netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

26 odpowiedzi5 877 wyświetleńzałożony przez lania23, 08.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Witam wszystkie netkobietki,

odkrylam ta strone calkiem niedawno i jestem prze szczesliwa, ze jest tu tyle przeroznych tematow a przede wszsystkim, tyle pomagajacych sobie kobiet! To dodaje otuchy! Wiec z gory bardzo dziekuje osobom ktore beda mialy na tyle cierpliwosci i oczywiscie checi na to zeby mi odpisac.

Mam 24 lata, jestem zazwyczaj usmiechnieta i otwarta dla wszystkich osoba ale mam niestety bardzo ciezki charakter...
Glownie chodzi o to, ze od prawie czterech miesiecy spotykam sie z moim przyjacielem. Znamy sie wiele lat, kilka lat temu bylismy juz w zwiazku przez krotki czas. Ale wiadomo, bylismy nastolatkami, to bylo jeszcze szczeniackie. Pozniej zakochalam sie na zaboj w kims innym, bylam w tym zwiazku przez 2 lata, snuly sie juz plany zyciowe, itd. Po czym ten chlopak ze mna zerwal. Co bardzo mocno przezylam i juz ciezko mi bylo pozniej zwiazac sie z kim kolwiek. Po czym, bylam sama prawie dwa lata.
Moj obceny chlopak, wtedy moj przyjaciel, zawsze byl dla mnie kiedy go potrzebowalam, dalej bylismy przyjaciolmi mimo tego, ze duzo sie miedzy nami wydarzylo zlego ale nigdy kontakt sie nie urwal.
Jakis czas temu, wyznal mi, ze tak naprawde zawsze udawal mojego przyjaciela, bo jest we mnie zakochany i chcial mnie miec blisko. To byl dla mnie szok... Dlugo o tym wszystkim myslalam, zaczelam sie zastanawiac wlasciwie jakby to bylo razem teraz, kiedy juz jestesmy starsi i madrzejsi. I BAM! Powiedzialam mu, ze mozemy sprobowac.
Jest osoba ktora zrobilaby dla mnie wszystko, znosi wszystkie moje humory (nie kazdy by potrafil!) i zbyt latwo mi poblaza, jest bardzo mily i w ogole. A ja zachowuje sie po prostu jak mi zawieje.
Dziwnie bylo przejsc z relacji przyjacielskiej na partnerska ale pomalu sie przyzwyczajalam, bylo calkiem fajnie, zaczelam sie zastanawiac co do niego czuje bo widzialam, ze tego oczekuje. Mowil mi otwarcie, ze mnie kocha i oczami pozeral moj wzrok jakby oczekiwal jakiejs odpowiedzi... A ode mnie wychodzil tylko usmiech...
Po trzech miesiacach wyszlo ode mnie "ja Ciebie tez" - i juz wiecej tego nie powiedzialam. Do dzis mam sobie za zle, ze tak szybko na to odpowiedzialam wcale nie bedac tego pewna.
Nie moge sie przyzwyczaic do tego, ze ktos jest dla mnie az tak mily i dobry. Cokolwiek mu zaproponuje, czy chodzi o wyjscie czy cos, zawsze jest za. Czesto sie ze mna zgadza, ciagle mnie chwali. A ja jestem typem kobiety ktora zawsze lubila tzw. "bad boys-ow!" i nawet komplement z jego strony, ze jestem ladna czy cos w tym stylu, potrafi wytracic mnie z rownowagi. Moze to zabrzmi kretynsko, ale brakuje mi tego, ze czasami facet mnie olewa, ze zaznacza ta swoja "wyzsza pozycji" w naszych relacjach - oczywiscie w pozytywny sposob. Zeby nie bylo, w zyciu nie pozwalam soba pomiatac, ale wiem, ze rozumiecie o co mi chodzi. Tutaj mam tak naprawde wszystko na tacy, on zna moj ciezki charakter i wydaje mi sie, ze boi sie mi sie stawic przed obawa, ze mnie straci...
Ciagle mysle o tym, czy dobrze robie. Mam takie dni kiedy chce z nim byc bo bardzo mi na nim zalezy a sa takie dni kiedy mam ochote byc sama, nie pisac do niego, nie widziec go i po prostu pobyc sama ze soba. 
Nie mam wysokich wymagan, po prostu chce kogos pokochac bezwarunkowo, nie musiec nikogo zmieniac a w tym zwiazku niestety duzo rzeczy mnie denerwuje mimo tego, ze nie jedna dziewczyna by mi puknela w czolo, ze tak potrafie sie zachowac z tak fajnym facetem... Czesto mysle sobie, ze problem tkwi we mnie, bo milosc przeciez nie zawsze jest piekna i kolorowa, trzeba duzo dawac z siebie i jak to sie mowi "nie szukac idealow". Ale czy za kazdym razem kiedy czlowiek sie zakochuje, nie jest to tak jak za pierwszym razem? Czy skoro teraz nie mam zadnych przekonan co do moich uczuc, to czy bede miala je pozniej, z czasem ?
Boje sie, ze jak go zostawie to zrobie wielki blad bo dzisiaj juz takich mezczyzn praktycznie nie ma i ze bede zalowac. Ale czasami sama czuje, ze robie duzo rzeczy na sile. Nie mysle o poznaniu kogos innego bo nawet nie mam ochoty. Nie wiem co robic i co juz Wam pisac. Chce byc szczesliwa ale sama sie gubie we wszystkim... Dlatego tu jestem. Wiem, ze go ranie ale ja tez tego doswiadczalam i chyba nie jestem swiadoma tego co robie. Czasami mi sie wydaje, ze bardziej niz milosci potrzebuje poczucia bezpieczenstwa... Sama nie wiem. Moze ja nie potrafie kochac?


Dlatego, please, help me...

2

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Może Ty go po prostu nie kochasz. Budowanie związku tylko na przyjaźni, ja bym nie mogła.

3

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

jezeli sie nie jest pewnym do konca to znaczy ze to jesdnak nie to , moze chialo by sie bo ten ktos jest fasjny ale musi byc cos jeszce pewnosc ze sie chce z tym kims byc pozadasnie i inne sprawy .

4

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Macie racje... Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, ze nie do końca wiem co czuje i czy chce w tym tkwić. Ale wlasnie ze względu na nasza przyjaźń, na to jaki jest, chciałam mu dac szanse. Cieżko mi mu to powiedzieć bo nie chce go zranic ale chyba nie bedzie innego wyjścia:(. Nawet jeśli miałabym go juz stracić na zawsze, to moze lepsze to niż dawanie ciagle nadziei i zmuszanie sie do czegokolwiek...

5

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Witaj Lania

No tak to podstawa aby być szczerym.Ale wydaje mi się
że przydała by się rozmowa z nim samym na ten temat.
Jak on ciebie odbiera.... i niech powie szczerze nie żeby
tobie się przypodobać z racji że darzy cię wielkim uczuciem.
Niech powie otwarcie  czy jest coś nie tak.. może podpowie
tym samym ..... różnie to bywa czasami jakby to ująć
podczas (może to nie najlepsza forma) no ale podczas
trwania związku człowiek również dojrzewa do pewnych
sytuacji.Oczywiście że nie na siłę...no ale jak wiemy
do wszystkiego potrzebny jest czas.

Czasami wychodzi że człowiek sam nie wie czego chce
bo ma "wszystko" albo inne oczekiwania w danym momencie...

6

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Byłam juz zakochana w swoim zyciu tak prawdziwie, bezwarunkowo. Miałam ochotę ta osobę ciagle miec przy sobie, zawsze przy każdym spotkaniu miałam uśmiech od ucha do ucha a tutaj jest różnie... Nie odczuwam tych samych emocji. Nie potrafie sie określić uczuciowo. Czasami sie zastanawiam czy nie jest to tez spowodowane takim moim "zrezygnowaniem" ze względu na to, ze juz wcześniej swoje przeżyłam, 2 lata nie byłam w związku bo po prostu musiałam odpocząć a tutaj nowy związek, z przyjacielem... Jesteśmy razem prawie 4 miesiące ale nigdy nie było tej euforii. Nie wiem czy to normalne... I oczywiście masz racje Milionek, wiemy, ze do wszystkiego potrzebny jest czas ale czy 4 miesiące to juz nie jest dużo w takiej sytuacji?

7

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Dlatego jeszcze porozmawiaj z partnerem szczerze
jak czujesz,a właściwie że nie odczuwasz tego co
byś chciała.... myślę że razem dobrze by było
się zastanowić i posłuchać co on powie... o odejściu
czy też jakby to ująć wrócić do relacji Przyjaciel...
choć pewnie,to już nie będzie to samo.

8

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
lania23 napisał/a:

Byłam juz zakochana w swoim zyciu tak prawdziwie, bezwarunkowo. Miałam ochotę ta osobę ciagle miec przy sobie, zawsze przy każdym spotkaniu miałam uśmiech od ucha do ucha a tutaj jest różnie... Nie odczuwam tych samych emocji. Nie potrafie sie określić uczuciowo. Czasami sie zastanawiam czy nie jest to tez spowodowane takim moim "zrezygnowaniem" ze względu na to, ze juz wcześniej swoje przeżyłam, 2 lata nie byłam w związku bo po prostu musiałam odpocząć a tutaj nowy związek, z przyjacielem... Jesteśmy razem prawie 4 miesiące ale nigdy nie było tej euforii. Nie wiem czy to normalne... I oczywiście masz racje Milionek, wiemy, ze do wszystkiego potrzebny jest czas ale czy 4 miesiące to juz nie jest dużo w takiej sytuacji?

Jak dobrze zrozumiałam  to jestes z Nim 4 miesiace?? I nigdy nie bylo zadnej euforii jak to nazwalas?? To po co z Nim jestes??Ja tez mam kumpla znamy sie 2.5 roku codziennie wisimy na tel wie o mnie wszystko alego nie kocham bo nic mnie do niego nie ciagnie...Nie męcz sie ani jego..

9

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
Milionek napisał/a:

Dlatego jeszcze porozmawiaj z partnerem szczerze
jak czujesz,a właściwie że nie odczuwasz tego co
byś chciała.... myślę że razem dobrze by było
się zastanowić i posłuchać co on powie... o odejściu
czy też jakby to ująć wrócić do relacji Przyjaciel...
choć pewnie,to już nie będzie to samo.

To juz na pewno nigdy nie bedzie to samo, tym bardziej, ze on mnie kocha. A ponoc najlepszym lekarstwem na niespelniona milosc jest odciecie sie danej osoby. I tak pewnie bedzie...

10

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
magnez85 napisał/a:

Jak dobrze zrozumiałam  to jestes z Nim 4 miesiace?? I nigdy nie bylo zadnej euforii jak to nazwalas?? To po co z Nim jestes??Ja tez mam kumpla znamy sie 2.5 roku codziennie wisimy na tel wie o mnie wszystko alego nie kocham bo nic mnie do niego nie ciagnie...Nie męcz sie ani jego..

Tak, 4. Byly fajne chwile, nie mowie, ze nie. Ale euforii niestety nie bylo. A to chyba o to chodzi. Jestem z nim, bo chcialam sprobowac, bo jest swietnym facetem mimo wszystko. Moi bliscy zaczeli mi mowic, ze czasami trzeba czasu zeby sie w kims zakochac, zeby dac mu szanse itd. Wiec dalismy sobie czas... Ale to juz chyba trwa zbyt dlugo:(
Nie umiem tego zakonczyc, bo wiem, ze bedzie mi go brakowac jak go strace. To brzmi egoistycznie ale to jest silniejsze ode mnie. Stanowi bardzo wazna czesc w moim zyciu wiec to nie jest takie latwe... Ciagle sobie mowie, ze moze stanie sie jeszcze jakis cud i szalenie sie zakocham ale czulabym to chyba od poczatku, prawda?

11

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
lania23 napisał/a:

Boje sie, ze jak go zostawie to zrobie wielki blad bo dzisiaj juz takich mezczyzn praktycznie nie ma i ze bede zalowac.

Moze ja nie potrafie kochac?

Egoistka.
Jego na pewno nie kochasz.
Zrób mu tę przysługę i powiedz mu prawdę.
Przyjaciółka też z Ciebie marna.

12

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Czemu odbierasz mu prawo do prawdziwej miłości gdzie on będzie naprawdę kochany? Ze względu na waszą "przyjaźń" powinnaś mu szczerze wszystko powiedzieć a nie być z nim "bo takich jak on już nie ma".

13

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Standardowo odpowiedz mu: "jesteś dla mnie za dobry" i tyle... I szukaj takiego, który da Ci więcej emocji

14

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Naprawdę chciałam dac sobie czas bo wierzylam, ze cos sie we mnie zmieni. Ci co rezygnują juz po tygodniu nie maja racji. Moze to wszystko brzmi egoistycznie ale chciałam dobrze. Zalezy mi na nim i to mnie ciagle przy nim trzyma. Ale teraz dopiero widze, ze nic poza tym nie ma. Często myślałam o tym, ze mógłby miec lepsza ode mnie, która go odrazu pokocha ale chciałam żebym to była ja. To wszystko moze sie wydawać łatwe, ale to trzeba przeżyć.

15 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-10-10 22:24:13)

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
Stev napisał/a:

Standardowo odpowiedz mu: "jesteś dla mnie za dobry" i tyle... I szukaj takiego, który da Ci więcej emocji

Gadasz głupoty. Jaki jest sens wiązać się z kimś do kogo się nie czuje nic poza przyjaźnią? Ani to uczciwe względem niego ani dobre dla niej na dłuższą metę.

Nie uważam, żebyś była egoistyczna. Czasem ludzie wchodzą w takie związki, bo nie sa pewni,, bo maja nadzieję, że się "rozwinie". Czasem się rozwija, a czasem po prostu trzeba się zorientować, że to jednak nie to i zerwać. Moim zdaniem nie zrobiłaś nic złego, po prostu musisz z nim porozmawiac i zakończyć to. To nie musi oznaczać końca Waszej przyjaźni, hcociaż na jakiś czas stosunki Wam się raczej ochłodzą (jeśli nie z jego strony to Ty powinnas miec dla chłopaka litość i nie pchac mu się w oczy caly czas).

16

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
krokodyl666 napisał/a:
Stev napisał/a:

Standardowo odpowiedz mu: "jesteś dla mnie za dobry" i tyle... I szukaj takiego, który da Ci więcej emocji

Gadasz głupoty. Jaki jest sens wiązać się z kimś do kogo się nie czuje nic poza przyjaźnią? Ani to uczciwe względem niego ani dobre dla niej na dłuższą metę.

Nie uważam, żebyś była egoistyczna. Czasem ludzie wchodzą w takie związki, bo nie sa pewni,, bo maja nadzieję, że się "rozwinie". Czasem się rozwija, a czasem po prostu trzeba się zorientować, że to jednak nie to i zerwać. Moim zdaniem nie zrobiłaś nic złego, po prostu musisz z nim porozmawiac i zakończyć to. To nie musi oznaczać końca Waszej przyjaźni, hcociaż na jakiś czas stosunki Wam się raczej ochłodzą (jeśli nie z jego strony to Ty powinnas miec dla chłopaka litość i nie pchac mu się w oczy caly czas).

Dziekuje Ci krokodyl666 za dodanie otuchy. Gdybym byla juz naprawde egoistyczna to zapewne trwalabym w tym dluzej bo jest dla mnie dobry itd. Ale tak nie jest i dlatego tu jestem, zebyscie mi powiedzieli co myslicie, a noz sie trafi osoba ktora byla w podobnej sytuacji.
Boli mnie to wszystko, bo chce szczescia dla siebie i dla niego tym bardziej.
Ale rzeczywiscie, zwiazek z przyjacielem to zazwyczaj najgorsze co moze byc. Nie polecalabym bo niestety podwojnie sie traci.

Teraz tylko pozostaje mi z nim powaznie porozmawiac...

17

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Bardzo dobrze Cię rozumiem lania23, bo sama znajduję się w takiej sytuacji z moim przyjacielem. Tyle, że on przebywa w Anglii i trochę nietypowo zrodziło się to między nami na facebook'u. Ale ostatnio był w Polsce i obiecałam mu, że poczekam na niego bo w styczniu ma wrócić być może na stałe. W każdym razie, ja miałam ten czas na oswojenie się z myślą, że on nie patrzy już na mnie jak na przyjaciółkę i ja też muszę się określić (byłam świeżo po rozstaniu). On w Anglii, a ja tu, więc spokojnie ogarniałam sytuację. No i bum zaczęło mi na nim zależeć coraz bardziej, a gdy przyjechał to się zwyczajnie zakochałam..;)
Ale dobrze rozumiem Twoje rozterki i w żadnym wypadku nie myśl, że zrobiłaś coś złego próbując stworzyć związek! Lepiej spróbować i żałować niż żałować, że się nie spróbowało. Pytanie tylko, czy ON wiedział od początku, że próbujecie? Czy tak się wkręcił, że teraz tylko na poważnie i do przodu?
Ważna jest szczera rozmowa, chociaż wiem, że będzie Ci trudno, bo stracisz chłopaka (to nigdy nie jest przyjemne), ale przede wszystkim możesz stracić przyjaciela.. Dlatego związki zrodzone z przyjaźni zawsze są ryzykowne i nigdy potem nie jest już tak samo..
Ale pamiętaj, żeby iść za głosem serca i robić to co uważasz za słuszne. Lepiej zakończyć to teraz jeśli nie jesteś tego pewna, niż oszukiwać siebie i jego i trwać w jakiejś fikcji..

18

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Nie męcz sie ..nie wybieraj i nie kieruj sie rozsadkiem a glosem serca..Stracisz go jako przyjaciela pewnie też..jak mu o wszystkim powiesz..ale powinnas..

19

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

I nie proponuj mu przyjaźni czy czegoś w tym rodzaju bo będzie do Ciebie wzdychał jeszcze przez jakiś czas. Zakończ tą znajomość, przynajmniej do czasu gdy znajdzie sobie kogoś innego i mu przejdzie uczucie do Ciebie.

20

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
zagubiona555 napisał/a:

Bardzo dobrze Cię rozumiem lania23, bo sama znajduję się w takiej sytuacji z moim przyjacielem. Tyle, że on przebywa w Anglii i trochę nietypowo zrodziło się to między nami na facebook'u. Ale ostatnio był w Polsce i obiecałam mu, że poczekam na niego bo w styczniu ma wrócić być może na stałe. W każdym razie, ja miałam ten czas na oswojenie się z myślą, że on nie patrzy już na mnie jak na przyjaciółkę i ja też muszę się określić (byłam świeżo po rozstaniu). On w Anglii, a ja tu, więc spokojnie ogarniałam sytuację. No i bum zaczęło mi na nim zależeć coraz bardziej, a gdy przyjechał to się zwyczajnie zakochałam..;)
Ale dobrze rozumiem Twoje rozterki i w żadnym wypadku nie myśl, że zrobiłaś coś złego próbując stworzyć związek! Lepiej spróbować i żałować niż żałować, że się nie spróbowało. Pytanie tylko, czy ON wiedział od początku, że próbujecie? Czy tak się wkręcił, że teraz tylko na poważnie i do przodu?
Ważna jest szczera rozmowa, chociaż wiem, że będzie Ci trudno, bo stracisz chłopaka (to nigdy nie jest przyjemne), ale przede wszystkim możesz stracić przyjaciela.. Dlatego związki zrodzone z przyjaźni zawsze są ryzykowne i nigdy potem nie jest już tak samo..
Ale pamiętaj, żeby iść za głosem serca i robić to co uważasz za słuszne. Lepiej zakończyć to teraz jeśli nie jesteś tego pewna, niż oszukiwać siebie i jego i trwać w jakiejś fikcji..

Nie sadze, zeby byl az tak wkrecony bo dobrze wie jaka jestem i ostatnio juz odczuwa co sie dzieje wiec juz sie praktycznie nie odzywamy... To jest tez dzwina sytuacja bo z doswiadczenia wiem, ze jak ktos kogos kocha i widzi, ze jest cos nie tak to bedzie walczyl do upadlego o ta osobe, chocby mial na tym stracic ale zawsze zostaje ta satysfakcja, ze sie jednak probowalo. A on sie teraz zachowuje tak, jakby juz mu na tym nie zalezalo. Nie wiem, moze kazdy ma swoj sposob odreagowywania. On dobrze wiedzial, ze probujemy bo jednak bylismy przyjaciolmi i odrazu mu powiedzialam, ze niczego mu nie obiecuje ale, ze bede sie starac. Teraz ta sytuacja mnie bardziej uswiadamia w tym, ze dobrze robie...

Zycze Ci jednak wiecej szczescia ode mnie smile chociaz to nie jest latwa sprawa. I dziekuje za odpisanie!

21

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
magnez85 napisał/a:

Nie męcz sie ..nie wybieraj i nie kieruj sie rozsadkiem a glosem serca..Stracisz go jako przyjaciela pewnie też..jak mu o wszystkim powiesz..ale powinnas..

Dzisiaj znalazlam taki cytat: "Szanuj siebie, na tyle, by odejsc od wszystkiego co Ci nie sluzy, co Cie nie rozwija i co nie daje Ci szczescia"

Bardzo madry...

22

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
Awesomist napisał/a:

I nie proponuj mu przyjaźni czy czegoś w tym rodzaju bo będzie do Ciebie wzdychał jeszcze przez jakiś czas. Zakończ tą znajomość, przynajmniej do czasu gdy znajdzie sobie kogoś innego i mu przejdzie uczucie do Ciebie.

Jasne, ze nie. Zaproponowanie odrazu przyjazni to chyba najgorsze co moze byc. Sama bym tego nie zniosla na poczatku. Na pewno kazdy musi odreagowac ze swojej strony... Bo nawet dla mnie to jest cios i piszac to wszystko mam same lzy w oczach. Nie fajnie jest, jak zostawia nas osoba ktora kochamy...

23

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
krokodyl666 napisał/a:
Stev napisał/a:

Standardowo odpowiedz mu: "jesteś dla mnie za dobry" i tyle... I szukaj takiego, który da Ci więcej emocji

Gadasz głupoty. Jaki jest sens wiązać się z kimś do kogo się nie czuje nic poza przyjaźnią? Ani to uczciwe względem niego ani dobre dla niej na dłuższą metę.

Nie uważam, żebyś była egoistyczna. Czasem ludzie wchodzą w takie związki, bo nie sa pewni,, bo maja nadzieję, że się "rozwinie". Czasem się rozwija, a czasem po prostu trzeba się zorientować, że to jednak nie to i zerwać. Moim zdaniem nie zrobiłaś nic złego, po prostu musisz z nim porozmawiac i zakończyć to. To nie musi oznaczać końca Waszej przyjaźni, hcociaż na jakiś czas stosunki Wam się raczej ochłodzą (jeśli nie z jego strony to Ty powinnas miec dla chłopaka litość i nie pchac mu się w oczy caly czas).

Ja pisze jak ma zrobić nic wiecej.

24

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
Awesomist napisał/a:

I nie proponuj mu przyjaźni czy czegoś w tym rodzaju bo będzie do Ciebie wzdychał jeszcze przez jakiś czas. Zakończ tą znajomość, przynajmniej do czasu gdy znajdzie sobie kogoś innego i mu przejdzie uczucie do Ciebie.

Nie ma mu co proponować, oni przyjaciółmi już są. Chyba, że on strzeli focha i postanowi z nią całkiem zerwać, ale jeśli chłopak ma poukładane to weźmie na przeczekanie i wróci jako przyjaciel. Pewnie będą się nieco mniej jakiś czas kontaktować, ale to nie musi oznaczać całkowitego odsunięcia się.

25

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Nie wiem jak to wszystko sie potoczy. Jak juz pisalam, prawie w ogole sie juz nie odzywa od dwoch dni... Nie chce byc nachalna hmm

26

Odp: Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.
lania23 napisał/a:

Nie wiem jak to wszystko sie potoczy. Jak juz pisalam, prawie w ogole sie juz nie odzywa od dwoch dni... Nie chce byc nachalna hmm

Moim zdaniem powinnas to wyjaśnic jak najszybciej, bo takie nabieranie wody w usta nic nie daje, tylko przeciąga sprawę.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy z przyjaciela robi sie... partner.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026