chodzi o temat, matka-służąca, czytając twój wywód mam wrażenię, że kopię się z koniem. Oczywiście, teoretycznie to o to chodzi i na tym to polega. Ale, czy my Polki mamy fundamenty na których można oprzeć tę "konstrukcję", o której piszesz?  Może jest jakiś minimalny odsetek kobiet, które w podobnej sytuacji tak będą funkcjonowały, a reszta  po wyjściu z toksycznego związku, jest psychiczną ruiną, ile z nich musiałoby zacząć od siebie budowanie ideału, o którym piszesz, a czas nie stoi w miejscu. Dzieci obserwują, wyciągają wnioski, szukają.Od matek wymaga sie jak od maszyn wszystkiego, dosłownie wszystkiego, rozlicza sie je z mikroskopowych szczegółów, a tatuśkowie umiejętnie kreując opinię publiczną, czekają aż IDEALIZM przyniesie im na tacy, żądane prawa i mozliwości.Ofiarami oczywiście padają matki i w konsekwencji dzieci, ale to też oczywista wina matek. Tak jak wina matek są rozwody, a w konsekwencji winą matek jest, że ich dzieci są molestowane. Tylko, kto tym matkom odbiera autorytet i siłę, kto odbiera im prawdę, kto z góry zakłada, że kobietę jak maszynę, można zaprogramować i wymagać, wymagać, wymagać. Efekty są jakie są, ale oczywiście pusty idealizm rządzi.

13

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
End_aluzja napisał/a:

milionku - nie uważam, że jestes odpowiedzialna za relacje twojego byłego z dziećmi, napisałam tak lunie, żeby jej uświadomić, że to nie ona powinna decydować o kontaktach ojca z dziećmi

Ja akurat napisałam,że nie zabraniam im z nim kontaktu.
Tylko sami teraz rozumieją dlaczego...ja sama nie chcę
z nim rozmawiać.Ale nie ważne że ja , tylko chodzi o dzieci.

14

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Jakoś realniej się zrobiło, kiedy przeczytałam , co napisał N4VV, to jak głos sprawiedliwego, oby nie na puszczy.

15

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Ja akurat uważam, że autorka powinna ograniczyć do minimum lub całkiem uniemożliwić kontakt dziecku z ojcem-psychopata.
A to, co pisze End_aluzja wydaje mi się równie patologicznym podejsciem. Bo wedlugg tego co pisze to ojciec-potwór jest llepszy niż żaden. Oczywiście, ze dzieci odczuwają stratę, ale lepsze uczucie żalu niż główka dziecka rozwalona o ścianę.

Co to za chore wzbudzanie winy u autorki? To znaczy, ze jak raz popellnila blad to do końca życia maja cierpieć bo dziecku tatusia zabraknie? Tatusia-psychopaty?

Bron boże nie zabieraj dziecku ojca, nawet jeżeli ten ojciec może go zabić. - to jest chore!

Owszem matka MA prawo decydować o dziecku, bo KTO jeśli nie ona? Państwo? Sąd? Opieką Społeczna?

16

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Kurcze napisał/a:

Właśnie to określenie "złość na partnera", jest efektem tej nagonki na matki, która ostatnio rozpętali tatuśkowie. Oczywiście, nie znaczy to, że naiwnie o  wszystko zło oskarżam ojców. Ale niestety, w większości rozpad rodzin to ich wina. Dziś w naszym społeczeństwie, rozbitym na miliony okruchów, trudno budować jakieś normy, czy tworzyc jakis porządek. Nie ma tej solidarności, nikomu   nie  zależy, a opieka prawna państwa działa na niby. Nikt nikim sie nie przejmuje, kto silniejszy i głośniejszy tego prawo.
Jeśli chodzi o temat, matka-służąca, czytając twój wywód mam wrażenię, że kopię się z koniem. Oczywiście, teoretycznie to o to chodzi i na tym to polega. Ale, czy my Polki mamy fundamenty na których można oprzeć tę "konstrukcję", o której piszesz?  Może jest jakiś minimalny odsetek kobiet, które w podobnej sytuacji tak będą funkcjonowały, a reszta  po wyjściu z toksycznego związku, jest psychiczną ruiną, ile z nich musiałoby zacząć od siebie budowanie ideału, o którym piszesz, a czas nie stoi w miejscu. Dzieci obserwują, wyciągają wnioski, szukają.Od matek wymaga sie jak od maszyn wszystkiego, dosłownie wszystkiego, rozlicza sie je z mikroskopowych szczegółów, a tatuśkowie umiejętnie kreując opinię publiczną, czekają aż IDEALIZM przyniesie im na tacy, żądane prawa i mozliwości.Ofiarami oczywiście padają matki i w konsekwencji dzieci, ale to też oczywista wina matek. Tak jak wina matek są rozwody, a w konsekwencji winą matek jest, że ich dzieci są molestowane. Tylko, kto tym matkom odbiera autorytet i siłę, kto odbiera im prawdę, kto z góry zakłada, że kobietę jak maszynę, można zaprogramować i wymagać, wymagać, wymagać. Efekty są jakie są, ale oczywiście pusty idealizm rządzi.

kurcze
pewnie, że mamy konstrukcje

kto z nas robi matki polski?
same sie nimi robimy
kto z nas robi maszyny od których wymaga się wszystkiego?
my, kobiety

zakutane w stereotypy i oczekiwania jak w ciepłe kocyki zimą
ja nie mówię o jakims skrajnym feminixmie, równaniu ról i tak dalej- ale kurcze - naprawdę kobieta jest prawdziwą, akceptowaną w środowisku kobietą kiedy:
1. nie potrafi okreslać swoich potrzeb
2. zawsze siebie stawia na osttanim miejscu -realizując przedtem potrzeby dzieci, męża, rodziców, sąsiadów i "otoczenia", które jest opiniotwórcze
3. poświęca się - każdego dnia, każdej godziny, utyrana, zmęczona, niezywa  - ale oczekująca, że wszyscy to docenią, doceniają, szanują ją za to
4. zderzająca się nagle z wiedzą - nikt się ze mna nie liczy, nikt mnie nie słucha,
pytająca - a ja? a co ze mną?
a cała rodzina mówi - o co ci chodzi?? jakie ty?? przecież ty i twoje potrzeby nie istnieją...


co do konsekwencji wyboru tatusiów -ja rozumiem to w ten sposób, że moim zadaniem jako matki jest zostawić w tej sytuacji przestrzeń na najbardziej bezpieczny - ale przecież potrzebny - kontakt ojca z dziećmi...
na moich warunkach i zasadach - które nie oznaczają wyznaczenia przez sąd - że raz w tygodniu, przez godzinę w towarzystwie babci.. ale że te kontakty uzaleznione sa od tego - na co stac ojca - stać,,, w pozytywnym, a nie negatywnym tego słowa znaczeniu

sytuacje o których piszecie to nie są sytuacje "standardowe" - chociaz standardowych jest pewnie mniej niż tych "niestandardowych"
mówicie o toksycznych związkach, przemocy
luna pisze - dziecku się dostawało, jak było głośne  albo pies zrobił dziurę głową w ścianie

JA SIĘ PYTAM - kto się zdgadza na to, aby ojciec lał dziecko, bo jest głośne??
nie piszę w sensie, że winę ponosi matka- pisze w tym sensie - że oczywisate jest, że mówimy o zaburzonych relacjach w rodzinie, o toksycznym związku i problemach
mówimy - jak piszesz kurcze - o kobietach, które dużo przeszły, które wiele swoich granic poprzesuwały... przepraszam bardzo - ale czy na pewno, na 100%, na 200% w ich decyzjach zawsze leżało najlepsze dobro dziecka?? a jesli teraz -ich ogląd sytuacji jest również nacechowany emocjami, złością bólem??

pewnie -post luny wskazuje na przemocowca i psychopatę

ale AKME pisze tylko o tym, że w jej ocenie jej były partner, ojciec dziecka, jest niedojrzały emocjonalnie i dlatego ogranicza mu kontakty z dzieckiem....

czy w tym kontekście naprawdę AKME - ma pełną świadomośc podejmowania decyzji...

17

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

A ja bym pozostawiła wybór dzieciom, chociaż to też w zależności od tego, ile mają lat. To, co ustalisz w sądzie, to jedno, dla bezpieczeństwa możesz próbować ograniczyć kontakt, ale czy jeśli dziecko powie, że tęskni za ojcem i chciałoby się z nim zobaczyć, to odmówisz, bo Ty nie chcesz? Co prawda moi rodzice rozstali się w miarę kulturalnie, teraz nawet utrzymują ze sobą całkiem dobry kontakt, ot, jak znajomi, ale jestem wdzięczna, że żadne nie narzucało swojej woli co do kontaktów. Ja miałam jakoś 12/13 lat, mój brat 7/8, jak się rozstali, zostaliśmy z mamą, ale jak np. mój brat wrócił ze szkoły i oświadczał, że idzie spać do taty na tydzień, to nie było problemów. Z drugiej strony - ojciec nigdy tego nie wymagał na siłę, tylko sygnalizował, że cieszyłby się, gdybyśmy go często odwiedzali. I to było fajne, bo nie czuliśmy przymusu, że "o Boże, znowu dzień z ojcem", czy "poszłabym do ojca, ale matka znowu będzie jęczeć".

18

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

czyli miałas szczęscie eilen. wielkie szczęscie
bo przeciez równie dobrze twoja mama, zła na ojca, że spowodował ropzad związku, mogłaby utrudniac mu kontakty z wami, zarządać od sądu okreslenia godzin wizyt. a wtedy spotkania zojcem byłyby przymussem....
nie mówię o patologii
ale czasami związki się rozpadają, ludzie się nie dogadują, ktoś za przeproszeniem" da dupy" i zdradzi

ale dzieci to dzieci, zawsze będa i zawsze będa miały rodziców - zawsze tych samych biologicznych...

19

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Nie wiem, czy to ojciec spowodował rozstanie, kłócili się obydwoje jakiś czas, pozew ostatecznie złożyła mama. Ale ona chyba jest zbyt rozsądna i logicznie myśląca, żeby robić jakies "foszki" i "zemsty" za nie wiadomo nawet dokładnie co przy użyciu dzieci.

20

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

End_aluzja, mam do ciebie jedną prośbę, uświadom sobie, że:
- opinia o tzw. mściwych matkach jest krzywdząca, zdarzają się i takie, ale w zdecydowanej mniejszości,
- matka nie jest w stanie pomóc dziecku w konfliktowych sytuacjach z racji tego, że jest słabsza /najczęściej/ fizycznie, a w    opisywanym przypadku zdecydowanie,ponadto:
- to bardzo często ojcowie sa mściwi i stosują terror poprzez nękanie i nachodzenie w dowolnych godzinach, porach dnia,
  represjonowanie matek, przez składanie nieprawdziwych donosów do sądu o celowe utrudnianie kontaktu z dziecmi, co nierzadko
  jest nieprawdziwe,

-AKEME pisze, że nie ogranicza kontaktów z ojcem,
-to właśnie ty, powielasz stereotyp kobiety podporządkowanej, bezmyślnej, ograniczonej i mściwej, i to właśnie ty jako kobieta ograni-
  czasz kobiety, tymi niestety powielanymi, bo przecież nie twoimi pretensjami,
-wprowadzasz chaos i zwątpienie, co jest najprostszym sposobem, uwalenia jakieś sprawy, która staje sie komuś niewygodna.

Wybacz nie będę z toba dalej polemizować, bo to jest walka z wiatrakami, jak zawsze kiedy walczy idea z rzeczywistością.
Mogłabyś natomiast sama wgłębić sie w temat, zainteresować szerzej i dokładniej problemem zanim zaczniesz siecz mieczem sprawiedliwości i dokładać tam, gdzie już sie dołozyć nie da. Przyda ci sie odrobine obiektywizmu, bo to twoje zaangażowanie tak jakoś niezbyt umiesz wytłumaczyć, raczej powtarzasz argumenty tatusiów, u których to brzmi jakoś bardziej normalnie niż u ciebie. Jakbyś umiała zrozumieć tylko jedną stronę , a są trzy.

21 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-10-11 12:27:55)

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

kurcze, moje argumenty wynikają z tego, że ja w codziennej pracy spotykam się z "trzecią stroną " sporu i problemu - z dziećmi..
i widzę, że krótkowzroczność i emocje niszczą bazę pod  stabilny zdrowy rozwój.
tak jak toksyczne matki są w mniejszości, tak pewnie toksyczni ojcowie są w mniejszości

a więc stosowanie stereotypu - ty jako matka/ty jako ojciec - ograniczaj kontakt  - bo wiesz, co dla dziecka najlepsze w każdej sytuacji- jest zasadne tylko w ograniczonych przypadkach, prawda??

i nie jestem zwolenniczką utrzymywania kontaktów z ojcem czy matką za wszelka cenę, tak samo, jak nie uważam, że ojciec, były partner ma prawo do nękania

to nie ja- posługując się tym, co jest kategorią wyjątków - uzasadniam święte jednolite prawdy.

mówisz, że wprowadzam chaos i zwątpienie - dlatego, bo osmieolam się twierdzić, że nie ma jednej racji a sprawy zwykle mają szerszy wymiar, tło i konsekwencje...
może mój chaos i zwątpienie sprzyjąją refleksji?

i jestem jak najbardziej zwolenniczką obiektywizmu
i racjonalizmu - w takich sytuacjach

bo w sporze, o którym mówimy jest naprawde TYLKO JEDNA STRONA - DZIECKO
a interesy mamusia i tatusia, ich emocje i niezaspokojone potrzeby sa tutaj elementem wtórnym

mówimy o dziecku - i jego prawie do kontaktu z rodzicami
mówimy o obiektywnych i racjonalnych i uzasadnionych przesłankach do tego, aby kontakty dziecka z rodzicami ograniczać
mówimy o prawie jednego rodzica, do ograniczania wpływu i udziały w zyciu dziecka drugiego rodzica

mówimy o tym, że mój punkt widzenia zależy od mojego punktu siedzenia - a może własnie siedzę sobie na niewygodnym krzesle, w przeciągu, i kompletnie "pod wpływem" oceniam sytuację?

22

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
AKEME napisał/a:

... nie mam aż takiej patologii [wybacz...] a i tak zastanawiam się, czy nie ograniczyć. pewnie tego nie zrobię, no ale... mój eks okazał się 'tylko' maksymalnie niedojrzały emocjonalnie.

miecz w ręku matka ma.. może przeciez zastosować.. ograniczyć...  - ZALEŻY TO TYLKO OD NIEJ prawda??

23

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

No i mimo, że nie chce polemizować to muszem:

-cała dyskusja wynikła z twojego, w mojej ocenie, jednostronnie niesprawiedliwego potraktowania Luny33, zrobiłaś jej z lekka pranie   
  mózgu, podwazyłaś jej poczucie odpowiedzialności i umiejętność zdrowej oceny sytuacji
- mało tego oskarzyłaś ją, że pozwala bić ojcu dziecko,
- a na dodatek, jakby widząc i szukając argumentów tylko za twoimi racjami, nie doczytałaś nawet , że AKEME nie ogranicza konta-
któw z ojcem, bo jako kobieta - świadoma i odpowiedzialna ma świadomość ich niezbędności dla rozwoju dziecka,  ba, potrafi  ocenić, że w jej przypadku ojciec nie zagraża dziecku.


Brnąc dalej, próbujesz udowodnić, że kontakt dziecka z ojcem, jest utrudniany przez matki w sposób bezmyślny,a potem sama piszesz, że to są tylko skrajne przypadki.
To, jak bezrefleksyjnie "pojechałaś" sobie po Luna33, świadczy, że twój obiektywizm jest głęboko zachwiany. I właśnie z obawy co wyniknie dla matek na fali tej "modnej" bezrefleksyjności , próbuje cię skłonić do większego zaangażowania i nie potępiania w czambuł. Jesli wycofujesz się z tego co napisałas do Luna33 w pierwszym poście, to zrób to odważnie, a nie małymi kroczkami, bo strach mnie ogarnia ile kobiet i dzieci ponosi konsekwencje w zyciu, za nietrafione decyzje naszych służb socjalnych i innych mających słuzyć ich dobru, a skazujących ich przez swoją małoduszność na niesamowite krzywdy i cierpienia.

24

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
End_aluzja napisał/a:
AKEME napisał/a:

... nie mam aż takiej patologii [wybacz...] a i tak zastanawiam się, czy nie ograniczyć. pewnie tego nie zrobię, no ale... mój eks okazał się 'tylko' maksymalnie niedojrzały emocjonalnie.

miecz w ręku matka ma.. może przeciez zastosować.. ograniczyć...  - ZALEŻY TO TYLKO OD NIEJ prawda??

A o co ci w tym wypadku chodzi, o myślenie, czy ubezwłasnowolnienie matki??????????????????

25

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
N4VV napisał/a:

===>
]---> piesek wyladowal na scianie robiac glowa dziure na oczach dziecka
---> 4 letniemu Dziecku obrywalo sie za to ze jest za glosno gdy "tatus" spi po nocce
---> waz ktorego karmil kroliczkami, swinkami morskimi (w domniemaniu: przy dziecku)
---> rasizm
---> brak poczucia obowiazkow wobec dzieci

Brzmi to dosyć psychopatycznie  i tyranicznie. Ja bym się głęboko zastanowiła ,czy aby na pewno byłby to dobry pomysł żeby dziecko wsiąkało takimi przemocowymi zrachowaniami ,traktując ojca jak autorytet .

26

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Kurcze napisał/a:

No i mimo, że nie chce polemizować to muszem:

-cała dyskusja wynikła z twojego, w mojej ocenie, jednostronnie niesprawiedliwego potraktowania Luny33, zrobiłaś jej z lekka pranie   
  mózgu, podwazyłaś jej poczucie odpowiedzialności i umiejętność zdrowej oceny sytuacji
- mało tego oskarzyłaś ją, że pozwala bić ojcu dziecko,
- a na dodatek, jakby widząc i szukając argumentów tylko za twoimi racjami, nie doczytałaś nawet , że AKEME nie ogranicza konta-
któw z ojcem, bo jako kobieta - świadoma i odpowiedzialna ma świadomość ich niezbędności dla rozwoju dziecka,  ba, potrafi  ocenić, że w jej przypadku ojciec nie zagraża dziecku.


Brnąc dalej, próbujesz udowodnić, że kontakt dziecka z ojcem, jest utrudniany przez matki w sposób bezmyślny,a potem sama piszesz, że to są tylko skrajne przypadki.
To, jak bezrefleksyjnie "pojechałaś" sobie po Luna33, świadczy, że twój obiektywizm jest głęboko zachwiany. I właśnie z obawy co wyniknie dla matek na fali tej "modnej" bezrefleksyjności , próbuje cię skłonić do większego zaangażowania i nie potępiania w czambuł. Jesli wycofujesz się z tego co napisałas do Luna33 w pierwszym poście, to zrób to odważnie, a nie małymi kroczkami, bo strach mnie ogarnia ile kobiet i dzieci ponosi konsekwencje w zyciu, za nietrafione decyzje naszych służb socjalnych i innych mających słuzyć ich dobru, a skazujących ich przez swoją małoduszność na niesamowite krzywdy i cierpienia.

O! O! O! Ja się pod tym podpisuję! "zjechania" Luny po prostu nie pojmuję a doszukiwanie się błędnych (?) decyzji AKME też tematem wątku nie jest.

Podany był konkretny przypadek i na nim poprzestańmy.

27

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
End_aluzja napisał/a:
AKEME napisał/a:

przy takim człowieku jak Twój były chyba bym maksymalnie ograniczyła kontakt... .

na niewiele rzeczy masz wpływ, co akme?? ale unieszczesliwić włąsne dziecko możesz

niech zyje włądza...

dlatego napisałam, ze pewnie tego nie zrobię, tj nie będę ograniczać mu kontaktu. wlaśnie dlatego ze nie che by syn nie znał/miał taty.

a co do braku wpływu - masz rację. zostałam postawiona przed faktem dokonanym i oszukana przez męża. nie mam wpływu na nic co zrobi, ale chcę mieć wpływ na to, co będzie wkładał synowi do głowy.

28

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

akme i bardzo mądrze

a jesli masz w sobie tyle mądrości, to masz jej tez na tyle, że nauczysz swoje dziecko, co z tego, co ktoś mu wkłąda do głowy.. jeswt cenne
nauczysz go wybierać, i nauczysz go.. czym są wartości.. jak byc asertywnym i jak wybierac samemu..

29

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
End_aluzja napisał/a:

AKEME - MATKA, która uważa, że jest bogiem, i ona decyduje o dziecku, jego kontaktach, relacjach i tym, co jest najlepsze dla niego na swiecie- TEZ JEST PATOLOGIĄ

zajmuję się na codzień dziećmi, które nie są wychowywane w rodznach biologicznych - NAWET SOBIE NIE WYOBRAŻACIE JAKĄ KRZYWDE WYRZĄDZILI IM RODZICE
dlatego, bio je zostawili, bo nie zabiegają o kontakt z nimi bo o nich nie dbają

a wy to samo rodzice waszym dzieciom - zły tatuś, niedojrzały emocjonalnie - lepiej będzie dla ciebie dziecko, żebys nie miał kontaktu z tym gościem

bo przez wszystko przemawia wasza nienawiśc do byłego partnera, złość, niezałatwione sprawy, chęć ukarania

ale karzecie własne dziecko

bo ci faceci - są jacy są - i jesli dotychczas wszystko spłyneło po nich jak po kaczce, to to tez spłynie

a nawet ułatwiacie im sprawę - przecież to WY nie chcecie, żeby byli ojcami, to Wy nie chcecie, żeby byli odpowiedzialni za włąsne dziecko

macie władze, jesteście bogami, możecie ograniczyć KONTAKT OJCA Z DZIECKIEM

nie udało się z nim zyć, nie udało się być szczęsliwym, nie udało się go zatrzymać

to teraz zostało mi rozdawanie KOPNIAKÓW

a jak nikogo innego nie ma w pobliżu - to mogę SKOPAĆ WŁASNE DZIECKO

a masz gnoju - to twoja wina, że masz takiego ojca i ty poniesiesz za to karę - półsieroto z patologii....


jeśli ojcowie waszych dzieci nie potrafią "być ojcami" i utrzymywać relacji z dzieckiem -to sprawdźcie chociaż, żeby to była ich odpowiedzialność
a nie - za kilka lat - syn ci powe - sp...dalaj matka -to twoja wina, że nie mam kontaktu z ojcem, bo ty je ograniczyłaś - ty jesteś złą.. a tatuś jest super...

swoją drogą, dzięki za ten punkt widzenia. bogiem sie nie czuje, raczej jak ściera. zwyczajnie nie wiem co jest 'dobre' w sytuacji, gdy odszedł zanim syn sie urodził. niczego bardziej nie pragnę niż jego powrotu (tzn. takiego jakim był wczesniej), a jednocześnie uwierzyć nie mogę, w to kim on się stal, jak bardzo się zmienił z dnia na dzień. w czerwcu bardzo kochał i nie mógł sie doczekać aż będzie nas 3, a w lipcu nagle przestał kochać. jak zmusić kogoś do odpowiedzialności, kto pobawił się w dom i rodzicielstwo, po czym uznał, że żyje sie po to by robić 'fajne rzeczy' - wspinać sie, jeździc na rowerze rolkach, etc (czyli de facto usiekł od prawdziwego życia)?

30

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

akeme - na to pytanie nigdy nie znajdziesz odpowiedzi i nigdy tego nie zrozumiesz
'bo tutaj nie ma racjonalnych powodów, nie ma suprawiedliwienia nie ma sytuacji a, która doprowadziła do sytuacji b
będzie bolało tak długo, aż zrozumiesz, że zrobił tak - bo chciał
'zrobił tak, bo takie decyzje podjał i takie konsekwencje tych decyzji są
będzie bolało tak długo, aż zrozumiesz, że nie miałaś wpływu na jego decyzje - tak samo - jak on nie ma na twoje
każdy sam decyduje za siebie, jest wolny
możesz komus coś dać, ale nie możesz oczekiwać, że ci odda
możesz czuc coś do kogos, ale nikt nie da ci gearacji czyichś uczuć
odpowiadasz tylko za to, co ty czujesz, co ty robisz, jakie decyzje podejmujesz
jeżeli - w tych decyzjach - będziesz ich świadoma
będziesz wierzyć w siebie, ufac sobie i kochać siebie.. wyrosniesz na silną wspaniałą matkę i wzór dla swojego dziecka;)

31

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
End_aluzja napisał/a:

akme i bardzo mądrze

a jesli masz w sobie tyle mądrości, to masz jej tez na tyle, że nauczysz swoje dziecko, co z tego, co ktoś mu wkłąda do głowy.. jeswt cenne
nauczysz go wybierać, i nauczysz go.. czym są wartości.. jak byc asertywnym i jak wybierac samemu..

Może mnie nie zlinczujesz , że się wtrącę:

- wiesz co znaczy, próba nawiązania kontaktu z dzieckiem, jesli ono sie waha i jest na rozdrożu?
- wiesz co znaczy, próba wyprostowania zagubionego, zbuntowanego dziecka?
- wiesz wreszcie, że dobrymi chęciami i zyczeniami piekło jest wybrukowane, i to nie piekło tatuska, tylko właśnie  piekło dziecka i matki?

End_aluzjo, moge ci opisac swoje przejścia i doświadczenia, mam praktykę, sporą.
Moge ci opisać, co dzieje się  wokół mnie, z niektórymi rodzinami. Ja nie jestem zła na ojców. Ja prędzej jestem zła na służby, na złe decyzje, złe prawa, ja jestem zła na spłycanie tego problemu i próbę znalezienia formy takiego przymusu, żeby to wszystko zagarnąć pod dywan, w związku z wiadomą polityką państwa i nie tylko.
Ja ojcu moich dzieci jestem wdzięczna za to, że od czasu jak od niego odeszłam ani raz, dosłownie ani raz nie próbował się z dziećmi kontaktować. Ale za każdym razem jak robiłam podwyżkę alimentów /3 razy w ciągu 20 lat/ płakał i lamentował przed sędzią, że to ja utrudniam mu kontakty z dziećmi.Jak odchodziłam jedno dziecko miało 1,4 /rok i cztery miesiące/, z drugim byłam w ciąży. Była alkoholikiem, damskim bokserem, mentalnie talibem. Fruwałam po ścianach bedąc w ciązy, a potrafił nawet rzucić we mnie  płaczącym dzieckiem, bo się zirytował, a co nie miał prawa? Kto mu nie da. Najpierw mnie straszył, że sobie rady nie dam z dziećmi , jak ostrzegałam że odejdę, potem mnie straszył, że mi dzieci zabierze, potem, że mnie znajdzie albo kogoś na mnie naśle, żeby mi łeb ukręcił a dzieci mogą iść do obcych ludzi. Może mi tez powiesz, że sama go sobie wybrałam, a tak owszem, tylko on taki nie był, mało on miał juz dziecko, którego matka umarła i mysląc, że tym bardziej będzie mu zależało na dobru rodziny wdepnęłam w to.
Oczywiście w trosce o dzieci i ich kontakt z ojcem, mając świadomość jaki jest ich ojciec a jednak pomimo to, spróbowałam ich jakoś "sspotkać". Przyszły świeta, zaproponowałam żeby dzieci zadzwoniły do taty z życzeniami . Córka miała wtedy 5 lat, syn 3. Obydwoje z wypiekami na twarzy, radością i nadzieją w oczach nie mogły się doczekać az wykręcę do niego numer. I co? Po minucie rozmowy, córce stanęły łzy w oczach i oddała słuchawkę mnie, ja synowi pytając córkę już wtedy jawnie płaczącą co sie stało. Nie odpowiedziała mi i mimo, że od tamtego czasu minęło 15 lat nie wiem, co on jej powiedział. Za chwilę było to samo z synem.Nigdy więcej nie chciały z nim kontaktu, nawet kartki na święta nie chciały wysłać . Dwa lata temu, kiedy córka miała już skończone 18 lat, robiłam ostatnią podwyżkę alimentów i tata znów wyskoczył ze stara piosenką, że on nawet dzieci nie zna, że ja mu tak utrudniam, że powiedziałam , że policję będę wzywać jak się z dziećmi będzie chciał widzieć, sędzia nie bardzo chciała mnie słuchać, że to nie prawda.Bo juz niestety panuje to przekonanie, że mściwe matki nie dają się ojcom widywać z dziećmi. Ale postawiłam sprawę jasno, że mnie nikt nie musi wierzyć, ale prosiłam o przesłuchanie dorosłej córki, którą z tej racji, że sprawa toczyła się w klasie maturalnej reprezentowałam w sadzie. Po kolejnej sprawie, na której uczestniczyła córka, syn był jeszcze niepełnoletni, dostałam alimenty w żądanej wysokości a tatuś taką naukę od sądu, że myślałam , że w nim zraniona pycha, buta i egoizm eksploduje. Teraz ile może mści się, przysyłając alimenty kiedy chce, a często dopiero po moich listownych groźbach, że oddam go do komornika. Natomiast ja popadam w długi i problemy zdrowotne, bo NIE  JESTEM Z ZELAZA. I tu jest ewidentne mszczenie się , bo jeżeli  on dostaje pensję 10, zawsze i regularnie to ja też powinnam dostać w określonym dniu  plus minus 1 dwa dni, niestety.
Opisałam jeden fakt, a mogłabym ho ho ho, tylko komu będzie się chciało to czytać. Natomiast słuchać i to na prawdę słuchać skarżących się matek , nie dorabiac do tego jakiejś idiotycznej filozofii, tylko najwyżej pokazać jej punkt widzenia, potem porozmawiać z dzieckiem, potem zrobić wywiad środowiskowy, to juz chyba za duzo, dla naszych służb.
Najlepiej wzystko do jednego worka, matki za łby, bo wiadomo one zawsze winne, a jak sie coś stanie to taka była wola Boga.
Taka często nie była wola Boga, bo te biedne matki mówią przecież jakimś językiem, a jeśli sprawiają wrażenie niepewnych czy pogubionych, to nie dlatego, że kłamią tylko dlatego, że takie są. Oczywiście są wyjątki od reguły.
Tylko, niech nie stanie sie regułą, że dziecko MUSI mieć ojca, bo to sie robi po prostu niebezpieczne.

32 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-10-11 16:10:25)

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

kurcze i ja uważam tak samo jak ty
i oburza mnie administrowanie "pomocą"
nóż mi się w kieszeni obraca jak słyszę o "osrodkach interwencji" niebieskiej linii i takich tam
bo u nas wsparcie zaczyna się w momencie.. gdy nie ma czasu już na wsparcie, kiedy jest pożar, tragedia i cierpienie - o jakim ty piszesz
gdy nie wspiera się młodej matki - takiej jaką ty byłaś, która powinna dostać wszelką - uwazną, uczestniczącą pomoc, aby jak najszybciej móc odejśc z takich relacji i chronić dzieci. marzę o sytuacji, w której państwo skutecznie egzekwuje takie należności jak alimenty - i żadnemu alimentaciorzi nie opłąca się pogrywać jak z tobą.. wyobraz sobie,l że za każdy dzień spóźnienia urzad skarbowy pobierałby odsteki na konto??? bolałoby by...
ja jestem idealistką kurcze - to fakt. mój idealizm wynika z przekonania, że mozliwe jest rozwiązywanie takich problemów - ba. możliwe jest niedopuszczanie do nich.
popełniamy błędy na całym poziomie - także wychowania,  socjalizacji
wychowujemy grzeczne dzewczynki, którym nie wolno powiedzieć - nie - bo tak...
wmawiamy, że lepszy taki mąż niż żaden,
sprawiamy, że wierzą, że sobie same nie poradzą
uczymy, jak brać substytuty i udawać, że to normalne zycie.. a nawet wierzyć, że to jedyne, na co nas stać, na co zasługujemy - jak miriam, która siedzi z kimś, kto nie jest wart czyścić jej butów...
prawo zastąpiło nam normy moralne i społeczna - bo przecież jak prawo nie okresla, że to kradzież, to to nie jest kradzież... jak prawo nie wyegzekwuje -to my jestesmy bezradni...

widziałam inne systemy. są takie, w których - jesli dziecko nagle zaczyna być apatyczne, wyłączone, zmęczone - rozpoczyna się diagnozę - trwa ona pół roku. bo system pomocy opiera się o pomoc dziecku. zakłąda odpowiedzialnośśc rodziców za stworzenie takich warunków, aby dziecko było zdrowe, bezpieczne i szczesliwe...
i żeby nie było wątpliwości - to kraj, w którym adopcja prawie nie istnioeje, w którym kontakt dziecka z rodzicami utrzymuje się zawsze (oprócz systuacji krzywdzenia) gdzie w domach dziecka dziecko przebywa trzy dni.. a w pozostale jest w domu rodzinnym. gdzie rozbudoiwany system wsparcia dziecka sprawia, że służby towarzyszą dziecku w rodzinie.. a nie zabierają tego dziecka...

edit.. i jeszcze jedno kurcze
uważam, że każda kobieta, która przezywa to co akme, albo to co przezyła luna, czy ty - ma prawo i powinna zostac objęta takim wsparciem, w którym pomoże jej się przeżyć traumę, wzmocnić się i zyć dalej bez balastu przemocy, złej przeszlości... po to, by juz nigdy więcej nie weszła do tej samej wody i by mogła ochronić dzieci przed podpobnymi scenariuszami..

moja koleżanka jest córka alkoholika- ta najstarszą. szukała meża, który nie pije. trafiła na takiego, który od alkoholu uzalezniony nie jest - ale od hazardu tak
zawsze ze wszystkim radziła sobie sama, rodzina do dzisiaj, tak naprawdę, zaprzecza alkoholizmowi ojca, albo zamiata pod dywan. ona jest mądra - wie co się dzieje, rozumie, co się dzieje z nią.... jest coraz gorzej. mąż zaczął pić, ją obwinia za wszystkie nieszczęscia świata - PIJE, bo mi nie ufasz.... jak mi nie ufasz, to ja piję...rodzina mówi, to twój mąż, słubny (ona katoliczka głęboka...) mąz  na całe zycie.. małe środowisko.. co tam że hazardzistra, że długi./. ALE CIĘ NIE BIJE!! chory jest przeciez, nie jego wina, jakie pije, każdy vchłop czasami chlapnie...

najgorsze jest to, że ona nie ma siły na to, by zrobić to, co rozumie i o czym wie (teoretycznie przynajmniej) - małżonek musi diotknąc dna... żeby się odbić. ale czemu się zgadzac aby pogrążał rodzinę i dzieci?? jej syn, dziewięciolatek-JEST DOROSŁY.. to on wie, o której pociąg, kiedy lekarz, co trzeba w domu zrobić. oczy ma dookoła głowy i opiekuje się matką
która opiekuję się nimi przeciez i chroni ich przed rozbita rodziną i zmianami

a mały.. mały chroni słabą matkię.. bo już widzi, że ona słaba jest... a kocha ponad zycie
tatę tez kocha
i chroni ich wszystkich - żeby tylko jakoś to było - MA 9 LAT..


kurcze - oni są SAMI- uwikłani, związani, samotni, bezradni..
dopóki ona -jak ty kiedyś kurcze - nie wezmie na siebie całego cięzaru i nie pójdzie z nim na barkach do przodu

bo nie ma wsparcia dla niej -a gdyby było- ustrzegłoby się kilka osób przed powielaniem starych scenariuszy

33

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

I ja  myślę End_aluzjo,że to jest mozliwe do osiągnięcia, i to nie jest idealizm. Idealizmem byłoby  twierdzenie, że mozna doprowadzic do stanu, w którym wszystkie rodziny będą zdrowe i szczęśliwe. Ale to, że dzis państwo bardziej szkodzi niz pomaga jest faktem, a poniewaz te smutne czastki rodziny, czyli matka z dziecmi sa bardzo zagrozone więc nie dziw się, że tak kategorycznie ich bronię.W dzisiejszych czasach, mówi sie o nich patalogia, dysfunkcja, margines, niepełna rodzina. A ja wiem, że podstawą tej okaleczonej komórki jest ratowanie, resztek szans na człowieczeństwo, na w miarę zdrowy rozwój dzieci, prawda, brak ojca boli, brak ojca szkodzi, ale miec ojca i nienawidzić go to dopiero boli, a jeszcze bać się go to dopiero wypacza. Ale nie ma nic gorszego niż  ujmować się za ojcami,którzy sa przyczyną rozpadu rodzin i wspaniałomyślnie pochylać sie nad ich krzywdą. Przecież to kompletne pomieszanie z poplątaniem. Krzywdzącym oddawać racje i stawać za nimi ustawodawczym murem, a słabszych pozbawiać resztek możliwości przeciwstawiania sie złu.
Matki kochają swoje dzieci, chcą dla nich jak najlepiej w znakomitej większości takie są. Chociaż wiem, ze sa takie które nie powinny byc matkami. Ale przeraża mnie to z czym sama sie spotkałam w sądzie, przeraża, bo w dwóch poprzednich sprawach, w których córka nie mogła stawać, to po mnie "jeździli" sędziowie. Na dowód tego, dopiszę ci, że aby "zmusić" mnie do umożliwienia kontaktów dzieci z ojcem, na przedostatniej sprawie, 10 lat temu sędzia zasądziła alimenty w kwocie 450 zł na dwoje dzieci razem /230 i 220/, argumentując, że ojciec spotykając sie z dziećmi na pewno bedzie im kupował co  bedzie potrzebne i w ten sposób dodatkowo dokładał do alimentów. A ja za samo mieszkanie płaciłam 600 zl. Teraz mam po 400 zl na dziecko. Ojciec zarabia ponad 3 tyś na rękę i przepija wszystko co mu zostaje, bo za mieszkanie płaci jego nastarsz córka z zięciem. A ja przez 18 lat męczyłam sie strasznie, żeby utrzymać dzieci, dom i żeby nie odczuły, że są gorsze. Myslisz, że mi się to udało, nie do końca za łaskawym przyzwoleniem sadu.Temida jest ślepa, kto silniejszy ma rację, racją słabszego jest dziś zginąć i nie zawracać głowy. I tak sie dzieje, giną dzieci, giną chorzy, giną słabsi.
A społeczeństwo wypacza się do reszty.

34

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

End aluzja no to po mnie pojechalas w pierwszym poscie ale coz kazdy ma prawo do swoich opinii.
To prawda to ja wybralam ojca swoim dzieciom i slepo wierzylam ze kazdemu nalezy sie szansa...jesli tylko czlowiek ten chce cos z ta szansa zrobic.Tak pieknie mowil o rodzinie,ktorej sam nigdy nie mial ze byl odepchniety przez matke,ojciec wiecznie ja zdardzajacy i spedzajacy wieksza czesc doby w pracy.Wspomne ze eks ma corke z pierwszego zwiazku juz nastolatke do ktorej jest pozbawiony praw  z powodu braku zainteresowania, jego ojciec placi alimenty a on spalaca fundusz alimentacyjny bo przez kilkanascie lat mial wyrabane na to. i to ja bedac z nim pilnowalam zeby alimenty byly zaplacone na czas bo on wolal pozyczyc koledze.Teraz ma z corka sporadyczny kontakt choc mysli ze ma zajebisty - telef plus jeden  moze dwa razy w roku spotkanie.O jakim my tu ojcostwie mowilmy helllol...i zygac mi sie chce jak slysze  jak to on cierpi bo zla matka  z zazdrosci zabrala mu dzieci.Bedac razem nigdy nie zabranialam opiekowania sie dziecmi,ma sie do nich prawa to i ma sie obowiazki.Tak owszem pracowal duzo ale czas na silownie 5 razy w tyg byl,na lewe ineteresy byl aa pieniadze ktore zarobil w pierwszej kolejnosci szly na zakup sterydow, odzywek na kolejny miesiac a dopiero potem rachunki ktorych i tak nie placilismy bo nie bylo z czego ale ja za to beknelam bo byly na moje nazwisko a on powiedzial ze sie dolozy i do tej pory tego nie zrobil.
Bylam tak w tym wszytskim zapetlona ze nie wiedzialam co sie dzieje, stworzylam sobie swoj wlasny swiat aby jakos przezyc.Moje starsze 5 letnie dziecko czesto skarzylo sie na bole brzucha,brak apetytu,mdlosci,lekarze nic nie stwierdzili,o dziwo teraz ich nie miewa.Powiedziala do mnie ty jestes szmatka zaciskajac zeby i piesci, rzucala ulubionym misiem,ciuchami,trzaskala drzwiami-wiecie jak to boli? Ale ja nie bylam na nia zla,mi bylo tego dziecka okropnie szkoda i
bylam wsciekla na siebie  ze co ja mu zgotowalam.mowie jej berdzo czesto ze tata ja kocha ale teraz jest niemozliwe zeby sie z nim widywala bo tata zle postepowal i mama ma obawy o Was.Ona tylko powiedziala" martwie sie zeby pieskowi nic sie nie stalo" i "ciekawe czy tata bedzie mial jeszcze jedna mame"
Mnie wlasnie pomogly takie instytucje ktore zajmuja sie pomoca kobietom takim jak ja i to One uswiadomily mi ze mam prawo chronic dzieci,kto jak nie ja?
One maja dopiero 6 i 1,5 roku a ich osobowosc sie ksztaltuje nie wiedza co dobre a co zle,to zadaniem rodzicow jest ich tego nauczyc a one biora przykad z zachowania a nie slownego wpajania.
Jak ja mam oddac w rece moj najwiekszy skarb komus takiemu co mowi na wlasne dziecko ciota,down bo sie np.przewrocilo a potem tuli i mowi jak kocha.daje mu sprzeczne sygnaly.dzieci nie sa glupie,moze i szybko zapominaja ale te wpojone zle zachowania zostaja w ich podswiadomosci i wychodza w pozniejszym zyciu w postaci spotegowanej.
Moja corka kolorujac ze mna postaci zaczela plakac bo ja wzielam rozowa kredke,nie moglam dojsc dlaczego ona placze jak jest wiele innych tyle ze ciemniejszych.W koncu pekla i powiedziala ze nie chce ciemnej bo tatusiowi sie nie bedzie podobalo.Bozeeee lzy mi teraz polecialy na samo wspomnienie.
Uzgodnilismy ze bedzie przychodzil do dzieci,bral do siebie i cooo...na noc chcial tylko starsze dziecko bo nie ma warunkow-Wreszcie  kupil lozeczko od znajomej- do tej pory go nie odebral.dzisiaj mu nie pasuje bo musi cos zalatwic,musi sie wyspac po nocce,jutro wezmie tylko starsza a malego klikumiesiecznego juz nie.Co to ku... za wybieranie miedzy dziecmi.Ja  spie z nimi w jedym lozku a on to co nie mogl.Durne tlumaczenia.Pytalam tyle razy dlaczego nie bierzesz malego a on na to juz niedlugo bede bral,nie martw sie( czekal az dojedzie do niego jego nowa milosc)To on jest rodzicem,to sa jego prawa i obowiazki a nie jakiejs obcej kobiety,kim ona jest zeby zajmowac sie moimi dziecmi tybardziej ze od rozstania minelo ok 6 tyg dopiero. Nowego partnera/ke wprowadza sie stopniowo a nie na lapu capu.Zastopowlam to wszystko jak przed wyjazdem za granice chcial spotkania pod pozorem przekazania mi pieniedzy,nie zgodzilam sie i dzieki Bogu,mowie wplac na konto i wiecie co...powiedzial mi pozniej ze chcial mi podrzucic amfetamine do walizki.Ale on nadal kocha swoje dzieci i tak cierpi przeciez wiec ja proponuje spotkania na placu zabaw gdzies w miejscu publicznym a on "kim Ty jestes zeby mi stawiac warunki" Wolna wola nie to nie.Straszy ze dorobil klucz do domu-zmieniam zamki, ze mam podsluch w domu itp, zastarsza ludzi ze jak zalatwia mi parce to beda skonczeni w miescie.

Zglosilam sie do takiej instytucji to dla mnie nie zaden wstyd,poszlam do psychologa,zalatwilam dziecku dzieciecego psychologa,chodze na kurs o swiadmomym rodzicielstwie.I zrobie wszystko co w mojej mocy zeby wychowac dzieci na zdrowe psychicznie choc gwarancji takiej nikt mi nie da ale bede sie starac.
Mozecie mnie potepiac,mowic ze zle robie,ja  juz wystarczajco bije sie z myslami kazdego dnia i czesto placze ze one nie widuja taty . Ale  ich bezpieczenstwo fizyczne i psychiczne jest dla mnie wazniejsze od stereotypu ze "dzieci ojca miec powinny"

35

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Luna33 napisał/a:

. Ale  ich bezpieczenstwo fizyczne i psychiczne jest dla mnie wazniejsze od stereotypu ze "dzieci ojca miec powinny"

Ja się z tym w pełni zgadzam i to rozumiem .
Nie sądzę ,aby człowiek który krzywdzi zwierzaczka na oczach dzieci, stosuje agresje, zachowuje się w sposób przemocowy, tyraniczny  wobec dzieci również  byłby odpowiednim wzorcem dla dziecka i dziecko czuło się bezpiecznie przy nim.Absurd . Wg mnie gorsze szkody w psychice takie zachowanie ojca mogą u dziecka wyrządzić .Przykład fatalny, dno ,totalne dno
Dziecko własnymi oczami to widzi co widzi, jakie otrzymuje wzorce  i psychika na tym cierpi

36

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Jeżeli ojciec może zachowywać się agresywnie wobec dziecka, lub będzie stwarzał sytuacje zagrażające życiu lub zdrowiu dziecka, to matka powinna ograniczyć do zera kontakt. Co za różnica czy to ojciec, czy obcy człowiek? jak stwarza zagrożenie nie ma prawa do kontaktów z dzieckiem.

37

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Morthisa szkoda ze tylko ich ojciec tego nie rozumie....i ci wszyscy ludzie naokolo w oczach ktorych zrobil ze mnie wariatke chora z zazdosci.Ja nie bede zabraniala kontaktow, same zdecyduja jak beda dojrzalsze, same zadecyduja i beda mialy wybor,ja bym nawet chciala zeby go znaly bo to ich ojciec i nim pozostanie i pomimo tego ze tak mocno darzylam go uczuciem odeszlam choc cierpie do tej pory.ja nie chce tylko zeby one nasiaknely i powielaly te zle zachowania bo wiadomo ze dla dziecka autorytetem sa rodzice a w szczegolnosci dla chlopca- ojciec,ktory ma Zreszta ogromna sile manipulacji z czego sam jest dumny.

Kurcze to jest wlasnie cale sedno sprawy!!!!
- wiesz co znaczy, próba nawiązania kontaktu z dzieckiem, jesli ono sie waha i jest na rozdrożu?
- wiesz co znaczy, próba wyprostowania zagubionego, zbuntowanego dziecka?
- wiesz wreszcie, że dobrymi chęciami i zyczeniami piekło jest wybrukowane, i to nie piekło tatuska, tylko właśnie  piekło dziecka i matki?

Ja staram sie tylko zminimalizowac sile razenia ojca-psychopaty

38

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Nirvanka87 to zalezy wlasnie jak kto rozumie pojecia zagrozenia  dziecka??

39

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Nirvanka87 to zalezy wlasnie jak kto rozumie pojecia zagrozenia  dziecka??

40

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Kurcze napisał/a:

...Nikt nie wybiera złych ojców swoim dzieciom,  to dopiero wychodzi w "praniu",każda matka świadoma czym mogą sie skończyć wychowawcze starania taty ,podejmuje decyzję dla dobra dziecka.

Nikt, każda, nigdy, zawsze - jesteś pewna? Kto wybiera sobie partnerów?

Kurcze napisał/a:

...Po tym co opisała Luna33 i po własnych doświadczeniach uwazam, że nie tylko matki powinny ponosić odpowiedzialność za rodzinę ale tatuśkowie też....

Co to jest "tatusiek"? Projekcja zakamuflowanego seksizmu?

Kurcze napisał/a:

.. Cóż to za odpowiedzialność, jak idzie taki w świat, robi co chce, nikt nie ma prawa zwrócić mu uwagi, bo jest przecież "dorosłym" mężczyzna, a matka zostaje z dziećmi i to przed czym chciała obronić dzieci, musi teraz gościć w swoim domu kilka razy w m-cu, albo jeszcze gorzej powierzać dziecko na jakiś czas. A kończy sie tym, że po takich spotkaniach matka nie potrafi okiełznać  dzieciaka i zostaje sama z  problemem. Czuje, jak w oczach  dziecka powoli staje sie nikim , traci autorytet i kontakt, za to zostaje jej chwalebna roloa "służącej".Czy jest to dla dziecka "dobre"?, owszem są ojcowie, którzy potrafią powstrzymać swoje emocje i nie okazywać ich przy dzieciach. Ale to są na prawdę wyjątki. Przecież kobiety nie pozbywają się dobrych mężów tylko oprawców. A to, czy ojciec powinien sie widywać z dzieckiem czy nie,  w jakich okolicznościach  i na jakich zasadach powinni orzekac specjaliści, a nie sędziowie.
Niestety opinia społeczna nie słucha głosów kobiet, a histeria rozpętana prze tatusiów, wokół swoich praw do dziecka, nie wrózy dobrze rozsądnemu i optymalnemu rozwiązaniu tego problemu.

Gdybyś była moją matką, byłbym wdzięczny ojcu, gdyby nie dopuszczał do kontaktów z Tobą.
W istocie, przed takimi matkami dzieci należy chronić - nie przyszło Ci to nigdy do głowy?
Wszystko, co napisałaś powyżej, jest najzwyklejszą głupotą i nie ma żadnej wartości, bo głupota nie zalezy od płci niestety, a matki nie mają monopolu na wiedze, co dobre dla dziecka. Maja natomiast często błędne mniemanie.

41

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
N4VV napisał/a:
Kurcze napisał/a:

...Nikt nie wybiera złych ojców swoim dzieciom,  to dopiero wychodzi w "praniu",każda matka świadoma czym mogą sie skończyć wychowawcze starania taty ,podejmuje decyzję dla dobra dziecka.

Nikt, każda, nigdy, zawsze - jesteś pewna? Kto wybiera sobie partnerów?

Kurcze napisał/a:

...Po tym co opisała Luna33 i po własnych doświadczeniach uwazam, że nie tylko matki powinny ponosić odpowiedzialność za rodzinę ale tatuśkowie też....

Co to jest "tatusiek"? Projekcja zakamuflowanego seksizmu?

Kurcze napisał/a:

.. Cóż to za odpowiedzialność, jak idzie taki w świat, robi co chce, nikt nie ma prawa zwrócić mu uwagi, bo jest przecież "dorosłym" mężczyzna, a matka zostaje z dziećmi i to przed czym chciała obronić dzieci, musi teraz gościć w swoim domu kilka razy w m-cu, albo jeszcze gorzej powierzać dziecko na jakiś czas. A kończy sie tym, że po takich spotkaniach matka nie potrafi okiełznać  dzieciaka i zostaje sama z  problemem. Czuje, jak w oczach  dziecka powoli staje sie nikim , traci autorytet i kontakt, za to zostaje jej chwalebna roloa "służącej".Czy jest to dla dziecka "dobre"?, owszem są ojcowie, którzy potrafią powstrzymać swoje emocje i nie okazywać ich przy dzieciach. Ale to są na prawdę wyjątki. Przecież kobiety nie pozbywają się dobrych mężów tylko oprawców. A to, czy ojciec powinien sie widywać z dzieckiem czy nie,  w jakich okolicznościach  i na jakich zasadach powinni orzekac specjaliści, a nie sędziowie.
Niestety opinia społeczna nie słucha głosów kobiet, a histeria rozpętana prze tatusiów, wokół swoich praw do dziecka, nie wrózy dobrze rozsądnemu i optymalnemu rozwiązaniu tego problemu.

Gdybyś była moją matką, byłbym wdzięczny ojcu, gdyby nie dopuszczał do kontaktów z Tobą.
W istocie, przed takimi matkami dzieci należy chronić - nie przyszło Ci to nigdy do głowy?
Wszystko, co napisałaś powyżej, jest najzwyklejszą głupotą i nie ma żadnej wartości, bo głupota nie zalezy od płci niestety, a matki nie mają monopolu na wiedze, co dobre dla dziecka. Maja natomiast często błędne mniemanie.

A na jaki temat piszesz? bo może rzeczywiście jestem zbyt głupia żeby zrozumieć  twój wybitny intelekt, ale na to, żeby stwierdzić, że  ty nie wiesz o czym ja piszę nie potrzeba zbytniej inteligencji. Czy złośliwość, wynikająca zapewne z osobistych doświadczeń, wystarczy ci na otarcie łez. Chwała Bogu, że nie jestem twoja matką, więc nie musisz o nic prosić swojego tatusia i jesteś bezpieczny. A nikomu - poza tobą - intelektualisto, nie przyszło do głowy chronić moje dzieci przede mną. Masz idiotyczną manię podsumowywania postów nie kierowanych do ciebie, krytykowania i wywyższania się, jeśli powiesz konkretnie o co ci chodzi odpowiem, na czepianie się i złośliwości nie mam ochoty więcej reagować .Wejść w spór co innego, ale pojechać po kimś, bo się nie chce zniżyć choćby do zrozumienia intencji, jeśli treść niedomaga, to jakość zalatuje prostactwem.

42

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Kurcze napisał/a:
N4VV napisał/a:

...Nikt nie wybiera złych ojców swoim dzieciom,  to dopiero wychodzi w "praniu",każda matka świadoma czym mogą sie skończyć wychowawcze starania taty ,podejmuje decyzję dla dobra dziecka.

Nikt, każda, nigdy, zawsze - jesteś pewna? Kto wybiera sobie partnerów?

Kurcze napisał/a:

...Masz idiotyczną manię podsumowywania postów nie kierowanych do ciebie, krytykowania i wywyższania się, jeśli powiesz konkretnie o co ci chodzi odpowiem, na czepianie się i złośliwości nie mam ochoty więcej reagować .Wejść w spór co innego, ale pojechać po kimś, bo się nie chce zniżyć choćby do zrozumienia intencji, jeśli treść niedomaga, to jakość zalatuje prostactwem.

Dlaczego TY kurczę upierasz się, że "CO WOLNO Wojewodzie, to nie TOBIE..."?
Owszem większość, zapewne celowo nie wybiera złego rodzica dla swych dzieci... ALEeeee czy to uprawnia do generalizowania i twierdzeń typu: ZAWSZE, Nigdy, KAŻDY itp.? Co TO wnosi w dyskusję OPRÓCZ generalizowania? To nie owo ganione przez Ciebie PROSTACTWO?
Żeby prowadzić dialog WCALE nie potrzeba wchodzić w spór.
ALE pewnie TEŻ nie powinnam się wypowiadać?

AKEME nie ma DOBREGO wyboru - ma tylko zły i gorszy...
Pytanie CO gorsze: SZTUCZNIE udawanie, że tego ojca NIE MA, czy prostowanie przez matkę tego, "co ON będzie wkładał synowi w głowę" (PRZY założeniu, że NA PEWNO treści będą durne i złe...)

43

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Kurcze napisał/a:

.....A na jaki temat piszesz? bo może rzeczywiście jestem zbyt głupia żeby zrozumieć  twój wybitny intelekt, ale na to, żeby stwierdzić, że  ty nie wiesz o czym ja piszę nie potrzeba zbytniej inteligencji. Czy złośliwość, wynikająca zapewne z osobistych doświadczeń, ....

Moje osobiste doświadczenia nie są przekładane na wnioski generalne. Piszę na temat Twoich ocen sytuacji, uzależnionych od tego, czy ktoś jest "mamuśką", czy "tatuśkiem". Tak się nieszczęśliwie składa, że głupota i inne nieciekawe cechy są od płci niezależne. Stąd generalne przypisywanie jej "tatuśkom" jest właśnie przejawem prostackiego seksizmu, zapewne wynikającego z Twoich osobistych doświadczeń.

To, co napisałem o ojcu dziecka autorki, wynika z oceny opisanej sytuacji, oceny jego osobowości i możliwego wpływu na rozwój dziecka. Nie wynika z czyjejkolwiek płci, ani też nie rozciągam tego przypadku na wszystkich "tatuśków". Była by to głupota. Pomyślałem przy tym nad stanowiskiem End_aluzja, bo ma ona wiele racji, ale nie w tym przypadku, bo pozostawienie takiemu ojcu kontaktów z dzieckiem wydaje się być większym złem, niż całkowite odciecie. Ty w swojej światłej inteligencji zaraz wyciągniesz wniosek, że wszyscy faceci karmią węże krolikami. Gratuluję blyskotliwości wnioskowania.

44

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

'czy w tym kontekście naprawdę AKME - ma pełną świadomośc podejmowania decyzji'

zastanawiałam sie nad tym w kontekście jego aktualnego miernego zainteresowania [syn ma 5 tygodni], wybierania zabawy zamiast kontaktu z synem, w kontekście jego uzależnienia od sportu. ZASTANAWIALAM SIE. To jeszcze nie oznacza decyzji. Mąż odszedł i sam jest w tym pogubiony. ja jestem w tym pogubiona. Nie chce go karać w ten sposób, idiotką nie jestem. Nie wiem jeszcze teraz, czy w sytuacji, w które on odszedł, bo chce żyć po dawnemu i nie ograniczać sie w swoich przyjemnościach życia, będzie umiał dać właściwe wzorce synowi. sam dostał w domu wzorzec od ojca taki, który w większej części powielił. Mam NADAL wierzyć naiwnie, że swojemu synowi nie wsadzi do głowy syfu, skoro nie potrafił przeciwstwić sie temu, co sam miał wtłoczone przez tatusia? Powtarzam - ZASTANAWIAŁAM SIE czy to jest wyjście w naszej sytuacji, a Lunie napisałam, ze mając podobną patologię jak Ona nie pozwoliłabym, aby tatuś wsadził dziecku do głowy kiepskie wzorce. Taka była moja intencja. Mężowi pewnie nie będę ograniczać praw, bo chcę by syn miał tatę. Nie miałam ani przez moment pomysłu, by go ukarać za odejście.

45

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
N4VV napisał/a:
Kurcze napisał/a:

.....A na jaki temat piszesz? bo może rzeczywiście jestem zbyt głupia żeby zrozumieć  twój wybitny intelekt, ale na to, żeby stwierdzić, że  ty nie wiesz o czym ja piszę nie potrzeba zbytniej inteligencji. Czy złośliwość, wynikająca zapewne z osobistych doświadczeń, ....

Moje osobiste doświadczenia nie są przekładane na wnioski generalne. Piszę na temat Twoich ocen sytuacji, uzależnionych od tego, czy ktoś jest "mamuśką", czy "tatuśkiem". Tak się nieszczęśliwie składa, że głupota i inne nieciekawe cechy są od płci niezależne. Stąd generalne przypisywanie jej "tatuśkom" jest właśnie przejawem prostackiego seksizmu, zapewne wynikającego z Twoich osobistych doświadczeń.

To, co napisałem o ojcu dziecka autorki, wynika z oceny opisanej sytuacji, oceny jego osobowości i możliwego wpływu na rozwój dziecka. Nie wynika z czyjejkolwiek płci, ani też nie rozciągam tego przypadku na wszystkich "tatuśków". Była by to głupota. Pomyślałem przy tym nad stanowiskiem End_aluzja, bo ma ona wiele racji, ale nie w tym przypadku, bo pozostawienie takiemu ojcu kontaktów z dzieckiem wydaje się być większym złem, niż całkowite odciecie. Ty w swojej światłej inteligencji zaraz wyciągniesz wniosek, że wszyscy faceci karmią węże krolikami. Gratuluję blyskotliwości wnioskowania.

No cóz, , chyba za bardzo zagalopowałeś się w tych osadach na temat dyskryminowania mężczyzn przeze mnie. To brzmi jak histeria . To musi byc twój  osobisty bolesny temat, albo wypowiadasz się z pozycji kompletnego teoretyka. Trudno jest polemizować z kimś, kto nie może pojąć,że odnosiłam się  do konkretnej sytuacji,  przecież mówiliśmy o konkretnej sprawie.A określenie "tatuśkowie" przypisuje takim i tylko takim tatuśkom,o jakim była mowa w poście LUNY33.  Trzeba mieć dużo złej woli,żeby zrobic z mojej wypowiedzi to co ty, ty generalizujesz a mnie to przypisujesz. Z góry wiesz, jaki jest mój stosunek do wszystkich ojców, zarzucasz mi jakiś prostacki seksizm, brak obiektywizmu i ślepą nienawiść do wszystkich już nie  tylkoojców, ale nawet mężczyzn. No i co moge na to odpowiedzieć, chcesz się pobawić  idź do piaskownicy?Gdybyś zechciał , dokładnie przeanalizować, co pisałam i o czym, jakie są moje doświadczenia, i co wywołało tę całą  żałosną polemikę, to może dostrzegłbyś, że potraktowałeś mnie stereotypowo, bardzo osobiście i niestety poniżej pewnego poziomu, ale adekwatnie do swojego osądu.Musiałbyś  umieć zastopować pogardę i poczucie wyższości  do osoby, która próbuje przedstawić swoje zdanie., I tu az sie prosi pytanie, co ty do mnie masz, że ośmieliłeś się odnieść do mnie takimi słowami? Gratuluję kultury.

46

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Luna33 napisał/a:

Witajcie!

Chcialabym poznac Wasza opinie na temat kontaktow dzieci z ojcem po rozpadzie toksycznego zwiazku?

Dodam ze moj eks partner byl uzalezniony od sterydow,5 razy w tyg silownia,agresja,brak wstydu,szastanie pieniedzmi,bicie innych za pieniadze,bicie psa za zlanie sie w domu- nie mial czasu zeby z nim wychodzic.Kiedys nawet piesek wyladowal na scianie robiac glowa dziure na oczach dziecka,rasizm,kompletny brak poczucia obowiazkow wobec dzieci,uzaleznienie od tel nawet podczas seksu ciagle ktos do niego dzwonil,handel amfetamina,ziolem,2 razy wiezienie,prace spoleczne za pobicie chlopaka pod pubem hmmm ....co by tu jeszcze dodac aaaa zapomnialabym ja jestem szmata i zimna suka ale " kocham Cie " mowil jak nikt inny. 4 letniemu Dziecku obrywalo sie za to ze jest za glosno gdy "tatus" spi po nocce a ona tego nie moze zrozumiec i spiewa na glos.aaaa jeszcze waz ktorego karmil kroliczkami, swinkami morskimi,nagrywal i szukal poklasku wsrod znajomych.
Kiedys bylam zdania ze nawet najgorszy ojciec powinien miec kontakt z dziecmi dopoki nie spotkalo mnie to co opisalam wyzej.Zerwalam wszelki kontakt by moc wychowac dzieci zdrowe psychicznie.

Dobrze zrobiłaś że zerwałaś kontakty z tym człowiekiem.

47

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
Anhedonia napisał/a:
Kurcze napisał/a:
N4VV napisał/a:

...Nikt nie wybiera złych ojców swoim dzieciom,  to dopiero wychodzi w "praniu",każda matka świadoma czym mogą sie skończyć wychowawcze starania taty ,podejmuje decyzję dla dobra dziecka.

Nikt, każda, nigdy, zawsze - jesteś pewna? Kto wybiera sobie partnerów?

Kurcze napisał/a:

...Masz idiotyczną manię podsumowywania postów nie kierowanych do ciebie, krytykowania i wywyższania się, jeśli powiesz konkretnie o co ci chodzi odpowiem, na czepianie się i złośliwości nie mam ochoty więcej reagować .Wejść w spór co innego, ale pojechać po kimś, bo się nie chce zniżyć choćby do zrozumienia intencji, jeśli treść niedomaga, to jakość zalatuje prostactwem.

Dlaczego TY kurczę upierasz się, że "CO WOLNO Wojewodzie, to nie TOBIE..."?
Owszem większość, zapewne celowo nie wybiera złego rodzica dla swych dzieci... ALEeeee czy to uprawnia do generalizowania i twierdzeń typu: ZAWSZE, Nigdy, KAŻDY itp.? Co TO wnosi w dyskusję OPRÓCZ generalizowania? To nie owo ganione przez Ciebie PROSTACTWO?
Żeby prowadzić dialog WCALE nie potrzeba wchodzić w spór.
ALE pewnie TEŻ nie powinnam się wypowiadać?

AKEME nie ma DOBREGO wyboru - ma tylko zły i gorszy...
Pytanie CO gorsze: SZTUCZNIE udawanie, że tego ojca NIE MA, czy prostowanie przez matkę tego, "co ON będzie wkładał synowi w głowę" (PRZY założeniu, że NA PEWNO treści będą durne i złe...)

A czemu ty Anhedonio uwazasz, że ja cos komuś narzucam, albo generalizuję. Jesli wypowiadam sie o jakiś konkretnych sytuacjach to one własnie na tym polegają,  tam jest to zawsze, nigdy,każdy, bo to jest właśnie treścią tych okoliczności, tak jak dwa dodać dwa jest cztery. Dwa dodać dwa to nie jest dwa przecinek dwa ,tylko cztery, chyba, że wejdziemy sobie na wyższy poziom zabawa matematycznych i intelektualnych, ale uważam, że tu nie miejsce na to a ponadto  nie zdzierżę i nie mam  pretensji do tego.

Jeśli zaś chodzi o twój pogląd na sytuacje AKEME, to moje zdanie jest takie:

AKEME nie będzie utrudniała ojcu widzeń z dzieckiem , czyli dwa dodać dwa jest cztery, a moje zdanie jest takie, bo to ona powiedziała.I powiedz po co to całe pouczanie? Przecież to świadczy tylko, że kompletnie rozmijamy się w odniesieniach, ty do swojego pojęcia sprawy, ja do swojego. I kto tu generalizuje?

Oczywiście  z uwagą czytam twoje wypowiedzi, ale nie mam zamiaru podważać personalnie ich sensu, nawet jak coś mi nie gra. Nie piszę o tobie - Anhedonia jest głupia, bo moje zdanie na dany temat jest takie, czy inne - chyba, że uważasz, że na tym polega dialog i kultura.Natomiast, od ciebie i nie tylko, co rusz spotykam sie z tego typu podsumowaniem KURCZE jest głupia, bo moje zdanie na jakiś tam temat jest inne. Nie jest to miłe, ale ponieważ mam już swoje lata,/ co oczywiście nie jest równoznaczne z posiadaniem rozumu, inteligencji, czy wiedzy i doświadczenia, bo rzeczywiscie nie jest/,a już najmniej kultury, to dalej pozwole sobie z uporem pani w średnim wieku, trwać na swoim stanowisku.Nikt i ty też Anhedonio, nie wszedł ze mną w polemikę,  co najwyżej krytykuje mnie personalnie, nawet nie merytorycznie, bo skąd cokolwiek możecie o mnie wiedzieć, jezeli dyskutujecie ze swoimi opiniami o mnie. Przecież nie będę sie tłumaczyc z tego, że tak czy inaczej mnie "widzicie".
Zresztą chyba wykazałam dostatecznie dużo cierpliwości, żeby przekonać was, że mam swoje zdanie i nie będę z niego rezygnowała tylko dlatego, że komuś coś nie pasuje. Wasz problem.

48

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Bardzo proszę o zachowanie kultury wypowiedzi oraz trzymanie się głównego tematu wątku, bez osobistych wycieczek. Każda kolejna próba odstępstwa od regulaminu będzie skutkować usunięciem posta oraz otrzymaniem ostrzeżenia.
Kurcze, w związku z tym, że sporo jest w Twoich postach agresji, nagminnie atakujesz innych użytkowników, odchodząc w ten sposób od tematu, otrzymujesz ode mnie ostrzeżenie już teraz. Mod. Olinka

49

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Witam dodam tu coś od siebie ....
Poznałam mojego pierwszego faceta mając 16 lat ...smarkula zakochana bez pamięci w 5 lat starszym chłopaku...hm rodzice go od razu polubili pracuje ma auto sam mieszka i się utrzymuje ułożony...mówili -no Madziu ciesze się że wybrałaś tak odpowiedzialnego chłopaka....przypilnował z nauką(bo mi jakoś daleko do książek było a przy nim poprawiłam się z dwój na czwórki czasem piątki nawet)...sielanka trwała rok...coś mi zaczęło nie pasować...zbyt często sięgał po piwo no ale nie bd dorosłemu facetowi bronić po robocie nie? raz drugi piaty dziesiąty....powiedziałam słuchaj kotek ja wiem masz swoje lata i wogule ...ale musisz przy mnie pic??bo ja nie lubię jak przy mnie pijesz (sama nie lubie alkocholu)..odp-dobrze kotek nie bd . I faktycznie nie pił...przy mnie. Pił za to jak się nie widzieliśmy z czasem było tego coraz więcej ..po barach....no i zerwałam z nim...poszło o alko..zaczol się robić inny...mniej zależało mu na pracy i wogule olewka na wszystko..prosił błagał abym wróciła ze on nie będzie itp itd...wróciłam po 2 miesiącach...na trzy miesiące bo zas zaczol tym razem zaczol nie chodzić do pracy zalegał z rachunkami -OOoo nie powiedziałam tak być nie bd mam 17 lat i nie bd się użerać z 22latkiem który nie ma kontroli bo to on jest starszy i powinien mnie pilnować(teoretycznie) a nie ja mu mówić co jest dobre a co złe . i wiecie ....napierdolony jak......eh szkoda gadać zgwałcił mnie....po 3 miesiącach no prawie 4 dowiedziałam się ze w ciąży jestem .... miałam normalnie miesiączki zero objawów( no w tym 3/4 mieś brzuch mi wysadziło to się zaczęłam zastanawiać ze coś nie halo)...przez ten czas z nikim nie spalam wiec wiedziałam ze to jest D..a dziecko....załamana poryczana jak dziecko opowiedziałam wszystko mamie...ryczałam wrzeszczałam ze nie chce tego bachora ze sie prędzej potne niż urodzę....i tu wyrozumiałość i wsparcie mamy nauczycieli szefowej( bo chodziłam do zawodówki wiec i praktyki miałam) były naprawdę na wagę złota pomogły wsparły rozmawiali ze nie muszę go wychowywać ze mogę zostawić w szpitalu żebym tylko nie usuwała ze ia tak za puzno 16 tydzien to byl.....no i co ...skonczylam zawodowke , praktyki na calkiem dobrych ocenach dziecka do prawie 8 miesiąca nienawidziłam szczerze....potem jakoś stwierdziłam ze może zostawię....wahania były nie powiem...urodziłam w 9 miesiącu córeczkę 46 cm 1750kg...nie pokochałam jej jakoś nad życie ale tez nie zdecydowałam się jej zostawić w szpitalu..została przy mnie...wychowywałam ja sama wynajęłam sobie pokój i pojawił sie tatuś.......wspomnienia wrocily a on? ryczał jak dziecko prosił błagał żeby do nas mógł wrócić ...i zgodziłam się po dwóch miesiącach...to była najgorsza decyzja w moim życiu( choć zarazem uważam ze tylko wzmocniłam się i wiem ze przetrwam wszystko) pil bil mnie....wyzywał od najgorszych przepijał cale wypłaty często było ze np na tydzień dwa go nie było my bez środków do życia...ja poszłam zaocznie do liceum nie miał kto pilnować malej....chodziłam z dzieckiem na lekcje! nauczyciele pozwolili . sprzątałam u sąsiadek robiłam zakupy za jedzenie bo da....a nie było a ja dziecku muszę dać jeść pampersy na rehabilitacje jeździć....półtora roku tak się męczyłam...miał iść na odwyk -i w tym mnie okłamał...wylałam ćwiartkę wódki do zlewu 14.042012r. znaleziona w pościeli wiecie co zrobił? podźgał się 4 razy w brzuch nożem ! cudem przeżył...a ja tego samego dnia spakowałam siebie i dziecko i poszłyśmy do domu samotnej matki NIKT NIGDY NIE BĘDZIE MNIE WYZYWAŁ BIL ANI MOJE DZIECKO NIE BĘDZIE NA TAKIE RZECZY PATRZAŁO byłam pod opieka psychologa mala tez...mimo ze parę miesięcy miała to i tak była wystraszona ....po pol roku poznałam przypadkiem na nk mojego obecnego faceta pokochał Nadie jak swoja mieszkamy razem układa nam się wie o tym co przeszłam i wiecie co ? Nadia mówi mu tatusiu -sama z siebie zaczęła. my się nie kłócimy rozmawiamy dużo ze sobą ale nie kłócimy nie krzyczymy nie wspomnę o jakiejkolwiek agresji dalej sie uczę od przyszłego semestru idę do policealnej ..mogłabym skończyć na ulicy puszczać się ćpać pic i być na totalnym dnie . ale nieeeee zostałam 18letnia mama sama uczyłam i uczę się dalej i nigdy nie pozwolę skrzywdzić Nadii..choć pokochałam ja dopiero niedawno nie było by mi łatwo ryczałam jak dziecko co noc ...ale nie żałowałam Bo wiedziałam że stać mnie na więcej ...i proszę dostałam super mężczyznę...byłam w ciąży od kwietnia do lipca tego roku....serduszko stanęło w 16 tygodniu;(....a teraz prawdopodobnie znów jestem w ciąży...za tydzień zrobię test ....
a w temacie spotkań ojca z dzieckiem? pozbawiłam go praw i władzy rodzicielskiej dostaje alimenty z funduszu alimentacyjnego 400 zl ma prawo do odwiedzin bo zniosła mu już policja zakaz zbliżania sie do nas....a były? wylądował w schronisku dla bezdomnych z uzależnieniem alkoholowym a dziecka odwiedzać nie chce często...raz na miesiąc mu sie przypomni o małej ...pozwoliłam mu do nas przyjeżdżać warunek jest taki ma być trzeźwy umyty i tylko półtorej godziny w mojej obecności...ale on sam jakoś olewa to. a ja postanowiłam ze nie będę dziecku mówić tata nie żyje wyjechał czy inne bajeczki od razu trzeba mówić prawdę Nadia wie jest tata Dawid który przyjeżdża w gości i tatuś który jest zawsze to on ja kapie usypia bawi się robi zakupy JEST przy niej...a jak bd pytała czemu nie jestem z tamtym tata? to powiem- bo mamusia się kłóciła z tatusiem i nie chciałam tego robić przy tobie bo płakałaś i dlatego postanowiliśmy się rozstać żebyś miała spokojny domek córciu... JA WIEM ZE TAK POWIEM BO JEJ JUŻ TO MOWIE  wiec kobiety...które zostały skrzywdzone ...DACIE RADE ważne by dzieci były spokojne i miały rodzinę w postaci choćby tylko mamy....bo życie toczy się dalej i musimy przetrwać musimy być twarde musimy znać swoja wartość kochane ! TRZYMAM ZA WAS KCIUKI

50

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Kolejny łysol, skinhead trzymaj się od niego z daleka.
Co w y w takich karczkach widzicie, ani to ładne an ambitne ani mądre.

51

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Ja tam z takimi do czynienia nie mialam

52

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Zanim go poznalam to karczkiem nie byl ale niestety zignorowalam sygnaly ostrzegawcze na samym poczatku.Bylam glupia i naiwnaaaa niestety.

53

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

oOomadziaoOo - konkretny twardziel z Ciebie.
Szacun - tak trzymaj.

54

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

LUNA33 . Czy twój partner stał się takim mięśniakiem na sterydach dopiero po założeniu związku i narodzinach dzieci ? A może właśnie w takim się zakochałaś i nawet Ci to imponowało bo człowiek zakochany jest zaślepiony i nie widzi wad dopiero po jakimś czasie klapki opadają jak przyjdzie szara rzeczywistość tak do końca nie wiadomo czy tu on tylko zawinił , wiedziałaś i przymykałaś oczy na jego zachowanie .

55

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

N4VV

DZIEKUJE

56

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku
mola633 napisał/a:

LUNA33 . Czy twój partner stał się takim mięśniakiem na sterydach dopiero po założeniu związku i narodzinach dzieci ? A może właśnie w takim się zakochałaś i nawet Ci to imponowało bo człowiek zakochany jest zaślepiony i nie widzi wad dopiero po jakimś czasie klapki opadają jak przyjdzie szara rzeczywistość tak do końca nie wiadomo czy tu on tylko zawinił , wiedziałaś i przymykałaś oczy na jego zachowanie .

Zaslepiona napewno bylam.nasz zwiazek tak" na serio" zaczal sie kiedy juz z rocznym dzieckiem dolaczylam do niego(zagranica),wczesniej przez kilkanascie miesiecy  mielismy kontakt tel i ok dwoch jego wizyt.Oczywiscie widzialam ze sie zmienia ale mowil ze cwiczy ze kupil sprzet i cwiczy w domu. Dopiero po wspolnym zamieszkaniu widzialam co sie dzieje ale doskonale mydlil mi oczy a ja naiwna wierzylam ze On przestanie ze sie zmieni a to rozkrecalo sie na coraz wieksza skale az do momentu kiedy granica mojej wytrzymalosci psychicznej pekla.Nie chodzi tutaj tez oczywiscie o sterydy ale o inne rzeczy(nie narkotyki)o ktorych boje sie nawet pisac i wiem ze bedzie to siedzialo we mnie do konca zycia.

57

Odp: Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Hej! Chciałabym obiektywnej opini co o tym myślicie.
Od roku 2012,dokładniej od końca lipca nie jestem z byłym mężem, wyprowadziłam sie 400km dalej z synkiem(teraz będzie mial 3 latka). W tamtym czasie ex nie dzwonił w sprawie synka, jak się czuje itp, ja pisałam(bo nie odbierał tel ode mnie) jak byliśmy u mojej mamy, która mieszka 4km od niego. Jak był u niego dłużej niż dzień wracał niezbyt świeży, niegrzeczny, z odparzeniem na udzie(nosił wtedy pampersy). Osobiście to w ciągu 1,5roku odbierał i przywoził go może 3-4razy. Zawsze wysyłał albo jedną albo drugą siostrę(które nie mają w zwyczaju wozić fotelików dla swoich nawet dzieci).  Wtedy jednak myślałam, że ok może faktycznie coś mu wypadło, jednak zdarzało się zdecydowanie za często. Powiedziałam mu otym, raz podziałało bo przyjechał, potem było tak samo. Mały w maju był w szpitalu 2 tyg, a ex nie znalazł czasu, żeby go odwiedzić. Teraz tłumaczy to tym, że nie wiedział. Śmieszne, bo mu pisałam jak mały się czuje, co mu robią i kiedy prawdopodobnie wyjdziemy. Moja siostra w zeszłym roku(ostatni raz go wtedy dałam) widziała mojego ex jak jechał z synkiem bez fotelika na przednim siedzeniu, oczywiście na dodatek nie zapiętego. Zadzwoniłam do niego, nie odebrał, jak mu napisałam, to stwierdził, że fotelik jest(szkoda, ża zapomniał dodać, że z tyłu) i że się czepiam.Zaś jego siostra rozgłaszała po wsi, że nie mam nic do gadania, bo i tak będą go wozić tak jak chca. Zero skruchy. Dodam jeszcze że od ostatniej wizyty dłuższej(była w październiku) u nich(bo mieszka z rodzicami) synek źle spał, budził się codziennie w nocy z krzykiem, bądź płakał przez sen. Długo dochodził do siebie. W grudniu się ugięłam i dałam ex-owi synka na parę godzin, ale tej samej nocy znowu się powtórzyło i źle spał. Dodam jeszcze, że po ostatniej wizycie u nich miał bardzo duże zatwardzenie(że się tak wyrażę) i płakał jak miał zrobić kupkę. Pytałam się byłego co synek jadł, a on na to, że się spyta mamy bo nie wie.Uprzedzałam siostrę, która odbierała mojego synka, że maja ograniczyć słodycze, a najlepiej ich nie dawać i nie posłuchali, jak zwykle zresztą. O to, by synek wrócił do normalności walczyłam 2 miesiące, a były nic sobie z tego nie robi i o dziwo wydzwaniał, że jego rodzina chce zobaczyć małego, a nie, że on. Dodam również, że jak były go odbierał to godzinę później widziałam już jak przyjechał do kolegi) który mieszkał wtedy naprzeciwko rodziny mojego obecnego partnera) a małego już oddał pod skrzydła ciotek i dziadków. Krew mnie zalewa jak teraz twierdzi, że chciałby go widywać,a jak już go odbierze to znajduje opiekę dla niego i jedzie dalej( a widział małego 2 m-ce wcześniej). Uważam, że skoro tak tęskni to plany powinien odłożyć na później a zająć się synem, bo o zaniedbania nie wiem kogo mam oskarżyć. W październiku jak był synek, to na kapciach ortopedycznych, które mi oddali(zresztą po upomnieniach) była przyklejona guma i coś na kolor piasku. Stwierdziłam więc, że byli z nim na dworzu w kapciach chociaż było bardzo zimno wtedy. Oczywiście były powiedział, że nie był w kapciach na dworzu. To nie wiem, brudno mają w domu?watpię, bo przecież tam mieszkałam. On po prostu nie wie co się dzieje z jego synem jak spędza u nich czas. Teraz już go nie dałam. były ponoć dał sprawę do sądu, chciał się dogadać, ale ja mu już nie wierzę, bo upominałam go i raz było ok a potem znowu robił co chciał. Nie wiem, czy dobrze robie, ojca dziecku nie chce zabierać, ale on sam zachowuje się jak dorosłe dziecko, któremu teraz zabrano zabawkę. Dopóki nie utrudniałam, to sie nie upominał o syna, mógł go widzieć na 3-4miesiące i było ok, a teraz nagle ma pretensje, że nie może widywać dziecka, a głównie jego rodzina. Może źle robię, ale niech sąd to rozstrzygnie i zdecyduje, bo jeśli synkowi miałoby się coś stać nie chce być za to odpowiedzialna.

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kontakty z ojcem po rozpadzie zwiazku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026