jestem mamą dwóch córek 6 latki i rocznej córki. nie mam znajomych przyjaciół moje życie kręci się wokół domu i dzieci. maż pracuje w transporcie międzynarodowym więc częściej go nie ma niż jest a nawet jak jest to nic nie robi traktuje mnie jak swoja służącą i nigdy mnie nie wspiera w niczym nie pomaga a raczej utrudnia. mieszkam w małej miejscowości gdzie przez cały tydzień nie mam do kogo buzi otworzyć no po za dziećmi moimi oczywiście. chciałabym zacząć wychodzić z domu. chciałam się zapisać na aerobik ale szkoda dzieci, chciałam pójść do pacy chociaż dorywczej ale nie daje rady. wszystko mam na swojej głowie mąż wychodzi z domu zawsze obrażony że nie skaczę wokół niego bo władca wrócił i trzeba się nim zająć nawet woli spędzać czas u mamusi niż posiedzieć ze mną czy z dziećmi. powiem że mąż jeździ już 4 lata na tirach a ja niewiele wiem o jego pracy bo po co mi tłumaczyć jak i tak nie zrozumiem. a najgorsze jest to że ja nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem nie mam żadnego pomysłu jak przeżyć moje życie. nie umiem się oderwać od dzieci po prostu wyjść i zrobić coś dla siebie. czuje ze przez to rozpada sie moje małżeństwo powoli nawet wypalam się jako matka.
powiedzcie co mam zrobić?
Podobne tematy
Moim zdaniem powinnaś postawić na swoim i zaczac jakis kurs/fitness cokolwiek, siedzienie w domu moze doprowadzic do szału, każdy zasługuje na chwile przerwy
Witaj, moja sytuacja jest trochę inna niż Twoja, ale doskonale rozumiem co czujesz. Jestem mężatką od 3 lat, ale mój mąż pracuje za granicą a ja zostałam w Polsce. Przyjeżdża raz na kilka miesięcy i oczekuje, że będę traktowała go jakby przyjechał na urlop (zresztą on tak to chyba odczuwa). Po paru dniach ma już dość, bo ja nie traktuję go jak gościa tylko chcę porozmawiać poważnie o przyszłości i psuję mu urlop, a on przecież przyjechał żeby odpocząć. Ignoruje moje prośby i nie słucha, gdy mówię o uczuciach. Nie mam dzieci, ale chciałabym już mieć, a niemożliwe jest to gdy od męża dzielą mnie tysiące kilometrów. Nie mam znajomych ani przyjaciół (wszyscy mają normalne rodziny albo porozjeżdżali się po świecie, a ja zostałam cały czas w tym samym miejscu). Też nie wiem co ze sobą zrobić, nie mogę znaleźć pracy (mieszkam w małym miasteczku), nie chcę zapisywać się na jakieś zajęcia, bo czuję się jakbym wydawała nieswoje pieniądze (mąż mnie utrzymuje). Utknęłam w punkcie, z którego nie potrafię ruszyć do przodu i nie mam nikogo kto mógłby mi w tym pomóc.
4 2013-10-10 22:24:40 Ostatnio edytowany przez Sloneczko6 (2013-10-10 22:25:19)
Dziewczyny ja Was rozumię doskonale,jesteście jeszcze młodziutkie,więc nie dajcie się uzależnić mężom,wiem coś o tym,wyjdżcie z domu,do ludzi,szukajcie przyjażni,a jak macie jakie kolwiek możliwości do pracy,bo po latach,ani się obejrzycie czas zleci i naprawdę będziecie same,samotni i bóg wie co jeszcze,powodzenia,pomyślcie o sobie,bo nikt tego za was nie zrobi.
jak sobie wyobrazasz zmienic swoje zycie siedzac w domu? musisz wyjsc z domu, do ludzi idz na ten aerobik, idz na jakis kurs moze na studia, nie wiem jakie masz wyksztalcenie, co lubisz robic. ale siedzeniem w domu nic nie zmienisz.
twoim zyciem nie mga byc dzieci i maz ktory czasem wraca i do tego nie jest wcale szczesliwy ze jest z Toba bo zamiast byc z toba leci do mamuski. zadbaj o siebie to jest twoje zycie i wez je w swoje rece nik tego za ciebie nie zrobi.
jest tyle mozliwosci w zyciu a Ty siedzisz w domu i czekasz na meza...