Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez polna.trawka (2013-10-04 22:58:05)

Temat: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Witajcie smile
Na forum jestem nowa i jest to mój pierwszy wątek. Zakładam go z lekką obawą, bo poruszam drażliwy dla mnie temat. Proszę o wyrozumiałość i nienarzucanie własnego zdania (niestety przejechałam się już pod tym względem na innym forum).
Mam 23 lata. Jestem wychowana w wierze rzymskokatolickiej. W tejże wierze przyjęłam sakramenty (chrzest, komunia, bierzmowanie). Od ok dwóch lat jestem w młodziezowej wspólnocie katolickiej. Trafiłam do niej, bo akurat była pod ręką, a mnie się nudziło. Nie byłam zaangażowana w życie duchowe. Jednak to wspólnota zbliżyła mnie do Boga i Koscioła. Przez jakiś czas było bardzo fajnie, poczułam, ze jestem za pan brat z religią i Bogiem. Jednak przyszedł czas na wątpliwości, które co jakiś czas do mnie powracają. Wiem, że ludzie nazywają niektórych katolików hipokrytami. Ja jestem dość wrażliwa na opinię społeczną, więc mnie to boli. Większość reguł religii katolickiej przyjmuję, jednak nie ukrywam, ze jest to dla mnie (i z tego co widzę nie tylko) religia najbardziej uciążliwa ze wszystkich wyznań chrześcijańskich. Staram się nie być wygodna. Akceptuję brak seksu przed ślubem, ponieważ znalazłam odpowiednią argumentację w Piśmie Św. Poza tym seks przedmałżeński jest nieakceptowalny we wszystkich religiach chrześcijańskich i to sprawia, ze mam do tego zaufanie.  Nie mam zamiaru polemizować z czymś co dotyczy nauki Chrystusa i znajduje się w Piśmie Św, które jest Jego żywym słowem.
Co do antykoncepcji, generalnie przekonałam się do NPR-u. Chciałabym stosować tą metodę nie tylko ze względów religijnych. Po prostu uznałam, ze będzie dla mnie dobra. Jednak nie ukrywam, że nie wszyscy moga ją stosować. Uważam, ze KK bardzo niesprawiedliwie podchodzi do osób zakażonych hiv, którzy nie mogą używać prezerwatyw. Chociaż ja nie należę do tej grupy zaczęłam zadawać sobie pytania co by było gdyby jednak ta sytuacja mnie dotknęła. Taka osoba może wyjść za maż i nie współżyć (o ile znajdzie się partner, który się na to zgodzi), ale wg KK takie małżeństwo będzie niedopełnione i nieważne, bo w małżeństwie musi być seks. W efekcie Kościół skazuje osoby zakażone na samotność lub zamyka się na nich. Już rozumiałabym gdyby to miało jakies logiczne uzasadnienie w słowach Jezusa. Ale Jezus nic takiego nam nie mówi, a inne wyznania np protestantyzm dopuszczają antykoncepcję. Z kolei KK uważa, że to grzech ciężki zamykający drogę do zbawiania. Tylko dlaczego protestanci stosują prezerwatywy i mają jednocześnie pewność zbawienia? No za Chiny tego nie pojmę. Ja uważam, że wszyscy chrześcijanie będą zbawieni, a nie tylko Katolicy.
Kolejny przykład to kodeks prawa kanonicznego, który niesamowicie mnie denerwuje, bo jest w wielu przypadkach niezgodny z nauczaniem Chrystusa i nauką innych wyznan chrześciajńskich. Czyli Jezus nic o tym nie mówił. Np cały szereg przyczyn unieważniających małżeństwo z zatajeniem włącznie. Czy mąż/żona wg religii nie powinna raczej wybaczyć współmałżonkowi zatajenia, próbować z miłością spojrzeć na jego sytuację, zrozumieć ją i żyć w zgodzie z nauką Chrystusa, który mówił żeby nie odchodzić od tego, którego się poślubi.
Kolejny przykład. Wyobraźmy sobie chłopaka na wózku, który nie ma erekcji, czyli jest niezdolny do współżycia. Poznaje on katoliczkę, która chce za niego wyjść. Niestety, tu Kościół robi problem, bo kodeks uważa takie małżeństwo za nieważne. No i katoliczka musi zostawić chłopaka. Gdzie tu miłość, przecież tą prawdziwą przesłania Kodeks Prawa Kanonicznego. I kolejny raz Bóg nic o tym nie mówi, a ja bym mogła być z takim mężczyzną.
Albo inseminacja, KK jej zabrania, a przecież to nie jest in-vitro, nikt tu nie ginie. Inne wyznania ją akceptują. Podobnie te wytryski tylko w pochwie, itp (to mi akurat nie przeszkadza zbytnio jako nakaz, ale pewnie znając życie w małżeństwie da o sobie znać, tak samo nie ma uzasadnienia w Piśmie).
Pewnie jeszcze coś się znajdzie, ale to najbardziej mnie nurtuje. Nie wiem ile warty jest wyznawany w ten sposób katolicyzm gdzie od słów Katechizm Kościoła Katolickiego robi mi się niedobrze.
I teraz nie wiem gdzie jest moje miejsce. Może wydaje się, że byłabym dobrą protestantką, ale ja uznaję wstawiennictwo świętych, niejednokrotnie przekonałam się na własnej skórze, że jest skuteczne.
Z kolei zazdroszczę protestantom niektórych rzeczy, np. tego, że mają tylko jedno źródło Pismo Św i dla nich sprawa jest prosta - kto chce być oddany Bogu i Go słuchać to będzie, kto ma słabą wiarę nie będzie. Ja kocham Boga i jestem gotowa wypełniać każdy jego nakaz w Piśmie Św choćby nie był zbyt wygodny. Jednak denerwuje mnie w KK cała masa niepotrzebnych wymysłów kanonicznych, które komplikują człowiekowi życie, krzywdzą ludzi, a przecież i bez nich można być zbawionym. Jednak nie chcę być hipokrytką. A moze powinnam wyzbyć się myślenia, że nią jestem? Szczerze byłoby mi łatwiej w życiu.
W ogóle uważam, ze podział chrześcijaństwa jest chory. Gdyby była jedna religia przynajmniej nie miałabym mętliku w głowie. Przecież i tak wszyscy kochamy Jezusa i chcemy zachowywać Jego naukę.
To co mnie zatrzymuje przy KK to fakt, że zdecydowana większość ludzi jest katolikami, większość z tradycji, ale Polska to niesamowicie katolicki kraj, pod względem ilości wspólnot katolickich, kościołów, książek, czasopism, dostępu do nich. Wszelkie rekolekcje też są katolickie. Chcąc znaleźć coś protestanckiego do czytania musiałam się nieźle natrudzić, a i tak nie znalazłam. Tak samo z modlitewnikami, wszystkie, które wpadają mi w ręce są katolickie. W dodatku jestem przeciwna wtłaczaniu katolicyzmu na siłę od dziecka, a moim zdaniem człowiek powinien chrzcić się w wieku świadomym w wybranej przez siebie religii, najlepiej chrześcijańskiej, ale niekoniecznie katolickiej.
No i przedstawiłam swoje dylematy, w sumie zrobił się z tego bałagan, miało być w punktach, ale nie wyszło. Nie wiem czego oczekuję... Chcę się w tym wszystkim odnaleźć, nie być szczuta wizją piekła za niesłuchanie papieża. Słuchać przede wszystkich tego co mówi do mnie Jezus, kochać go, naśladować, przestrzegać przykazań i... cieszyć się życiem religijnym oraz tym pozareligijnym. Chcę kochać ludzi niezależnie od tego jakie mają poglądy religijne. Wielokrotnie przekonałam się, ze nawet ateista może być dobrym człowiekiem, kochać ponad wszystko i mieć szlachetne serce, a katolik może być tak zatwardziały, że i serce mu twardnieje. Człowiek może bardzo głęboko wierzyć, ale wierzyć źle i nie będzie w nim miłości w życiu codziennym (znam takie osoby). Oczywiście nie demonizuję katolików, to często bardzo dobre, życzliwe osoby chcę tylko ukazać, ze nie dzielę ludzi.
Sama pragnę być człowiekiem kochającym bliźniego i umiejącym zawsze znaleźć dobre słowo, uśmiech dla kogoś. Modlę się o to, jest to moją siłą napędową.
Jednak nie uważam, że religia katolicka jest dla mnie zła, tym bardziej, że nie twierdzę, iż modlitwy za wstawiennictwem świętych są bałwochwalcze. Czytałam jeszcze na temat prawosławia, ale też raczej nie dla mnie. Najchętniej pozostałabym po prostu chrześcijanką i uczęszczała do różnych świątyń, ale wydaje mi się to dość specyficzne. Z drugiej strony jednak każdy musi znaleźć swoje indywidualne rozwiązanie. No i nie ukrywam, ze zdanie bliskich tez jest bardzo ważne.
Liczę na jakieś ciepłe słowa, może rady. Pozdrawiam ! smile

PS. Dodam, że przynależność do Kościoła jest dla mnie ważna, ale nie chcę postrzegać go jako zbiór reguł tylko wspolnotę pokazującą nam Boga. W Kościele odbywają się wieczory uwielbienia, modlitwy, itp, a tego typu działania zbliżają do Boga. Będę więc tam chodzić.

Najwytrwalszym gratuluję big_smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Gratuluję drogi pod prąd, teraz raczej jest moda na jechanie na Kościół. Wmawia się ludziom, że księża to wyzyskiwacze i pedofile. Katolicy to głównie mohery, a wszystko co katolickie jest złe.
Jak dla mnie najważniejsza funkcja Kościoła to służebność i zdaje się papież Franciszek też o tym przypomina. Kościół dzięki choćby sakramentom zbliża do Boga i ta funkcja jest w kościele najważniejsza. Ważną rzeczą, o której wielu zapomina jest to, że Kościół nie może zastąpić własnej relacji z Bogiem. Każdy chrześcijanin powinien o taką relację dbać.
Przypomnę jeszcze jedną ciekawostkę do XX wieku Kościół nie prowadził żadnych wspólnot dla wiernych. Dlatego też warto docenić ludzi poświęcających swój czas  na organizowanie takich wspólnot, do której należysz. smile

Mów mi Filip smile

3 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2013-10-05 19:13:51)

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Fajny wątek, jednak powinnaś podać źródła, z których czerpiesz wiedzę. Nie czepiam się, jednak jest różnica między jakimś konkretnym dokumentem kościelnym a opinią proboszcza.
np teologia.pl/m_k/prz-07.htm o inseminacji piszą, że:Kościół nie sprzeciwia się pracom badawczym mogącym doprowadzić do zmniejszenia bezpłodności (por. KKK 2375), to jednak z wielu powodów nie dopuszcza możliwości sztucznego zapłodnienia. ?Techniki, które powodują oddzielenie rodzicielstwa wskutek interwencji osoby spoza małżeństwa (oddawanie spermy lub jaja, macierzyństwo zastępcze), są głęboko niegodziwe. Techniki te (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie heterologiczne) naruszają prawo dziecka do urodzenia się z ojca i matki, których zna i którzy połączeni są węzłem małżeńskim. Techniki te pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków do ?stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie? (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 1; KKK 2376)
czyli małżeństwa jakoś mogą, o ile dobrze rozumiem to to, chyba, że nie rozumiem smile
Nie zniechęcaj się. Jeśli dyskusja ma być merytoryczna to chyba warto zadbać o szczegóły ...

4

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Raczej nie chcę dyskutować. Jestem w tym wszystkim pogubiona i chciałabym poznać opinię ludzi z zewnątrz na temat mojej sytuacji, co tu robić i jak zaradzić aby było dobrze.

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak
polna.trawka napisał/a:

Raczej nie chcę dyskutować. Jestem w tym wszystkim pogubiona i chciałabym poznać opinię ludzi z zewnątrz na temat mojej sytuacji, co tu robić i jak zaradzić aby było dobrze.

Jeśli masz jakieś wątpliwości to pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj, zaglądaj do dokumentów itp. Niezależnie od opinii pojedynczych osób Kościół Katolicki będzie działa według określonych zasad. Na 99,99% będą one zgodne z NT. Mogą nie być dostosowane do "naszych czasów", ale nie będą sprzeczne. Przy Twoich dylematach szczegóły są ważne.
Nie wiem jak dobrze znasz KPK, ST i NT, ale obstawiam, że źle coś interpretujesz lub kierujesz się złą interpretacją. Szkoda, że nie chcesz dyskutować bo tylko tak można do czegoś dojść.

6 Ostatnio edytowany przez polna.trawka (2013-10-05 23:33:34)

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Rzadko czytam fragmenty kodeksu, no chyba, że ktoś zamieści coś na forum.
Częsciej zaglądam na strony internetowe typu ,,niedziela", jakieś porady księży, itp.
Jednak stanowiska dot. spraw, o których pisałam jestem pewna (no może wyjątek tej niezdolności do współżycia, tutaj może KK jest w stanie pójść na ustępstwo jeśli młodzi bardzo chcą się pobrać i mają świadomość choroby, nie wiem).
Jednak inne forum (nazwy tu nie będę podawać) zrobiło mi niezły kocioł w głowie. Tam każda osoba, która chce się kościelnie pobrać, a nie spełnia choćby najdrobniejszego wymogu KK jest wysyłana do USC, bo niby niegodna sakramentu i hipokrytka. Od wypowiadania się na tamtym forum się właściwie zaczęło i nabawiłam się jakiejś nerwicy religijnej, obsesji czy jestem godna czy niegodna sakramentów, chciałam uciekać na protestantyzm. Właściwie mam myśli, że chcąc się ortodoksyjnie trzymać wszystkich zasad KK nie będę szczęśliwa w życiu osobistym, bo nie będę (i tutaj nie chodzi o to, że nie chce mi się stosować NPR) Teraz stoję w połowie drogi. Na tamtym kobiecym forum było bezwzględnie i chyba Pan Bog w ST ma rację, ze kobieta to jest jednak istota przebiegła, przewrotna i lepiej się jej wystrzegać. Widzę jednak, ze z mężczyznami się nieco lepiej na tematy religijne rozmawia, nie wiem dlaczego, ale baby lubią dzielić włos na czworo niezaleznie od ich wiary lub niewiary, często nawet ostro dopiec.

Nie, nie przeszkadza mi, że nauczanie Chrystusa nie pasuje do współczesnych czasów. Jezus i tak już wiele dobrego w NT wprowadził i rozjaśnił mi w głowie. Jednak kodeks katolicki dot. uniewaznień małżeństwa nie pasuje do nauczania Jezusa, bo Jezus nic nie mówił o tym, że można odejść i związać się z innym jesli małżonek coś zatai. Można tylko przypuszczać, że sugerował, ze taki przywilej należy się w przypadku niewierności i odejścia niewierzącego małżonka, co uwzględnia kościół protestancki.

I mam pytanie - małżeństwo można w KK uniewaznić jeśli sa ku temu powody. A jeśli mimo tych powodów małżonkowie nie chcą go uniewaznić, bo nadal się kochają - czy ich małżeństwo jest ,,duchowo" ważne?

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak
polna.trawka napisał/a:

Rzadko czytam fragmenty kodeksu, no chyba, że ktoś zamieści coś na forum.
Częsciej zaglądam na strony internetowe typu ,,niedziela", jakieś porady księży, itp.
Jednak stanowiska dot. spraw, o których pisałam jestem pewna (no może wyjątek tej niezdolności do współżycia, tutaj może KK jest w stanie pójść na ustępstwo jeśli młodzi bardzo chcą się pobrać i mają świadomość choroby, nie wiem).

Generalnie, jak wiesz , idealna sytuacją jest życie w pojedynkę. Jednak czując pożądanie masz wyjście wstępując w związek, wtedy nie popełniasz grzechu i jest to zdecydowanie lepsze niż alternatywa. Niezdolność do współżycia, którą opisałaś nie jest "tragiczna". Brak erekcji nie sprawia, że nie może dojść do zapładnienia, choć trzeba wykazać się odrobiną sprytu. Gorzej, gdyby mężczyzna był bezpłodny. Niemniej wtedy raczej jest pewne, że nie czuje takiego pożądania jak mężczyzna płodny i wtedy najlepiej jeśli będzie  żył sam gdyż , generalnie ,mniej bo niej, kobiety jednak chcą tego seksu. To czy będzie się kręcić  koło niego jakaś kobieta(z jakiegoś powodu), nie jest istotne gdyż nie będzie czuł pożądania. Pewnie coś pokręciłem, ale tak bym rozumował w tej kwestii i po tej linii szukałbym rozwiązania w Biblii i KPK. Fragmenty z KPK odnośnie małżeństwa będą na końcu. Miłej lektury smile

Jednak inne forum (nazwy tu nie będę podawać) zrobiło mi niezły kocioł w głowie. Tam każda osoba, która chce się kościelnie pobrać, a nie spełnia choćby najdrobniejszego wymogu KK jest wysyłana do USC, bo niby niegodna sakramentu i hipokrytka. Od wypowiadania się na tamtym forum się właściwie zaczęło i nabawiłam się jakiejś nerwicy religijnej, obsesji czy jestem godna czy niegodna sakramentów, chciałam uciekać na protestantyzm. Właściwie mam myśli, że chcąc się ortodoksyjnie trzymać wszystkich zasad KK nie będę szczęśliwa w życiu osobistym, bo nie będę (i tutaj nie chodzi o to, że nie chce mi się stosować NPR) Teraz stoję w połowie drogi. Na tamtym kobiecym forum było bezwzględnie i chyba Pan Bog w ST ma rację, ze kobieta to jest jednak istota przebiegła, przewrotna i lepiej się jej wystrzegać.

big_smile big_smile Generalnie chrześcijaństwo jest radykalne big_smile

Widzę jednak, ze z mężczyznami się nieco lepiej na tematy religijne rozmawia, nie wiem dlaczego, ale baby lubią dzielić włos na czworo niezaleznie od ich wiary lub niewiary, często nawet ostro dopiec.

big_smile big_smile

Nie, nie przeszkadza mi, że nauczanie Chrystusa nie pasuje do współczesnych czasów. Jezus i tak już wiele dobrego w NT wprowadził i rozjaśnił mi w głowie. Jednak kodeks katolicki dot. uniewaznień małżeństwa nie pasuje do nauczania Jezusa, bo Jezus nic nie mówił o tym, że można odejść i związać się z innym jesli małżonek coś zatai. Można tylko przypuszczać, że sugerował, ze taki przywilej należy się w przypadku niewierności i odejścia niewierzącego małżonka, co uwzględnia kościół protestancki.

Jezus o wielu sprawach nie mówił. Żył w czasach gdy niemal oczywistym były wczesne małżeństwa, nie było pornografii, łatwej antykoncepcji i wielu innych rzeczy. W KPK jest koncepcja "zawarcia" i "dopełnienia" dobrowolnego małżeństwa. Dopełnienie uważa się za domyślne (czyli seks jest, ale poczytaj o tym), jego brak trzeba udowodnić. Dobrowolność jest istotna i pod to podpada zatajenie. Pewnie chodzi o wolną wolę, to raczej oczywiste, skąd to się wzięło. Każde pogwałcenie tej zasady powinno mieć odpowiednie skutki i, jak się okazuje, ma.

I mam pytanie - małżeństwo można w KK uniewaznić jeśli sa ku temu powody. A jeśli mimo tych powodów małżonkowie nie chcą go uniewaznić, bo nadal się kochają - czy ich małżeństwo jest ,,duchowo" ważne?

Zawarcie małżeństwa to możliwość, nie konieczność. Podobnie, unieważnienie to opcja, do pewnego stopnia. Nikt nie rozpocznie procedury unieważnienia zawartego (podkreślam) małżeństwa jeśli zainteresowani będą siedzieć cicho i się na taki związek zgodzą. Może nie rozumiem właściwie znaczenia "duchowości" w tym kontekście, ale gdybym miał ten problem to po tej linii szukałbym rozwiązania, lub platonicznie kochał żonę i siedział cicho.

Odnośnie Twoich teoretycznych problemów: trochę za dużo kombinujesz smile
Sorry jeśli zrobiło się nie na temat, ale trudno jest złapać dziesięć srok za ogon.







Tytuł VII

MAŁŻEŃSTWO
Kan. 1055 -
§ 1. Małżeńskie przymierze, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu.
§ 2. Z tej racji między ochrzczonymi nie może istnieć ważna umowa małżeńska, która tym samym nie byłaby sakramentem.
Kan. 1056 - Istotnymi przymiotami małżeństwa są jedność i nierozerwalność, które w małżeństwie chrześcijańskim nabierają szczególnej mocy z racji sakramentu.
Kan. 1057 -
§ 1. Małżeństwo stwarza zgoda stron między osobami prawnie do tego zdolnymi, wyrażona zgodnie z prawem, której nie może uzupełnić żadna ludzka władza.
§ 2. Zgoda małżeńska jest aktem woli, którym mężczyzna i kobieta w nieodwołalnym przymierzu wzajemnie się sobie oddają i przyjmują w celu stworzenia małżeństwa.
Kan. 1058 - Małżeństwo mogą zawrzeć wszyscy, którym prawo tego nie zabrania.
Kan. 1059 - Małżeństwo katolików, chociażby tylko jedna strona była katolicka, podlega nie tylko prawu Bożemu, lecz także kanonicznemu, z zachowaniem kompetencji władzy państwowej odnośnie do czysto cywilnych skutków tegoż małżeństwa.
Kan. 1060 - Małżeństwo cieszy się przychylnością prawa, dlatego w wątpliwości należy uważać je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.
Kan. 1061 -
§ 1. Ważne małżeństwo pomiędzy ochrzczonymi nazywa się tylko zawartym, jeśli nie zostało dopełnione; zawartym i dopełnionym, jeśli małżonkowie podjęli w sposób ludzki akt małżeński przez się zdolny do zrodzenia potomstwa, do którego to aktu małżeństwo jest ze swej natury ukierunkowane i przez który małżonkowie stają się jednym ciałem.
§ 2. Gdy po zawarciu małżeństwa małżonkowie wspólnie zamieszkali, domniemywa się dopełnienie, dopóki coś przeciwnego nie zostanie udowodnione.
§ 3. Nieważne małżeństwo nazywa się mniemanym, jeśli zostało zawarte w dobrej wierze przez jedną przynajmniej ze stron, dopóki obydwie strony nie upewnią się o jego nieważności.
Kan. 1062 -
§ 1. Przyrzeczenie małżeństwa, bądź jednostronne, bądź dwustronne, nazywane zaręczynami, jest regulowane prawem partykularnym, ustanowionym przez Konferencję Episkopatu z uwzględnieniem zwyczajów oraz prawa świeckiego, gdy takie zostało wydane.
§ 2. Przyrzeczenie małżeństwa nie stanowi podstawy do wniesienia skargi, żądającej zawarcia małżeństwa. Przysługuje jednak skarga o wynagrodzenie szkód, jeśli takie powstały.
Rozdział I
PASTERSKA TROSKA I CZYNNOŚCI POPRZEDZAJĄCE ZAWARCIE MAŁŻEŃSTWA
Kan. 1063 - Duszpasterze mają obowiązek troszczyć się o to, aby własna wspólnota kościelna świadczyła pomoc wiernym, dzięki której stan małżeński zachowa ducha chrześcijańskiego i będzie się doskonalił. Ta pomoc winna być udzielana przede wszystkim:
1° poprzez przepowiadanie, katechezę odpowiednio przystosowaną dla małoletnich, młodzieży i starszych, także przy użyciu środków społecznego przekazu, dzięki czemu wierni otrzymają pouczenie o znaczeniu małżeństwa chrześcijańskiego, jak również o obowiązkach małżonków i chrześcijańskich rodziców;
2° przez osobiste przygotowanie do zawarcia małżeństwa, przysposabiające nupturientów do świętości ich nowego stanu i jego obowiązków;
3° przez owocne sprawowanie liturgii małżeństwa, która winna ukazywać, że małżonkowie są znakiem i zarazem uczestniczą w tajemnicy jedności oraz płodnej miłości Chrystusa i Kościoła;
4° przez świadczenie pomocy małżonkom, ażeby wiernie zachowując i chroniąc przymierze małżeńskie, osiągali w rodzinie życie coraz bardziej święte i doskonałe.
Kan. 1064 - Jest rzeczą ordynariusza miejsca troszczyć się o właściwe organizowanie tego rodzaju pomocy, po wysłuchaniu także, gdy się to wyda pożyteczne, zdania mężczyzn i kobiet odznaczających się doświadczeniem i biegłością.
Kan. 1065 -
§ 1. Katolicy, którzy nie przyjęli jeszcze sakramentu bierzmowania, powinni go przyjąć przed zawarciem małżeństwa, gdy jest to możliwe bez poważnej niedogodności.
§ 2. Aby przyjąć owocnie sakrament małżeństwa, usilnie zaleca się, ażeby nupturienci przystąpili do sakramentu pokuty i Najświętszej Eucharystii.
Kan. 1066 - Przed zawarciem małżeństwa należy się upewnić, że nic nie stoi na przeszkodzie do jego ważnego i godziwego zawarcia.
Kan. 1067 - Konferencja Episkopatu powinna wydać normy dotyczące egzaminu narzeczonych, zapowiedzi przedmałżeńskich oraz innych odpowiednich środków do przeprowadzenia badań przed zawarciem małżeństwa, aby proboszcz pilnie ich przestrzegając mógł przystąpić do asystowania przy małżeństwie.
Kan. 1068 - Jeśli w niebezpieczeństwie śmierci nie można zdobyć innych dowodów, wystarcza - jeśli nie ma przeciwnych podejrzeń - oświadczenie nupturientów, w razie potrzeby zaprzysiężone, że zostali ochrzczeni i nie są związani żadną przeszkodą.
Kan. 1069 - Wszyscy wierni mają obowiązek znane im przeszkody małżeńskie wyjawić przed zawarciem małżeństwa proboszczowi lub ordynariuszowi miejsca.
Kan. 1070 - Jeśli egzaminu przedślubnego nie przeprowadził proboszcz, do którego należy asystowanie przy zawieraniu małżeństwa, lecz inny, ma on obowiązek jak najszybciej powiadomić tego proboszcza o wyniku badań autentycznym dokumentem.
Kan. 1071 -
§ 1. Poza wypadkiem konieczności, nie można bez zezwolenia ordynariusza miejsca asystować przy:
1° małżeństwie tułaczy
2° małżeństwie, które nie może być uznane lub zawarte według prawa państwowego;
3° małżeństwie osoby, którą wiążą naturalne obowiązki wobec innej strony lub wobec dzieci, wynikające z poprzedniego związku;
4° małżeństwie osoby, która notorycznie porzuciła wiarę katolicką;
5° małżeństwie osoby związanej cenzurą;
6° małżeństwie małoletnich, bez wiedzy rodziców albo wobec ich uzasadnionego sprzeciwu;
7° małżeństwie zawieranym przez pełnomocnika, o czym mowa w kan. 1105.
§ 2. Ordynariusz miejsca może zezwolić na asystowanie przy małżeństwie osoby, która notorycznie odstąpiła od wiary katolickiej tylko z zachowaniem norm, określonych w kan. 1125, przy zastosowaniu odpowiednich modyfikacji.
Kan. 1072 - Duszpasterze powinni odwodzić od zawierania małżeństwa młodzież przed osiągnięciem wieku, w którym zgodnie z miejscowymi zwyczajami zawiera się małżeństwo.
Rozdział II
PRZESZKODY ZRYWAJĄCE W OGÓLNOŚCI
Kan. 1073 - Przeszkoda zrywająca czyni osobę niezdolną do ważnego zawarcia małżeństwa.
Kan. 1074 - Przeszkodę uważa się za publiczną, jeśli może być udowodniona w zakresie zewnętrznym; poza tym jest tajna.
Kan. 1075 -
§ 1. Jedynie najwyższa władza kościelna może autentycznie wyjaśniać, kiedy prawo Boże zabrania małżeństwa lub ją unieważnia.
§ 2. Również tylko najwyższa władza kościelna ma prawo ustanawiać inne przeszkody dla ochrzczonych.
Kan. 1076 - Odrzuca się zwyczaj wprowadzający nową przeszkodę albo przeciwny obowiązującym przeszkodom.
Kan. 1077 -
§ 1. Ordynariusz miejsca może w szczególnym wypadku zabronić zawierania małżeństwa swoim podwładnym gdziekolwiek przebywającym, oraz wszystkim aktualnie przebywającym na własnym jego terytorium, lecz tylko czasowo, na skutek poważnej przyczyny i dopóki ona trwa.
§ 2. Tylko najwyższa władza kościelna może dodać klauzulę unieważniającą małżeństwo.
Kan. 1078 -
§ 1. Ordynariusz miejsca może swoich podwładnych gdziekolwiek przebywających oraz wszystkich aktualnie przebywających na własnym jego terytorium, dyspensować od wszystkich przeszkód z prawa kościelnego, z wyłączeniem tych, od których dyspensa jest zarezerwowana Stolicy Apostolskiej.
§ 2. Stolicy Apostolskiej jest zarezerwowana dyspensa:
1° od przeszkody wynikającej ze święceń lub z wieczystego ślubu publicznego czystości, złożonego w instytucie zakonnym na prawie papieskim;
2° od przeszkody występku, o której w kan. 1090.
§ 3. Nie udziela się nigdy dyspensy od przeszkody pokrewieństwa w linii prostej oraz w drugim stopniu linii bocznej.
Kan. 1079 -
§ 1. W grożącym niebezpieczeństwie śmierci, ordynariusz miejsca może swoich podwładnych, gdziekolwiek przebywających, oraz wszystkich pozostających na własnym jego terytorium, dyspensować zarówno od formy obowiązującej przy zawarciu małżeństwa, jak od wszystkich i poszczególnych przeszkód z prawa kościelnego, czy to publicznych czy tajnych, z wyjątkiem przeszkody wypływającej ze święceń prezbiteratu.
§ 2. W tych samych okolicznościach, o jakich w § 1, ale tylko w wypadkach, w których nie można się odnieść nawet do miejscowego ordynariusza, taką samą władzę dyspensowania posiada proboszcz, szafarz odpowiednio delegowany, a także kapłan lub diakon, asystujący przy zawieraniu małżeństwa zgodnie z kan. 1116, § 2.
§ 3. W niebezpieczeństwie śmierci spowiednik może dyspensować od przeszkód tajnych w zakresie wewnętrznym czy to podczas spowiedzi, czy poza nią.
§ 4. Przez niemożność odniesienia się do miejscowego ordynariusza, w wypadku, o którym w § 2, rozumie się sytuację, gdy można to uczynić tylko przy pomocy telegrafu lub telefonu.
Kan. 1080 -
§ 1. Ilekroć przeszkoda zostaje wykryta, gdy wszystko jest już gotowe do ślubu i małżeństwa nie da się odłożyć bez prawdopodobnego niebezpieczeństwa wielkiego zła, do czasu uzyskania dyspensy od kompetentnego przełożonego, władzę dyspensowania od wszystkich przeszkód, z wyłączeniem tych, o których w kan 1078, § 2, n. 1, mają: ordynariusz miejsca oraz, jeśli wypadek jest tajny, wszyscy, o których w kan. 1079, §§ 2-3, z zachowaniem przepisanych tam warunków.
§ 2. Ta władza rozciąga się także na uważnienie małżeństwa, jeśli zagraża takie samo niebezpieczeństwo i nie ma czasu na odniesienie się do Stolicy Apostolskiej, ewentualnie do ordynariusza miejsca, gdy chodzi o przeszkody, od których może dyspensować.
Kan. 1081 - Proboszcz albo kapłan lub diakon, o którym w kan. 1079, § 2, powinien o udzieleniu dyspensy w zakresie zewnętrznym natychmiast powiadomić ordynariusza miejsca. Winna być ona również odnotowana w księdze małżeństw.
Kan. 1082 - Jeśli czego innego nie postanawia reskrypt Penitencjarii, dyspensa udzielona w zakresie wewnętrznym niesakramentalnym od przeszkody tajnej, powinna być wpisana do księgi przechowywanej w tajnym archiwum kurii i nie jest potrzebna inna dyspensa w zakresie zewnętrznym, gdy przeszkoda tajna stanie się później publiczną.
Rozdział III
POSZCZEGÓLNE PRZESZKODY ZRYWAJĄCE
Kan. 1083 -
§ 1. Nie może zawrzeć ważnego małżeństwa mężczyzna przed ukończeniem szesnastego roku życia i kobieta przed ukończeniem czternastego roku.
§ 2. Konferencja Episkopatu ma prawo ustalić wyższy wiek do godziwego zawarcia małżeństwa.
Kan. 1084 -
§ 1. Niezdolność dokonania stosunku małżeńskiego uprzednia i trwała, czy to ze strony mężczyzny czy kobiety, czy to absolutna czy względna, czyni małżeństwo nieważnym z samej jego natury.
§ 2. Jeśli przeszkoda niezdolności jest wątpliwa, czy wątpliwość ta jest prawna czy faktyczna, nie należy zabraniać zawarcia małżeństwa ani też, dopóki trwa wątpliwość, orzekać jego nieważności.
§ 3. Niepłodność ani nie wzbrania zawarcia małżeństwa, ani nie powoduje jego nieważności, z zachowaniem przepisu kan. 1098.
Kan. 1085 -
§ 1. Nieważnie usiłuje zawrzeć małżeństwo, kto jest związany węzłem poprzedniego małżeństwa, nawet niedopełnionego.
§ 2. Chociaż pierwsze małżeństwo było nieważnie zawarte lub zostało rozwiązane z jakiejkolwiek przyczyny, nie wolno dlatego zawrzeć ponownego małżeństwa, dopóki nie stwierdzi się, zgodnie z prawem i w sposób pewny, nieważności lub rozwiązania pierwszego.
Kan. 1086 -
§ 1. Nieważne jest małżeństwo między dwiema osobami, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim lub była do niego przyjęta, a druga jest nieochrzczona.
§ 2. Od tej przeszkody można dyspensować tylko po wypełnieniu warunków, o których w kan. 1125 i 1126.
§ 3. Jeśli podczas zawierania małżeństwa strona była powszechnie uważana za ochrzczoną albo jej chrzest był wątpliwy, należy domniemywać, zgodnie z kan. 1060, ważność małżeństwa, dopóki w sposób pewny nie udowodni się, że jedna strona była ochrzczona, druga zaś nieochrzczona.
Kan. 1087 - Nieważnie usiłują zawrzeć małżeństwo ci, którzy otrzymali święcenia.
Kan. 1088 - Nieważnie usiłują zawrzeć małżeństwo ci, którzy są związani wieczystym ślubem publicznym czystości w instytucie zakonnym.
Kan. 1089 - Nie może być ważnie zawarte małżeństwo pomiędzy mężczyzną i kobietą uprowadzoną lub choćby przetrzymywaną z zamiarem zawarcia z nią małżeństwa, chyba że później kobieta uwolniona od porywacza oraz znajdując się w miejscu bezpiecznym i wolnym, sama swobodnie wybierze to małżeństwo.
Kan. 1090 -
§ 1. Kto ze względu na zawarcie małżeństwa z określoną osobą, zadaje śmierć jej współmałżonkowi lub własnemu, nieważnie usiłuje zawrzeć to małżeństwo.
§ 2. Nieważnie również usiłują zawrzeć małżeństwo ci, którzy poprzez fizyczny lub moralny współudział spowodowali śmierć współmałżonka.
Kan. 1091 -
§ 1. W linii prostej pokrewieństwa nieważne jest małżeństwo między wszystkimi wstępnymi i zstępnymi, zarówno prawego pochodzenia, jak i naturalnymi.
§ 2. W linii bocznej nieważne jest aż do czwartego stopnia włącznie.
§ 3. Przeszkoda pokrewieństwa nie zwielokrotnia się.
§ 4. Nigdy nie zezwala się na małżeństwo, jeśli istnieje wątpliwość, czy strony są spokrewnione w jakimś stopniu linii prostej lub w drugim stopniu linii bocznej.
Kan. 1092 - Powinowactwo w linii prostej powoduje nieważność małżeństwa we wszystkich stopniach.
Kan. 1093 - Przeszkoda przyzwoitości publicznej powstaje z nieważnego małżeństwa po rozpoczęciu życia wspólnego albo z notorycznego lub publicznego konkubinatu. Powoduje zaś nieważność małżeństwa w pierwszym stopniu linii prostej między mężczyzną i krewnymi kobiety i odwrotnie.
Kan. 1094 - Nie mogą ważnie zawrzeć małżeństwa ze sobą ci, którzy są związani pokrewieństwem prawnym powstałym z adopcji, w linii prostej lub w drugim stopniu linii bocznej.
Rozdział IV
ZGODA MAŁŻEŃSKA
Kan. 1095 - Niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy:
1° są pozbawieni wystarczającego używania rozumu;
2° mają poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich wzajemnie przekazywanych i przyjmowanych;
3° z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich.
Kan. 1096 -
§ 1. Do zaistnienia zgody małżeńskiej konieczne jest, aby strony wiedziały przynajmniej, że małżeństwo jest trwałym związkiem między mężczyzną i kobietą, skierowanym do zrodzenia potomstwa przez jakieś seksualne współdziałanie.
§ 2. Po osiągnięciu dojrzałości nie domniemywa się takiej ignorancji.
Kan. 1097 -
§ 1. Błąd co do osoby powoduje nieważność małżeństwa.
§ 2. Błąd co do przymiotu osoby, chociażby był przyczyną zawarcia małżeństwa, nie powoduje nieważności małżeństwa, chyba że przymiot ten był bezpośrednio i zasadniczo zamierzony.
Kan. 1098 - Kto zawiera małżeństwo, zwiedziony podstępem, dokonanym dla uzyskania zgody małżeńskiej, a dotyczącym jakiegoś przymiotu drugiej strony, który ze swej natury może poważnie zakłócić wspólnotę życia małżeńskiego, zawiera je nieważnie.
Kan. 1099 - Błąd co do jedności lub nierozezerwalności albo sakramentalnej godności małżeństwa nie narusza zgody małżeńskiej, chyba że determinuje wolę.
Kan. 1100 - Znajomość lub opinia o nieważności małżeństwa niekoniecznie wyklucza zgodę małżeńską.
Kan. 1101 -
§ 1. Domniemywa się, że wewnętrzna zgoda odpowiada słowom lub znakom użytym przy zawieraniu małżeństwa.
§ 2. Jeśli jednak jedna ze stron albo obydwie pozytywnym aktem woli wykluczyłyby samo małżeństwo lub jakiś istotny element małżeństwa, albo jakiś istotny przymiot, zawierają je nieważnie.
Kan. 1102 -
§ 1. Nie można ważnie zawrzeć małżeństwa pod warunkiem dotyczącym przyszłości.
§ 2. Małżeństwo zawarte pod warunkiem dotyczącym przeszłości lub teraźniejszości jest ważne lub nie, zależnie od istnienia lub nieistnienia przedmiotu warunku.
§ 3. Warunek zaś, o którym w § 2, nie może być godziwie dołączony, chyba że za pisemną zgodą ordynariusza miejsca.
Kan. 1103 - Nieważne jest małżeństwo zawarte pod przymusem lub pod wpływem ciężkiej bojaźni z zewnątrz, choćby nieumyślnie wywołanej, od której, ażeby się uwolnić, zmuszony jest ktoś wybrać małżeństwo.
Kan. 1104 -
§ 1. Do ważnego zawarcia małżeństwa konieczne jest, by nupturienci byli równocześnie obecni, bądź osobiście, bądź też przez pełnomocnika.
§ 2. Zgodę małżeńską nupturienci powinni wyrazić słowami, a gdy nie mogą mówić, równoznacznymi znakami.
Kan. 1105 -
§ 1. Do ważnego zawarcia małżeństwa przez pełnomocnika wymaga się:
1° aby było specjalne upoważnienie zawarcia go z określoną osobą;
2° aby pełnomocnik był wyznaczony przez samego zleceniodawcę i osobiście wypełniał swoje zadanie.
§ 2. Pełnomocnictwo, by było ważne, powinno być podpisane przez osobę zlecającą i ponadto przez proboszcza lub ordynariusza miejsca, w którym wystawia się pełnomocnictwo, albo przez kapłana delegowanego przez jednego z nich, albo przynajmniej przez dwóch świadków, lub też winno być sporządzone w formie autentycznego dokumentu, zgodnie z wymogami prawa państwowego.
§ 3. Jeśli zleceniodawca nie może pisać, należy to zaznaczyć w samym pełnomocnictwie i dodać jeszcze jednego świadka, który również podpisuje. W przeciwnym razie pełnomocnictwo jest nieważne.
§ 4. Jeśli zleceniodawca, przed zawarciem w jego imieniu małżeństwa, odwołał upoważnienie lub popadł w chorobę umysłową, małżeństwo jest nieważne, chociaż pełnomocnik lub druga strona o tym nie wiedzieli.
Kan. 1106 - Małżeństwo można zawrzeć przez tłumacza. Proboszcz jednak nie powinien przy nim asystować, jeśli nie upewni się o wiarygodności tłumacza.
Kan. 1107 - Chociaż małżeństwo zostało zawarte nieważnie z racji przeszkody lub braku formy, to jednak domniemywa się, że wyrażona zgoda trwa, dopóki nie uzyska się pewności jej odwołania.

8 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-06 16:43:12)

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Ja nie rozumiem my kobiety możemy wierzyć w chrześcijańskiego Boga przecież to religia stworzona przez mężczyzn.
Właściwie każdy twórca religii był facetem nawet w afryce, religia to forma rządu, sytemu a przede wszystkim mająca na celu kontrolę nad kobietą.
Polecam kanał Jacka Tabisza a konkretnie ten filmik http://www.youtube.com/watch?&v=ksLm4NCyhWY
Proszę nie kasować linka ponieważ jest przydatny

Jestem wierna tak jak ty mi.

9

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Dużo poruszyłaś zagadnień polna.trawko. Powiem Ci, że niektóre rzeczy mogą wydawać się zupełnie niezrozumiałe,ale mają jakieś uzasadnienie. Słyszałam kiedyś odpowiedź księdza na pytanie o małżeństwo zdrowej kobiety i impotenta, dlaczego Kościół tak do niego podchodzi jak pisałaś. Ksiądz uznał, że wbrew pozorom jest to działanie dla dobra obu stron. Wiadomo, że kobieta będzie spragniona pełnego seksu z mężem, a on jej go nie da. To rodzi po pewnym czasie frustrację i może to powodować problemy takiej pary a nawet prowadzić do zdrady. Niemniej uważam, że takie przypadki powinno się rozpatrywać indywidualnie.

Znam z opowieści jeden przypadek pary, która niesamowicie się kochała i wzięli ślub. Jednak z tego powodu się rozstali, było to pod naciskiem męża, który uznał, że unieszczęśliwi swoją żonę, nie da jej dzieci ani przyjemności. Ona wyszła za mąż za kogo innego, ma z nim dzieci, wygląda na przeciętnie szczęśliwą, no ale aż tak dobrze jej nie znam.

Co do zarażenia wirusem hiv, z tego co czytałam prezerwatywy nie dają 100% gwarancji bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie, dają złudną pewność, przez co łatwiej o zarażenie. A skoro istnieje taka możliwość, to pewnie stąd takie podejście Kościoła.

Generalnie jak się przyjrzysz to w takich sprawach patrzy się na dobro tej drugiej osoby. Nie powiem, że to wszystko do końca rozumiem, ale wychodzę z założenia, że mój Kościół chce dobra dla ludzi, dlatego to akceptuję i szukam odpowiedzi tak jak Ty smile

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''

10

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak
polna.trawka napisał/a:

Ja uważam, że wszyscy chrześcijanie będą zbawieni, a nie tylko Katolicy.

Ja też tak uważam smile.

polna.trawka napisał/a:

W ogóle uważam, ze podział chrześcijaństwa jest chory. Gdyby była jedna religia przynajmniej nie miałabym mętliku w głowie. Przecież i tak wszyscy kochamy Jezusa i chcemy zachowywać Jego naukę.

Jestem protestantka ale mam podobne zdanie. Niestety podział chrześcijaństwa zaczął się już w czasach apostoła Pawła,  a tak na trwałe to od wielkiej schizmy wschodniej  w 1054 roku.  Tacy już jesteśmy, że zaraz zaczynamy się kłócić i upierać przy swoim. Jedyne pocieszenie, że łączy nas Chrystus. Dla nas protestantów wszyscy (także katolicy i prawosławni) jesteśmy jednym Kościołem Chrystusowym.

polna.trawka napisał/a:

Sama pragnę być człowiekiem kochającym bliźniego i umiejącym zawsze znaleźć dobre słowo, uśmiech dla kogoś. Modlę się o to, jest to moją siłą napędową.

I tak trzymaj. Kochaj Boga i bliźnich. Tego tylko oczekuje od Ciebie Bóg. NPR sobie stosuj, na pewno nie jest to nic złego, o ile w przyszłości nie zagrozi to twemu małżeństwu (bo i takie historie znam). Moim zdaniem Bóg tego nie oczekuje, ale na pewno też i nie potępia. Bóg zna twoje serce i twoje intencje. Wie, że Go kochasz i chcesz się do Niego zbliżyć. Moim zdaniem dla Niego tylko to ma znaczenie.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

11

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Każdy chrześcijanin gdy zabrnie w jakiś problem, martwi się, albo czuje się niepewnie na swej drodze życiowej, powinien zadać sobie pytanie: a gdzie w tym wszystkim jest Bóg?
Ja jeszcze niedawno w opisie miałem mądrą sentencję z serialu Stawka większa niż życie - mianowicie: Allah zsyła problemy? Allah rozwiązuje problemy. Bóg nigdy nie zostawia nas samych, to my zapominamy, że nie jesteśmy ze swoimi problemami sami. smile Największym darem Boga jest dar rozumienia. smile

Mów mi Filip smile

12

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Ja tam bym nie chciał, aby moja żona z własnej woli chorowała na okresową bezpłodność.

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

13 Ostatnio edytowany przez Przyczłapka (2013-11-17 23:24:50)

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

To ja Ci powiem,podam Ci kwintę i esencję.


"Niezupełnie rozumiejąc co my wam czynimy, staliście się powszechnymi agentami naszej rasowej tradycji..."
"Żydowscy rzemieślnicy, żydowscy rybacy są waszymi nauczycielami i waszymi świętymi z niezliczonymi wyrzeźbionymi postaciami w niezliczonych katedrach wzniesionych dla ich pamięci. Żydowska dziewczyna jest waszym ideałem macierzyństwa i dziewictwa. Żydowski zbuntowany prorok jest centralną figurą w waszych religijnych modlitwach. My zlikwidowaliśmy waszych bogów, odstawiliśmy waszą rasowa spuściznę i zastąpiliśmy ja naszym bogiem i naszymi tradycjami. Żaden podbój w historii nie może być nawet porównywalnym z tym czystym i sprawnym opanowaniem was!"

?Cóżby ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym stracić?
Cytat z książki dla harcerzy "Czuj duch" ksiądza Kazimierza Lutosławskiego napisanej krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

"Naród jak drzewo odcięty od korzeni nadaje się tylko na boazerię."

Neojudaizm/chrześcijaństwo to kosmopolityczne ustrojstwo
które chce stworzyć rząd światowy/światową religię, z papieżem w roli króla świata.

?Chrześcijaństwo nie jest potrzebne nam, Żydom, ale jest przecież rozgłaszaniem po krańce świata pojęć zawartych w żydowskim Piśmie: prawd o Stwórcy, o Jego przymierzu z Izraelem, o Jego trosce o ludzi, o Jego wymaganiu posłuszeństwa przykazaniom, o jego obietnicy odkupienia, które ma objąć cały świat, gdy, jak mówi prorok ?Pan będzie jeden i jedno będzie jego Imię?.
Cytując rabina (?) Franza Rosenzweiga, Krajewski dodaje do tej biblijnej zapowiedzi: Żydzi są dziedzicami Objawienia, a chrześcijanie, uznając je, są spadkobiercami swojego Objawienia. ? Żydzi muszą strzec świętego płomienia, a chrześcijanie mają roznosić jego światło we wszystkich kierunkach. Czyli po prostu, chrześcijanie są rodzajem ?chłopców na posyłki? prawdziwych dziedziców naszej planety. Żydzi zaś są prawowitymi ?panami świadomości? ludów które dały się schrystianizować. (Słowo chrześcijanin ? po francusku chrétien ? wywodzi się zresztą etymologicznie od crétin, czyli po prostu kretyn.)?

Stanisław Krajewski

Naród kładzie na swych bogach i tradycjach i symbolice
pieczęć swej narodowości.

"Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery." Rz 2; 28-29

Nie ma niczego bardziej Słowiańskiego niż religia na semicką modłę smile

14

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Posty przeniesione:

jehoszafat napisał/a:

przecież musi byc ta jedyna , nie ma dwóch prawd . w związku z tym jak rozpoznac prawdziwa  religie chrzescijańska?

Iceni napisał/a:
jehoszafat napisał/a:

przecież musi byc ta jedyna , nie ma dwóch prawd . w związku z tym jak rozpoznac prawdziwa  religie chrzescijańska?

Jak to nie ma?
A znasz to przyslowie - "Prawda jest jak d**a - kazdym ma swoją".

Abizer napisał/a:

Dowiesz się w swoim czasie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

15

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak
Katarzynka82 napisał/a:

Ja nie rozumiem my kobiety możemy wierzyć w chrześcijańskiego Boga przecież to religia stworzona przez mężczyzn.
Właściwie każdy twórca religii był facetem nawet w afryce, religia to forma rządu, sytemu a przede wszystkim mająca na celu kontrolę nad kobietą.

a właśnie! mnie ciągle zastanawia dlaczego każda religia ma za swojego Boga płeć męską, prorocy to mężczyźni, księża też, władcy też, Bóg zesłał swojego syna, wszystko faceci... i rzeczywiscie jest w tym dużo kontroli nad kobietą

16

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak
wiki41 napisał/a:

a właśnie! mnie ciągle zastanawia dlaczego każda religia ma za swojego Boga płeć męską, prorocy to mężczyźni, księża też, władcy też, Bóg zesłał swojego syna, wszystko faceci... i rzeczywiscie jest w tym dużo kontroli nad kobietą

Jak zapewne zauważyłaś Bóg nie przejawia żadnych oznak swojej płciowości, nie zakochuje się w kobiecie jak to zdarzało się bogom w politeizmie. Nie ma z kobietami innych stosunków, więc nie może być mowy o wykorzystaniu czy przejmowaniu kontroli.
Co do postrzegania jako ojciec, to odpowiedz może sama na pytanie. W normalnej rodzinie ktoś kojarzący się z surowością, wprowadzający zasady, wymagający (a taki jest Bóg w ST) - to bardziej rola ojca czy matki?

Mów mi Filip smile

17

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak
adamajkis napisał/a:

Co do postrzegania jako ojciec, to odpowiedz może sama na pytanie. W normalnej rodzinie ktoś kojarzący się z surowością, wprowadzający zasady, wymagający (a taki jest Bóg w ST) - to bardziej rola ojca czy matki?

W moim rodzinnym domu  - matki. To też była normalna rodzina smile, tyle, że nie patriarchalna.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

18

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Czyli mam rozumieć, że wg Ciebie stanowczość zasadniczosc to cechy matki, ojciec kojarzy Ci się z uczuciowością i delikatnoscią?

Mów mi Filip smile

19

Odp: Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak
adamajkis napisał/a:
wiki41 napisał/a:

a właśnie! mnie ciągle zastanawia dlaczego każda religia ma za swojego Boga płeć męską, prorocy to mężczyźni, księża też, władcy też, Bóg zesłał swojego syna, wszystko faceci... i rzeczywiscie jest w tym dużo kontroli nad kobietą

Jak zapewne zauważyłaś Bóg nie przejawia żadnych oznak swojej płciowości, nie zakochuje się w kobiecie jak to zdarzało się bogom w politeizmie. Nie ma z kobietami innych stosunków, więc nie może być mowy o wykorzystaniu czy przejmowaniu kontroli.
Co do postrzegania jako ojciec, to odpowiedz może sama na pytanie. W normalnej rodzinie ktoś kojarzący się z surowością, wprowadzający zasady, wymagający (a taki jest Bóg w ST) - to bardziej rola ojca czy matki?

Nie przejawia i nie ma z kobietami żadnych stosunków ale jednak wybrał Maryję na matkę swojego syna, więc traktowany jest jako ON płeć męska, bo przecież kobieta nie miała by syna z kobietą wink
Skoro Bóg w ST jest taki czyli: surowy, wymagający i wprowadzający zasady, a nam to kojarzy się z naszymi ojcami, a nie matkami to przez to znowu Bóg jest traktowany jako ON.
Mi normalna rodzina nie kojarzy się  z surowym ojcem ale to już każdy inaczej uważa.
A samo przyznanie, że to wszystko to jedynie rola ojca jest potwierdzeniem tego, że facet może więcej, że to on wprowadza zasady, prawa, a kobiecie nic do tego, że jest tak jakby ponad nią...

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Tyle religii chrześcijańskich, że sama już nie wiem co i jak

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018