Przeczytałam wątek o rozstaniu, dziewczyna przytoczyła słowa swojej mamy, które doradzała jej, by to ona prosiła swego męża, by raczył do niej wrócić, że kobieta jest tą, co powinna tworzyć ognisko domowe... i takie tam, typowe matczyne bzdury ![]()
Macie w głowie takie matczyne rady, które mówiąc kolokwialnie "bokiem wychodzą" (mimo dobrych intencji)?
Ja się wychowałam w domu, gdzie moja matka zawsze powtarzała, że mężczyzna jako głowa rodziny, musi być otaczany szacunkiem, moi bracia byli od leżenia do góry sękiem, a ode mnie oczekiwano, że posprzątam, ugotuje, itp.
Teraz ja jestem bardzo niezależna i facetom stawiam bardzo wysoko poprzeczkę, natomiast mój brat to "sierota" - najpierw niańczyła go matka, potem przez chwilę usamodzielnił się, bo zamieszkał sam, a obecnie odkąd ma żonę, to nawet kanapki nie może sobie zrobić sam.