Męczy mnie pewna sytuacja i właściwie to chciałabym się wygadać, a na forum, gdzie jest się anonimowym jest to o wiele łatwiejsze.
Byłam na domówce; był tam też chłopak, którego kojarzyłam tylko z widzenia. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, wiadomo dużo alkoholu i tak się stało, że wylądowaliśmy w łóżku. Wyszło jak wyszło, muszę przyznać że żałuję i chciałabym o tym zapomnieć... Ale o co chodzi? Ja nie chcę kontynuować tej znajomość. Powiem wprost: dla mnie to nic nie znaczyło. Obawiam się jednak, że dla tego chłopaka to poważniejsza sprawa. Zdobył mój nr, zadzwonił następnego dnia, wysyła smsy. Dla mnie to trudna sytuacja, nie chce udawać, że nic sie nie stało i nie chciałam odrazu go olać, nie odpisywać itp., bo nie chciałabym by było mu przykro. Zaprosił mnie na spotkanie, stwierdziłam, że spotkam się z nim i jakoś delikatnie powiem, że jednak to nie to i możemy kontynuować znajomość tylko na stopie koleżeńskiej. Spotkanie wyszło ok; okazało się, że to bardzo sympatyczny, miły i inteligentny chłopak. Jednak ani on, ani ja nie poruszyliśmy tematu tamtej imprezy. Dodam jeszcze, że bardzo chciałam, żeby to spotkanie miało charakter czysto koleżeński, żadnego buziaka na powitanie czy pożegnanie. Jednak wydaje mi się, że on chyba ma inne oczekiwania niż ja. Na końcu zapytał czy jeszcze sie spotkamy i niestety ja zamiast powiedzieć od razu co i jak, tylko przytaknęłam.
Nie wiem jak postąpić. Wiem, że sama jestem sobie winna i że skoro nawarzyłam piwa to teraz powinnam go wypić. Najłatwiej byłoby wysłać mu wiadomość i napisać szczerze, że jest świetnym chłopakiem jednak to nie to, ale nie chcę by to wyszło chamsko. Czy powinnam mu to powiedzieć na żywo? Obawiam się jednak, że to będzie niezręczne i dla mnie i dla niego...
Wiem jedno, muszę to załatwic jak najszybciej, bo nie chcę robić mu niepotrzebnie nadziei. Zresztą tak naprawdę nie wiem do końca czego on oczekuje i co myśli na ten temat... Ale wiem, od wspólnego znajomego, że on się przejął całą tą sytuacją.
Wstyd mi za swoje zachowanie, bo jestem dorosłą osobą (25lat), więc powinnam umieć ponosic konsekwencje swoich czynów...